Kolekcja World Press Photo
Po wielu miesiącach poszukiwań, oczekiwania, licytacji i wertowania czeluści Internetu - udało się! Skompletowałem kolekcję papierowych albumów World Press Photo wydawanych przez Thames & Hudson. Kolekcja obejmuje albumy od 2002 do 2011 roku.
Czy to już początek końca Facebooka?
Turbangate pokazuje bardzo wyraźnie jeszcze jeden problem. Poważniejszy. Internet generalnie a fejsbuk szczególnie stały się współcześnie ringiem tonącym w kisielu. Przeciwko każdemu, kto podpadnie choćby najmniejszej liczbie sieciowych trolli można zorganizować unlike'ową jatkę. "Witamy szanownego pana Michała Rusinka" - 624 osoby lubią to, 468 o tym mówi. Banda rozbawionych internautów sponiewierała pisarza, bo zaprotestował przeciwko słowu "witam". Człowiek, który jest mistrzem słowa przegrał ze sporą grupą literackich analfabetów.
[...]
Dziś nie ma znaczenia kim jesteś realnie, ale jak cię widzą kumple z fejsbuka. Wkroczyliśmy w niebezpieczny czas kiedy o pozycji człowieka nie decyduje jego praca ale hormony internautów. Anonimowość przestała się kojarzyć z tchórzostwem, zyskała status bohaterstwa. To pomylenie pojęć. Rak, który zżera prawdziwą rozmowę.
~Jarosław Kuźniar, dziennikarz TVN24
Podobne objawy rak zdradzał już kilka lat temu. Najpierw w 2002 roku - Fotka.pl i 2007 roku, gdy Nasza Klasa obwieściła swój sukces. W przypadku tego ostatniego - wtedy było to blisko 700 000 użytkowników. Od tego czasu już było gorzej. A z racji tego, że ludzie mogą wybaczyć wszystko oprócz sukcesu... mogło być tylko gorzej. Portal zalał spam i trolle nadający z kont fikcyjnych. Do końca 2011 roku Maciej Popowicz wraz z Pawłem Olchawą, Michałem Bartoszkiewiczem i Łukaszem Adzińskim oraz firmą Forticom stracili ponad 300 000 realnych użytkowników portalu. Czy taka przyszłość czeka Facebook?
Nie wiem. Możliwe. Gdyby Facebook był krajem, pod względem wielkości zajmowałby trzecie miejsce na świecie. Na chwilę obecną Facebook to 8 lat intensywnego rozwoju, 900 000 000 użytkowników na całym świecie (niektórzy już odliczają do symbolicznego miliarda), tysiące mkw powierzchni serwerowych i gigantyczne przychody z reklam sięgające 3,8 mld dolarów w 2011 roku.
Komputery a ludzki mózg
Jeśli założymy (a to przecież prawda), że człowiek używa zaledwie 10% potencjału swojego mózgu, a sam mózg w spoczynku zużywa zużywa 20 Watów to 100% jego możliwości oznacza 200 Watów poboru energii. Jednym słowem ludzki mózg wykorzystujący całe spectrum swoich możliwości jest takim małych grzejnikiem. Co ciekawe - w rzeczywistości korzystamy jednocześnie z 1% możliwości szarej materii. Znajdziemy w niej 10^14 synaps, które wykonują 10^15 operacji na sekundę. Przy takim założeniu z kolei, mamy w głowie całkiem pokaźny generator ciepła. To ponad 2000 Watt. Idąc jeszcze dalej - ludzki mózg nie posiada (w przeciwieństwie do procesorów) 1066Hz szyny FSB. Informacje w ludzkim organizmie przekazywane są z częstotliwością 10hz, a mimo to ludzki organ jest wielokrotnie wydajniejszy.
Od 2008 IBM rozpoczął badanie nad komputerem, który pracowałby w podobny sposób jak ludzki mózg. Celem była budowa urządzenia, które będzie w stanie przetwarzać w czasie rzeczywistym olbrzymią ilość danych, czyli co najmniej 10^15 operacji na sekundę. Do tego odtwarzał by procesy percepcyjne zachodzące w głowie. Taka ilość operacji odpowiada za przetwarzanie danych z prędkością 1 petaflopa czyli biliarda FLOPSów. I jak się okazuje, po 65 latach i 3 latach intensywnego rozwoju technologii, firma IBM jest bliska zrealizowania swojego największego marzenia. We współpracy z czterema uniwersytetami i i rządową agencją DARPA, naukowcy stworzyli prototyp eksperymentalnego procesora. "Jeśli badania zakończą się sukcesem, nowy chip będzie w stanie symulować i naśladować takie zdolności naszego mózgu jak odczuwanie, postrzeganie i komunikacja".
Jak twierdzą przedstawiciele IBM, firma chce stworzyć komputer składający się z 10 miliardów neuronów i 100 bilionów synaps. "Po ukończeniu prac, kompletny system będzie zużywać 1 KW mocy i zaledwie 2 litry objętości (wielkość naszego mózgu). Dla porównania – obecnie najszybszy komputer IBM Blue Gene ma 147456 procesorów, ponad 144 TB pamięci i zajmuje ogromny klimatyzowany pokój zużywając przy tym więcej niż 2 MW energii." IBM Blue Gene to szybszy brat słynnego Watsona, który wziął udział w amerykańskim odpowiedniku popularnego programu VaBank. Jego przeciwnikami byli: Brad Rutter, który dotychczas wygrał najwięcej pieniędzy w tym teleturnieju, oraz Ken Jennings, który najdłużej był w nim niepokonanym mistrzem. Watson zwyciężył tę rozgrywkę, z wynikiem $77147. Ken Jennings uzyskał wynik $24000, a Brad Rutter $21600. Zmagania można obejrzeć na Youtube. #1 #2 #3
Zawsze intrygował mnie czas, jaki potrzebuje człowiek by wybudować komputer szybszy od mózgu jego własnego twórcy. Do tego celu najpierw jest potrzeba budowy jeszcze szybszych komputerów, które z kolei będą służyły do budowy jeszcze lepszych i bardziej wydajnych jednostek. Coś na zasadzie słynnego dialogu między królem Milinda i buddyjskim mędrcem Nagasenem.
Kiedy pada deszcz, dokąd płynie woda?
Będzie płynąć po pochyłościach gruntu.
A gdyby deszcz spadł ponownie, dokąd by płynęła woda?
Płynęłaby w tym samym kierunku, co pierwsza woda.
To świadczy tylko o jednym - kolejność nauki jest ważna, ponieważ nowe buduje się na wcześniej wyuczonych i sprawdzonych mechanizmach. Czy zatem technologia idzie w dobrym kierunku? A może należałoby 50 lat temu zmienić jej bieg. Może byśmy byli w zupełnie innym miejscu? Ludzką rzeczą przecież jest błądzić.
Crumpler Cupcake 5500 - torba fotograficzna
Od dłuższego czasu przymierzałem się do zakupu nowej torby do lustrzanki. Brałem również pod uwagę zakup plecaka. Mierzyłem, porównywałem, liczyłem, analizowałem. Większość toreb i plecaków nie spełniała do końca moich oczekiwań. Przeważnie były zbyt małe, zbyt duże, czy zbyt drogie (dla przykładu plecak marki LOWEPRO Rover AW II w kwocie 429 PLN).
Padło na markę Crumpler. Która zauroczyła mnie designem, jakością wykonania oraz funkcjonalnym i zrozumiałym podejściem do potrzeb użytkowników (w tym wypadku osób fotografujących). Firma istnieje od 1996 roku. Powstała w Australii. Skąd nazwa i logo firmy? Za wszystkim stoi Stuart Crumpler, człowiek, który jeszcze podczas studiów wymyślił logo firmy. Jak mówi, było to tylko trochę bazgrołów... Dziś sam wydaje się nadal trochę zaskoczony sukcesem firmy. Jak to się zaczęło? Bardzo banalnie... Po ukończeniu studiów Crumpler pracował jako kurier rowerowy i producent mebli. Kiedy nie mógł znaleźć na rynku torby kurierskiej, która odpowiadałaby jego oczekiwaniom postanowił zaprojektować własną. Była praktyczna i atrakcyjna. Spodobała się tak bardzo innym, że wkrótce właściciele firmy kurierskiej - David Roper i William Miller złożyli zamówienie na torby. Interes rozwijał się prężnie, dlatego nie zwlekając długo trzech mężczyzn postanowiło założyć wspólny biznes. Dalej już było tylko z górki (jak to podczas jazdy na rowerze bywa) - sklepy rowerowe zostały pierwszymi odbiorcami toreb Crumplera. Ludzie oszaleli, a australijska firma posiada swoje przedstawicielstwa w kilkudziesięciu krajach na całym świecie. Asortyment również został rozszerzony. Oprócz toreb dedykowanych kurierom pojawiły sie także torby fotograficzne, podróżne, miejskie, czy komputerowe (na laptopy).
Za jakością wyżej wymienionych produktów przemawia stosowanie mocnych szwów, najlepszych materiałów (trwały, odporny na wodę i zabrudzenia nylon 1000D Chicken Tex Supreme oraz podszewka z materiału Nylex, klapa z materiału Ripstop #faktura_materiału) oraz 30 lat gwarancji producenta.
Co do samej torby. Mój model to Crumpler Cupcake 5500. Rozmiary są bardzo kompaktowe i na pierwszy rzut oka torba nie sprawia wrażenia pojemnej. Nic bardziej mylnego. Wymiary zewnętrzne: 32.0 x 20.5 x 15.5 cm. Wymiary wewnętrzne: 25.0 x 17.0 x 13.5 cm. Torba bez problemu mieści lustrzankę Canona z średniej długości obiektywem Canon 17-40 4L, standardowy obiektyw stałogniskowy Sigma 50mm F1.4, lampę błyskową Canon 580ex II i potrzebne akcesoria.
Funkcjonalność torby prezentuje nagrany przeze mnie materiał wideo:
♫ Jochen Pash & Norm - Watching You
Błąd
Umiejętność przyznania się do błędu cenię w swojej mentalnej i etycznej hierarchii nader wysoko. Ale...
Antonio Ereditato z CERN, zwolnił się ze stanowiska. Naukowiec przewodził projektowi OPERA, którego rezultaty podważały teorię względności Einsteina. 15 tysięcy prób wykazało, że neutrina były szybsze od światła - okazało się, że przez luźny kabel.
Co by powiedział Einstein? Blamaż? Wstyd? Cyrk? Pewnie odrzekłby w swoim popisowym stylu:
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.
W przypadku Pana Antonio Ereditato z CERN, przyznanie się do błędu, było przyznaniem się do wyrzucenia w błoto kilkunastu milionów euro. Zatem pozostaje zadać tylko jedno, właściwe w tym wypadku pytanie - czy ujma na honorze i strata autorytetu uznanego naukowca po tak efektownej wpadce jest wystarczającą karą za materialne straty CERN?
Jedno jest pewne, Antonio Ereditato przez te kilka miesięcy, gdy neutrino były szybsze od światła - mógł czuć się niczym młody bóg. A na pewno jak nowy Albert Einstein. Celebryta? Zapewne przez 3 miesiące brylował na salonach, odpisywał na listy fanów i odliczał czas do odbioru nagrody Nobla. Niedoczekanie!
Jak widać rzeczywistość szybko zweryfikowała zapędy naukowca, a Einstein po raz kolejny został górą. Co ciekawe - nic nie musiał robić. Tylko spokojnie przewracał się w grobie. Na szczęście teoria względności została uratowana i niepodważona. Zgodnie z nią, prędkość światła we Wszechświecie nadal jest nieprzekraczalna. Czyżby? Czekam na kolejnego odważnego...
Wniosek: Nic nie trwa wiecznie.
Składanie komputera na czas
Podobno składanie komputerów to też polska specjalność. Oficjalny rekord polski w tej dyscyplinie "sportu" (sprzed kilku lat) wynosi 9 minut i 16 sekund. Pewnie dlatego też w Irlandii (kolebce firm Intel, HP, IBM / Lenovo) tak bardzo poszukiwani są polscy "składacze kompów". Średnie zarobki sięgają nawet 14 eur/h.
Tymczasem na współorganizowanym I Wieloboju Informatycznym w ZSTE Kalisz, 21 marca jednej z drużyn udało się złożyć komputer od podstaw w zaledwie 7 minut i 47 sekund.
Czy to nowy nieoficjalny rekord Polski w składaniu komputerów na czas? Niestety nie! Drużyna składała się z 3 zawodników.
Oregon Scientific RMR331ES - test bezprzewodowej stacji pogody
Zza zachodniej granicy przybyła do mnie stacja pogodowa amerykańskiej firmy Oregon Scientific RMR331ES. Linia produktów +ECO do zasilenia stacji pogodowych wykorzystuje dodatkowo panel słoneczny. Jego zadaniem jest przede wszystkim redukcja nie tylko wydatków (np. na baterie), ale także wykorzystania energii.
Oregon Scienitfic to globalna marka i producent produktów elektronicznych dopasowanych do dzisiejszego stylu życia. Nowoczesne produkty to kombinacja amerykańskiej technologii i stylowego, europejskiego wzornictwa. Założona w USA w 1989 r. Firma Oregon Scientific to jednocześnie pionier i lider rynku domowych stacji pogodowych i kontrolowanych radiowo zegarów z projektorem. Produkty Oregon Scientific wyróżniają się wysoką jakością wykonania, precyzją pomiarów i tak ważnym w dzisiejszych czasach, niepowtarzalnym wzornictwem, czego dowodem jest współpraca m.in. Z Philippe Starckiem czy firmą Ferrari.
Funkcje:
- Pomiar i wyświetlanie temperatury wewnętrznej i zewnętrznej
- Czujnik bezprzewodowy – zasięg 30m
- Kalendarz, w tym wyświetlanie dnia tygodnia
- Zegar ustawiany radiowo z nadajnika czasu koło Frankfurtu
- Strefy czasowe
- Budzik
- Panel solarny z wymiennymi akumulatorami GP
- Zakres temperatur wewnętrznych -5 °C do 50 °C
- Zakres temperatur zewnętrznych -20 °C do 60 °C
Cena detaliczna 260 PLN
Wygląd zewnętrzny i wykonanie: Sama stacja pogodowa wygląda bardzo atrakcyjnie. Wielkość urządzenia nie jest duża, wymiary są kompaktowe (w sam raz). Design typowo „ekologiczny”, czyli połączenie żywego koloru zielonego z białym. Tylny zewnętrzny panel solarny sprawia wrażenie solidnego i nadaje urządzeniu atrakcyjnego wyglądu. Całość obudowana jest w połyskujący plastik (wygląda na wytrzymały).
Funkcje: Na przedniej obudowie znaleźć można przycisk informujący o rozładowaniu akumulatorów zasilających (ładowanych solarnie). Z boku znajduje się dodatkowe wejście z możliwością podpięcia opcjonalnego zasilacza (raczej zbędna funkcja, jeśli panel solarny działa prawidłowo, ale jak widać producent zabezpieczył użytkowników w przypadku potencjalnej awarii akumulatorów lub baterii słonecznych). Wyświetlacz jest czytelny (w nocy istnieje możliwość ręcznego podświetlenia). Znajdziemy na nim 3 główne linijki informacji – temperaturę zewnętrzną, wewnętrzną i datownik z aktualną godziną. Dodatkowo znajdują się na nim komunikaty techniczne związane z komunikacją z czujnikiem zewnętrznym oraz panelem solarnym. W opcjach można ustawić czas alarmów, strefę czasową oraz godzinę. Stacja automatycznie rozpoznaje dzień tygodnia. Jest do wyboru kilka wersji językowych komunikatów. Według producenta 6 godzin ładowania urządzenia zapewnia wystarczającej energii na 2 miesiące ciągłej pracy. Panel solarny działa nawet zimą, przy małej ilości światła.
Co ciekawe godzina aktualizuje się za pomocą fal radiowych nadawanych spod Frankfurtu. Nie wiem jaki jest czas aktualizacji danych, ale zapewne ta funkcja działa prawidłowo (komunikat o intensywności odbieranych fal).
Dokładność pomiarów: Temperatura mierzona przez urządzenie podawana jest z dokładnością jednego miejsca po przecinku. Porównując wskazania (zewnętrzne i wewnętrzne) są zbliżone do tych z termometrów rtęciowych i znacząco od nich nie odbiegają. Firma Oregon Scientific jest znana z produkcji dość dokładnych czujników, a więc pod tym względem nie mam zastrzeżeń.
Plusy:
- Bezproblemowa praca z czujnikiem zewnętrznym
- Dokładność pomiarów
- Radiowa synchronizacja czasu
- Zielone podświetlenie ekranu
- Design i wygląd zewnętrzny
- Wykonanie
- Tylny panel słoneczny
- Dołączone baterie i akumulatory
Minusy:
- Brak wskazań o wilgotności
- Tylny panel solarny może ograniczać miejsce ulokowania urządzenia
Zabójstwo Magdy, a SEO
Gdy Katarzyna Waśniewska, matka rzekomo uprowadzonej półrocznej Magdy wyjawia w Sosnowcu Krzysztofowi Rutkowskiemu fakt zabójstwa własnego dziecka, w google zaobserwować można było nagły trend i wzrost popularności fraz związanych z oszukiwaniem wariografu. Także na moim blogu:
- Jak oszukać wariograf
- Oszukiwanie wariografu
- Oszukanie wariografu
- Badanie wariografem
- Czy jest możliwe oszukanie wariografu
- Pytania na wariograf
- Skuteczność wariografu
Dane do 3 lutego 2012 dla organicznych wyników wyszukiwania Google:
Próbowałem przeanalizować wyniki pod kątem wejść z okolic Sosnowca. Niestety nic ciekawego nie znalazłem.
PS. Wariograf nie jest żadnym dowodem. W stosunku do większości osób jego skuteczność jest bardzo wysoka. Lecz opracowano kilka technik, dzięki którym istnieje szansa na oszukanie wariografu. Wiele z nich uczono już 30-40 lat temu.
PiotrK - vCard project
Po wielu roboczogodzinach prac i przeciwnościach losu - uruchomiłem najnowszy projekt - PiotrK.com
Czym jest vCard Project?
vCard Project to rodzaj wirtualnej wizytówki dostępnej online. Zawiera krótką, lakoniczną informację o autorze oraz hiperłącza prowadzące do zewnętrznych profili np. w serwisach społecznościowych. Pełni rolę internetowego identyfikatora. Miejsca, w którym możemy samodzielnie kontrolować swój wizerunek i dowolnie go kształtować.
Co w wersji 1.1?
W najbliższym czasie prawdopodobnie oskryptuję wyświetlanie losowego statusu z listy "Strategia życia".
Zmiany
Ci, którzy są na tyle szaleni, by wierzyć, że mogą zmieniać świat, rzeczywiście to robią
~Steve Jobs
To jest to! Zmieniać świat z szaleństwem w oczach i uśmiechem na twarzy...
Visa execution
Na polecenie banku musiałem pozbyć się jednej z kart. Rzekomo "zostały przechwycone dane podczas transakcji internetowej". Jak widać takie cuda i w Polsce (która nie jest państwem zagrożonym ryzykiem nieautoryzowanych transakcji bankowych). Jak mus to mus. Teraz to już tylko kilka kawałków bezwartościowego plastiku. A niby te firmy #1 #2 gwarantują bezpieczeństwo. Hm...
As z rękawa
Samsung S8530 Ace...
No cóż telefon z androidem jak to telefon. Szybko płynnie, dotyk wręcz wzorcowy. Wyświetlacz w miarę przyzwoity. Na Gorilla Glass oczywiście tłuste ślady po paluchach. Wygodny, dobrze leży w ręku. Jedyne co może drażnić to mała pamięć wewnętrzna na instalacje aplikacji z Android Market.
BTW. Łapska się pocą...
Jednym słowem jest pozytywnie.
Natomiast największą ściemę robi Orange Polska:
- Czy samsung Ace z Orange mają firmowo simlocki?
- Telefon Samsung Ace ma założony simlock. Pozdrawiamy.
A nie ma! Więc automatycznie nasuwa się jedno pytanie - za co Orange pobiera od swoich Klientów opłatę w wysokości 77 PLN? O usłudze zdjęcia simlocka nie ma tutaj mowy...
Polgaria i Polandia
Cytowanko:
Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.
Polacy! Jak wy to robicie...?
O jedno piwo za dużo...
Kochajmy netbooki, tak szybko odchodzą: tyle wspomnień, tyle filmów, tyle terabajtów ściągnięte, tyle stron napisanych... i jedno piwo.
![]() Reanimacja |
![]() Prowizorka |
O jedno za dużo...
Wniosek: koszt imprezy = 73zł + Carlsberg.
Sześćdziesiąt
60 miesięcy pisania. I co mi z tego przyszło?
Wiem
mniej
niż
wiedz
iałem
i
wiem
więcej
niż
myśl
ałem...
Strategia życia - aplikacja na Facebook'a
Ze swoją listą strategicznych myśli życiowych poszedłem o krok dalej. Pora na Social Media. Wskrzesiłem zewnętrzną aplikację.
Korzystajcie do woli. Może się komuś przyda, może komuś pomoże. Kto wie...
Instalacja alternatywnego firmware na WD TV Live HD
W związku z tym, że sam miałem problem z zainstalowaniem alternatywnego firmware dla WD TV Live HD postanowiłem napisać, krótki poradnik dla tych, którzy robią to po raz pierwszy. W internecie jest od groma informacji nt. alternatywnego oprogramowania do WD TV. Większość z nich jest w języku anglojęzycznym. Nie jest może to jakiś wielki problem, lecz zarówno polskie fora jak i angielskie pełne są ludzi, którzy uważają, że instalacja custom firmware jest rzeczą banalną i oczywistą. Nie wyjaśnia się po kolei jaki soft jest do czego, po co i jak działa.
Jeśli już chcecie pozbyć się oryginalnego firmware polecam zainstalować custom firmware od B-Rad'a. Ważne, by wybrać prawidłową wersję. Oznacza to, że wersje z Live HD Plus nie są kompatybilne z Live HD, również ze zwykłym HD [1 lub 2 generacji]. Plik najlepiej ściągnąć za pomocą torrenta [80mb] z racji wysokich transferów.
- Standardowo rozpakowywujemy na dysku.
- Szukamy pliku "wdtvlive.ver" i żeby mieć pewność, że urządzenie wykryje nam nową wersję oprogramowania zmieniamy wytłuszczoną wartość na wyższą, u mnie wygląda to tak: VERSION='1.20.04.WDLXTV_LIVE-0.4.2.2' Pozostałe pliki można zostawić bez zmian.
- Wszystkie pliki ładujemy najlepiej na pendrive do głównego katalogu
- Całość podpinamy do urządzenia, włączamy WD TV Live HD, system powinien wykryć i poinformować nas o próbie aktualizacji poprzez dodanie nowej pozycji w menu. Wchodzimy tam, godzimy się na wszystko i czekamy. Następuje restart. Instalacja i ponowny restart.
- W moim przypadku przy ponownym restarcie czas oczekiwania na start oprogramowania był dość znaczny. Należy cierpliwie czekać.
- Alternatywny soft został zainstalowany
No i teoretycznie można by na tym skończyć. Ale nie o to chodzi. Na pierwszy rzut oka oprócz nowej tapety i wygaszacza nic się nie zmieniło. Jeśli jednak podłączymy do urządzenia sieć uzyskamy możliwość pobierania i instalowania dodatkowych pluginów. Aby móc z nich korzystać należy na pendrivie utworzyć katalog o nazwie ".wdtvext-plugins". W tym celu otwieramy z menu start polecenie "uruchom". Wpisujemy "cmd" i zatwierdzamy. Następnie w lini tekstowej prznosimy się na nasz pendrive i wydajemy polecenie "mkdir .wdtvext-plugins". Na stronie znaleźć możemy najnowsze pluginy. W menu urządzenia można je również pobrać. Szczególnie polecam dodanie sobie opcji pogody, tools oraz pobierania napisów. Ważne aby pamiętać o utworzeniu dodatkowego pliku w głównym katalogu pendrive / HDD o nazwie "S00custom-options". Część aplikacji wymaga tego pliku do poprawnego działania np. Plugin Pogoda. Można go łatwo aktualizować przez sieć poprzez dodawanie dodatkowych wpisów według własnych życzeń.
U mnie plik "S00custom-options" wygląda tak:
# Settings for Weather Plugin. Look Info: http://forum.wdlxtv.com/viewtopic.php?f=48&t=1520
# WEATHER_ID - Zipcode of location for forecast.
# METRIC_ID="1" - for Celsius. METRIC_ID="0" - for Fahrenheit(default).
config_tool -c WEATHER_ID="EUR|PL|PL015|KALISZ"
config_tool -c METRIC_ID="1"
config_tool -c USB_POWER_OFF=1
config_tool -c ENABLE_SAMBA_SHARE=1
config_tool -c SCREEN_SAVER_IMAGE=/tmp/mnt/123ed956-1256-4825-9e79-86fc1e0febaa/some/random/screensaver-image.png
config_tool -c DAILY_PODCASTS_XML=xml file path
Wadą alternatywnego firmware w stosunku do najnowszej bety wydanej przez WD jest brak obsługi klawiary USB. Jeśli ta opcja pojawi będę w pełni zadowolony ze zmiany. W gruncie rzeczy alternatywny firmware daje lepsze możliwości. Szczególnie ciekawa wydaje się obsługa serwerów UPNP i tworznie własnych subskrypcji. Mamy do wyboru setki stremingów min. radia internetowe i trailery filmów z serwerów Apple. Live365 w oficjalnym firmware w pewnym sensie ogranicza. Dużą zaletą WDLXTV jest lepsza reakcja na polecenia z pilota oraz szybsze działanie softu [mimo jego modyfikacji].
Wiele osób korzysta także z dodatku osdModLive, dzięki któremu po wgraniu do głównego katalogu na naszym pendrive / hdd uzyskujemy nowy wygląd itd. Ja z niego nie korzystam.
Zarządzać WD TV Live HD można również z poziomu przeglądarki internetowej. Najlepiej jest sobie sprawdzić na routerze jaki mamy adres sieciowy naszego urządzenia. U mnie jest to: 192.168.1.102. Hasła znaleźć można w pliku README w paczce z custom firmware WDLXTV. Z fajniejszych opcji jakie uzyskujemy po zalogowaniu to możliwość obsługi wirtualnego pilota, konfiguracja UPNP.
Do samej aktualizacji softu podchodziłem z pewną rezerwą. W końcu nie jest to wspierany przez producenta firmware, przez co po jego zainstalowaniu możemy stracić gwarancję, a urządzenie może być podatne na różne nieprzyjemne zdarzenia min. brak stabilności czy ryzyko "nie wstanięcia" po aktualizacji. W moim przypadku wszystko przebiegło według założeń.
Strategia życia aktualizacja
Z racji małych zaległości - nadrabiam. Strategia życia powiększyła się o 24 nowe pozycje. Tym oto sposobem po kilku latach od napisania pierwszej pozycji powstały już 334 punkty. Wciąż przybywa nowych.
W.T.F.
Pewnych rzeczy nie potrafię jeszcze wytłumaczyć. Chociażby nagle zwiększonego ruchu na flickr.
Facebook "i like"
Dodana integracja bloga z FB. Od dziś można każdy wpis "polubić".O tym jak pozbyłem się konta na Naszej Klasie
Po ostatniej aferze hackerskiej związanej z wyciekiem loginów i haseł do skrzynek pocztowych z największych polskich portali [WP, Interia, Onet, O2] pozbyłem się w dość sprawny i myślę bezprawny sposób konta na popularnym portalu społecznościowym Nasza-Klasa. Ale o tym za chwilę.
Nie ma co zagłębiać się w przyczyny wycieku mojego hasła. Wbrew wcześniejszym informacjom nie zostało one przejęte ani przez phishing czy też przy użyciu keylogera. Nie korzystam z logowania na stronie Onet’u. Nie sprawdzam też poczty w miejscach z publicznym Internetem. Raczej najbardziej prawdopodobny jest wyciek z jednego z serwisów, w którym miałem konto robocze [dość głośno mówi się tutaj o portalu Gery.pl].
Natomiast skutki są już poważniejsze. Straciłem dostęp do skrzynki pocztowej. Była ona co prawda zbiegowiskiem śmieci całego Internetu, ale jak najbardziej przydatna i użyteczna. Onet oczywiście popisując się zadziwiającym refleksem, zablokował konta po kilku dniach od wykrycia wycieku. W dodatku prawdopodobnie owa lista loginów i haseł była, w niektórych kręgach znana od kilku miesięcy. Świadczyć o tym mogą w kilkudziesięciu [podobno] przypadkach nieaktualne pozycje haseł. Outlook, przez którego sprawdzam pocztę onetowską raczył poinformować mnie o niemożności pobrania listy maili. Zaniepokojony tym faktem po całym dniu absencji zajrzałem na stronę Onetu. Ku mojemu zdziwieniu zostałem uraczony komunikatem, iż konto zostało zablokowane ze względów bezpieczeństwa. Zaproponowano przywrócenie hasła poprzez wysłanie wiadomości SMS za jedyne 2zł lub odpowiedz na wcześniej ustanowione pytanie. Ochoczo przystąpiłem do opcji nr 2. Ku mojemu zdziwieniu pytanie umożliwiające odblokowanie poczty nie istniało i nie istnieje [to dziwne, ponieważ z tego co się orientuję, nie ma możliwości założenia poczty bez ustanowienia tego rodzaju pytania]. Próba kontaktu i wyjaśnienia z BOK Onetu oczywiście nie przyniosło zamierzonego efektu. Zaproponowano mi idealne rozwiązanie – wypełnienie specjalnego formularza w wersji papierowej, dołączenie skanu dowodu tożsamości i przesłanie całości na odpowiedni adres. Problem w tej metodzie jest następujący: zakładając konto typu „na spam” nie przywiązuje się większej uwagi na wymagane i konieczne do założenia konta dane.
Nie ma tego złego co… Kurwa! Nasza-Klasa również zawiodła. I to na całej linii. Nadgorliwa obsługa wyżej wymienionego portalu stwierdziła [cóż za logika], iż dbając o dobro swoich użytkowników zablokuje dostęp do osób z feralnej listy. Oczywiście moje konto zostało również zablokowane. Nie zostałem o tym fakcie jako użytkownik tego portalu poinformowany w jakikolwiek sposób – chociażby za pośrednictwem ich bloga, czy stosownej informacji podczas próby logowania. Myśląc, iż nastąpił włam i zmiana hasła na moim koncie zgłosiłem owy przypadek do supportu portalu. Na odpowiedz nie musiałem zbyt długo czekać. Poproszony o wypełnienie 10 punktowej listy, w skład w której wchodziły takie pytania jak link do profilu, login, data ostatniego logowania, data i godzina pierwszej nieudanej próby, dane osób mogące wpłynąć na taki stan rzeczy itd. – uczyniłem to wg. poleceń. W kolejnym mailu zostałem poinformowany, iż konto zostało zablokowane z powodów wycieku danych z polskich, popularnych serwisów pocztowych. Zalecono mi przywrócenie hasła na adres e-mail [pytam po jaką cholerę?]. Doznawszy dejavu postanowiłem dosadniej wytłumaczyć obsłudze portalu iż konto na Onecie zostało zablokowane z tego samego powodu co na Naszej Klasie. Oczywiście zostałem zbyty i jak zostało to sprawnie zauważone "zablokowanie poczty jest od nich niezależne" [nosz kurwa]. W takim razie zacząłem grać w inne karty – poprosiłem o przedstawienie procedur dotyczących sytuacji, w której chcę dysponować wizerunkiem własnym oraz danymi osobowymi zawartymi na moim profilu. Wystosowałem również zapytanie kto jest faktycznym właścicielem zawartych informacji na profilach Naszej Klasy [w tym zdjęć, opisów, tekstów i innych wartości niematerialnych i prawnych]. Nie dostałem pisemnej odpowiedzi. Natomiast w ramach rewanżu moje konto zostało w sposób bezczelny skasowane / zablokowane bez możliwości jego dalszego podglądu.
Wniosek: Idiotyzm, brak ludzkiej twarzy, stwarzanie samemu sobie i użytkownikom problemów.
W przypadku portalu Nasza Klasa istnieje wiele możliwości wymuszenia zmiany hasła podczas logowania. Chociażby wykorzystując do tego takie dane jak podane Gadu Gadu. nr telefonu, e-mail, data urodzenia czy miejsce zamieszkania. Brakło dobrej woli i odrobiny chęci. Tym sposobem stracili kolejnego użytkownika. Z takim podejściem sami się wykończą, zaczynając od śledzika, brak api po takie kwiatki jak blokowanie kont z jakichś dziwnych powodów. A skoro są lepsze i bardziej otwarte rozwiązania na potrzeby użytkowników i społeczności, czemu miałbym z nich nie korzystać.
Treść dyskusji z supportem NK do pobrania tutaj.
Canon Legria HF 200 - test kamery
Tak jak wspominałem kilka wpisów wcześniej – dorobiłem się kamery. Po długich namysłach i analizach, wybór padł na Canon Legria HF 200. Wiele osób polecało mi kamery marki Sony. Znając ich populistyczne i marketingowe praktyki od razu coś mi nie pasowało. Dosyć że najnowsze modele ich kamer posiadają ekran dotykowy, to legitymują się stabilizacją. W dodatku są tańsze. Zainteresowawszy się temat zacząłem o nich czytać. Okazało się że nie dość że liczba efektywnych pixieli dla obrazu Full HD jest zdecydowanie za niska, to obraz wyjściowy po weryfikacji nie był tak fajny jak początkowo mogłoby się wydawać. Kamery Sony z zewnątrz wyglądają ładnie, ale tzw. flaki to typowa zabawka dla niedoinformowanych klientów, którzy dają się nabijać w butelkę odświeżonymi modelami kamer. Interpolowane Full HD zupełnie mnie nie interesuje.
Jak to wygląda w Canon Legria HF 200? Oto dane techniczne:
- kamera cyfrowa Flash
- rozdzielczość: 3,3 megapiksela
- filtr kolorów podstawowych RGB
- zoom optyczny: 15x
- cyfrowy zoom: 300/60x
- ogniskowa: 4,1-61,5 mm
- minimalna odległość ogniskowania: około 10 mm
- optyczna stabilizacja obrazu (OIS)
- średnica filtra: 37 mm
- procesor obrazu: DIGIC DV III
- technologia wykrywania twarzy
- 2,7-calowy, panoramiczny ekran LCD obracany
- minimalne natężenie światła około 0,4 luxy
- joystick
- 13 programów tematycznych
- balans bieli: światło, cień, pochmurno, żarówki, fluorescencyjne
- szybkość migawki: 1/2000 sek.- 1/2 sek.
- efekty zdjęcia
- funkcje niestandardowe: jasność, kontrast, ostrość, głębia kolorów
- zdjęcia podczas nagrywania
- histogram
- samowyzwalacz: 10 i 2 sek.
- X.v.Color
- nośniki pamięci: Secure Digital Card SD, SDHC
- Dolby Digital
- wbudowana lampa
- typ akumulatora: litowo-jonowy
Złącza :
- wejście słuchawkowe
- wejście dodatkowego oświetlenia
- wejście mikrofonu
- wejście mini USB
- wejście AV
- wejście komponentowe
- wejście mini HDMI
Jakoś obrazów jest bardzo dobra. W kamerze zainstalowano procesor Digic DV III przez co obraz jest dynamicznie przetwarzany. Liczba efektywnych pikseli przy nagrywaniu materiału wideo plasuje się na poziomie 2,9mln (minimum o którym można mówić o Full HD to około 2,1mln) Procesor zdolny jest do wykrywania twarzy co w znacznym stopniu ułatwia ostrzenie podczas portretowania. Trochę zastrzeżeń początkowo miałem w stosunku do obrazu nocnego. Na szczęście producent zaoferował tryb filmowy który w połączeniu z trybem 25p bardzo dobrze się spisuje i na obrazie nie widać widocznych, rażących szumów. Maksymalna kompresja jaką uświadczymy podczas filmowania to 24mb/s. To bardzo dobry parametr. Wymaga jednak szybkiej karty SDHC. Filmy kodowane są kontenerem AVCHD. To stosunkowo nowy standard stosowany w kamerach cyfrowych dający nowe, lepsze algorytmy kompresji. Niestety ma swoją wadę – pliki dostajemy w rozszerzeniu MTS przez co nie mamy możliwości montażu nagranego materiału bezpośrednio w prostych programach takich jak Windows Movie Maker. AVCHD na starszych komputerach może sprawiać wiele problemów. Głównie chodzi o płynność odtwarzania obrazu. Wynika to z tego że wymaga wsparcia sprzętowego karty graficznej. Najnowsze karty grafiki obsługują HD. Zarówno nVidia jak i Ati posiadają odpowiednią technologie wykorzystywaną do tego celu. Na efekty przycinania obrazu też jest rada – należy zaopatrzyć się w odtwarzacz Power DVD. Obsługuje on wsparcie sprzętowe w stosunku do odtwarzanych materiałów wideo.
Jak wiadomo Canon słynie jako doskonały producent lustrzanek i profesjonalnych obiektywów. Przy wyborze kamery próbowałem się i tym sugerować. Średnica obiektywu wynosi 37mm co jest standardem w tej klasie kamer. Czasami spotykane są większe średnice. I pod tym względem nieco ubolewam. Oczywiście posiadam stabilizację, która w przeciwieństwie np. do Sony CX155 jest optyczna. Daje to o wiele więcej możliwości nagrywania. Obraz wg mnie nie drga mocno nawet na największym zakresie ogniskowej przez co zachowuje dobrą jakość i ostrość. O możliwościach rozszerzenia pakietu optyki w Canonie napiszę pod koniec.
Z dodatkowych funkcjonalności jakie daje Canon Legria HF 200 i które całkiem przypadły mi do gustu należą:
- Możliwość ustawienia czasu migawki
- Możliwość ustawienia wartości przesłony (zaczynając od F1,6 do F8)
- Tryb filmowy
- Tryb 25p
- Wykrywanie twarzy (całkiem sprawne, na razie udało mi się przetestować do 3 twarzy jednocześnie)
- Ręczne doostrzanie obrazu (w praktyce, przy szybkim filmowaniu nie jest wykonalne korzystać z tej funkcji)
- 16:9
- Dzwięk w AC-3
- XV Colour (coraz więcej kart graficznych i telewizorów oferuje ten standard. Kolory są o wiele żywsze. Jeśli jednak nie posiadamy urządzeń wspierających ten standard lepiej z tej funkcji kamery nie korzystać)
- Zdjęcia seryjne, do 25 zdjęć na sekundę
Omawiając baterie trudno powiedzieć coś ponad standard. Bateria jak na razie pozwala mi na filmowanie w trybie ciągłym przez dokładnie 100 min. Natomiast w trybie oglądania filmu mamy do dyspozycji około 170 minut. Wynik ten jest średni. Bez dodatkowego akumulatora raczej się nie obędzie. Niestety mimo, że Canon wygrywa standardem SD jeśli chodzi o karty pamięci (niskie ceny) to z dodatkowymi bateriami trochę pokpił sprawę. Najtańszą dedykowaną do modelu HF 200 znalazłem za około 220zł. Jak widać cena peryferiów jest znacząca. Można się oczywiście posiłkować zamiennikami baterii dedykowanych. Zamiennik taki można nabyć w przedziale 40-90zł. Ich cena zależy przede wszystkich od pojemności, wskaźnika naładowania baterii oraz tego czy można akumulator ładować tą samą ładowarką Canona czy zewnętrzną, przeznaczoną specjalnie do tego celu.
Jeśli mowa o możliwościach rozszerzenia kamery to mocno jestem zainteresowany wykorzystaniem odpowiednich konwerterów. Głównie szerokokątnych. Najlepsi producenci tego rodzaju sprzętu to King i Raynox. Konwerter daje nam wtenczas możliwość podpięcia filtrów 52mm (w moim przypadku polaryzacyjnych). Dodatkowo Canon Legria HF 200 daje możliwość podpięci dodatkowego mikrofonu i lampy. Kamera obsługuje karty SDHC do pojemności 32gb. Całkiem sporo.
O zaletach już było. Teraz trochę wad:
- Problem z ostrością przy maksymalnym 15x zoomie (tylko przy maksymalnym wyciągnięciu optyki)
- W niektórych trybach może być problem z szumami, trzeba wtedy przejść na ustawienia programowalne
- Krótki czas pracy baterii
- Dla niektórych problemem może być brak wizjera
- Podobno dołączone oprogramowanie (nie wiem, nie instalowałem)
- Zbyt lekka i mała (dobra wiem, to zaleta… ). Waga to zaledwie 300g.
Na koniec film testowy w nocy i w dzień:
♫ Muchy - Przeznaczenie
W filmach nie modyfikowałem kontrastu i kolorów. Nagrywane w trybie kinowym (bladsza kolorystyka).
Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie
Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:
- Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
- Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
- Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
- Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
- 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),
Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.
Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych. Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:
- Miejsce 513% Facebook
- Miejsce 190% Goldenline
- Miejsce 158% grono
Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:
Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.
Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.
Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.
Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.
Nowe zabawki #3 - Logitech Harmony 555
Leże… na dywanie shaggy i nie mogę się nacieszyć jak to Logitech za 230zł ułatwił mi życie. Nie posiadam już 3 pilotów, nie posiadam już 2 pilotów. Posiadam 1 pilot! Logitech Harmony 555.
Dla jednych 230zł to dużo, dla innych to powód by wydać je, na co inne. A ja spełniłem podstawowy wymóg obrastania w tłuszcz – „Pier…le nie wstaje”.
Konfiguracja mimo swojej prostoty zajmuje trochę czasu. Uziemiła mnie na 2 godziny. Mimo kreatora wprowadziłem do obsługi kilka sprytnych poprawek. Wyszukiwanie urządzeń, które chcemy obsługiwać jest proste, aczkolwiek z listy możemy wybrać tylko markę. Dokładny model trzeba już wpisać. Nastręcza to pewne problemy z pozyskiwaniem informacji na temat konkretnego modelu sprzętu znajdującego się na naszej półce.
Z ciekawych opcji, jakie otrzymujemy po odpowiedniej konfiguracji pilota należą.
Możliwość jednym przyciskiem zdefiniowania czynności, które chcemy wykonać tzw. makr. Oznacza to, że gdy najdzie mnie ochota na oglądanie filmu z dvd via usb naciskając jeden przycisk „oglądaj dvd” pilot włączy TV, amplituner i DVD a następnie ustawi odpowiednie tryby w każdym z urządzeń (w telewizorze źródło hdmi, na odbiorniku AV tryb DVD).
Wielkim plusem jest dodatkowy ekranik, na którym mamy specjalistyczne przyciski (sam pilot jest okrojony do podstawowych, najczęściej używanych funkcji). Na panelu dodatkowe funkcje można dowolnie przestawiać i definiować.
Biorąc pod uwagę, iż telewizor podłączony mam toslinkiem do amplitunera na samym pilocie nie działa regulacja głośności. Sprytnym rozwiązaniem było edytowanie pobranego ustawienia producenta podmieniając wzorniki głośności z telewizora na te z amplitunera, podobnie też uczyniłem w trybie DVD. Dzięki temu podczas procesu regulacji głośności nie trzeba wybierać urządzenia, na którym będzie ona zmieniana (permanentnie reguluję tylko i wyłącznie odbiornik AV).
Same możliwości pilota nie kończą się tylko na RTV. Oczywiście można obsługiwać konsole do gier, domowe oświetlenie, klimatyzatory i inne urządzenia domowe. Co ciekawe da się skonfigurować lustrzanki Canona.
♫ Vangelis - Chariots Of Fire
Allegro grozi sądem
Oto dowód:
Jestem bankrutem. Mam przesrane. Zajmą mi majątek. Proszę, pomóżcie...
Nowe zabawki #2 - Zestaw kina domowego Pioneer (Pioneer VSX-519 + Pioneer DV-420)
Pioneer DV-420
DVD Pioneer DV-420 – małe, lekkie DVD, obsługujące niemal wszystko co włoży się do podajnika płyt. Nie spotkałem się że jakiejś płyty nie zdołało odczytać. USB i HDMI to w sprzęcie to już standard. Nie ma co się rozpisywać. Wielki plus za szybkość odczytywania indeksu katalogów z USB. Pozytywne wrażenie wywołało na mnie także skalowanie i poprawianie obrazu nie będącego w standardzie 1080p. Od razu widać że sprzęt nie do zdarcia. Na lata.
Minusy: średni pilot – latają mi w nim baterie, brak polskiego menu (na szczęście można ustawić polskie znaki, przez chwilę myślałem że poległem).
Amplituner Pioneer VSX-519
Masa wyjść (przez chwile nie wiedziałem jak ogarnąć tę kuwetę). Po dłuższym przestudiowaniu instrukcji wszystko zaczęło się wyjaśniać. Okazało się że nie można podłączyć DVD przez HDMI a później wyprowadzić video out na telewizor przez kabel analogowy (dodatkowe kable w drodze, kolejny wydatek). Zauważyłem także, że gdy na innym źródle (np. CD) damy muzykę i w tym momencie przełączymy na Tuner w tle będzie minimalnie słychać dźwięk z sąsiedniego kanału. Oczywiście w pilocie podobnie jak w DVD latają baterie pod klapką.
Z okazji umieszczenia otworów wentylacyjnych od góry (ciepło ucieka do góry) nie można zbudować sobie modułowego zestawu kina domowego. A szkoda. Bo miałem fajny plan. W tym przypadku musiałem pójść na kompromis.
Postanowiłem w końcu spełnić swoje marzenie i podłączyć wszystko highendowymi kablami. Pozłacane końcówki kabli, kolumn i wejścia amplitunera ładnie to umożliwiły.
Dodatkowo znalazłem sposób jak po taniości nadawać bezprzewodowo dzwięk na amplitunerze.
Nadajnik FM (Transmiter FM) w Sony Ericsson W980.
Amplituner z RDS (W980 nadaje tytuły piosenek).
Nie trzeba kupować drogich na dzień dzisiejszy (jeszcze) odbiorników Bluetooth. Wystarczy transmiter FM. Jakość dzwięku jest na przyzwoitym poziomie. Wszystko nadawane w systemie dzwięku stereo. Minusem jest czasami szumienie i zakłócenia. Przypuszczam że spowodowane jest to nakładaniem się "zbłądzonych fal" w eterze. Mimo ponad 2 metrowej zewnętrznej anteny (od Leadtek TV Tuner PCI) nie potrafię wyeliminować w 100% zakłóceń. Jedynym rozwiązaniem problemu jest zmniejszenie położenia telefonu do około 3 metrów (od tej odległości odbierany jest sygnał RDS i stereo).
Nowe zabawki #1 - Kolumny głośnikowe Mission MV6 + MV2 + MVC
Brzmią brytyjsko. Design mnie zauroczył. I te highendowe elementy – drewno, pozłacane wejścia i szpilki pod nóżkami kolumn robią swoje. Idealnie wpasowują się w styl mojego pokoju. Patrząc na nie mam ochotę otworzyć butelkę siedmiogwiazdkowej Metaxy (oczywiście całość w połączeniu ze Spritem). Co więcej mogę powiedzieć – testuję. W trybie surround powalające wrażenie. Czasem warto kupić za więcej, na dłużej. Na całe życie.
Pio.neer
Zakochałem się w literkach na P. Jakość przewyższyła moje oczekiwania. Design, również.
Śmiech na sali aby to klient Ery musiał się wykłócać o korzystne warunki umowy
Z Erą walczę od 8 lat. Zawsze wzbudzało to we mnie śmiech. Myśli nieczyste na temat farsy związanej z opcją przedłużenia umowy przez stałego klienta.
Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, w jaki sposób firma która istnieje na rynku, w ktorym konkurencja bije po mordzie pozwala sobie na takie rzeczy. Rzeczy polegające na oszukiwaniu klientów.
Podobno aby wynegocjować warunki w Erze (dobre warunki) trzeba przygotować sobie dobre argumenty. Nie chodzi tu zapewne o mówienie że chce tańszy telefon bo jestem X lat w sieci. To musi być coś bardziej przemyślanego. Tak też uczyniłem. Postanowiłem zasięgnąć wiedzy tu i tam. Przejrzeć ich oferty, przeliczyć wszystko itd.
Śmiech na sali aby klient musiał wykłócać się o warunki umowy korzystne dla niego. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Sytuacja w której godząc się na standardowe warunki otrzymuję ofertę która jest gorsza od tej, którą otrzymują nowo zwerbowani użytkownicy z ulicy.
Dla przykładu: SE c902 dla nowych jest tańszy o 200zł niż dla stałych abonentów.
I tak w urodzinowej promocji nowy użytkownik otrzymuje 2x więcej darmowych minut. Czyli w abonamencie 85zł otrzymuję 340 minut, gdzie w analogicznej opcji przedłużenia dla stałych klientów otrzymuję abonament tańszy o 15zł i 290 minut. Oczywiście do tego mogę wybrać "atrakcyjne telefony w atrakcyjnych cenach". Po porównaniu cen telefonów wynika, że będąc nowym abonentem otrzymuję możliwość kupienia tańszego SE c902 niż podczas przedłużenia umowy (200zł różnicy).
Era wie co robi proponując takie a nie inne oferty swoim klientów. Albo wychodzi na to samo, albo nawet gorzej. Na co liczą? Liczą na to, iż użytkownik nie zapozna się z analogicznymi ofertami dla nowych abonentów (w końcu to jego nie dotyczy). Ba, zostanie omamiony przez wiecznie uśmiechniętych niczym Kazimierz Marcinkiewicz konsultantów, którzy stwierdzą, że "oferta dla stałych abonentów jest lepsza i otrzymuje się więcej". Nie należy w to wierzyć, bo tak nie jest. Nie od dziś wiadomo, że koszt pozyskania nowego klienta w tego rodzaju usługach jest o wiele niższy niż koszt utrzymania klienta w sieci. Dobrze wie o tym Play Mobile skoro werbują namiętnie, z humorem niezadowolonych klientów Ery i Plusa.
Era udostępnia swoim klientom np. w cenach 800-1100 zł telefony, które są do nabycia w sklepach za 420-800 zł. I nie mówię o komisach, tylko normalnych sklepach, Telefony są nowe, bez simlocków, i z oryginalnym softem producenta (era modyfikuje oprogramowanie producenta). Można takie telefony kupić na raty za 15-19 zł/m-c. Przykładowo komórka Samsung S7350 w moim abonamencie kosztuje 699zł, nowy w sklepie internetowym 850zł. A do tego wiąże mnie umowa na 24 miesiące.
Rachunek jest prosty! Rozwiązując umowę z Erą i przechodząc na (nie do końca korzystną ofertę na rynku Tak Taka) i tak wychodzimy na swoje. Dodatkowo kupując telefon na rynku wtórnym różnica ta powiększa się znacząco.
Z tej oto okazji postanowiłem do Ery napisać w celu rozwiązania umowy z końcem października. Moja wiadomość została przekazana do departamentu utrzymywania klienta (powiało zgrozą).
Jeśli rozważa Pan rozwiązanie umowy, informuję, że niezbędne będzie złożenie pisemnej dyspozycji. Wniosek dotyczący rezygnacji z usług (zawierający Pana dane osobowe, numer telefonu oraz odręczny podpis), proszę przesłać na adres:
Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 181
02-222 Warszawa
bądź złożyć osobiście w salonie albo sklepie firmowym sieci Era (pełny wykaz placówek firmowych sieci Era znajduje się na stronie www.era.pl w zakładce "Sieć sprzedaży").
PTC Era uwzględnia również wypowiedzenia przesłane mailem. Podanie zawierające wymagane dane powinno być zeskanowane i wysłane mailem jako załącznik do korespondencji.
Umowa ulegnie rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na ostatni dzień cyklu rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia.
Liczę, że przedstawione wyżej informacje są pomocne.
Z wyrazami szacunku
Beata M.
Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta
Jestem w szoku. Myślałem że plotka o tym, iż Era ma w dupie stałych klientów jest przesadzona. Dziś się o tym przekonałem. Zostałem totalnie zignorowany. Dostałem jasny przekaz "chcesz odejść - wypierdalaj!". Największą ironią całej tej sprawy jest fakt, iż Departament Utrzymania Klienta wcale go nie utrzymuje. Chyba kończy się właśnie moja przygoda w Erze.
Btw. Z tym szacunkiem to też przesadzili.
Edit: Wypowiedziałem umowę abonencką w Erze. Nie można się z działem utrzymania klienta dogadać. Po niespełna 15 minutach gościu nie dał rady więcej mi ściemniać jaka to dobra jest ta oferta. Argumenty były chyba zbyt miażdżące. Dziś złożyłem wnioski. Za 30 dni znika pierwsza komórka z Ery, druga za 2 miesiące. Oczywiście swój nr. zabieram.
Archeologia Internetu "99
Zainspirowała mnie data. P. nawet zauważyła że sposób pisania taki jakiś "inteligentny" na poziomie. Nie to co dziś. I by pasowało. W pod koniec lat 90 ubiegłego wieku [boże jak to brzmi] Internet nie był ogólnodostępny. Mieli go wybrańcy. Przeważnie modemowcy i ci związani z Tepsą [łączy nas coraz drożej].
Dla idiotów
Ciekawe czy klienci Media Markt zastanawiali się czemu na stronie firmowej nie można uzyskać informacji o cenie danego produktu? Mnie to zastanowiło. Z obserwacji mogę powiedzieć tylko tyle:
- Produkty z gazetki mogą być tańsze
- Produkty z wyszukiwarki i pozostałej oferty MM co najmniej o 10-15% droższe niż w Internecie
Taka mała cenzura ze strony Media Markt w myśl zasady "nieświadomy klient, to klient nabity w butelkę". Oczywiście bazujemy na efekcie braku porównania z konkurencją.
Przypadek nr. 2 - biorąc za przykład badania nad ludzkim mózgiem, żaden umysł człowieka nie zna słowa "nie". Aby czegoś nie zrobić trzeba najpierw to zwizualizować a potem wewnętrznie zanegować. Stąd hasło "nie dla idiotów" przeradza się w "dla idiotów" z wewnętrzną negacją, grą słów i wyparciem w tle - "nie jestem idiotą, to nie prawda".
Sprawdźcie sami: zapytajcie klienta Media Markt czy jest idiotą?
Możesz udawać
W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.
Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.*
I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]
Jak to sie robi na Allegro - doładowania prepaid
Nie od dziś wiadomo, że do swojego telefonu można zakupić doładowanie taniej niż po cenie rynkowej. Związane jest to często ze zniżkami jakie otrzymują partnerzy współpracujący z operatorami. Pośrednicy też muszą zarabiać, a więc operator sprzedaje swoje kody taniej. Sposobów na taki stan rzeczy jest wiele.
W Polsce sprzedaż kodów doładujacych do niedawna odbywała się za pomocą podstawowych „zdrapek”. System ten od jakiegoś czasu jest uciążliwy i małobezpieczny (w związku z fałszywymi kodami). Aktualnie największy udział w rynku stanowią systemy transakcji elektronicznej – terminale prepaid. Mogą być one podpięte bezpośrednio przez Internet (sieć Ethernet), wykorzystywać połączenie GSM/GPRS lub być w postaci aplikacji PC. Z tego rodzaju współpracy można zarobić od 4 do 7% prowizji od każdej transakcji. Minusem tego rozwiązania jest to, że niektóre programy wymagają od sprzedających określonych obrotów w związku ze sprzedażą doładowań. W innym przypadku poniższe firmy traktują nas z poziomu usługobiorcy (zamiast usługodawcy). Jednym słowem wymagają od nas zapłacenia odpowiedniego abonamentu (karnego?). Popularne systemy w Polsce to Agatka, Kolporter i BluePay.
Innym rozwiązaniem stosowanym na rynku są programy partnerskie np. mBanku, BluePay itp, które za sprzedaż doładowania prepaid oferują swoim partnerom do 4% prowizji. Plusem jest to, że aby sprzedawać tego rodzaju usługi nie trzeba posiadać własnej działalności gospodarczej.
Natomiast każdy kto ma styczność z allegro zauważył, że od dłuższego czasu można tam zakupić doładowanie o wartości 50zł za 45zł. I to zupełnie legalnie. Temat jest o tyle ciekawy, iż mnie osobiście zainteresował. Początkowo myślałem, ze sprzedawcy oferujący doładowania przez Allegro po cenie niższej niż rynkowa posługują się wyżej wspomnianymi terminalami. Niestety po małym przeliczeniu kosztów wychodzi na to, że pierwsza myśl była błędna. Licząc wszystkie koszty typu prowizja allegro, rolki papieru, Internet oraz różnica pomiędzy ceną rynkową a ceną z aukcji internetowej szybko zorientowałem się że koszty te są dokładnie równe prowizji otrzymanej z systemu transakcyjnego np. BluePay. Nikt nie jest organizacją charytatywną a więc to bez sensu.
Po dłuższej chwili znalazłem sposób na pewien zarobek zwany przez „wtajemniczonych” „sposobem na 4 karty”. Jest on na tyle ciekawy, gdyż używając kilku kart możemy zbierać punkty / darmowe minuty itd. poprzez dokonywanie doładowań i czerpać z tej różnicy zyski. Jednak nie do końca mnie to przekonuje.
Szukając dalej wpadła mi w ucho (oko) interesująca informacja - pewna firma X która jest dużym dystrybutorem kart prepaid sprzedaje te karty firmom które są założone np. w Niemczech i posiadają europejski NIP. Firma X sprzedając karty takiej firmie nalicza VAT=0 zł a nie 22% . Odkąd jesteśmy w strefie Schengen zagraniczne firmy kupujące karty z Vatem zerowym nawet nie muszą przedstawiać dokumentów celnych, potwierdzających wywóz tychże kart z Polski:
Możliwość stosowania preferencyjnej stawki VAT 0% zarówno w przypadku tzw. dostawy magazynowej, jak i w przypadku dostawy na rzecz zagranicznego kontrahenta, istnieje wówczas, gdy podatnik dysponuje stosownymi dokumentami. Dostawa wewnątrzwspólnotowa podlega opodatkowaniu według stawki VAT 0%, stosowanie tej stawki nie powoduje żadnych obciążeń fiskalnych (nie występuje podatek należny) przy równoczesnym zachowaniu upoważnienia do uzyskania zwrotu podatku naliczonego.
Przepisy ustawy VAT nakładają na podatnika stosującego stawkę 0% w związku z dokonaniem dostawy wewnątrzwspólnotowej obowiązek posiadania dokumentów, które łącznie potwierdzają wywóz towaru i dostarczenie ich do nabywcy na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego.
Stąd biorą się chore ceny na rynku także na Allegro. Dodać należy że Importer doładowań w Niemczech zobowiązany jest zapłacić do tamtejszego Urzędu Skarbowego VAT w wysokości 16% 19%. Każde dziecko jest w stanie policzyć różnicę wynoszącą 6pp 3pp (punktów procentowych - dzięki Seb). [możliwe że firma niemiecka nie podając nr NIP EU jest w stanie uniknąć płacenia podatku w swoim kraju macierzystym, ale nie jestem tego rozwiązania w 100% pewny. Na import usług elektronicznych z krajów z UE nie jest potrzebny NIP UE w szczególności także dla usługi generowanej automatycznie przez komputer i przesyłanej Internetem lub siecią elektroniczną w odpowiedzi na określone dane wprowadzone przez usługobiorcę]. Dodając do tego cenę hurtową zdrapki tańsza o około 10% daje dość znaczące zyski. Warto zwrócić uwagę na to, że towar zwolniony z polskiego podatku od towarów i usług (VAT) i dostarczony wewnątrzwspólnotowo nie może być sprzedawany na terytorium Polski. W innym wypadku sprzedawca taki łamie polskie i prawdopodobnie wspólnotowe prawe (chyba że za przyjmiemy terytorium Niemiec za faktyczne miejsce świadczenia usługi, o ile to możliwe). Jednocześnie (to oczywiste) naraża państwo Polskie na straty z tytułu zwolnienia podatkowego.
Na koniec w ramach podsumowania nasuwa się jedno pytanie – czy Allegro jako serwis pośredniczący w organizowaniu aukcji i sprzedaży nie umożliwia pewnemu gronu „sprzedawców” świadczenia swoich usług niezgodnie z polskim prawem, poszerzając jednocześnie (nadal znaczącą dla wpływów budżetowych) szarą strefę?
Wniosek: Kto za to płaci? My
Asus EEE PC 1000H
Swojego czasu zakupiłem Asusa EEE PC 1000H. Nie chciałem pisać pochopnej recenzji zanim go nie przetestuje. Po 2 tygodniach użytkowania mogę powiedzieć więcej, niż po samym zakupie opierając się na przedwczesnych wrażeniach.
Całość kosztowała mnie 1326zł wraz z wymianą kości RAM na 2gb od Kingstona.
Parametry sprzętu to: Bateria litowo-jonowa, 6 komorowa - 6600mAh, Bluetooth, Czytnik kart MMC / SD (SDHC), Dysk twardy 160GB, Głośniki stereofoniczne, Gniazda audio in / out, Kamera wbudowana 1,3 megapixela, Karta dźwiękowa Hi-Definition, Karta graficzna Intel 950, Karta sieciowa bezprzewodowa WiFi WLAN 802.11 b/g/n, LAN10/100 Mbps, Matryca rozdzielczość 1024x600 (panoramiczna), Mikrofon wbudowany, Pamięć 2GB, Procesor Intel Atom 1.6, Przekątna ekranu 10,2”.
Jeżeli chodzi o wydajność to śmiało odpalałem takie aplikacje jak Adobe Photoshop. Procesor radzi sobie z PS bez problemów. Na EEE zainstalowany jest Windows XP SP3. System startuje w jakieś 12 sekund. Bios nie umożliwia podkręcenia procesora. Bateria pozwala na nieprzerwaną pracę do 7 godzin w trybie Power Safe Mode.
Co do reszty parametrów netbook nie posiada większych wad. Przynajmniej dla mnie. Wyjątkiem jest touchpad, który mimo że ma obsługę wielopunktową i rozpoznaje gesty mnie sprawia problem. Dokładnie to chodzi o jego czułość i opór jakie sprawiają przyciski, zarówno lewy jak i prawy. Minusem w moim mniemaniu jest również matryca. Dziwny kontrast i jasność męczą oczy. Próbowałem poprawić to w ustawieniach karty graficznej ale biały nadal nie jest białym. Mnie to przeszkadza.
Wygląd i wykonanie na dość wysokim poziomie. Nic nie skrzypi. Plastik wytrzymały, odporny na zarysowania. Touchpad wykonany po części z aluminium. Obudowa wierzchnia pokryta lakierem perłowym na którym łatwo zostawić tłuste plamy po palcach. Powłoka średnio odporna na zarysowania.
Klawiatura i przyciski funkcyjne wciskają się lekko. Za wyjątkiem wspomnianego wcześniej touchpad. Rozmiar klawiatury przy 10,2” nie jest aż tak dużym problemem. Łatwo się przyzwyczaić. Jedynym utrudnieniem może być położenie przycisku Shift na klawiaturze (może się mylić z enterem). Wielkość przycisków klawiatury EEE PC nie jest mniejsza niż 90% wielkości standarowych przycisków. Wielki ukłon dla Asusa.
To tyle z moich spostrzeżeń które chciałem poruszyć. Więcej szczegółów opisuje również Slavo.
W ramach podsumowania netbook Asus eee PC 1000H wart jest swojej ceny. Jak na parametry którymi dysponuje jest bardzo wydajny. Wielkim plusem jest bateria 6 komorowa z długim czasem czuwania, małe rozmiary pozwalające zabrać go wszędzie ze sobą, stosunkowo niska waga i świetny design. Jednym słowem dobry lans nie jest zły.
Znudzony kreatywnie
Gdy psy już nie szczekają, a latarnie zaczynają świecić sodowym blaskiem, gdy Koval znudzony, a modem miga... powstają takie oto cuda.
♫ Guano Apes - Open Your Eyes
Wrocław Tour
No i muszę przyznać że armeńska kuchnia jest świetna. A tak na marginesie to od wczoraj zostałem posiadaczem aparatu Canon Eos 400D. Na dzień dzisiejszy tylko z kitowym obiektywem.
Let's go
A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P R S Ś T U W Y Z Ź Ż - w szyku liter na komendę wyczekiwanie, na kombinacje sezonem wakacyjnym, najbliższym. S T A R T…
Czemu to wzbudza aż takie zainteresowanie?
Często różne osoby zadają mi jedno, aczkolwiek jakże monotonne pytanie:
Co ci się stało?
No jak to co? Zobacz sam!
Po prostu zgrubiała mi skóra na ręce od używania myszki. Przynajmniej takie wytłumaczenie tego faktu ja osobiście przymuję do własnej wiadomości. A czy to jest aż tak dziwne? Nie wiem. Ale widocznie tak jak notorycznie luność mi się pyta o to.
Wniosek: Ciekawość ludzka rzecz.
Kilka nowinek elektronicznych
Stwierdziłem ze trzeba zmienić w mieszkaniu nieco strukturę sieci domowej w mieszkaniu. Chyba się udało.
|
|
|
A wszystkie te zmiany przez to, że Vista 64bit nie obsługuje sterowników do mojego modemu, a więc postanowiłem podłączyć komputery przez switcha. Działa, mimo, że ostatnio nie chciało.
Btw. W końcu dziś dostałem przesyłkę ze Szeczecina z zestawem bezprzewodowej klawiatury + mysz marki Logitech oraz kamere LifeCam Microsoft vx3000. Tym ostatnim bawię się już dobre kilka chwil i nadal mnie czymś zaskakuje (chociażby podążaniem kamery za twarzą).
Wniosek: Kilka nowinek, a tak się człowiek cieszy.







