O tym jak pozbyłem się konta na Naszej Klasie
Po ostatniej aferze hackerskiej związanej z wyciekiem loginów i haseł do skrzynek pocztowych z największych polskich portali [WP, Interia, Onet, O2] pozbyłem się w dość sprawny i myślę bezprawny sposób konta na popularnym portalu społecznościowym Nasza-Klasa. Ale o tym za chwilę.
Nie ma co zagłębiać się w przyczyny wycieku mojego hasła. Wbrew wcześniejszym informacjom nie zostało one przejęte ani przez phishing czy też przy użyciu keylogera. Nie korzystam z logowania na stronie Onet’u. Nie sprawdzam też poczty w miejscach z publicznym Internetem. Raczej najbardziej prawdopodobny jest wyciek z jednego z serwisów, w którym miałem konto robocze [dość głośno mówi się tutaj o portalu Gery.pl].
Natomiast skutki są już poważniejsze. Straciłem dostęp do skrzynki pocztowej. Była ona co prawda zbiegowiskiem śmieci całego Internetu, ale jak najbardziej przydatna i użyteczna. Onet oczywiście popisując się zadziwiającym refleksem, zablokował konta po kilku dniach od wykrycia wycieku. W dodatku prawdopodobnie owa lista loginów i haseł była, w niektórych kręgach znana od kilku miesięcy. Świadczyć o tym mogą w kilkudziesięciu [podobno] przypadkach nieaktualne pozycje haseł. Outlook, przez którego sprawdzam pocztę onetowską raczył poinformować mnie o niemożności pobrania listy maili. Zaniepokojony tym faktem po całym dniu absencji zajrzałem na stronę Onetu. Ku mojemu zdziwieniu zostałem uraczony komunikatem, iż konto zostało zablokowane ze względów bezpieczeństwa. Zaproponowano przywrócenie hasła poprzez wysłanie wiadomości SMS za jedyne 2zł lub odpowiedz na wcześniej ustanowione pytanie. Ochoczo przystąpiłem do opcji nr 2. Ku mojemu zdziwieniu pytanie umożliwiające odblokowanie poczty nie istniało i nie istnieje [to dziwne, ponieważ z tego co się orientuję, nie ma możliwości założenia poczty bez ustanowienia tego rodzaju pytania]. Próba kontaktu i wyjaśnienia z BOK Onetu oczywiście nie przyniosło zamierzonego efektu. Zaproponowano mi idealne rozwiązanie – wypełnienie specjalnego formularza w wersji papierowej, dołączenie skanu dowodu tożsamości i przesłanie całości na odpowiedni adres. Problem w tej metodzie jest następujący: zakładając konto typu „na spam” nie przywiązuje się większej uwagi na wymagane i konieczne do założenia konta dane.
Nie ma tego złego co… Kurwa! Nasza-Klasa również zawiodła. I to na całej linii. Nadgorliwa obsługa wyżej wymienionego portalu stwierdziła [cóż za logika], iż dbając o dobro swoich użytkowników zablokuje dostęp do osób z feralnej listy. Oczywiście moje konto zostało również zablokowane. Nie zostałem o tym fakcie jako użytkownik tego portalu poinformowany w jakikolwiek sposób – chociażby za pośrednictwem ich bloga, czy stosownej informacji podczas próby logowania. Myśląc, iż nastąpił włam i zmiana hasła na moim koncie zgłosiłem owy przypadek do supportu portalu. Na odpowiedz nie musiałem zbyt długo czekać. Poproszony o wypełnienie 10 punktowej listy, w skład w której wchodziły takie pytania jak link do profilu, login, data ostatniego logowania, data i godzina pierwszej nieudanej próby, dane osób mogące wpłynąć na taki stan rzeczy itd. – uczyniłem to wg. poleceń. W kolejnym mailu zostałem poinformowany, iż konto zostało zablokowane z powodów wycieku danych z polskich, popularnych serwisów pocztowych. Zalecono mi przywrócenie hasła na adres e-mail [pytam po jaką cholerę?]. Doznawszy dejavu postanowiłem dosadniej wytłumaczyć obsłudze portalu iż konto na Onecie zostało zablokowane z tego samego powodu co na Naszej Klasie. Oczywiście zostałem zbyty i jak zostało to sprawnie zauważone "zablokowanie poczty jest od nich niezależne" [nosz kurwa]. W takim razie zacząłem grać w inne karty – poprosiłem o przedstawienie procedur dotyczących sytuacji, w której chcę dysponować wizerunkiem własnym oraz danymi osobowymi zawartymi na moim profilu. Wystosowałem również zapytanie kto jest faktycznym właścicielem zawartych informacji na profilach Naszej Klasy [w tym zdjęć, opisów, tekstów i innych wartości niematerialnych i prawnych]. Nie dostałem pisemnej odpowiedzi. Natomiast w ramach rewanżu moje konto zostało w sposób bezczelny skasowane / zablokowane bez możliwości jego dalszego podglądu.
Wniosek: Idiotyzm, brak ludzkiej twarzy, stwarzanie samemu sobie i użytkownikom problemów.
W przypadku portalu Nasza Klasa istnieje wiele możliwości wymuszenia zmiany hasła podczas logowania. Chociażby wykorzystując do tego takie dane jak podane Gadu Gadu. nr telefonu, e-mail, data urodzenia czy miejsce zamieszkania. Brakło dobrej woli i odrobiny chęci. Tym sposobem stracili kolejnego użytkownika. Z takim podejściem sami się wykończą, zaczynając od śledzika, brak api po takie kwiatki jak blokowanie kont z jakichś dziwnych powodów. A skoro są lepsze i bardziej otwarte rozwiązania na potrzeby użytkowników i społeczności, czemu miałbym z nich nie korzystać.
Treść dyskusji z supportem NK do pobrania tutaj.
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Social integration
Mając na uwadzę coraz popularniejszy nurt "social" w polskim Internecie postanowiłem dodać kilka subtelnych ficzerów do szablonu min obsługę facebooka i buzza (blip był już wcześniej zintegrowany).
Myślałem także nad Facebook Connect ale nie do końca przyjęło się to rozwiązanie na blogach. Portale informacyjne jednak lepiej sobie z tym radzą.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Lockerz w końcu
Kilka dnia po dostawie u Paolo, koszulka Z-Listera Lockerz prosto z Nixon Lane dotarła i do mnie.
Potwierdzam, iż producentem koszulki jest Next Level. Co nie zmienia faktu, iż bawełna wydaje się być cienka, a wykonanie samej koszulki średnie. Osobiście w szafie posiadam lepiej uszyte t-shirty. W najgorszym przypadku będzie na rower, później do wycierania kurzy i mycia podłóg.
Nie mniej cieszę się z powyższej przesyłki. Wyczekiwałem ją już od grudnia. To pierwszy prezent otrzymany od Lockerz. Tym bardziej raduje. Dodam, iż na restockach średnio miałem szczęście (czyt. w ogóle).
Poniżej daje film z "unboxingu":
♫ Orphan Boy - Some Frontier
10 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Zapraszamy na libacje
Siedzę na wykładzie, cisza, nuda. Nagle przychodzi zaproszenie na libacje... Głupcem być i nie skorzystać.

9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Można oficjalnie bluzgać w Internecie
Uwaga uwaga. 1 lutego 2010 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał iż:
[...] używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest powszechnie akceptowane. Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.
Jednym słowem - zajebiście. Koniec z cenzurą internetu #1. Padł kolejny bastion.
Ponadto sąd zauważył również, że
[...] osoba wypowiadająca się na forum internetowym musi się liczyć z faktem, że opinie dotyczące jej wypowiedzi mogą być formułowane językiem typowym dla społeczności internautów. Należy również mieć na uwadze, że język ten jest często bardziej zwięzły i dosadny niż wykorzystywany w normalnej komunikacji.
Co ciekawe:
Zgodnie z przytoczonym przez Gazetę Prawną wyrokiem internauta, jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.
A co za tym idzie osoba pisząca w Internecie równoznacznie zgadza się na to, że to co pisze będzie i może być publikowane bez jej zgody (zgodnie z interpretacją prawa prasowego). Skoro Internauta piszący na jakimś forum jest osobą publiczną to Internet jak i jego osoba wpływają znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa. I jest to w pewnym sensie tożsame z pewnym rodzajem trendsettingu i można to traktować jako dopełnienie tejże definicji jako ambasadorów marki. Co najciekawsze można go w pewnym sensie traktować jako uczestnika debaty publicznej przez co (tak jak pisałem wyżej) dobra osobiste osoby publicznej są chronione w mniejszym stopniu aniżeli osoby prywatnej. Oznacza to, że jeśli ktoś nas obrazi w Internecie, tudzież my obrazimy kogoś innego np. Prezydenta to można z dużym prawdopodobieństwem powołując się na takowy wyrok uniknąć kary.
Źródło: #1
Wniosek: Dajemy na luz
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie
Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:
- Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
- Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
- Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
- Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
- 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),
Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.
Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych. Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:
- Miejsce 513% Facebook
- Miejsce 190% Goldenline
- Miejsce 158% grono
Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:
Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.
Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.
Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.
Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Allegro grozi sądem
Oto dowód:
Jestem bankrutem. Mam przesrane. Zajmą mi majątek. Proszę, pomóżcie...
21 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Archeologia Internetu "99
Zainspirowała mnie data. P. nawet zauważyła że sposób pisania taki jakiś "inteligentny" na poziomie. Nie to co dziś. I by pasowało. W pod koniec lat 90 ubiegłego wieku [boże jak to brzmi] Internet nie był ogólnodostępny. Mieli go wybrańcy. Przeważnie modemowcy i ci związani z Tepsą [łączy nas coraz drożej].
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Facebook vs. Nasza Klasa
Od jakiegoś czasu zacząłem się bawić Facebookiem. I tak sobie porównuje to i owo z polskim odpowiednikiem – Naszą Klasą. Szczerze mówiąc jest przepaść. Facebook pod względem marketingowym bije naszą rodzimą aplikację. Zresztą nawet grono nie ma szans. Na pewnym etapie projektowania portali gdzieś zatracono pierwszą ideę, która przyświecała powstaniu takich a nie innych rozwiązań. W przypadku Grona była to społeczność zamknięta, wyjątkowa, z klasą, kreatywnością. Coś na zasadzie tego, co oferuje Flaker, czy Goldenline. Flaker jest bardziej luzacki, natomiast GL to portal społeczny oparty na kontaktach biznesowy. Każdy daje coś swoistego i wyjątkowego. Nasza Klasa natomiast jest dla wszystkich. Od razu przypomina mi się hasło reklamowe jednego z banków „Bank od wszystkiego jest do niczego”. I ten slogan można zastosować do NK. Natomiast na FB już nie działa. Tam zastosowano świetne możliwości aplikacji, które pozwala użytkownikom jak i samym marketingowcom od kreacji marki w mediach na swoistą interakcję. Można tworzyć darmowe fan page dla swojej marki. Kupować kampanie reklamowe. Każdy może stworzyć w ten sposób swoisty klimat na własnym profilu. Tego nie oferuje Nasza Klasa. Jest po prostu zbyt uboga. Nie ma także takiej skali działania (around the world).
Na facebooku są obecne niemal wszystkie najważniejsze, największe, naj.. marki świata. Sprawdziłem! Znalazłem KFC, Mc Donald’s, Coca colę, Twittera, Blipa, Tarczyna itd… Co dusza zapragnie. Nasza klasa za takowy profil brandowy karze sobie słono płacić. A zasięg nie ten. Na plus natomiast za NK przemawia to, iż jej profile są o wiele bardziej czytelne. Mnie to osobiście bardziej odpowiada. Nie są także tak toporne jak FB.
Ostatnio dowiedziałem się ze FB powoli na zachodzie zaczyna wypierać podstawowe funkcje skrzynki e-mail. Osobiście tego sobie nie wyobrażam. Ale mogę zrozumieć osoby, które wiadomości e-mail wykorzystują wyłącznie do przesyłania zdjęć, filmików, krótkich notek tekstowych. IMO wole Blip.pl, ewentualnie Twittera. Kto co lubi. Minusem w tym wypadku jest nadal znikoma popularność w Polsce tego typu serwisów.
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Uwielbiam nieporozumienia
A szczególnie takie których sam nie rozumiem. Do dziś dnia wydawało mi się, że 8 miesięcy temu, gdy zakupiłem router Wifi Linksysa wkręcałem antenę dołączoną do zestawu.
Dwa tygodnie temu gdy zamawiając antenę do wifi (patyk) nadal myślałem że mam w Access Point'cie złącze RP-SMA.
Ba! Dziś próbując ją wkręcić też tak myślałem. O dziwo nie udało się. Finałowym posunięciem było potraktowanie anteny siłą mięśni, myśląc "no przeca musi się dać wykręcić". A że kilka lat temu chodziłem na uczelnianą siłkę (sic!) skutkiem tego było wyrwanie anteny i kabla łączącego z płytką routera.
Chałupniczym sposobem udało mi się to cudo naprawić (przy pomocy wykałaczki, taśmy izolacyjnej, nożyczek i noża). Wiem, że powinienem to przylutować, ale jak się okazało, 15 letnia lutownica nie działała. Po złożeniu zasięg jest niemal maksymalny. Zamiast 4db mam jakieś (powiedzmy na oko) 3,5db.
Nie jest źle. Nawet przez chwilę myślałem że jestem idiotą. Kupno nowego routera Wifi oddalone.
Wniosek: Działa? Działa
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Google szpieg
Jaja jak berety. Mamy Gmaila grupowego gdzie prowadzimy wymianę informacji o sesji, zaliczeniach, notatkach itd. Okazuje się że poniektórzy padli ofiarą wyszukiwarki Google.
Jeżeli posiadamy konto Gmail, automatycznie jesteśmy zalogowani do wyszukiwarki i domyślnie jest rejestrowana historia. Przejrzawszy wyniki od 24 listopada natknąłem się na kilka perełek.
Stworzyłem swoisty portret psychologiczny: Uwielbia serwisy plotkowe, jest lekomanem z hemoroidami podczas diety, owrzodzeniem żołądka i problemem jelitowym. Mimo, że stosuje nowoczesną antykoncepcję spodziewa się dziecka z powodu zapłodnienia w wannie, ogląda również filmy porno, uwielbia szybkie motocykle, chce się zabić, musi pohamować popęd płciowy, kocha rachunkowość, posiada zbyt małe stopy i dużego penisa, przegrzewającego się laptopa i wiecznie rozłączający Internet, dba o siebie, często ogląda TV, zwłaszcza piłkę nożną i relacje Jacka Gmocha z patykiem, słucha muzyki z reklam, czuje się samotny, stąd poszukuje ogłoszeń matrymonialnych, uwielbia grzybobrania, chce wyglądać starzej, inwestuje w przenośne stacje benzynowe, pragnie przebaczenia z powodu poczucia winy.
Ubaw jak nigdy. Kilka godzin kwiczenia i leżenia na podłodze. Spaliłem trochę kalorii.
Wniosek: Nikt nie jest anonimowy w Internecie
15 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
I jak tu nie wygrać
Za łatwe robią te gry flash. Znów jestem pierwszy w grze Karolkowej 49.
Ipod czeka czeka na Kovala.
Wniosek: Wszystkie konkursy moje
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jak stać się ofiarą kart sim, telefonów i bankowości elektronicznej
Wystarczy jechać autobusem i położyć telefon na siedzeniu. Poczekać jak autobus zacznie ostro hamować. W ten czas telefon „poleci” migiem kilka rzędów siedzeń po podłodze do przodu. Lot będzie przypominał skok Adama Małysza na skoczni mamuciej w Planicy.
Następnie wystarczy wysłać 2 smsy i poczekać jak padnie karta SIM. Bezpowrotnie.
By stać się ofiarą bankowości elektronicznej należy posiadać konto internetowe w banku (może być mBank) a następnie mieć ustawione przesyłanie haseł jednorazowych za pomocą smsów.
Zmiany takiej jak na ironie nie można dokonać za pośrednictwem konta w Internecie. Należy zadzwonić do pracownika infolinii. Aby móc z nim porozmawiać należy podać telekod (w celu identyfikacji tożsamości). Owy telekod należy zapisać w telefonie by zawsze mieć go przy sobie. Telefon (najlepiej Sony Ericsson k800i) musi mieć, a raczej posiadać brak funkcji uruchamiania bez karty SIM.
W ten sposób mając takie szczęście by splot nieprzewidywalnych i złych wydarzeń potoczył się w ten sposób, zafundujemy sobie powtórkę z mojej rozrywki. Polecam.
Pikanterii dodaje fakt iż chciałem dokonać wczoraj zleceń zakupu akcji. Niestety potrzebne do tego jest hasło smsowe lub telekod (do dyspozycji telefonicznych). Telefon milczał. Mnie natomiast robiło się gorąco na widok uciekającycg procentów z notowań ciągłych.
♫ Buldog - Policja
Wniosek: Elektronika zawodzi. Skutki mogą być większe niż myślisz
27 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
We are pirates of the internet
Zauważyłem fajną zależność – im więcej przeciwników piractwa komputerowego tym większa liczba zwolenników. Mam wrażenie że wielkie koncerny filmowe, komputerowe i muzyczne im więcej wydają dolarów na walkę z piractwem tym gorszy ich akcje odnoszą skutek. Nie dość ze promują serwisy i oprogramowanie rozpowszechniające pliki z naruszeniem praw autorskich, to zwiększają liczbę osób które popierają ideę piractwa komputerowego.
Jak by nie patrzeć idea taka jest bardzo przystępna dla zwykłego Kowalskiego. Nie dość, że pokazuje ułomność organów ścigania. To ukazuje wielką ignorancję i hipokryzję firm roszczących prawa do praw autorskich (sic!).
Co najlepsze twórcy stron są nie lepsi – odpowiadają tą samą amunicją, robiąc swoisty rykoszet:
Na serwerze są przechowywane wyłącznie pliki torrent. To oznacza, że żadne materiały prawnie chronione nie są przez nas składowane. Z tego względu nie jest możliwe utrzymywanie, że ludzie stojący za Pirate Bay są odpowiedzialni za materiał udostępniany za pomocą trackera. Jakiekolwiek roszczenia organizacji chroniących prawa autorskie będą wyśmiane i opublikowane na stronie.
Jest to nawet zabawne. Taka fajna wymiana zdań. Dwa różne światy ścierające się na froncie „We have Money vs we have Internet”.
I co dalej? Koncerny fonograficzne walczą. Piraci sikają na sprawę (słynny nieudolny proces twórców The Pirate Bay). Co najlepsze – te wszystkie firmy walczące o prawa autorskie przespały jeden bardzo ważny etap w dziejach Internetu – zamiast udostępniać pliki w Internecie, usuwały je i straszyły (by później w MTV krzyczeć głośno – kupujcie płyty z muzyką). Spoczęły na laurach po zniknięciu z sieci Napstera. A to był dopiero początek walki, która jest już na poziomie wojny.
Stworzono zabezpieczenia DRM, które później usunięto, bo przemysł muzyczny i filmowy zauważył, że w Internecie można zarabiać. Jednak do tej pory sprzedaż plików muzycznych, mimo że wzrasta i w ciągu 4 lat potroiła się to jest to tylko 1/5 całego przemysłu nagraniowego. Można tłamsić ludzi statystyką, ale jeżeli nadal pliki będą drogie to nikt ich nie kupi – bo kilka wyników Google dalej znajdę identyczny za 0gr.
Inną drogę w walce z piractwem wybrała organizacja IFPI które nie tyle, że straszy użytkowników Internetu odpowiedzialnością karną, to wykazuje chęć legalizacji sieci P2P, co w dłuższej perspektywie na pewno byłoby ogromnym krokiem wstecz i kolejnym cenzurowanym kanałem dystrybucji na rynku. A przecież o byciu na „niecenzurowanym” w tym wszystkim chodzi.
Ludzie chcą niezależności, prawa wyboru – jeżeli ktoś pragnie z całego serca mieć płytę CD w plastikowym boxie i kozaczyć wśród znajomych – proszę bardzo. Jeżeli ktoś chce tylko posłuchać muzyki w drodze ze szkoły, pracy, sklepu – proszę bardzo, powinien mieć wybór. Stąd też zaczynają się tworzyć swoiste grupy społeczne, w których można wyróżnić powyższe zależności.
W celu większej identyfikacji, chociażby z serwisem The Pirate Bay użytkownicy kupują specjalne koszulki i gadżety. Inni natomiast tworzą swoiste „pirackie orgiami” w kształcie piramidy. Kolejni grafikę, teledyski, plakaty, muzykę, remixy i dzwonki do komórek (sam zrobiłem) . Ruch ten przypomina mi początki „kultu iPoda”. Napawa dużym optymizmem. Już teraz jestem pewien, że to tak łatwo i szybko (jakby co niektórzy chcieli) się nie skończy…
♫ Pirates Of The Internet
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Możesz udawać
W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.
Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.*
I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Powiadomienia z Web 2.0
Ostatnio zamarzyłem o posiadaniu wszystkich powiadomień z serwisów społecznościowych w jednym panelu a'la blip & flash na jogu. Po owocnych poszukiwaniach znalazłem serwis HelloTXT, który pozwala na synchronizacje aplikacji microblogowych wysyłając tylko 1 status. Dzięki temu mogłem za pomocą jabbera synchronizować blipa, twittera i delicious jednym enterem. Szkoda tylko że nie działa to w 2 strony. Aby rozwiązać ten problem zarejestrowałem się na FriendFeed w którym dodałem jakieś 10 serwisów Web 2.0 typ YouTube, Twitter, Wakoopa, Flickr, Vimeo, Flickr, Delicious i inne (do wyboru ponad 50). Serwis ten zbiera wszystkie RSSy z powiadomieniami w jeden feed. Wykorzystując opcje transmisji tych powiadomień do Twittera serwis przesyła je właśnie tam. Następnie transport Twitter2Blip przesyła mi to wszystko na Blipa.
Minusem używania FirendFeed jest lekkie opóźnienie w synchronizowaniu powiadomień przez ten serwis. Da się to przeżyć jeżeli chodzi o serwisy w których udostępniamy zdjęcia itp. Przy microblogingu i przesyłaniu szybkich postów tak jak to na blipie czas odgrywa większe znaczenie.
Btw. Zastanawia mnie teraz jak anulować synchronizację Twitter2Blip (tak na przyszłość jakbym chciał zrezygnować)...
Efekt działania można zobaczyć na moim blipie.
Aktywując bramkę e-mail w HelloTXT lub innych tego typu serwisach łatwo możemy ominąć opłaty jakie ponosi się przy wysyłce smsów ze statusami do obcego operatora. W erze wystarczy wysłać sms na nr 602969696 o treści: adres@email.pl#tytuł#treść w przypadku HelloTXT wysyłamy wiadomość bez tytułowania czyli będzie to dres@email.pl##treść .
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nowe aukcyjki na allegro
Dziś do sprzedania po atrakcyjnej cenie zestaw słuchawkowy Bluetooth HBH IV-840 marki Sony Ericsson - [aukcja]
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jak to sie robi na Allegro - doładowania prepaid
Nie od dziś wiadomo, że do swojego telefonu można zakupić doładowanie taniej niż po cenie rynkowej. Związane jest to często ze zniżkami jakie otrzymują partnerzy współpracujący z operatorami. Pośrednicy też muszą zarabiać, a więc operator sprzedaje swoje kody taniej. Sposobów na taki stan rzeczy jest wiele.
W Polsce sprzedaż kodów doładujacych do niedawna odbywała się za pomocą podstawowych „zdrapek”. System ten od jakiegoś czasu jest uciążliwy i małobezpieczny (w związku z fałszywymi kodami). Aktualnie największy udział w rynku stanowią systemy transakcji elektronicznej – terminale prepaid. Mogą być one podpięte bezpośrednio przez Internet (sieć Ethernet), wykorzystywać połączenie GSM/GPRS lub być w postaci aplikacji PC. Z tego rodzaju współpracy można zarobić od 4 do 7% prowizji od każdej transakcji. Minusem tego rozwiązania jest to, że niektóre programy wymagają od sprzedających określonych obrotów w związku ze sprzedażą doładowań. W innym przypadku poniższe firmy traktują nas z poziomu usługobiorcy (zamiast usługodawcy). Jednym słowem wymagają od nas zapłacenia odpowiedniego abonamentu (karnego?). Popularne systemy w Polsce to Agatka, Kolporter i BluePay.
Innym rozwiązaniem stosowanym na rynku są programy partnerskie np. mBanku, BluePay itp, które za sprzedaż doładowania prepaid oferują swoim partnerom do 4% prowizji. Plusem jest to, że aby sprzedawać tego rodzaju usługi nie trzeba posiadać własnej działalności gospodarczej.
Natomiast każdy kto ma styczność z allegro zauważył, że od dłuższego czasu można tam zakupić doładowanie o wartości 50zł za 45zł. I to zupełnie legalnie. Temat jest o tyle ciekawy, iż mnie osobiście zainteresował. Początkowo myślałem, ze sprzedawcy oferujący doładowania przez Allegro po cenie niższej niż rynkowa posługują się wyżej wspomnianymi terminalami. Niestety po małym przeliczeniu kosztów wychodzi na to, że pierwsza myśl była błędna. Licząc wszystkie koszty typu prowizja allegro, rolki papieru, Internet oraz różnica pomiędzy ceną rynkową a ceną z aukcji internetowej szybko zorientowałem się że koszty te są dokładnie równe prowizji otrzymanej z systemu transakcyjnego np. BluePay. Nikt nie jest organizacją charytatywną a więc to bez sensu.
Po dłuższej chwili znalazłem sposób na pewien zarobek zwany przez „wtajemniczonych” „sposobem na 4 karty”. Jest on na tyle ciekawy, gdyż używając kilku kart możemy zbierać punkty / darmowe minuty itd. poprzez dokonywanie doładowań i czerpać z tej różnicy zyski. Jednak nie do końca mnie to przekonuje.
Szukając dalej wpadła mi w ucho (oko) interesująca informacja - pewna firma X która jest dużym dystrybutorem kart prepaid sprzedaje te karty firmom które są założone np. w Niemczech i posiadają europejski NIP. Firma X sprzedając karty takiej firmie nalicza VAT=0 zł a nie 22% . Odkąd jesteśmy w strefie Schengen zagraniczne firmy kupujące karty z Vatem zerowym nawet nie muszą przedstawiać dokumentów celnych, potwierdzających wywóz tychże kart z Polski:
Możliwość stosowania preferencyjnej stawki VAT 0% zarówno w przypadku tzw. dostawy magazynowej, jak i w przypadku dostawy na rzecz zagranicznego kontrahenta, istnieje wówczas, gdy podatnik dysponuje stosownymi dokumentami. Dostawa wewnątrzwspólnotowa podlega opodatkowaniu według stawki VAT 0%, stosowanie tej stawki nie powoduje żadnych obciążeń fiskalnych (nie występuje podatek należny) przy równoczesnym zachowaniu upoważnienia do uzyskania zwrotu podatku naliczonego.
Przepisy ustawy VAT nakładają na podatnika stosującego stawkę 0% w związku z dokonaniem dostawy wewnątrzwspólnotowej obowiązek posiadania dokumentów, które łącznie potwierdzają wywóz towaru i dostarczenie ich do nabywcy na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego.
Stąd biorą się chore ceny na rynku także na Allegro. Dodać należy że Importer doładowań w Niemczech zobowiązany jest zapłacić do tamtejszego Urzędu Skarbowego VAT w wysokości 16% 19%. Każde dziecko jest w stanie policzyć różnicę wynoszącą 6pp 3pp (punktów procentowych - dzięki Seb). [możliwe że firma niemiecka nie podając nr NIP EU jest w stanie uniknąć płacenia podatku w swoim kraju macierzystym, ale nie jestem tego rozwiązania w 100% pewny. Na import usług elektronicznych z krajów z UE nie jest potrzebny NIP UE w szczególności także dla usługi generowanej automatycznie przez komputer i przesyłanej Internetem lub siecią elektroniczną w odpowiedzi na określone dane wprowadzone przez usługobiorcę]. Dodając do tego cenę hurtową zdrapki tańsza o około 10% daje dość znaczące zyski. Warto zwrócić uwagę na to, że towar zwolniony z polskiego podatku od towarów i usług (VAT) i dostarczony wewnątrzwspólnotowo nie może być sprzedawany na terytorium Polski. W innym wypadku sprzedawca taki łamie polskie i prawdopodobnie wspólnotowe prawe (chyba że za przyjmiemy terytorium Niemiec za faktyczne miejsce świadczenia usługi, o ile to możliwe). Jednocześnie (to oczywiste) naraża państwo Polskie na straty z tytułu zwolnienia podatkowego.
Na koniec w ramach podsumowania nasuwa się jedno pytanie – czy Allegro jako serwis pośredniczący w organizowaniu aukcji i sprzedaży nie umożliwia pewnemu gronu „sprzedawców” świadczenia swoich usług niezgodnie z polskim prawem, poszerzając jednocześnie (nadal znaczącą dla wpływów budżetowych) szarą strefę?
Wniosek: Kto za to płaci? My
19 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Fotosik blokuje
I stało się - Fotosik tak jak wcześniej zapowiadał zablokował pierwsze 17 zdjęć udostępnionych jako hotlinki. Efekt można zobaczyć min. tutaj.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Google Gears + Gmail
Od 3 dni testuję Gears z Gmailem. Fajnie to działa, pomysł ciekawy.
Plusy: zawsze mamy dostęp do poczty, emulacja w przeglądarce
Minusy: czasem mi rozłącza połączenie z serwerem, (wchodzi na tryb offline), ze względów bezpieczeństwa synchronizacje robić tylko na komputerach do których ma się 100% dostęp, pliki zapisują się w x:/documents&settings/ustawienia lokalne/dane aplikacji/mozilla/firefox/profiles/ (część z nich nie jest skompresowana w bazie sqlite), nie można ustalić zakresu dat synchronizacji (ściąga mi 4gb danych zajmując miejsce załącznikami na dysku), nie można ustalić co ma być synchronizowane.
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Prawie zostałem prostytutką
Tak dokładnie. Dobrze przeczytałeś drogi internetowy kolego, droga internetowa koleżanko. Uffff, o mało co…
Zacznę od definicji prostytutki:
Osoba sprzedająca siebie za pieniądze.
Lub wg nonsensopedii:
Prostytutka (dziwka, kurwa, kurtyzana, kobieta lekkich obyczajów, pani gościnna w kroczu, jagodzianka, grzybiarka ) – najstarszy zawód świata, z którym wiąże się przysłowie „żadna praca nie hańbi”. Kobiety takie są bardzo cenione przez obywateli. Same o sobie lubią mówić jako „kobiety wyzwolone”, tudzież „kobiety zaradne”.
Dodatkowo wikipedia wspomina o tym, że prostytucja może być w wykonaniu także i męskim.
Idąc dalej:
Art. 204. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nakłania inną osobę do uprawiania prostytucji lub jej to ułatwia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
Oczywiście w moim przypadku nie chodzi o świadczenie usług seksualnych, co nie znaczy że nie można nazwać innego aseksualnego czynu takim hasłem. Uchylając rąbka tajemnicy wspomnę o prostytucji internetowej, której objawem jest sprzedaż własnej tożsamości na rzecz innych użytkowników Internetu.
Jak można świadczyć usługi prostytucji internetowej?
Jest kilka sposobów, do najważniejszych zaliczyłbym:
- Informowanie wszystkich o wszystkim co się robi (byłem tutaj, zadzwoniłem tam, bo X chciał ale ja nie mogłem bo powiedziałem Z że przyjdę tamtędy i załatwię to) – mało szkodliwa forma prostytucji internetowej, często niezamierzona.
- Celowe wykorzystywanie swojego autorytetu wśród internautów (poczytny blog) do sprzedaży usług/produktów lub promowania ich w celu uzyskania korzyści majątkowych
Niestety miałem i czuje że mam kontakt z tą 2 formą internetowej prostytucji. Aktualnie w polskim regionie Internetu funkcjonują dość sprawnie takie serwisy jak Blogvertising.pl, oferujące nowoczesną formę reklamy na blogach osób zarejestrowanych w tym serwisie (trendsetting, marketing wirusowy). Reklama polega na pisaniu artykułów na z góry narzucony temat i umieszczenie ich na swoim blogu w zamian za otrzymane wynagrodzenie. Mam pewne wątpliwości co do tego typu działalności, również pod względem etycznym i moralnym.
Witaj,
Miło jest nam poinformować, iż nasz klient wybrał Twojego bloga do swojej zamkniętej kampanii reklamowej. Chodzi o napisanie tekstu komercyjnego promującego serwis HotelCalculator.com/pl.
XXXXXXXXX.
Taki o to mail otrzymałem na dniach. Zaoferowano mi możliwość w uczestniczeniu w kampanii promocyjnej jakiegoś tam serwisu. Nawet nie sprawdziłem jakie wynagrodzenie wchodzi w grę. Dokonałem heroicznego czynu – odmówiłem. Pomyślałem wtedy o tych tysiącach (jak nie milionach) internautów którzy mnie czytają, o moim nieskazitelnym wizerunku, o moim…
A tak na serio to nie chcę uczestniczyć w procederze namawiania kogokolwiek do czegoś z czym sam się nie identyfikuję. To wbrew samemu sobie, własnym poglądom, przekonaniom i wyznawanym zasadom. Aczkolwiek nie ukrywam, że wszystko ma swoją cenę… wysoką cenę.
Jakie konsekwencje? Kiedyś Microsoft przy współpracy z Acerem i agencją marketingu szeptanego Edelman, wysłał do wybranych blogerów laptopy Acer Ferrari (wtedy około 4000$) z zainstalowanym systemem Windows Vista. Po testach użytkownicy kampanii promocyjnej nie musieli ich zwracać. Nie zawsze jednak testowanie produktów się udaje. blogosfera uznała to za próbę przekupstwa ze strony Microsoftu i głośno skrytykowała taki proceder.
W tego rodzaju kampaniach internetowych istnieje wąska granica błędu. Należy sprawnie wyczuć co można a czego nie. W obu przypadkach przekroczono tą granicę. W moim – przysłano maila, w którym zasugerowano mojej osobie, iż „zostałem wybrańcem” a tak się wcale nie czułem gdyż aby móc promować produkt musiałem napisać o nim artykuł. To nie jest nagroda! To zwykła praca.
W drugim przypadku było podobnie – przesłano wartościowe produkty wybranym osobom, by te rewanżując się napisały pochlebny artykuł. Wysoka wartość przesłanego laptopa tworzy w umyśle następujący schemat myślenia: "drogi laptop w prezencie + blog = muszę coś napisać bo inaczej uznają to za kradzież". W przypadku produktów o niskiej wartości jak np. długopis z logo firmy (tak jak robi to Sparrow z jogger.pl) nie tworzy w umyśle obdarowanego takiego schematu.
Jaki złoty środek? Miarą sukcesu w tym wypadku byłaby chęć do aktywizacji użytkowników blogosfery by ci samoistnie wyrazili swoje opinie na temat danego produktu czy usługi. Zachęcać można w różnoraki sposób – począwszy od małowartościowych gadżetów i próbek, po zniżki, czy wspólne projekty. Ważne by nie zmuszać do tego nikogo, nawet jeśli danej osobie został wręczony upominek. Taka jest właśnie idea marketingu wirusowego – dostarczasz impuls a reszta dzieje się sama.
30 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Fotosik.pl - FUCK OFF!
Cwaniacy z fotosik.pl - "Jeśli osiągniesz 80% dopuszczalnego limitu ostrzeżemy Cię emailem, że możesz przekroczyć transfer. Możesz dokonać wpłaty na konto w Fotosiku i zgodzić się na pobieranie opłata za dodatkowy transfer - jest to 1,5zł brutto (z VAT) za każdy rozpoczęty 1GB. Jeśli dużo transferujesz, możesz wykupić pakiet transferu, co pomoże Ci obniżyć cenę aż do 1,22zł brutto (z VAT)."
I dalej: "Otrzymujesz ten list gdyż od pierwszego lutego rozpoczynamy egzekwowanie zapisu regulaminu dotyczącego limitu transferu danych (par II pkt. 27 i 28). Z zebranych danych wynika, że w styczniu Twój transfer jest na tyle duży, że od lutego będziesz musiał/a regulować opłaty za jego przekroczenie lub usunąć część zdjęć."
I informacja kolejna: "Zgodnie z regulaminem mamy prawo usuwać zdjęcia lub zaproponować opłaty za transfer przekraczający kilkukrotność średniej w serwisie. Dzisiaj ustalamy limity na poziomie kilkadziesiąt razy przekraczającym średni transfer. Musimy to zrobić gdyż niewielki ułamek procenta użytkowników obciąża nasze serwery zmuszając nas do ponoszenie wydatków oraz przeszkadza pozostałym w wygodnym korzystaniu z serwisu. Zobacz ile transferujesz w styczniu i jeśli przekraczasz dopuszczalny limit dokonaj stosownych wpłat na konto w Fotosiku tak, aby Twoje zdjęcia nie zostały zablokowane w pierwszych dniach lutego."
Chyba są niepoważni! Autorzy tego serwisu sami sobie walnęli samobója. Odebrałem to jako brak szacunku wobec mojej osoby. To Banki nie karzą sobie tyle płacić za konto/m-c.
36 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Moja własna historia Internetu
Co się porobiło? Nasi rodzice w 1981 roku nigdy by nie pomyśleli o tym, że Polska 9 lat później stanie się wolnorynkowym krajem. Nie pomyśleliby o tym, że nastąpi coś takiego jak digitalizacja życia codziennego. I nie pomyśleliby, że rok później po umieszczeniu Lecha Wałęsy w 1981 roku na okładce magazynu Time (człowiek roku) pojawi się… tak dokładnie – komputer jako „maszyna roku”. Ludzkość w tej materii posuwa się ruchem jednostajnie przyspieszonym.
I chyba już tak zostanie. Swojego czasu można było pomyśleć, że było to już wszystko, na co stać człowieka.
I tu kolejna klapa – pojawił się Internet. Początkowo modem i nr 0202122 który to do dziś pamiętam, jako swoistą ikonę tamtych czasów. Kilka lat młodsi ode mnie już nie wiedzą, o co chodzi, gdy opowiadam o charakterystycznym dźwięku „wdzwaniania” się na łącza TPSA gdzie z miesiąca na miesiąc „łączyło nas coraz drożej”. Otóż to – w dobie wolnego rynku i nastania urzędu antymonopolowego, pojawiły się milionowe kary i uwolnienie dostawców internetowych. Nastał czas szybkiego Internetu dla mieszczaństwa. Wtedy to modemy SDI i ISDN stały się szczytem kozactwa na osiedlach. Następnie nastała era dzieci neostrady, swoją drogą strasznie pokrzywdzonych przez limity pobierania. Wtenczas rozpoczęła się moja szeroka, wolna i niczym nieskrępowana przygoda z dostępem do Internetu. Magiczną prędkością jak na tamte czasy było 128 kilo bitów na sekundę.
Tak oto dobrnęliśmy gdzieś do roku 2001 w którym to Gadu Gadu stawało się coraz większym symbolem polski komunika torowej, a Kazaa wyspą piratów. Jeżeli już jesteśmy na P2P (jak zwał tak zwał) po kolei nadchodziły następne edycje – BearShare, DC++, Torrent.
I już chyba nic by człowieka nie zdziwiło (zadowoliło) w postaci darmowych filmów i muzyki w sieci gdyby nie pojawiły się na horyzoncie blogi, YouTube, Google i Web 2.0 - ostoja wszystkich pokrzywdzonych dzieci przez TP S.A. Teraz każdy mógł zostać reżyserem, dziennikarzem obywatelskim, pisać co mu ślina na język (klawiaturę) przyniesie i zaśmiecić Internet odpadami w postaci różowych grafik, czy animowanych emotikon.
Sytuacja powoli by się stabilizowała gdyby nie to, że znów ktoś zaskoczył – pojawił się iPod, który zapoczątkował erę legalnej muzyki (iTunes). I to był dopiero początek końca – tak jak nasi rodzice mieli w 1982 roku na okładce Times „kompjutra”, nasze pokolenie w 2007 roku zobaczyło „Wynalazek Roku” pod postacią telefonu iPhone.
I tak jakby historia zatoczyła kolejny cykl. Dwadzieścia siedem lat temu o ból głowy przyprawiał naszych rodziców komputer, teraz mnie kolejne, „nikomu niepotrzebne” rewolucyjne produkty Apple. Niczym jak komputery 30 lat temu.
Na szczęście (chwała tam komuś), że jako tako w tym względzie jeszcze jestem na bieżąco. Lecz boję się o swoją przyszłość. Boję się już o tych, co mają problem z coraz bardziej przyspieszających postępem technologicznym. Wystarczy włączyć kanał na kablówce o nazwie Discovery Channel podczas wieczornych godzin weekendu by móc zobaczyć program „Beyond Tommorow”. Wynalazki prezentowane w każdym z odcinków potrafią zaskoczyć. Oczywiście na plus. I może nie tyle, co swoją pomysłowością, co technologią, jaka jest już dostępna a nam się dopiero, co zamarzyła…
I tym oto optymistycznie brzmiącym zdaniem zakończę, bo jakby nie patrzeć jutro piszę kolokwium ze Standardów Sprawozdawczości Finansowej.
Btw. Niektóre wątki typu Windows, Bill Gates itd pominąłem... Nie czas na pierdoły.
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Modyfikacja szablonu ver 2.05
Obsługa Plugoo wzbogacona o zmianę statusu. Teraz gdy jestem dostępny logo Plugoo zmienia się na kolor zielony informując o moim statusie.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Przedłużona domena
...o kolejne 365 dni. Pod obecną postacią zostanę na pewno z wami przez kolejny rok.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
What the Duck
Zbliża się godzina zero a ja znalazłem na necie komiks żartujący sobie z fotografów - What The Duck. Jest polska wersja, tłumaczona przez fotopolis.pl więc postanowiłem zebrać wszystkie odcinki w jeden by się lepiej czytało. Dla zainteresowanych udostępniam plik PDF (około 110 odcinków).
Komiks "What the Duck" to dzieło Amerykanina Aarona Johnsona, który postanowił rozbawić podchodzących do swojego hobby zbyt poważnie miłośników fotografii. Kaczka-fotograf to prawdziwy zawodowiec trzeźwo patrzący na swoją profesję. Autor regularnie zaskakuje celnością obserwacji i oczywiście - niezbędnym w tym wypadku poczuciem humoru.
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nieprofesionalizm handlowców
Szlag mnie trafia gdy na mojej skromnej osobie odbija się nieprofesjonalizm co niektórych handlowców na Allegro i nie tylko. Jeżeli ktoś nie potrafi uszanować mojego czasu i pieniędzy nie zasługuje na szacunek...
W tym przypadku jest to firma Zygzak z Legnicy legitymująca sie tytułem Super Sprzedawcy na Allegro.pl
W związku z dużym opóźnieniem w wysłaniu paczki przez waszą firmę (aukcja nr 477565998 login allegro: enforces) tj. wylicytowaniu przedmiotu w dn. 5 XII 2008r, wysłaniu przelewu elixir w tym samym dniu tj. 5 XII 2008r i nadaniu przez waszą firmę paczki w dniu 12 XII 2008r proszę o zwrot nadpłaconej przeze mnie kwoty przeznaczonej na przesyłke priorytetową w wysokości 3 zl i 20 groszy na konto:
xx xxxx xxxx xxxx xxxx xxxx xxxx
PIOTR KOWALSKI
xxx
xx-xxx xxx POLSKA
Swoją prośbę motywuje faktem iż przesyłka wysłana po tygodniu nie ma znamion przesyłki dostarczonej priorytetowo tzn. szybko lub idąc za słownikiem języka polskiego "priorytet pierwszeństwo; przywilej; por. prerogatywa. Etym. - nm. Priorität 'jw.' z śrdw.łac. prioritas dpn. prioritatis 'jw.' od łac. prior '(po)przedni; wcześniejszy; pierwszy; starszy'. "
Informuję także że wpłaciłem z wyżej wymienionego konta kwotę 35zł w tym 25zl to wartość przedmiotu, 10zł to koszt przesyłki priorytetowej. Koszt tańszej przesyłki do 0,5 kg wynosi 6zł 80 groszy.
A chciałem zrobić mamie niespodziankę na święta, Jestem ciekaw czy ten "priorytet" zdązy dojść na czas jako prezent pod choinkę.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gra Deantris
Znalazłem niewiarygodnie trudną gierkę - Deantris się zwie. Cel to ponad 3000 pkt by wygrać MacBooka. Mój rekord to 6 razy mniej. Walczę dalej bo zawsze chciałem być przystojnym polskim hydraulikiem.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Powiąż konto Allegro z Nasza-Klasa
Niedługo zrobią powiąż twój rejonowy urząd skarbowy i PIT z kontem na NK, po czym konto w banku by robić przelewy za usługi na NK i aktywacje opcji "pokaż swój krajowy rejestr długów" oraz wszystkie twoje konta na portalach społecznościowych + podgląd i notyfikacje poczty gmail i będziemy mieli bardzo ładne narzędzie inwigilacyjne w jednym dla policji, skarbówki, prokuratury itp.
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Google Talk z Gadu Gadu
Stwierdzam że powyższe rozwiązanie jest ciekawe. Przy pomocy szybkiej konfiguracji transportu GG pod Psi i zaaplikowania go za pomocą kontaktów do Google Talk udało się połączyć Gmaila, Google Talk i Gadu Gadu w jedno. Wielkim plusem jest archiwizacja rozmów na koncie gmail. Minus? Taki że nie można ustawić opisu podczas statusu "niedostępny", osoby piszące na nr gg, których nie ma na liście Gadu Gadu nie będą mogły z nami rozmawiać (to też w sumie plus), ręczne dodawanie numeru GG do listy kontaktów w postaci numer_gg@adrestransportu.pl.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
IE8
W tej chwili mam okazję przetestować IE8 Beta 2. Na pierwszy rzut oka poraża dość duża szybkość działania, ładowania i renderowania stron (szybciej niż w FF3). Zarządzanie dodatkami też jest łatwiejsze. Jog ładuje się prawidłowo w porównaniu z poprzednią wersją IE i FF3. Minusy: źle wyświetla listę punktowaną
19 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gra online która wciąga
Nie mogłem przestać w to grać. A stawka wysoka - za pierwsze miejsce 4000$.
Zagrać można pod adresem: http://www.runhotel.pl/
17 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nowy JID
Informuję, iż zmieniłem JID z enforces@jabberpl.org (Tybet mnie wkurwił) na kowalski(at)koval.com.pl
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
SmartContext
Od dziś oprócz adsense postanowiłem przetestować nowe reklamy na stronie - SmartContext. W treść wpisów skrypt automatycznie wrzuca linki (zamienia pewne frazy) gdzie po najechaniu na nie wyświetla się boks reklamowy. Płatność od kliknięcia. Przykład.
15 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Się wkur...
Wkur...em się na ludzi. Nawet nie wiem o co - chyba za to, że są. Pozbyłem się 100 kontaktów z GG. Z Google usunąłem wszelkie ślady moich aktualnych maili, nr tel komórkowych, niektóre profile w serwisach społecznościowych w tym Grono. Jestem czysty.
Znaczy alienuję się!
15 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kilka uzależnień i osobliwości
Hm troche się poużywało w życiu... Internetu w komórce.
Nie wszędzie można mieć komputer ze sobą. Uwagę należy zwrócić na liczbę wysłanych i odebranych bajtów/bitów. Szczerze mówiąc nie potrafie tego przeliczyć na jakieś ludzkie liczby. Łączny czas połączeń też niczego sobie. Wiedzą wszyscy, że w sieci czas leci szybciej...
Zdjęcie nr. 2 należy do serii zdjęć pt. "osobliwości komputerowe Kovala". W końcu miniaturyzacja. Po co komu obudowy, owijki, antenki atrapy. Minimalizm! I dioda wyraźniej miga. Dodam, że to wysłużony już bluetooth, kupiony na allegro. Nie zapłaciłem za niego... nikt nie chciał pieniędzy. Przyszedł za pokwitowaniem to babcia odebrala. Nie pytała czy płacić. Podpisała. Jak dają za darmo to brać trzeba. A wnusio miał (ma) bluetooth za darmo o (ówczesnej) wartości 50zł .
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Mr Tea
Przepraszam...czy Ty jesteś może ,,Panem herbatą" z festiwalu Abba Pater?
Z wiadomości z naszej klasy...
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nic ciekawego
Każdy chciałby usłyszeć od kogoś innego, kogoś kto dopiero nas poznał słowa „jesteś ciekawą osobą”. Dlaczego część ludzi ich nigdy nie usłyszy? Ano dlatego, że chociażby kiedy mają szanse przedstawić swoją osobę mówią „szczegóły mojego życia zostawię dla siebie”… A ich profile w serwisach społecznościowych wyglądają równie schematycznie jak ich odpowiedzi na najprostsze pytania dotyczące 5 minut życia.
Wniosek: Podcinanie gałęzi na której się siedzi.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nasza Klasa zaczyna wydalać perełki
Opis pewnego Tomasza (bynajmniej nie z Akwinu) na Nasza-Klasa.pl. Tak pisze o sobie (screen):
Przyjmuję zaproszenia tylko "uczelnianych" znajomych, nie przyjmuję zaproszeń od kogokolwiek innego, chyba, że sam tak zdecyduję... Natomiast invite'y wysyłam tym, którym uważam za stosowne...
A o sobie? Cóż, studiuję filologię angielską na UAM'ie (tudzież UŁOM'ie :P), gdzie mogę spokojnie powiedzieć, że mam wkońcu więcej znajomych... Szkoda tylko, że nie mam jeszcze dziewczyny... ale mniejsza o to :P
Produkuję również muzykę Trance i ostatnio zająłem się nawet mixowaniem live... Jeśli ktoś spyta mnie, jaki gatunek muzyki lubię najbardziej, moja odpowiedź brzmi: Uplifting Trance... po opis odsyłam na Wikipedię, uplift jest tam bardzo dobrze omówiony (jak wszystkie podgatunki Trance'u) :>
No i cóż... nic dodać nic ująć. Cały Tomek. Na dziewczynę chyba jeszcze poczeka. No chyba, że nie posiada konta na Naszej Klasie, w co szczerze, ale to szczerze (na prawdę szczerzę) wątpię...
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Imap w Gmail
Shit - dużej liczbie wiadomości, przy dużych załącznikach program pocztowy (Outlook) wiesza się. Standard wydaje się być JESZCZE niedopracowane.
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gmail i własna domena
Udało się komuś skonfigurować poprawne działanie gmaila pod własną domeną przy użyciu ich aplikacji. Pod home.pl nie chce mi to działać :/
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Wytrwałość sklepowa
Moja wytrwałość przy robieniu zakupów w e-handlu czasem mnie zdumiewa. Bo ileż to razy można ponawiać ten sam przelew przy użyciu usługi przelewy24?
Trzy razy odrzucona transakcja, za czwartym przyjęta gdzie po 24 godzinach informacja, iż transakcja została wykonana nieprawidłowo, a środki zostały skierowane na przedpłatę...
Gdyby mi tak nie zależało na tych ciuchach to bym to chyba olał, bluzgając i waląc soczyste słówka na wszystko i wszystkich wokoło... Ostatnia próba. Tym razem wygląda, iż wszystko jest ok.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Cmentarno-mroczny biznes
Na wykład wchodzi profesor, który non stop przytacza przykłady związane ze śmiercią, cmentarzami i „katolickimi biznesami”. Ksywka? "Grabarz" (niech tak będzie, nie ja to wymyślałem).
Pierwsze słowa na wstępie wykładu:
Kto dostał dziś sms’a od operatora sieci komórkowej? Nikt? Ja dostałem! Napisali mi „Z dniem dzisiejszym przestaliśmy Pana podsłuchiwać”
Potem było już tylko o cmentarzach, cmentarno-mrocznych biznesach i jego nowym portalu cmentarnym dla ludzi, którzy potrzebują tego typu usług. Mi się podoba jego pomysł, w przeciwieństwie do konserwatywnej części grupy wykładowej, która po prostu zwyczajnie się oburzyła. Jak ja to mówię? Brak dystansu do siebie. Można i tak. Wszystkim nie dogodzisz, bo gdzie Polaków dwóch, tam trzy zdania. Możliwe, że brak kreatywnego myślenia also. Trudno!
Wniosek: Grunt to dobry pomysł.
A i dziś nauczyłem się znowu czegoś nowego. Otóż, jeżeli kogoś nie znamy to jest on dla nas zupełnie obojętny. Wtedy to racjonalne wydały się słowa i myśli „a po cholerę oni mi pokazuję te ofiary z Grenoble, setki chińczyków i tysiące osób umarłych z głodu. Przecież i tak ich nie znam”. Jedną z dwóch odpowiedzi na to pytanie wydawać by się mogło:
- Pieniądze,
- Pożywka mediów (równoznaczne z tym pierwszym).
A tłumaczenie, że nie można być obojętnym na cudze nieszczęście jest czymś tak prostolinijnym i banalnym jak karmienie kota.
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Matrix istnieje i ma się dobrze
Z tym im bardziej poznaję więdzę o kulisach marketingu politycznego, marketingu sprzedażowego, reklamy, medioznastwa, psychologii, socjotechnik i te pe to idąc dalej za maksymą "wiem, że nic nie wiem" bądz coś w tym stylu (im dalej patrzysz więcej widzisz) to jakoś tak zwyczajnie utwierdzam się w przekonaniu, iż mam mały wpływ na wydarzenia dziejące się w moim otoczeniu.
Najgorsze jest uczucie manipulacji i wpisania mojej osoby w różne gierki. Czasami budzę się w Matrixie. Zyję z przekonaniem, że osoba z którą rozmawiam wcale nią nie jest. Chciałbym by to był zasrany sen. To nie możliwe.
Ktoś kiedyś powiedzial, że najlepiej żyć w takim otoczeniu, które sami kontrolujemy. W ówczesnych czasach inwigilacji i państwa policyjnego w którym rządzą zasady PiS jest to coraz trudniejsze. Zmienia się też rama kulturowa. Zmiany widoczne są gołym okiem. Kobiety przestały być zagubione, coraz częściej spotyka się te zdeterminowane, wiedzące czego chcą. Myślące, że to one mogą wybierać chociażby za nas - facetów. Gazety, magazyny, telewizja - czynniki opiniotwórcze nie bez kozery nazywają się twórcami opini publicznej. Są niczym biblia w współczesnym świecie marzeń. Dają gotowe odpowiedzi i styl życia. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi! Zawsze byłem przekonany, że nie polega to na tym, by żyć jak inni, lecz by nauczyć się żyć posród innych.
Taka fobia? Zawsze byłem podejrzliwy. Rzadko gadam z nieznajomymi. Co nie znaczy, że nie jestem otwarty na nowe znajomości (wręcz przeciwnie). Zaczynam wątpić w sens komunikowania czyt. zawierania znajomości w ciemno przy pomocy Gadu Gadu, Jabber'a, Skype'a (no tu to akurat jest opcja kamerki) i aplikacji www (fotka, grono).
Dlaczego Matrix w ogóle istnieje? Kto go tworzy? Jakie ma pobudki?
Zadając wciąż pytania otrzymujemy prędzej czy później jakieś odpowiedzi. Zadałem i chyba mam! Bo czasami tak jak w przyrodzie oraz matrixie (jakim jest świat ludzi) zdarzają się pewne wynaturzenia psychiczne. Wypadki natury próbujące zjebać wszystko ze swojego otoczenia (samodestrukcja?). Czasem tym czymś jestem ja, czasem ty. Działamy nieświadomie, myśląc, że to co robimy jest nie tylko dobre dla nas ale zajebiste dla innych.
Real to real. Widzę twarz i wiem z kim rozmawiam. Kevin Mitnick w "sztuce podstępu" przestrzaga przed ludzmi "bez tożsamości". Jakoś te słowa mnie tkneły. Zapadły w pamięć. Prosta zasada, a wprowadzenie jej w życie. Ba, myślenie w ten sposób to już inna bajka. Pojawia się ciekawość pt. "Kim to wynaturzenie jest". Może dystans do świata jest tym złotym środkiem wspólczesnej komunikacji?
Jak widać w dobie komunikacji elektronicznej, mobilnej i internetowej bardzo łatwo spotęgować uczucie braku zaufania. Nikt nie jest anonimowy a mimo wszystko to trwa i działa.
Trudno jest się nie zgodzić, że cały czas wpisywani jesteśmy w sytuacje wątpliwe, o zerowym poziomie zaufania. Jedyną radą jest poddać się i totalnie otworzyć na ludzi nieznanych bądz "zapiąć pod szyję" i nie reagować na "unknown users & situations"...
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
starter ery sprzedam
cena: 14zl
Naliczanie sekundowe i takie tam.
o wartości 20zł, nieodpakowany, nowy...Czyż nie warto?
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Ateizm w moim mniemaniu
No i oto tym sposobem uległes w poczuciu winy… ja tam się tego nie wstydzę. wręcz jestem dumny nie ulegając jakiejś tam manipulacji i czegoś tam w rodzaju „inni grają w pokemony to ja też będe grał”... i nie doszukiwał bym sie tu żadnej mody czy (...) to jest tak jak ze sraniem, jeden wali rzadką inny twardą. Czy ateizm to rzadka czy twarda – niech oceni każdy.
Chyba mi to wyszło. Czuje się taki dumny









