Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami

 

6 Paź

Over the rainbow...so high

Rainbow Tours

A na drugim końcu skarb...

Yves Larock - Raise up

1 komentarz

6 Paź

Kolejny dowód na to że nie ma boga

Dziś usłyszałem na Filozofii kolejny dowód na to, iż wszechmocnego boga nie ma. Bo jeżeli by był, to czy stworzyłby bubla? Mam na myśli ludzki mózg. Jeżeli mielibyśmy oceniać ten wytwór, jako wytwór boga to należy się co najwyżej ocena 3+.

Ludzki mózg jest niedoskonały, zawiera zbyt dużo błędów i samozaprzeczających elementów.

A więc, czy bóg w myśl idei ludzi wierzących jest tworem idealnym tworzącym rzeczy doskonałe? Jeśli tak, to czemu stworzył bubel na jedyne 3+?

15 komentarzy

6 Paź

Dlaczego jestem za wprowadzeniem opłat za studia wyższe

Otóż od października tego roku rozpocząłem kolejny etap nauki. Tym razem przed sobą mam do pokonania studia II stopnia (SUM) na kierunku Finanse i Rachunkowość. Od początku swoich studiów (tj. 2005 rok) całą naukę finansuję sam (w sensie, że nie studiuję na uczelni państwowej). W pewnym sensie jestem poszkodowany, gdyż rodzice i ja płacąc podatki współfinansują również uczelnie wyższe, z których (jak wyżej wspomniałem) ja nie korzystam. Odwołując się do samej konstytucji, można w niej przeczytać zapis wymieniający uczelnie wyższe, jako szkoły publiczne. Przez co w myśl tego artykułu nauka w tych, że szkołach jest bezpłatna. I tu czar pryska – bo jak wiadomo studia zaoczne i wieczorowe na powyższych uczelniach są odpłatne. Uczelnie tłumaczą ten fakt w zapisie ustawy pozwalającej na „dopuszczenie świadczenia niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością”.

Dla mnie prostego człowieka, nieznającego dogłębnie prawa te dwa zapisy są sprzeczne i wręcz śmieszne. Z jednej strony zezwala się na finansowanie nauki „pewnych” osób za darmo, z drugiej pobiera się opłaty od innej części osób, dla których z pewnych powodów brakło miejsca na studiach stacjonarnych (taka jest prawda, duża część osób studiująca zaocznie studiuje niestacjonarnie z powodu nieprzyjęcia na studia stacjonarne). Na tej płaszczyźnie można bardzo łatwo dostrzec problem w nierównomiernym i sprawiedliwym dostępie do usług edukacyjnych w Polsce. Jeżeli państwo mieni się państwem solidarnym, sprawiedliwym, niefaworyzującym jednych grup kosztem innych powinno być w swoich działaniach konsekwentne (pomijam osoby pracujące chcące się dokształcać) dając wszystkim jednakowy dostęp do szkolnictwa państwowego. Tak niestety nie jest.

Wody do kwasu, który kotłuje się we mnie od 2005 roku są dane statystyczne, które dotarły do mnie w ostatnimi czasy na jednym z wykładów na temat podatków. Otóż badając studentów uczelni wyższych państwowych i niepaństwowych min. Ich dochody, badacze doszli do zaskakujących wniosków. Średnie dochody osób studiujących na uczelniach państwowych „nieodpłatnie” są wyższe (tzn. przekraczające średnią krajową) od średnich dochodów osób studiujących na uczelniach niepublicznych, którzy koszty związane z finansowaniem nauki ponoszą sami.

W powyższej sytuacja jestem za tym, aby wprowadzić odpłatność za studia (z możliwością bezpłatnego kształcenia dla najlepszych) lub wprowadzenia ulg podatkowych dla osób/gospodarstw domowych, które same finansują swoją naukę. Pierwszy pomysł przyczyniłby się do wzrostu jakości kształcenia, w tym warunków na uczelniach państwowych. Do tego dochodzą takie elementy jak: poziom wykształcenia determinuje podejmowaną przyszła pracę i przyszłe zarobki, przez co polepszenie statusu materialnego niektórych osób odbywa się kosztem państwa. Po trzecie odpłatność za studia spowodowałaby zwiększoną konkurencyjność pomiędzy uczelniami, przede wszystkim pod względem jakości kształcenia (również na zasadzie płacę, więc wymagam). Po czwarte – studia odpłatne skutecznie weryfikowałyby chęci i zapał do pracy tzw. „wiecznych studentów”.

Pewnie ktoś teraz powie: „owszem wszystko pięknie ładnie, ale co z najbiedniejszymi”. Mam na to odpowiedz – nie wszystkim należy się wyższe wykształcenie. To tylko głupi trend i myślenie ludzi wg schematu „mam wyższe, mam więcej kasy”. Po drugie, jeżeli jest ktoś na tyle dobry i zdeterminowany zawsze może ubiegać się o stypendium naukowe, które zapewniałoby bezpłatną naukę na uczelni wyższej. Po czwarte – kogo tak naprawdę uważa się za biedną część społeczeństwa? Czy nie są to czasem osoby pochodzące z rejonów wiejskich, płacące mniejsze składki emerytalne (KRUS), często posiadające duże połacie ziemskie, ukrywające lub niemogące wykazać realnego dochodu na członka rodziny, pobierające dopłaty unijne, często w niemałych kwotach. To także osoby ubiegające się o dofinansowanie socjalne, co jest wręcz śmieszne patrząc na parking przed uczelnią…

Wniosek: Nie daj się zrobić w jajo. Nie ulegaj fałszywej propagandzie realizmu socjalnego.

51 komentarzy

2 Paź

Pamięć hipokrYtyczna

W dniu 30 IX (no właśnie?) było wspaniałe, super i awesome święto wszystkich chłopaków. No i jak zawsze w przypadku tego rodzaju świąt bardzo ładnie można stwierdzić prawa, zasady i idee rządzące światem. Otóż, o świętach skierowanych stricte na kobiety pamiętać każdy facet powinien (tudzież musi). W drugą stronę jednak to nie działa.

Tego rodzaju okazje bardzo fajnie pokazują kto tak naprawdę jest wart „czegokolwiek”. Kto jest zapatrzony w siebie, wymaga od innych a sam od siebie już nie. Na szczęście nie mam powodów do narzekania, bo najważniejsza z kobiet (obok własnej matki) pamiętała. A to, że ktoś tam zapomniał – no cóż trudno, ja od nikogo tego nie wymagam. Po prostu chciałem zauważyć pewną prawidłowość.

Maverick we wpisie słusznie zauważył – „święto 30 września nie przyjęło się”. Tak samo dla niektórych prężnych umysłów nie przyjęło się obchodzenie imienin, urodzin, dla Żydów Wielkanocy, dla Muzułmanów Pesach’u. Ogólnie wiele zależy od chęci i punktu siedzenia.

Z drugiej strony (tu także rację przyznaję) faceci względem kobiet zawsze byli „dupowłazami” (co za ironia!) przez co święta kobiece z racji chęci przypodobania się mężczyzn są bardziej popularne niż te płci brzydszej. Niewielu facetów potrafi być na tyle silnym by wyprzęgnąć działa przeciwko kobietom, olewając je, a szczególnie ich święta. Ja tego nie potrafię ponieważ wiem, że płeć piękna uzna to jako obrazę i to hipokratyczną (to wręcz cecha rasowa i etniczna).

Za to uważam, iż nie trzeba być miłym dla kobiet by cię szanowały. One też nie lubią „miękkich pał”, które to potrafią prawić wieczne „szczere” komplementy i nie widzieć wad (nie umieć o nich rozmawiać) – wtedy to co najwyżej kobieta jest wstanie zaoferować przyjaźń ze względu na chęć bycia adorowaną. A po co komu przyjaźń kobiety? Chyba że ktoś jest życiowym kamikaze. Widocznie są tacy…

De Mono - Kochać inaczej

Wniosek: Kochać to nie znaczy zawsze to samo…

9 komentarzy

1 Paź

Katastrofa, tragedia, nieszczęście, krach, załamka, dramat, apokalipsa, klęska, przegrana!!

Takie oto synonimy możemy znaleźć nie tylko w słowniku. Również i na Onecie

Wszędzie mówi się o wielkim krachu na rynkach finansowych. Ja osobiście do tego nie jestem przekonany i nie ulegam powstałej (i lansowanej również) w mediach negatywnej euforii. Nie porównywałbym zaistniałej sytuacji na rynkach światowych do "jakiegoś" tam Czarnego Czwartku z 1929 roku.

Wall Street Crash?

Po pierwsze tamten kryzys był spowodowany innymi czynnikami. Po drugie towarzyszyły poboczne wątki: bańka spekulacyjna, nadmierna ilość kredytów (tak jak teraz) ale na inwestycje giełdowe (a nie w nieruchomości) - mieszkania, domy i budynki są czymś bardziej trwałym niż wirtualna wartość księgowa na czyimś koncie. Aktualnie ludzie inwestowali w fundusze głównie swoje oszczędności (nikt nie brał pożyczek i kredytów na ten cel). Dodatkowo w grę (w 1929 r) wchodził wątek z ceną złota. Aktualnie nad wszystkim czuwa nadzór bankowy, który w ostatnich tygodniach obudził się ze snu i prężnie działa.

Z tego powodu nie snuł bym większych dywagacji na temat "pseudo" kryzysu który ma zniszczyć pół świata. A to, że upadnie (upadło) kilka banków niczego jeszcze nie oznacza. Po prostu przez swoją nieroztropność, naciąganie wyników finansowych i zachłanność popadli w takie a nie inne problemy. Osobiście uważam, że kara się należy. Nic w przyrodzie nie ginie - jak jeden szybko zyskuje, inny traci. A czasem z rozpędu bardzo łatwo przekroczyć tę bardzo cienką granicę, którą zresztą część banków już przekroczyła. Inne stoją na cienkiej lince do wiązania snopków na polu. Pytanie tylko - kiedy ona pęknie?

Ercola And Heikki L-Deep At Night Adam K And Soha Remix

6 komentarzy