Put your head on my shoulder
Na dobry początek dnia polecam ♫ Paul Anka - Put Your Head On My Shoulder:
Nawet 10 pączków i utrata 20 ml krwi nie popsuła tego dnia. A na spalenie kalorii polecam 7 kilometrową jazdę rowerem po mrozie na śniegu. Naprawdę super sprawa.
Trochę wolności
Lubię słuchać polskiego rocka z czasów polski ludowej (PRL). Utwory te mają coś takiego w sobie, co sprawia że człowiek odczuwa wewnętrzną dumę z tego że jest Polakiem, że może więcej niż mógł jeszcze 20 lat temu. Super aranżacje i wewnętrzna immamentna, wolnościowa treść. To coś czego już nie ma w polskiej popkulturze. Buntu, rewolty, idei. Ponadprzeciętności. No cóż pokolenie ’86 i piosenka która mi się z tym okresem kojarzy „budzikom śmierć” (sic!) jest w pewnym słowa tego znaczenia czymś przeciwnym. Sam do niego należę, i niestety – można się tylko cofnąć w czasie. Bo tak naprawdę wszystko jest podane na tacy. Można by było odczuwać wewnętrzny brak motywacji do robienia niczego. Na szczęście tak nie jest. Po prostu teraz motywacja ewoluowała, wraz ze zmianą gospodarki i priorytetów Polaków. To inny parytet. No może tylko nasi dziadkowie żyją w pewnej idei (tej lepszej) PRL’owskiej, która zapewne dodaje im odwagi w poruszaniu się po „dziwnych” dla nich realiach współczesnej Polski. Zapewne nie rozumieją wielu i wiele, tak jak ja nie rozumiem wiele i wielu z tamtej epoki.
A co jest w tym wszystkim najlepsze, a zarazem najgorsze. Co mnie ciekawi od lat. To że Polacy mają świetną zdolność (jak to mówił Owsiak na pamiętnej konferencji prasowej) do dyskredytowania samych siebie. I coś w tym jest. Bo nawet jeśli wziąć pod uwagę, że Polacy to my, a my wybraliśmy polityków to ci politycy właśnie nas reprezentują przez swoje zachowanie. A co za tym idzie – mówimy potem sami do siebie, wewnętrznym głosem – o tym jak to jest źle. I w sumie wypadało by to zmienić – bo za X lat, 20, 30 a może 40 obudzimy się z ręką w nocniku, z 400zł rentą i nadal stwierdzimy jaka to Polska jest głupia i dziwna.
♫ Sztywny Pal Azji - Nasze reggae
Nerwica natręctw
Czy skręciłem gaz, wyłączyłem żelazko, zamknąłem drzwi, zapłaciłem rachunki, napisałem wszystko, kupiłem co miałem kupić... dzieje się tak co dzień, każdemu. Mi na pewno.
Myśli te męczą. Im częściej chcesz sobie z nimi poradzić - powracają. Im częściej zapominasz - przypominają się. Zawsze. Jak bumerang.
I wydaje się to być obsesją, dobrze znaną z filmu Koterskiego "Dzień Świra". Siedem łyków mineralnej, poranny grzmot, kupa i garstka płatków zwykłych, miodowych i garść owocowych, potem garść kiełków oraz otrąb, łuskanych orzechów. Następnie kawowa górka i mieszanie siedem w lewo, siedem w prawo...
Im bardziej się nad tego rodzajami absurdów życia codziennego zastanawiam, tym bardziej uważam że niewiele brakuje już do tego stanu jakim jest "dzień świra".
Łapię się na podobnych czynnościach. Może nie podcieram się siedem razy i nie myje nóg w tej samej wodzie co wcześniej myłem dupę, ponieważ kąpię się tylko i wyłącznie w dni parzyste. Natomiast są określone czynności życiowe, które można nazwać swoistym rytuałem, bez wykonania których dzień można w pewnym sensie uznać za stracony: łyk zimnej wody na początek dnia, wieczne mycie rąk, czyszczenie paznokci, przyciszanie dźwięku w telewizorze w celu sprawdzenia czy ktoś obcy nie wałęsa się po domu, otwieranie co 10 minut portalu onet.pl, z podobną częstotliwością sprawdzanie poczty, czy też notowanie głupich myśli, co by ich później nie zapomnieć skoro są tak idiotyczne. Można chyba by tak wymieniać do rana. I jestem przekonany, że większość osób (podobno przeprowadzili badania i wyszło że jest to 80% społeczeństwa) ma regularne myśli w postaci natręctw, które aktywizują nas do robienia (bądź nie) określonych czynności regularnie z większym czy tam mniejszym przeświadczeniem, iż jest to w życiu tak bardzo potrzebne jak prozaiczne oddychanie.
Szarobure i kosmate życie
Zdarzają się tacy ... czarno-biali. Gdy odkrywają swoje kolory próbują wyrwać się ze swojej dwubarwnej rzeczywistości. Kolorują swoje życie. Kredkami. Problem jest taki - że używają kredek w odcieniach szarości.
Aktualizacja strategii życia
Pojawiły się owocne, noworoczne pozycje w strategii życia od 289 - 309.
Los
Większość dni w roku jest nieistotnych. nie niosą żadnych wspomnień. Nie mają też wpływu na kolej naszego losu.
Świąteczna nauka
Bilans świąt jest nieubłagany. Dodatkowa zwała tłuszczu, przejedzenie i para gaci.
W święta za to nauczyłem się jednego: można prosić o jedno, a chcieć czego innego.
♫ T-Rex - Children of the revolution
Little Big Time
Znowu coś umarło, znowu coś się śniło. Znowu oszukali nas, znowu coś się popierdzieliło. Tak właśnie mija nas czas...
♫ Happysad - Tak mija czas
Przerywanie
Wniosek na dziś:
Nie przepadam jak ktoś przerywa w trakcie wygłaszania ciekawych myśli.
De facto ja lubię przerwać, skoro ktoś pier... gada od rzeczy... do rzeczy.



