BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Makaron al dente

Jerzy Stuhr poruszył dziś bardzo ważny temat. Otóż stwierdził że gotowanie makaronu to jest jego domena. Nigdy nie dopuszczał nikogo do gotowania tego ważnego składnika włoskich potraw. Jak to sam stwierdził – nadchodzi ten magiczny moment w którym należy go (makaron) wyciągnąć. Trzeba stać i co chwilę pilnować, próbować. Gotowanie makaronu jest zajęciem dla cierpliwych.

Mam dokładnie to samo. Idąc do restauracji, biorąc do ust pierwszą nitkę nie mogę w 95% przypadków przeboleć tego, że makaron jest rozgotowany. Okropny, zapychający. Nie da się tego czasami jeść. De facto byłem zdziwiony w Grecji. P zamówiła bolognese. To była kwintesencja smaku. Ideał. Al dente było świetne. Aż chciało się jeść.

Dla wyjaśnienia. Słowo „Al Dente” z włoskiego oznacza „na ząb„. Jest synonimem słowa „niedogotowany„.

Wychodzę z założenia, że ludzie nie rozumieją idei, filozofii gotowania makaronu. Jeżeli kucharz podchodzi do wszystkich swoich potraw w ten sam sposób co do makaronu to jest marnym kucharzem. Do dziś w wielu, żeby nie powiedzieć w większości polskich domostw istnieje przekonanie, iż makaron powinien być „dogotowany„. Nic bardziej mylnego. Niestety często z braku laku, nie wiem, może wiedzy, wychodzi „miękka klucha„. Fuj.

Ou Est Le Swimming Pool – Dance The Way I Feel

Wniosek: Dodać rozgotowany makaron do listy rzeczy obleśnych.

7 komentarzy

  1. A moi najbliżsi nie lubią „al dente” i cały czas mi o tym przypominają, gdy robię spaghetti z pomidorami i bazylią. A staram się – kupuję świeżą bazylię i oregano, doprawiam aromatycznym czosnkiem i oliwą, stoję nad tym makaronem, aby był w sam raz. I penis, i tak słyszę, że „Karol, ten makaron jest niedogotowany”.

  2. Słuszna uwaga! Ja w miarę często gotuję makaron i właśnie al dente. Moja mama która od lat rządzi w kuchni, trochę krzywo się na to patrzy mówiąc, że „za twardy trochę” 😉

  3. @zal aż zal takie coś złyszeć 😛 ogólnie to tak jakby dostać motyką przez łeb. ale luz, życie. ludzie żyją w wielkiej głuszy wiec nie ma się czym przejmować. anglicy do dziś pyrki gotują 2 razy

  4. @kubarek to u P. jest wielka wojna w domu gdy babcia jej mówi że makaron powinien być ugotowany, a ja cały czas próbuje ludziom przypominać że rozgotowany jest fuj. Nie mówię o makaronie do rosołu

  5. A ja umiem prawie perfekcyjnie ;).
    Tylko nikt oprócz mnie nie chce tego jeść, „bo za twarde”. 🙁

  6. Ja zawsze biorę lekko niedogotowany, bo wtedy jest najlepszy.

  7. rozgotowany vel dogotowany makaron to nic. Gorszy od takiej kluchy jest rozgotowany ryż (błe).

Skomentuj.