Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami

 

31 Lip

Wieś mnie zabija

Mawiają, że rejony nieskażone (czytaj wiejskie) są zdrowe – chociażby dla osób które tam mieszkają. U mnie chyba jest wręcz przeciwnie. Im dłużej tam przebywam tym gorzej się czuje. Miasto w pewnym sensie chroni mnie przed różnego rodzaju dziwnymi zjawiskami. Przykładem może być fakt, że w ostatnim czasie na wsi – na działce, przebywam częściej niż zwykle. Skutek jest taki, iż jestem rozłożony na łopatki i kwiczę. Wszystko przez żniwa które rozpoczęły się od początku tego tygodnia. Proces jakim one są, powoduje zwiększoną emisję pyłków do powietrza. W połączeniu z brakiem deszczu, unoszącą się warstwą rozgrzanego , ciepłego powietrza (proces cyrkulacji) mój organizm wymięka. Przekrwione oczy, ból głowy, silny katar, atak kichania, ogólne zmęczenie – to tylko niektóre skutki przebywania na pozornie czystej wsi.

Zaczynam coraz bardziej uważać, iż człowiek jest w stanie zaaklimatyzować się (dostosować) do warunków w jakich żyje. I tak jest w moim przypadku. Większość czasu spędzam w otoczeniu cywilizacji miejskiej. Nie mówię, że w mieście nie ma pyłków i zanieczyszczeń, ale wychodzi na to, że jestem na nie uodporniony. Gdzieś kiedyś czytałem, że środowiska bardziej sterylne są większym zagrożeniem dla ludzi, aniżeli te zanieczyszczone (wszystko w granicach rozsądku). Prostym przykładem są ludzie, którzy mają sterylne ogniska domowe i ci którzy żyją w delikatnym syfie, sprzątając powiedzmy raz na tydzień (zamiast codziennie) – mnie kurz i nie pozmywane szklanki na stoliku wcale nie przeszkadzają. CI pierwsi częściej chorują aniżeli ci drudzy. W końcu jakaś tam swego rodzaju odporność.Z drugiej strony trzeba spojrzeć na ludzi przybywających z rejonów świata, które są maksymalnie sterylne (np. arktyka). Z powodu niskich temperatów zarazki praktycznie tam nie wegetują. Ludzie mieszkających w tych rejonach odwiedzający cieplejsze rejony świata potrafili w ciągu krótkiego okresu czasu umrzeć z powodu braku odporności. Chociażby na prozaiczną grypę. I tyle.

Delicious ft. Tiger Lily - Yours (DJ Sonic Mix)

Wniosek: Unikam wiejskich rejonów.

Trackbacki:

Brak Trackbacków.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie. Istnieje możliwość formatowania komentarzy przy użyciu Textile

Komentarze

egzemplarz 31 Lip 08, 13:09:46

Pewnie masz rację :). Jakbyś dłużej na wsi pobył to byś się przyzwyczaił, ja żyję na wsi od urodzenia, ale miasto w żadnym wypadku mnie nie zabija :D.

Dandys 31 Lip 08, 13:11:13

Haha, to, że masz alergię nie oznacza, że wieś jest zła. Ja się na wsi czuję wspaniale

bobiko 31 Lip 08, 13:15:35

również mieszkam na wsi i również dobrze mógłbym mieszkać w mieście, tyle, że z pewnością nie zniósłbym zbyt dużego hałasu.
Być może jest to efekt mieszkania w parku, odilozowanego od reszty wsi drzewami i z jednym sąsiadem sobie jakoś żyjemy.
Do miasta mam gdzieś 7km, co zajmuje mi 15-20min jazdy rowerem.

Aż się zdziwiłem, że nie napisałeś o nudzie ;) :D

Kasiu_la 31 Lip 08, 13:17:23

Koval bo Ty jesteś z miasta, to widać, słychać i czuć :D

Kasiu_la 31 Lip 08, 13:18:03

btw. Kliknełabym ale jak wiesz, nie ma w co:( hihi

radmen 31 Lip 08, 13:24:17

A tam pitolisz :)

Na wsi wcale nie są tak sterylne warunki. Przeca zawsze możesz się w gnoju wytarzać ;-)

Dodaj komentarz: