Ostatnie wpisy:
RSS jogger.pl:

Renty, emerytury i 50zl

No rzeczywiscie to takie stra... A zreszta pierdole to.

Powiem tylko tyle ze nie akceptuje przyzwolenia spolecznego na 'nagradzanie' pewnej czesci spoleczenstwa rentami, ktore im sie nie naleza. Przez to moja babcia ma mniejsza emeryture (posrednio) i daje mi 50zl/m-c, a matka wypomina mi ze od niej biore przez co nie ma na leki. W dodatku miesza sie w to ulomnosc polskiej sluzby zdrowia. Jakbym to ja domagal sie od rzadu powyzek. Jakbym to ja dal te wszystkie lewe renty i zaswiadczenia lekarskie. Jakbym to ja dawal lapowki. Jakbym to ja oczekiwal lapowek...

A Koval cierpi. Kolejny dowod na to ze to wina lekarzy.

PZPN

Fajnie ze chlopaki z PZPN'u urzadzili sobie spotkanko w podrzednym pieciogwiazdkowym hoteliku - warszawskim Sheratonie.

Pecherz nas zawiodl

Janusz Pecherz nas zawiodl. Kaliscy kupcy.

Haslo niezle. Nawet je podchwycilem. Gorzej z zasadnoscia. Jakis czas temu Pan prezydent obiecal kaliskim kupcom, iz dotychczasowe czynsze w lokalach w ktorych znajduja sie sklepy pozostana bez zmian. Obiecano rowniez wykup lokali na wlasnosc. Teraz podnosi sie larum w zwiazku z tym ze prezydent mysli racjonalnie, nie ulega i dba o interesy miasta. Hmm ciekawe. Ma prawo sie niepodobac, ale to garstka ludzi wobec ponad 100 tysiecy mieszkancow.

Zaczynajac od czynszy. Z tego co sami najemcy mowia, placaje kilkakrotnie nizsze niz wartosc rynkowa. Tylko zapomina sie o tym ze Polska i Polacy godzac sie na przystapienie w szeregi Unii Europejskiej zgodzili sie na rowne warunki funkcjonowania konkurencji i to chyba wystarczajacy argument by zdyskredytowacvten pomysl. W dodatku jedna z zgazet stwierdzila, ze w duzych miastach mimo duzych czynszow ci, ktorzy oplacaja je terminowo maja szanse na upusty 10-15%. I to juz o wiele zdrowsze podejscie.

Majac mniejsze czynsze zarabiamy wiecej, przez co mozna pozwolic sobie na nizsze ceny. Przewage konkurencyjna. Oczywiscie jest to ok z perspektywy najemcy bo kazdy z przedsiebiorcow ma prawo do strategii maksymalizacji zysku. Tylko pytam gdzie zdrowy rozsadek? Jezeli ich sklepy nie maja prawa funkcjonowac w ramach wolnego rynku bez faworyzacji jednych to czemu nadal sa faworyzowani a ich interesy bronione? Zasadnosc tej kwestii moje watpliwosci.

Druga rzecza jest rzadania kupcow co do wykupu przez nich samych lokali uzytkowych na wlasnosc. W mojej opini to absurd gdyz:

  • Sprzedaz tych lokali to jednorazowy wplyw do kasy miejskiej.
  • Ograniczone wplywy do kasy miejskiej.
  • Brak gwarancji ze te lokale nie zostana odsprzedane w pozniejszym czasie drozej lub podnajete.

W dobie komercializacji, globelizacji i hipermarkeryzacji uwazam, ze rynek wokolo ratusza ma zupelnie inna funkcje dzis anizeli w czasach historycznych. Niegdys miejsce wymiany handlowej. Dzis miejsce pelniace takie funkcje poczawszy od kulturalnej (galerie, muzea, wyroby ludowe, pamiatki), przez gastronomicznej (restauracje, cukiernie, kawiarnie) do rozrywkowej (puby, kluby). Narazie pol na pol. A z podrozy nie tylko do wiekszych polskich, ale i innych europejskich miast to sklepow z butami nie widzialem. Ulice handlowe byly w ogole innej bajce.

Wracajac do kupcow - akcja okazuje sie obojetna dla klientow. Ludzie pytani przez jedna z gazet stwierdzili, ze sprzedawcy sa pazerni. Chca wiecej zarabiac. No i cieszy mnie, ze mowi sie nie tylko o ich interesach, ale i wspomina rowniez o tej drugiej, ciemniejszej stronie, o ktorej nie wszyscy wiedza.

Btw. Sorry za brak polskich znakow.

Pekin '08

W Niemczech hitlerowskich następował wzrost gospodarczy jeszcze szybszy. Sam wzrost dobrobytu nie świadczy o tym, że jest lepiej. Trzeba to jasno powiedzieć: ze wzrostu gospodarczego nie wynika ani demokratyzacja, ani poprawa poszanowania praw człowieka, ani liberalizacja życia – nic takiego się nie dzieje. I jest wiele takich przykładów w historii, że społeczeństwa, które miały doskonałe wyniki gospodarcze, były jednocześnie najbardziej represyjne wobec swoich obywateli.

Chyba nie obejrzę Igrzysk olimpijskich w Pekinie. Udam, że telewizor mi nie działa.

Sicko - cała prawda o służbie zdrowia

Czy byłem kiedyś w Stanach? Nie

Co sądziłem kiedyś na temat tamtejszej służby zdrowia?
Płatna, ale jedna z najlepszych na świecie

Co sądziłem kiedyś na temat polskiej służby zdrowia? Chujowa

A jak sądzę teraz po obejrzeniu filmu dokumentalnego na temat amerykańskiej służby zdrowia pt „Sicko”? Zmieniłem zdanie o 180 stopni. To, co kiedyś było fajne stało się beznadziejne, a to, co beznadziejne o wiele lepsze.

Film Moore’a w skrócie mówiąc jest o skrajnościach funkcjonowania tamtejszej służby zdrowia. Jak to działa, skąd to się tam wzięło, jaka jest tego historia. Film przedstawia ten system od tej czarnej, mniej chlubnej strony. Ukazuje osoby, którym odmówiono pomocy w szpitalu, wystawiono rachunki za przejazd / pobyt w szpitalu na niewąskie sumy, polityków, którzy są skorumpowani przez firmy ubezpieczeniowe i farmaceutyczne. Jeden wielki shit.

Zdaniem Moore'a pacjenci nie mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ firmy ubezpieczeniowe często decydują się nie ponosić kosztów leczenia. Chce przekonać się ile żyć ludzkich może uratować dzięki temu filmowi.

Najsmutniejsza jest druga część dokumentu, w którym Moore poznaje nas z osobami biorącymi czynny udział w ratowaniu i odgruzowywaniu WTC po atakach z 11 września. Ci ludzie mimo utworzenia specjalnego funduszu pozostali i tak bez opiek. Ubezpieczalnie tak jak innym osobom przedstawionym w tym filmie odmówiły ubezpieczenia.

Kim jest Michael Francis Moore (ur. 24 kwietnia 1954 roku w Flint, w stanie Michigan) - amerykański reżyser filmów dokumentalnych, producent filmowy, autor książek. Jest przeciwnikiem globalizacji, dużych korporacji, przemocy związanej z bronią, wojny w Iraku, George'a W. Busha i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej.

Główną tezą tego dokumentu jest to, że amerykanom zaszczepiono ideę, iż socjalna opieka zdrowotna jest zła, gdyż każdy powinien zasługiwać na taką opiekę zdrowotną, na jaką zasługuje (pracujesz ciężej, jesteś zdrowszy, masz lepsze ubezpieczenie, możesz leczyć się w lepszych szpitalach). I dlatego amerykanie nie lubią takich krajów, w których socjal jest główną ideą przewodnią (Kanada, Kuba, Rosja). Bo przecież socjal kojarzy się z radzieckim wynalazkiem, który powoduje straty, jest zły i mało efektowny. No i jeszcze te stare prawdy, pozostałości po zimnej wojnie z ZSRR.

Moore obala ten stereotyp pokazując min opiekę w Kanadzie, gdzie ludzie czekają na pomoc w szpitalu nie więcej niż godzinę, Anglie, w której lekarz zapytany ilu pacjentom odmówił mówi, że żadnemu, a na pytanie czy chciałby pracować, jako lekarz w USA odpowiada, że nie chce mieć z takim systemem leczenia nic wspólnego. Francje, do której przyjeżdżają ludzie pracujący w USA by się leczyć, bo kraj, któremu płacą podatki nie chce zoperować im śmiertelnego krwiaka. Kubę, na której znajduje się jedyna amerykańska ziemia, w której terroryści mają lepszą opiekę medyczną niż obywatele USA (darmową!). Kraje, w których za każdy lek płacisz tyle samo. Nie ważne czy to tabletki na ból głowy czy pigułki najnowocześniejszego leku na HIV.

Zmieniłem zdanie na temat współpłacenia usług medycznych. Jeżeli takie kraje jak Kuba, Francja, UK, Kanada potrafią, to, czemu my nie możemy? Możemy. A tłumaczenia, że większość tych krajów ma o wiele większy poziom PKB, wzrostu gospodarczego oraz działają w trochę innych warunkach ekonomiczno-gospodarczo-polityczno-społecznych jest tylko głupią, banalną wymówką, która możliwe, że sprawdza się w mediach i innych środkach masowego przekazu, ale w połączeniu ze zdrowym rozsądkiem, faktami i suchymi liczbami przegrywa…

Dzisiejszy wpis dziwnym trafem zbiegł się w czasie z wzięciem osobistej odpowiedzialności Tuska za reformę służby zdrowia.

Wniosek: Aby kontrolować największe demokracje należy (albo albo): zastraszyć ludzi (USA) lub ich zdemoralizować (UK)

Nowy 2008 rok

Zakończył sie rok 2007. Czy był to szczęśliwy rok? Na pewno, jeżeli mamy rzeczywistość postrzegania świata nastawiona głownie na pozytywne odbieranie otoczenia.

Był to bogaty rok. Bogaty zarówno w nowe doświadczenia intelektualne, emocjonalne i te bardziej namacalne. Wydarzyło się sie wiele. Począwszy od tego, ze bez przeszkód zakończyłem 2 rok studiów by zaczynając 3 otrzymać stypendium naukowe. Sprawiło to niebywale zaskoczenie u mnie samego i nie tylko. Były praktyki w Banku Gospodarki Żywnościowej. Poznało się wielu ciekawych ludzi. Rok ten zaowocował również wieloma nowymi ważnymi kontaktami, zarówno prywatnymi międzynarodowymi (Gerardo, Janis, Khero) i tymi lokalnymi (Rudy, Izka, Paulina jedna i druga, Adam, Sylwek, Szwagier, Dorota, Ewka, Edyta, Anka...). Rok 2007 okazał sie rokiem podroży - i tego jestem pewien jak nigdy. Zaczęło sie od spontanu w Paryżu, potem przyszło kilka krajowych wypadów, następnie Grecja i Ateny, kilka dni później Berlin i Potsdam. Czego chcieć więcej? Nie liczyłem na aż tak bogaty rok.

Po wielu perypetiach miłosnych w końcu definitywnie określiłem sie z własnymi uczuciami. Szczególnie grudzień należał do miesięcy 2007 roku, w których po prostu zwyczajnie sie pogubiłem. Wychodzi na to, ze, jeżeli czegoś nie stracisz nie znasz wartości. Paulinko - dziękuje...

2007 rok to również rok rozwoju osobistego. Skończyłem kilka kursów i szkoleń. Jestem bogatszy o wiele doświadczeń praktycznych i teoretycznych. W starym roku udało mi sie napisać pierwsze 11 stron pracy dyplomowej (szał normalnie). Był to również niesamowicie motywujący rok. Nauczyłem sie jeszcze fajniej, ciekawiej i skuteczniej żyć. Bez problemów, doświadczając życia na wiele sposobów, mając przy tym wiele radości. No i ta grecka filozofia, której nauczył mnie grek Janis - who cares... Znaczy ona dla mnie nie tylko "mam wyjebane", ale niesie wiele wartości dodatkowych, miedzy innymi to, by przeżyć 10 000 dni zamiast przeżyć 1 dnia 10 000 razy.

Polityka w 07 roku - straszne dno. Gdyby nie przyspieszone wybory to socjologicznie Polska leżałaby w tym momencie na kolanach, liżąc tylek Niemcom, buty ruskom i myjąc kible w UK. Na szczęście odezwał się sie w odpowiednim czasie glos ludu. Niestety nie obyło się sie bez szczytów perwerii - zagłosować na Tuska i pozostać w Irlandii. Ale co, jak co - od tego sa politycy, by tworzyć nowa lepsza rzeczywistość i taka właśnie powstaje. Ja to nazywam inteligencją rządzenia. Oby nie zawiodła...

I na koniec przytoczę (głownie sobie) najpiękniejsze życzenia (świąteczne i noworoczne) ze wszystkich otrzymanych:

Mogę ci tylko życzyć żebyś przez najbliższy rok nie zmienił sie i został taki, jaki jesteś. I będzie super

Daje dużo do myślenia... Bo tak. Akceptacja tez ważna rzecz. A ja idąc za Platonem w nowym lepszym 2008 roku, w którym PKB, place i ambicje będą uplasowane o wiele wyżej niż poprzednio, życzę wam i sobie:

Obserwuj, słuchaj, rzadko osądzaj i nie chciej za dużo.

Wasze zdrowie:

img

T-Love - Jest super

Minister obdarował mnie stypendium naukowym

Przed dosłownie momentem dowiedziałem się, iż minister (mimo iż tego nie chciałem) podarował mi stypendium naukowe na rok nauki, co jest równoznaczne z otrzymywaniem co miesiąc okrągłego 100zł (zawrotna sumka, chyba kupie sobie Lamborgini).

W dniu 10 grudnia br. Wydziałowa Komisja Stypendialna przyznała stypendia za wyniki w nauce, socjalne, sportowe, mieszkaniowe, na wyżywienie, specjalne oraz zapomogi. Przyznano: 665 stypendiów za wyniki w nauce, 7 stypendiów sportowych, 65 stypendiów specjalnych, 23 stypendiów mieszkaniowych, 301 stypendiów na wyżywienie, 9 zapomóg. Stypendia będą wypłacane sukcesywnie na konto podane we wniosku stypendialnym (pierwsza wypłata za miesiące X, XI, XII nastąpi w terminie do 15 grudnia natomiast wypłata za I, II uwarunkowana jest od przelewu transzy z Ministerstwa na rachunek Uczelni ).

Jest to dla mnie miłym zaskoczeniem, gdyż po pierwsze nie zależało mi na tym. Po drugie – nie myślałem, że mogę się ubiegać. Sympatycznie. Kocham PO – tych którzy nie wierzą w polską Irlandię mówię, iż głęboko (oj głęboko) się mylą (tak wiem to ma tyle wspólnego co most London Bridge z tekstem piosenki i teledyskiem Fergie jednocześnie).

Jak na ironie dziś rozmawiałem z Sylwestrem o tym, ile pieniędzy i jak dobrze się wiedzie studentom zagranicznym w Polsce. Tym, którzy uczą się w systemie Socrates/Erasmus. Prawo przyciągania działa.

Nauka się opłaca. 15 grudnia 2007 będę miał na swoim koncie namacalny tego dowód.

Tatiana Okupnik-Dont Hold Back (Remix)

Wniosek: Uwielbiam niespodzianki

Ludzie zaczęli się uśmiechać

Dziś przyszło mi się zastanowić jak wygląda Polska po wyborach parlamentarnych w 2007 roku… Minęło powiedzmy kilka dni a politycy wykreowali piękną nową rzeczywistość.

Ludziom żyje się lepiej, nie ma kłótni i problemów dnia codziennego. Łatwiej się im uczy luzu i ideologii „Who cares”. Mimo, że zbliża się zimowy deficyt promieni słonecznych i jesienna depresja ludzie wykazują ogólny „Keep smiling”. Przykład? Pani sprzedawczyni w markecie Alma (Stary Browar/Poznań) przywitała mnie ładnym uśmiechem, powiedziała banalne „Dzień dobry” i z wielkim zadowoleniem wydała mi resztę jednocześnie przy tym dziękując za udane zakupy. Mało spotykany widok? Po Grecji przyzwyczajony jestem do życzliwości ludzi. Za to inni niekoniecznie. Czas zmieniać nastawienie… Ona była pierwsza!

I czy to wpływ polityki, mobilizacji zimowej, pogody, ciśnienia czy może zajebistego porannego orgazmu - to żadna przyczyna takiego stanu rzeczy ma mniejsze znaczenie niż sam fakt zaistniałej sytuacji. Bo najbardziej lubię kupować emocje, wartość dodaną do produktu, konkretnej marki, niż suchy bezduszny produkt. I udowodniono, że ludzie robiący zakupy w takich sklepach jak Alma czy Piotr i Paweł niekoniecznie szukają zdrowej, drogiej żywności. Liczą wg. mnie na coś więcej ze strony sklepu niż ponura kasjerka i ładnie zapakowane pomidory. Chcą tego czegoś. Emocji. Bo sami chcą czuć się w tym wszystkim szczęśliwsi niczym amerykańscy hipisi patrzący na najszczęśliwsze miasto świata -San Francisco, gdzie para spacerujących, uśmiechniętych staruszków okazuje się gejami, a do kościoła nie chodzi się modlić i prosić o przebaczenie boga tylko ćwiczyć Jogę.

Dr Alban - It's My Life

Wniosek: Keep smiling

Pany

Tylko 1800 metrów brakło nam do zostania panami ziemi, nieba i świata.
z kremlowskich wspomnień.

Nastały dobre czasy

Gralim gralim i wygralim. Donaldu Tusku Dalim rade i wygalimy. W końcu poczułem ze Polska to piękny kraj. Że skończyły się rządy bolszewizmu. Pamiętam te sceny z mojego dzieciństwa. Dom pachnący chlebem. Zielone pastwiska i piękne niezachmurzone niebo... Ehhhh

PO, PO, Polska to brzmi dumnie. Teraz przez 4 lata będę chłonął ten przepiękny widok wszystkimi członkami ciała mego. Będę raczył swe ciało westchnieniem Irlandzkich wrzosów rozpościerających się na wzgórzach słowiańskich nizin.

22 października 2007 obudziłem się w nowej, dziewiczej i czystej Polsce. Polsce, którą czeka piękna wyprawa przez bezdroża dzikiej prerii…

poprzedni wpispoprzedni wpis

Cytaty Ekonomia Galeria Imprezy Komputery Internet Jogger Ludzie Marketing Miniblog Muzyka Polityka Przemyślenia Studia Techblog Turystyka



Nie jesteś jeszcze zalogowany. Proszę zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta, załóż je pisząc do mnie


mapa
Ubuntu

© 2006 Powered by Jogger.pl koval.com.pl rss xhtml css

Wszystkie prawa zastrzeżone.