BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Serwis deski snownboardowej

Nawet na najlepszej desce nie będzie ci się dobrze jeździć, jeśli odpowiednio o nią nie zadbasz. O czym więc pamiętać przed wyjazdem na stok? Jak przygotować deskę do sezonu?

Choć za oknem jeszcze lato w pełni, myśli riderów już wędrują w stronę ośnieżonych stoków. Niektórzy pewnie tej zimy pierwszy raz staną na desce. Bez fachowego doradztwa łatwo wtedy o błędy. I nie chodzi tu tylko o techniczne niedociągnięcia, ale też nieodpowiednie przygotowanie sprzętu. Początkujący snowboarderzy często nie zdają sobie sprawy, że wyciągnięta z opakowania deska nie nadaje się jeszcze do jazdy.

Zresztą nawet doświadczonym riderom zdarzają się serwisowe błędy. Warto o nich wspomnieć, ponieważ często zapominają oni, że na ubitym śniegu wystarczy kilka godzin jazdy, by stępić krawędzie ślizgu i „pozbyć się” niezbędnego smaru. Jazda na wymagającej serwisu desce nie zawsze jednak jest wynikiem lenistwa lub braku wiedzy. Bywa bowiem, że nawet ci, którzy na desce radzą sobie całkiem nieźle, nie czują się na siłach, by zadbać o nią bez pomocy fachowców. Czekają więc, aż wrócą do domu i zaniosą ją do profesjonalnego serwisu.

Do serwisu? Niekoniecznie!

Używane tam maszyny sprawiają jednak, że deski snowboardowe szybciej się zużywają. Wizyta w serwisie to ostateczność i lepiej odłożyć ją na wypadek naprawdę poważnych uszkodzeń. Mniejsze ryski i stępienia ślizgu bez problemu można usunąć samodzielnie. Nie wymaga to tajemnej wiedzy i wydaje mi się, że poradzi sobie z tym każdy, nawet średnio uzdolniony manualnie, rider. A motywacją do nauki będzie nie tylko dłuższa żywotność ślizgu, ale też zasobność portfela. Pomyśl, ile można zaoszczędzić, rezygnując na co dzień z usług serwisu!

Twój domowy warsztat

Snowboardowi serwisanci-wyjadacze twierdzą, że do naprawy desek niezbędne jest osobne pomieszczenie ze specjalistycznym sprzętem. Dedykowane do tego imadła pozwalają nieruchomo ustawić deskę w odpowiedniej pozycji – tak, by ślizg lub ostrzona krawędź były skierowane ku górze. Nie bez znaczenia jest też późniejsze sprzątanie. Pamiętać należy, że przy pracy z deską najpewniej „trochę” nabrudzi się w pomieszczeniu, a smar na ulubionym dywanie mamy nie będzie wyglądać najlepiej.

Oczywiście nie każdy musi być profesjonalnym serwisantem. Imadła można więc zastąpić dwoma krzesłami, na których oprzeć można swoje snowboardy. Problem sprzątania wyeliminować można, rozkładając pod deskami snowboardowymi starą gazetę. Warto pamiętać także o dobrym oświetleniu stanowiska pracy, bo naprawa snowboardu wymaga niemałej precyzji.

snowboard - deska konserwacja

(fot. Wikimedia Commons)

Do dzieła!

Po stokowych szaleństwach ślizg deski na pewno nie będzie w dobrym stanie. Żeby jednak stwierdzić, co dokładnie trzeba naprawić, trzeba najpierw oczyścić ją ze smaru. Użyć do tego najlepiej stolarskiej cykliny, którą łatwo można zeskrobać pozostałości parafiny. Wtedy też bez trudu widać wszystkie wystające kawałki materiału. Należy uciąć je cykliną lub nożykiem, a ubytki zalać roztopionym P-texem. Trudno będzie odmierzyć idealną ilość tworzywa, więc potrzebne będzie usunięcie jego nadmiaru za pomocą wspomnianej cykliny i zeszlifowanie drobnym papierem ściernym.

Nieco trudniejsze będzie naostrzenie krawędzi. Przede wszystkim dlatego, że w czasie jazdy nie wycierają się równomiernie. Przed ostrzeniem należy spiłować je ostrym kamieniem lub dużym pilnikiem – tak, by cała ich powierzchnia była równa. Warto zasugerować się pierwotnymi kątami krawędzi i odtworzyć je małym pilnikiem. Nieumiejętnym dobraniem kątów łatwo jednak uszkodzić deski snowboardowe. Zaawansowane rzeźbienie lepiej więc zostawić profesjonalnym serwisantom, samemu zostając tylko przy konserwacji.

Pamiętaj o smarowaniu

Krawędzie naostrzone? Ślizg wyrównany? Teraz wystarczy tylko nasmarować swoją deskę i można już ruszać na stok! Zanim jednak do tego dojdzie, warto pamiętać o dokładnym wyczyszczeniu ślizgu z resztek starego smaru. Najlepiej nadają się do tego zmywacz do paznokci lub benzyna ekstrakcyjna. Gdy ślizg będzie już idealnie czysty, korzystając z rozgrzanego żelazka można rozpuścić kostkę smaru i nanieść ją na deskę.

Smar schnie dość szybko. Czy deska jest już gotowa do jazdy? No właśnie niekoniecznie, bo na odpowiednio przygotowanym ślizgu samego smaru raczej… nie zauważysz. Jest on potrzebny tylko do wypełnienia porów, których niestety w materiale, z którego jest wykonany nie brakuje. Jeszcze raz należy sięgnąć więc po cyklinę i zeskrobać nią tyle smaru, ile tylko się da. To wszystko i do zobaczenia na stoku!

Polecam zajrzeć także na www.360sklep.pl

Skomentuj.