Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

2 Lut

A po śmierci sukces

Fani gier RPG powiedzieliby, że po śmierci poziom postaci nie spada. I tak to już chyba na tym pazernym świecie jest, że poziom ten czasem rośnie proporcjonalnie do szybkości rozumowania odbiorców pomnożonej przez popularność.

Jednak niektóre postaci potrafią być więcej warte po śmierci niż za życia. Zmarły w 2009 roku Michael Jackson znalazł się na szczycie listy najlepiej zarabiających nieżyjących gwiazd show biznesu. Nie gorszy jest również Elvis Presley, Jimi Hendrix, czy członkowie legendarnej grupy The Beatles - John Lennon i George Harrison. Oni po dziś dzień sprzedają płyty.

Podobne zrywy można było obserwować w przypadku śmierci wokalistów: Amy Winehouse [2011], Kurta Cobaina [1994], Grzegorza Ciechowskiego [2001], Czesława Niemena [2004] i Magika [2000]. Niektórzy pisarze i artyści mieli (mają) także swoje pięć minut - Tolkien, niedoceniony za życia Vincent van Gogh i w pewnym sensie Juliusz Słowacki.

Kto następny? Bezapelacyjnie Wisława Szymborska! Magazyny puste. Dodruk w trakcje. I jak mawiał klasyk - czasem to wielki pech być nieboszczykiem. W końcu nie można tego zobaczyć.

facebook4 komentarze

2 Lut

Równaj

Nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów, będzie tych osób chyba dwie na tysiąc...

I coś w tym jest! Taka prawda prawd. A z przymusu nic dobrego.

Dla jednego Wiesława, dla innego Wisława. U Napieralskiego "ikona pozytywizmu", a dla Nowackiej Wisłocka...

A dla samej zainteresowanej...

... ludzie głupieją hurtowo i mądrzeją detalicznie. Dlatego kochamy i popieramy przypadki detaliczne.

Wszystko! Bo tak to już jest, gdy podróbka próbuje równać oryginałowi. Na siłę.

facebookDodaj komentarz

24 Sty

Hołdys vs reszta świata

Tytuł winien właściwie brzmieć "Hołdys vs ACTA", ale nie mogłem się powstrzymać. Do wpisu zainspirował mnie wczorajszy odcinek "Tomasz Lis na Żywo" #1 oraz wpis na swoim Blipie #2. Z uwagi na swój "egoizm" i rzekomy "narcyzm" nie komentuje wydarzeń niedotyczących swojej osoby. Dziś wyłamię się z owej szufladki.

Hołdys taki mądry, a w jego firmie zrobiono kiedyś kontrole i okazało się, ze wszystkie komputery miały... pirackie oprogramowanie. #ACTA

Otóż nie ma nic bardziej inspirującego jak hipokryzja otoczenia. Tak! Hipokryzja! I taki problem ma właśnie Zbigniew Hołdys aka "artysta", który jest "jedyną" osobą (jak sam zresztą przyznał), która popiera w Polsce pakt ACTA. A przecież:

Podczas kontroli w firmie Zbigniewa Hołdysa Business Software Aliance (BSA) - organizacja zajmująca się zwalczaniem piractwa komputerowego - znalazła oprogramowanie, na które znany muzyk nie posiadał licencji.

Co ciekawe sama sprawa toczyła się ponad 6 lat (od 2000 do 2006 roku), w której "artysta" dawał antypiracki koncert hipokryzji. Finałem sprawy była zawarta ugoda, w której Zbigniew Hołdys zobowiązał się do przekazania na rzecz dwóch domów dziecka w Lublinie zestawów komputerowych.

Czy zatem stosowne jest występowanie przed opinią publiczną jako zagorzały obrońca twórców i zwolennik ACTA? Czy może jest to swoista pokuta za przeszłość?

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że kopiowanie treści oraz ich rozpowszechnianie bez zgody autorów jest niezgodne z obowiązującym prawem. W przypadku muzyki (a dokładnie artystów) medal ma zawsze dwie strony:

  • kim byliby dotychczasowi twórcy, gdyby założyć, że piractwo nie istnieje?
  • jaką muzykę graliby dotychczasowi muzycy, gdyby założyć, że słuchali przez całe życie tylko legalnej muzyki?

Pytania te pozostawiam bez odpowiedzi.

facebook11 komentarzy

17 Sty

Portret własny

Self-portrait

Polak. Podobno katolik. Klasa średnia. Dużo powiedziane.

facebook6 komentarzy

11 Sty

Powroty

Kiedyś wybudowano most. Połączył Dilles Bottom w Ohio z Moundsville w Zachodniej Virginii. Rozciąga się 912 stóp ponad rzeką Ohio. 12 100 ludzi używa tego mostu codziennie. Zaoszczędził on 35 mil jazdy w każdą stronę pomiędzy Wheeling i New Martinsville. To daje 847 000 mil jazdy dziennie... 25 410 000 mil w miesiącu i 304 miliony 920 tysięcy mil w roku. Został ukończony ten projekt w 1986 i odkąd istnieje zaoszczędził 6 miliardów 708 milionów 240 tysięcy mil, których nie trzeba pokonywać. Przyjmując, że prędkość jazdy to 50 mil na godzinę, to w ciągu 134 milionów 164 tysięcy 800 godzin albo 559 tysięcy 20 dni ten malutki most zaoszczędził ludziom na dojeździe 1531 lat ich życia, którego nie zmarnowali na siedzeniu w samochodzie. 1531 lat!

Sęk tkwi w tym, że niektórzy ludzie lubią długo wracać do domu...

facebook3 komentarze

30 Gru

Wspomnienie "04

Przeglądając zamrożone w czasie... chwile... przywracają wspomnienia. Te wyjątkowe. Z reguły bardzo szczęśliwe lub traumatyczne. Ale wspomnienia!

W końcu niewiele jest rzeczy, które skutecznie oszukują rzeczywistość. Szczególnie na przestrzeni lat, nadając im nowy wymiar. Nowy ton. Nową barwę.

I takim właśnie jest po 7 latach Sylwester dwa tysiące czwartego roku. Złudzeniem (mało?) interesującej przeszłości!

Sylwester "04

facebook2 komentarze

13 Lis

Arete

Właśnie sobie uświadomiłem, że podleganie wszelkim szeroko pojętym teoriom spiskowym nie ma największego sensu. To samo tyczy się analizowaniu, czy nawet ich zgłębianiu. To irracjonalne. W gruncie rzeczy szkoda na to czasu.

Po pierwsze - nawet jeśli, nie ma na to się żadnego wpływu na życie kogokolwiek z nas.

Po drugie - czy rzeczywiście świat jest tym zainteresowany? Życie toczy się dalej!

Po trzecie - samodzielna jednostka nie dysponuje tak szeroką wiedzą, by wyjaśnić "teorię". Ba! Nawet kilka tysięcy osób (ewangelistów) nie jest w stanie wyjaśnić swojej "teorii". Im więcej ludzi wyznaje ową "teorię", tym bardziej pogłębia się niewiedza reszty.

Po ostatnie - dziwi mnie sposób w jaki niektórzy bronią swoich poglądów. Zdobyli je tylko i wyłącznie na podstawie filmów na YouTube. Czy też zauważyłeś jakie to głupie?

Zamiast zaprzątać sobie głowę i wolne pokłady szarej materii, lepiej skupić się na arete, czyli ideałach, w których dąży się do osiągnięcia pewnej doskonałości.

Cytując:

Arete jest pojęciem swoiście greckim i niełatwo znaleźć jego odpowiednik we współczesnym języku. Zwykle tłumaczy się je jako cnotę, choć słowo cnota zostało ukute w kontekście kultury chrześcijańskiej lub jako dzielność. Słowo dzielność jest etymologicznie bliższe znaczeniu jakie nadała słowu arete kultura grecka. Początki użycia słowa arete w literaturze greckiej odnajdujemy w eposach Homera. W tradycji starogreckiej szlachty pojęcie arete oznaczało ideał mężczyzny i rycerza, łączącego wytworny, dworski obyczaj z męstwem na polu walki. W sensie węższym określa wartość człowieka, zalety zarówno ciała jak i ducha.

W skrócie całą ideę można określić jako pewien ideał, do którego człowiek powinien dążyć. Nie jest co prawda punktem wyjścia, lecz celem wysiłku, który jest skierowany na to co stanowi wartość. Nagrodą osiągnięcia arete jest uznanie. W tradycji greckiej człowiek, który zbliży się do doskonałości zasługuje na najwyższy podziw.

Podchodząc filozoficznie do arete okazuje się, że samą ideę nie można osiągnąć definiując i następnie ucząc innych pewnych zasad etycznych (współcześnie to próbuje się robić). Świat zmienia się zbyt szybko. Kiedyś pewne wytyczne gwarantowały krótkotrwały spokój społeczny (wszyscy wiedzą, że każda doktryna ma swój kres). Arete swoje źródło czerpie z wewnętrznej mądrości, której nie da się nauczyć. Można ją kształtować jedynie przez samodoskonalenie. Przykładem złego podejścia do kształtowania owej paidei (formowanie człowieka od najmłodszych lat przez edukację i wychowanie; uniwersalne podstawy edukacji) jest kościół. Definiowane i narzucane przez religię normy etyczne i moralne są z góry spisane na niepowodzenie. Wielcy filozofowie dawno o tym pisali i mówili, że nie da się tego osiągnąć w ten sposób. Dziwne jest to, że współczesny kościół nie czerpie z tej praktycznej wiedzy. Dlaczego? Na to pytanie powinien sobie odpowiedzieć najlepiej każdy sam.

Co najważniejsze - w Europejskiej kulturze arete jako tako nie istnieje. Nie jest uważane za żadną wartość. Nie jest znane. Tak jak kultura Grecji tkwiła w swoim ładzie dość długo i stała się w pewnym sensie synonimem skostniałości, to tak doczesny świat zmienia się zbyt szybko by móc pamiętać o takich wartościach jak arete, męstwo... doskonałość. Niech dowodem będzie brak polskiej definicji tego słowa. To po prostu pusta strona, tak pusta jak puste znaczenie arete tkwi w głowach współczesnych ludzi.

facebook4 komentarze

13 Lis

Silvio odszedł

Viagra na język i Bunga-Bunga na całego. Bye! #1

Dla zdezorientowanych po wczorajszych wydarzeniach w Stolycy (które notabene uśmierciły kilkanaście kotów) - dymisja Berlusconiego jest rezultatem utraty przez centroprawicową koalicję rządową większości w Izbie Deputowanych. Berlusconi zapowiedział, że złoży rezygnację po uchwaleniu ustawy dotyczącej stabilizacji sytuacji finansowej Włoch. To ważne wydarzenie w historii Włoch, które stoją na krawędzi bankructwa. Izba deputowanych przyjęła ustawę stabilizacyjną stosunkiem głosów 380 do 26. W głosowaniu nie wzięła udziału dotychczasowa centrolewicowa opozycja. Poprzedziła je ostra wymiana zdań pomiędzy przedstawicielami opozycji i ustępującej koalicji.

facebook2 komentarze

3 Lis

Pieniądze, zdrowie, życie, śmierć

Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział:

Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc.

facebook3 komentarze

23 Paź

Psy

Mają autostrady, a takie bzdury wymyślają:

Dogs

Pieskie życie nabiera nowego znaczenia. Szczególnie w stosunku do niemieckich "kundli".

facebook3 komentarze

21 Paź

Marsz oburzonych

Marsz oburzonych można wytłumaczyć kilkoma prostymi słowy: nic nie zdziałasz... wyjdź na ulice i napie**alaj!

Dziękuję!

Lady Pank - Mała Wojna

facebook8 komentarzy

9 Paź

¡Sonríe!, estás en España

Uśmiechnij się! Jesteś w Hiszpanii...

Fufü Ai - BCN

facebook2 komentarze

6 Paź

Katalonia / Lloret de Mar cz. 1

Tak, byłem w Katalonii, na Costa Brava, w Lloret de Mar. O samej miejscowości nie trzeba się za dużo rozpisywać – sporo wysokich hoteli, plaża, krystaliczna woda, 2 zamki, kościół, dom Lionela Messiego, modernistyczny cmentarz, muzea, świetne jedzenie i bracia Rosjanie szastający kasą na lewo i prawo.

Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11

Z racji, że Costa Brava odwiedziliśmy pod koniec września to tych ostatnich (jak i w ogóle turystów) nie było zbyt wielu. Na plaży luźno, woda rozgrzana, a pogoda całkiem dopisała. Stan opalenizny można ocenić na 5+.

Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11

Jeśli chodzi o samych Hiszpanów jednym słowem można określić to w trzech słowach: trabajo, sjesta i fiesta. Jako, że Katalonia to jeden z najbogatszych rejonów Hiszpanii spodziewałem się sporego przepychu i rozrzutności. Niestety (albo i stety) Hiszpanie mimo sporych zarobków (w porównaniu do polskich realiów) nie należą do zbytnio szczodrobliwych. Raczej nie żyją na pokaz, a wszelkie środki trzymają zapewne na czarną godzinę. Nie uświadczy się tam raczej luksusowych domów (choć tamtejsze są całkiem ładne, zadbane) i samochodów.

Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11

Co do stylu życia typowego Hiszpana udało mi się zaobserwować jedną ważną rzecz – wszech znane słowo „mańana” jest nieprawdą. To totalna bzdura. Nie zauważyłem żadnego lenistwa, a raczej wrodzoną towarzyskość i wieczną ochotę na uprzyjemniania sobie czasu. I to by było na tyle. Praca jest dla nich tak samo ważna jak odpoczynek. I tutaj trochę hipokryzji - w Barcelonie Katalończycy mawiają „trabajo como Polaco” (pracujący jak Polak – bez przerwy na sjestę).

Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11

Co Hiszpanie sądzą o Polakach? Cóż w porównaniu z Rosjanami jesteśmy bardziej lubiani, ale niestety pod względem turystycznym wolą tych pierwszych (rozrzutność, wydawanie pieniędzy na pokaz, chęć zaspokojenia każdej zachcianki). Wchodząc do sklepu często spotkać się można z określeniem „el Polaco”, które utożsamiane jest z typowymi cechami Polaków (a wszystko zaczęło się od porównywana Generała Francisco Franco do historii Polski po 1945 roku). Jest to określenie raczej negatywne, aczkolwiek zabawne. Podobno zdarzały się sytuacje, że Polak spytany o pochodzenie brany był za mieszkańca Barcelony.

Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11
Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11
Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11 Lloret de Mar / Spain "11

Album w portalu Flickr.

Zamienniki tonerów, wynajem, serwis drukarek

facebook12 komentarzy

6 Paź

Zmiany

Ci, którzy są na tyle szaleni, by wierzyć, że mogą zmieniać świat, rzeczywiście to robią
~Steve Jobs

To jest to! Zmieniać świat z szaleństwem w oczach i uśmiechem na twarzy...

facebookDodaj komentarz

27 Lip

Frontem do klienta

- Dzień dobry, zakłada Pan automatykę do bramy?
- Owszem
- To super!
- A ma Pan poprowadzony prąd, położony kabel, przygotowany słupek, bramę [...] oraz wiertarkę?
- Słucham?

Zastanawiający jest zakres usług w/w firmy... Zapewne szeroki wachlarz #1.

facebook9 komentarzy

4 Lip

Dno

Sięgam dna... Podobno szczyt bezczelności to narobić komuś na wycieraczkę, zapukać, poprosić o papier i powiedzieć, że był zbyt szorstki.

Jednak wydaje się, że większym szczytem bezczelności mogłoby być spożycie gówna i twierdzenie, że było truflami. Notabene ów przysmak jest bardzo podobny do numero uno... Śmiem twierdzić i wysunąć daleko idącą tezę, że wielu myli je ze sobą i uprawia tego rodzaju praktyki.

Stop! Zatarłem tryby.

facebook1 komentarz

9 Maj

Dzieci bloków i kamienic

Wykon dobry bo... kaliski. Prawdziwy!

W tle legendarny Manhattan.

Nelux - Dzieci bloków i kamienic ft. Nowator

facebookDodaj komentarz

6 Maj

Dzicz

Raccoon Creek State Park / US

Dzicz w parku i dzicz na stadionach. Co za różnica!

Btw. Wszyscy tylko zapomnieli, co leżało u podstaw burd na stadionach angielskich i co jest podwaliną bandyctwa na polskich obiektach sportowych. Wydatki na towary pierwszej potrzeby i ogólnie odczuwalny klimat gospodarczy! #1 #2 #3.

W ramach ciekawostki: punkt 2 i 3 - ciekawa zależność.

facebookDodaj komentarz

5 Maj

Polgaria i Polandia

Cytowanko:

Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.

Polacy! Jak wy to robicie...?

facebook4 komentarze

21 Kwi

Wiosna czy jakoś tak

Spring - Summer 2011

Idzie wiosna! To się widzi i czuje. I nawet ludzie zaczęli być bardziej wkurwiający. Zapewne to wynik przesilenia wiosennego #1. Bo jak to inaczej wytłumaczyć?

facebook1 komentarz

16 Kwi

Wiosna ach to Ty

Przepraszam najmocniej za trzęsący się momentami obraz. Wiecie jak to jest, gdy kręci się pornola...

facebook2 komentarze

24 Mar

Trybunał dla Tuska

Idę sobie idę...

Uwielbiam takie happeningi.

Trybunał dla Tuska
Przestępca Tusk za katastrofę smoleńską - Trybunał Stanu.

facebook6 komentarzy

17 Mar

Alfa i Omega

Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec... Jestem tajemniczą całością i obrazem doskonałości. Wiem wszystko, widzę wszystko. To do mnie należy pierwsze i ostatnie słowo.

Człowiek dysponujący umiejętnościami α i Ω potrafi bezsprzecznie odczytywać myśli i zamiary na odległość. To on jest sternikiem rzeczywistości. Swoistym mentalistą i telepatą. To on za sprawą swojego kunsztu ogranicza innych w działaniach, na pograniczu czasu i przestrzeni.

Do 17 marca 2011 roku, dnia św. Patryka nie przypominałem sobie żebym był od urodzenia alfą i omegą. Dziś podobno jestem nieskończony.

facebookDodaj komentarz

7 Mar

Z prądem

... w otchłani systemu.

Swojego czasu usłyszałem, że po dłuższej przerwie fajnie jest spotkać człowieka i zobaczyć, że mimo upływających lat (w przeciwieństwie do większości) nie popłynął z prądem rozsądku...

Cokolwiek to znaczy...

facebook2 komentarze

22 Sty

Obserwacje

Patrzę przez okno i sam nie wiem... Nie wiem, co jest gorsze: komin dymiący judaistycznie, siarka na dnie butelki, pies srający na szary śnieg, czy flegma skacowanego żula wytarta w rękaw.

facebook1 komentarz

20 Sty

Szczury

Ludzie są jak szczury wpuszczone do labiryntu...

Jeszcze nie nakreśliłem planu, a już próbują go zablokować!

Wniosek: Witam w Matrixie.

facebookDodaj komentarz

14 Sty

Geek

Geek

Na Palikota...Czy uwierzycie w moją przemianę?

facebook2 komentarze

30 Gru

Szopka noworoczna

Święta święta i po świętach... Kurde miałem to napisać już kilka dni temu. Ale who cares! Zastanowiła mnie w okresie poświątecznym jedna drobna rzecz - reklamy świąteczne. Nadal są emitowane w ramówce telewizyjnej, a mimo wszystko już nie działają. Jak dla mnie pieniądze reklamodawców wyrzucone w błoto.

Fenomen Świąt, czy jak to tam, kto zwał - czar Świąt, prysł. To tak jakby 1 stycznia puścić „Last Christmas” zespołu Wham i zacząć ubierać choinkę... No dobra, nie liczę tych, za wschodnią granicą. Oni zawsze dostają europejskie odpadki niesprzedanych choinek, karpi i innych świątecznych pierdół. Dziwnym zbiegiem okoliczności zawsze są i byli do tyłu (od tyłu). Tak, czy siak nie ma już klimatu... na wydawanie pieniędzy.

W tym roku to nawet wielbiciele promocji (groupies)  na rzekome "czyszczenie magazynów w Media Markt" zwyczajnie zaspali. Nie było bijatyk, szarpaniny, kolejek, wyzwisk i co najważniejsze - połamanych nóg w walce o laptopa. Troszkę mi szkoda tych uroków okołoświątecznych. No, ale cóż - prawdopodobnie sklepy już wszystko to, co miały sprzedać sprzedały i zajęte noworocznym remanentem zysków i strat zwyczajnie zapomniały o zorganizowaniu szopki noworocznej...

Ale spokojnie - po Nowym Roku (a w niektórych wyjątkowych przypadkach już zapewne wczoraj czy dziś) księża kultywując coroczną tradycję, maszerują dumnym krokiem na osiedlowe zbieranie kopert. Cel jak zwykle szczytny: dachy, drzwi, posadzki kościołów i żetony w kasynie. A czasem i opony letnie do ulubionych pojazdów kleru: Mercedesów i Passatów.

Muszę przyznać, że z tego powodu nie jestem zbytnio pocieszony... Amen!

facebook3 komentarze

20 Gru

Francuzów nie kradną

Z powodu mrozu zamarzł jeden z mechanizmów centralnego zamka po stronie pasażera. Auto przez 2 dni w różnych częściach miasta stało nieświadomie otwarte... Puk puk w niemalowane - nikt nie chciał ukraść!

Wniosek: WD-40 lekarstwem na wszystko, także na alergie i zatwardzenie.

facebook3 komentarze

9 Gru

Święta na kredyt

Miejsce : Media Markt
Czas: 8 Grudzień 2010r
Atrakcja stulecia: 10 metrowa kolejka po raty
Czas oczekiwania: min. 1,5 godziny
Cel: Spędzić Święta jak człowiek, z przytupem i prawdziwą pompą
Koszty rzeczywiste: spłata rat do XI 2011
Wniosek: Święta na kredyt!

Jak wynika z raportu firmy Deloitte - Polska rodzina w przedświątecznym okresie wyda 1,8 tys. zł: prawie 800 zł na prezenty, 550 zł na jedzenie, a pozostałą część na inne świąteczne atrakcje.

Pojawiły się głosy, że to Vat, że przedświąteczna gorączką, że coś tam coś tam. Ale tak czy siak, nie ważne, jaki byłby to powód, mniej lub bardziej usprawiedliwiony - pamiętać cały czas trzeba (wbrew temu, co mówi Marek Kondrat), by wydawać tyle ile się samemu ma. Zdrowy rozsądek jest tutaj, jak najbardziej wskazany. Nie należy ulegać świątecznej pokusie spędzenia świąt lepiej, z należytym przytupem czy pompą. Ważne by spędzić Święta z godnością. Niekoniecznie na kredyt. Szczególnie, gdy Nowy Rok od zawsze był zapowiedzią czegoś nowego. Dla Żydów odnowy, dla Chińczyków (rok 2011 rokiem metalowego królika) zapowiedzią spokojnego roku… Rozpoczynanie nowego cyklu rocznego z solidnym minusem na rachunku bankowym nie jest najlepszym rozwiązaniem. Do powyższego ma się to po prostu nijak.

facebook6 komentarzy

27 Lis

Happy Sad

Happy Sad

facebook1 komentarz

13 Lis

A w bramie...

W Bramie

... zupełnie inne życie, inne realia.

facebook1 komentarz

10 Lis

Trampy

Trampki / Sneakers

Tak, kupiłem trampki. W wieku 24 lat... Zawsze o takich marzyłem!

facebook12 komentarzy

20 Paź

Hipokryzja i kabotyństwo

Właśnie teraz widać idealnie hipokryzję polityków. Skoro nawarzyło się samemu piwa – trzeba je teraz wypić. Nikt inny nie jest bardziej winny jak sami politycy, a szczególnie politycy z Prawa i Sprawiedliwości. Są głosy, aby zacząć monitorować Internet w celu eliminacji gróźb karalnych. Że niby Internet to źródło tego typu patologii. A ja chciałbym zadać pytanie wszelkiej maści politykom, czy rzeczywiście nic nie mają sobie do zarzucenia, jeśli chodzi o swoją działalność polityczną? Bo wydaje się, że jeśli ktoś komuś grozi to nie robi tego z czystej przyjemności (nie liczę psychicznie chorych). Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że tego rodzaju wydarzenia są „ostatnim krzykiem” wielu obywateli. Wynika to zapewne z tego, iż mimo „pięknych” opinii wielu polityków, że biura poselskie są miejscem pomocy innym, rozwiązywania bardzo ważnych spraw ludzkich. Chyba jednak nie, skoro po wczorajszej napaści ujawniono więcej tego typu przypadków. Z niczego się to nie bierze. Obraz polityków w świadomości ludzkiej jest wszystkim doskonale znany. A tego typu wypowiedzi  #1 wcale tego nie próbują zmienić.

Inna kwestia to narodziny nowej partii męczenników. Śmierć prezydenta Kaczyńskiego z ramienia PiS. Śmierć polityków Prawa i Sprawiedliwości w tragedii smoleńskiej. Licytacja samochodu Jacka Kurskiego. Atak na biuro poselskie w Łodzi.

Trzeba mimo wszystko sprawnie zauważyć, że wszystkie powyższe wydarzenia swoją genezę mają tylko i wyłącznie u podstaw działalności partii Jarosława Kaczyńskiego. Wcale mnie to nie dziwi, że teraz wszelkiej maści przejawy źródła agresji przypisywane są politykom Platformy Obywatelskiej. Bo tak wskazywałaby najprostsza logika dla mas. Ale jakie argumenty będą mieli niektórzy zabierający głos w tej sprawie, jeśli okaże się, że osoba, która dokonała ataku w Łodzi była np. z PSL’u albo SLD? Z drugiej strony, na jakiej podstawie domniemuje się, że osoba ta reprezentowała PO. A może należałoby przyznać się, że 62 letni Ryszard C. należał do partii „OBYWATELE”. Kolejny raz z rzędu pewna „jedyna właściwa” „super partia (kurwo)” odwraca kota ogonem i dokonuje swoistego popisu hipokryzji (nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz).

Tło ostatnich wydarzeń przypomniało mi doskonale o pewnym incydencie na Politechnice Gdańskiej w 2002 roku. „53-letni pracownik naukowy Politechniki Gdańskiej - Krzysztof K., uderzony w środę po południu przez studenta toporkiem w głowę, zmarł na sali operacyjnej gdańskiej Akademii Medycznej. 23-letni Kamil P. został wezwany do gabinetu przez wykładowców, bowiem podejrzewali oni, ze ściągał podczas wcześniejszego kolokwium zaliczeniowego. W gabinecie student zaatakował toporkiem 50-letniego profesora Czesława Stefańskiego. Uderzył go w głowę i szyje. W jego obronie stanął 53-letni asystent Krzysztof K. Został uderzony w głowę. Kamil P. we wtorek zdawał egzamin z przedmiotu Teoria Obwodów i Sygnałów. Prowadzący wyprosili go z sali, gdyż podejrzewali, ze ściągał. W środę student najprawdopodobniej miał zaliczać egzamin ustnie.” Sprawa ta wstrząsnęła środowiskiem akademickim. Wielu wykładowców mówiło „Nie wiemy co się stało”.  A przecież to czysta hipokryzja. Każda osoba, która studiowała bądź miała doczynienia ze szkolnictwem wyższym doskonale wie jak wyglądają zaliczenia oraz jak upierdliwi potrafią być niektórzy wykładowcy. Bardzo podobną sytuację można było mieć okazję obserwować w dniu wczorajszym.

Zastanawiające jest, dlaczego PiS w swoim repertuarze ma tylko jeden rodzaj retoryki.  Przykład tego rodzaju schematów wypowiedzi można zobrazować prostym przykładem. Otóż człowiek, który myśli w określony sposób będzie wypowiadał się w równie ścisłym stylu odpowiadającym jego myślom. Oznacza to, że jeśli uważa się wewnętrznie (ma się takie przekonanie), iż należy atakować innych (także za światopogląd) to automatycznie dąży się do urzeczywistnienia swoich pragnień. Problem w tym, że tego rodzaju podnoszone wypowiedzi przesłaniają cel, jaki przyświeca posłom w ich publicznej służbie. Zwykłego człowieka nie interesuje kogo to wina, kto co powiedział, a czego nie powiedział. Zwykłego człowieka interesuje nie sama polityka, a sprawowanie realnych rządów. Sprawy gospodarcze, ekonomiczne, administracyjne itd. Jeśli otwiera się komuś nóż w kieszeni, to właśnie za sprawką tego rodzaju nagonki i języka. A kto szabelką wojuje od szabelki ginie. Pełna odpowiedzialność za czyny i słowa. Niemal jak za czasów Hammurabiego. I to jest chyba sedno całej sprawy.  

facebook28 komentarzy

18 Paź

Kiedyś

... pisałem dużo. Jak na swoje możliwości na pewno. Uważałem (uważam), że jest sporo tematów, które należy i należałoby poruszyć. Mniej lub bardziej ciekawych. Jednak w pewnym momencie odkryłem swoisty substytut grafomanii - zdjęcia. Są dowodem na to, że czasem jedno zdjęcie potrafi zastąpić milion słów. To z kolei jakiś rodzaj lenistwa z mojej strony. Drogiego lenistwa. Powiedzmy sobie szczerze - szybciej jest zrobić jedno zdatne zdjęcie aniżeli napisać sensowny tekst. Ale obiecuję - to się zmieni.

Może.

facebook3 komentarze

7 Paź

Umiejętność wystąpień publicznych

Umiejętność wystąpień publicznych to taka umiejętność, którą nie każdy posiada, a posiąść ją nie jest łatwo. Za wzorcowy przykład może posłużyć Barack Obama i odpadające godło.  Końcówka zdecydowanie pokazująca świetny dystans do siebie – „przecież wszyscy wiedzą, kim jestem”.

Zapewne analizując podobne przypadki znalazłaby się i taka osoba, która zamiast reakcji śmiechem, z odrobiną dystansu zareagowałaby ogromnym, czerwoniastym burakiem na twarzy. A wszystko przez to, że w głowie jedno: „co ludzie powiedzą?”. Maksymalne spięcie i typowa mina doskonale znanej Hiacynty Bukietowej.

Już nie raz przekonałem się o tym, że najmniejsza plama na ubraniu czy niedziałający kabel od projektora, jednym słowem pierdoła - potrafiła zdominować całą wypowiedz. Nawet wtedy kiedy przez 99,9% uczestników wystąpienia „fo pa” było niezauważalne.

Złotych rad okazuje się, że nie ma. Liczy się regularne „stawanie na środku” i nauka. Na własnych błędach. Zdobycie śmiałości wydaje się kluczowym elementem umiejętności publicznych wystąpień. Nie ma nic bardziej paraliżującego od nieustającego wzroku gapiów oraz bardziej przerażającego od perspektywy jąkania się przed 10, 20 czy setką zgromadzonych osób.

facebookDodaj komentarz

24 Wrz

One chance, one life

Vincent van Gogh za swojego życia sprzedał tylko jeden obraz. "Czerwone winnice w Arles" za 400 franków. W 1990 roku na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby’s ten sam obraz sprzedano za 53,9 miliona dolarów. Wszystko przez to, że nikt nie dał mu szansy...

Wiem, co czuł. Wiem, jaki musiał być niemiłosiernie wkurw...ny. I także wiem, że malował świetne kompozycje!

facebook10 komentarzy

20 Wrz

Negacjonizm czyli autopsja sztuki spiskowania

Liderzy ruchów negacjonistycznych mają zdecydowanie bardziej zaawansowane problemy z psychiką. Pojawiają się u nich wszystkie cechy zaburzeń typowych dla paranoików - są pełni gniewu, nie znoszą jakiejkolwiek krytyki i mają wyolbrzymione poczucie własnej ważności. Negacjonizm jest w tym wypadku poważną, łatwą do zdefiniowania chorobą psychiczną. Ani ideolodzy ani szeregowi negacjoniści nie kłamią jednak - przynajmniej w powszechnym rozumieniu tego słowa. Wpadają po prostu w pułapkę czegoś co w psychiatrii określa się mianem podejrzliwego myślenia. Ludzie ci mają wypaczone poczucie rzeczywistości. Odbierają ją w zdeformowanej postaci, dlatego też wszelkie próby dyskusji z nimi skazane są na niepowodzenie. Każdy człowiek dopasowuje świat do swojego poczucia rzeczywistości, ale osoba z natury podejrzliwa potrafi niesamowicie naginać fakty na własne potrzeby.

Powyższy opis pasuje idealnie do pewnej, konkretnie określonej rzeszy osób. Nie chodzi tu bynajmniej o kogoś z moich znajomych, czy członków rodziny [co w pewnym stopniu można by powiązać z jakąś chorobą psychiczną]. Raczej o tych związanych z dwiema deseczkami na jednej z ulic Pacanowa.

facebook2 komentarze

15 Wrz

Myśli nieuczesane

Mądry człowiek jest w stanie przewidzieć to, czego nie można jeszcze zobaczyć.
Głupiec jest ślepy nawet wówczas, gdy dowody zostały odkryte przed jego oczyma

facebookDodaj komentarz

3 Wrz

Orwellowsko

Przeglądając ostatnio cytaty Orwella (te o dziwkach itd) traktujące politykę w sposób niewątpliwie abstrakcyjny - myślę, że gdyby Orwell jeszcze stąpał po Ziemi, spytałby żyjących tu i teraz:

A gdzie jest problem?

facebookDodaj komentarz

24 Sie

Kotleciki

- Sebciu! Dziesięć kotlecików jest...
- Pomyłka...
- A to przepraszam.

100% fantazji zamkniętej w 9 sekundach rozmowy

facebookDodaj komentarz

21 Lip

Krotoszyn

Z Patrykiem tzw. quick trip. Tym razem padło na Krotoszyn, średniej wielkości miasteczko w Wielkopolsce. Po szybkim rekonesansie znaleźliśmy nawet kilka zabytków i atrakcji turystycznych: park z możliwością konsumpcji taniego wina i piwa, kościół z tablicą pamiątkową oraz najdłuższą zebrę w Polsce.

Krotoszyn / Poland

Krotoszyn / Poland

Krotoszyn / Poland

Pytając o drogę natknęliśmy się na funkcjonariuszy krotoszyńskiej drogówki. Przeprowadzali akcje wyrywkowej kontroli kierowców. Postanowiliśmy skorzystać z ich pomocy. Z pełnym luzem (charakterystycznym dla Belize) i ogólnym nieogarnięciem sytuacji którą stworzyli, Policjant najwyraźniej zapomniał, że zatrzymałem się przy nim wyłącznie z własnej, dobrej i nieprzymuszonej woli.

- Dzień dobry.
- Czym Pan przyjechał?
- No jak to czym? Samochodem.
- Którym?
- [wskazuję palcem samochód]
- Z jakiego kierunku?
- Od Ostrowa... Chciałbym się dowiedzieć którędy na rawicką?
- ... [20 sek pauza]
- Yyyyy. Rawicką?
- Nie można naklejać nic na tablice rejestracyjne!
- A na rawicką jak dojadę?
- [tu podaje trasę]

facebookDodaj komentarz

20 Lip

Mord naszego Prezydenta

Bezapelacyjny kwiatek tygodnia wśród znajomych na Facebooku:

Pod pałacem prezydenckim koło krzyża stali ludzie z transparentem "nie zapomnimy o mordzie naszego prezydenta!"... Podeszła do nich starsza osoba i powiedziała: "Trudno będzie o niej zapomnieć bo taka sama morda jest jeszcze w sejmie".

Ihaaa...

facebook13 komentarzy

facebook1 komentarz

17 Cze

France jedne

Ku przestrodze, powiadam Wam. Strzeżcie się takich typów pewnych, a życie i szczęśliwe wieść będziecie.

facebookDodaj komentarz

22 Maj

Model biznesowy Świadków Jehowy

Swojego czasu regularnie odwiedzają mnie w Poznaniu Świadkowie Jehowy. Ostatnio zaczęły mnie zastanawiać następujące kwestie:

  • Jaki jest ich model biznesowy?
  • Ile za to dostają pieniędzy?
  • Kto tak naprawdę na tym zarabia?
  • Dlaczego rozmawiają z młodymi ludźmi?

Poczytałem trochę na ten temat w Internecie. Statystyka, a co za tym idzie – efekt skali, są miażdżące. Członków świadków Jehowy jest około 8 milionów. Sama organizacja prowadzi działalność wydawniczą. Jak sami uważają, prowadzą działalność religijną, nienastawioną na zysk. Ich zadaniem jest zgłębianie pisma świętego.

W Poznaniu przychodzą w mniej lub bardziej regularnych odstępach. Przeważnie jest to okres półroczny. W różnych składach. Z racji tego, że często wchodzę z nimi w ciekawą polemikę, jednocześnie przyjmując ich argumenty z zaciekawieniem, niczym prawdziwy niewierny - można uznać, iż skład za każdym razem musi wywierać silniejszy wpływ na moją osobę. Przypuszczam, że nie jest to przypadek. Swojego czasu pamiętam jak (na samym początku) odwiedziny 2 kobiet, w średnim wieku – raczej nie zbyt inteligentnych. Szybko dały się zbyć. Nie zostawiły nawet gazetki. Później skład już był nieco silniejszy: ojciec i syn, kobieta z mężczyzną, dwóch mężczyzn (jeden pod krawatem, drugi niski filozof). Ci ostatni sprawiali wrażenie bardziej wykształconych. Chętnie wchodzili w polemikę. I nawet argumenty były racjonalne. Rzeczywiście, z ręką na sercu muszę przyznać, będąc uczciwym – w niektórych aspektach mieli rację. Oczywiście jako rasowy przeciwnik jakiegokolwiek zniewolenia umysłu przez religie szybko zmuszony byłem dawać moim rozmówcom do zrozumienia, iż religia jest dla osób słabych, z niskim poczuciem wartości (a z tym u mnie dobrze). Na ten argument nie znaleźli odpowiedzi. Z tego też względu sprawnie, nawet inteligentnie zmieniliśmy temat na używki. Niestety – okazawszy się, iż ani nie pale, nie biorę narkotyków, czasami piję – nie jestem zbyt podatny na tego rodzaju sugestie. Zgłębianie pisma świętego, nie może mi w czymkolwiek pomóc. Otrzymałem gazetkę, rozstaliśmy się w neutralnych stosunkach. Mentalnie odczułem „do zobaczenia wkrótce”.

Dlaczego tak bardzo zależy im na dobrych stosunkach z tak młodą osobą jak ja? Otóż skoro tak bardzo upieram się nad swoim sceptycyzmem można przyjąć, że jestem pierwszą osobą w kolejce do nawrócenia na dobrą stronę mocy. Po drugie dochodzi jeszcze aspekt mojego wieku – w okresie, w którym właśnie znajduję się, kształtują się wszelkie postawy i poglądy. Bardzo łatwo też na nie wpływać. To bardzo decydujący czynnik. Wystarczy spojrzeć na statystyki ukazujące wiek osób werbowanych do sekt. W większości są to osoby młode.

Najwięcej członków sekty werbują wśród dzieci i młodzieży. Główną przyczyną ich napływu jest upadek wartości rodziny. Konsumpcyjne podejście do życia, bądź trudna sytuacja ekonomiczna rodziny a co za tym idzie poświęcanie najwięcej czasu pracy zarobkowej a najmniej dzieciom powoduje, że młodzi poszukujący w życiu trwałych wartości- przyjaźni, ciepła, zaufania, sensu istnienia (pozornie) znajdują je w sektach. Inną grupę stanowi młodzież pochodząca z rodzin niepełnych, nie mówiąc o patologicznych, z których wychodzą ludzie niedojrzali osobowościowo, emocjonalnie i religijnie, nieposiadający zdolności krytycznego myślenia i obiektywizowania rzeczywistości. Dochodzą do tego ludzie o słabej religijności a zarazem poszukujący głębszych doznań duchowych, którzy łatwo ulegają technikom werbowania i indoktrynacji. Istotny wpływ na to zjawisko ma fakt ograniczenia w szkolnictwie zajęć pozalekcyjnych i brak popularyzowania wśród młodych pozytywnych wzorów- sposobów spędzania wolnego czasu.

Świadków Jehowy nie można uznać za sektę. Przynajmniej w mojej wewnętrznej definicji. W mniemaniu mym organizacja ta, to raczej pewna forma piramidy. Jej członkowie podzieleni są na różne kategorie. Znajdują się na różnych poziomach owej piramidy. Na samym "dole" mamy tzw. sługów pomocniczych. Jak ich nazwa wskazuje, do ich zadań leży pomoc w organizacji całego przedsięwzięcia. Nie biorą udziału w bezpośrednim nauczaniu i pełnieniu obowiązków kaznodziejskich. Raczej swoje funkcje pełnią na zasadzie badania terenu, dostarczania stosownych informacji oraz kontaktu z wydawnictwem. Inną grupą w strukturze Świadków Jehowy są pionierzy (pionier pomocniczy, stały, specjalny, misjonarz – przeznaczają oni odpowiednio 50, 70 i 140 godzin miesięcznie na służbę kaznodziejską) i głosiciele. Przechodzą oni z czasem stosowne szkolenia mające za zadanie przygotować ich do pełnienia służby. Są częścią zboru, któremu przewodniczy starszy zboru. Pełni on swoistą rolę koordynatora działań. Podlega on ciału kierowniczemu, w skład, którego wchodzi grupa starszych. Ciało kierownicze pełni rolę nadzorców religii. Oczywiście w samej strukturze występują biura oddziałów. Główny polski oddział Świadków Jehowy znajduje się w Nadarzynie k. Warszawy.

Z tego, co zdołałem dowiedzieć się, cała organizacja ze swojej działalności w ciągu roku generuje dochód przekraczający 1 mld dolarów. Przy czym pieniądze te pochodzą głównie ze sprzedaży publikacji swoim członkom (23 miliony kopii danej publikacji w częstotliwości 2 razy w miesiącu). Wyznawct Jehowy nie otrzymują pism (np. "Strażnica") za darmo. To samo dotyczy głosicieli i pionierów, którzy rozdawanie materiałów religijnych finansują z własnej kieszeni.

A więc potencjalny zysk można bardzo łatwo obliczyć. Nie są to na pewno małe pieniądze.

Bardzo często w przypadku działalności Świadków Jehowy spotkać się można z opinią, iż członkowie tejże organizacji za chodzenie na swoje spotkania otrzymują stosowne wynagrodzenia. Nie jest to prawdą. Osobami czerpiącymi realne dochody z działalności Świadkó Jehowy są osoby z wyższego kierownictwa, zapewne także osoby prowadzące biura terenowe i oddziały.

Jak widać, działalność organizacji jest przemyślana. Posiada określoną zwięzłą strukturę. Aktywność organizacji Świadków Jehowy opiera się w głównej mierze na wolontariacie i obietnicach, iż praca, którą wykonują przyczynia się do poszerzenia dobra i ich wiary na świecie.

Pisałem to ja… niewierzący i niemający szerokiej wiedzy nt. Świadków Jehowy. W wielu sprawach mogę się mylić. Więcej informacji znajdziemy w znanej encyklopedii.

facebook20 komentarzy

9 Maj

Przeciętniactwo

Znać swoją wartość, to nie znaczy być zarozumiałym. My Polacy jesteśmy do tego nieprzygotowani. Nas przyzwyczajono, że najlepiej jest być przeciętnym, a jak ktoś jest lepszy to wszystkich przekonuje, że tak nie jest. // Jerzy Dziewulski

Klasyk, który wie gdzie ma jaja, a w którym miejscu dupę...

facebook1 komentarz

10 Kwi

Polska w obliczu tragedii w Smoleńsku

Umarł król, niech żyje król... życie toczy się dalej. #1 #2

darmowy hosting obrazków

Miałem sprawę z Kaczyńskim. Nie sądziłem że wygra w ten sposób.
/ L. Wałęsa

facebook4 komentarze

14 Mar

Apostazja

... czyli jak stać się wolnym człowiekiem. Bez umoralnień i taniego sumienia. Bez katolickiego pogrzebu, bez księdza. Także afer obyczajowych i tego całego kościelnego materializmu.

Za to z własnym, indywidualnym światopoglądem. Z własnymi poglądami na temat aborcji, in vitro.

Swoje czasu nad tym myślałem. Sprawdzałem. Szukałem.

Apostazja (z gr. odstąpienie, bunt) - odejście od wiary; w pierwotnym znaczeniu - całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej. Współcześnie w polskich realiach i w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego formalność polegająca na złożeniu odpowiedniego pisma, które umożliwia "wykreślenie" ze wspólnoty tej religii i skutkuje m.in nie ujmowaniem przez urzędy jak GUS takiej osoby jako katolika / katoliczki.

Co najciekawsze. W wyniku apostazji, według kościoła, wszystkie wcześniej przyjęte sakramenty są ważne. Nie można z nimi zerwać. A więc chrzest nadal jest chrztem, bierzmowanie - bierzmowaniem, akt zaślubin - aktem zaślubin.

I tu największy ból dla całego kleru:
Boga z tego związku nie da się usunąć. Dlaczego? Ponieważ jak można usunąć coś, co nie istnieje?

facebook57 komentarzy

12 Lut

Inni wiedzą lepiej

Gdybym zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.
Henry Ford, amerykański przedsiębiorca.

Z reguły powinno pytać się klientów co chcą. Prowadzić z nimi dialog w sprawie ich własnych potrzeb w myśl marketingu holistycznego. Gdyby tylko (klienci) wiedzieli co chcą. Myślę że jednak mimo wszystko potrzebny jest ktoś kto to przeskoczy. Zrobi coś ponad ludźmi, ponad ówczesnymi czasami i standardami. Bo nic nie sprawia takiej motywacji jak stworzyć coś co będzie generowało kolejne potrzeby po ów dzień.

facebook3 komentarze