Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

31 Gru

The last day of 2010

Koniec roku to idealny czas na wszelkiego rodzaju rankingi i podsumowania...

Do zobaczenia w 2011 roku...

Smolik - 50 tysięcy 881

facebook1 komentarz

30 Gru

Szopka noworoczna

Święta święta i po świętach... Kurde miałem to napisać już kilka dni temu. Ale who cares! Zastanowiła mnie w okresie poświątecznym jedna drobna rzecz - reklamy świąteczne. Nadal są emitowane w ramówce telewizyjnej, a mimo wszystko już nie działają. Jak dla mnie pieniądze reklamodawców wyrzucone w błoto.

Fenomen Świąt, czy jak to tam, kto zwał - czar Świąt, prysł. To tak jakby 1 stycznia puścić „Last Christmas” zespołu Wham i zacząć ubierać choinkę... No dobra, nie liczę tych, za wschodnią granicą. Oni zawsze dostają europejskie odpadki niesprzedanych choinek, karpi i innych świątecznych pierdół. Dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze są i byli do tyłu (od tyłu). Tak, czy siak nie ma już klimatu... na wydawanie pieniędzy.

W tym roku to nawet wielbiciele promocji (groupies)  na rzekome "czyszczenie magazynów w Media Markt" zwyczajnie zaspali. Nie było bijatyk, szarpaniny, kolejek, wyzwisk i co najważniejsze - połamanych nóg w walce o laptopa. Troszkę mi szkoda tych uroków okołoświątecznych. No, ale cóż - prawdopodobnie sklepy już wszystko to, co miały sprzedać sprzedały i zajęte noworocznym remanentem zysków i strat zwyczajnie zapomniały o zorganizowaniu szopki noworocznej...

Ale spokojnie - po Nowym Roku (a w niektórych wyjątkowych przypadkach już zapewne wczoraj czy dziś) księża kultywując coroczną tradycję, maszerują dumnym krokiem na osiedlowe zbieranie kopert. Cel jak zwykle szczytny: dachy, drzwi, posadzki kościołów i żetony w kasynie. A czasem i opony letnie do ulubionych pojazdów kleru: Mercedesów i Passatów.

Muszę przyznać, że z tego powodu nie jestem zbytnio pocieszony... Amen!

facebook3 komentarze

13 Gru

Introspekcja

Dwóch mnichów patrzyło na flagę:
- Flaga się porusza - mówi pierwszy.
- To wiatr się porusza - odparł drugi.
Słynny mistrz Dajian Huineng przechodząc obok odparł:
- To wasze umysły się poruszają.

Każdy myśli w taki sposób, na jaki pozwala mu jego własny mózg...

facebook1 komentarz

9 Gru

Święta na kredyt

Miejsce : Media Markt
Czas: 8 Grudzień 2010r
Atrakcja stulecia: 10 metrowa kolejka po raty
Czas oczekiwania: min. 1,5 godziny
Cel: Spędzić Święta jak człowiek, z przytupem i prawdziwą pompą
Koszty rzeczywiste: spłata rat do XI 2011
Wniosek: Święta na kredyt!

Jak wynika z raportu firmy Deloitte - Polska rodzina w przedświątecznym okresie wyda 1,8 tys. zł: prawie 800 zł na prezenty, 550 zł na jedzenie, a pozostałą część na inne świąteczne atrakcje.

Pojawiły się głosy, że to Vat, że przedświąteczna gorączką, że coś tam coś tam. Ale tak czy siak, nie ważne, jaki byłby to powód, mniej lub bardziej usprawiedliwiony - pamiętać cały czas trzeba (wbrew temu, co mówi Marek Kondrat), by wydawać tyle ile się samemu ma. Zdrowy rozsądek jest tutaj, jak najbardziej wskazany. Nie należy ulegać świątecznej pokusie spędzenia świąt lepiej, z należytym przytupem czy pompą. Ważne by spędzić Święta z godnością. Niekoniecznie na kredyt. Szczególnie, gdy Nowy Rok od zawsze był zapowiedzią czegoś nowego. Dla Żydów odnowy, dla Chińczyków (rok 2011 rokiem metalowego królika) zapowiedzią spokojnego roku… Rozpoczynanie nowego cyklu rocznego z solidnym minusem na rachunku bankowym nie jest najlepszym rozwiązaniem. Do powyższego ma się to po prostu nijak.

facebook6 komentarzy

20 Lis

Wypadkowa życiowych doświadczeń

Każdy ma jakiś dar. Jedni dobrze piszą, rysują, konstruują. Inni fotografują, komponują czy po prostu wychowują dzieci. Dla każdego z tych ludzi to jakiś cel, sposób na życie. Jeśli tego nie robią, czują, że ich życie traci sens albo przelatuje niczym piasek między palcami.

Jak mawia Jeb Corless:

Życie to ciąg doświadczeń zakończonych śmiercią.

Więc wychodzi na to, że sztuka życia polega na zbieraniu jak największej liczby doświadczeń. Then, You're the winner!

facebook1 komentarz

16 Lis

Life story - bankomat

Wczoraj naszła mnie pewna refleksja. Nie ma nic bardziej wkurwiającego niż wkurwienie ludzi przez to, że są niecierpliwi.

Bankomat. Można uznać, że miejsce użyteczności publicznej. Wchodzę. Wkładam kartę i zaczynam wypłacać. Ze względu na blokadę maksymalnie wypłacanej kwoty, robię to w kilku paczkach. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta...

- Długo Pan jeszcze będzie tak wypłacał?
- Dopóki pieniądze się nie skończą! Jeszcze raz...

<trzask>
...
<poszła obrażona w pizdu>

Pogoń, wyścig szczurów... dokąd? Dokąd? Pytam gdzie leziesz, gdzie biegniesz?

facebook29 komentarzy

11 Lis

11 listopada

11 listopada

Święto... właściwie nie wiadomo czego. Ale święto! Markety zamknięte, ruch na ulicach ustaje. Jednym słowem święto pełną gębą. Nic tylko usiąść i piać z zachwytu. Co właśnie czynię. Ave.

facebook10 komentarzy

4 Lis

Człowiek wyzwolony

Droga do absolutnej harmonii, równowagi emocji i rozsądku, cielesności oraz duchowości jest jak najbardziej otwarta. Otóż, bezczynność człowieka udowadnia, że jest on wolny i wyzwolony.

O KURWA!

facebook1 komentarz

25 Paź

Heraklizacja społeczeństwa

Niezaprzeczalne fakty są jak autentyczna prawda i oczywista oczywistość. Natomiast białe jest czarne a czarne jest ecru.

Przytoczony, jak i całokształt polskiej myśli ludzkości na płaszczyźnie logiki filozoficznej jest nie do udowodnienia, ponieważ jak wiadomo naród ten ma swoistą zdolność do negacji czegoś co zostało uznane za kanon w innych częściach globu.

facebook1 komentarz

23 Paź

Ryzykuję niewidzialność

Ryzykuję niewidzialność. Jedno piwo, drugie piwo, trzecie piwo. Jest!  Niewidzialność. Z lewej, z prawej, od frontu.  Nie ma dla nikogo. Ty i… no właśnie. Nie obchodzi cię nic. Problemy natury ludzkiej masz głęboko w dupie. Srasz na nie. Dobrze wiesz, o czym mówię. Nie interesuje cię nic więcej poza pustką. „O czym myślisz” – „o niczym”. Tak można. Wtedy ryzykujesz niewidzialność. I nie tylko. Ludzie nie lubią, gdy masz ich gdzieś. Jesteś ty i ty. Sam ze sobą. Tylko ty! Ale przecież tyle w tym prawdy – ludzie sami zgotowali sobie ten los. Nieudacznictwo, krętactwo. Brak możliwości adaptacji do środowiska.

Dziś usłyszałem, że jesteś tyle wart ile sam jesteś w stanie dać. Nic bardziej mylnego. A skoro nie jestem już wart nic – to, czego ode mnie chcesz, czego oczekujesz...Skoro jesteś sceptykiem – czemu wątpisz? Czemu się dziwisz? Że jadam mięso w piątek? Że nie daję żebrakom? Że ignoruję, że mam w dupie… ale ja naprawdę mam to w dupie. Nie interesuje mnie ani egoizm, ani altruizm. Sedno jest po środku. Nie interesuje mnie dobra ani zło – sedno jest po środku. Nie ma zła w czystej postaci tak jak nie ma dobra w czystej postaci. Nie znam człowieka, który robiłby dla siebie źle. Nie znam również człowieka, który nie czyniłby dobra kosztem drugiego. Myśl i daj żyć innym!

Widzisz – od lat sobie to powtarzam – moje życie, moje marzenia. I jak to ostatnio zauważyli pozostali – nie myl życia z marzeniami od życia marzeniami. Rób, co chcesz (realnie) i daj żyć innym. Bo jeśli sprawiasz problemy innym, sprawiasz problemy przede wszystkim sobie.  

facebook5 komentarzy

18 Paź

Kiedyś

... pisałem dużo. Jak na swoje możliwości na pewno. Uważałem (uważam), że jest sporo tematów, które należy i należałoby poruszyć. Mniej lub bardziej ciekawych. Jednak w pewnym momencie odkryłem swoisty substytut grafomanii - zdjęcia. Są dowodem na to, że czasem jedno zdjęcie potrafi zastąpić milion słów. To z kolei jakiś rodzaj lenistwa z mojej strony. Drogiego lenistwa. Powiedzmy sobie szczerze - szybciej jest zrobić jedno zdatne zdjęcie aniżeli napisać sensowny tekst. Ale obiecuję - to się zmieni.

Może.

facebook3 komentarze

7 Paź

Szybciej od innych

Chciałbym nie pamiętać chwil, w których nie chciałem iść szybciej od innych...

Rezygnacja jest czymś w rodzaju bezczelnej rozpaczy człowieka. W innym przypadku jest zgodą na zmiany dotychczasowych ustaleń. Często, a raczej zawsze - na gorsze.

Nie rezygnuj i nie daj sobie wmówić, że to co robisz, że to do czego dążysz jest bezsensowną pogonią za czymś czego nie ma. Jeśli jesteś przekonany , że jeden łut szczęścia, jedna chwila potrafi zmienić całe dotychczasowe życie o 181 stopni... zagraj w totka! A później wróć do rzeczywistości i zacznij znów wyprzedzać innych. Nawet czołgając się w gównie.

facebookDodaj komentarz

24 Wrz

One chance, one life

Vincent van Gogh za swojego życia sprzedał tylko jeden obraz. "Czerwone winnice w Arles" za 400 franków. W 1990 roku na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby’s ten sam obraz sprzedano za 53,9 miliona dolarów. Wszystko przez to, że nikt nie dał mu szansy...

Wiem, co czuł. Wiem, jaki musiał być niemiłosiernie wkurw...ny. I także wiem, że malował świetne kompozycje!

facebook11 komentarzy

21 Wrz

Siurpryza

Czekam... Idę... Wracam. Znów czekam. Ku..a! Deus ex machina.

facebookDodaj komentarz

8 Wrz

Okazje

Z czasem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że życie to sztuka wykorzystywania nadarzających się okazji.

Czy to mało jest takich chwil, podczas których, gdyby nie zrządzenie jednego losu, jednego momentu, jednej okazji - bylibyśmy zupełnie gdzie indziej niż teraz jesteśmy?

I nie chodzi tutaj w żadnym wypadku o szczęście czy jego brak. Raczej o umiejętność dostrzegania tego, czego czasami inni nie widzą. W końcu tak powstały największe biznesy czy najmocniejsze marki świata. I akurat przypadek nie ma nic tutaj do powiedzenia, gdyż nawet nadarzająca się okazja nigdy nie przychodzi przypadkiem. Nie ma przypadków. Równie dobrze nadarzająca się okazja może być poprzedzona ciężką pracą lub długoletnim zdeterminowaniem.

facebook4 komentarze

3 Wrz

Orwellowsko

Przeglądając ostatnio cytaty Orwella (te o dziwkach itd) traktujące politykę w sposób niewątpliwie abstrakcyjny - myślę, że gdyby Orwell jeszcze stąpał po Ziemi, spytałby żyjących tu i teraz:

A gdzie jest problem?

facebookDodaj komentarz

25 Lip

Nowe umiejętności

Jak wynika z moich obserwacji - zdobyłem nową umiejętność, umiejętność nurkowania w szambie. Bynajmniej nie chodzi tutaj o perfumerie, zwaną przez Ojca Dyrektora szambem. Ostatnio bardzo dobrze mi to idzie. Mimo, że szambo jest gęste, a pływać w nim trudno - widoczność mam dobrą. Czuję się jak ryba w wodzie.

facebook5 komentarzy

26 Cze

Studia - własne przemyślenia na koniec

No i stało się. Między innymi joggerowa kategoria „studia” przynajmniej na jakiś czas[?] zostanie nieczynna / niepotrzebna. No bo i po co pisać o studiach, skoro [i tu może jeszcze zaskoczę co po niektórych] ukończyło się wreszcie pięcioletni tok studiów. „Uff” – chciałbym powiedzieć. I z jednej strony tak jest. Z drugiej – „o matko, co teraz”. Mam wewnętrzną pustkę. Pustkę, tak jakby wszystko się skończyło. Człowiek uczy się od najmłodszych lat: jak się uczyć. Przedszkole, podstawówka, gimnazjum, liceum, na końcu studia [licencjat, studia uzupełniające magisterskie). Solidny szmat czasu. Trzy+sześć+trzy+trzy+pięć. Dwajścia lat nauki. I teraz nadchodzi taki moment, w którym należałoby podsumować cały ten finalny okres .

Zawsze zastanawiało mnie, co tak naprawdę na studiach można się nauczyć. To kuriozalne. Ale gdyby wiele rzeczy podczas studiowania naprawdę mnie nie zainteresowało, to chyba nigdy bym nie przykładał do nich tak wielkiej uwagi. I tak oto dochodzę do wniosku, że na studiach część / wiele / większość [?] osób studiuje bez braku przekonania w to co chce osiągnąć. Często większość rzeczy, w postaci papki, którymi raczą nas wykładowcy nikogo tak naprawdę nie interesuje. A co za tym idzie, po skończeniu danego przedmiotu po prostu albo stan wiedzy takich osób nadal jest identyczny, albo minimalnie większy. Tak czy siak – nic to nie zmienia. W końcu nie bez kozery badano wpływ zainteresowania daną tematyką na jakość nauki. Wyniki nie były obiecujące. No i tak można wysnuć teorię, że skoro ktoś studiuje dla samego studiowania i tak będzie [po pierwsze] marnym studentem, [po drugie] marnym magistrem. Widzę to po sobie – jest ; było kilka dziedzin, które w żadnym, nawet minimalnym stopniu, ani mnie nie poruszyły, ani nie zainteresowały. Po prostu je zdałem. Natomiast te, które uznałem za interesujące, siłą rzeczy, zgłębiam do dziś.

Dużo się mówi również o uczelniach wyższych, jako przekaźnikach wiedzy książkowej. Czysto teoretycznej. No i po pięciu latach nauki mogę w końcu z pełną odpowiedzialnością zgodzić się z tą hipotezą. System nauki, mimo, iż próbujący dostosować się do realiów i wymogów współczesnych czasów, nadal drepcze w miejscu. Gdyby nie praktyki w banku na drugim roku studiów, do dziś nie wiedziałbym jak w praktyce funkcjonuje bank [w banku nie ma pieniędzy…]. I mimo sporadycznie pojawiających się dygresji wykładowców, system nauki nadal jest teoretyczny i wymagający od studenta tylko i wyłącznie wiedzy książkowej. W żaden sposób moja wiedza, często praktyczna, zdobyta praktyką tudzież własnymi zainteresowaniami [np. GPW] nie była premiowana na zaliczeniach, czy egzaminach. Fakt, że była cenna, czasem doceniana na zajęciach, to nigdy wynagradzana. I to boli. Ponieważ osoby, które nigdy nie miały obycia chociażby z analizą techniczną akcji w praktyce, analizą raportów finansowych, czy nawet systemem transakcyjnym papierów udziałowych otrzymywały lepsze oceny końcowe z faktu [tylko i wyłącznie], iż nauczyły się tego [nie bójmy się tego słowa] na pamięć. Osobiście zawsze preferowałem system nauki, aby nie umieć za wszelką cenę – a rozumieć. By nie wiedzieć wszystkiego – a wiedzieć gdzie szukać. By wiedzieć wystarczająco dużo – i móc się wypowiadać. I w końcu, by wiedzieć jak się wie.

Oczywiście studia tak naprawdę mają więcej zalet, niż wad. Uczą samodzielności, obycia, życia i pewności siebie. Często znajomości, które zdobywając nieustannie podczas studiów rzutują w przyszłości [ale to przyjdzie i ocenić później]. Większość zalet, raczej ma mało wspólnego ze zdobytą studencką wiedzą. To raczej co innego. I ta pewność siebie może być zgubna. W końcu pracodawcy nie zawsze chcą zatrudniać studentów dziennych bez doświadczenia. Motywując to faktem, że są zarozumiali, przeceniają swoje możliwości i błyszczą tylko i wyłącznie wiedzą książkową. No cóż. Zawsze istniał stereotyp wyższości studenta stacjonarnego od zaocznego. No, a że w każdej legendzie, plotce i stereotypie jest trochę prawdy – pozostawię ten aspekt w milczeniu. Do oceny przez pryzmat własnych doświadczeń.

Studia to także imprezy, spotkania, swoisty styl bycia. Trudno pogodzić się z tym, iż to już tylko historia. Jak to śpiewał Boguś Linda – „nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn, nie będzie tak pysznych ciastek. Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników, już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, coca coli, musztardy i takiego mleka. Już nigdy nie będzie takiego lata, słońce nie będzie już tak cudnie zachodzić i wschodzić. Księżyc już nigdy…

Świetliki i Linda - Filandia

facebook4 komentarze

17 Cze

France jedne

Ku przestrodze, powiadam Wam. Strzeżcie się takich typów pewnych, a życie i szczęśliwe wieść będziecie.

facebookDodaj komentarz

27 Kwi

Reklama a etyka. Własne rozważania.

Oczywistym jest, że oszukiwanie, wprowadzenie w błąd i działanie niezgodnie z ogólnie przyjętymi normami współżycia społecznego nie powinno być szeroko akceptowalne przez konsumentów. W przypadku reklam, dość dobrym krokiem było stworzenie odpowiedniego kodeksu postępowania praktyków marketingu. Zarówno ze względów prawnych (ustawa o nieuczciwej konkurencji rozszerza swoje właściwości na stworzone kodeksy postępowania etycznego w poszczególnych branżach, w tym marketingu) jak i praktycznych (np. zakaz kierowania reklamy do dzieci). Pozwala to jasno określić, co jest dozwolone, a co nie. Dzięki czemu, w głównej mierze chroni się dobro konsumentów, czyli nas.

Ważnym elementem rozważań na temat etyki w reklamie powinien być podział na reklamę perswazyjną i informacyjną. Należałoby się zastanowić czy reklama perswazyjna jest etyczna. To zależy. W przypadku wykorzystywania ogólnie znanych technik perswazji, do jakich zaliczyć można z pewnością korzystanie z autorytetu innych (np. specjalistów), technik wspierających zaangażowanie i konsekwencje wyboru, reguł kontrastu czy wzajemności. Techniki te nie powodują zmiany zachowań konsumenckich w pełni. Tylko w pewnej, określonej części. Nadal to konsument decyduje o zakupie danego produktu czy usługi. Uważam, iż techniki perswazji są dopuszczalne do momentu, w którym nadal nie ograniczają naszej świadomości i wolnego wyboru. Dużo ostatnio mówi się na temat nowej dziedziny marketingu – neuromarketingu. Dziedzina ta budzi wiele kontrowersji. Jej przeciwnicy uważają, że poprzez badanie i analizę mózgu oraz zachowań konsumentów szuka ona „przycisku zakupu” u każdego z nas. Gdyby hipotetycznie on istniał, i omijałby naszą świadomość z pewnością wykorzystywanie tego rodzaju mechanizmów anatomii ludzkiego mózgu było by nieetyczne i moralnie wątpliwe. Za przykład może posłużyć reklama podprogowa, która mimo nie potwierdzenia istnienia mechanizmu podprogowego (pozaświadomościowego) została zabroniona. Możliwe i również, dlatego, by nie wzbudzać potencjalnych zapędów kolejnych badaczy. Caldini twierdził podobnie. Otóż uważał, iż najskuteczniejsza reklama opiera się rekomendacjach. Dopóki nie są one zafałszowane, powinno się im ufać. W innym przypadku rekomendacje te zmieniają nasze zachowania nabywcze i powodują zakupy produktów, których tak naprawdę nigdy byśmy nie kupili.

Wielu zarzuca reklamie pogłębianie stereotypów i wyznaczanie drogi na skróty. Można byłoby się z tym zgodzić. Jest to w pewnym sensie racja. Jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż życie we współczesnym społeczeństwie nie wygląda tak samo jak 20, 40 i czy 100 lat temu. Toczy się przede wszystkim szybciej. Ludzie nie mają czasu na czytanie ulotek, poznawanie zalet czy zdobywanie wiedzy na temat produktów, które chcą kupić. Często cała ich wiedza, którą posiadają na temat pewnych produktów pochodzi z reklam. Czy jest to wina producentów, że „wciskają” swoim klientom produkty niepełnowartościowe skoro jest na nie popyt? Czy może wina leży po stronie konsumentów, którzy nie zwracają uwagi na to, co kupują? Trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć. W większości przypadków to popyt kreuje podaż. Skoro konsumenci chcą kupować produkty, droższe a zarazem uboższe, płacąc tym samym premie za „drogę na skróty” to jest to tylko i wyłącznie ich wybór. Inaczej jest, gdy dobry produkt nie może zostać wprowadzony na rynek, ze względu na brak jakiejkolwiek komunikacji z rynkiem za pomocą reklamy. W tym wypadku reklama, a raczej jej brak jest swoistą barierą. Cierpią na tym głównie konsumenci, którzy nadal używają produktów nie wartych ich uwagi. Podobnie rzecz się ma z pogłębianiem stereotypów i schematów. Z jednej strony stereotyp to uproszczona do zwartej formy opinia bazująca między innymi na ogóle osądów panujących na dany temat.  Powstanie stereotypu nie można zarzucać reklamie. Stereotypy powstają w umysłach ludzkich. Reklamie, co najwyżej można zarzucić propagowanie ich. I to też z różnym skutkiem. Reklamodawcy powinno zależeć w największym stopniu na skuteczności i dotarciu do klienta. Jeśli stereotyp mija się z rzeczywistością to i przekaz reklamowy nie jest skuteczny. A co za tym idzie, nie spełnia swojej roli.

Jak widać, etyka w reklamie jest pożądana. Działa obustronnie. Jest opiniotwórcza. Po części kreuje naszą rzeczywistość. I to właśnie przez to powinniśmy wymagać od niej tego, by była etyczna i zgodna z ogólnie przyjętymi normami społeczeństwa, w którym żyjemy. Z drugiej strony, to twórcom reklam powinno również zależeć na tym, by ich reklama była odpowiednia i nie wykraczała poza wcześniej utarte schematy i normy. Nieodpowiednia reklama, często opierająca się na kłamstwie bądź oszustwie, czy też niedoinformowaniu może wpływać niekorzystnie na wizerunek reklamowanego produktu czy usługi. Należy o tym pamiętać.

facebook9 komentarzy

27 Kwi

Wizja

Wizja to coś co ty widzisz, a czego nie widzą inni. Niektórzy powiedzieliby, że to podręczna definicja szaleństwa. Ale to także definicja ducha przedsiębiorczości. Aby odnieść sukces na jakimś polu trzeba w coś wierzyć z taką pasją, by mogło się to stać rzeczywistością... mówimy o tym z pasją, a pasja przekonuje. Można być dumnym z pracy, a to naprawdę ma wpływ na morale i motywację.

Wpadło w me pocięte, od przerzucania kartek łapska... Liz Clarke

facebookDodaj komentarz

19 Kwi

Trudne wybory

Profesor Balicki od makroekonomii nauczył wiele, między innymi tego, że życie gospodarcze kraju składa się z kryzysów i tego, co jest pomiędzy nimi… Adam Smith traktował państwo i jego gospodarkę (liberalnie) niczym organizm ludzki. W końcu sam był lekarzem. Studia ekonomiczne (które de facto już powoli dobiegają końca) wdrażają w życie podobne schematy myślenia.

Studiujesz ekonomie – myślisz ekonomicznie, studiujesz marketing – myślisz marketingowo. Studiując inżynierie – myślisz technicznie.

I tak u mnie… życie toczy się ekonomicznie. Można uznać, że od kryzysu do kryzysu. Aczkolwiek wolałbym na odwrót, z racji bycia życiowym optymistą i obserwacji szczęśliwej nierównowagi. Saldo szczęścia jest zawsze in plus… Bo tak jest lepiej.

Nie przepadam. Wręcz nie cierpię, gdy na horyzoncie jawi się jakiś kryzys. Lubię mieć wszystko poukładane. Jasne. Klarowne. Nie to żebym był jakimś onanista przewidywalności.  Pewne sprawy należy mieć uporządkowane.

Ktoś z negocjacji swojego czasu stwierdził, że błędnym tokiem myślenia jest sądzenie, iż problemy są o sumie zerowej, a ich rozwiązanie można określić liczbą 1. I w sumie można się z tym zgodzić. Ba! Trzeba. Bo tak w rzeczywistości  (nie) jest.  Tylko, że ostatnio zauważyłem jedną prawidłowość. Wiele problemów, których rozwiązanie nie jest idealne. Problemów, które próbują za wszelką cenę zmienić bieg naszego (mojego) życia z racji swojego skomplikowania rozwiązuje się samych. To takie problemy, które należałoby skategoryzować, jako problemy na miarę boga albo efektu motyla. To znaczy takie, gdzie w momencie próby ich rozwiązania napotykamy na opór. Opór ten wynika z racji tego, iż obojętnie, które rozwiązanie wybierzemy (w końcu jest ich wiele, założenie jest takie, że nie ma jednego rozwiązania)  będzie ono złym wyborem.

Ogólnie ciężkie tematy. Trochę z zakresu asertywności. „Jak zrobić by wybrać dobrze i innym było dobrze” (czytaj „jak zrobić sobie i innym dobrze”). Strategii jest wiele… Można wybrać jedno rozwiązanie kosztem drugiego (mniejsze zło), można szukać za wszelką cenę kolejnego, można też … Z reguły to nic nie daje. Proces ten stwarza kolejne problemy (wiem to z autopsji). A więc co dalej?

Skoro bieg życia ma taką istotę, że biegnie samoczynnie i tak naprawdę tylko na część rzeczy, które nas spotykają mamy wpływ – idealną strategią na rozwiązanie nierozwiązywalnych problemów jest ich nierozwiązywanie. Pozostawienie ich samym sobie. Zaakceptowanie ich istnienia. Nie ignorowanie ich. Ale swoiste granie na czas. Historia pokazuje, iż życie jest na tyle nieprzewidywalne, że potrafi pewne problemy rozwiązać samemu. Idealnym przykładem są ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w Smoleńsku. Do dziś odbijają się czkawką i głośnym echem. Ale mając na uwadze powagę sytuacji przed i po tragicznych historiach można z dużą odpowiedzialnością założyć, iż wcześniej nierozwiązywalne problemy stały się o godzinie 8:56 rozwiązywalne. Tak po polsku… Bo kto mógł przewidzieć sytuacje, w której najważniejsze osoby w państwie (tak te, które biły rekordy w wetowaniu ustaw) po prostu znikną ze świata żywych…

facebook4 komentarze

13 Kwi

Czasami wszystko potrafi się posypać

Easter / Wielkanoc, Kalisz

Rufus & Chaka Chan - Ain't Nob

facebookDodaj komentarz

11 Kwi

Przemyślenia po tragedii w Smoleńsku

Swojego czasu pisałem o Zbigniewie Relidze. Przed swoją śmiercią powiedział słowa, które do dziś tkwią mi w głowie. Słowa, wytrychy:

Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.

Jak zwykle przy tego rodzaju wydarzeniach. Przy śmierci, pojawia się smutek, żal. Emocje. Poczucie winy. Następnie element obwiniania i wewnętrznych rozterek. Często padają obietnice.

A co dalej? Nic. Życie jest życiem. Toczy się nadal. Tak jak mówił Religa – nie zmienia się nic.

Świat nie zmienił się po śmierci Jana Pawła II, Zbigniewa Religi i innych. Nie zmienił się również po śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Ba! Nie oszukujmy się. Nie zmieni się również i po naszej…

Świata nie zmienia się ludzkimi tragediami. Świat zmienia się szczęściem ludzi. Tragedie tylko go komplikują.

Slums Attack- I nie zmienia się nic

facebook11 komentarzy

4 Kwi

Chodzienie wielkanocne

To tu, to tam. W kolejce. Do grobu. Trochę to z cyrku, nieco z absurdu. By czekać. Popatrzeć. Taka karma.

Pierwsze lody dla P. Pierwsze wino. Pierwsza wódka. Jadymy. Sezon otwarty.

Easter / Wielkanoc, Kalisz Easter / Wielkanoc, Kalisz Easter / Wielkanoc, Kalisz Easter / Wielkanoc, Kalisz Easter / Wielkanoc, Kalisz

Ostatnie zdjęcie. A raczej grób z kościoła garnizonowego w Kaliszu zdecydowanie wygrywa. Wymowny. W nawiązaniu do Katynia.

facebook6 komentarzy

14 Mar

Apostazja

... czyli jak stać się wolnym człowiekiem. Bez umoralnień i taniego sumienia. Bez katolickiego pogrzebu, bez księdza. Także afer obyczajowych i tego całego kościelnego materializmu.

Za to z własnym, indywidualnym światopoglądem. Z własnymi poglądami na temat aborcji, in vitro.

Swoje czasu nad tym myślałem. Sprawdzałem. Szukałem.

Apostazja (z gr. odstąpienie, bunt) - odejście od wiary; w pierwotnym znaczeniu - całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej. Współcześnie w polskich realiach i w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego formalność polegająca na złożeniu odpowiedniego pisma, które umożliwia "wykreślenie" ze wspólnoty tej religii i skutkuje m.in nie ujmowaniem przez urzędy jak GUS takiej osoby jako katolika / katoliczki.

Co najciekawsze. W wyniku apostazji, według kościoła, wszystkie wcześniej przyjęte sakramenty są ważne. Nie można z nimi zerwać. A więc chrzest nadal jest chrztem, bierzmowanie - bierzmowaniem, akt zaślubin - aktem zaślubin.

I tu największy ból dla całego kleru:
Boga z tego związku nie da się usunąć. Dlaczego? Ponieważ jak można usunąć coś, co nie istnieje?

facebook57 komentarzy

6 Mar

Ściana

Wall

Everything is amazing, but nobody is happy

facebook1 komentarz

11 Lut

Put your head on my shoulder

Na dobry początek dnia polecam ♫ Paul Anka - Put Your Head On My Shoulder:

Nawet 10 pączków i utrata 20 ml krwi nie popsuła tego dnia. A na spalenie kalorii polecam 7 kilometrową jazdę rowerem po mrozie na śniegu. Naprawdę super sprawa.

facebookDodaj komentarz

20 Sty

Nerwica natręctw

Czy skręciłem gaz, wyłączyłem żelazko, zamknąłem drzwi, zapłaciłem rachunki, napisałem wszystko, kupiłem co miałem kupić... dzieje się tak co dzień, każdemu. Mi na pewno.

Myśli te męczą. Im częściej chcesz sobie z nimi poradzić - powracają. Im częściej zapominasz - przypominają się. Zawsze. Jak bumerang.

I wydaje się to być obsesją, dobrze znaną z filmu Koterskiego "Dzień Świra". Siedem łyków mineralnej, poranny grzmot, kupa i garstka płatków zwykłych, miodowych i garść owocowych, potem garść kiełków oraz otrąb, łuskanych orzechów. Następnie kawowa górka i mieszanie siedem w lewo, siedem w prawo...

Im bardziej się nad tego rodzajami absurdów życia codziennego zastanawiam, tym bardziej uważam że niewiele brakuje już do tego stanu jakim jest "dzień świra".

Łapię się na podobnych czynnościach. Może nie podcieram się siedem razy i nie myje nóg w tej samej wodzie co wcześniej myłem dupę, ponieważ kąpię się tylko i wyłącznie w dni parzyste. Natomiast są określone czynności życiowe, które można nazwać swoistym rytuałem, bez wykonania których dzień można w pewnym sensie uznać za stracony: łyk zimnej wody na początek dnia, wieczne mycie rąk, czyszczenie paznokci, przyciszanie dźwięku w telewizorze w celu sprawdzenia czy ktoś obcy nie wałęsa się po domu, otwieranie co 10 minut portalu onet.pl, z podobną częstotliwością sprawdzanie poczty, czy też notowanie głupich myśli, co by ich później nie zapomnieć skoro są tak idiotyczne. Można chyba by tak wymieniać do rana. I jestem przekonany, że większość osób (podobno przeprowadzili badania i wyszło że jest to 80% społeczeństwa) ma regularne myśli w postaci natręctw, które aktywizują nas do robienia (bądź nie) określonych czynności regularnie z większym czy tam mniejszym przeświadczeniem, iż jest to w życiu tak bardzo potrzebne jak prozaiczne oddychanie.

facebook7 komentarzy

14 Sty

Szarobure i kosmate życie

Zdarzają się tacy ... czarno-biali. Gdy odkrywają swoje kolory próbują wyrwać się ze swojej dwubarwnej rzeczywistości. Kolorują swoje życie. Kredkami. Problem jest taki - że używają kredek w odcieniach szarości.

facebook12 komentarzy

4 Sty

Los

Większość dni w roku jest nieistotnych. nie niosą żadnych wspomnień. Nie mają też wpływu na kolej naszego losu.

facebookDodaj komentarz

16 Gru

Little Big Time

Time

Znowu coś umarło, znowu coś się śniło. Znowu oszukali nas, znowu coś się popierdzieliło. Tak właśnie mija nas czas...

Happysad - Tak mija czas

facebook2 komentarze

8 Gru

?Róźnica?

Nie rozróżniam sarkazmu od ironii...

facebook4 komentarze

15 Lis

Półprawdy

Może w królestwie kłamstwa królem jest ten, kto posługuje się półprawdami?

Cytat z książki Henninga Mankella "Psy z rygi". Notabene niezłe kryminały pisuje.

facebookDodaj komentarz

9 Lis

Ludzie starsi myślą tylko o jedzeniu

Babcia do znudzenia od 15 lat zadaje mi pytanie:

Wnusiu zjedz coś. Jesteś głodny?

Po tych 15 latach już wiem o co chodzi. Na logikę można by stwierdzić, iż się martwi, troszczy. Nie ma w tym nic mylnego. Jest jednak drugie dno - ludzie w jej wieku nie mają już aspiracji na robienie kariery, zdobywanie majątków, czy kupowanie nowego telewizora. Liczą się dla nich bardziej przyziemne rzeczy: co zrobić na obiad, co kupić na śniadanie itd. Wszystkie sprawy życia codziennego obracają się tylko i wyłącznie (generalizując nieco) wokół jedzenia.

Sprawa nabiera rumieńców gdy zastanowimy się jaki nastąpił postęp za ich życia. Co się stało, co się wydarzyło. Pierwsza wojna światowa o której słyszeli od własnych rodziców, później druga którą mieli szczęście przeżyć. Następnie bieda, komuna, braki na półkach. Manifestacje "chcemy pracy i chleba" itd. Ich czasy nie były dobre. Odegrały znaczącą rolę w ich psychice, osobowości i teraźniejszym postępowaniu. Już od najmłodszych lat życie zaszczepiło w ich DNA wieczną walkę o przetrwanie. Może i świat się nie zmienia - bo nadal emeryci i renciści walczą. Bój toczy się z niskimi emeryturami i świadczeniami socjalnymi, drogimi lekami, służbą zdrowia. Głównym tematem towarzyskim jest choroba, natomiast problemem egzystencjalnym - potrawa do ugotowania w południe.

Zdając sobie sprawę z tego jakimi przesłankami kierują się takie osoby, co zrobiły, a czego nie, jak myślą i czego jeszcze oczekują od życia - zaczynam je rozumieć. Ich frustracje, bezsilność, problemy życia codziennego. Dla wielu, w tym dla mnie są one błahostką którą można odrobiną chęci rozwiązać w kilka minut.

Pytanie brzmi, czy gdyby nie one (problemy), czy życie tych osób miałoby dla nich jakiś większy sens?

facebook5 komentarzy

8 Lis

Promocja schabu w Carrefour

Swoiste ubydlenie społeczeństwa. Podobne obrazki można było zaobserwować za czasów poczciwych marketów Hit, gdy dobrotliwy Niemiec w każdym dużym mieście otwierał sklep za sklepem. Do dziś widzę te dantejskie sceny, przepychanki wózkowe i tłumy ludzi biegnących po koszyk. W końcu to taki szpan, być pierwszym po schab.

Biegną jak by nigdy nie jedli. Swoista kultura marketowa.

facebook18 komentarzy

3 Lis

Podzielność zajęć

Jestem perfekcjonistą. Staram się nim być. Z czasem zaczynam dochodzić do wniosku że chyba nie do końca jest to pozytywne. Otóż będąc nim, nie mogę skupić się na kilku rzeczach jednocześnie. Bo albo zrobię je nie tak jak bym chciał, albo w ogóle. Wychodząc z założenia - jeżeli nie możesz zrobić czegoś dobrze, nie rób tego, lub odłóż to na później. To męczy.

facebook4 komentarze

8 Paź

Być liderem

Bądź liderem! Bądź elastyczny! Wskazuj kierunek! Nie oglądaj się za siebie!

Na słuchaniu najwięcej się zarabia. Słuchanie to świetny biznes. Mówienie także. Byle mówić dobrze, na temat. Im bardziej przejrzysty biznes, a co za tym idzie mówienie – tym więcej wart jest twój interes.

... myśli nieuczesane… ot tak. Z głowy... same urosły.

facebookDodaj komentarz

1 Paź

Szkoła

Sama świadomość tego wkurwia. Wkurwia dzielenie ludzi na "ty potrafisz, ty nie potrafisz". A jak ktoś czegoś nie potrafi to co?

To masz przesrane... jesteś w d.

facebook10 komentarzy

11 Wrz

Też tak chce

Sawanci mają taką zajebistą zdolność, o której zwykli ludzie mogą pomarzyć. Widzą świat taki jaki jest. Rzeczywistość którą dostrzegają jest prawdziwa, nieskażona ramami kulturowymi, przyzwyczajeniami czy też wpływem innych, także reklam. Ich życie przez to jest prostsze. Możliwe że mniej zróżnicowane i monotonne. Ale na pewno wolne od wszechogarniającej manipulacji.

Jimmy Cliff - You Can Get It If You Really Want

Btw. Umiejętność obliczania pierwiastków, liczb pierwszych w pamięci też by się przydała. Trystero dziś wywnioskował, że wszystkie dyplomy są dobre ale niektóre są lepsze. Szczególnie chodzi o te w których matematyka to 100%.

facebook6 komentarzy

7 Sie

Życie to jedno wielkie zaburzenie psychiczne

Zastanowiła mnie jedna rzecz - czy ludzie, którzy mają ileś tam związków za sobą, mniej lub bardziej udanych zastanawiają się nad nimi. Zapewne budzą się samotni, na podłodze, podnoszą ciężką głowę i dukają sami do siebie:

Hej... czy to moja wina?

To chyba coś w rodzaju pobudki z ręką w nocniku. Trochę się przysnęło, człowiek się wybudza z hipnozy, patrzy a tu ma 40 lat swojego życia za sobą. Myśli - cholera gdzie ja to przepierdoliłem?

Czasami sam się na tym łapie. Siedzę w domu, godzinami. Zupełnie bez celu. Oglądam ambitne programy, discovery, te sprawy. Zupełnie mnie nic nie rusza. Gdy w TVN24 leci materiał o biednych dzieciach, kobietach gwałconych dwadzieścia razy przez swoich ojców po prostu uśmiecham się sam do siebie. Mówię "no way" i przełączam dalej. I tak mijają sekundy, minuty, godziny. Nic się nie dzieje.

Hej... czy to moja wina?

Cholera wie... Nie czuje by moje życie było puste. Wręcz przeciwnie - czuję się szczęśliwy. Niczego nie brakuje. A jednak, czuje się niedosyt. Bo zawsze można lepiej, bardziej i szybciej...

Z nudów założyłem FaceBooka. Bardziej pokurwionego narzędzia do kontaktów społecznych nie widziałem. Naskryptowali stronę tak, że momentami FF nie daje rady. Ale to i tak najmniejszy problem. W teście na posiadane zaburzenia psychiczne wyszło mi:

Masz w dupie zakazy i nakazy, często kłamiesz, nie lubisz ludzi, to takie małe gówienka na twojej drodze, uważasz żeby w nie nie wdepnąć, masz wiele imion, ale czujesz, że tylko jedno do ciebie pasuje, nie masz wyrzutów sumienia, czasmi przeszkadza ci samotność
ciężko z tobą wytrzymać, wszystko ma być idealnie, wolisz idealnych przyjaciół od tych których masz, a tych nie masz zbyt wielu, pochłaniają się regulaminy i porządek, lubisz oszczędzać, lubisz mieć wszystko pod kontrolą

Hej. Viva Kac Vegas...

facebook6 komentarzy

4 Sie

Myślenie czasem zajmuje zbyt dużo czasu

Nie sądzę żeby ludzie zbyt dużo sądzili na temat innych osób. Po prostu my zbyt często myślimy że inni cokolwiek myślą na nasz temat.

facebook1 komentarz

26 Lip

Burza

Do dziś słychać echa ostatniej nawałnicy. Wiele miast i miejscowości dostało po dupie. Sam widziałem przez okno jak piorun strzelił sobie w coś daleko. I zonk... cisza.

Storm

Dzień później nastała sielnkowo-obłoczkowa pogoda:

Blue Sky

Jak gdyby nic takiego się nie stało...

facebook6 komentarzy

9 Lip

Zaprzeczanie

Zapamiętać!

Nie lekceważ potęgi zaprzeczania...

Zapamiętane!

facebookDodaj komentarz

6 Lip

Medycyna

Z medycyną jest jeden problem: leczy ludzkie ciało, nie umysł.

facebook6 komentarzy

4 Cze

Przypuszczam że wątpie

Czasem przychodzi mi przypuszczać i zwątpić, czasem przypuszczać i wątpić. Ale najgorsze jest ciągle wątpić w ludzi i liczyć że nagle obudzą się z wiosennego snu.

Nic więcej, tylko kolejne stracone 10 sekund życia. Wankers!

facebook1 komentarz

28 Maj

Złoty środek na sukces wg. Stanisława Tyma

Moi drodzy – jak to mawiał Stanisław Tym:

Dobre samopoczucie to połowa sukcesu. Natomiast bardzo dobre samopoczucie to cały sukces

Otóż to. Nie ważne to co mówią inni. Jeżeli człowiek czuje się pozytywnie w danej sytuacji może o wiele więcej. Przykładowo siedząc w ulubionym lokalu, na ulubionym krześle w domu nasza elokwencja do robienia i mówienia pewnych rzeczy z pewnością wzrasta. Ten sam efekt widać w studio podczas programu Kuba Wojewódzki – pewny siebie, w dobrym samopoczuciu, jak we własnym domu. Momentami bezczelny, nawet bezpruderyjny. W środowisku nieznanym, mało przyjaznym, gdy człowiek czuje się nieswojo nie ma szans na osiągnięcie sukcesu. Po prostu nie rozwinie skrzydeł.

O magicznych właściwościach zaprzyjaźnionego miejsca mogą przekonać się wszyscy ci, którzy prowadzą często negocjacje. Odpowiednie rozmieszczenie oponentów rozmów może na tyle wyprowadzić z równowagi, co spowodować ich porażkę (rażące światło z okna, ciągle otwierające się drzwi, niewygodne krzesło, niesmaczna kawa).

Jedyny wniosek jaki mi z tego płynie na dzisiejszy wieczór to taki, aby pracować w domu. Wtedy środowisko pracy nam sprzyja.

Tak właśnie robie. Aktualnie nie lubię biur, klimatyzacji, korporacyjnego bałaganu i hałasu. Uwielbiam natomiast swój komputer, biurko, łóżko, telefon i krótkie spodenki.  Może kiedyś się to zmieni. Na dzień dzisiejszy odczuwam bardzo dobre samopoczucie…

facebook6 komentarzy

13 Maj

Życie wieczne

Gdybym wierzył w życie wieczne musiałbym zmienić całe dotychczasowe życie. Na szczęście nie muszę.

To prawda...

Ting Tings - We Walk (Radio Edit)

facebookDodaj komentarz

1 Maj

Możesz udawać

W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.

Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.
*

I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]

* Antonina Liedtke

facebook2 komentarze

12 Kwi

Dwie twarze

Bądź dobrym człowiekiem – nawet wtedy gdy myślisz że nikt nie patrzy.

Tak dokładnie. To działa. To funkcjonuje. To żyje. A to dlatego, że sam się na tym złapałem. Jeżeli wiemy, że ktoś z na nas patrzy (ba jest to nasz znajomy, ktoś z rodziny, osoba bliska) zachowujemy się często inaczej niż sami chcemy. Włącza się coś niemal podobnego jak to u kobiet na chwile przed seksem – „lat minute resistance”. W tym wypadku jest to wewnętrzna blokada powstrzymująca pewnego rodzaju ego, popędy, żądze.

Przykładowo idąc po mieście widzisz irytujące zachowania innych, ktoś pluje ci na buta, ktoś inny plami cię lodem śmietankowym, ktoś inny trąca barkiem a ptak sra na twoją nażelowaną fryzurę. Masz ochotę krzyczeć ponad miarę. Jednak tego nie robisz. Powstrzymuje cię głupawa myśl:

Co ludzie powiedzą?

Kiedyś jakaś dziewczyna (już nawet nie pamiętam kto) powiedziała mi, że jeżeli chcesz przekonać inną kobietę do siebie musisz być miły. Nie koniecznie dla niej, ale przykładowo podczas randki w restauracji dla kelnera.

Ktoś inny przytoczył mi pewną teorię identyfikującą swoiste zołzy (kobiety które udają by poślubić faceta, następnie dokonawszy tego stają się wrednymi narzekającymi, marudzącymi miungwami którym nic nie pasuje). Należy min. bacznie zwracać uwagę na to jak zachowują się w obecności twoich rodziców. Szczególnie wobec teścia. Jeżeli wyczuwasz pogardę z jej strony do własnego ojca – jest to idealna kandydatka na zołzę.

Przypadków takich na pewno jest bez liku. Fakt, żeby umieć zaobserwować dane zjawisko o którym mówię. Często mamy przynajmniej dwie twarze.  Tą przeznaczoną dla otoczenia i tą prawdziwą, która przedstawia to jakimi ludźmi jesteśmy.

Stąd od dziecka (może podświadomie) lubię obserwować zachowania ludzkie w określonych sytuacjach. Jak przechodzą, jak się poruszają, jak mijają.  Ich gestykulację, wyraz twarzy, postawę. Wydaje mi się to prawdziwe. Naturalne.

I nie bez kozery mówi się:

Popatrz, ludzie przyjdą i sobie pomyślą o tobie

To odwołanie do tego bezprecedensowego przypadku o którym mówię. Do przypadku w którym każdy na wzorzec ram kulturowych próbuje ukryć przed innymi prawdziwość własnego ja…

♫ Beirut - Postcards From Italy

Wniosek: Obserwuj ludzi z ukrycia

facebook13 komentarzy