Składanie komputera na czas
Podobno składanie komputerów to też polska specjalność. Oficjalny rekord polski w tej dyscyplinie "sportu" (sprzed kilku lat) wynosi 9 minut i 16 sekund. Pewnie dlatego też w Irlandii (kolebce firm Intel, HP, IBM / Lenovo) tak bardzo poszukiwani są polscy "składacze kompów". Średnie zarobki sięgają nawet 14 eur/h.
Tymczasem na współorganizowanym I Wieloboju Informatycznym w ZSTE Kalisz, 21 marca jednej z drużyn udało się złożyć komputer od podstaw w zaledwie 7 minut i 47 sekund.
Czy to nowy nieoficjalny rekord Polski w składaniu komputerów na czas? Niestety nie! Drużyna składała się z 3 zawodników.
Oregon Scientific RMR331ES - test bezprzewodowej stacji pogody
Zza zachodniej granicy przybyła do mnie stacja pogodowa amerykańskiej firmy Oregon Scientific RMR331ES. Linia produktów +ECO do zasilenia stacji pogodowych wykorzystuje dodatkowo panel słoneczny. Jego zadaniem jest przede wszystkim redukcja nie tylko wydatków (np. na baterie), ale także wykorzystania energii.
Oregon Scienitfic to globalna marka i producent produktów elektronicznych dopasowanych do dzisiejszego stylu życia. Nowoczesne produkty to kombinacja amerykańskiej technologii i stylowego, europejskiego wzornictwa. Założona w USA w 1989 r. Firma Oregon Scientific to jednocześnie pionier i lider rynku domowych stacji pogodowych i kontrolowanych radiowo zegarów z projektorem. Produkty Oregon Scientific wyróżniają się wysoką jakością wykonania, precyzją pomiarów i tak ważnym w dzisiejszych czasach, niepowtarzalnym wzornictwem, czego dowodem jest współpraca m.in. Z Philippe Starckiem czy firmą Ferrari.
Funkcje:
- Pomiar i wyświetlanie temperatury wewnętrznej i zewnętrznej
- Czujnik bezprzewodowy – zasięg 30m
- Kalendarz, w tym wyświetlanie dnia tygodnia
- Zegar ustawiany radiowo z nadajnika czasu koło Frankfurtu
- Strefy czasowe
- Budzik
- Panel solarny z wymiennymi akumulatorami GP
- Zakres temperatur wewnętrznych -5 °C do 50 °C
- Zakres temperatur zewnętrznych -20 °C do 60 °C
Cena detaliczna 260 PLN
Wygląd zewnętrzny i wykonanie: Sama stacja pogodowa wygląda bardzo atrakcyjnie. Wielkość urządzenia nie jest duża, wymiary są kompaktowe (w sam raz). Design typowo „ekologiczny”, czyli połączenie żywego koloru zielonego z białym. Tylny zewnętrzny panel solarny sprawia wrażenie solidnego i nadaje urządzeniu atrakcyjnego wyglądu. Całość obudowana jest w połyskujący plastik (wygląda na wytrzymały).
Funkcje: Na przedniej obudowie znaleźć można przycisk informujący o rozładowaniu akumulatorów zasilających (ładowanych solarnie). Z boku znajduje się dodatkowe wejście z możliwością podpięcia opcjonalnego zasilacza (raczej zbędna funkcja, jeśli panel solarny działa prawidłowo, ale jak widać producent zabezpieczył użytkowników w przypadku potencjalnej awarii akumulatorów lub baterii słonecznych). Wyświetlacz jest czytelny (w nocy istnieje możliwość ręcznego podświetlenia). Znajdziemy na nim 3 główne linijki informacji – temperaturę zewnętrzną, wewnętrzną i datownik z aktualną godziną. Dodatkowo znajdują się na nim komunikaty techniczne związane z komunikacją z czujnikiem zewnętrznym oraz panelem solarnym. W opcjach można ustawić czas alarmów, strefę czasową oraz godzinę. Stacja automatycznie rozpoznaje dzień tygodnia. Jest do wyboru kilka wersji językowych komunikatów. Według producenta 6 godzin ładowania urządzenia zapewnia wystarczającej energii na 2 miesiące ciągłej pracy. Panel solarny działa nawet zimą, przy małej ilości światła.
Co ciekawe godzina aktualizuje się za pomocą fal radiowych nadawanych spod Frankfurtu. Nie wiem jaki jest czas aktualizacji danych, ale zapewne ta funkcja działa prawidłowo (komunikat o intensywności odbieranych fal).
Dokładność pomiarów: Temperatura mierzona przez urządzenie podawana jest z dokładnością jednego miejsca po przecinku. Porównując wskazania (zewnętrzne i wewnętrzne) są zbliżone do tych z termometrów rtęciowych i znacząco od nich nie odbiegają. Firma Oregon Scientific jest znana z produkcji dość dokładnych czujników, a więc pod tym względem nie mam zastrzeżeń.
Plusy:
- Bezproblemowa praca z czujnikiem zewnętrznym
- Dokładność pomiarów
- Radiowa synchronizacja czasu
- Zielone podświetlenie ekranu
- Design i wygląd zewnętrzny
- Wykonanie
- Tylny panel słoneczny
- Dołączone baterie i akumulatory
Minusy:
- Brak wskazań o wilgotności
- Tylny panel solarny może ograniczać miejsce ulokowania urządzenia
PiotrK - vCard project
Po wielu roboczogodzinach prac i przeciwnościach losu - uruchomiłem najnowszy projekt - PiotrK.com
Czym jest vCard Project?
vCard Project to rodzaj wirtualnej wizytówki dostępnej online. Zawiera krótką, lakoniczną informację o autorze oraz hiperłącza prowadzące do zewnętrznych profili np. w serwisach społecznościowych. Pełni rolę internetowego identyfikatora. Miejsca, w którym możemy samodzielnie kontrolować swój wizerunek i dowolnie go kształtować.
Co w wersji 1.1?
W najbliższym czasie prawdopodobnie oskryptuję wyświetlanie losowego statusu z listy "Strategia życia".
O jedno piwo za dużo...
Kochajmy netbooki, tak szybko odchodzą: tyle wspomnień, tyle filmów, tyle terabajtów ściągnięte, tyle stron napisanych... i jedno piwo.
![]() Reanimacja |
![]() Prowizorka |
O jedno za dużo...
Wniosek: koszt imprezy = 73zł + Carlsberg.
Strategia życia - aplikacja na Facebook'a
Ze swoją listą strategicznych myśli życiowych poszedłem o krok dalej. Pora na Social Media. Wskrzesiłem zewnętrzną aplikację.
Korzystajcie do woli. Może się komuś przyda, może komuś pomoże. Kto wie...
Instalacja alternatywnego firmware na WD TV Live HD
W związku z tym, że sam miałem problem z zainstalowaniem alternatywnego firmware dla WD TV Live HD postanowiłem napisać, krótki poradnik dla tych, którzy robią to po raz pierwszy. W internecie jest od groma informacji nt. alternatywnego oprogramowania do WD TV. Większość z nich jest w języku anglojęzycznym. Nie jest może to jakiś wielki problem, lecz zarówno polskie fora jak i angielskie pełne są ludzi, którzy uważają, że instalacja custom firmware jest rzeczą banalną i oczywistą. Nie wyjaśnia się po kolei jaki soft jest do czego, po co i jak działa.
Jeśli już chcecie pozbyć się oryginalnego firmware polecam zainstalować custom firmware od B-Rad'a. Ważne, by wybrać prawidłową wersję. Oznacza to, że wersje z Live HD Plus nie są kompatybilne z Live HD, również ze zwykłym HD [1 lub 2 generacji]. Plik najlepiej ściągnąć za pomocą torrenta [80mb] z racji wysokich transferów.
- Standardowo rozpakowywujemy na dysku.
- Szukamy pliku "wdtvlive.ver" i żeby mieć pewność, że urządzenie wykryje nam nową wersję oprogramowania zmieniamy wytłuszczoną wartość na wyższą, u mnie wygląda to tak: VERSION='1.20.04.WDLXTV_LIVE-0.4.2.2' Pozostałe pliki można zostawić bez zmian.
- Wszystkie pliki ładujemy najlepiej na pendrive do głównego katalogu
- Całość podpinamy do urządzenia, włączamy WD TV Live HD, system powinien wykryć i poinformować nas o próbie aktualizacji poprzez dodanie nowej pozycji w menu. Wchodzimy tam, godzimy się na wszystko i czekamy. Następuje restart. Instalacja i ponowny restart.
- W moim przypadku przy ponownym restarcie czas oczekiwania na start oprogramowania był dość znaczny. Należy cierpliwie czekać.
- Alternatywny soft został zainstalowany
No i teoretycznie można by na tym skończyć. Ale nie o to chodzi. Na pierwszy rzut oka oprócz nowej tapety i wygaszacza nic się nie zmieniło. Jeśli jednak podłączymy do urządzenia sieć uzyskamy możliwość pobierania i instalowania dodatkowych pluginów. Aby móc z nich korzystać należy na pendrivie utworzyć katalog o nazwie ".wdtvext-plugins". W tym celu otwieramy z menu start polecenie "uruchom". Wpisujemy "cmd" i zatwierdzamy. Następnie w lini tekstowej prznosimy się na nasz pendrive i wydajemy polecenie "mkdir .wdtvext-plugins". Na stronie znaleźć możemy najnowsze pluginy. W menu urządzenia można je również pobrać. Szczególnie polecam dodanie sobie opcji pogody, tools oraz pobierania napisów. Ważne aby pamiętać o utworzeniu dodatkowego pliku w głównym katalogu pendrive / HDD o nazwie "S00custom-options". Część aplikacji wymaga tego pliku do poprawnego działania np. Plugin Pogoda. Można go łatwo aktualizować przez sieć poprzez dodawanie dodatkowych wpisów według własnych życzeń.
U mnie plik "S00custom-options" wygląda tak:
# Settings for Weather Plugin. Look Info: http://forum.wdlxtv.com/viewtopic.php?f=48&t=1520
# WEATHER_ID - Zipcode of location for forecast.
# METRIC_ID="1" - for Celsius. METRIC_ID="0" - for Fahrenheit(default).
config_tool -c WEATHER_ID="EUR|PL|PL015|KALISZ"
config_tool -c METRIC_ID="1"
config_tool -c USB_POWER_OFF=1
config_tool -c ENABLE_SAMBA_SHARE=1
config_tool -c SCREEN_SAVER_IMAGE=/tmp/mnt/123ed956-1256-4825-9e79-86fc1e0febaa/some/random/screensaver-image.png
config_tool -c DAILY_PODCASTS_XML=xml file path
Wadą alternatywnego firmware w stosunku do najnowszej bety wydanej przez WD jest brak obsługi klawiary USB. Jeśli ta opcja pojawi będę w pełni zadowolony ze zmiany. W gruncie rzeczy alternatywny firmware daje lepsze możliwości. Szczególnie ciekawa wydaje się obsługa serwerów UPNP i tworznie własnych subskrypcji. Mamy do wyboru setki stremingów min. radia internetowe i trailery filmów z serwerów Apple. Live365 w oficjalnym firmware w pewnym sensie ogranicza. Dużą zaletą WDLXTV jest lepsza reakcja na polecenia z pilota oraz szybsze działanie softu [mimo jego modyfikacji].
Wiele osób korzysta także z dodatku osdModLive, dzięki któremu po wgraniu do głównego katalogu na naszym pendrive / hdd uzyskujemy nowy wygląd itd. Ja z niego nie korzystam.
Zarządzać WD TV Live HD można również z poziomu przeglądarki internetowej. Najlepiej jest sobie sprawdzić na routerze jaki mamy adres sieciowy naszego urządzenia. U mnie jest to: 192.168.1.102. Hasła znaleźć można w pliku README w paczce z custom firmware WDLXTV. Z fajniejszych opcji jakie uzyskujemy po zalogowaniu to możliwość obsługi wirtualnego pilota, konfiguracja UPNP.
Do samej aktualizacji softu podchodziłem z pewną rezerwą. W końcu nie jest to wspierany przez producenta firmware, przez co po jego zainstalowaniu możemy stracić gwarancję, a urządzenie może być podatne na różne nieprzyjemne zdarzenia min. brak stabilności czy ryzyko "nie wstanięcia" po aktualizacji. W moim przypadku wszystko przebiegło według założeń.
Gorillapod Test
Popełniłem mały video test możliwości Gorillapodów. Akurat posiadam wersje przeznaczoną do lustrzanek cyfrowych (wersja SLR). Nie jest to co prawda Gorillapod marki Joby. W konstrukcji i wyglądzie są jednak do siebie podobne. Joby różni się głównie tym, iż posiada kulkową głowicę. W moim Trequ takiej funkcjonalności nie ma.
Parametry statywu Treq GRi4:
- Waga: 222g,
- Gwint statywu: 1/4” i 3/8” (na 3/8" przez specjalny reduktor),
- Wysokość: 25cm,
- Maksymalne obciążenie: 3kg (dobry wynik).
Statyw przetestowałem dziś w terenie. Jak na cenę 48zł funkcjonalność, jakość wykonania na bardzo dobrym poziomie. Myślę że można być zadowolonym. Szczególnie, że w opisie producent twierdzi, że aparat można przymocować do różnych, nietypowych powierzchni.
Sprawdziłem. Utrzymać 3kg lustrzankę (moja z lampą Canon 580ex II waży na pewno więcej niż 3kg) jest naprawdę trudno. Gorillapod radzi sobie z tym bez problemu. Oczywiście przy zastosowaniu odpowiedniej techniki. Za pierwszym razem może się to nie udać. Mocowanie statywu czasami przypomina zabawę w Pontifex.
Na koniec obiecany film:
♫ Oh No! Oh My! - Walk In The Park
Canon Legria HF 200 - test kamery
Tak jak wspominałem kilka wpisów wcześniej – dorobiłem się kamery. Po długich namysłach i analizach, wybór padł na Canon Legria HF 200. Wiele osób polecało mi kamery marki Sony. Znając ich populistyczne i marketingowe praktyki od razu coś mi nie pasowało. Dosyć że najnowsze modele ich kamer posiadają ekran dotykowy, to legitymują się stabilizacją. W dodatku są tańsze. Zainteresowawszy się temat zacząłem o nich czytać. Okazało się że nie dość że liczba efektywnych pixieli dla obrazu Full HD jest zdecydowanie za niska, to obraz wyjściowy po weryfikacji nie był tak fajny jak początkowo mogłoby się wydawać. Kamery Sony z zewnątrz wyglądają ładnie, ale tzw. flaki to typowa zabawka dla niedoinformowanych klientów, którzy dają się nabijać w butelkę odświeżonymi modelami kamer. Interpolowane Full HD zupełnie mnie nie interesuje.
Jak to wygląda w Canon Legria HF 200? Oto dane techniczne:
- kamera cyfrowa Flash
- rozdzielczość: 3,3 megapiksela
- filtr kolorów podstawowych RGB
- zoom optyczny: 15x
- cyfrowy zoom: 300/60x
- ogniskowa: 4,1-61,5 mm
- minimalna odległość ogniskowania: około 10 mm
- optyczna stabilizacja obrazu (OIS)
- średnica filtra: 37 mm
- procesor obrazu: DIGIC DV III
- technologia wykrywania twarzy
- 2,7-calowy, panoramiczny ekran LCD obracany
- minimalne natężenie światła około 0,4 luxy
- joystick
- 13 programów tematycznych
- balans bieli: światło, cień, pochmurno, żarówki, fluorescencyjne
- szybkość migawki: 1/2000 sek.- 1/2 sek.
- efekty zdjęcia
- funkcje niestandardowe: jasność, kontrast, ostrość, głębia kolorów
- zdjęcia podczas nagrywania
- histogram
- samowyzwalacz: 10 i 2 sek.
- X.v.Color
- nośniki pamięci: Secure Digital Card SD, SDHC
- Dolby Digital
- wbudowana lampa
- typ akumulatora: litowo-jonowy
Złącza :
- wejście słuchawkowe
- wejście dodatkowego oświetlenia
- wejście mikrofonu
- wejście mini USB
- wejście AV
- wejście komponentowe
- wejście mini HDMI
Jakoś obrazów jest bardzo dobra. W kamerze zainstalowano procesor Digic DV III przez co obraz jest dynamicznie przetwarzany. Liczba efektywnych pikseli przy nagrywaniu materiału wideo plasuje się na poziomie 2,9mln (minimum o którym można mówić o Full HD to około 2,1mln) Procesor zdolny jest do wykrywania twarzy co w znacznym stopniu ułatwia ostrzenie podczas portretowania. Trochę zastrzeżeń początkowo miałem w stosunku do obrazu nocnego. Na szczęście producent zaoferował tryb filmowy który w połączeniu z trybem 25p bardzo dobrze się spisuje i na obrazie nie widać widocznych, rażących szumów. Maksymalna kompresja jaką uświadczymy podczas filmowania to 24mb/s. To bardzo dobry parametr. Wymaga jednak szybkiej karty SDHC. Filmy kodowane są kontenerem AVCHD. To stosunkowo nowy standard stosowany w kamerach cyfrowych dający nowe, lepsze algorytmy kompresji. Niestety ma swoją wadę – pliki dostajemy w rozszerzeniu MTS przez co nie mamy możliwości montażu nagranego materiału bezpośrednio w prostych programach takich jak Windows Movie Maker. AVCHD na starszych komputerach może sprawiać wiele problemów. Głównie chodzi o płynność odtwarzania obrazu. Wynika to z tego że wymaga wsparcia sprzętowego karty graficznej. Najnowsze karty grafiki obsługują HD. Zarówno nVidia jak i Ati posiadają odpowiednią technologie wykorzystywaną do tego celu. Na efekty przycinania obrazu też jest rada – należy zaopatrzyć się w odtwarzacz Power DVD. Obsługuje on wsparcie sprzętowe w stosunku do odtwarzanych materiałów wideo.
Jak wiadomo Canon słynie jako doskonały producent lustrzanek i profesjonalnych obiektywów. Przy wyborze kamery próbowałem się i tym sugerować. Średnica obiektywu wynosi 37mm co jest standardem w tej klasie kamer. Czasami spotykane są większe średnice. I pod tym względem nieco ubolewam. Oczywiście posiadam stabilizację, która w przeciwieństwie np. do Sony CX155 jest optyczna. Daje to o wiele więcej możliwości nagrywania. Obraz wg mnie nie drga mocno nawet na największym zakresie ogniskowej przez co zachowuje dobrą jakość i ostrość. O możliwościach rozszerzenia pakietu optyki w Canonie napiszę pod koniec.
Z dodatkowych funkcjonalności jakie daje Canon Legria HF 200 i które całkiem przypadły mi do gustu należą:
- Możliwość ustawienia czasu migawki
- Możliwość ustawienia wartości przesłony (zaczynając od F1,6 do F8)
- Tryb filmowy
- Tryb 25p
- Wykrywanie twarzy (całkiem sprawne, na razie udało mi się przetestować do 3 twarzy jednocześnie)
- Ręczne doostrzanie obrazu (w praktyce, przy szybkim filmowaniu nie jest wykonalne korzystać z tej funkcji)
- 16:9
- Dzwięk w AC-3
- XV Colour (coraz więcej kart graficznych i telewizorów oferuje ten standard. Kolory są o wiele żywsze. Jeśli jednak nie posiadamy urządzeń wspierających ten standard lepiej z tej funkcji kamery nie korzystać)
- Zdjęcia seryjne, do 25 zdjęć na sekundę
Omawiając baterie trudno powiedzieć coś ponad standard. Bateria jak na razie pozwala mi na filmowanie w trybie ciągłym przez dokładnie 100 min. Natomiast w trybie oglądania filmu mamy do dyspozycji około 170 minut. Wynik ten jest średni. Bez dodatkowego akumulatora raczej się nie obędzie. Niestety mimo, że Canon wygrywa standardem SD jeśli chodzi o karty pamięci (niskie ceny) to z dodatkowymi bateriami trochę pokpił sprawę. Najtańszą dedykowaną do modelu HF 200 znalazłem za około 220zł. Jak widać cena peryferiów jest znacząca. Można się oczywiście posiłkować zamiennikami baterii dedykowanych. Zamiennik taki można nabyć w przedziale 40-90zł. Ich cena zależy przede wszystkich od pojemności, wskaźnika naładowania baterii oraz tego czy można akumulator ładować tą samą ładowarką Canona czy zewnętrzną, przeznaczoną specjalnie do tego celu.
Jeśli mowa o możliwościach rozszerzenia kamery to mocno jestem zainteresowany wykorzystaniem odpowiednich konwerterów. Głównie szerokokątnych. Najlepsi producenci tego rodzaju sprzętu to King i Raynox. Konwerter daje nam wtenczas możliwość podpięcia filtrów 52mm (w moim przypadku polaryzacyjnych). Dodatkowo Canon Legria HF 200 daje możliwość podpięci dodatkowego mikrofonu i lampy. Kamera obsługuje karty SDHC do pojemności 32gb. Całkiem sporo.
O zaletach już było. Teraz trochę wad:
- Problem z ostrością przy maksymalnym 15x zoomie (tylko przy maksymalnym wyciągnięciu optyki)
- W niektórych trybach może być problem z szumami, trzeba wtedy przejść na ustawienia programowalne
- Krótki czas pracy baterii
- Dla niektórych problemem może być brak wizjera
- Podobno dołączone oprogramowanie (nie wiem, nie instalowałem)
- Zbyt lekka i mała (dobra wiem, to zaleta… ). Waga to zaledwie 300g.
Na koniec film testowy w nocy i w dzień:
♫ Muchy - Przeznaczenie
W filmach nie modyfikowałem kontrastu i kolorów. Nagrywane w trybie kinowym (bladsza kolorystyka).
Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie
Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:
- Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
- Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
- Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
- Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
- 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),
Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.
Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych. Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:
- Miejsce 513% Facebook
- Miejsce 190% Goldenline
- Miejsce 158% grono
Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:
Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.
Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.
Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.
Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.
Archeologia Internetu "99
Zainspirowała mnie data. P. nawet zauważyła że sposób pisania taki jakiś "inteligentny" na poziomie. Nie to co dziś. I by pasowało. W pod koniec lat 90 ubiegłego wieku [boże jak to brzmi] Internet nie był ogólnodostępny. Mieli go wybrańcy. Przeważnie modemowcy i ci związani z Tepsą [łączy nas coraz drożej].
Asus EEE PC 1000H
Swojego czasu zakupiłem Asusa EEE PC 1000H. Nie chciałem pisać pochopnej recenzji zanim go nie przetestuje. Po 2 tygodniach użytkowania mogę powiedzieć więcej, niż po samym zakupie opierając się na przedwczesnych wrażeniach.
Całość kosztowała mnie 1326zł wraz z wymianą kości RAM na 2gb od Kingstona.
Parametry sprzętu to: Bateria litowo-jonowa, 6 komorowa - 6600mAh, Bluetooth, Czytnik kart MMC / SD (SDHC), Dysk twardy 160GB, Głośniki stereofoniczne, Gniazda audio in / out, Kamera wbudowana 1,3 megapixela, Karta dźwiękowa Hi-Definition, Karta graficzna Intel 950, Karta sieciowa bezprzewodowa WiFi WLAN 802.11 b/g/n, LAN10/100 Mbps, Matryca rozdzielczość 1024x600 (panoramiczna), Mikrofon wbudowany, Pamięć 2GB, Procesor Intel Atom 1.6, Przekątna ekranu 10,2”.
Jeżeli chodzi o wydajność to śmiało odpalałem takie aplikacje jak Adobe Photoshop. Procesor radzi sobie z PS bez problemów. Na EEE zainstalowany jest Windows XP SP3. System startuje w jakieś 12 sekund. Bios nie umożliwia podkręcenia procesora. Bateria pozwala na nieprzerwaną pracę do 7 godzin w trybie Power Safe Mode.
Co do reszty parametrów netbook nie posiada większych wad. Przynajmniej dla mnie. Wyjątkiem jest touchpad, który mimo że ma obsługę wielopunktową i rozpoznaje gesty mnie sprawia problem. Dokładnie to chodzi o jego czułość i opór jakie sprawiają przyciski, zarówno lewy jak i prawy. Minusem w moim mniemaniu jest również matryca. Dziwny kontrast i jasność męczą oczy. Próbowałem poprawić to w ustawieniach karty graficznej ale biały nadal nie jest białym. Mnie to przeszkadza.
Wygląd i wykonanie na dość wysokim poziomie. Nic nie skrzypi. Plastik wytrzymały, odporny na zarysowania. Touchpad wykonany po części z aluminium. Obudowa wierzchnia pokryta lakierem perłowym na którym łatwo zostawić tłuste plamy po palcach. Powłoka średnio odporna na zarysowania.
Klawiatura i przyciski funkcyjne wciskają się lekko. Za wyjątkiem wspomnianego wcześniej touchpad. Rozmiar klawiatury przy 10,2” nie jest aż tak dużym problemem. Łatwo się przyzwyczaić. Jedynym utrudnieniem może być położenie przycisku Shift na klawiaturze (może się mylić z enterem). Wielkość przycisków klawiatury EEE PC nie jest mniejsza niż 90% wielkości standarowych przycisków. Wielki ukłon dla Asusa.
To tyle z moich spostrzeżeń które chciałem poruszyć. Więcej szczegółów opisuje również Slavo.
W ramach podsumowania netbook Asus eee PC 1000H wart jest swojej ceny. Jak na parametry którymi dysponuje jest bardzo wydajny. Wielkim plusem jest bateria 6 komorowa z długim czasem czuwania, małe rozmiary pozwalające zabrać go wszędzie ze sobą, stosunkowo niska waga i świetny design. Jednym słowem dobry lans nie jest zły.
Instrukcja o tym jak obsługiwać kobiety
Znalezione w sieci. Dla mnie nowość. Idzie się pośmiać. Po prostu mała instrukcja o tym jak obsługiwać kobietę. Specialnie dla tych którzy pamiętają słynną już kamasutre dla informatyków...
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
|
![]() |
|
Odcinki zgrane z PDF'a przy pomocy Adobe Photoshop CS 3
Update: Link do PDF'a


















