Zapraszamy na libacje
Siedzę na wykładzie, cisza, nuda. Nagle przychodzi zaproszenie na libacje... Głupcem być i nie skorzystać.

Można oficjalnie bluzgać w Internecie
Uwaga uwaga. 1 lutego 2010 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał iż:
[...] używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest powszechnie akceptowane. Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.
Jednym słowem - zajebiście. Koniec z cenzurą internetu #1. Padł kolejny bastion.
Ponadto sąd zauważył również, że
[...] osoba wypowiadająca się na forum internetowym musi się liczyć z faktem, że opinie dotyczące jej wypowiedzi mogą być formułowane językiem typowym dla społeczności internautów. Należy również mieć na uwadze, że język ten jest często bardziej zwięzły i dosadny niż wykorzystywany w normalnej komunikacji.
Co ciekawe:
Zgodnie z przytoczonym przez Gazetę Prawną wyrokiem internauta, jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.
A co za tym idzie osoba pisząca w Internecie równoznacznie zgadza się na to, że to co pisze będzie i może być publikowane bez jej zgody (zgodnie z interpretacją prawa prasowego). Skoro Internauta piszący na jakimś forum jest osobą publiczną to Internet jak i jego osoba wpływają znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa. I jest to w pewnym sensie tożsame z pewnym rodzajem trendsettingu i można to traktować jako dopełnienie tejże definicji jako ambasadorów marki. Co najciekawsze można go w pewnym sensie traktować jako uczestnika debaty publicznej przez co (tak jak pisałem wyżej) dobra osobiste osoby publicznej są chronione w mniejszym stopniu aniżeli osoby prywatnej. Oznacza to, że jeśli ktoś nas obrazi w Internecie, tudzież my obrazimy kogoś innego np. Prezydenta to można z dużym prawdopodobieństwem powołując się na takowy wyrok uniknąć kary.
Źródło: #1
Wniosek: Dajemy na luz
Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie
Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:
- Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
- Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
- Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
- Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
- 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),
Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.
Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych. Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:
- Miejsce 513% Facebook
- Miejsce 190% Goldenline
- Miejsce 158% grono
Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:
Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.
Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.
Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.
Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.
WD TV Live - test
Od czego by tu zacząć. Może od tego, że nie będzie zdjęć. Bo wszystkie takie same.
Wtf?
W całej zabawie chodzi o to by oglądać filmy (między innymi w formacie .mkv) w jak najlepszej jakości, a co za tym idzie w full rate. Oczywiście samo urządzenie daje więcej możliwości – możemy słuchać muzyki, oglądać zdjęcia. Wszystko dzięki zamontowanym portom USB oraz kontrolerowi Ethernetu (możliwość podłączenia kabla sieciowego lub modemu bezprzewodowego wifi). Sama sieć działa idealnie. To znaczy nie wiesza całego Internetu (jak to ma się w przypadku tanich obudów sieciowych dedykowanych do dysków twardych).
Kupując to urządzonko:
- Nie wiedziałem że jest aż tak małe i lekkie.
- Nie byłem co do niego przekonany.
- Chciałem odtwarzać pliki z laptopa / PC bez użyciu kabli na swoim kinie domowym [#1 i #2].
- Posiadać za pośrednictwem zewnętrznego dysku sieciowego multimedialną bazę plików via kino domowe (jeszcze się nie dorobiłem).
Teraz już wiem (po 2 tygodniach użytkowania) że warto. Urządzenie jak najbardziej spełnia wszystkie zadania które w nim pokładałem (pokładam). Dodatkowo producent daje nam następujące możliwości:
- Odtwarzanie filmików z Youtube.com (w HD, szybkie buforowanie)/
- Poruszanie się po serwisie Flickr.com
- Słuchanie stacji radiowych z całego świata dzięki serwisowi Live365.com (5 dni konto Pro)
- Obsługę Pandory (niestety dla Polski don’t available)
- Częste aktualizacje oprogramowanie mające na celu zwiększenie funkcjonalności (ostatnia w grudniu)
- Dopuszczenie niezależnych programistów do procesu tworzenia nieoficjalnych firmware (uwolnione oprogramowanie, liczę że w najbliższym czasie rozwinięta zostanie lista obsługiwanych serwisów internetowych).
- Można sparować urządzenie z pilotem uniwersalnym Logitech Harmony
- HDMI i Ethernet (co do tego pierwszego to oczywiście staje się to już powoli standardem).
- Dołączone kable (za wyjątkiem przewodu HDMI).
Do minusów takiego rozwiązania należą:
- Przy logowaniu do Youtube.com WD TV Live traci stabilność i następuje restart (pozostaje tylko możliwość oglądania, bez możliwości oznaczania ulubionych filmów),
- Mimo wyłączonego urządzenia pilotem urządzenie nadal się grzeje (dziwny tryb stand by)
- Brak obsługi napisów w formacie txt (wymysł polski)
- Pilot oryginalny nie ma regulacji głośności (przy moim Logitech Harmony mogę już ściszać / zwiększać głośność – ale tylko na ampli tunerze / TV)
- Wirtualna klawiatura (strasznie wolno to idzie)
- Opóźniona reakcja na przycisk pilota (może uda mi się to później poprawić edytując konfiguracje Logitech Harmony). W innym wypadku nie ma takiej opcji.
Wideo:
Aktualizacja strategii życia
Pojawiły się owocne, noworoczne pozycje w strategii życia od 289 - 309.
Nowe zabawki #3 - Logitech Harmony 555
Leże… na dywanie shaggy i nie mogę się nacieszyć jak to Logitech za 230zł ułatwił mi życie. Nie posiadam już 3 pilotów, nie posiadam już 2 pilotów. Posiadam 1 pilot! Logitech Harmony 555.
Dla jednych 230zł to dużo, dla innych to powód by wydać je, na co inne. A ja spełniłem podstawowy wymóg obrastania w tłuszcz – „Pier…le nie wstaje”.
Konfiguracja mimo swojej prostoty zajmuje trochę czasu. Uziemiła mnie na 2 godziny. Mimo kreatora wprowadziłem do obsługi kilka sprytnych poprawek. Wyszukiwanie urządzeń, które chcemy obsługiwać jest proste, aczkolwiek z listy możemy wybrać tylko markę. Dokładny model trzeba już wpisać. Nastręcza to pewne problemy z pozyskiwaniem informacji na temat konkretnego modelu sprzętu znajdującego się na naszej półce.
Z ciekawych opcji, jakie otrzymujemy po odpowiedniej konfiguracji pilota należą.
Możliwość jednym przyciskiem zdefiniowania czynności, które chcemy wykonać tzw. makr. Oznacza to, że gdy najdzie mnie ochota na oglądanie filmu z dvd via usb naciskając jeden przycisk „oglądaj dvd” pilot włączy TV, amplituner i DVD a następnie ustawi odpowiednie tryby w każdym z urządzeń (w telewizorze źródło hdmi, na odbiorniku AV tryb DVD).
Wielkim plusem jest dodatkowy ekranik, na którym mamy specjalistyczne przyciski (sam pilot jest okrojony do podstawowych, najczęściej używanych funkcji). Na panelu dodatkowe funkcje można dowolnie przestawiać i definiować.
Biorąc pod uwagę, iż telewizor podłączony mam toslinkiem do amplitunera na samym pilocie nie działa regulacja głośności. Sprytnym rozwiązaniem było edytowanie pobranego ustawienia producenta podmieniając wzorniki głośności z telewizora na te z amplitunera, podobnie też uczyniłem w trybie DVD. Dzięki temu podczas procesu regulacji głośności nie trzeba wybierać urządzenia, na którym będzie ona zmieniana (permanentnie reguluję tylko i wyłącznie odbiornik AV).
Same możliwości pilota nie kończą się tylko na RTV. Oczywiście można obsługiwać konsole do gier, domowe oświetlenie, klimatyzatory i inne urządzenia domowe. Co ciekawe da się skonfigurować lustrzanki Canona.
♫ Vangelis - Chariots Of Fire
Allegro grozi sądem
Oto dowód:
Jestem bankrutem. Mam przesrane. Zajmą mi majątek. Proszę, pomóżcie...
Małe poprawki css
Dokonałem małych poprawek w css dotyczącym wyświetlania komentarzy.
Btw. do dziś nie wiem dlaczego pod IE 7 (w ósemce już jest ok) wyświetlają się takie oto kwiatki.
Nowe zabawki #2 - Zestaw kina domowego Pioneer (Pioneer VSX-519 + Pioneer DV-420)
Pioneer DV-420
DVD Pioneer DV-420 – małe, lekkie DVD, obsługujące niemal wszystko co włoży się do podajnika płyt. Nie spotkałem się że jakiejś płyty nie zdołało odczytać. USB i HDMI to w sprzęcie to już standard. Nie ma co się rozpisywać. Wielki plus za szybkość odczytywania indeksu katalogów z USB. Pozytywne wrażenie wywołało na mnie także skalowanie i poprawianie obrazu nie będącego w standardzie 1080p. Od razu widać że sprzęt nie do zdarcia. Na lata.
Minusy: średni pilot – latają mi w nim baterie, brak polskiego menu (na szczęście można ustawić polskie znaki, przez chwilę myślałem że poległem).
Amplituner Pioneer VSX-519
Masa wyjść (przez chwile nie wiedziałem jak ogarnąć tę kuwetę). Po dłuższym przestudiowaniu instrukcji wszystko zaczęło się wyjaśniać. Okazało się że nie można podłączyć DVD przez HDMI a później wyprowadzić video out na telewizor przez kabel analogowy (dodatkowe kable w drodze, kolejny wydatek). Zauważyłem także, że gdy na innym źródle (np. CD) damy muzykę i w tym momencie przełączymy na Tuner w tle będzie minimalnie słychać dźwięk z sąsiedniego kanału. Oczywiście w pilocie podobnie jak w DVD latają baterie pod klapką.
Z okazji umieszczenia otworów wentylacyjnych od góry (ciepło ucieka do góry) nie można zbudować sobie modułowego zestawu kina domowego. A szkoda. Bo miałem fajny plan. W tym przypadku musiałem pójść na kompromis.
Postanowiłem w końcu spełnić swoje marzenie i podłączyć wszystko highendowymi kablami. Pozłacane końcówki kabli, kolumn i wejścia amplitunera ładnie to umożliwiły.
Dodatkowo znalazłem sposób jak po taniości nadawać bezprzewodowo dzwięk na amplitunerze.
Nadajnik FM (Transmiter FM) w Sony Ericsson W980.
Amplituner z RDS (W980 nadaje tytuły piosenek).
Nie trzeba kupować drogich na dzień dzisiejszy (jeszcze) odbiorników Bluetooth. Wystarczy transmiter FM. Jakość dzwięku jest na przyzwoitym poziomie. Wszystko nadawane w systemie dzwięku stereo. Minusem jest czasami szumienie i zakłócenia. Przypuszczam że spowodowane jest to nakładaniem się "zbłądzonych fal" w eterze. Mimo ponad 2 metrowej zewnętrznej anteny (od Leadtek TV Tuner PCI) nie potrafię wyeliminować w 100% zakłóceń. Jedynym rozwiązaniem problemu jest zmniejszenie położenia telefonu do około 3 metrów (od tej odległości odbierany jest sygnał RDS i stereo).
Nowe zabawki #1 - Kolumny głośnikowe Mission MV6 + MV2 + MVC
Brzmią brytyjsko. Design mnie zauroczył. I te highendowe elementy – drewno, pozłacane wejścia i szpilki pod nóżkami kolumn robią swoje. Idealnie wpasowują się w styl mojego pokoju. Patrząc na nie mam ochotę otworzyć butelkę siedmiogwiazdkowej Metaxy (oczywiście całość w połączeniu ze Spritem). Co więcej mogę powiedzieć – testuję. W trybie surround powalające wrażenie. Czasem warto kupić za więcej, na dłużej. Na całe życie.


