BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Blogerzy to kurwy

Mocna teza prawda? No dobra! Tytuł powinien brzmieć "Niektórzy blogerzy to kurwy". Pytasz dlaczego? Czym zatem jest typowa blogerska kurwa?

Otóż typowa blogerska kurwa nie pisze bloga dla samego pisania. Pisze dla dukatów. Ma swoistą misję do spełnienia – wyłudzić jak najwięcej artefaktów od świadomych firm, a jednocześnie sprowadzić na swój serwer jak najwięcej niczego nieświadomych i naiwnych społecznie ludzi. Z charakteru jest podobna do typowego Mirka handlarza samochodów lub konkursowicza próbującego za wszelką cenę wygrać wszystko co tylko się da.

Mnie to nie dziwi. W końcu żyjemy w społecznościach jakich żyjemy. Badziewnych społecznościach o nijakiej moralności i etyce. Cytując klasyka – "Bieda, brud, smród, feta… Nieróbstwo". Nie wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że wiele rekomendacji produktowych zamieszczanych na blogach nie jest spontanicznymi rekomendacjami. W niektórych przypadkach są to (jakże w ostatnim czasie popularne) ukryte lokowania produktów.

Jak wygląda proces pozyskiwania "sponsorów"? Głownie pisze się maile i przesyła ładne prezentacje. Bardziej rozgarnięte blogerskie kurwy używają telefonu. W końcu grunt to urok osobisty. Skąd mają na to pieniądze? Nie wiem, mogę się tylko tego domyślać, że to pewnego rodzaju inwestycja.

Typowy dzień blogerskiej prostytutki

Dzień dobry, prowadzę bloga z mężem. Obecnie planujemy remont jednego z pokojów. Chcielibyśmy urządzić w nim gabinet do pracy. Jedna z firm zaoferowała już dostarczenie mebli. Poszukujemy jeszcze chętnych na przekazanie podkładek pod talerzyki oraz komputera. Z podobną propozycją zwróciliśmy się już do innych firm, ponieważ w najbliższym czasie planujemy także wyjazd na egzotyczne wakacje, wymianę opon w samochodzie oraz zmianę starej 2 letniej lodówki. Obecnie na blogu rozpoczęliśmy cykl artykułów poświęconych nowoczesnym środkom do czyszczenia domu. Wiele firm zaoferowało roczne zapasy środków czyszczących. Obecnie je testujemy…

Takich historii jest na pęczki. Z racji wykonywanego zawodu – był okres, podczas którego otrzymywałem miesięcznie kilkanaście różnego rodzaju prezentacji, maili, a nawet telefonów od blogowych prostytutek, gotowych sprzedać się za dwa długopisy firmowe i wazon. Blogerskie kurwy atakują w każdej dogodnej chwili. Ich blogi w większości przypadków nie są spójne tematyczne. Opisują nieprzypadkowo miliony tematów, produktów i zagadnień. To swoiste staropolskie kompendia wiedzy praktycznej, ogólnej i specjalistycznej.

Cechą charakterystyczną blogerskich prostytutek jest więc chęć darmowego pozyskania próbek, a najlepiej pełnowartościowych produktów. Za wszelką cenę! Blogerskie kurwy zainspirowane sukcesem innych, znanych i wpływowych "internetowych dziennikarzy" próbują swoich sił. Chętnych na rozpoczęcie blogowej kariery nie brakuje. Barier wejścia praktycznie brak.  WordPress, serwer w jednej z popularnych firm hostingowych, chwytliwa domena, aparat fotograficzny, szablon z dupy wzięty i jazda. Przecież język polski w szkole był, a i składne zdania każdy w miarę wykształcony człowiek potrafi tworzyć.

Poruszam to zagadnienie nie dlatego, że żal dupę ściska. Że sam nie otrzymuję różnego rodzaju propozycji i ofert. Ależ ja je otrzymuję. Natomiast nie żebram na lewo i prawo, nie daję dupy angażując się w przeróżne – mniej lub bardziej denne akcje. Nie należę również do blogerów, do których wzdychają ulubieńcy budyniów Dr’a Oetkera, leginsów czy płynu do płukania waginy. Po prostu mam rzeczywistość, którą kreuję ja, na wyjątkowy dla siebie sposób. W przeciwieństwie do tych, którym wiarygodność przesłania gówniany telefon z dotykowym ekranem.

I oczywiście powiesz – "Co z tego? Potrafią w umiejętny sposób sprzedać się"… Dokładnie w ten sam sposób jak robią to prostytutki. Z jednym małym wyjątkiem – mentalnie. Balansują na cienkiej granicy pomiędzy misją, recenzją, reklamą i komercją. Pomiędzy etyką, moralnością, przekupstwem, kłamstwem i obłudą.

Na tym etapie warto wspomnieć i jasną stronę księżyca. Tych, którzy traktują prowadzenie bloga, jako swoistą inwestycję czy reklamę działalności. Inwestują oczekując pewnych zysków. Ale od blogowych prostytutek może wyróżniać ich jedna zasadnicza cecha – nie pasożytują na naiwności społecznej swoich czytelników. Posiadają ciekawe, angażujące treści, są spójni tematycznie i przede wszystkim szczerzy. Mimo, że także korzystają ze szczodrości reklamodawców.

7 komentarzy

  1. Nie żebrzę o płyn do vaginy, nie angażuję dupy w akcje, co się mnożą, kovalem losu jestem swej nietęgiej miny, wiem już, że.bram nie otworzą!

  2. Przypomina mi to sytuację nijakiego Kominika. Do tej pory nie wiem kim jest ten pajac, ale w mojej świadomości zaistniał od afery pt. „Dr Oetker, ty pizdo!”. Jakiś czas później – a propos politycznych prób Sikorskiego walki z chamstwem w sieci – nawoływał do eliminacji anonimowości, „bo ludzie są bezkarni i plują”.

  3. Tu podano jego imię i nazwisko: http://tnij.org/qminek

  4. @quest bo tak podobno było. On chyba nawet sam tak twierdzi, że do tej pory były to jego najpopularniejsze wpisy. Miałem 2 akapity o kilku znanych blogerach… Zostawiłem ostatecznie zdanie „do których wzdychają ulubieńcy budyniów Dr’a Oetkera, leginsów czy płynu do płukania waginy.” Bo nie ma sensu nikogo obrażać.

  5. Nie wiem czemu piszesz tylko o blogerach. Tak robi większość ludzi znanych z tego, że są znani.

  6. Programiści to kurwy. Otóż typowa programistyczna kurwa nie pisze kodu dla samego pisania. Pisze dla dukatów.

    Pisarze to kurwy. Otóż typowa pisarska kurwa nie pisze książek dla samego pisania. Pisze dla dukatów.

    Urzędnicy to kurwy. Otóż typowa urzędnicza kurwa nie pisze dokumentów dla samego pisania. Pisze dla dukatów.

    Pracownicy biurowi to kurwy. Otóż typowa biurowa kurwa nie pisze e-maili dla samego pisania. Pisze dla dukatów.

    Mam dalej wymieniać?

  7. Z tymi urzędnikami to bym polemizował 😉
    Oni lubią pisać papiery dla samego pisania, bo mogą w ten sposób udowodnić, że są potrzebni.

Skomentuj.