Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

8 Mar

8 marca

Z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet warto przypomnieć, że od ponad stu lat, 8 marca był dniem upamiętnienia i uczczenia walki o klasę robotniczą.

Tulips

Początki ruchu rewolucyjnego miały miejsce w walce o równą płacę i godne warunki życia kobiet w USA w XIX wieku. W dniu 8 marca, 1857, pracownicy odzieży w Nowym Jorku wyruszyli pikietować. Domagali się lepszych warunków pracy, dziesięć godzin pracy dziennie i równych praw dla kobiet. Ich szeregi rozbite zostały przez policję. Pięćdziesiąt jeden lat później, 08 marca 1908, inne pokolenie z branży odzieżowej w Nowym Jorku wyruszyły ponownie. Dwa lata później, w 1910 roku Międzynarodówka Socjalistyczna w Kopenhadze ustanowiła obchodzony na całym świecie Dzień Kobiet, który służyć miał krzewieniu idei praw kobiet oraz budowaniu społecznego wsparcia dla powszechnych praw wyborczych dla kobiet.

Po niemal 100 latach od pierwszych wywalczonych zmianach na rzecz kobiet - 70% najbiedniejszego miliarda ludzi na świecie stanowi odsetek kobiet i dziewcząt. Dwie trzecie ludzi, którzy nie potrafią czytać lub pisać to kobiety. W wielu krajach więcej kobiet może umrzeć przy porodzie niż mieć dostęp do edukacji. Z kolei bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni biedniejsi.

W krajach takich jak Indie i Chiny, większość kobiet i ich dzieci żyje w skrajnym ubóstwie. Młode kobiety w chińskich fabrykach pracują ponad 12 godzin dziennie. Przykładem może być Foxconn, która zatrudnia w większości kobiety. Zasłynęła ona w ostatnim czasie ze względu na masowe samobójstwa. 19 maja 2010 roku pojawiły się informacje, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy w fabryce Foxconn w Shenzhen w Chinach doszło do 9 prób samobójczych, z czego 7 było udanych. Sprawa szybko wypłynęła i trafiła na czołówki gazet. Gdy przypadki łamania prawa zostały zauważone przez media, władze Chińskiej Republiki Ludowej poczyniły starania, by informacje o tym nie były dalej rozpowszechniane. Nieskutecznie.

Idea masowej walki o prawa kobiet i prawa pracowników nabiera tempa. Rewolucyjne zmiany wydają się zakorzenione w obecnej sytuacji politycznej na świecie (sztywna polityka jednego dziecka i protesty społeczne, rewolucja w Afryce Północnej, demonstracje w Grecji, protesty kobiet pracujących w strefie wolnego handlu na Sri Lance). Przypuszcza się, że wiele kobiet będzie odgrywać w najbliższym czasie istotną rolę w doprowadzeniu tych zmian do końca.

facebook3 komentarze

13 Lis

Silvio odszedł

Viagra na język i Bunga-Bunga na całego. Bye! #1

Dla zdezorientowanych po wczorajszych wydarzeniach w Stolycy (które notabene uśmierciły kilkanaście kotów) - dymisja Berlusconiego jest rezultatem utraty przez centroprawicową koalicję rządową większości w Izbie Deputowanych. Berlusconi zapowiedział, że złoży rezygnację po uchwaleniu ustawy dotyczącej stabilizacji sytuacji finansowej Włoch. To ważne wydarzenie w historii Włoch, które stoją na krawędzi bankructwa. Izba deputowanych przyjęła ustawę stabilizacyjną stosunkiem głosów 380 do 26. W głosowaniu nie wzięła udziału dotychczasowa centrolewicowa opozycja. Poprzedziła je ostra wymiana zdań pomiędzy przedstawicielami opozycji i ustępującej koalicji.

facebook2 komentarze

11 Sie

Teoria spiskowa dziejów

Teorie spiskowe towarzyszą ludzkości od wielu wieków. Skrótowo rzecz ujmując wynikają z naturalnej skłonności ludzi do myślenia... i pomijania niektórych faktów. Otóż ostatnio na rynkach finansowych mamy do czynienia z korektą, bessą, recesją, krachem, kryzysem (jak zwał tak zwał). Zaciekawiony zjawiskiem zacząłem szukać. Inspiracją była informacja:

21 lipca nieznany inwestor postawił 850 mln dol. na to, że rating największej gospodarki na świecie, czyli USA, zostanie obniżony z poziomu AAA do AA+. Stawka była oceniana w stosunku 1:10, a obniżka stała się rzeczywistością w ub. weekend. Według "Daily Mail" i części ekonomistów przewidującym graczem mógł być znany spekulant George Soros, który ogłosił niedawno, że odchodzi na emeryturę.

Jak łatwo zgadnąć sytuacja ta zaistniała i logicznie wnioskując "tajemniczy" inwestor zdołał zarobić. Ile? Ponad 8 500 000 000 $ w niespełna pół miesiąca. No cóż - "dziadek" odchodzi na emeryturę to i potrzebuje trochę drobnych. #1. Tutaj nasuwa się pytanie - jaką cenę ma niższy rating w Standard & Poor's? Czy miliard dolarów amerykańskich wystarczy by kupić kilku analityków?

Szukając dalej trafiłem na koncentrację pozycji na kontraktach terminowych po sesji w dniu 10/08/2011. "Grubas" (w środowisku zwany rekinem lub sternikiem) posiada w swoim portfelu od 40 do 45% wszystkich kontraktów na rynku ze wskazaniem na jeden z kierunków (long / short). W którą stronę obstawił - trudno powiedzieć. Przydałby się znajomy z dostępem do WARSET'u (WARsaw Stock Exchange Trading System) w celu weryfikacji obranego kierunku. #2

Co ciekawe w ubiegłym tygodniu (piątek) ten sam inwestor otwartych miał zaledwie 30 - 35% wszystkich kontraktów na rynku. Jak widać - zwiększa swoje pozycje. Identyczną sytuację można było obserwować podczas poprzednich (mniejszych) korekt po 2008 roku (z takim wyjątkiem, że procent otwartych kontraktów osiągał poziom 50%) - o tym, kto może zarabiać na "sterowanej" zmienności rynków? Patrz niżej!

Potężne straty notują akcje największych europejskich banków. Inwestorów na giełdach ogarnęła panika, gdy pojawiły się plotki, że czołowy francuski bank Societe Generale może mieć kłopoty, gdyby doszło od obniżki francuskiego ratingu. Notowania banku w Paryżu runęły o 20 proc.

W kontekście rozpowiadania plotek na rynkach finansowych warto przypomnieć film "Wall Street: Pieniądz nie śpi" / "Wall Street: Money Never Sleeps #4". To kontynuacja "Wall Street" Olivera Stone'a, jednego z kluczowych filmów lat 80-tych. Film opowiada o kulisach światowych rynków finansowych, spekulacji i przede wszystkim sile plotki. Oczywiście Jake Moore i Gordon Gekko pokonują wroga i heroicznie ratują świat.

Następnie dotarłem do esencji teorii spiskowych - Grupy Bilderberg. Pierwsze spotkanie tego typu miało mieć miejsce w holenderskim Hotelu de Bilderberg (stąd pochodzi nazwa grupy) w Osterbeek w maju 1954 roku. Grupa Bilderberg skupia wpływowych ludzi - m.in. wielu członków europejskich domów królewskich - którzy spotykają się raz w roku w celu przedyskutowania aktualnych spraw. Podczas tych ściśle tajnych spotkań prominentni biznesmeni, politycy, bankierzy, działacze oświatowi, właściciele mediów oraz przedstawiciele generalicji z całego świata, często nazywani ,,równoległym rządem", radzą (według zaawansowanych teorii spiskowych) na temat utworzenia tzw. "Nowego Porządku Świata". Nie byłoby może w tym nic dziwnego gdyby nie rzucająca się w oczy lista dat i miejsc spotkań grupy. Dostrzec można pewną zależność:

  • 2008 (5–8 czerwca): Westfields Marriott w Chantilly, Wirginia, USA - pierwsze oznaki kryzysu widoczne były już w 2007 roku. Kulminacja spadków nastąpiła w drugiej połowie 2008 roku, po spotkaniu Grupy Bilderberg.
  • 2009 (14–17 maja): Hotel Astir Palace w Atenach, Grecja - na początku roku do władzy w Grecji doszła lewa strona sceny politycznej. Kilka miesięcy później wyszła na jaw tragiczna sytuacja fiskalna tego kraju. Zastraszająco szybko urósł deficyt budżetowy i dług publiczny. Członkostwo w strefie euro obliguje każdy kraj do przestrzegania kryteriów z Maastricht o utrzymywaniu deficytu budżetowego poniżej 3% PKB oraz długu publicznego poniżej 60%. Tymczasem grecka dziura budżetowa w grudniu 2009 roku powiększyła się do 12,7% PKB (wobec zakładanego przez poprzedni rząd 3,7%), a dług publiczny sięgał 120% PKB. W połowie 2009 roku nastąpiły spadki i wyprzedaż akcji, po spotkaniu Grupy Bilderberg.
  • 2010 (4–6 czerwca): w Sitges, Hiszpania - Na początku maja pojawiły się pierwsze informacje na temat problemów finansowych Hiszpanii i Portugalii. Efekty spotkania? Nie są wyraźnie zauważalne. Nastąpiło wyraźne spowolnienie na rynkach finansowych.
  • 2011 (9–11 czerwca): w St. Moritz, Szwajcaria - Po 14 czerwca Frank Szwajcarski przebił pierwsze opory i zaczął wędrować na północ. 9 sierpnia 2011 roku osiągnął niemal parytet wymienialności do Euro na poziomie 1:1. Proces ten przyspieszył tuż po spotkaniu Grupy Bilderberg.

Przypadek?

... nie piszę dalej, ponieważ szkoda nerwów na spiskowe dywagacje. Świat się kończy. Bo jak widać "ktoś" gra w Gamboni. Dla przemyślenia zacytuję historyjkę Joego - bardzo dobrego gracza w karty, wymyślonego przez Victora Sperandeo na potrzeby książki "Trader VIC":

Joe pewnego razu szukając partnerów do gry (oczywiście za jak najwyższą stawkę), znalazł się na farmie, gdzie właśnie trwała gra w Gamboni. Na stole w puli leżało 40 000 dolarów i Joe przyłączył się do gry. W pewnym momencie, gdy w ręku miał fulla z asów i dam, znacznie podwyższył stawkę. Farmer przy stole sprawdził i wyłożył trzy trefle i dwa kara bez większego znaczenia. Gdy zaczął zgarniać pieniądze Joe zaprotestował, wówczas farmer wskazał mu tabliczkę na jednej ze ścian lokalu "trzy trefle i dwa kara tworzą Gamboni. Najwyższy układ kart w tym lokalu". Joe mimo wściekłości postanowił grać dalej, znając już zasady i niedługi czas potem otrzymał do ręki Gamboni. Postawił wszystko co miał. Farmer ponownie sprawdził pokazując sekwens kart. Gdy Joe zaczął zbierać pieniądze powstrzymał go pokazując tabliczkę na innej ścianie "W tym lokalu w ciągu całego wieczoru dopuszczalny jest tylko jeden Gamboni".

facebook12 komentarzy

20 Lip

A w stolycy...

Dawno nie było mnie w siedzibie chaosu. Będzie już z dobre kilka lat. Dużo się pozmieniało. Jest tak... jakby to powiedzieć... ładniej. A i potwierdzam - pod PeKiNem nie rośnie kapusta (pekińska?), a w centrum wyrosły spore wysokościowce ze szkła, stali i betonu. Nieco niżej i dalej, urósł jak grzyb po deszczu biało-czerwony Stadion Narodowy. Natomiast drewnianego, słynnego krzyża na Krakowskim Przedmieściu również już nie ma. Jak widać wszystkich już zmęczył temat. A upał był niesamowity. Stoi tylko namiot "Solidarności". Na drzewie wiszą powieszone za "chacheł" wizerunki Michnika i Tuska.

Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland Warsaw / Poland

Kumka Olik - Niepoprawnie Kolorowych Snów

facebook2 komentarze

18 Lip

Wolność dla Syrii / Free Syria

Od kilku miesięcy Syryjczycy demonstrują domagając się reform w swoim kraju. Władze tego kraju tłumią brutalnie protesty zabijając ich uczestników. To mały gest w ich stronę... protestujących rzecz jasna.

Warsaw / Poland

Warsaw / Poland Warsaw / Poland

Warsaw / Poland Warsaw / Poland

Dzień solidarności z narodem syryjskim.

facebook9 komentarzy

15 Cze

"Wolne media" dla Polaków

Coś się stało, coś zagrzmiało, może dziecko oknem wyleciało?

A nie przepraszam, żadne wielkie wydarzenie. To tylko TVN i rzekome "wolne media". A raczej kolejna próba. Próba udowodnienia (cytując znaną wszystkim dobrze reklamę), że "niemożliwe jest niczym".

Samoczynnie zaczynam coraz bardziej w to wierzyć. Opcja prawicy bełta się z pozostałymi opcjami politycznymi. Bo w końcu TVN to jak chorągiewka. 6 miesięcy temu byli w stanie zjeść Kaczyńskiego na obiad, a teraz na deser podają Donalda... Tuska rzecz jasna.

I jak być tu konsekwentnym. Załatwiać "sprawy polskie" i prowadzić jednocześnie "żetelne" dziennikarstwo. Innymi słowy jak upiec 2 (dwa) ptaki na jednym ogniu, a następnie wypić piwo, które waży się w postaci papki milionom Polaków.

Tak przyznaję się - oglądam TVN. Lubię jak "bebłot" (mimo, że go nie oglądam) wyrzuca jakieś dźwięki. Ale tak na chłopski rozum - po słuchaniu tych głupot (przepraszam - informacji) sam już nie wiem, które opcje są dobre, a które złe. Śmiem twierdzić, że podawanie wiadomości w ten a nie inny sposób wypacza zdolność do racjonalnego myślenia politycznego. W przypadku wyrażania poglądów politycznych na podstawie uzyskanych "żetelnych" informacji człowiek nie jest się w stanie jasno określić czy jest po jednej, czy po drugiej stronie rzeczywistości. Informacje, które uzyskuję są za każdym razem mieszaniną lewicowo-centralno-prawicowej i PO-PiSowsko-eSeLDowskiej paplaniny nic nieznaczących pojedynczych myśli, które składają się na ogólnie kreowany klimat polityczny kraju.

Test - wyjedź z kraju. Wróć i włącz telewizor. Albo umrzesz ze śmiechu lub dostaniesz zawału. Tak czy inaczej - efekt ten sam.

facebook1 komentarz

13 Maj

Pierwszy raz... na stadionie

Zaintrygowany pierwszym akapitem pewnego artykułu ("Jesteśmy państwem wieśniaków #1") przewertowałem historyczne pokłady wspomnień. Autor pisze:

Pierwszy raz na stadionie znalazłem się w 1988 roku i można powiedzieć – odwołując się do słów antropologa Waldemara Kuligowskiego – że kiedyś etnograf jechał w teren, a teraz teren jest w etnografie. Badając subkulturę kibicowską, badam też siebie.

W moim przypadku było to na KKS'ie. Tym KKS'ie! Betonowy tor kolarski, na którym zdzierało się nie jedno kolano i nie jeden łokieć. Teraz to śmieszna historia. Jeszcze za czasów, gdy właścicielem Helleny(i jednocześnie sponsorem KTK Kalisz) był nijaki Zenon Sroczyński. Pamiętam to jak przez mgłę (miałem wtenczas zaledwie kilka lat). Wśród osób, które miały nabyć bilet rozlosowano... I tu uwaga! Malucha. Tak, był to polski Fiat 126p. W tamtych czasach? WOW! Na stadion przybyły tłumy. Podobno po raz pierwszy w historii. I to by było na tyle.

Kilka lat później (już za czasów podstawówki) odwiedziłem stadion Calisii (OSiR ul. Łódzka). No i to były ciężkie czasy. Na stadionach nie było jeszcze plastikowych siedzeń. Zamiast tego znajdowały się drewniane ławki, z których odchodziła farba (notabene są tam takie do dziś). W niektórych miejscach brakowało i takich. Pamiętam dobrze - kibice siedzieli na betonie. A gdy zawodnik posłał piłkę na trybuny, jeden z widzów schował ją pod koszulkę i uciekł. To była ogromna tragedia. Na czas poszukiwań zbiega przerwano mecz. Całe zamieszanie trwało ponad 30 min. Okazało się, że była to prawdopodobnie jedyna piłka, jaką posiadał wtedy klub.

Jak widać - czasy się zmieniły, ale nie do końca. Kiedyś aby przerwać mecz kradziono piłkę. Teraz wywiesza się portret Tuska, odpala race dymne, zakłada kominiarki, bije piłkarzy i rzuca kamieniami w Policję...

facebookDodaj komentarz

9 Maj

Gwóźdź programu

Nail

Dla niegrzecznych, kara w postaci siedzenia.

Ewentualnie warto rozważyć implementację w miejscach, gdzie permanentnie brakuje motywacji ze względu na tzw. zasiedzenie (urzędy, organy administracji publicznej itd). Metodą kija, nie marchewki!

facebookDodaj komentarz

24 Mar

Trybunał dla Tuska

Idę sobie idę...

Uwielbiam takie happeningi.

Trybunał dla Tuska
Przestępca Tusk za katastrofę smoleńską - Trybunał Stanu.

facebook6 komentarzy

15 Lis

Szubieniczka

Szubieniczka na kaczki

Z lekkim podtekstem politycznym.

facebookDodaj komentarz

11 Lis

11 listopada

11 listopada

Święto... właściwie nie wiadomo czego. Ale święto! Markety zamknięte, ruch na ulicach ustaje. Jednym słowem święto pełną gębą. Nic tylko usiąść i piać z zachwytu. Co właśnie czynię. Ave.

facebook10 komentarzy

20 Paź

Hipokryzja i kabotyństwo

Właśnie teraz widać idealnie hipokryzję polityków. Skoro nawarzyło się samemu piwa – trzeba je teraz wypić. Nikt inny nie jest bardziej winny jak sami politycy, a szczególnie politycy z Prawa i Sprawiedliwości. Są głosy, aby zacząć monitorować Internet w celu eliminacji gróźb karalnych. Że niby Internet to źródło tego typu patologii. A ja chciałbym zadać pytanie wszelkiej maści politykom, czy rzeczywiście nic nie mają sobie do zarzucenia, jeśli chodzi o swoją działalność polityczną? Bo wydaje się, że jeśli ktoś komuś grozi to nie robi tego z czystej przyjemności (nie liczę psychicznie chorych). Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że tego rodzaju wydarzenia są „ostatnim krzykiem” wielu obywateli. Wynika to zapewne z tego, iż mimo „pięknych” opinii wielu polityków, że biura poselskie są miejscem pomocy innym, rozwiązywania bardzo ważnych spraw ludzkich. Chyba jednak nie, skoro po wczorajszej napaści ujawniono więcej tego typu przypadków. Z niczego się to nie bierze. Obraz polityków w świadomości ludzkiej jest wszystkim doskonale znany. A tego typu wypowiedzi  #1 wcale tego nie próbują zmienić.

Inna kwestia to narodziny nowej partii męczenników. Śmierć prezydenta Kaczyńskiego z ramienia PiS. Śmierć polityków Prawa i Sprawiedliwości w tragedii smoleńskiej. Licytacja samochodu Jacka Kurskiego. Atak na biuro poselskie w Łodzi.

Trzeba mimo wszystko sprawnie zauważyć, że wszystkie powyższe wydarzenia swoją genezę mają tylko i wyłącznie u podstaw działalności partii Jarosława Kaczyńskiego. Wcale mnie to nie dziwi, że teraz wszelkiej maści przejawy źródła agresji przypisywane są politykom Platformy Obywatelskiej. Bo tak wskazywałaby najprostsza logika dla mas. Ale jakie argumenty będą mieli niektórzy zabierający głos w tej sprawie, jeśli okaże się, że osoba, która dokonała ataku w Łodzi była np. z PSL’u albo SLD? Z drugiej strony, na jakiej podstawie domniemuje się, że osoba ta reprezentowała PO. A może należałoby przyznać się, że 62 letni Ryszard C. należał do partii „OBYWATELE”. Kolejny raz z rzędu pewna „jedyna właściwa” „super partia (kurwo)” odwraca kota ogonem i dokonuje swoistego popisu hipokryzji (nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz).

Tło ostatnich wydarzeń przypomniało mi doskonale o pewnym incydencie na Politechnice Gdańskiej w 2002 roku. „53-letni pracownik naukowy Politechniki Gdańskiej - Krzysztof K., uderzony w środę po południu przez studenta toporkiem w głowę, zmarł na sali operacyjnej gdańskiej Akademii Medycznej. 23-letni Kamil P. został wezwany do gabinetu przez wykładowców, bowiem podejrzewali oni, ze ściągał podczas wcześniejszego kolokwium zaliczeniowego. W gabinecie student zaatakował toporkiem 50-letniego profesora Czesława Stefańskiego. Uderzył go w głowę i szyje. W jego obronie stanął 53-letni asystent Krzysztof K. Został uderzony w głowę. Kamil P. we wtorek zdawał egzamin z przedmiotu Teoria Obwodów i Sygnałów. Prowadzący wyprosili go z sali, gdyż podejrzewali, ze ściągał. W środę student najprawdopodobniej miał zaliczać egzamin ustnie.” Sprawa ta wstrząsnęła środowiskiem akademickim. Wielu wykładowców mówiło „Nie wiemy co się stało”.  A przecież to czysta hipokryzja. Każda osoba, która studiowała bądź miała doczynienia ze szkolnictwem wyższym doskonale wie jak wyglądają zaliczenia oraz jak upierdliwi potrafią być niektórzy wykładowcy. Bardzo podobną sytuację można było mieć okazję obserwować w dniu wczorajszym.

Zastanawiające jest, dlaczego PiS w swoim repertuarze ma tylko jeden rodzaj retoryki.  Przykład tego rodzaju schematów wypowiedzi można zobrazować prostym przykładem. Otóż człowiek, który myśli w określony sposób będzie wypowiadał się w równie ścisłym stylu odpowiadającym jego myślom. Oznacza to, że jeśli uważa się wewnętrznie (ma się takie przekonanie), iż należy atakować innych (także za światopogląd) to automatycznie dąży się do urzeczywistnienia swoich pragnień. Problem w tym, że tego rodzaju podnoszone wypowiedzi przesłaniają cel, jaki przyświeca posłom w ich publicznej służbie. Zwykłego człowieka nie interesuje kogo to wina, kto co powiedział, a czego nie powiedział. Zwykłego człowieka interesuje nie sama polityka, a sprawowanie realnych rządów. Sprawy gospodarcze, ekonomiczne, administracyjne itd. Jeśli otwiera się komuś nóż w kieszeni, to właśnie za sprawką tego rodzaju nagonki i języka. A kto szabelką wojuje od szabelki ginie. Pełna odpowiedzialność za czyny i słowa. Niemal jak za czasów Hammurabiego. I to jest chyba sedno całej sprawy.  

facebook28 komentarzy

20 Wrz

Negacjonizm czyli autopsja sztuki spiskowania

Liderzy ruchów negacjonistycznych mają zdecydowanie bardziej zaawansowane problemy z psychiką. Pojawiają się u nich wszystkie cechy zaburzeń typowych dla paranoików - są pełni gniewu, nie znoszą jakiejkolwiek krytyki i mają wyolbrzymione poczucie własnej ważności. Negacjonizm jest w tym wypadku poważną, łatwą do zdefiniowania chorobą psychiczną. Ani ideolodzy ani szeregowi negacjoniści nie kłamią jednak - przynajmniej w powszechnym rozumieniu tego słowa. Wpadają po prostu w pułapkę czegoś co w psychiatrii określa się mianem podejrzliwego myślenia. Ludzie ci mają wypaczone poczucie rzeczywistości. Odbierają ją w zdeformowanej postaci, dlatego też wszelkie próby dyskusji z nimi skazane są na niepowodzenie. Każdy człowiek dopasowuje świat do swojego poczucia rzeczywistości, ale osoba z natury podejrzliwa potrafi niesamowicie naginać fakty na własne potrzeby.

Powyższy opis pasuje idealnie do pewnej, konkretnie określonej rzeszy osób. Nie chodzi tu bynajmniej o kogoś z moich znajomych, czy członków rodziny [co w pewnym stopniu można by powiązać z jakąś chorobą psychiczną]. Raczej o tych związanych z dwiema deseczkami na jednej z ulic Pacanowa.

facebook2 komentarze

3 Wrz

Orwellowsko

Przeglądając ostatnio cytaty Orwella (te o dziwkach itd) traktujące politykę w sposób niewątpliwie abstrakcyjny - myślę, że gdyby Orwell jeszcze stąpał po Ziemi, spytałby żyjących tu i teraz:

A gdzie jest problem?

facebookDodaj komentarz

2 Wrz

Wrocław / Fontanna - pokaz specjalny na obchody święta "Solidarności"

Mawiają, że nowa fontanna we Wrocławiu jest lepsza od tej w Pradze... Tej czeskiej nie widziałem. Za to wrocławska robi wrażenie.

facebook7 komentarzy

20 Lip

Mord naszego Prezydenta

Bezapelacyjny kwiatek tygodnia wśród znajomych na Facebooku:

Pod pałacem prezydenckim koło krzyża stali ludzie z transparentem "nie zapomnimy o mordzie naszego prezydenta!"... Podeszła do nich starsza osoba i powiedziała: "Trudno będzie o niej zapomnieć bo taka sama morda jest jeszcze w sejmie".

Ihaaa...

facebook13 komentarzy

11 Maj

Wybory 2010

Do wyborów coraz mniej czasu. I co ciekawe – napięcie rośnie. Chociażby za sprawką „Po trupach do celu#1 i innych tego typu materiałów. Dziś w programie „Teraz My” odbyła się burzliwa dyskusja na temat tego czy utwór nagrany przez Wojewódzkiego i Figurskiego był zasadny.

Otóż, skoro mówimy o utworze muzycznym, to o jego twórcach należy mówić per artyści. A skoro są artystami to czyż nie należy im się pewna swoboda wypowiedzi i dowolność formy jakiej używają? Ależ tak. Już nikt nie pamięta Top One, czy rapera Mezo, którzy zdecydowanie opowiedzieli się za taką a nie inną partią. Nagle wpadamy w kolejny schemat, właściwie nie wiem czemu – że skoro ktoś sprzeciwia się retoryce Prawa i Sprawiedliwości MUSI występować z perspektywy wspieracza Platformy Obywatelskiej. Oczywiście publicyści i dziennikarze za sprawką piosenki nagranej na antenie Eska Rock zaczęli zastanawiać się, na kogo zamówienie powstał tego rodzaju materiał. To tez jest w pewnym sensie niepokojące. Skoro dziennikarz myśli i rozumuje w ten sposób, zaczyna się zastanawiać, który materiał został zrealizowany na czyje zamówienie, to na miejscu opinii publicznej czułbym się zaniepokojony. To tak jakby fałszować opinie na temat produktów w serwisie ceneo.pl. Ten sam typ działalności. Irracjonalne!

Odpowiedz niektórych środowisk jest zdumiewająca. Wręcz podobna do tej, którą opisuje Dawkins w jednym ze swoich wywiadów. Twierdzi on, że największa agresja wobec jego książek nie płynie od osób wierzących, ale od osób niereligijnych. Jak można zrozumieć słowo „niereligijny”? Słowo to oznacza, iż dajmy na to prawdziwy katolik przyjąłby krytykę z pokorą. Pseudokatolik odpowie kosmiczną agresją. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, iż osoby, które wypowiadają się z wrogością w stosunku do swoich przeciwników, za osoby tak naprawdę niemające nic wspólnego z PiS’em. Ich poglądy to tylko wynik pomyłki. Może złego zrozumienia i zdefiniowania własnych poglądów, programu partii, czy też pewnej ułomności społecznej (Słynne już "Super partia! Kurwo!" #2. Stąd też poglądy i wypowiedzi tychże ludzi można wykluczyć z listy osób mających cokolwiek ważnego i tym samym sensownego do powiedzenia.

Inną rzeczą są media. Uparcie, przez te 20 lat polskiej demokracji skutecznie próbują kompromitować panujący ustrój. Śmieszny przykład – w okresie przedwyborczym do analiz i sondaży wybiera się próbę 500 (słownie: pięciuset) osób. Nie wiem, na jakiej zasadzie 500 osób może być reprezentatywne w stosunku do 40 milionów Polaków, ale pewnie znajdzie się ktoś, kto naukowo, liczbami mi to udowodni. Ja niestety uważam, że odchylenia i zmienność w takiej próbie jest na zbyt dużym poziomie. Ale pewnie większości wyborcom to wystarcza, skoro sugerują się tymi, a nie innymi wynikami sondaży…

Innym czynnikiem, który strasznie denerwuje w okresie przedwyborczym to efekty psychologiczne min. M. Duvergera. Chodzi tutaj głównie o występującą wśród wyborców blokadę zniechęcającą do popierania ugrupowań mających małe szanse na wygraną. Z tegoż też względu duża część osób uprawnionych do głosowania uważa, że nie mają wyboru pomiędzy Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim. Deformacja woli wyborców, jako bezpośredni efekt systemu wyborczego jest często spotykana w państwach, w których ustrój polityczny jest młody, dopiero kształtujący się. Stąd też zachodzi kolejny wariant możliwości – „ciągle te same twarze w polityce”. Skoro nowa partia ma problem ze zdobyciem poparcia ze względu na brak rozpoznawalności swoich członków, uzyskuje dzięki powyższemu efektowi psychologicznemu mniej głosów,. Według wyborców nie ma realnych szans na zdobycie władzy, co z reguły przyczynia się do jeszcze większego ograniczenia głosów oddanych na partie mniejszościowe.

Tak czy inaczej, życzę sobie, iż mimo niezdecydowania 1/3 ankietowanych - Polacy nie zagłosują na mniejsze zło. Zawsze można zaznaczyć kilku, wszystkich, żadnego bądź dopisać swojego kandydata na listę. Pozwoli to spełnić swoisty obowiązek obywatelski. Nie spowoduje kolejnej społecznej szopki. Oszczędzi również nadziei tym, którzy myślą, że w łatwy sposób mogą zdobyć głosy tych, którzy są wiecznie niezdecydowani...

facebook14 komentarzy

facebook35 komentarzy

14 Kwi

Echa tragedii a struktury państwa

Struktury państwa Polskiego zostały znacząco nadszarpnięte. Tragedia w Smoleńsku odbija się właśnie czkawką. Dowód? Proszę bardzo:

STYPENDIA MNiSW - semestr letni 2009/10

Szanowni Państwo ze względu na brak oficjalnej, pisemnej decyzji ze strony MNiSW dotyczącej przyznanej dotacji (środków finansowych) na rzecz świadczeń pomocy materialnej dla studentów Wyższej Szkoły Bankowej na rok 2010, Rektor w porozumieniu z Uczelnianym Samorządem Studenckim nie może dokonać semestralnego podziału środków na poszczególne świadczenia pomocy materialnej dla wydziałów oraz ustalić progów i wysokości wszystkich rodzajów stypendiów, a tym samym nie można zwołać posiedzenia Wydziałowej Komisji Stypendialnej.
Na dzień dzisiejszy Ministerstwo nie potrafi wskazać terminu przekazania informacji odnośnie dotacji jaką przyznano Uczelni.
Niezwłocznie po uzyskaniu powyższej informacji odbędzie się posiedzenie Wydziałowej Komisji Stypendialnej i tym samym nastąpi przyznanie stypendiów o czym zostaną Państwo powiadomieni. [...]

Jak widać Rzeczpospolita została sparaliżowana biurokratycznie i decyzyjnie. Po prostu pięknie.

facebook2 komentarze

11 Kwi

Przemyślenia po tragedii w Smoleńsku

Swojego czasu pisałem o Zbigniewie Relidze. Przed swoją śmiercią powiedział słowa, które do dziś tkwią mi w głowie. Słowa, wytrychy:

Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.

Jak zwykle przy tego rodzaju wydarzeniach. Przy śmierci, pojawia się smutek, żal. Emocje. Poczucie winy. Następnie element obwiniania i wewnętrznych rozterek. Często padają obietnice.

A co dalej? Nic. Życie jest życiem. Toczy się nadal. Tak jak mówił Religa – nie zmienia się nic.

Świat nie zmienił się po śmierci Jana Pawła II, Zbigniewa Religi i innych. Nie zmienił się również po śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Ba! Nie oszukujmy się. Nie zmieni się również i po naszej…

Świata nie zmienia się ludzkimi tragediami. Świat zmienia się szczęściem ludzi. Tragedie tylko go komplikują.

Slums Attack- I nie zmienia się nic

facebook11 komentarzy

10 Kwi

Polska w obliczu tragedii w Smoleńsku

Umarł król, niech żyje król... życie toczy się dalej. #1 #2

darmowy hosting obrazków

Miałem sprawę z Kaczyńskim. Nie sądziłem że wygra w ten sposób.
/ L. Wałęsa

facebook4 komentarze

5 Sty

Owsiako terroryzm medialny

Jerzy Owsiak jak zwykle się zapędził w tym, co mówi. A wręcz czasami bredzi. Gdy w niedziele jechałem do Poznania słuchałem wywiadu radiowego z Mariuszem Pudzianowskim. Ów Strongmen dementował artykuł, w którym rzekomo zażądał od gazety prawnej, która chciała z nim przeprowadzić wywiad honorarium. Prawda jest taka, iż Pudzianowski zaproponował jedynie zwrot kosztów dojazdu do Warszawy (miejsca redakcji). Dziennikarz stwierdził to za próbę wyciągnięcia pieniędzy i w najbliższym numerze napisał, iż MP kasuje za wywiady niebagatelne kwoty.

Tutaj cytat:

O tym, że Pudzianowski potrafi zadbać o swoje interesy, przekonał się również reporter "Dziennika Gazety Prawnej". Kiedy zadzwoniliśmy do Barbary Demczuk, osoby odpowiedzialnej za kontakty siłacza z mediami, usłyszeliśmy, że możemy przeprowadzić wywiad, ale po uiszczeniu kosztów przyjazdu mistrza.
- My sami możemy dojechać do pana Mariusza, zawsze tak to się odbywa - proponujemy.
- Nie, to niemożliwe, pan Pudzianowski nikogo nie wpuszcza do domu.
- Ale my chcemy się spotkać w neutralnym miejscu.
- Nie no, nie będziemy się przecież spotykać w połowie drogi między Warszawą a Łodzią. Zresztą nie jesteście jedyni, mamy poumawiane wywiady także z innymi redakcjami. Poza tym pan Pudzianowski tak zdecydował i koniec.
- No dobrze, to ile wynoszą te koszty?
- 500 zł. Ale pewnie będzie potrzebna faktura, więc trzeba jeszcze doliczyć VAT.

Co ma wspólnego Mariusz Pudzianowski z Jerzym Owsiakiem? Nic. A co ma wspólnego Gazeta Prawna, dziennikarstwo z Jerzym Owsiakiem? Wiele. Między innymi to, że oba te podmioty uprawiają medialny terroryzm. Gdy coś nie idzie po myśli obnaża się prawdę. Że ten to, że tamten tamto.

Wczoraj na antenie TVP2 gościł u Tomasza Lisa ów dobrotliwy człowiek i stwierdził, iż jeden szpital kategorycznie odmówił przyjęcia pomocy (no rzeczywiście skandal!). Oburzony Owsiak uznał, że jutro zwoła konferencje prasową i ogłosi, która to jednostka popełniła ten oto straszny występek.

A co ja myślę na ten temat? Po pierwsze jest to terroryzm medialny. Po drugie łatwo to zauważyć. Wystarczy prześledzić kilka lat wstecz wydarzenia medialne przed każdym WOŚP. Owsiak sztucznie podsyca atmosferę. W tym roku atakuje szpital, również Ewę Kopacz za sytuację, w której szpital odmawia kobiecie leczenia, poprzednim roku artystów, którzy nie chcieli grać za darmo na jego orkiestrze, kilka lat wcześniej polityków, którzy przychodzą na WOŚP tylko po to by się lansować. Przykładów takich na pewno jest i będzie więcej. Podsycanie atmosfery przez J. Owsiaka nie jest przypadkowe. Czym gorętsza atmosfera, tym większe szanse na pobicie rekordu a co za tym idzie – trwający mit Jurka Owsiaka, jako bohatera narodu Polskiego, który przeciwstawia się wszystkim przeciwnościom losu, by świat był lepszy, a ludziom żyło się lepiej. Który to już rok z rzędu? Osiemnasty? I nadal krzyczy na oponentów niczym Peja ze sceny "Wiecie co z nim kurwa zrobić, wiecie..."

Btw. Miałem o tym bredzącym człowieku w tym roku nie pisać. Niestety chory człowiek znów przebił ubiegłorocznego cepa.

facebook11 komentarzy

2 Paź

Oświadczenie wobec oskarżeń w Radio Maryja

W związku z poniższymi pomówieniami na antenie Radia Maryja oświadczam, iż nigdy ja i członkowie mojej rodziny nie dokonywali spekulacyjnych transakcji giełdowych mających na celu zdestabilizowanie rynku akcji i kontraktów terminowych. Wszystkie transakcje dokonywałem jedynie na podstawie ogólnodostępnej wiedzy, w sposób etyczny i moralny. Oskarżenia zaprezentowane na antenie Radia Maryja mają znamiona pomówienia i godzą w moje i mojej rodziny dobre imię. Nie wykluczam postępowania sądowego w tej sprawie.

W związku z wypowiedzią pana Henia oświadczam również iż nie jestem masonerią.

facebook7 komentarzy

2 Wrz

Hitler Kaput

Moja babcia pracowała kiedyś u pewnej Niemki podczas wojny. Jako pomoc domowa. Kiedy nadchodziła Armia Czerwona, a Niemcy uciekali otrzymała od niej to oto zdjęcie. 70 lat historii zrobiło swoje, jest pożółkłe. Ale nadal wyraźne i czytelne.

Hitler Kaput

Poproszona wówczas przez moją babcie by się podpisała na odwrocie, uczyniła to z wielkim rozmachem...

Hitler Kaput

facebook7 komentarzy

8 Cze

Dlaczego nie głosowałem

Jedni mówią „Idę głosować, dlatego, że chcę mieć wybór”, ale tak naprawdę nie było wyboru.

Ode mnie zależy, kto będzie mnie reprezentował” – nie chce by mnie reprezentował ktoś, o kim nic nie wiem.

Głos jest zbyt cenny by go marnować” – to mógłby ktoś zapłacić za udzielenie głosu na obojętnie kogo. I wcale nie jest to głupie

Chce by było lepiej” – a mi jest tu dobrze

Trzeba zmieniać świat na lepsze” - jak bardzo naiwnym trzeba być by w to wierzyć?

Chce mieć swojego człowieka w euro parlamencie” – głos jest anonimowy, szanse są znikome aby załatwić indywidualnie sprawę w euro parlamencie. Zresztą po co to komu

Głosuję bo jestem patriotą” – w gruncie rzeczy UE nie ma nic wspólnego z patriotyzmem. Bardzo by chciała, ale nie ma.

Na poziomie europejskim zapada większość, bo 40 do 70 % decyzji w sferze rolnictwa, przemysłu, administracji, edukacji i mają one wielki wpływ na nasze życie, życie naszego kraju” – a więc gdzie ten patriotyzm. Wynikałoby z tego, że polski sejm i senat jest zupełnie niepotrzebny. Wystarczy parlament europejski

Przez tyle lat żyliśmy w komunizmie i walczyliśmy o prawa, o demokrację, o to, żeby móc głosować. Teraz, 20 lat później, mamy taką możliwość nie tylko na poziomie regionalnym i krajowym, ale teraz na europejskim” – z deszczu pod rynnę? Czasami wiele rzeczy w europie przypomina mi komunizm, mimo że go tak naprawdę nie znałem.

Głosuję by nie dać szansy populistom” – na tym polega demokracja i grupa reprezentatywna. Im więcej osób pójdzie do urn, tym więcej głosów dostaną populiści.

Głosuję na człowieka, któremu ufam” – dopóki nie będzie jednomandatowych okręgów wyborczych każdy oddany głos na zaufanego kandydata w magiczny sposób trafia do jednego wora, a co za tym idzie, każdy głosuje i tak na jedną, dwie, osoby z listy danej partii.

Głosuję bo chce mieć prawo komentowania wydarzeń politycznych” – głosowałem w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Idąc tym tokiem myślenia nie posiadam prawa komentowania polityki UE. Idąc dalej, w tych wyborach, w których uczestniczyłem brało udział wielu aktualnych eurodeputowanych, byłych posłów na których nie głosowałem.

A tak naprawdę, chyba sami widzicie że to puste slogany. Wieje nimi na kilometr. Szczerze to one mi zbytnio nie przeszkadzają. Ludzie ich potrzebują. Potrzebują motywacji, dodatkowej siły, która zaprowadzi ich za rączkę do urn. Mnie nie zaprowadziła. Po prostu nie chciało mi się tam iść. Nie znam ani jednego kandydata. I przede wszystkim nie było ładnych kandydatek, takich jak we Włoszech.

Niektórzy powinni zrozumieć, ze Europa do nich nie przyjdzie jeżeli sami do niej nie pójdą. To samo tyczy się również frekwencji w wyborach, kandydatów i tego co oferują swoim wyborcom… Cokolwiek to znaczy

facebook15 komentarzy

4 Cze

4 czerwca 1989

Solidarność 1989

4 czerwca 1989 roku obalono w Polsce komunizm niczym flaszkę wódki na święta.

* na zdjęciu ja we wakacje '89. Już w wolnej Polsce...

facebook9 komentarzy

29 Maj

Ekonomiści z Szamotuł

Ekonomiści z Szamotuł zaprotestowali. Powiedzieli we Warszawie "dość!". Ułożyli swój dekalog:

  1. Kryzys jest wasz, nie nasz.
  2. Nie będziemy płacić za wasz kryzys.
  3. Winni jesteście wy, a nie my.
  4. My ciężko robimy od rana, więc nam się należy.
  5. Należy nam się zawsze – nawet jak nie robimy, tylko protestujemy.
  6. Wyłączamy się deklaratywnie spod kryzysu.
  7. Uważamy, że kryzys można przezwyciężyć manifestacjami.
  8. Naszym lekarstwem na kryzys są listy żądań.
  9. Im więcej manifestacji – tym mniej kryzysu.
  10. Warszawiacy powinni cierpieć za naszą krzywdę.

Wszystko to zostało oprawione sprytnym hasłem Jana Kobuszewskiego

Chamstwu należy siem przeciwstawiać siłom i godnoźciom osobizdom

I kto by pomyślał że ekonomisty i zwionskowce posłużą się taką sprytną elokwencją. Tylko niech jeszcze załatwią sprawę tego deszczu. To byłoby super. Bo jak na razie w kalendarzu wiosna, a z nieba jesień.

Przepraszam jeśli kogoś uraziłem, ale po prostu nie lubię, wręcz nie cierpię gdy wmawia się ludziom coś co jest totalną bzdurą. Ba, unika odpowiedzialności. Uprawia tani populizm w imię bliżej mi nie znanych celów. Dotyczy to głównie górników, stoczniowców, hutników, nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek - grup społecznych które krzyczą najgłośniej. Niestety takie osoby zapominają o jednym, że:

Głośny krzyk objawem niesłuchania innych

Mało kto też wie o tym, że gdyby uniknąć w ostatnich latach pomocy publicznej dla głównych sektorów gospodarczych (górnictwo, hutnictwo, przemysł stoczniowy) który wyniósł około 400 mld złoty i nie przyniósł żadnych pozytywnych zmian (nadal te przedsiębiorstwa przynoszą straty) to możliwie byłoby wybudowanie (idąc najdroższą Kulczykową stawką) czterech tysięcy kilometrów autostrad. Prawda jest smutna. Ale to prawda.

facebook7 komentarzy

1 Maj

Majówka i fisheye za 5zł

Miał być prezydent. Niestety odwołał swoją wizytę z powodu pogorszenia stanu zdrowia Marii Kaczyńskiej. Z tej okazji nie będzie nowych zdjęć, w tym jego magnificencji Lecha Kaczyńskiego... (sic!).

Z nudów pobawiłem się trochę eksperymentalnie starą radziecką lupą i aparatem.

Majówka

Jak widać radziecka optyka nie stoi na najwyższym poziomie. Z drugiej jednak strony mogę pochwalić się posiadaniem obiektywu fisheye za jedyne 5zł.

facebookDodaj komentarz

2 Kwi

Telewizja kłamie

Największym grzechem, czy też oszustwem telewizji, jest to, że upraszcza, ogranicza wielkie, złożone idee, spore przedziały czasu. Wielkie kariery zostają zredukowane do jednego kadru. [...] Deprecjonująca moc telewizyjnego zbliżenia.

Cytat pochodzi z filmu "Frost Nixon".

Sam Cooke - Wonderful World

facebook2 komentarze

8 Mar

Zmarł Zbigniew Religa

Niemal na łożu śmierci stwierdził:

Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.

To prawda. Nawet mimo największych chęci, najszczerszych nikt nie jest w stanie zmienić świata. I nawet nie ważne jaką kwotą pieniędzy dysponujesz, możesz zmienić tylko swoje otoczenie, rzeczywistość jaka cię otacza oraz rzeczywistość otaczających cię ludzi. Możesz zmienić tylko to, że na widok ciebie inaczej będą zachowywać się ludzie. Będą udawać, niemal jak idealni, wzorowi hipokryci – że jest ok. Jedynie śmierć, tudzież inne mocne wydarzenie może zweryfikować twoje idee, wartości i przekonania. Co nie zmienia faktu, że ludzie nadal będą ginąć, umierać. Że w Polsce tak jak była i będzie panować hipokryzja. Hipokryzja która nawet i dziś daje się we znaki – osoby, które krytykowały Zbigniewa Religę teraz, nagle, w jednej chwili doznały swoistej reinkarnacji – „był wielkim polskim kardiochirurgiem”.

To pozory. Świat się nie zmienił. To smutne. To prawdziwe. To okropne. Tak mówi człowiek tworzący system, należący do niego i świadomy jego istnienia. Świadomość istnienia takiego tworu, jakim jest państwo, zasad w nim obowiązujących oraz ograniczeń i możliwości – tworu, którego mimo własnych chęci nie da się ruszyć przytłacza.

facebook4 komentarze

8 Lut

Kulisy wycofania reklamówek ze sklepów

O swoich przemyśleniach nt. sprzedawców i nie udostępniania opakowań (torebek, reklamówek, foliówek) pisałem nieraz. Teraz postanowiłem zasięgnąć prawa.

W 1995 roku została powołana w życie ustawa w sprawie szczegółowych warunków zawierania i wykonywania umów sprzedaży rzeczy ruchomych z udziałem konsumentów. Posiadała ona taki zapis:

§ 13. 1. Towar powinien być wydany konsumentowi w należytym opakowaniu, chyba że z charakteru danego towaru oraz stosowanego powszechnie sposobu jego sprzedaży wynika, że bez uszczerbku dla towaru lub uzasadnionego interesu konsumenta towar może być sprzedany bez opakowania.
2. Towar dostarczony przez wytwórcę lub inną jednostkę gospodarczą w jednostkowym oryginalnym zamkniętym opakowaniu fabrycznym, który ze względu na swój charakter nie wymaga sprawdzenia funkcjonowania, powinien być sprzedawany konsumentowi bez naruszenia tego opakowania.
3. Przy sprzedaży samoobsługowej należy nieodpłatnie udostępnić konsumentowi materiały odpowiednie do zapakowania zakupionego towaru.

Przepis ten jasno narzucał sprzedawcom (marketom, supermarketom, hipermarketom) udostępniania konsumentom materiałów do opakowania zakupionych towarów. Tak właśnie wtedy było – w sklepach można było znaleźć foliówki, reklamówki, torebki a nawet kartony aby zapakować kupiony towar.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nie wiem, nie chce dociekać, możliwe że celowo, ustawa ta została uchylona przez ustawę z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Reszta przepisów związana ze sprzedażą konsumencką została uregulowana w ustawie z dnia 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, która w swoim brzmieniu jest podobna do ustawy z dnia 30 maja 1995 za wyjątkiem min. tego przepisu nakładającego na sprzedawcę obowiązek udostępnienia materiałów umożliwiających opakowanie towaru.

Zaciekawiło mnie to nawet bardzo. Wręcz zaintrygowało, jak to się dzieje, że przepis znika pod gąszczem nowych przepisów w myśl szczytnej idei „CHROŃ ŚRODOWISKO NATURALNE”.

Hipokryzja sklepów wielko powierzchniowych tym bardziej może bulwersować gdyż nikt nie wspomniał o powstaniu pewnej luki w prawie pozwalającej sklepom samoobsługowym na wycofanie foliówek / wprowadzenie opłat za nie. W działach Public Relations poniosła wyobraźnia – sprawnie poinformowano społeczeństwo o pozytywnych zmianach jakie dokonują się w myśleniu u dużych przedsiębiorstw – „teraz dbamy o środowisko naturalne”. Wpisano się świetnie w ogólnoświatowy (europejski) trend. Podczepiono się pod kilka ekologicznych akcji i kampanii społecznych. Szybko policzono, że Polacy w ciągu pełnego roku kalendarzowego otrzymują od sklepów 11 miliardów torebek foliowych. Daje to niebagatelną kwotę 100 milionów złotych. Ba – bezczelnie wprowadzono opłaty za zakup toreb wielokrotnego użytku.

Wniosek: I biznes się kręci

facebook7 komentarzy

4 Lut

Kibice faluja, Wyborcza fałszuje

W Polsce znać musisz prawdę tę smutną,
Jak łeb wystawisz, to ci go utną.

Odnieść sukces w naszym kraju jest czymś w rodzaju survivalu dla największych twardzieli. Ledwie bowiem zaczniesz wyrastać ponad przeciętność, stajesz się obiektem zainteresowania wszelkiej maści "życzliwych". Każdy z nich, życząc ci wszystkiego najlepszego, zrobi wiele by cię zniszczyć. Prześwietli twoje życie dowolnie interpretując wydarzenia i wyciągając własne, zwykle mało przychylne, wnioski. Możesz się bronić, zaprzeczać i tłumaczyć, ale z góry stoisz na straconej pozycji. Podejrzliwość to choroba dość powszechna i często ten, komu postawi się zarzut, od razu staje się winnym. Oczywiście istnieje domniemanie niewinności, ale w większości wypadków stanowi ono drugoplanową dekorację dla świętego oburzenia i potępienia. Domniemamy niewinność wówczas, gdy sprawa dotyczy nas samych, lub jest nam bliska. Innych najchętniej walimy obuchem między oczy. Gdyby oskarżeni w Polsce poddawani byli takiej karze, jaką zasądzi opinia publiczna, pełno mielibyśmy ludzi z odciętymi członkami. Pełno mielibyśmy niewinnych osadzonych, a nawet straconych. I czasem wystarczy do tego plotka, kłamstwo, sugestia.

Symbolem sukcesu w polskiej piłce klubowej stał się w ostatnim czasie Lech Poznań. Klub znakomicie zarządzany, osiągający dobre wyniki i będący ikoną całego wielkiego regionu Polski. Klub, który w najbliższych latach miał szansę na długo oczekiwane wypłynięcie na szersze, europejskie wody. Jak zwykle w takich przypadkach trafił najpierw pod lupę. Mało istotne są w tej chwili motywacje osób dzierżących lupę może są zgryźliwi z natury, może szukają szansy na zaistnienie, działają na zamówienie, albo mają poczucie misji lub woleliby by okręt flagowy nosił inną banderę. To nie ma znaczenia. Ważniejsze, że prowadzi się bezprzykładną kampanię przeciw dobremu wizerunkowi Lecha, na pierwszy ogień biorąc jego kibiców.

Gazeta Wyborcza ma stygmatę opiniotwórczej i bezkompromisowej w promowaniu własnej wizji świata. Trudno musi się pracować w takich warunkach dziennikarzowi sportowemu, do którego należy jedynie relacjonowanie wydarzeń sportowych, podczas gdy redakcyjni koledzy od polityki kształtują opinię społeczną. Ambitni fachowcy od sportu w Gazecie Wyborczej nie akceptują takiego stanu rzeczy i widzą dla siebie rolę sumienia sportowej Polski. Strofują działaczy, korygują błędy trenerów, pouczają jak postępować z kibicami, zatrudniają, zwalniają i oceniają. A przy tym śledzą i wykrywają nieprawidłowości. Chwała im za to. Pod warunkiem, że piszą prawdę i nie uprawiają propagandy rodem z dużo mniej ambitnych tabloidów.

Całą serię artykułów poświęcono ostatnio kibicom Lecha. Tym samym, których wielokrotnie chwalono za znakomity doping, świetną atmosferę i oprawy meczów. Nie urzekły one jednak dziennikarzy Gazety. Z ironią pisano o zawodach w rozkładaniu flagi, a z oburzeniem o nakazie śpiewania w sektorze przeznaczonym dla śpiewających. Składkę na oprawy meczowe potraktowano jak haracz, a z samych kibiców należących do Stowarzyszenia Wiara Lecha zrobiono kiboli przemycających narkotyki i handlujących lewymi biletami. Zarzucono, że w Poznaniu na stadionie rządzi mafia. I tym samym zamknięto usta ewentualnym obrońcom kibiców Lecha. Kto będzie chciał stawać po stronie bandziorów i narażać własną reputację? Kto chciałby dowiedzieć się, że sam jest bandziorem? Takich ludzi jest niewielu i dlatego zapewne łatwo przychodzi redaktorom działu sportowego Gazety Wyborczej rzucanie najgorszych nawet podejrzeń i oskarżeń. Nie jest istotne, że nie mają one pokrycia w rzeczywistości. Ważne, że służą rzekomo wyższemu celowi, jakim jest dobro polskiej piłki nożnej. W imię tego można swobodnie naginać fakty, przeinaczać wydarzenia, manipulować wypowiedziami, posługiwać się pomówieniami, insynuacjami i oszczerstwami. Niemoralne? A kto by się przejmował moralnością, gdy prowadzi się walkę z kibolami.

Wiadomo nie od dziś, że kibic piłkarski to samo zło. W Polsce mamy, co prawda, kategorię wspaniałych polskich kibiców, ale występują oni niemal wyłącznie w odniesieniu do meczów reprezentacji Polski, a szczególnie w innych niż piłka nożna dyscyplinach. (Abstrahuję tu od faktu, że mój znajomy dostał raz w życiu w twarz i było to na wspaniałopublicznościowej imprezie z udziałem Adama Małysza.) Zakłada się, że istnieje jakże pożądana grupa kibiców-inteligentów, którzy chętniej chodziliby na mecze, gdyby nie bandziory zasiadające obecnie na stadionie. Eliminując tę zbieraninę, otwieramy bramy dla kibica klasy średniej, który tylko czeka aż uporządkujemy dla niego trybuny. Jest w tym myśleniu tyleż naiwności marzyciela, co krótkowzrocznej głupoty. Przecież 20 tysięcy bandziorów zasiadających obecnie na stadionie Lecha pozbawionych szansy pójścia na mecz, będzie musiało sobie znaleźć inną rozrywkę.

Redaktorzy Gazety Wyborczej nie zastanawiają się, co się dzieje z kibicem wychodzącym ze stadionu. Wydaje im się, że popada w stan międzymeczowej hibernacji. Znika. Kończy się wraz z końcem meczu. Nie stanowi części społeczeństwa, nie dokłada się do bogactwa kraju, regionu czy miasta. Nie płaci podatków, nie pracuje, nie uczy się, nie dba o rodzinę czy otoczenie. Nie jest lekarzem, urzędnikiem, studentem, robotnikiem czy kasjerem. Kibol to odrębna kategoria wynaturzonych ludzi gorszych, niepełnoprawnych obywateli. Takich, o których można powiedzieć wszystko i których przez sam fakt uczestnictwa w kolorowym zgromadzeniu uważa się za podejrzanych. Z kibolami nie można rozmawiać czy współpracować. Należy okazać im brak szacunku i tępić. Zanim założą szal i przekroczą bramę stadionu mogą być kim chcą. Potem są już nikim. Tak oto traktujemy się wzajemnie. Ale jeśli kibolstwo objawia się w momencie wejścia na trybuny, jaką mamy pewność, że zapędzając na stadion widza klasy średniej nie tworzymy sobie nowej kategorii chuligana klasy średniej. Wystarczy zainteresować się nieco psychologią by nabrać wątpliwości.

Nie do nas należy wyręczanie władzy sądowniczej w orzekaniu na podstawie własnego urojenia kto jest bandytą, a kto nie. Możemy wyrażać się z pogardą o kibolach, ale świadczy to przede wszystkim o naszej własnej niedojrzałości i braku wyrozumiałości. Kibic, kibol, czy szalikowiec to przede wszystkim człowiek. W cywilizowanym społeczeństwie powinniśmy rozumieć, że każdy cel można osiągnąć współpracując z drugim człowiekiem, okazując mu szacunek i zrozumienie. Ostracyzm i alienacja są ostatecznością i nie dają najlepszego świadectwa naszym zdolnościom negocjacyjnym. Tam, gdzie dochodzi do wykluczenia mamy do czynienia ze słabością społeczeństwa, które zamiast rozwiązać problem wolało zamieść go pod dywan. Taka właśnie słabość i niechęć do dialogu leży u podstaw konfliktu między kibicami Legii i jej Zarządem. Kult pracy organicznej przyświeca zaś Zarządowi Lecha i jego kibicom. Pisze się więc o dwóch modelach radzenia sobie z tzw. „problemem kibiców”. Jednym ma być polityka nakazywania i karania. Drugim polityka zaangażowania i współpracy. Rozumiem, że można się opowiadać za pierwszym z tych modeli. Ale to jeszcze nie znaczy, że należy zwalczać ten drugi, który chwilowo okazuje się lepszy i skuteczniejszy. Chyba, że wbrew deklaracjom wcale nie ma się na sercu dobra polskiej piłki.

Lech Poznań wyrósł ponad przeciętną. Piłkarze odnoszą sukcesy, kibice walą na stadion drzwiami i oknami, a specjaliści od marketingu i zarządzania nie mogą się nachwalić pracy Zarządu klubu. Wystarczył tydzień, by ten wizerunek został zachwiany. Pojawiły się zarzuty korupcyjne, które mam nadzieję zostaną jak najszybciej rozstrzygnięte w imię czystości i uczciwości. Rozstrzygnięte przez sąd, a nie przez media, które jak nieraz widzieliśmy chętnie mnożą zarzuty. Jednocześnie powiedziano wiele złego o samym klubie i oddanych mu ludziach. To ważny test. Stanąć w obronie Lecha to obowiązek każdego kibica. Stanąć w obronie kibiców Lecha to obowiązek każdego Wielkopolanina. Bo my wiemy, czym jest dla nas Kolejorz i wiemy, kim są jego kibice. To nie żadni bandyci. To jedni z nas. To my.

Przedruk w imieniu autora.
Autor: Artur Habant.

Artykuł został również opublikowany w dniu 6 lutego 2009 na oficjalnej stronie Stowarzyszenia Wiara Lecha.

facebook6 komentarzy

1 Lut

Lego remake najlepszych polskich zdjęć cz. 1

Zainspirowany albumem "Classics in Lego" postanowiłem zrobić coś podobnego w odniesieniu do polskiej rzeczywistości. Tym oto sposobem wykonałem pierwsze zdjęcie z serii "Lego remake" o tematyce "wydarzenia polityczne" przedstawiające Lecha Wałęsę z Kwiatami pt. "Radość po zarejestrowaniu Solidarności w sądzie - Lech Wałęsa z kwiatami".

Radość po zarejestrowaniu „Solidarności” w sądzie - Lech Wałęsa z kwiatami [lego remake]

[oryginał zdjęcia]

Co dalej? Jeszcze nie mam pomysłu...

facebook3 komentarze

18 Sty

Jak ograniczyć wpływ dwutlenku węgla w ramach zróżnicowanej etnicznie polityki dostępu do samotnych matek w ciąży

Osiągnęliśmy znaczący postęp w implementacji otwartej inkluzywnej polityki w realizacji etnocentrycznie homogenicznych celów naszego działu. Jednak chciałbym zwrócić uwagę, iż zmiany klimatyczne to najpoważniejsze zagrożenie przed jakim stoi ludzkość w związku z tym ograniczenie emisji dwutlenku węgla poprzez funkcjonalne wykorzystanie... bla bla bla
Top Gear odc. 3 sezon 10

Tak mnie naszła analogia z polską polityką i konferencją klimatyczną w Poznaniu:

Wniosek: Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji

facebook1 komentarz

15 Lis

Parada równości w Poznaniu

Na 200 uczestników przypadło 400 funkcjonariuszy policji. Nie obyło się bez incydentów z udziałem nieprzychylnych środowisk. Były okrzyki "Jebać pedałów", "kto nie skacze jest pedałem", gesty i anty plakaty.

Z tego wszystkiego najlepszy był tekst wypowiedziany przez współprowadzącą paradę:

Dziś.... doszliśmy po raz trzeci!
Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade Poznań / Parada Równości / Gay parade

Demarhe - Sekret feat. Ada Nowak (Produced by Dyonek)

facebook32 komentarze

facebook6 komentarzy

13 Paź

Każdy ponad każdym

Andrzej Strejlau chce być na użytek rozmowy nazywany "byłym trenerem", były prezydent "prezydentem", były premier "premierem", były minister "ministrem", a mój wykładowca koniecznie "doktorem", ponieważ "profesor" to za mało.

Potem mamy 3 prezydentów, 17 premierów i jeszcze około setki ministrów. Tylko żeby jeszcze ich urzędy były w miarę nie zhańbione rzeczywistością która sami stworzyli. A ambicja i tupet towarzyszący procesowi autotytułowania się był równoległy do osiągnięć jakimi mogą sie pochwalić.

Żal patrzeć. I pomyśleć, że ludzie nadal łykają (jakby to nazwać) tę całą "zachwianą" rzeczywistość.

facebook1 komentarz

4 Paź

Nazistowska skrzyneczka

nazistowska skrzyneczka

Coś dla skinhedów i neonazistów. Zawsze idąc na ustaweczke można ze sobą zabrać. Można włożyć noże, albo po prostu opatrunki, plastry i bandaże na wypadek odniesionych ran. Idealny prezent na urodziny, imieniny i inne okazje np. na dzień 20 kwietnia [Dzień urodzin Adolfa Hitlera] :lol

facebook12 komentarzy

19 Kwi

Wolna dzielnica... tez tak chce

Kiedyś byłem w Dani w Kopenhadze i tam mają taką fajną dzielnice, do której policja nie ma wstępu, przynajmniej ja nie widziałem i tak mi mówili... "Christiana". Dziś wpadła mi stara fotka z tamtej wycieczki...



Kopenhaga

facebook2 komentarze