Filozofia huny
Dziś spotkałem się z pojęciem Kahuny i Huny. Z grubsza mówi o tym, że świat należy przyjąć takim jakim on jest. Gdy tak zrobimy świat zaczyna być dla nas przyjaźniejszy. Rzeczywistość bardziej zrozumiała. Coś na zasadzie słów które od lat sobie w szarej materii powtarzam:
Gdy milczysz, więcej słyszysz.
A gdy więcej słyszysz masz większą zdolność obserwacji, obserwacji ludzi, społeczeństwa, zjawisk występujących w naszym otoczeniu. Kahuni robili podobnie, obserwowali swojego nauczyciela i uczyli się od niego, uczyli się jego zachowania w poszczególnych sytuacjach. Jednym słowem przejmowali od nich całe ich eksperiencje (doświadczenia).
Susan Wiegel w swojej książce napisała, że gdy wkroczymy na ścieżkę Kahunów nasze życie nabierze innego wymiaru. Strach zmaleje, natomiast możliwości działania przybiorą na sile. Staniemy się pogodni, spokojni, a czasami będziemy zdumieni jakie to wszystko proste.
To pewien sposób na życie. To filozofia bardzo prosta, lekka. Osobiście porównuję ją do filozofii buddyjskiej.
Zasady huny:
- Ike – świat jest taki jaki myślisz że jest. Należy oprzeć się na faktach a nie na przekonaniach. „Życie jest piękne” to przekonanie, „życie jest beznadziejne” to także przekonanie. Człowiek przekazuje do podświadomości informacje które świadoma jaźń chce wykonać.
- Kala – nie ma żadnych ograniczeń. Ograniczenia narzucane są po to by osiągnąć jakieś cele.
- Makija – energia podąża za uwagą. Koncentrując się na rzeczach dobrych przyciągamy to co dobre. „Słowa niosą życie, słowa niosą śmierć”.
- Manawa – moment mocy jest teraz. Tylko w tej chwili żyjesz, teraz jest życie. Historia już się nie zmieni
- Aloha – miłość jest po to by przynosić szczęście. Dawać z siebie co najlepsze.
- Mana - Cała moc pochodzi z naszego wnętrza.
- Pono – efektywność jest miarą prawdy. Robiąc coś osiągamy sukces i powodzenie oznacza że działamy zgodnie z własnym „przeznaczeniem”. Jednym słowem odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.
Najlepsze w tym wszystkim jest to, że zasady które wyżej wspomniałem stosuję w swojej strategii życia od jakiegoś czasu. Dziś spotkałem się z oficjalnym nazewnictwem co bardziej mnie zaintrygowało. Potwierdza to, że mój światopogląd na temat postrzegania świata wokoło mnie jest jak najbardziej prawidłowy.
♫ Supertramp - The Logical Song
♫ Kiss - Crazy, Crazy Nights
Niektórzy...
Niektórzy ludzie urodzili się by przesiadywać nad jeziorem...
Niektórzy zostali uderzeni przez piorun...
Niektórzy mają dar do muzyki...
Niektórzy są artystami...
Niektórzy pływają...
Niektórzy znają się na guzikach...
Niektórzy znają Shakespeare'a...
Niektórzy są matkami...
I niektórzy tańczą.
A Ty? Kim jesteś?
♫ Tom Pascale - Bethena
Na podstawie filmu "The Curious Case of Benjamin Button".
Amator z dobrym sprzętem o profesjonaliście z też dobrym sprzętem
Spontaniczna dyskusja o modelingu, fotografach, stawkach, branży i obserwatorach. Zainspirowana tematem na forum.
Piotr: Dlaczego nr 2? Bo cały czas odcinacie kupony od ludzi którzy robili wyśmienite zdjęcia kilkanaście-kilkadziesiąt lat temu mający prymitywny sprzęt i nic poza wyobraźnią, wyczuciem i talentem. Cały czas uważacie się za artystów choć dziś 60% zdjęcia robi dobry obiektyw, 30% to wysiłek kilkuosobowej załogi, 5% obróbka komputerowa (utrwalona w pamięci przez praktyków do bólu, ale wyuczona przez początkujących oglądających lekcje na youtube), a drugie 5% to zwyczajna logika w ustawieniu lamp, kadrowaniu i podstawowego wyczucia sytuacji. Przy sesjach komercyjnych tak to wygląda i nie ma mowy o artyzmie - jesteście rzemieślnikami i nic więcej. Cieszcie się że technologia jest dziś na takim etapie, bo inaczej mało który z was byłby dziś fotografem! [cytat]
Piotr: Całe życie będziecie fotografować śluby i wesela nadając temu na swoich stronach internetowych wymiar artystyczny, co jest nie tyle banalne co nudne do bólu.
zgadzam sie
Paweł: wiesz jaka jest różnica między tym, który zrobił to zdjęcie, a mną który zrobiłby identyczne?
różnica jest w tym, że ja ustawiałbym się 5minut a on 2
Piotr: hm dobre porównanie do tego ustawiania
Paweł: cieszę sie ze wreszcie to zauważyłeś, bo uznałem to za jedną z najlepszych myśli dzisiejszego dnia w moim wykonaniu :D
Piotr: trafna. A jestem ciekaw ile bierze Bartek Pogoda za fotki?
Paweł: w sumie nie wiem
Piotr: ciekawe czy on sam finansuje swoje podróże
kurwesko jestem tego ciekaw
Paweł: z tego co kiedyś pisał to tak
wiesz, on sie ogólnie tuła po świecie
Piotr: to swoja droga
no ale kasę musi skądś mięć
Piotr: dziś sobie pomyślałem ze jak mmi sie skończy polisa posagowa to kupie sobie sprzęt za 15 000 zł i będę amatorem z profesjonalnym sprzętem :P
i nikt mi nie podskoczy
Paweł: ahahaha :D:D:D:
Piotr: ogólnie jak czytam te wszystkie wypowiedzi na forum tych nadętych buców fotografów to mowie do siebie w myślach ze cieszę sie ze nie jestem jednych z nich... oni nie maja racji a wierzą w głupoty które wygadują i piszą
bronią się by usprawiedliwić pasję dzięki której pracują
Paweł: dokładnie
Piotr: mi jak sie kumpela pyta za ile zrobię jej stronę www dla domku letniskowego
to nie potrafię jej odpowiedzieć
ale nie z tego powodu ze jest moja znajoma
tylko po prostu lubię to robić
i nie znam tego ceny
wiec wyszło na to ze robie jej za flaszkę wódki
i co zaniżam stawki?
Paweł: jeżeli to Twoja znajoma, to nie...
jeżeli ktoś obcy - to bym Ci właśnie zajebał siekierą w łeb :D:D:D:
nie no, żartuje ;p
Piotr: no widzisz...takie myślenie :P
jeżeli lubisz cos robić to czemu robić to za darmo - mam to w swojej strategii... kwestia tego ile to jest za darmo a ile za nie za darmo?
zresztą tez bym nie mógł być fotografem zawodowo bo kurwa ja mam tak ze wchodzę co 5 min na flickra i odpalam swój photostream i patrzę dumnie na swoje foty hehe
tak samo mam z blogiem :P
i teraz tez wlazłem se żeby sie ponapawac duma
i w dupie mam to ze ktoś tam sie ze mnie śmieję ze pisze sobie cos tam
Piotr: i pierdole głupoty pewnie do siebie
Paweł: AHAHAHAH :D:D:D:
Paweł: właśnie zajebalem czołem o biurko ze śmiechu :D
Piotr: robie to dla własnej przyjemności by móc być z siebie dumnym
Paweł: znaczy chodzi mi o to :D
ze ja tez lubię patrzeć jak cos mi naprawdę wyjdzie. ale zawsze sobie mowie ze to tak głupio oglądać i chwalić swoje
wiec tego nie robie
Piotr: dziś mailem okazje obejrzeć książkę Steffena Mullera "Polska Da sie lubic"
i tam było cos takiego o polskiej przesadnej skromności
ze anglik by juz dawno sie chwalił ci co sobie kupił
a polak będzie siedział cicho i mówił jak sie wyda a ze to przez przypadek wyszło mi takie zdjęcie
powinieneś być dumny z tego co robisz
bo wtedy jesteś dumny z tego jaki jesteś
Paweł: nie no, ja jestem po części
ale lubię jak to ludzie potwierdzają, ze to co robie jest dobre
Piotr: czyli ich kokietujesz?
ludzie i tak ci nie powiedzą prawdy
mama ci powie ze jest super bo cie kocha
a kumpel ze fajne bo cos tam wie o fotografii i mógłby foto wstawić na tapetę w windowsie
a ktoś obcy ze chujowe bo zrobiłeś lepsze foto od niego
Paweł: nie, właśnie nie o takie mówienie mi chodzi
chodzi mi o przypadkowych ludzi
Paweł: np. cos tam napomknąłem ze bawię sie w zdjęcia i kumpel żebym mu cos pokazał. no to dałem mu link do flickra i potem sam z siebie spontanicznie mi powiedział kilka razy ze te fotki to zajebiste
Piotr: czy te osoby sa kompetentne? nie sa,.. kompetentni to beda ci na flickru...i to jak dobrze trafisz
Paweł: ale mi nie chodzi o kompetencje właśnie
mi nie chodzi o wytykanie co i jak. mi chodzi o odczucia przeciętnego kowalskiego
bo fajnie jest widzieć ze komuś sie to podoba
Piotr: no to dobra ostra foto z głębia ostrości zawsze będzie wzbudzać podziw
Paweł: no fakt
Piotr: kumpeli zrobiłem foto pod fontanna w Kaliszu a ona patrzy tak na mnie i mówi - ej koval te foty sa takie profesjonalne
a ja do niej - no wiesz mam Canona Eos xti i poczułem sie takki lepszy
i taki super
i taki nie przeciętny
a moja dziewczyna stojąca obok promieniowała zachwytem
Paweł: ale właśnie może o to chodzi
i wtedy czujesz sie dumny, ze komukolwiek sie to podoba
Paweł: no właśnie ;p
Piotr: i to sie nazywa lans
bo dobry lans nie jest zły
Paweł: właśnie ;]
ale fajnie jest, jak ludzie np. sami odkrywają to ze cos tam na boku robisz i sie tym nie chwalisz
wtedy masz jeszcze większa satysfakcje
Piotr: tylko problem w tym ze dobry bokeh ludziom nie wystarcza.. czasem musisz mieć wysunięty tubus teleobiektywu na 2 metry przed siebie żeby sie nie dojebali ze w swoim sony dsc p-32 maja zoom 10x
Paweł: haha :D trafne :D
Piotr: no to swoją drogą. ogólnie często ludzie doceniają to czego sami nie potrafią robić
tez doceniam to ze inni potrafią pisać zajebiste skrypty i programy a ja tego nie umiem bo wołałem iść z kumplami na dzieweczki i piwo
Paweł: a ja właśnie zawsze sobie myślę "tez tak potrafię, potrzebuje tylko na to czasu" ;p
Piotr: albo to ze potrafią liczyć w pamięci jakieś działania matematyczne gdzie ja musze sobie to rozpisać na kartce
tylko ze jak ktoś zaczyna być z tego powodu arogancki wobec mnie bo ja by dojść do tego samego wyniku potrzebuje 10 sek. więcej niż on... tak samo jak tobie 5 min schodzi na ustawienie sie gdzie profesjonaliście zajmuje to 2 minuty to zaczynam tez być nieprzyjemny.... dostaje kurwicy i najeżdżam na człowieka
nie lubię aroganckich osób
pewnych siebie lubię bo można z nimi normalnie pogadać
ale bycie aroganckim to grzech który pamiętam temu komuś długo
Paweł: dokładnie
wkurwia mnie to na maxa
np. komentarze chłopaka mojej siostry
takie głupie docinki
a jak patrzę na niego jak biega z aparacikiem i flashem aparatowym to mnie śmiech bierze
Piotr: i wiele ludzi w fotografii dzieli ludzi na amatorów z dobrym sprzętem i pro z tez dobrym
to arogancja
Piotr: nie jeden amator zrobi lepsze zdjęcie
Paweł: śmiech
Piotr: hehe no ... sam niech ustawi manuala w aparacie to będzie wiedział co to znaczy
[to było tez aroganckie]
pewnie używa sam auto
Paweł: ano
Piotr: tak samo kumpeli ostatnio wyłączyłem flasha w sony i zrobiłem zdjęcie bez lampy
Paweł: właśnie to jest najgorsze, ze jak ktoś czegoś nie potrafi to najeżdża na tego co potrafi
Piotr: ta sie oburzyła ze jej nie błyska
i ze nie umie włączyć z powrotem
kurwa, od nowości zna się tylko tryb auto
i ciemne fotki na naszej klasie
Paweł: Ty, ja ostatnio na wigilii klasowej robie jakieś tam foto, a koleżanka do mnie "a to ty nie masz flasha wbudowanego?" :D:D:D:
Piotr: a przecież do każdego aparatu jest instrukcja i nawet sony daje ci instrukcje 200 str na wszelki wypadek w 10 językach żebyś mógł zrozumieć
i tam sa opisane techniki robienia zdjęć
ale kurwa sie nie chce zajrzeć
i potem meczy sie ludzi
i napierdala w słoneczny dzień flashem po oczach
Tak w ogóle to stwierdziłem dziś, że zbieram na kolejny obiektyw "zabawkę". Tym razem coś w zakresie 10-20mm. Przynajmniej Sigma. Jak bóg da to może i Canona.
Extropianizm
Ha. W końcu odnalazłem własną filozofie, filozofie umysłu z którą w pełni się zgadzam. Otóż chodzi o jeden z nurtów transhumanizmu – extropianizm. Jego ogólnym założeniem jest przeciwstawność do entropii, która w interpretacji statystycznej, określa stopień nieuporządkowania układu, albo inaczej mówiąc, stopień jego wyjątkowości (pojęcie fizyczne). Ekstropie formułuje się jako filozofia życiowa będąca miarą inteligencji, witalności, zdolności do wzrostu i rozwoju i akomodacji nowych doświadczeń.
W. Duch przytoczył kilka zasad tegoż nurtu filozofii życiowej w skład której wchodzą:
- Nieograniczona ekspansja: inteligencji, mądrości, sprawności, długości życia, usuwanie psychologicznych, politycznych, kulturalnych i biologicznych ograniczeń aktualizacji potencjału człowieka.
- Autotransformacja: afirmacja moralnego, intelektualnego i fizycznego postępu przez rozum, krytyczne myślenie, odpowiedzialność osobistą, szukanie nowych rozwiązań, w tym neurologicznych i biologicznych metod rozwoju.
- Dynamiczny optymizm: racjonalny optymizm oparty na działaniu, przeciwstawiający się ślepej wierze i stagnacji pesymistów.
- Inteligentna technologia: nauka i technologia powinna pozwolić na przekroczenie „naturalnych” granic związanych z naszą budową biologiczną, kulturą i środowiskiem, w którym się wychowaliśmy. Spontaniczny porządek, zdecentralizowana koordynacja procesów społecznych, docenianie różnorodności, tolerancja, wolność i odpowiedzialność osobista.
Więcej informacji można znaleźć min. na stronie Extropy Instytute
Pierwszy snieg
Chce wszem i wobec oznajmic iz na balkonie mam pierwszy jesienny snieg. Wczoraj P. powiedzia "to pierwszy snieg z toba". Od razu w szarej materii pojawil sie obraz malego szczeniaka, merdajacego ogonem, wybiegajacego zima na mroz i skakujacego prosto w pierwsza nadazajaca sie zaspe sniegu...

Leave my planet
Zmiótłbym wszystkim z powierzchni planety, tylko po to by odzyskać swoją
/Felon
Pierwsza zasada asertywności
Pierwsza zasada asertywności, której i tak nie mam...
- Dowiem się i wtedy ci odpowiem czy będę potrzebna w pracy
- Zawsze możesz im odmówić
Bo praca i pieniądze nie są święte. Ważniejsze jest poczucie kontroli (szczególne w moim przypadku).
Wniosek: Odmawiaj
Let's go
A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż - w szyku liter na komendę wyczekiwanie, na kombinacje sezonem wakacyjnym, najbliższym. S T A R T…
Sztuka kochania
Uczty ułatwiają również
dostęp do dziewic, a wino
(trzeba wyznać to otwarcie)
nie jest ich krasą jedyną.
Wino czyni serce tkliwym.
Miłość duszę opromienia...
Wino i miłość - to płomień
rozpalony śród płomienia.
A by sądzić o piękności,
bezpieczniej poczekać do dnia.
Noc i wino - źli doradcy.
Zwodniczy ma blask pochodnia.
Dniem zobaczył ongi Parys
trzy boginie... Kto dniem sądzi
klejnot, dziewczę i purpurę,
ten na pewno nie pobłądzi.
Noc zaciera moc usterek
(zgodzicie się chyba ze mną).
Nocą nie ma brzydkich kobiet
(zwłaszcza gdy jest bardzo ciemno).
Ciekawość świata
Odnalazłem sedno mojej myśli z ostatnich tygodni (kurcze no, aż spać nie mogę to myślę, czytam, piszę). Reklama, marketing, cywilizacja techniczna, brak ciekawości i ogólny matrix otaczającej mnie rzeczywistości.
Współczesne patrzenie na świat, szczególnie młodych ludzi, przeraża mnie brakiem ciekawości, brakiem chęci poznania. Prosty przykład: Znajomy - wykładowca fizyki zaangażowany w przekazanie studentom w ciekawy sposób trudnej teorii posługuje się przykładem z życia - pokazuje, jak ten skomplikowany problem manifestuje się w znanym każdemu zjawisku, którego rozumienie może dać możliwość poradzenia sobie samemu, gdy np. funkcjonujące w oparciu o tę zasadę urządzenie się zepsuje. Oprócz ogólnego znudzenia słyszy odpowiedzi - "a po co to mamy wiedzieć, jak będzie trzeba, zawoła się fachowca". Cywilizacja techniczna, która przecież - jak wszystko - wzięła się z pragnienia poznania praw rządzących światem i ich wykorzystania na rzecz lepszego, wygodniejszego życia, zabija w nas ciekawość i sprawczość. Nie dążymy już dalej, niż sięga czubek własnego nosa. Żyjemy w czasach narcystycznych: wszystko mamy mieć najlepsze, dostać od razu, nie czekać. Nasz gust i potrzeby kształtowane są przez media i reklamę.
Osobowość narcystyczna nie ponosi trudu własnego rozwoju, chce się przeglądać jako gotowa postać w tafli wody, podziwiać, jak jest doskonała. Otaczają ją przedmioty i gadżety: telefony, telewizory plazmowe, nowe modele samochodów czy komputerów. Potężna machina handlu i marketingu doskonale się w to wpisuje. Osobowość narcystyczna chce wszystkiego, co najlepsze. MUST to wymiana rzeczy na te nowszej generacji, lepsze, szybsze. I raczej nie jest to (oczywiście, patrząc ogólnie) ciekawość nowych technologii, tylko chęć stworzenia wizerunku siebie, jako osoby o określonym statusie, posiadacza najnowszego modelu Nokii, w garniturze od Ermenegildo Zegna. Reklama okrawa wizję świata, ogniskuje ciekawość na wybranych przedmiotach, markach, podsyca chęć ich posiadania, żeby za moment wprowadzić nowe produkty: nowe gadżety. I tak w kółko.
Kiedyś napisałem że będę smażył się w piekle. Cholernie gorącym piekle, za swoją ciekawość… Ale mimo wszystko wole to, niż stać (siedzieć/leżeć) bezmyślnie z tępo wymierzonym wzrokiem w otaczający mnie świat. Chęć odpowiedzenia na nurtujące, czasem stricte filozoficzne, czy egzystencjalne pytania może stać się rzeczą priorytetową. Mój priorytet (jeden z wielu) na najbliższe dni: wpływ promocji sprzedaży na wizerunek marek/firm kosmetycznych…
Dokonania
Krzysztof Majchrzak powiedział dzis w Gościu Porannym fantastyczne słowa:
Czasem bardziej liczy się nie to co się zrobiło, a to czego się nie zrobiło.
Casus et fortuna in nobis dominantur
To śmieszne. Bo im więcej ci na czymś zależy to los robi wszystko by miało to prawo nie wypalić. Z drugiej jednak strony nie wierzę w przypadki. Zawsze wszystko ma swoją przyczynę, skutek i powód. Nic nie dzieje się przypadkiem, z natury, od tak sobie. Teoria kwantów? Bo przecież nawet taką prostą czynność jak rzut kostką do gry można przewidzieć. Pod warunkiem, że znasz pewien model ruchu, kąt natarcia, prędkość, opór powietrza, tarcie powierzchni, użytą siłę, prędkość, elastyczność i 1000 innych powodów które ci udowodnią, że jest milion następnych powodujących to, że na dzień dzisiejszy przypadek jest figlem z natury.
Wniosek: Przypadek i los panują nad nami.
Zwycięstwo
To ty się chwalisz każdej godziny,
Że wdrapiesz się hen tam na wyżyny. Pewnego dnia.
Chcesz tylko areny co ci pozwoli pokazać,
dokąd dzięki swej woli zajdziesz, jak wiele wiesz.
Kolejny rok, rok kolejny przeżyłeś.
Jak wiele nowych ścieżek odkryłeś?
Czy wielkie rzeczy przez rok ten robiłeś?
Czas dał ci znowu 12 miesięcy.
Czy razy 12 twoje ręce sięgały odważnie po nowe, po więcej?
Dlaczego znów cię nie było?
Coś cię nie było na liście bogaczy.
Czy możesz nam to wytłumaczyć?
Czy los się sprzysiągł przeciwko tobie?
Nie tyś jak zwykle zupełnie nic nie zrobił!
/Herbert Kauffman "Zwycięstwo"
Wniosek: Entuzjazm!
Gdy bycie drugim, trzecim i n-tym to za mało
Ziarno, które wykiełkowało jako drugie ma o wiele większa szanse na przeżycie, jeżeli upadło w pewnej odległości od pierwszego
Ale mimo wszystko lepiej nie ryzykować. Lepiej być pierwszym. Dlaczego? Otóż sadzonka, która wykiełkuje pierwsza zawsze będzie większa od pozostałych. Tak jest w życiu, w marketingu. Ważne jest przywództwo. Nikt nie lubi średniaków. Inwestowanie w średniaki, poszerzanie kapitału przeciętnej osoby mija się z celem. Tak jak pracodawcy chcą zatrudniać osoby w pełni ukształtowane lub te z kapitałem, to nigdy nie zatrudnią przeciętniaków, które nigdy nie będą „ponad”.
W czym jesteś najlepszy? W czym jesteś pierwszy?
W świecie marek było dużo drugich i następnych. Pierwszych o wiele mniej.
Amazon.com – pierwsza księgarnia internetowa
CNN – pierwsza stacja informacyjna w sieci kablowej
Dell – pierwszy bezpośredni sprzedawca komputerów osobistych
Domino’s – pierwsza sieć pizzerii dowożąca pizze do domu
Dr School – pierwsze kosmetyki do pielęgnacji stóp
Duracell – pierwsza bateria alkaliczna
Gote-tex – pierwsza oddychająca wodoodporna odzież
Nike – pierwsze buty sportowe
Pampers – pierwsze pieluchy jednorazowe
Playboy – pierwszy magazyn dla mężczyzn
Xerox – pierwsza kopiarka
Swatch – pierwszy modny zegarek
LOT – pierwsze polskie linie lotnicze
Telekomunikacja Polska – pierwszy operator telefonii stacjonarnej
I nawet jeżeli nie jesteś pierwszy – zadbaj o to by tak cię postrzegano…
Kilka największych globalnych marek przespało bycie pierwszym – Coca Cola:
Coca Cola przegapiła kategorię napojów cytrusowych z kofeiną (pionierem było Mountain Dew), więc próbowała wejść do gry z Mello Yello. Nie udało się.
Później przegapili bycie pierwszym w kategorii pikantnej Coli (pionierem był Dr. Pepper). Próbowano wejść do gry z marką Mr. Pibb. Nie udało się.
Potem przespali kategorię napojów naturalnych (pionierem był Snapple), więc próbowano wejść do gry z marką, Fruitopia, która daleko nie zaszła.
Przegapiono również kategorię napojów energetyzujących (pionierem był Red Bull), więc próbowano wejść do gry z marką KXM. Nie udało się.
A potem musieli zadowolić się byciem drugim, przez to, że przegapiono kategorię napojów sportowych (pionierem był Gatarade – notabene genialny napój). Próbowano wejść na rynek z napojem Powerade. Nadal są.
Pepsi Cola tymczasem zrezygnowała z dystrybucji swojego napoju sportowego All Sport i zakupiła markę Gatarade.
Teraz tak zastanawia mnie jedna rzecz – ile przespałem a ile przegapiłem momentów bycia pierwszym. Też myślę nad tym ile razy już byłem pierwszy. A i jedno, co mi zapadło w pamięci podczas ukończonych wykładów z Brandingu u Piotra Lisieckiego to, to by zdobywać umysły innych. Bo jedyną, najważniejszą marką, którą przyszło mi zarządzać jest marka Piotr Kowalski.
Wniosek: Nie schrzań tego, co już masz.
BTW.
"Jak ktoś słyszy: To mówi:"A to jest ten dziwny idiota z TVN-u". Albo: "To jest ten fajny chłopak, co od pięciu lat co tydzień robi świetny program za takie małe pieniądze." Jest punkt odniesienia: fajnyniefajny. Są emocje. „
Zdaje sobie sprawę, że jest idolem, albo antyidolem. Nie przeszkadza mu to, bo jak mówi są emocje i daje tym samym ludziom totalną huśtawkę emocji. Albo się go nienawidzi, albo się go uwielbia. Nie idzie na kompromisy.
Mały przerywnik o "bardzo znanej w Polsce osobie". W niawiązaniu do bycia pierwszym i ostatnim. W nawiązaniu do teorii Darwina - "natura faworyzuje skrajności".
Po co unikać środka...
Karol Darwin powiedział:
Natura faworyzuje skrajności
Ktoś ostatnio stwierdził:
Ludzie objechali mi dupę.
A ja uważam, podobnie jak Darwin - nie można starać się by wszystkim dogodzić, by wszyscy cie lubili. Tak jak jedna ze strategii inwestowania wg Kostolanego, guru rynku kapitałowego brzmi:
Miej własny pomyśl na inwestowanie kapitału
To moja jest niemal identyczna:
Rob swoje i nie oglądaj sie za siebie.
Marketing co do pewnych skrajności ma również swoje przykłady. W świecie marek natura także faworyzuje skrajności. Sukcesy marek Rolex, StarBucks, czy Ritz-Carlton, które operują na wysokiej polce i te z niższej, jak Wal-mart dowodzą słuszności zastosowania tej prawdy.
Morał całej bajki którą zapoczątkował nam Darwin jest taki, by unikać środka. Wyróżniać się. Bo tak jak ewolucja zjada przeciętne gatunki życie zjada przeciętnych ludzi...
♫ New Kids On The Block - Step By Step
♫ New Kids On The Block- Tonight
Wniosek: Wyróżnij sie bo albo kupisz ty, albo inni kupią ciebie.
Kawa stała się koktailem, koktail kolacją a kolacja...
To co było odpowiedzią stało się tak naprawdę pytaniem...Jeśli to wszystko jest grą, czasami najlepsze co możesz zrobić to wcisnąć reset.
Street art
Napis na murze głosi:
keep on lookin'
keep on listenin'
keep on learnin'
keep on lovin'
keep on fightin'
wszystko...
Ennegram
Wyniki testu „Ennegram” poleconego przez Izkę. To, co z niego wyniknęło muszę przyznać, że jest w 99% prawdą. Test wykazał, iż jestem 8w7 to znaczy, iż jestem tzw. Dysydentem…
Zacznijmy od początku (w nawiasie to, dlaczego tak jest wg. Mnie):
Jak postępować ze mną?
- Umiej zadbać o siebie i o mnie (nie lubię, gdy muszę się kimś opiekować, lubię ludzi zdecydowanych, bez problemów)
- Bądź silny i bezpośredni (czytaj wyżej)
- Nie plotkuj na mój temat i nie zawiedź mojego zaufania (nie daje drugiej szansy)
- Bądź wrażliwy i dziel się swoimi uczuciami. Dostrzegaj i doceniaj moją wrażliwą stronę (romantyzm to podstawa)
- doceniaj moje poświęcenie i mój wkład w sprawę, ale nie praw mi pochlebstw (dziękuję zupełnie wystarczy)
- Często wyrażam się w sposób asertywny. Nie zakładaj, że jest to osobisty atak na Ciebie (no właśnie… człowieku zrozum to w końcu!)
- Gdy krzyczę i przeklinam, pamiętaj, że porostu taki jestem (inni siedzą jak ciche myszki i pierdaczą coś pod nosem, ja to mówię wprost)
Co lubię?
- Bycie zależnym tylko od siebie i pewnym własnych możliwości (wolność – be free)
- Umiejętność przejmowania kontroli i sprostowania wytyczonym celom (uważam, że jeżeli coś potrafię zrobić to zrobię to na 100%)
- Bycie odważnym, bezpośrednim i solidnym (to podstawa w moim przekonaniu)
- Bycie wspomagającym i ochraniającym tych, którzy są blisko mnie, (jeżeli ktoś mnie szanuje i robi coś ze mną to ma respekt)
- Czerpiącym z życia pełnymi garściami (wszystko albo nic… masz wszystko i żyjesz, albo nic i umierasz…, bo, po co żyć?)
Co jest trudne ze mną?
- Przytłaczam innych moją bezceremonialnością, odstraszanie ich, gdy tego nie zamierzałem (no czasem coś jak powiem to ludziom ręce opadają… sprowadzam ich na ziemie)
- Bycie nerwowym i niecierpliwym z powodu braku kompetencji innych (choleryk straszny. Jak ktoś czegoś nie umie zrobić to, po co się zabiera?)
- Nadstawianie karku za innych i nie bycie docenianym za to (małe „dzienx” na prawdę wystarczy)
- Nie zapominam ran mi zadanych i niesprawiedliwości (one chance, only one)
- Denerwuję się, gdy ludzie nie trzymają się ustalonych zasad lub gdy sprawy nie idą po mojej myśli (no na przykład jakieś strajkujące pielęgniarki… podwyżki wszystkim albo nikomu)
8w7 to Dysydent… Oznacza to, że świadoma ósemka ze skrzydłem siedem jest często bardzo silna i ekspansywna. Towarzyska i chojna, może pokazywać radosne oblicze. Może być dynamiczna, skuteczna, energiczna. Często ma wysokie poczucie humoru i potrafi śmiać się z siebie. Generalnie bardzo ekstrawertyczna, ambitna i materialistyczna. Może mówić bardzo głośno i być w centrum zainteresowania, wieść prym wodzireja na imprezach. Czasem jest wizjonerska, może myśleć znacznie jaśniej niż ósemka ze skrzydłem 9; skrzydło 7 daje jej intelektualne umiejętności. Chętna do podejmowania ryzyka.
Gdy 8w7 jest w stresie, agresja połączona z apetytem, tworzy silną tendencję do uzależnień. Wiele ósemek ze skrzydłem siedem, ma problem z alkoholem lub narkotykami oraz pociąg do każdego innego rodzaju uzależnienia. Szybko zmieniający się temperament, markotność, egocentryzm, gwałtowne wybuchy gniewu. Ma tendencję do wzniecania chaosu, napuszania się, zadzierania nosa, myślenia o sobie narcystycznie. Może być beznadziejnie materialistyczna. Może wykorzystywać ludzi, wysysać z nich wszelką energię. Może mieć napady furii, jest skłonna do gwałtownych i agresywnych reakcji.
Słynne ósemki ze skrzydłem siedem: Donald Trump, Sean Connery, Danny DeVito, Kirk Douglas, Frank Sinatra, Muhammed Ali, Joseph Stalin.
Ja w miłości:
- Lubie partnerów, którzy są silni i niezależni i którzy traktują walkę, seks i przygodę, jako sposoby na kontakt z innymi. Silnie odczuwam radość w odbiorze seksualności partnera.
- Moja pasja życia i potrzeba stymulacji, oznacza pracę do późnych godzin, intensywną zabawę i mocną hulankę. Zbyt dużo, zbyt głośno, zbyt wiele. Jeśli coś jest dobre, to chce tego więcej.
- Mam tendencję do przesadności, wszystko albo nic, tylko praca albo tylko zabawa, pełne zaangażowanie lub żadne
- Przypadki ścisłej kontroli poprzedzone nieposłuszeństwem partnera są moim sposobem na zademonstrowanie siły
- Potrzebuje sprawować kontrolę i chcę przewidywać intencje partnera
- Nie toleruję niejednoznaczności i braku informacji, małe niedopatrzenia partnera mogę odbierać, jako podważanie zaufania. Mogę się czuć jakby partner zignorował mój wybór lub nie pozwolił zadecydować.
- Partnerzy znajdą we moim typie wieżę siły, miejsce, do którego każdy udaje się w trudnych chwilach.
I oto cały ja… Fajnie mi z tym :) Test rozwala każdego na czynniki osobościowe. W pewnym momencie nie sposób się z nim nie zgodzić…
Zmarł dnia dzisiejszego
Umarłem do odwołania pod natłokiem wszystkich skomplikowanych spraw.
Marana tha!
Co nieco o fotoreporterach i ich zdjęciach
Dlaczego od kilku dziesięcioleci uznanie zdobywają zdjęcia utrwalające tragiczne wydarzenia i ludzkie reakcje na nie? Czy tego chcą odbiorcy, czy też fotografia przestała już służyć pokazywaniu lepszej strony naszego życia? Kto wyznacza „granice” etyczne fotoreporterom? Czy fotoreporter ma dzisiaj jakąś misję, a może daje ludziom to co chcą oglądać? Jakie są tego konsekwencje? To pytania zbyt trudne, aby na nie odpowiedzieć. Fotografia niosła i zawsze będzie nieść ze sobą emocję. Zdjęcie pozbawione emocji nie posiada żadnej formy przekazu. Zdjęcie pozbawione takich treści jak:
złość

fot. Told Heilser
przykrość

fot. Uriel Sinai
lęk

fot. Vincent Laforet
podziw

fot. Yannis Kontos
euforia
fot. Adam Pretty
rozpacz

fot. Ben Curtis
zainteresowanie
fot. Halden Krog
bezsilność

fot. Michael Appleton
nadzieja

fot. Michael Appleton
gniew
fot. Rodrigo Abd
Powyższe zdjęcia to fotografie, których autorzy wygrali w prestiżowym konkursie World Press Foto. Zdjęcie wybrałem pod względem, tego czy wzbudziło u mnie emocje. Te zdecydowanie to zrobiły. Są to według mnie dobre zdjęcia. Jedno spojrzenie, jeden rzut oka i można łatwo ocenić jaką historię dane zdjęcie ze sobą niesie.
Wojna w Iraku, sześciodniowa wojna w Libanie, huragan Katrina, ofiary wojen, gangów i zamachów terrorystycznych oraz innych przejawów przemocy... To są tematy, których jak co roku nie zabrakło na WPF. Na początku wpisu padło pytanie kto wyznacza granice etyczne, jaką mają misję fotoreporterzy? Granic raczej nikt nie wyznacza. Dobry reporter powinien serwować nam prawdę, jego zdjęcia powinny być szczere i przedstawiać tematy warte poruszenia. O których warto i trzeba rozmawiać, aby w przyszłości uniknąć tego co złe, i promować to co dobre. Takimi fotoreporterami są zdecydowanie laureaci tegorocznego konkursu World Press Foto 2006... i chwała im za to.
♫ Gun's and Roses - Knocking On Heaven's Door
Ale ze mnie sknera
Drukuję ściągi na starych kserówkach z pierwszego roku. A wszystko po to, by zaoszczędzić kasę na papierze.
Z drugiej strony nie dla przyjemności studiuję ten kierunek, który studiuję. Chyba czegoś pożytecznego w końcu się nauczyłem (uczę)...
♫ Eternal Soul - Lifting Me Higher (Bassmonkeys Rocket Mix)
Update godzina 16:06: Stata nawet nawet mi poszło. mam nadzieję, że nic nie sknociłem. wyniki mam identyczne jak Anita. Chyba będzie okey.
6 letnie wino i mój szczęśliwy dzień
To mój szczęsliwy dzień. Wczoraj się martwiłem, że nie mam kasy. Dziś... zupełnie co innego.
Najpierw spotykam ciotke chrzestną – dostaje 50zł. Baaajka.
Słońce świeci – Baaajka
Działa mi już net – Baajka
Ten dzień jest jakiś wyjątkowy. Normalnie fart. Musze to wykorzystać. Ten dzień nie może się tak skończyć. Musi się jeszcze coś wydarzyć. I nikt mi nie popsuje humoru. Jestem zbyt szczęśliwy...
BTW. Wczoraj kupiłem winiacza prosto z Francji. Chateau Gravat Medoc z 2000 roku. 6 letnie czerwone wino wytrawne. I'm lovin' it.
ehh. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz...
"Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz, więc czemu się martwisz, czemu się smucisz" ... a jednak. Właśnie dowiedziałem się ze umarła chyba jedna z moich ulubionych nauczycielek z liceum [przystosowanie do życia w rodzinie]. Przykro. Zdziwiłem się bardzo - kilka miesięcy temu rozmawiałem z nią jeszcze na gg. Mówiła, że ma jakiś zabieg w Poznaniu. Nie pytałem wtedy z grzeczności na co choruje. Domyślałem się tylko. Byliśmy nawet umówieni na kawę w Poznaniu. Kurde - nie zdążyłem. Trudno, ale bardzo miło ją wspominam. Jedyna nauczycielka z którą zrobiłem sobie fotkę na studniówce 2005 :), bo jedyna chyba na to zasługiwała [z tych obecnych]
Często tak jest ze porządni ludzie umierają, albo ciężko chorują. Pech, albo i przeznaczenie. Niesprawiedliwość ludzkiej egzystencji.
Zastępstwo na bilogii |
Studniówka |
Zastępstwo na bilogii |
Znalazłem jeszcze w achiwum ostatnią rozmowe z Panią Iwoną (Luty 2006):
dzin dybry
no, dzin dybry
co słychać?
a jakos leci
a u Pani?
cos dawno nie gadalismy
dzis wrocilam z wyjazdu i sprawdzilam strone ktora mi przeslales, butelka do kupna super!!!gratuluje pomyslu!!
teraz sprzedajemy grosz
u mnie tez jakos leci,
jestescie pomyslowi bardzo!!! a jak studia?
http://allegro.pl/show_item.php?item=86802714
mamy juz 2 zl
hehe
a butelka poszla?
jeszcze 4 dni
ach, to jeszcze sporo czasu... jestes w kaliszu czy poznaniu
w Poznaniu.,..jutro ide na ustny poprawka z anglika
zawijam notebooka i jade w dom
oooo.. :/ bede trzymala kciuki
bo bez kompa to mi sie nie oplaca
a wogole co tam w 2lo slychac?
nie ma jak w domu,
ide dopiero po feriach po rocznym zwolnieniu do 2lo, w swojej szkole pracuje juz od wrzesnia a tam sie nie spieszylam
w swojej czyli jakiej?
bo ja tez pracuje w podstawowej w 9
i tam mam glowna szkole
gdzie to jest?
na wigury,ale nie ta uzawodowiona dla zdolnych tylko normalna podstawowka
a to juz wiem
calkiem fajna szkola
szczerze to nie bylem
tam
ale jak pani tak mowi
:)
no dziekuje ci
:)
gadalam przez telefon
mam telefon z multimediow i darmowe rozmowy wiec plotkuje
hehe
wiadomo
teraz sie ucz tego anglika a ja ide cos zjesc bo jestem glodna
ja mam pustą lodowke
jeden dzem
i na tym jade
byle do jutra
za duzo imprezowalem i do jutra mam 6 zl
no niezle....jutro w domku wiec jedzonko bedzie ,mamusia sie postara
no a na bilet ci starczy?
no na bilet mam odlozone
no to jestes b.odpowiedzialny!!!!
hehee
a jakies wolne masz dni ?
do 27
no to niezle, mozna odpoczac
mam nadzieje
najlepiej byloby gdzies wyjechac ale w domu tez mozna odpoczac, chyba ze koledzy ci nie dadza spokoju
kolezanki haha
no tak myslalam, ale nie chcialam byc taka wscibska
zmykam juz Piotrus, jutro powodzenia zycze !!!
nie dziekuje
podziekuje pozniej
papa
Papa... eh...
O Kaliszu...
Zebrało mi sie na wspomnienia.Kalisz traktuje jako moje rodzinne miasto... Tu się wychowałem. Dziś mogę śmiało powiedzieć ze wrosłem w to miasto, pokochałem jego niepowtarzalny klimat. Sercem jestem i będę Kaliszaninem
Poniżej mała galeria z cyklu znalezione w sieci [nie pamiętam adresu]:


