BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Spowiedź

Jaki jest sens utrzymywania tejże „instytucji” kościelnej, skoro większość spowiadających się udaje żal za te same grzechy?

No chyba, że w kolejce do świata wiecznej szczęśliwości liczy się przede wszystkim kreatywność i brak wyciągania wniosków ze swojego wcześniejszego postępowania? Brawo!

Albedo – Dead Mouse (7th HEAVEN)

Wniosek: Więcej grzechów nie pamiętam.

16 komentarzy

  1. Możliwe dlatego iż zadośćuczynienie za grzechy w KK to zwykle klęknij padnij i zdrowaś, a gdyby katolicy z własnej woli zrobili wszystko co się da by kogoś przeprosić czy naprawić krzywdę to by drugi raz tego nie zrobili. Poczucie łatwego wybaczenia i obmywania z win na pstryk i oto czystym jestem daje poczucie bezkarności i braku wyrzutów sumienia.
    Brak odwagi po prostu.
    Znam przypadek gościa który znęcał sie psychicznie nad swoją pracownicą do tego stopnia iż ta wylądowała w szpitalu. W ramach pokuty poszedł na pielgrzymkę do Częstochowy, ale odwiedzić pracownice w szpitalu nie miał odwagi, łatwiej jest u księdza, pogłaszcze, odpierdoli się zdrowaśki i od razu lepiej.
    Spowiedź to brak odwagi wobec własnego sumienia, strach przed samym sobą.

  2. Zdroworozsądkowo ja po 1 – 2 spowiedziach nie miałbym już się z czego spowiadać ponieważ mam w zwyczaju wyciągać wnioski z własnego postępowania. A jak wiadomo – nie wchodzi się 2 razy do tej samej rzeki. 🙂

  3. Teraz ludziska spowiadają się tutaj -> http://www.rozgrzesz.pl/ – prosto i bez wychodzenia z domu 😀

  4. @3b genialny ktoś miał pomysł. 🙂

  5. A tak na marginesie to mi nicka (3B|) pomniejszyłeś 🙂

  6. Na niektórych ludzi możliwość porozmawiania „o grzechach” (ale i problemach, w konfesjonałach o różnych rzeczach się mówi) ma wielką moc samouzdrawiającą. Być może doświadczyliście ulgi po opowiedzeniu przyjacielowi o swoich problemach, tudzież przeproszeniu kogoś, kogo od dawna powinniście przeprosić. Dodajcie do tego przekonanie o silnym kontekście boskim w tle oraz oczyszczającej mocy rozmowy z księdzem, a wyjdzie Wam, dlaczego tak wielu ludzi odchodzi od konfesjonału szczęśliwszymi.

  7. pytanie, ilu ludzi w ostatnich latach zrezygnowało ze spowiedzi w ogóle?

  8. @Kasia nie dowiesz się ponieważ statystyki kościelne są tajne, a po drugie co ciekawe nie podlegają pod ustawę o ochronie danych osobowych (tzn. że nie możesz mieć do nich wglądu).

  9. tak naprawdę nie chodzi mi o liczby, ale o fakt. w Kościele, który niewątpliwie przeżywa coraz większy kryzys, chyba coraz wiecej ludzi odchodzi od spowiedzi jako takiej, bo niełatwo jest spowiadać się księdzu, który coraz rzadziej kojarzy się z autorytetem i przewodnikiem duchowym. nawet moja mama mówi, że wolałaby spowiedź powszechną, jak u protestantów;)

  10. @Kasia mnie się wydaje, że to jest na stałym poziomie bo do spowiedzi i tak chodzą ci najbardziej zaawansowani katolicy. Natomiast liczba praktykujących spada z roku na rok (wydaje mi się że Polska staje się powoli taką Hiszpanią), czyli postępuje powolutku laicyzacja społeczeństwa. Co do spowiedzi protestanckiej – nie jestem w temacie, ale wydaje mi się, że nic by wielkiego się nie stało gdyby Polak katolik poszedł do protestanckiej spowiedzi. W końcu wymiar duchowy jest zachowany.

  11. Oj nie, Panbuczek patrzy, czy się spowiadasz w katolickim czy w protestanckim kościele. A jak wiadomo tylko katolicki obacził to wszystko tak jak się powinno to obczaić więc protestancka jest niewazna w oczach Panbuczka.

  12. Jaki jest sens utrzymywania więzień, skoro wszyscy odbywający wyrok utrzymują, że są niewinni? :>

  13. @Yazhubal dobrze gadasz. Wystarczy iść do spowiedzi, „odjebać zdrowaśkę” i jesteś na czysto. Im starszy się robię tym bardziej jest to dla mnie bez sensu. Zachowujmy się jak mężczyźni – niektóre sprawy trzeba „wziąć na klatę” i zrobić z nimi coś więcej niż żałować. Gdyby samo przyznanie się do „grezchu” było czymś co czyni mnie lepszym człowiekiem – chyba cofnąłbym się w etapach rozwoju 🙂 Jeśli chodzi o uzdrawiającą moc wysmarkania się komuś – wolę pogadać o tym z kimś bliskim…lepszy efekt.

  14. Wystarczy iść do spowiedzi, „odjebać zdrowaśkę” i jesteś na czysto.

    NIE wystarczy. 5 warunków dobrej spowiedzi się kłania.

    @KP: zostałeś zignorowany, bo jeśli fakty nie pasują do teorii… 🙂

  15. @torero my piszemy o powtarzalności grzechów i skuteczności pokuty. KP pisze o zbawiennym efekcie spowiedzi i wygadania się. Kiedyś dawno temu byłem świadkiem jak babeczka z 30 min nawijała księdzu.

    @3B| … kreseczka mnie zmyliła. 🙂

  16. @koval: abstrahując od tematu notki, jesteś jedynym z niewielu znanych mi wyjątków, kształtujących w miarę świadomie swoje życie. Większość ma kłopoty już z ogarnięciem pierwszego etapu, czyli definicją celów, więc się nie dziw, „errare humanum est”. To raz. A dwa – również abstrahując od płaszczyzny religijnej – z czysto prakseologicznego punktu widzenia postanowienie poprawy jest dla nie-mocno wierzących nie takim znów mocnym punktem do zrealizowania: natychmiastowa [acz wątpliwa] „gratyfikacja” w postaci złego uczynku vs. odległa nagroda, a przecież żyjemy tu i teraz. To naprawdę niekoniecznie musi wynikać z prostego poczucia obowiązku odklepania zdrowasiek, o czym z taką kulturą i gracją wyrazili się przedpiścy.

Skomentuj.