Ostatnie wpisy:
RSS jogger.pl:

Koval victa victorem vicit

Najnowsze inspiracje: Kot P* i Heeee... Hey...

Mam czyściutkie sumienie
I bilet pewny do nieba bram.

I deeejta spokój...

Hey - Zazdrość
Hey - 4 pory

Kolejne wyzwania

Bo to jest tak:

Jestem jak koń w galopie, lubię pokonywać przeszkody i mieć jednocześnie jakieś bariery

Codziennie trzeba mieć jakiś cel i motywację... nie da się chyba inaczej.

Przeszłość versus przyszłość

Czas… czas… czas… Przeszłość wraca zbyt szybko. Za to przyszłość spóźnia się do domu.
Kurwa!

Let's go

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż - w szyku liter na komendę wyczekiwanie, na kombinacje sezonem wakacyjnym, najbliższym. S T A R T…

Nie obchodzi mnie głupia...

Nie obchodzi mnie głupia młodzież i ich problemy. Jak chcesz palić konopie to pal se bez przerwy. Jak chcesz walczyć z systemem to walcz sobie. Jak chcesz wolnego seksu to se go zrób. Jak chcesz się ujebać to polecam tanie wino. Jak chcesz być pedałem to se bądź już teraz. Wierzyć w cuda też możesz. W przypadki również. Fałszywą miłość, uczciwość i bezinteresowność ludzi, czerwone róże bez kolców, cudowne leki, statystyki, telewizję, polityków, kościół, uśmiech boga, zemstę Allacha, praworządność, zielone dolary, równość, tolerancję, prawa człowieka, etykę biznesu, kontrolę nad własnym życiem, anarchie, rewolucje, globalizm małych kpin, globalne ocieplenie, szefa wszystkich szefów, dietę, kalorie,  torby biodegrawdowalne, marzenia... Nie obchodzi mnie to. Mam wielkie WHO CARES na banalny standard.

Iluzja kontroli

Iluzja kontroli stwarza pozytywniejszy obraz nas samych. Bo to ciekawe jak wielu stąpających po Ziemi myśli że są wyjątkowymi, że są w stanie kontrolować swoje życie. A tutaj klaps na gołą dupę bo niestety tak nie jest. Bo co tutaj robisz? Czy na pewno dokonałeś racjonalnego wyboru wchodząc na moją stronę? Czy może Google pokazało ci link po wpisaniu „debil nad debilami”, link był wyróżniony, przez co stwierdziłeś „zobaczę co koleś pisze”. A czy w sklepie dokonujesz racjonalnego wyboru produktu? Nie sądzę. Dlaczego? Otóż od dzieciństwa jesteśmy bombardowani reklamami, przekazami marketingowymi, istnieje efekt naśladownictwa, podążania w stadzie. Od wieków głupie hardy antylop  podążają za sobą w poszukiwaniu wodopoju. Wszyscy piją Colę -  ja też wypiję. Musze być cool. A może chcesz być męski, więc kupisz Coca Colę Zero. Ona jest naprawdę męska. Ba, w dodatku nie ma cukru. A te torby w marketach. Jakieś biodegrawdowalne chuj wie co. Że niby tylko zostaje woda i CO2. Ściema? Nie wiem… ale chyba też chcą byś miał pozorną kontrole nad światem, matką naturą i w ogóle, chyba także i nad sobą.  Śmieszne, ale jedna, dwie, milion toreb nie uratuje świata. Idea jest piękna. Ale to tylko idea. Zróbcie zbiórkę po złotówce od każdego Polaka. Będzie jakieś 40 mln PLN. Tylko pytanie, czy każdy da tę złotówkę?

Już dawno chciałem zacytować słowa piosenki Grzegorza Martęckiego „Dla trzydziestolatków”:

Nie podcinam sobie żył, nie miatam się bezsensu.
Nic nie udowadniam, nie potrzebuje leków.
Usiądę, popatrzę, wezmę na kolana,
Każdy dzień najważniejszy co zaczyna się od rana.
Ja wiem, że ciekawe jest niszczenie.
Łamanie starych zasad, ołtarzów palenie.
Ale czy nie widzisz jak tobą sterują?
Bo ci co się buntują więcej kupują!

Sedno…

No i tak w kółko – wchodzi człowiek do sklepu i wychodzi. Kupuje Calgon żeby pralka działała niewiedząc, że każdy proszek do prania zawiera Calgon. Kupuje markowy kosmetyk 10 razy drożej bo dostaje w zamian prestiż + badziewie zamiast samego badziewia. Kupuje Red Bulla, którego zawartość warta jest 50groszy. Reszta to koszty reklamy, dystrybucji, promocji. Ale co z tego. W końcu to tylko pieniądze. Są po to by je wydawać. A człowiek pragnie mieć w głowie pozytywniejszy obraz samego siebie, tylko po to by znów coś sobie udowodnić. Ale co?  Niestety, czasem cygaro pozostaje TYLKO cygarem.

Sztuka kochania

Uczty ułatwiają również
dostęp do dziewic, a wino
(trzeba wyznać to otwarcie)
nie jest ich krasą jedyną.
Wino czyni serce tkliwym.
Miłość duszę opromienia...
Wino i miłość - to płomień
rozpalony śród płomienia.
A by sądzić o piękności,
bezpieczniej poczekać do dnia.
Noc i wino - źli doradcy.
Zwodniczy ma blask pochodnia.
Dniem zobaczył ongi Parys
trzy boginie... Kto dniem sądzi
klejnot, dziewczę i purpurę,
ten na pewno nie pobłądzi.
Noc zaciera moc usterek
(zgodzicie się chyba ze mną).
Nocą nie ma brzydkich kobiet
(zwłaszcza gdy jest bardzo ciemno).

 

Nightlifer

Noc. Uwielbiam noc. Lubię tę ciszę.

Girls gone wild

Kobiety mają coś takiego w sobie, że jak natura uzbroi je w potężny aparat do oddychania to facet nie potrafi oderwać od niego wzroku. Czasami jest to silniejsze. Stoi przy niej i mimo, że nie chce się patrzeć to patrzy. Im więcej nie chce myśleć na temat jej cycków widzi je coraz dokładniej i kształtniej.

To kolejny przykład jak kobiety podświadomie nami manipulują. One są po prostu do tego stworzone. Twój bóg chyba doskonale wiedział, że facet będzie głową, a kobieta szyją.

Jest tylko małe zastrzeżenie. Kobiety myślą dość często, że „będziemy tacy, jakie one chcą”. I tutaj muszę od razu uciąć te marzenia (bo jak inaczej to nazwać). Pragnienia takie są z góry skazane na niepowodzenie. Dlaczego? Asertywny facet, wiedzący, czego chce w życiu nigdy nie zostanie pantoflarzem. To byłoby wbrew jego wewnętrznemu Ja. Może i superego chciałoby, aby taki osobnik był chłopcem na posyłki, ale męskie ID, a nawet jego własne Ego nigdy, ale to nigdy na to nie pozwoli. Po prostu jest to wbrew naturze.

„...dziewczynka, gdy stanie się kobietą, będzie wiedziała, jak poruszać się w świecie.
A w szczególności zrozumie, że
Gdy się na coś nie zgadza, to jest wredna i cyniczna.
Gdy się cieszy, to się wygłupia albo jest pijana.
Gdy chce ładnie wyglądać, to się mizdrzy, a gdy kimś się zainteresuje, to się puszcza.
Gdy się wstydzi, to jest głupia, a gdy się nie wstydzi, to jest bezwstydna.
Gdy się przy czymś upiera, to przesadza, a gdy się nie upiera, to nie wie, czego chce.
Jak kocha, to jest naiwna, a jak nie kocha, to jest zimna.
Gdy ma ochotę na seks, to jest suką, a gdy nie ma ochoty na seks, to też jest suką.
Jeśli chce być kimś – to znaczy, że przewróciło się jej w głowie,
a jak nie chce być kimś, to jest głupią kurą.
Jeśli jest sama, to znaczy, że nikt jej nie chciał, a jeśli jest z kimś, to znaczy, że cwana.
...a gdy dostaje furii – to jej się tylko tak zdaje.”
Wojciech Eichelberger, Wysokie Obcasy, 25/2000

Jak już jestem przy manipulacji – kurwa. To mnie przeraża – większość kobiet manipuluje seksem. Dlaczego? Ponieważ bardzo dobrze o tym wiedzą, że jest to jedyny obszar, na który mają względnie wpływ. Nie wyobrażam sobie, że mimo woli własnej kobiety rzucam się na nią, biorąc, co moje. Raczej nie jest to możliwe. No chyba, że by się mnie bała. Ale raczej tak nie jest.  A wracając do seksu - no cóż – seks w wykonaniu kobiet to często powód do innych nieseksualnych powodów. Karanie, władza, nagradzanie, manipulowanie, czy kontrola. Ba – ostatnio przeprowadzono badanie na jednej z amerykańskich uczelni. Okazało się, że kobiety uprawiają seks z najróżniejszych powodów. Jednym z tych ciekawszych okazuje się być chęć zmiany tematu rozmowy. Dobrze wiedzą, że dla faceta seks jest ważną sferą życia. Nie ma gorszej sytuacji dla człowieka, w której osoba darzona (bądź nie) uczuciem zabiera coś, na czym tak bardzo nam zależy. Powoduje to złość, frustracje, niepewność, a w końcu - konflikt. Zapewnie i czasem wewnętrzny, w umyśle samej kobiety. No bo tak, zobacz - kobieta jest od dawna narażona na miano tej "łatwiej zdziry" przez stereotypowe myślenie większości społeczeństwa. Dlatego faceci mają tak jak mają. Za to kobiety otrzymują tę głupią niepewność w kontaktach z mężczyznami pod tytułem „co wybrać?”. Wynika to zapewne z tego, miedzy, czym trzeba wybierać – własnymi pragnieniami, czy zaspokojeniem oczekiwań partnera. W drugim przypadku ryzykuje się etykietkę „łatwej ździry”. Z drugiej strony – tej „zimnej suki” .

To jeden z głównych powodów (moim zdaniem), że kobiety są, jakie są. Że boją się seksu, kontaktu fizycznego. Część z nich zapewne nie jest świadoma, że przez seks można budować relacje partnerskie w związku, wiele naprawić, ale i także wiele popsuć (chociażby niesprawną manipulacją). Te zimne szczególne nie wiedzą chyba, że seks to nie tylko przykry obowiązek – to także pozytywny aspekt życia: radość, uczucie, przyjemność, miłość, bezpieczeństwo, kształtowanie i podtrzymywanie więzi z partnerem. I nikt mi nie wkręci, że tak nie jest. Dopóki kobiety nie zrozumieją, że zanim zaczną wchodzić w związki, czy nawet flirtować (uwodzić) powinny nauczyć się żyć w zgodzie z samymi sobą. Wtedy może, chociaż mała część z nich przejrzy na oczy (zorientuje się, obudzi ze snu zimowego), że seks, którego tak często unikają jest podstawową drogą do witalności nich samych.

♫ Against Me! - White People For Peace

...bym mógł się przekonać, czy wewnętrzne piękno dorównuje zewnętrznemu...

Muzyka ma taką genialną właściwość, że świetnie kotwiczy pewne wydarzenia naszego życia. Szczególnie te dobre.

Odpalając niektóre kawałki, fragmenty piosenek przypominamy sobie chwile, które kiedyś dawno temu miały miejsce. Które zaparły nasz dech w piersiach. Piosenki takie mają magiczną moc, bo wiążą się z przyjemnymi chwilami. Dodają optymizmu, a co za tym idzie energii do życia.

Docierając do nich. Wygrzebując z dalekich pokładów szarej materii. Ba, słuchając ich napawam się pewną euforią dotyczącą nie wiem czego. Włączam, gdy nadchodzi wiosna, gdy kończy się, a zaczyna „coś” nowego. I nie sposób ich zapomnieć. Zawsze idealnie wpasowują się w letnią, wiosenną pogodę zakraszaną zapachem kasztanowca.

"Night in Roxbury" – tak brzmi tytuł jakże kultowego filmu z fantastyczną ścieżką dźwiękową. Wywiera ona na mnie niesamowite wrażenie i bezapelacyjnie mogę zaliczyć wszystkie kawałki do miana tych „kotwiczących”.

Haddaway – What is Love, No Mercy – Where do You Go, Rob Rob’s Club – Make the Money, Ace of Base – It’s Beatiful Life, Amber – This is Your Night, La Bouche – By my Lover i inne.

Kawałki te przypominają o czasach, kiedy wiele rzeczy sprawiało radość, a świat wydawał się prostszy. Aktualnie już tak nie jest. Człowiek widzi więcej, czuje więcej i przeżywa więcej. W życiu żyje szybciej zadając sobie odwieczne pytanie o to, co pozwala odróżnić szum od dźwięku, przebranie od ubrania, sprawy ważne od błahych, trwałe od ulotnych. A gdy już myślimy, że udało nam się na któreś z tych pytań odpowiedzieć musimy się zatrzymać i uzmysłowić sobie jedną rzecz – że ktoś z nas zadrwił. Cały cyrk okazuje się bezsensownym i paraliżującym bełkotem. Wszystko, co widzieliśmy i doświadczyliśmy, co miało coś znaczyć – nie znaczy już nic. Pochłonięci przez próżnie – znaczeniową, emocjonalną czy też zmysłową stoimy na balkonie tak jak ja teraz, patrzymy w dal, na poruszających się ludzi, w tle leci soundtrack „Night in Roxbury”, a ja myśląc „What the fuck? O co chodzi w tym wszystkim?” wypijam kolejną szklankę wody mineralnej. Zegar wybija kolejną sekundę, minutę, godzinę. Jest 20. Czas wrócić do parszywej rzeczywistości.

STOP, reset. Już jestem

poprzedni wpispoprzedni wpis

Cytaty Ekonomia Galeria Imprezy Komputery Internet Jogger Ludzie Marketing Miniblog Muzyka Polityka Przemyślenia Studia Techblog Turystyka



Nie jesteś jeszcze zalogowany. Proszę zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta, załóż je pisząc do mnie


mapa
Ubuntu

© 2006 Powered by Jogger.pl koval.com.pl rss xhtml css

Wszystkie prawa zastrzeżone.