Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

3 Lut

Zabójstwo Magdy, a SEO

Gdy Katarzyna Waśniewska, matka rzekomo uprowadzonej półrocznej Magdy wyjawia w Sosnowcu Krzysztofowi Rutkowskiemu fakt zabójstwa własnego dziecka, w google zaobserwować można było nagły trend i wzrost popularności fraz związanych z oszukiwaniem wariografu. Także na moim blogu:

  • Jak oszukać wariograf
  • Oszukiwanie wariografu
  • Oszukanie wariografu
  • Badanie wariografem
  • Czy jest możliwe oszukanie wariografu
  • Pytania na wariograf
  • Skuteczność wariografu

Dane do 3 lutego 2012 dla organicznych wyników wyszukiwania Google:

koval

Próbowałem przeanalizować wyniki pod kątem wejść z okolic Sosnowca. Niestety nic ciekawego nie znalazłem.

PS. Wariograf nie jest żadnym dowodem. W stosunku do większości osób jego skuteczność jest bardzo wysoka. Lecz opracowano kilka technik, dzięki którym istnieje szansa na oszukanie wariografu. Wiele z nich uczono już 30-40 lat temu.

facebook8 komentarzy

2 Lut

A po śmierci sukces

Fani gier RPG powiedzieliby, że po śmierci poziom postaci nie spada. I tak to już chyba na tym pazernym świecie jest, że poziom ten czasem rośnie proporcjonalnie do szybkości rozumowania odbiorców pomnożonej przez popularność.

Jednak niektóre postaci potrafią być więcej warte po śmierci niż za życia. Zmarły w 2009 roku Michael Jackson znalazł się na szczycie listy najlepiej zarabiających nieżyjących gwiazd show biznesu. Nie gorszy jest również Elvis Presley, Jimi Hendrix, czy członkowie legendarnej grupy The Beatles - John Lennon i George Harrison. Oni po dziś dzień sprzedają płyty.

Podobne zrywy można było obserwować w przypadku śmierci wokalistów: Amy Winehouse [2011], Kurta Cobaina [1994], Grzegorza Ciechowskiego [2001], Czesława Niemena [2004] i Magika [2000]. Niektórzy pisarze i artyści mieli (mają) także swoje pięć minut - Tolkien, niedoceniony za życia Vincent van Gogh i w pewnym sensie Juliusz Słowacki.

Kto następny? Bezapelacyjnie Wisława Szymborska! Magazyny puste. Dodruk w trakcje. I jak mawiał klasyk - czasem to wielki pech być nieboszczykiem. W końcu nie można tego zobaczyć.

facebook4 komentarze

21 Sie

Das Duell

Miło poinformować, że pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej Das Erste #1 nawiązał, ze mną współpracę w celu publikacji zdjęć w jednym z niemieckich teleturniejów. Dokładnie chodzi o teleturniej "Das Duell" #2. To właśnie tam, jeden z uczestników dostanie za zadanie identyfikację kilku zdjęć kompleksu Sanssouci w niemieckim Poczdamie #3 (zdjęcia z 2007 roku - prawie jak archeologia).

Sanssouci '07 / Germany Sanssouci '07 / Germany Sanssouci '07 / Germany

Das Duell (z niem. Pojedynek) to teleturniej emitowany w każdy czwartek i piątek. Prowadzącym jest Florian Weber. W każdym odcinku występuje dwóch kandydatów: mistrz i pretendent. Dwóch kandydatów gra w bezpośredniej walce o 20 000 euro. Aby zdobyć nagrodę główną (100 000 euro) Mistrz musi obronić tytuł czterokrotnie.

Teleturniej wymaga od uczestników wiedzy ogólnej, umiejętności pamięci, logicznego myślenia, wiedzy szkolnej i szybkości. Pojedynek składa się z dziesięciu zadań i pytań z rozmaitych dziedzin wiedzy. Każdy, kto jest przekonany, że zna odpowiedź, musi nacisnąć brzęczyk. Uczestnik, który najszybciej zgłosi gotowość i udzieli prawidłowej odpowiedzi zdobywa punkty. W przypadku złej odpowiedzi punkty otrzymuje przeciwnik.

Szczegółowy przebieg teleturnieju "Das Duell" można prześledzić oglądając video na stronie Das Erste #4.

Jak widać warto publikować i udostępniać swoje zdjęcia w Internecie. Po publikacji zdjęć w "Food & Wine" to już drugi taki przypadek, gdy wydawca zgłasza się do mnie z prośbą o udzielenie licencji na wykorzystanie utworów objętych prawami autorskimi. Co prawda materiałów nie udostępniam w celach zarobkowych, ale uznanie mojego autorstwa (napisy końcowe, czy podpis pod zdjęciem) jest z pewnością miłym akcentem.

Wniosek: Non omnis moriar

facebook1 komentarz

27 Lip

Frontem do klienta

- Dzień dobry, zakłada Pan automatykę do bramy?
- Owszem
- To super!
- A ma Pan poprowadzony prąd, położony kabel, przygotowany słupek, bramę [...] oraz wiertarkę?
- Słucham?

Zastanawiający jest zakres usług w/w firmy... Zapewne szeroki wachlarz #1.

facebook9 komentarzy

11 Sty

I znów mnie WOŚP...

... a miałem w tym roku nic nie pisać. Nie wytrzymałem patrząc na Starego Marycha.

To dziwne... bo gdy 36i6 rozdawało vlepki pewne środowiska podniosły krzyk o to, na czyj koszt zostaną one usunięte. Wyzywano wtedy na pracowników Polkomtela od "brudasów".

Gdy robi to samo WOŚP wszyscy pieją z zachwytu!

Hipokryzja Panie i Panowie. Hipokryzja...

facebook3 komentarze

6 Maj

Wyniki ankiety "To mnie wkurwia"

Niniejszy wpis jest kontynuacją wątku rozpoczętego za sprawką ankiety obywatelskiej "To mnie wkurwia".

Najczęściej wymieniane odpowiedzi prezentuje poniższy wykres:

darmowy hosting obrazków

Jak widać najbardziej ankietowanych wkurwia polityka i sprawy związane ze współżyciem społecznym: głupota, hipokryzja, lenistwo, palenie, bezmyślność, chamstwo, czy gimnazjaliści. Potwierdziło to moje wcześniejsze przypuszczenia dotyczące tego, iż nie ma nic bardziej wkurwiającego aniżeli inny człowiek tudzież polityk (omg!).

Pozostałych odpowiedzi chyba nie trzeba komentować. Samo życie:

  • brak kultury,
  • brak pracy,
  • brak snu,
  • brak wolnego czasu,
  • brak wyobraźni u ludzi,
  • brzydkie dupy, które są słodkie,
  • buractwo,
  • byłe dziewczyny które pojawiają się w złych momentach,
  • chrapanie ,
  • cudze rzeczy na moim biurku ,
  • cygara Cohiby kosztujące 60zł,
  • czynne jedno okienko na poczcie / w banku / na stacji kolejowej / w urzędzie,
  • deorganizacja,
  • długi,
  • dopalacze,
  • drące morde dzieci,
  • drechy,
  • drogi Internet,
  • drogowcy rozpoczynający remonty przed dłuższymi weekendami,
  • Eurosport, ktory zamiast programowego snookera o 20 puszcza jakiegos cholernego tenisa, a nie mozna ,
  • fochy,
  • hałas w nocy,
  • idioci na drodze,
  • ignorancja,
  • inflacja,
  • ironia,
  • jajko kosztujace 50gr,
  • kac,
  • Kaczyński na Wawelu,
  • kierownik, który mnie straszy i podnosi na mnie bezpodstawnie głos,
  • kobiety,
  • kodeki do filmów,
  • komentowanie w czasie oglądania filmów,
  • komplementy w nadmiarze,
  • komplikowanie mi życia pierdołami,
  • komuniści,
  • kości i inne śmieci w zupie,
  • kurewska dobroć odpuszczajaca winy chujom czyli wybaczanie sbkom agentom, mafiozom, chujom okradajacym polske,
  • kurewstwo kobiet,
  • lockerz,
  • ludzie, którzy nie myją rąk po wyjściu z kibla,
  • ludzie, którzy zagłosowaliby na PO, nawet gdyby ta partia wystawiła w wyborach kupę,
  • ładne dupy, które są głupie,
  • łamiące się kable od słuchawek,
  • małe dzieci drące się "mama" zamiast ruszyć dupę do domu,
  • marchew z groszkiem,
  • martyrologia kaczyńskich,
  • matura,
  • media podpierające się statami na grupie pięciuset-tysiąca osób, przeprowadzonymi przez firmy-wróżki,
  • mentalność polaków,
  • mieszkanie z rodzicami,
  • nadmiar ludzi z wykształceniem ""wyższym"",
  • nauka,
  • niesłowność ludzi,
  • niespłukany kibel,
  • niesprawne urządzenia,
  • nigeryjscy studenci prawa
  • odrastające paznokcie,
  • opinia, że nie ma wyboru między Komorowskim a Kaczyńskim,
  • owsiak wybaczajacy zlodziejskim wolontariuszom",
  • paczka papierosów kosztująca 10zł,
  • pady serwerów,
  • panie w dziekanacie,
  • pijani kierowcy,
  • podpita koleżanka, która śpi w moim łóżku,
  • pogoń za pieniądzem,
  • polska,
  • polska mentalność niewolników,
  • polskie seriale,
  • popisowa trauma narodowa,
  • przeglądarka internetowa,
  • przeklinający ludzie,
  • pseudointelektualiści i malkontenci których w tym kraju jest od zajebania,
  • psująca się zmywarka,
  • puszące się włosy,
  • pyłki,
  • pytania na które odpowiedź można łatwo znaleźć samemu,
  • religijni ludzie,
  • Rydzyk,
  • sesja na ostatnim semestrze,
  • snookera ogladac nawet przez platny dostep,
  • srające psy pod balkonem,
  • starsze babcie rozpychające się w autobusach,
  • statycznie skonfigurowane połączenie WiFi,
  • syreny,
  • tanie piwa,
  • te same mordy w polityce od ponad 20 lat,
  • trollowanie,
  • TVNowska propaganda,
  • udzie na rolkach,
  • upał,
  • wilgoć i niska temperatura,
  • włączanie kierunkowskazu przez kierujących tuż przed wykonaniem manewru skręcania,
  • wrocławska komunikacja miejska,
  • wypowiedzi pseudospecjalistów na różnych forach, psie kupy,
  • wywyższanie się,
  • zakłamanie,
  • zamknięcie, zaszufladkowanie w odniesieniu do rasistów, antysemitów i im podobnych,
  • złodzieje,
  • ZUS, KRUS i NFZ.

Cytując jednego z ankietowanych:

Nic mnie już nie wkurwia bo mam już wszystko w dupie...

Uwaga: Badanie nie jest reprezentatywne.

facebook11 komentarzy

27 Kwi

Reklama a etyka. Własne rozważania.

Oczywistym jest, że oszukiwanie, wprowadzenie w błąd i działanie niezgodnie z ogólnie przyjętymi normami współżycia społecznego nie powinno być szeroko akceptowalne przez konsumentów. W przypadku reklam, dość dobrym krokiem było stworzenie odpowiedniego kodeksu postępowania praktyków marketingu. Zarówno ze względów prawnych (ustawa o nieuczciwej konkurencji rozszerza swoje właściwości na stworzone kodeksy postępowania etycznego w poszczególnych branżach, w tym marketingu) jak i praktycznych (np. zakaz kierowania reklamy do dzieci). Pozwala to jasno określić, co jest dozwolone, a co nie. Dzięki czemu, w głównej mierze chroni się dobro konsumentów, czyli nas.

Ważnym elementem rozważań na temat etyki w reklamie powinien być podział na reklamę perswazyjną i informacyjną. Należałoby się zastanowić czy reklama perswazyjna jest etyczna. To zależy. W przypadku wykorzystywania ogólnie znanych technik perswazji, do jakich zaliczyć można z pewnością korzystanie z autorytetu innych (np. specjalistów), technik wspierających zaangażowanie i konsekwencje wyboru, reguł kontrastu czy wzajemności. Techniki te nie powodują zmiany zachowań konsumenckich w pełni. Tylko w pewnej, określonej części. Nadal to konsument decyduje o zakupie danego produktu czy usługi. Uważam, iż techniki perswazji są dopuszczalne do momentu, w którym nadal nie ograniczają naszej świadomości i wolnego wyboru. Dużo ostatnio mówi się na temat nowej dziedziny marketingu – neuromarketingu. Dziedzina ta budzi wiele kontrowersji. Jej przeciwnicy uważają, że poprzez badanie i analizę mózgu oraz zachowań konsumentów szuka ona „przycisku zakupu” u każdego z nas. Gdyby hipotetycznie on istniał, i omijałby naszą świadomość z pewnością wykorzystywanie tego rodzaju mechanizmów anatomii ludzkiego mózgu było by nieetyczne i moralnie wątpliwe. Za przykład może posłużyć reklama podprogowa, która mimo nie potwierdzenia istnienia mechanizmu podprogowego (pozaświadomościowego) została zabroniona. Możliwe i również, dlatego, by nie wzbudzać potencjalnych zapędów kolejnych badaczy. Caldini twierdził podobnie. Otóż uważał, iż najskuteczniejsza reklama opiera się rekomendacjach. Dopóki nie są one zafałszowane, powinno się im ufać. W innym przypadku rekomendacje te zmieniają nasze zachowania nabywcze i powodują zakupy produktów, których tak naprawdę nigdy byśmy nie kupili.

Wielu zarzuca reklamie pogłębianie stereotypów i wyznaczanie drogi na skróty. Można byłoby się z tym zgodzić. Jest to w pewnym sensie racja. Jednak trzeba wziąć pod uwagę fakt, iż życie we współczesnym społeczeństwie nie wygląda tak samo jak 20, 40 i czy 100 lat temu. Toczy się przede wszystkim szybciej. Ludzie nie mają czasu na czytanie ulotek, poznawanie zalet czy zdobywanie wiedzy na temat produktów, które chcą kupić. Często cała ich wiedza, którą posiadają na temat pewnych produktów pochodzi z reklam. Czy jest to wina producentów, że „wciskają” swoim klientom produkty niepełnowartościowe skoro jest na nie popyt? Czy może wina leży po stronie konsumentów, którzy nie zwracają uwagi na to, co kupują? Trudno na to jednoznacznie odpowiedzieć. W większości przypadków to popyt kreuje podaż. Skoro konsumenci chcą kupować produkty, droższe a zarazem uboższe, płacąc tym samym premie za „drogę na skróty” to jest to tylko i wyłącznie ich wybór. Inaczej jest, gdy dobry produkt nie może zostać wprowadzony na rynek, ze względu na brak jakiejkolwiek komunikacji z rynkiem za pomocą reklamy. W tym wypadku reklama, a raczej jej brak jest swoistą barierą. Cierpią na tym głównie konsumenci, którzy nadal używają produktów nie wartych ich uwagi. Podobnie rzecz się ma z pogłębianiem stereotypów i schematów. Z jednej strony stereotyp to uproszczona do zwartej formy opinia bazująca między innymi na ogóle osądów panujących na dany temat.  Powstanie stereotypu nie można zarzucać reklamie. Stereotypy powstają w umysłach ludzkich. Reklamie, co najwyżej można zarzucić propagowanie ich. I to też z różnym skutkiem. Reklamodawcy powinno zależeć w największym stopniu na skuteczności i dotarciu do klienta. Jeśli stereotyp mija się z rzeczywistością to i przekaz reklamowy nie jest skuteczny. A co za tym idzie, nie spełnia swojej roli.

Jak widać, etyka w reklamie jest pożądana. Działa obustronnie. Jest opiniotwórcza. Po części kreuje naszą rzeczywistość. I to właśnie przez to powinniśmy wymagać od niej tego, by była etyczna i zgodna z ogólnie przyjętymi normami społeczeństwa, w którym żyjemy. Z drugiej strony, to twórcom reklam powinno również zależeć na tym, by ich reklama była odpowiednia i nie wykraczała poza wcześniej utarte schematy i normy. Nieodpowiednia reklama, często opierająca się na kłamstwie bądź oszustwie, czy też niedoinformowaniu może wpływać niekorzystnie na wizerunek reklamowanego produktu czy usługi. Należy o tym pamiętać.

facebook9 komentarzy

27 Kwi

Wizja

Wizja to coś co ty widzisz, a czego nie widzą inni. Niektórzy powiedzieliby, że to podręczna definicja szaleństwa. Ale to także definicja ducha przedsiębiorczości. Aby odnieść sukces na jakimś polu trzeba w coś wierzyć z taką pasją, by mogło się to stać rzeczywistością... mówimy o tym z pasją, a pasja przekonuje. Można być dumnym z pracy, a to naprawdę ma wpływ na morale i motywację.

Wpadło w me pocięte, od przerzucania kartek łapska... Liz Clarke

facebookDodaj komentarz

19 Kwi

Trudne wybory

Profesor Balicki od makroekonomii nauczył wiele, między innymi tego, że życie gospodarcze kraju składa się z kryzysów i tego, co jest pomiędzy nimi… Adam Smith traktował państwo i jego gospodarkę (liberalnie) niczym organizm ludzki. W końcu sam był lekarzem. Studia ekonomiczne (które de facto już powoli dobiegają końca) wdrażają w życie podobne schematy myślenia.

Studiujesz ekonomie – myślisz ekonomicznie, studiujesz marketing – myślisz marketingowo. Studiując inżynierie – myślisz technicznie.

I tak u mnie… życie toczy się ekonomicznie. Można uznać, że od kryzysu do kryzysu. Aczkolwiek wolałbym na odwrót, z racji bycia życiowym optymistą i obserwacji szczęśliwej nierównowagi. Saldo szczęścia jest zawsze in plus… Bo tak jest lepiej.

Nie przepadam. Wręcz nie cierpię, gdy na horyzoncie jawi się jakiś kryzys. Lubię mieć wszystko poukładane. Jasne. Klarowne. Nie to żebym był jakimś onanista przewidywalności.  Pewne sprawy należy mieć uporządkowane.

Ktoś z negocjacji swojego czasu stwierdził, że błędnym tokiem myślenia jest sądzenie, iż problemy są o sumie zerowej, a ich rozwiązanie można określić liczbą 1. I w sumie można się z tym zgodzić. Ba! Trzeba. Bo tak w rzeczywistości  (nie) jest.  Tylko, że ostatnio zauważyłem jedną prawidłowość. Wiele problemów, których rozwiązanie nie jest idealne. Problemów, które próbują za wszelką cenę zmienić bieg naszego (mojego) życia z racji swojego skomplikowania rozwiązuje się samych. To takie problemy, które należałoby skategoryzować, jako problemy na miarę boga albo efektu motyla. To znaczy takie, gdzie w momencie próby ich rozwiązania napotykamy na opór. Opór ten wynika z racji tego, iż obojętnie, które rozwiązanie wybierzemy (w końcu jest ich wiele, założenie jest takie, że nie ma jednego rozwiązania)  będzie ono złym wyborem.

Ogólnie ciężkie tematy. Trochę z zakresu asertywności. „Jak zrobić by wybrać dobrze i innym było dobrze” (czytaj „jak zrobić sobie i innym dobrze”). Strategii jest wiele… Można wybrać jedno rozwiązanie kosztem drugiego (mniejsze zło), można szukać za wszelką cenę kolejnego, można też … Z reguły to nic nie daje. Proces ten stwarza kolejne problemy (wiem to z autopsji). A więc co dalej?

Skoro bieg życia ma taką istotę, że biegnie samoczynnie i tak naprawdę tylko na część rzeczy, które nas spotykają mamy wpływ – idealną strategią na rozwiązanie nierozwiązywalnych problemów jest ich nierozwiązywanie. Pozostawienie ich samym sobie. Zaakceptowanie ich istnienia. Nie ignorowanie ich. Ale swoiste granie na czas. Historia pokazuje, iż życie jest na tyle nieprzewidywalne, że potrafi pewne problemy rozwiązać samemu. Idealnym przykładem są ostatnie wydarzenia, które miały miejsce w Smoleńsku. Do dziś odbijają się czkawką i głośnym echem. Ale mając na uwadze powagę sytuacji przed i po tragicznych historiach można z dużą odpowiedzialnością założyć, iż wcześniej nierozwiązywalne problemy stały się o godzinie 8:56 rozwiązywalne. Tak po polsku… Bo kto mógł przewidzieć sytuacje, w której najważniejsze osoby w państwie (tak te, które biły rekordy w wetowaniu ustaw) po prostu znikną ze świata żywych…

facebook4 komentarze

7 Kwi

Gorillapod Test

Popełniłem mały video test możliwości Gorillapodów. Akurat posiadam wersje przeznaczoną do lustrzanek cyfrowych (wersja SLR). Nie jest to co prawda Gorillapod marki Joby. W konstrukcji i wyglądzie są jednak do siebie podobne. Joby różni się głównie tym, iż posiada kulkową głowicę. W moim Trequ takiej funkcjonalności nie ma.
Parametry statywu Treq GRi4:

  • Waga: 222g,
  • Gwint statywu: 1/4” i 3/8” (na 3/8" przez specjalny reduktor),
  • Wysokość: 25cm,
  • Maksymalne obciążenie: 3kg (dobry wynik).

Statyw przetestowałem dziś w terenie. Jak na cenę 48zł funkcjonalność, jakość wykonania na bardzo dobrym poziomie. Myślę że można być zadowolonym. Szczególnie, że w opisie producent twierdzi, że aparat można przymocować do różnych, nietypowych powierzchni.

Gorillapod

Sprawdziłem. Utrzymać 3kg lustrzankę (moja z lampą Canon 580ex II waży na pewno więcej niż 3kg) jest naprawdę trudno. Gorillapod radzi sobie z tym bez problemu. Oczywiście przy zastosowaniu odpowiedniej techniki. Za pierwszym razem może się to nie udać. Mocowanie statywu czasami przypomina zabawę w Pontifex.

Na koniec obiecany film:

Oh No! Oh My! - Walk In The Park

facebook1 komentarz

19 Mar

Lisek

Lisek / Fox racing

facebook3 komentarze

28 Lut

Dekalog

Szukaj w ludziach dobra.

Znajdź sobie wielki cel.

Uwierz w miłość od pierwszego wejrzenia.

Nie śmiej się z cudzych marzeń.

Zrób sobie fajną fryzurę.

Nie daj się zwieść pozorom.

Miej zasady.

Łam zasady.

Nie traktuj się zbyt serio.

Nie zrywaj kontaktu.

Oglądaj mniej reklam.

Nie obwiniaj się jeśli jeszcze nie wiesz co zrobisz ze swoim życiem.

Oceniaj ludzi według ich serca a nie portfela.

Smolik - 50 Tysięcy 881

facebook2 komentarze

12 Lut

Inni wiedzą lepiej

Gdybym zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.
Henry Ford, amerykański przedsiębiorca.

Z reguły powinno pytać się klientów co chcą. Prowadzić z nimi dialog w sprawie ich własnych potrzeb w myśl marketingu holistycznego. Gdyby tylko (klienci) wiedzieli co chcą. Myślę że jednak mimo wszystko potrzebny jest ktoś kto to przeskoczy. Zrobi coś ponad ludźmi, ponad ówczesnymi czasami i standardami. Bo nic nie sprawia takiej motywacji jak stworzyć coś co będzie generowało kolejne potrzeby po ów dzień.

facebook3 komentarze

21 Sty

Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie

Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis  Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:

  • Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
  • Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
  • Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
  • Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
  • 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),

Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.

Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych.  Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:

  • Miejsce 513% Facebook 
  • Miejsce 190% Goldenline
  • Miejsce 158% grono

Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:

Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.

Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.

Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.

Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.

facebook7 komentarzy

21 Sty

Wykorzystanie narzędzi marketingu w budowaniu opartych na zaufaniu relacji z klientem

Czym właściwie jest budowanie opartych na zaufaniu z klientem relacji? Otóż jedna z definicji tego pojęcia mówi, iż jest to tworzenie, budowanie i utrzymywanie relacji z klientem. Inne źródła rozszerzają charakter tego pojęcia o koncepcje zarządzania zakładającą długoterminowe, wielostronne korzystne współdziałanie przedsiębiorstw z podmiotami bliższego i dalszego otoczenia w celu maksymalizacji wartości relacji z punktu widzenia ostatecznego nabywcy przy czym jest to oryginalna metoda zarządzania i kontaktowania się przedsiębiorstwa komercyjnego z różnymi grupami interesu.

Realizacja powyższych postulatów jest między innymi zależna od spójnego i zagregowanego wykonania strategii przez narzędzia marketingowe, które tworzą elementy koncepcji 7P (product, price, place, promotion, people, process, physical evidence). Jest ona na tyle ważna w marketingu relacji, co niezbędna. Dzięki odpowiedniemu połączenia tych wszystkich elementów jesteśmy w stanie stworzyć atrakcyjną wartość dodaną dla klienta. Dzięki tym elementom kreujemy różnorakie płaszczyzny wpływu na klienta, zarówno ekonomiczne, społeczne i techniczne, ale także i prawne.

Relacje, którymi marketing partnerski próbuje zarządzać są na tyle specyficzne, iż takie cechy jak zaufanie do personelu, produktu czy marki są kluczowe. W dobie jednolitych usług, które na tle konkurencji są podobne do siebie, klienci poszukują wyróżnika dającego im powód do wybrania firmy X spośród masy innych. Takim wyróżnikiem z pewnością może być odpowiednia relacja, zaufanie którymi darzą siebie obie strony.

Product

Dotyczy charakterystyki produkowanych dóbr oraz związku tych produktów z potrzebami i pragnieniami konsumenta min. jakość, styl, opakowanie, nazwa.
W tym elemencie zawierają się takie działania które wspierają produkt tzn. gwarancja, pomoc techniczna, serwis. Odpowiednia ich realizacja prowadzi do budowania zaufania wśród klientów. Klienci dążą do uzyskania bezpieczeństwa. Chcą w razie problemów z użytkowaniem danego dobra czy usługi uzyskać niezbędny suport.

Price

Dotyczy ustalenia ceny produktu, w tym także obniżek cen (rabatów), dodatków, form kredytowania, okresu płatności, wynajmu, leasingu. Nie musi się w tym konkretnym przypadku odnosić do kosztów finansowych. Może określać koszt alternatywny, czasu, energii, czy uwagi.

W procesie budowania zaufania klienta do marki cena powinna być mu przedstawiona w taki sposób, by on sam był świadomy wartości produktu za który płaci. Między innymi chodzi o to, by klient wiedział „za co płaci”. Dzięki cenie firma otrzymuje dość silne narzędzie dzięki któremu może oddziaływać na zysk, relacje z klientami i kontrahentami, także na tożsamość a co za tym idzie na postrzeganie i wizerunek marki.

Przedsiębiorstwo wykorzystujące sprawnie i skutecznie narzędzie jakim jest cena powinno zdawać sobie sprawę z tego, iż występują dwa rodzaje czynników wpływających na proces jej ustalania: wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne to innowacyjność samego produktu, koszty, marka, asortyment, wizerunek. Zewnętrzne, które modyfikują cenę to rynek, konkurencja, klienci, popyt i pozycja firmy na rynku. Sama polityka ustalania cen powinna być na tyle przemyślana, że strategia cenowa przedsiębiorstwa powinna być współmierna do tego co dany produkt jest w stanie zaoferować potencjalnemu klientowi.

Place

Miejsce w marketing mix rozumiane jest jako kanał dystrybucji, region dystrybucji, segment konsumenta i transport. Osoby decydujące się na zakup danej usługi czy produktu chcą aby jego dostępność była dogodna dla nich. W przypadku usług bankowych niektórzy klienci oczekują bliskości oddziału, inni możliwości załatwiania formalności przez telefon lub w obecności kuriera. Dużą rolę odgrywa w tym przypadku możliwość wyboru. Jeżeli konsumenci otrzymają tę samą usługę poprzez różny kanał dystrybucji będzie to dla nich dużą zaletą. Przykładem może być możliwość dokonywania wypłat, wpłat i przelewów gotówkowych. Idąc wobec oczekiwało klientów instytucje finansowe oferują swoim odbiorcom szereg kanałów dystrybucji – kanał wap, przelew internetowy, bezpłatne bankomaty, wpłatomaty, czy okienka w oddziałach.

Promotion

Promocja dotyczy wszelkich form promocji w tym promocji sprzedaży, public Relations, reklamy i promocji bezpośredniej. Dzięki tym elementom przedsiębiorstwo komunikuje się z rynkiem i konsumentami. Informuje ich o tym co nowego, stymuluje sprzedaż a także dzięki prawidłowemu przepływowi informacji buduje relacje na rynku oparte o zaufanie. Prawidłowość i szybkość obiegu informacji którymi interesują się konsumenci w tym wypadku jest kluczowa i na pewno odgrywa bardzo ważną rolę. Klienci chcą otrzymywać pożądane informacje w sposób szybki i efektowny. Możliwe jest to dzięki wykorzystaniu wielu kanałów jak Internet, telewizja, broszury, plakaty, billboardy itd. Dużą rolę odgrywać tutaj może także stymulowanie konsumentów do aktywnego uczestniczenia w promocji (organizowanie konkursów, spotkań, eventów, szkoleń).

People

Ludzie czyli pracownicy są twarzą firmy. To oni jako pierwsi kontaktują się z klientem. Podlegają ocenie przez konsumentów. Często wizerunek marki jest przedkładany na nich samych. Dzieje się tak, gdyż klienci nie rozróżniają wykonawcy usługi od usługodawcy. Pracownicy z pewnością mają znaczny wpływ na postrzeganie usługi przez klientów których obsługują. Powinni znad złotą zasadę sprzedaży “klient nasz pan”. Ważne by także w odpowiedni sposób zrozumieli relacje i ścisłe zależności między marketingiem wewnętrznym skierowanym na personel pracujący a marketingiem zewnętrznym skierowanym na oddziaływanie i wpływ na klienta. Jest to ważne, ponieważ każdy się z tym zgodzi, iż jakość obsługi w dużej mierze zależy od relacji, które istnieją pomiędzy pracownikami w danej firmie.

Process

Proces wykonywania usługi wpływa w na satysfakcję w oczach klienta. To jakie relacje łączą klienta i usługodawcę w głównej mierze zależy od stopnia zaangażowania klienta z pracownikiem firmy. W literaturze przedmiotu wyróżnia się pięć takich relacji: podstawowe (sprzedawca nie prowadzi żadnych działań posprzedażowych skupiając się jedynie na sprzedaży produktu bądź usługi), relatywne (zachęcanie klienta do kontaktu ze sprzedawcą w celu np. zgłębienia wiedzy lub zadania kilku dodatkowych pytań), odpowiedzialne (dążenie do uzyskania informacji zwrotnej od klienta na temat użytkowania danego produktu bądź usługi), proaktywne (informowanie przez pracowników firmy klienta o dodatkowych możliwościach wykorzystania zakupionej usługi lub produktu) i wreszcie relacje partnerskie, w których obie strony utrzymują zwięzłe i nieprzerwane, obustronne relacje między sobą. Dzięki tej ostatniej relacji budowane jest zaufanie między stronami transakcji. Możliwe jest wtedy uzyskanie szeregu informacji, które w przyszłości pozwolą usługodawcy na doskonalenie świadczonych usług i zwiększanie wartości dostarczanej do klientów. Dzięki temu firma zdolna jest do zbudowania zaufania i umożliwianiu klientom personalizacji i aktywnego uczestniczenia w rozwoju wartości dodanej przez markę. Partycypowanie w zmianach daje do zrozumienia klientowi, że firma, której z usług korzysta na co dzień interesuje się nim i zależy jej na jego propozycjach i uwagach.

Physicall evidence

To fizyczność danej usługi, dowód na jej istnienie. Wielu usługodawców daje swoim klientom możliwość przetestowania swojej oferty pod każdym kątem. Banki udostępniają wersję demonstracyjną systemu transakcyjnego w Internecie, dzięki czemu potencjalny klient uzyskuje możliwość sprawdzenia możliwości danej usługi i poziomu dopasowania do swoich własnych wymagań i potrzeb. Jest to o tyle dobre, że konsument jest w stanie dość szybko podjąć decyzje, widzi że usługodawca nie ma nic do ukrycia a relacje między obiema stronami są przejrzyste i klarowne. W innych przypadkach oferuje się klientom do wglądu referencje, opinie klientów, artykuły testowe, a także studia przypadków.

Dzięki wykorzystaniu wszystkich narzędzi do stworzenia idealnej, wzorcowej mieszanki marketingu mix klient zyskuje trzy podstawowe elementy:

  • Korzystna relację ceny do jakością
  • Określone cechy produktu,
  • Określone zyski z posiadania produktu.

Zaufanie klienta do zakupionego produktu, usługi nazwałbym zrealizowaniem powyższych elementów. To znaczy, że klient jest świadomy otrzymania powyższych cech, zauważa ja i równocześnie docenia je będąc w stanie zarekomendowań daną wartość innej osobie np. znajomemu.

Dodatkowymi czynnikami wpływającymi na tworzenie relacji opartych na zaufaniu jest z pewnością spójność pomiędzy wizerunkiem marki a stanem faktycznym. Klient nie powinien dostrzegać dysonansów, niejednoznaczności oraz niekonsekwencji w działaniu ze strony firmy świadczącej usługi. Czasem w budowaniu zaufania pomiędzy klientem a firmą nie pomaga fakt posiadania małej i nieznanej marki, czy też mało przemyślane (nieregularne, nagminne) kontakty usługodawcy z biorcą (np. komunikowanie tylko zmiany cennika prowizji i opłat). Na zaufanie klientów dość negatywnie wpływa także nieodpowiednia forma i pora kontaktu. Telemarketerzy potrafią dzwonić w niedzielę proponując rozmówcom „super ofertę” w momencie kiedy w pokoju obok przebywają goście, klient zjadł obiad i ma zamiar odpoczywać.

Podsumowując budowanie relacji opartych na zaufaniu to proces bardzo złożony, kosztowny i wymagający zaangażowania z obu stron. W ostatnich latach w marketingu chęć osiągnięcia tego rodzaju relacji klienta z firmą stała się nadrzędnym celem wielu przedsiębiorstw. Usługodawcy świadomi są korzyści płynących z pozyskania takiego rozwiązania oraz zagrożeń z jego nie posiadania. Szczególnie teraz, w dobie kryzysu, zwiększonej walki o klienta, mniejszych marż i ograniczonej konkurencji na rynku…

facebookDodaj komentarz

14 Sty

BMW

Aby zatrzymać BMW wyślij SMS na numer 7400. W innym przypadku odjedzie.

facebook5 komentarzy

8 Sty

Definicja reklamy

Wyszukałem w książce ciekawą definicje reklamy. Jest to "makroakt mowy o charakterze pośrednim i dominującej funkcji perswazyjnej, zbudowany z mikroaktów (pośrednich bądź bezpośrednich): zachęty, nakłaniania, stwierdzania, chwalenia, proponowania, rady, gwarancji i obietnicy oraz grzecznościowych, których funkcje pragmatyczne są zawsze podporządkowane funkcji naczelnej".

Chyba trudniej się już nie dało.

facebook3 komentarze

28 Gru

Kup pan pleśń w Carrefour

Mieć ochotę na gyrosa własnej roboty.

darmowy hosting obrazków

"Otwórz, wypełnij i delektuj się" głosi napis na opakowaniu. Czy to sarkazm?

Kilka chwil później nie mieć ochoty na gyrosa własnej roboty. Termin spożycia do dziś.

Wniosek: Smacznego.

facebook9 komentarzy

20 Gru

Nabici w Święta

Tłok, pośpiech, masę rzeczy do kupienia. Pęd za niczym. Do przodu. W pośpiechu mijamy nie zauważając znajomych i kilka małych szczególików. Należą do nich między innymi etykiety z cenami.

Zawsze podejrzewałem topowe sklepy podczas przedświątecznego okresu o podwyżki cen. Dziś z P. przyłapaliśmy min. Media Markt i Tesco na cwaniactwie na gorącym uczynku. Dla przykładu posłużą mi gry na konsole. Przykładowo aktualnie w Tesco można zakupić obojętnie jaką grę na PS2 za nie mniej niż 49,99 PLN. W listopadzie poziom cen był bardziej zróżnicowany i można było znaleźć niektóre pozycje już od 30zł. W Media Markt podobnie – wszystkie produkty podrożały, o co najmniej 10%.

Skąd o tym wiem? Z P. kupując w Media Markt grę Burnout Revenge cena na etykiecie wynosiła 44,99 PLN. W kasie pani policzyła już 49,99 PLN. Daje to około 10% więcej. Oczywiście nie zgodziłem się na taką cenę. Miałem do tego prawo (po wykonaniu kilku telefonów do kierownictwa w systemie cena została obniżona w ciągu dosłownie kilku minut). Doskonale pamiętam ulotkę UOKiK nt. prawa konsumentów podczas zakupów:

Sprzedawca musi podać konsumentowi ostateczną cenę produktu, zawierającą wszystkie podatki i obciążenia. Cena podana na towarze lub na półce nie może być
podwyższana przy kasie.

Nie wierzę w przypadki. Nic nie dzieję się przypadkowo. Cały szwindel Media Marktu polegał na tym, że postanowili w okresie przedświątecznym podnieść ceny, o co najmniej 10%. Niestety nierozważny, romantyczny, może zakochany pracownik zapomniał przekleić etykietę na opakowaniu produktu.

A co po świętach? Po świętach zobaczymy niebywałe okazje, wysprzedaże, promocje. Obniżki o wysokość VAT, czy wielkie czyszczenie magazynów. Co w rzeczywistości jest wielką ściemą. A sama, rzeczywista obniżka jest w gruncie rzeczy kolejną fikcją (promocja w cenie).

Patrząc na niektóre długie rachunki z kas fiskalnych zastanawiam się ile razy taka sytuacja zaistniała.

Sam UOKiK doskonale o tym procederze wie. Niestety zapewne jest to w granicach prawa (skoro nie reaguje). Prosi niemniej konsumentów o ostrożność przy półkach sklepowych. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie UOKiK przez TNS OBOP, dla ponad 80 proc. z nas podstawowym kryterium branym pod uwagę podczas podejmowania decyzji zakupowych jest cena. Powoduje to, że jesteśmy bardzo podatni na wszelkiego rodzaju obniżki cenowe – promocje, przeceny, wyprzedaże. Zanim jednak damy się na nie skusić (aż trzy na cztery promocje nie są dla klientów żadną okazją):

  • Zwracajmy uwagę na produkty na półce obok – zdarza się, że ten sam produkt bez promocji jest tańszy,
  • Krytycznie oceniajmy ofertę z gratisami – często za taki prezent albo musimy zapłacić, albo okazuje się, że zakup towaru bez upominku jest znacznie bardziej opłacalny; porównaj ceny,
  • Oceniajmy krytycznie przekreślone ceny – w każdym przypadku zadaj sobie pytanie, czy rzecz, którą masz zamiar kupić, faktycznie jest warta tyle, ile żąda za nią sprzedawca.

♫  Black Eyed Peas - Meet Me Halfway

Wniosek: Nie ma nic za darmo.

facebook6 komentarzy

8 Paź

Być liderem

Bądź liderem! Bądź elastyczny! Wskazuj kierunek! Nie oglądaj się za siebie!

Na słuchaniu najwięcej się zarabia. Słuchanie to świetny biznes. Mówienie także. Byle mówić dobrze, na temat. Im bardziej przejrzysty biznes, a co za tym idzie mówienie – tym więcej wart jest twój interes.

... myśli nieuczesane… ot tak. Z głowy... same urosły.

facebookDodaj komentarz

1 Paź

Śmiech na sali aby to klient Ery musiał się wykłócać o korzystne warunki umowy

Z Erą walczę od 8 lat. Zawsze wzbudzało to we mnie śmiech. Myśli nieczyste na temat farsy związanej z opcją przedłużenia umowy przez stałego klienta.

Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, w jaki sposób firma która istnieje na rynku, w ktorym konkurencja bije po mordzie pozwala sobie na takie rzeczy. Rzeczy polegające na oszukiwaniu klientów.

Podobno aby wynegocjować warunki w Erze (dobre warunki) trzeba przygotować sobie dobre argumenty. Nie chodzi tu zapewne o mówienie że chce tańszy telefon bo jestem X lat w sieci. To musi być coś bardziej przemyślanego. Tak też uczyniłem. Postanowiłem zasięgnąć wiedzy tu i tam. Przejrzeć ich oferty, przeliczyć wszystko itd.

Śmiech na sali aby klient musiał wykłócać się o warunki umowy korzystne dla niego. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Sytuacja w której godząc się na standardowe warunki otrzymuję ofertę która jest gorsza od tej, którą otrzymują nowo zwerbowani użytkownicy z ulicy.

Dla przykładu: SE c902 dla nowych jest tańszy o 200zł niż dla stałych abonentów.

I tak w urodzinowej promocji nowy użytkownik otrzymuje 2x więcej darmowych minut. Czyli w abonamencie 85zł otrzymuję 340 minut, gdzie w analogicznej opcji przedłużenia dla stałych klientów otrzymuję abonament tańszy o 15zł i 290 minut. Oczywiście do tego mogę wybrać "atrakcyjne telefony w atrakcyjnych cenach". Po porównaniu cen telefonów wynika, że będąc nowym abonentem otrzymuję możliwość kupienia tańszego SE c902 niż podczas przedłużenia umowy (200zł różnicy).

Era wie co robi proponując takie a nie inne oferty swoim klientów. Albo wychodzi na to samo, albo nawet gorzej. Na co liczą? Liczą na to, iż użytkownik nie zapozna się z analogicznymi ofertami dla nowych abonentów (w końcu to jego nie dotyczy). Ba, zostanie omamiony przez wiecznie uśmiechniętych niczym Kazimierz Marcinkiewicz konsultantów, którzy stwierdzą, że "oferta dla stałych abonentów jest lepsza i otrzymuje się więcej". Nie należy w to wierzyć, bo tak nie jest. Nie od dziś wiadomo, że koszt pozyskania nowego klienta w tego rodzaju usługach jest o wiele niższy niż koszt utrzymania klienta w sieci. Dobrze wie o tym Play Mobile skoro werbują namiętnie, z humorem niezadowolonych klientów Ery i Plusa.

Era udostępnia swoim klientom np. w cenach 800-1100 zł telefony, które są do nabycia w sklepach za 420-800 zł. I nie mówię o komisach, tylko normalnych sklepach, Telefony są nowe, bez simlocków, i z oryginalnym softem producenta (era modyfikuje oprogramowanie producenta). Można takie telefony kupić na raty za 15-19 zł/m-c. Przykładowo komórka Samsung S7350 w moim abonamencie kosztuje 699zł, nowy w sklepie internetowym 850zł. A do tego wiąże mnie umowa na 24 miesiące.

Rachunek jest prosty! Rozwiązując umowę z Erą i przechodząc na (nie do końca korzystną ofertę na rynku Tak Taka) i tak wychodzimy na swoje. Dodatkowo kupując telefon na rynku wtórnym różnica ta powiększa się znacząco.

Z tej oto okazji postanowiłem do Ery napisać w celu rozwiązania umowy z końcem października. Moja wiadomość została przekazana do departamentu utrzymywania klienta (powiało zgrozą).

Jeśli rozważa Pan rozwiązanie umowy, informuję, że niezbędne będzie złożenie pisemnej dyspozycji. Wniosek dotyczący rezygnacji z usług (zawierający Pana dane osobowe, numer telefonu oraz odręczny podpis), proszę przesłać na adres:
Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 181
02-222 Warszawa
bądź złożyć osobiście w salonie albo sklepie firmowym sieci Era (pełny wykaz placówek firmowych sieci Era znajduje się na stronie www.era.pl w zakładce "Sieć sprzedaży").

PTC Era uwzględnia również wypowiedzenia przesłane mailem. Podanie zawierające wymagane dane powinno być zeskanowane i wysłane mailem jako załącznik do korespondencji.
Umowa ulegnie rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na ostatni dzień cyklu rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia.
Liczę, że przedstawione wyżej informacje są pomocne.
Z wyrazami szacunku
Beata M.
Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta

Jestem w szoku. Myślałem że plotka o tym, iż Era ma w dupie stałych klientów jest przesadzona. Dziś się o tym przekonałem. Zostałem totalnie zignorowany. Dostałem jasny przekaz "chcesz odejść - wypierdalaj!". Największą ironią całej tej sprawy jest fakt, iż Departament Utrzymania Klienta wcale go nie utrzymuje. Chyba kończy się właśnie moja przygoda w Erze.

Btw. Z tym szacunkiem to też przesadzili.

Edit: Wypowiedziałem umowę abonencką w Erze. Nie można się z działem utrzymania klienta dogadać. Po niespełna 15 minutach gościu nie dał rady więcej mi ściemniać jaka to dobra jest ta oferta. Argumenty były chyba zbyt miażdżące. Dziś złożyłem wnioski. Za 30 dni znika pierwsza komórka z Ery, druga za 2 miesiące. Oczywiście swój nr. zabieram.

facebook19 komentarzy

21 Cze

Dla idiotów

Ciekawe czy klienci Media Markt zastanawiali się czemu na stronie firmowej nie można uzyskać informacji o cenie danego produktu? Mnie to zastanowiło. Z obserwacji mogę powiedzieć tylko tyle:

  • Produkty z gazetki mogą być tańsze
  • Produkty z wyszukiwarki i pozostałej oferty MM co najmniej o 10-15% droższe niż w Internecie

Taka mała cenzura ze strony Media Markt w myśl zasady "nieświadomy klient, to klient nabity w butelkę". Oczywiście bazujemy na efekcie braku porównania z konkurencją.

Przypadek nr. 2 - biorąc za przykład badania nad ludzkim mózgiem, żaden umysł człowieka nie zna słowa "nie". Aby czegoś nie zrobić trzeba najpierw to zwizualizować a potem wewnętrznie zanegować. Stąd hasło "nie dla idiotów" przeradza się w "dla idiotów" z wewnętrzną negacją, grą słów i wyparciem w tle - "nie jestem idiotą, to nie prawda".

Sprawdźcie sami: zapytajcie klienta Media Markt czy jest idiotą?

facebook8 komentarzy

13 Mar

Jak to sie robi na Allegro - doładowania prepaid

Nie od dziś wiadomo, że do swojego telefonu można zakupić doładowanie taniej niż po cenie rynkowej. Związane jest to często ze zniżkami jakie otrzymują partnerzy współpracujący z operatorami. Pośrednicy też muszą zarabiać, a więc operator sprzedaje swoje kody taniej. Sposobów na taki stan rzeczy jest wiele.

W Polsce sprzedaż kodów doładujacych do niedawna odbywała się za pomocą podstawowych „zdrapek”. System ten od jakiegoś czasu jest uciążliwy i małobezpieczny (w związku z fałszywymi kodami). Aktualnie największy udział w rynku stanowią systemy transakcji elektronicznej – terminale prepaid. Mogą być one podpięte bezpośrednio przez Internet (sieć Ethernet), wykorzystywać połączenie GSM/GPRS lub być w postaci aplikacji PC. Z tego rodzaju współpracy można zarobić od 4 do 7% prowizji od każdej transakcji. Minusem tego rozwiązania jest to, że niektóre programy wymagają od sprzedających określonych obrotów w związku ze sprzedażą doładowań. W innym przypadku poniższe firmy traktują nas z poziomu usługobiorcy (zamiast usługodawcy). Jednym słowem wymagają od nas zapłacenia odpowiedniego abonamentu (karnego?). Popularne systemy w Polsce to Agatka, Kolporter i BluePay.

Innym rozwiązaniem stosowanym na rynku są programy partnerskie np. mBanku, BluePay itp, które za sprzedaż doładowania prepaid oferują swoim partnerom do 4% prowizji. Plusem jest to, że aby sprzedawać tego rodzaju usługi nie trzeba posiadać własnej działalności gospodarczej.

Natomiast każdy kto ma styczność z allegro zauważył, że od dłuższego czasu można tam zakupić doładowanie o wartości 50zł za 45zł. I to zupełnie legalnie. Temat jest o tyle ciekawy, iż mnie osobiście zainteresował. Początkowo myślałem, ze sprzedawcy oferujący doładowania przez Allegro po cenie niższej niż rynkowa posługują się wyżej wspomnianymi terminalami. Niestety po małym przeliczeniu kosztów wychodzi na to, że pierwsza myśl była błędna. Licząc wszystkie koszty typu prowizja allegro, rolki papieru, Internet oraz różnica pomiędzy ceną rynkową a ceną z aukcji internetowej szybko zorientowałem się że koszty te są dokładnie równe prowizji otrzymanej z systemu transakcyjnego np. BluePay. Nikt nie jest organizacją charytatywną a więc to bez sensu.

Po dłuższej chwili znalazłem sposób na pewien zarobek zwany przez „wtajemniczonych” „sposobem na 4 karty”. Jest on na tyle ciekawy, gdyż używając kilku kart możemy zbierać punkty / darmowe minuty itd. poprzez dokonywanie doładowań i czerpać z tej różnicy zyski. Jednak nie do końca mnie to przekonuje.

Szukając dalej wpadła mi w ucho (oko) interesująca informacja - pewna firma X która jest dużym dystrybutorem kart prepaid sprzedaje te karty firmom które są założone np. w Niemczech i posiadają europejski NIP. Firma X sprzedając karty takiej firmie nalicza VAT=0 zł a nie 22% . Odkąd jesteśmy w strefie Schengen zagraniczne firmy kupujące karty z Vatem zerowym nawet nie muszą przedstawiać dokumentów celnych, potwierdzających wywóz tychże kart z Polski:

Możliwość stosowania preferencyjnej stawki VAT 0% zarówno w przypadku tzw. dostawy magazynowej, jak i w przypadku dostawy na rzecz zagranicznego kontrahenta, istnieje wówczas, gdy podatnik dysponuje stosownymi dokumentami. Dostawa wewnątrzwspólnotowa podlega opodatkowaniu według stawki VAT 0%, stosowanie tej stawki nie powoduje żadnych obciążeń fiskalnych (nie występuje podatek należny) przy równoczesnym zachowaniu upoważnienia do uzyskania zwrotu podatku naliczonego.
Przepisy ustawy VAT nakładają na podatnika stosującego stawkę 0% w związku z dokonaniem dostawy wewnątrzwspólnotowej obowiązek posiadania dokumentów, które łącznie potwierdzają wywóz towaru i dostarczenie ich do nabywcy na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego.

Stąd biorą się chore ceny na rynku także na Allegro. Dodać należy że Importer doładowań w Niemczech zobowiązany jest zapłacić do tamtejszego Urzędu Skarbowego VAT w wysokości 16% 19%. Każde dziecko jest w stanie policzyć różnicę wynoszącą 6pp 3pp (punktów procentowych - dzięki Seb). [możliwe że firma niemiecka nie podając nr NIP EU jest w stanie uniknąć płacenia podatku w swoim kraju macierzystym, ale nie jestem tego rozwiązania w 100% pewny. Na import usług elektronicznych z krajów z UE nie jest potrzebny NIP UE w szczególności także dla usługi generowanej automatycznie przez komputer i przesyłanej Internetem lub siecią elektroniczną w odpowiedzi na określone dane wprowadzone przez usługobiorcę]. Dodając do tego cenę hurtową zdrapki tańsza o około 10% daje dość znaczące zyski. Warto zwrócić uwagę na to, że towar zwolniony z polskiego podatku od towarów i usług (VAT) i dostarczony wewnątrzwspólnotowo nie może być sprzedawany na terytorium Polski. W innym wypadku sprzedawca taki łamie polskie i prawdopodobnie wspólnotowe prawe (chyba że za przyjmiemy terytorium Niemiec za faktyczne miejsce świadczenia usługi, o ile to możliwe). Jednocześnie (to oczywiste) naraża państwo Polskie na straty z tytułu zwolnienia podatkowego.

Na koniec w ramach podsumowania nasuwa się jedno pytanie – czy Allegro jako serwis pośredniczący w organizowaniu aukcji i sprzedaży nie umożliwia pewnemu gronu „sprzedawców” świadczenia swoich usług niezgodnie z polskim prawem, poszerzając jednocześnie (nadal znaczącą dla wpływów budżetowych) szarą strefę?

Wniosek: Kto za to płaci? My

facebook19 komentarzy

23 Lut

Społeczeństwo bez potrzeb

Jeden z szefów marki Sony miał powiedzieć:

Nasi klienci nie znają swoich potrzeb. To my znamy ich potrzeby.

To mniej więcej tak jak kiedyś słyszałem, że łatwiej zmienić kobietę niż ją nawracać. Po części podobnie jest z klientami na rynku dóbr i usług. Wychodzę z założenia, że łatwiej jest wykreować potrzebę używania danego produktu niż dostosowywać się do potrzeb większości.

Idąc dalej tropem Sony. Czy kilka lat temu ktokolwiek zastanawiał się nad tym czy będzie nam potrzebny w domu standard FullHD, BlueRay itp.? Nie sądzę.

Mawia się, że potrzeba matką wynalazku. W dzisiejszym świecie, część rzeczy nie powstaje z racji potrzeb, a raczej by tworzyć potrzeby.

Jak to zrobić? Można zmienić kategorie myślenia. Zamiast promować zaspokajanie oczywistych potrzeb np. „spragniony? Napij się?” można poszukać niszy, o której potencjalni klienci nie słyszeli. Poszukać niszy, zidentyfikować kluczową niszę i wykorzystać ją. Wtedy zamiast promować gaszenie pragnienia można pokusić się na promocję designu, typowo męskiego smaku itd.

Wtedy nagle może okazać się, że osoby które chcą się wyróżniać z tłumu zauważą naszą niszę. Poprą ideę i kupią produkt.

Kreować potrzeby można  również w nieco inny sposób. Przykładowo (tak na teraz wymyśliłem) wprowadzić na rynek produkt który przy obecnym kształcie rynku nie ma prawa się sprzedać. Następnie zacząć promować mniej oficjalnie daną potrzebę którą ten produkt może zaspokajać. Im głośniej na dany temat tworzymy szumu tym więcej osób może zainteresować się zjawiskiem. Ważne by przekaz informował o danym zjawisku, zamiast go reklamować. Coś na zasadzie WOMM’u i marketingu szeptanego. Następnie zainteresowana osoba,  szukająca informacji np. w Internecie na temat, który dzięki nam ją zainteresował wchodzi na naszą stronę internetową. Widzi idealny produkt, który jest w stanie zaspokoić jej potrzebę i go kupuje.

Oczywiście nie jest to takie łatwe, ale możliwe do zrealizowania. Kwestia odpowiedniej strategii i konsekwencji działania.

Co daje kreowanie zamiast realizacji potrzeb klientów?

Dla przedsiębiorstwa to niższe koszty działania. Nie trzeba tworzyć produktów dla X rodzajów odbiorców. Tworzy się produkt jednorodny, gdyż potrzeby klientów są jednorodne. Odwrotnie aniżeli w przypadku marek globalnych np. Coca Cola, których komunikacja marketingowa opiera się na tworzeniu jednego produktu dla wszystkich, przez co koszty kampanii reklamowych rosną. Trzeba je projektować dla różnych grup docelowych, a co za tym idzie tożsamość marki niknie w gąszczu innych substytutów.

Juliet - Avalon (F+++ Me I-m Famous Remix By David Guetta & Joachim Garraud)

facebookDodaj komentarz

13 Lut

8 pytań

W książce, która opowiada o 8 pytaniach jakie należy sobie zadać przed rozpoczęciem projektowania kampanii marketingowej znalazłem dość ciekawy fragment:

Wyobraź sobie, że biznes to podróż, w którą się wybierasz samochodem. Jeśli nie znasz:

  • celu podróży
  • drogi
  • czasu potrzebnego na dotarcie do celu
  • szybkości, z jaką może jechać Twój samochód
  • spalania na 100 km
  • ceny paliwa

To jedynie przy bardzo dużym szczęściu taka podróż może się powieść. Nawet jeśli dojedziesz to nie wiesz czy będzie to za 5 godzin czy za rok. Nic nie wiesz. Kto rozważny wybiera się w podróż bez tej wiedzy? Chciałoby się powiedzieć: "NIKT!"... a jednak 9/10 małych biznesów to taka właśnie podróż.

facebook1 komentarz

8 Lut

Kulisy wycofania reklamówek ze sklepów

O swoich przemyśleniach nt. sprzedawców i nie udostępniania opakowań (torebek, reklamówek, foliówek) pisałem nieraz. Teraz postanowiłem zasięgnąć prawa.

W 1995 roku została powołana w życie ustawa w sprawie szczegółowych warunków zawierania i wykonywania umów sprzedaży rzeczy ruchomych z udziałem konsumentów. Posiadała ona taki zapis:

§ 13. 1. Towar powinien być wydany konsumentowi w należytym opakowaniu, chyba że z charakteru danego towaru oraz stosowanego powszechnie sposobu jego sprzedaży wynika, że bez uszczerbku dla towaru lub uzasadnionego interesu konsumenta towar może być sprzedany bez opakowania.
2. Towar dostarczony przez wytwórcę lub inną jednostkę gospodarczą w jednostkowym oryginalnym zamkniętym opakowaniu fabrycznym, który ze względu na swój charakter nie wymaga sprawdzenia funkcjonowania, powinien być sprzedawany konsumentowi bez naruszenia tego opakowania.
3. Przy sprzedaży samoobsługowej należy nieodpłatnie udostępnić konsumentowi materiały odpowiednie do zapakowania zakupionego towaru.

Przepis ten jasno narzucał sprzedawcom (marketom, supermarketom, hipermarketom) udostępniania konsumentom materiałów do opakowania zakupionych towarów. Tak właśnie wtedy było – w sklepach można było znaleźć foliówki, reklamówki, torebki a nawet kartony aby zapakować kupiony towar.

Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nie wiem, nie chce dociekać, możliwe że celowo, ustawa ta została uchylona przez ustawę z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Reszta przepisów związana ze sprzedażą konsumencką została uregulowana w ustawie z dnia 27 lipca 2002 roku o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej, która w swoim brzmieniu jest podobna do ustawy z dnia 30 maja 1995 za wyjątkiem min. tego przepisu nakładającego na sprzedawcę obowiązek udostępnienia materiałów umożliwiających opakowanie towaru.

Zaciekawiło mnie to nawet bardzo. Wręcz zaintrygowało, jak to się dzieje, że przepis znika pod gąszczem nowych przepisów w myśl szczytnej idei „CHROŃ ŚRODOWISKO NATURALNE”.

Hipokryzja sklepów wielko powierzchniowych tym bardziej może bulwersować gdyż nikt nie wspomniał o powstaniu pewnej luki w prawie pozwalającej sklepom samoobsługowym na wycofanie foliówek / wprowadzenie opłat za nie. W działach Public Relations poniosła wyobraźnia – sprawnie poinformowano społeczeństwo o pozytywnych zmianach jakie dokonują się w myśleniu u dużych przedsiębiorstw – „teraz dbamy o środowisko naturalne”. Wpisano się świetnie w ogólnoświatowy (europejski) trend. Podczepiono się pod kilka ekologicznych akcji i kampanii społecznych. Szybko policzono, że Polacy w ciągu pełnego roku kalendarzowego otrzymują od sklepów 11 miliardów torebek foliowych. Daje to niebagatelną kwotę 100 milionów złotych. Ba – bezczelnie wprowadzono opłaty za zakup toreb wielokrotnego użytku.

Wniosek: I biznes się kręci

facebook7 komentarzy

23 Paź

Moje miejsce pracy

My Workplace

Tak apropo poprzedniego wpisu... pracuje tylko w krótkich spodenkach, bo jak to mówi się w mojej branży: "nie interesuje nas czy musisz wyjść na 2h, bo masz coś do załatwienia, albo ile czasu zajmuje ci kawa, to twoja sprawa. Za to bardzo interesuje nas jakość Twojej pracy".

facebook16 komentarzy

28 Lip

Wszędzie ci sprzedawcy...

Hmmm jakby to ująć. Może tak:

Zacząłbym wierzyć w Boga, ale odstrasza mnie ogromna ilość pośredników

Marketing, PR itp wkraczają do kościoła... Strzeż się!

facebook4 komentarze

27 Lip

Manifest innowacyjności marketingu

Tradycyjne kampanie są coraz mniej skuteczne. Następuje gwałtowny spadek zaufania do mediów komercyjnych. Konsumenci czują przesyt reklamą: badania pokazują, że gdy pojawia się w telewizji, 47% Polaków zmienia kanał. Od 60 do 80% widzów podczas emisji reklamy wyłącza się mentalnie, nie przyswaja jej treści. Jedynie 4% widzów ogląda reklamę uważnie! Widać wyraźny trend rezygnacji z mediów tradycyjnych na rzecz nowych mediów.

Przeciętny konsument zapamiętuje tylko jeden przekaz reklamowy na dwadzieścia, które do niego trafią, bez względu na to, w którym medium reklamę umieścimy. Co więcej, nawet gdy przekaz dotrze do odbiorcy, traktowany jest skrajnie nieufnie. Ile znasz osób, które uważają, że z reklam można czerpać wartościowe, rzetelne informacje?

Tradycyjna reklama pogrąża się w kryzysie. Na naszych oczach dokonuje się marketingowa rewolucja. Ci, którzy jej nie widzą, już płacą wysoką cenę: w ciągu ostatnich trzydziestu lat na rozwiniętych rynkach średnia realna cena przestrzeni reklamowej wzrosła niemal trzykrotnie! I to przy ciągłym spadku skuteczności perswazji.

Nowe myślenie przewraca rynek do góry nogami. Błyskawicznie zmieniają się definicje, zasady i narzędzia. Sukces odnosi się dzięki innowacyjnym strategiom marketingowym, holistycznemu spojrzeniu na różne media i ich ewolucję oraz błyskotliwym pomysłom pozwalającym na łączenie działań marketingowych realizowanych dotychczas oddzielnie.

facebookDodaj komentarz

25 Kwi

Ciekawość świata

Odnalazłem sedno mojej myśli z ostatnich tygodni (kurcze no, aż spać nie mogę to myślę, czytam, piszę). Reklama, marketing, cywilizacja techniczna, brak ciekawości i ogólny matrix otaczającej mnie rzeczywistości.

Współczesne patrzenie na świat, szczególnie młodych ludzi, przeraża mnie brakiem ciekawości, brakiem chęci poznania. Prosty przykład: Znajomy - wykładowca fizyki zaangażowany w przekazanie studentom w ciekawy sposób trudnej teorii posługuje się przykładem z życia - pokazuje, jak ten skomplikowany problem manifestuje się w znanym każdemu zjawisku, którego rozumienie może dać możliwość poradzenia sobie samemu, gdy np. funkcjonujące w oparciu o tę zasadę urządzenie się zepsuje. Oprócz ogólnego znudzenia słyszy odpowiedzi - "a po co to mamy wiedzieć, jak będzie trzeba, zawoła się fachowca". Cywilizacja techniczna, która przecież - jak wszystko - wzięła się z pragnienia poznania praw rządzących światem i ich wykorzystania na rzecz lepszego, wygodniejszego życia, zabija w nas ciekawość i sprawczość. Nie dążymy już dalej, niż sięga czubek własnego nosa. Żyjemy w czasach narcystycznych: wszystko mamy mieć najlepsze, dostać od razu, nie czekać. Nasz gust i potrzeby kształtowane są przez media i reklamę.

Osobowość narcystyczna nie ponosi trudu własnego rozwoju, chce się przeglądać jako gotowa postać w tafli wody, podziwiać, jak jest doskonała. Otaczają ją przedmioty i gadżety: telefony, telewizory plazmowe, nowe modele samochodów czy komputerów. Potężna machina handlu i marketingu doskonale się w to wpisuje. Osobowość narcystyczna chce wszystkiego, co najlepsze. MUST to wymiana rzeczy na te nowszej generacji, lepsze, szybsze. I raczej nie jest to (oczywiście, patrząc ogólnie) ciekawość nowych technologii, tylko chęć stworzenia wizerunku siebie, jako osoby o określonym statusie, posiadacza najnowszego modelu Nokii, w garniturze od Ermenegildo Zegna. Reklama okrawa wizję świata, ogniskuje ciekawość na wybranych przedmiotach, markach, podsyca chęć ich posiadania, żeby za moment wprowadzić nowe produkty: nowe gadżety. I tak w kółko.

Kiedyś napisałem że będę smażył się w piekle. Cholernie gorącym piekle,  za swoją ciekawość… Ale mimo  wszystko wole to, niż stać (siedzieć/leżeć) bezmyślnie z tępo wymierzonym wzrokiem w otaczający mnie świat. Chęć odpowiedzenia na nurtujące, czasem stricte filozoficzne, czy egzystencjalne  pytania może stać się rzeczą priorytetową. Mój priorytet (jeden z wielu) na najbliższe dni: wpływ promocji sprzedaży na wizerunek marek/firm kosmetycznych

facebook6 komentarzy

9 Lut

Neuromarketing, proces decyzyjny czyli jak to trybi w mózgu

Szybkie i równoległe wyobrażanie sobie różnych sytuacji, zachodzące w korze przedczołowej i ich jednoczesna emocjonalna ocena. Konkurencja pomiędzy konfiguracjami pobudzeń neuronów realizujących te procesy pozostawia tylko te decyzje, które są optymalne z punktu widzenia spodziewanych emocji. Oceny dotyczą nie tylko wyników bezpośrednich działań, lecz mogą uwzględnić też dłuższą perspektywę, dlatego zgadzamy się na chwilowe cierpienie oczekując późniejszej nagrody.

Tak w skrócie można wytłumaczyć ludzki proces podejmowania decyzji (może i tez nie ludzki. Nie wiem). Chodzi głównie mi o to, że mówiąc komuś „nie rób tego” osoba by tego nie zrobiła musi najpierw wyobrazić sobie to, czego ma nie robić. Mózg otrzymując, analizując i przetwarzając takie polecenie najpierw dokonuje szybkich i równoległych wyobrażeń tej sytuacji. Rozumie słowo „Rób”, natomiast pomija „nie”. W ten czas porównuje w krótkim czasie możliwe rozwiązania i wybiera te najlepsze, które przy danym stanie emocji najbardziej odpowiada.

Co do emocji. Najnowsze badania na mózgu wykazują, że to emocje w głównej mierze wpływają na proces podejmowania decyzji. Dlatego wiele dziedzin nauki przeszło pewną ewolucję podczas drogi, w której człowiek z roku na rok, z miesiąca na miesiąc z dnia na dzień coraz bardziej poznaje procesy zachodzące w mózgu oraz rozpoznaje istotę istnienia umysłu. Jedną z takich dziedzin, które poddały się ewolucji (na przestrzeni 100 lat) jest mój ukochany marketing. Pierwszy okres rozwoju marketingu to 1900-1925 rok. To tzw. Marketing produktu. Rynek był chłonny, więc zbywalność produkcji była najmniejszym problemem. Najważniejsze były zdolności produkcyjne. Później marketing produktu przekształcił się w marketing sprzedażowy (1925) – liczy się maksymalizacja sprzedaży. W 1950 roku powstaje marketing relacji, głownie opierający się na tym, co czują konsumenci. Na emocjach. Aktualnie cechy charakterystyczne dla produktów oraz korzyści, jakie one dostarczają nam są istotne. Natomiast osobista identyfikacja z marką zyskała na szczególnym znaczeniu. Korelacja tych wszystkich czynników, w której przewodzą nam emocje na procesie decyzyjnym doprowadziły do powstania dziedziny neuromarketingu. W komentarzu do artykułu Newsweeka nt. Mózgu Wodzisław Duch stwierdza, iż:

Na razie sprawdzanie reakcji emocjonalnych na różne produkty czy wypowiedzi polityków próbuje się stosować w neuromarketingu. Miejmy nadzieję, że najnowsze odkrycia badaczy mózgu pozwolą nie tylko na manipulację wyborcami czy klientami, ale zaprowadzą nas znacznie dalej na drodze do odkrycia naszych prawdziwych potrzeb, w poszukiwaniu „duchowego siebie”.

W świątyni Apollina w Delfach możemy przeczytać „Fides et ratio”, które znaczy „Poznaj siebie”. „Chociaż dużo umiemy zrobić to niewiele wiemy o tym jak to robimy. Dlaczego siebie nie znamy? Na 10 do 14 połączeń 5*10 do 6 zewnętrznych! W mózgu zwycięzca bierze wszystko, nie widzimy wielu alternatyw.” Taka jest istota neuromarketingu.

Neuromarketing jako nauka wykorzystuje wiedzę zebraną i usystematyzowaną przez badaczy ludzkiego mózgu w postaci badań: rezonansu funkcjonalnego, tomografii pozytonowej, elektroencefalografii, magnetoencefalografii, neuroobrazowania, analizy głosu i twarzy, wariografii, kognitywnej chronometrii i obrazowanie tensora dyfuzji.

Neuromarketing to przede wszystkim dążenie do poznania tego, co tak naprawdę chce klient. Odrzuca w pewnym stopniu manipulacje min. decyzją zakupu. Badania wykazał, że od 30 do 50% marek produktów w żaden sposób nie pobudza silnie reakcji mózgu. Natomiast silne marki pobudzają te same obszary, co widok logo sportowych drużyn.

Neuromarketing aktualnie w swej wczesnej formie wykorzystując mapy ludzkiego mózgu, pomaga twórcom w wybieraniu potencjalnych nagród dla promocji sprzedaży, pozwala wybrać optymalny trailer reklamujący superprodukcję, zoptymalizować wygląd gazetki reklamowej Tesco do takiego stopnia, że patrząc na produkty nie będziemy w stanie oderwać od nich wzroku. Aktualnie badania, które w sposób przeglądowy skanują całość procesu decyzyjnego jednego człowieka są dość drogie i wynoszą 3-4 tys. $. Z kwestią czasu (niedalekiej przyszłości) dziedzina, jaką staje się powoli wszystko, co zawiera przedrostek neuro będzie upowszechniane i z pewnością będzie odgrywać niebagatelną role w naszym życiu. Tylko, jakie są granice? Wielu zadaje sobie pytanie nad etyką wykorzystywania tego rodzaju działań, głównie w kulturze europejskiej manipulacja jest odbierana, jako coś negatywnego. Tymczasem sądzę, że wiele narzędzi, nad którymi pracuje aktualnie neuromarketing nie będzie stricte wykorzystywane do celów manipulatorskich a zwiększania efektywności np. powierzchni reklamowej, szybszego procesu decyzyjnego konsumentów oraz w końcu do mierzenia na razie niemierzalnych krótkookresowych efektów przeprowadzonych promocji i kreowania marek, jakimi są min. skojarzenia konsumentów.

facebook1 komentarz

5 Lut

Gdy bycie drugim, trzecim i n-tym to za mało

Ziarno, które wykiełkowało jako drugie ma o wiele większa szanse na przeżycie, jeżeli upadło w pewnej odległości od pierwszego

Ale mimo wszystko lepiej nie ryzykować. Lepiej być pierwszym. Dlaczego? Otóż sadzonka, która wykiełkuje pierwsza zawsze będzie większa od pozostałych. Tak jest w życiu, w marketingu. Ważne jest przywództwo. Nikt nie lubi średniaków. Inwestowanie w średniaki, poszerzanie kapitału przeciętnej osoby mija się z celem. Tak jak pracodawcy chcą zatrudniać osoby w pełni ukształtowane lub te z kapitałem, to nigdy nie zatrudnią przeciętniaków, które nigdy nie będą „ponad”.

W czym jesteś najlepszy? W czym jesteś pierwszy?

W świecie marek było dużo drugich i następnych. Pierwszych o wiele mniej.

Amazon.com – pierwsza księgarnia internetowa
CNN – pierwsza stacja informacyjna w sieci kablowej
Dell – pierwszy bezpośredni sprzedawca komputerów osobistych
Domino’s – pierwsza sieć pizzerii dowożąca pizze do domu
Dr School – pierwsze kosmetyki do pielęgnacji stóp
Duracell – pierwsza bateria alkaliczna
Gote-tex – pierwsza oddychająca wodoodporna odzież
Nike – pierwsze buty sportowe
Pampers – pierwsze pieluchy jednorazowe
Playboy – pierwszy magazyn dla mężczyzn
Xerox – pierwsza kopiarka
Swatch – pierwszy modny zegarek
LOT – pierwsze polskie linie lotnicze
Telekomunikacja Polska – pierwszy operator telefonii stacjonarnej

I nawet jeżeli nie jesteś pierwszy – zadbaj o to by tak cię postrzegano…

Kilka największych globalnych marek przespało bycie pierwszym – Coca Cola:

Coca Cola przegapiła kategorię napojów cytrusowych z kofeiną (pionierem było Mountain Dew), więc próbowała wejść do gry z Mello Yello. Nie udało się.

Później przegapili bycie pierwszym w kategorii pikantnej Coli (pionierem był Dr. Pepper). Próbowano wejść do gry z marką Mr. Pibb. Nie udało się.

Potem przespali kategorię napojów naturalnych (pionierem był Snapple), więc próbowano wejść do gry z marką, Fruitopia, która daleko nie zaszła.

Przegapiono również kategorię napojów energetyzujących (pionierem był Red Bull), więc próbowano wejść do gry z marką KXM. Nie udało się.

A potem musieli zadowolić się byciem drugim, przez to, że przegapiono kategorię napojów sportowych (pionierem był Gatarade – notabene genialny napój). Próbowano wejść na rynek z napojem Powerade. Nadal są.

Pepsi Cola tymczasem zrezygnowała z dystrybucji swojego napoju sportowego All Sport i zakupiła markę Gatarade.

Teraz tak zastanawia mnie jedna rzecz – ile przespałem a ile przegapiłem momentów bycia pierwszym. Też myślę nad tym ile razy już byłem pierwszy. A i jedno, co mi zapadło w pamięci podczas ukończonych wykładów z Brandingu u Piotra Lisieckiego to, to by zdobywać umysły innych. Bo jedyną, najważniejszą marką, którą przyszło mi zarządzać jest marka Piotr Kowalski.

Wniosek: Nie schrzań tego, co już masz.

BTW.

"Jak ktoś słyszy: To mówi:"A to jest ten dziwny idiota z TVN-u". Albo: "To jest ten fajny chłopak, co od pięciu lat co tydzień robi świetny program za takie małe pieniądze." Jest punkt odniesienia: fajnyniefajny. Są emocje.
Zdaje sobie sprawę, że jest idolem, albo antyidolem. Nie przeszkadza mu to, bo jak mówi są emocje i daje tym samym ludziom totalną huśtawkę emocji. Albo się go nienawidzi, albo się go uwielbia. Nie idzie na kompromisy.

Mały przerywnik o "bardzo znanej w Polsce osobie". W niawiązaniu do bycia pierwszym i ostatnim. W nawiązaniu do teorii Darwina - "natura faworyzuje skrajności".

facebook4 komentarze

5 Lut

Po co unikać środka...

Karol Darwin powiedział:

Natura faworyzuje skrajności

Ktoś ostatnio stwierdził:

Ludzie objechali mi dupę.

A ja uważam, podobnie jak Darwin - nie można starać się by wszystkim dogodzić, by wszyscy cie lubili. Tak jak jedna ze strategii inwestowania wg Kostolanego, guru rynku kapitałowego brzmi:

Miej własny pomyśl na inwestowanie kapitału

To moja jest niemal identyczna:

Rob swoje i nie oglądaj sie za siebie.

Marketing co do pewnych skrajności ma również swoje przykłady. W świecie marek natura także faworyzuje skrajności. Sukcesy marek Rolex, StarBucks, czy Ritz-Carlton, które operują na wysokiej polce i te z niższej, jak Wal-mart dowodzą słuszności zastosowania tej prawdy.

Morał całej bajki którą zapoczątkował nam Darwin jest taki, by unikać środka. Wyróżniać się. Bo tak jak ewolucja zjada przeciętne gatunki życie zjada przeciętnych ludzi...

New Kids On The Block - Step By Step
New Kids On The Block- Tonight

Wniosek: Wyróżnij sie bo albo kupisz ty, albo inni kupią ciebie.

facebookDodaj komentarz

12 Lis

11 listopada jako tradycja poznańska

11 listopada to nie tylko obchody święta państwowego – Dnia Niepodległości. To również imieniny Marcina a co za tym idzie mojego brata i ulicy w Poznaniu, nazwaną tak na cześć (jak nie trudno się domyślić) św. Marcina.

Święty Marcin był jednym z najbardziej popularnych świętych w Europie. W XII wieku także w Poznaniu stanął kościół pod jego wezwaniem. Wkrótce potem wokół świątyni zaczęła powstawać podmiejska osada zamieszkana przez rzemieślników. Od imienia patrona kościoła nazywano ją Świętym Marcinem. W 1797 roku Prusacy włączyli osadę w granicę miasta, a przebiegająca przez nią ulicą stałą się jedną z głównych ulic Poznania. Niecałe sto lat później,  w listopadzie 1891 narodziła się w kościele św. Marcina tradycja rogali świętomarcińskich. Wówczas to proboszcz parafii Jan Lewicki zaapelował do wiernych, aby wzorem Marcina zrobili coś dla biednych. Cukiernik Józef Melzer postanowił odwołać się do starej tradycji związanej z wypiekiem rogali na Św. Marcina. 11 Listopada, w dniu pogrzebu świętego wypiekano rogale, które miały symbolizować zgubioną przez konia świętego podkowę. W rzeczywistości Kościół zagospodarował na swój użytek tradycje sięgającą czasów pogańskich, kiedy to jesienią składano bogom ofiar z wołów lub w ich zastępstwie zwijane w wole rogi ciasta. Melzer sprzedawał rogale bogatym, a biedni otrzymywali je za darmo. Wkrótce biedni w dniu 11 listopada mogli liczyć także na inne podarunki jak chleby czy mięsa. Święto Marcina obchodzono także w całej Polsce. Łączono je z zakończeniem prac w polu, jesiennym ubojem bydła i gęsi, przygotowywaniem zapasów na zimę i urządzanymi z tej okazji ucztami.

Dziś to święto jest niebywałą atrakcją turystyczną. Rogale świetomarcińśkiez nadzieniem z maku urosły do takiej rangi, że tradycyjnie 11 listopada do Poznania, na obchody imienin ulicy Św. Marcina przyjeżdżają turyści z całej Polski. W tym dniu organizuje się również szereg wielu wystaw i koncertów.

img img img
img img img
img img img
img    

Bez echa i kontrowersji obiła się nowa ustawa o zakazu handlu w dni świąteczne, która przysporzyła poznańskim cukiernikom kilku kłopotów. Na szczęście inspektorzy pracy odstąpili od respektowania tej ustawy w dniu 11 listopada uznając, iż wymaga tego tradycja. Urząd miasta wykorzystując całą sytuację rozpoczął na tę okazję szereg akcji promocyjnych min. kampania billbordowa mająca na celu promować tradycyjne wyroby cukiernicze z Poznania pt „Rogale poznańskie wygrały”. Dodatkowo w tym roku przyznano certyfikaty najlepszym cukierniom, które pieką oryginalne poznańskie wyroby cukiernicze.

img
Przyłąpany na gorącym uczynku Ryszard Grobelny, prezydent Poznania

Jak widać obrona marcińskich rogali całą parą. Dodam jeszcze, że dla poznaniaków 11 listopada okazuje się nie mniej tłustym dniem niż tłusty czwartek. Więc spalić zbędne kalorie można na kilka sposobów. Jednym z nich jest wycieczka po kolejne…

facebook2 komentarze

25 Cze

Dom się przewrócił

Najnowsze doniesienia z Kaszub... Spodobało mi się. Kiedyś wróce jak za dobrych czasów.

img

Ktoś miał niezły pomysł z przewróconym domem i już go lubię...

facebook15 komentarzy

15 Mar

Wielka wyprz

W Poznaniu też mamy wielką wyprz...

img

facebookDodaj komentarz

22 Paź

Wyprzedaż w Tesco. WSTYD

Powinni się tego wstydzić na wieki. Wczoraj z Maćkiem pojchaliśmy w nocy do Tesco. Ku naszemu zdziwieniu była wyprzedaż. Podchodzimy bliżej i nas zamurowało. Dziwie się że takie coś można jeszcze wyprzedawać. Staliśmy nad "półką" z 5 min i nie mogliśmy przestać się śmiać...

tesco kalisz tesco kalisz

Makretingowcy się nie postarali

BTW: Dla CIebie, dla rodziny

facebook7 komentarzy

16 Paź

Dziwna kolekcja Reserved

reserved logo

Postanowiłem zawitać do Reserved w Starym Browarze. Zdziwiło mnie jedno. Wszystko ładnie, pięknie. Zastanawiam się tylko czemu kolekcja w Starym Browarze jest zupełnie inna niż kolekcja w Galerii Kalisz?

Galeria Kalisz Galeria Kalisz Galeria Kalisz

Przecież to ta sama firma i z marketingowego punktu widzenia powinno być to samo na wystawie, na półkach, na wieszakach. Najlepsze jest to, że od Koali dostałem w Kaliszu najnowszy katalog Reserved z kolekcją na jesień. W Galerii Kalisz wszystko się zgadzało z katalogiem, natomiast Stary Browar jak by zmienił kolekcję na zimową lub zupełnie inna. Czyżby chcieli się pozbyć ciuchów z tamtego roku? Kto tam ich wie. Suma summarum nic nie kupiłem, bo nic mi sie nie podobało. Będę zmuszony zrobić zakup w kaliskim Reserved i dać zarobić Koali.

Marcus Layton - So Sick of Me
Kash VS INXS - Dream On Black Girl

Wniosek: Widząc fajny ciuch kupuj go od razu

facebook2 komentarze

12 Wrz

Paprok

Są różne sposoby reklamowania swoich usług w różnych miejscach. Oto jedna z nich.

Fotki zrobione we Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. Ludwika Perzyny w Kaliszu



Z oddali



Zoom

No wiec uwazajcie... bo to paprok. :D

facebookDodaj komentarz

30 Sie

Nasz Pedet

Czasy dużych domów towarowych, podobnie jak bikiniarska przyśpiewka o Pedecie na Woli, odchodzą w zapomnienie. Patrząc dzisiaj na budynki naszych pedetów [przez całe wakacje widze na okrągło, duży zielony budynek w centrum Kalisza] trudno wyobrazić sobie ekskluzywny dom towarowy. Prawdopodobnie nigdy "Pedet" nim nie był, jednak w czasach topornej konsumpcji PRL-u mógł powodować w mieszkańcach szybsze bicie serca. W czasach swej świetności był miejscem niezwykłych kolejek.

pdtDzisiaj, gdy już nie ma problemów z zaopatrzeniem, bohater tej historii świeci pustkami. Przaśny model konsumpcji rodem z PRL został zastąpiony nowymi zachodnimi wzorcami, znacznie ujednolicającymi tę sferę życia. Podobny los spotkał popularne "Pedety", które zastąpiono nowoczesnymi centrami handlowymi. W wielu miastach w Polsce Pedety stoją dziś opustoszałe. Można by pomyśleć ze zatrzymały się w czasie. Gdyby nie przyjazd Papieża JP2 do Kalisza w czerwcu 1997 [o ile się nie myle] to nadal była by to „piękna” szara postkomunistyczna budowla, którą odziedziczyliśmy po minionej epoce kultu pracy i robotnika. Może nie pamiętam czasów PRL'u bo urodziłem sie pod koniec lat 80 [86 rocznik] i nie moge powiedzieć o klimacie panującym w tamtych czasach. Ale przecież nasze kochane Powszechne Domy Towarowe funkcjonowały także w latach osiemdziesiątych. Z całą pewnością moge powiedzieć, że był tam specyficzny klimat. Wchodząć do środka, czuło się ogólny zaduch. Na każdej kondygnacji ogromne okna, na podłodze ustawione długie rzędy półek, którymi idąc mijaliśmy zawieszone nad naszymi głowami wielkie wiatraki mające „przepompowywać” powietrze, żeby nie było duchoty. Duchota i tak była. I to jaka. Dobrze pamiętam panie sprzedawczynie, które z mozołem i dużym trudem obsługiwały wielkie kasy fiskalne, do tego nabijały paragony na takie fajne szpikulce. Od razu widać było, że im się nie chce. Zupełnie nic. Często stały i dyskutowały. Zadając im pytanie - odpowiadały szczątkowo.Moj pedet, w moim mieście składał się z 4 kondygnacji plus poddasze. Na pierwszym pamiętam, że byly perfumy, kosmetyki, produkty pierwszej potrzeby i szkło. Na drugim ubrania, obuwie dla kobiet i mężczyzn. Na trzecim natomiast zabawki [pamiętam jak dziś ze zawsze ciągnąłem ojca za ręke, żeby pooglądać zabawki] oraz ubrania i obuwie dla dzieci, także wózki i takie tam. Na ostatnim agd i tu uwaga... meble. Meble na ostatnim piętrze. Ktoś miał niezły pomysł. Zawsze zastanawiałem się co jest wyżej. Zawsze wielkie, szerokie schody były zagrodzone. Wywieszona była kartka – „brak przejścia”. Podobno był tam magazyn. Ale to była największa tajemnica mojego dzieciństwa. Do dziś tego nie wiem co tam było. Pamiętam, że w każdym mieście pedet zaskakiwał czymś innym.


pdt

W warszawie welką atrakcją dla maluchów było stoisko obuwnicze. Podczas przymierzania butów można było posłuchać bajki o Śpiącej Królewnie lub Czerwonym Kapturku. Służyły do tego małe czerwone telefony zawieszone na ścianie. Telefony te jednak psuły się często i albo nic nie było przez nie słychać, albo głos lektorki opowiadającej bajkę brzmiał jak ze zdartej płyty. Po skończonych zakupach można było zafundować dziecku nową fryzurę w dziecięcym salonie fryzjerskim lub bitą śmietanę z rodzynkami w kawiarence U Baby Jagi. Atrakcją były także ruchome schody, którymi jeździło się wte i wewte.


pdt

Domy Towarowe Centrum zostały sprywatyzowane w 1998 r. 75 procent akcji kupiła spółka Handlowy Investments Centrum. Kiedy „Pedety upadły” w wielu miastach stoją do dziś puste. U mnie w moim rodzinnym mieście było wiele prób reanimacji starego poczciwego PDT. Były meble, było RTV AGD, była Żabka. Teraz jest od roku przeniesiony Empik. Najbardziej śmiać mi się chce ze sklepu obok mojego Pedetu. Sklep meblowy pani Andrzejczak. Mam wrażenie, że był on tam od zawsze, że przeżył ten cały dom towarowy. On był, jest i chyba nadal bedzie. Ciągle ten sam asortyment :). Taka mini wersja pedetu, po sąsiedzku. Jego starszy brat już umarł. On nadal oddycha.


pdt

Teraz pedety zostały zastąpione przez Supermarkety, Hipermarkety i inne wynalazki zachodu. Centrum handlowe kusi różnorodnymi mirażami: modnego stylu życia - bywają tu ludzie z klasą, którzy wiedzą, czego od życia chcą; czy też dalekich podróży - możemy ich zaznać, kosztując dań z różnych stron świata. Dlatego "zapomnij się w świecie modnych marek, smaków, wśród ludzi takich jak ty" - szepczą nam spece od reklamy. To tu jest nowe centrum miasta. Czym jest poczciwy PDT wobec takiego następcy? Pytanie nie bez znaczenia, bo zmusza do zestawienia przestrzeni Warszawy z wewnętrznym środowiskiem centrum handlowego. To ostatnie mówi o sobie: bezpieczne, przyjazne miejsce, w którym można dobrze spędzić czas, zabawić się i odpocząć. No nic... dzieci nowych czasów już nie będa pamiętać Pedetów. Pewnie jestem jednym z ostatnich roczników który pamięta takie cuda. Teraz będa miały wspomnienia z otwarcia nowego hipermarketu, nowego centrum handlowego, nowej galerii. Będa wspominały jakie to promocje można było zaobrserwować w każdym z tych miejsc. A czemu tak myśle? Proste! Wystarczy tylko otworzyć oczy i zobaczyć jakie reakcje wsród dzieci i nie tylko powoduje otwarcie nowego Centrum Handlowego.

facebookDodaj komentarz