Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami

26 Cze

Koński support systemu Windows XP

Koń by się uśmiał...

10 komentarzy

21 Cze

Dla idiotów

Ciekawe czy klienci Media Markt zastanawiali się czemu na stronie firmowej nie można uzyskać informacji o cenie danego produktu? Mnie to zastanowiło. Z obserwacji mogę powiedzieć tylko tyle:

  • Produkty z gazetki mogą być tańsze
  • Produkty z wyszukiwarki i pozostałej oferty MM co najmniej o 10-15% droższe niż w Internecie

Taka mała cenzura ze strony Media Markt w myśl zasady "nieświadomy klient, to klient nabity w butelkę". Oczywiście bazujemy na efekcie braku porównania z konkurencją.

Przypadek nr. 2 - biorąc za przykład badania nad ludzkim mózgiem, żaden umysł człowieka nie zna słowa "nie". Aby czegoś nie zrobić trzeba najpierw to zwizualizować a potem wewnętrznie zanegować. Stąd hasło "nie dla idiotów" przeradza się w "dla idiotów" z wewnętrzną negacją, grą słów i wyparciem w tle - "nie jestem idiotą, to nie prawda".

Sprawdźcie sami: zapytajcie klienta Media Markt czy jest idiotą?

8 komentarzy

20 Cze

Google szpieg

Jaja jak berety. Mamy Gmaila grupowego gdzie prowadzimy wymianę informacji o sesji, zaliczeniach, notatkach itd. Okazuje się że poniektórzy padli ofiarą wyszukiwarki Google.

Jeżeli posiadamy konto Gmail, automatycznie jesteśmy zalogowani do wyszukiwarki i domyślnie jest rejestrowana historia. Przejrzawszy wyniki od 24 listopada natknąłem się na kilka perełek.

Stworzyłem swoisty portret psychologiczny: Uwielbia serwisy plotkowe, jest lekomanem z hemoroidami podczas diety, owrzodzeniem żołądka i problemem jelitowym. Mimo, że stosuje nowoczesną antykoncepcję  spodziewa się dziecka z powodu zapłodnienia w wannie, ogląda również filmy porno, uwielbia szybkie motocykle, chce się zabić, musi pohamować popęd płciowy, kocha rachunkowość, posiada zbyt małe stopy i dużego penisa, przegrzewającego się laptopa i wiecznie rozłączający Internet, dba o siebie, często ogląda TV, zwłaszcza piłkę nożną i relacje Jacka Gmocha z patykiem, słucha muzyki z reklam, czuje się samotny, stąd poszukuje ogłoszeń matrymonialnych, uwielbia grzybobrania, chce wyglądać starzej, inwestuje w przenośne stacje benzynowe, pragnie przebaczenia z powodu poczucia winy.

Ubaw jak nigdy. Kilka godzin kwiczenia i leżenia na podłodze. Spaliłem trochę kalorii.

Wniosek: Nikt nie jest anonimowy w Internecie

15 komentarzy

4 Cze

I jak tu nie wygrać

Za łatwe robią te gry flash. Znów jestem pierwszy w grze Karolkowej 49.

Ipod czeka czeka na Kovala.

Wniosek: Wszystkie konkursy moje

14 komentarzy

2 Cze

Jak stać się ofiarą kart sim, telefonów i bankowości elektronicznej

Wystarczy jechać autobusem i położyć telefon na siedzeniu. Poczekać jak autobus zacznie ostro hamować. W ten czas telefon „poleci” migiem kilka rzędów siedzeń po podłodze do przodu. Lot będzie przypominał skok Adama Małysza na skoczni mamuciej w Planicy.

Następnie wystarczy wysłać 2 smsy i poczekać jak padnie karta SIM. Bezpowrotnie.

By stać się ofiarą bankowości elektronicznej należy posiadać konto internetowe w banku (może być mBank) a następnie mieć ustawione przesyłanie haseł jednorazowych za pomocą smsów.

Zmiany takiej jak na ironie nie można dokonać za pośrednictwem konta w Internecie. Należy zadzwonić do pracownika infolinii. Aby móc z nim porozmawiać należy podać telekod (w celu identyfikacji tożsamości). Owy telekod należy zapisać w telefonie by zawsze mieć go przy sobie. Telefon (najlepiej Sony Ericsson k800i) musi mieć, a raczej posiadać brak funkcji uruchamiania bez karty SIM.

W ten sposób mając takie szczęście by splot nieprzewidywalnych i złych wydarzeń potoczył się w ten sposób, zafundujemy sobie powtórkę z mojej rozrywki. Polecam.

Pikanterii dodaje fakt iż chciałem dokonać wczoraj zleceń zakupu akcji. Niestety potrzebne do tego jest hasło smsowe lub telekod (do dyspozycji telefonicznych). Telefon milczał. Mnie natomiast robiło się gorąco na widok uciekającycg procentów z notowań ciągłych.

Buldog - Policja

Wniosek: Elektronika zawodzi. Skutki mogą być większe niż myślisz

27 komentarzy

17 Maj

We are pirates of the internet

Zauważyłem fajną zależność – im więcej przeciwników piractwa komputerowego tym większa liczba zwolenników.  Mam wrażenie że wielkie koncerny filmowe, komputerowe i muzyczne im więcej wydają dolarów na walkę z piractwem tym gorszy ich akcje odnoszą skutek. Nie dość ze promują serwisy i oprogramowanie rozpowszechniające pliki z naruszeniem praw autorskich, to zwiększają liczbę osób które popierają ideę piractwa komputerowego.

Jak by nie patrzeć idea taka jest bardzo przystępna dla zwykłego Kowalskiego. Nie dość, że pokazuje ułomność organów ścigania. To ukazuje wielką ignorancję i hipokryzję firm roszczących prawa do praw autorskich (sic!). 

Co najlepsze twórcy stron są nie lepsi – odpowiadają tą samą amunicją, robiąc swoisty rykoszet:

Na serwerze są przechowywane wyłącznie pliki torrent. To oznacza, że żadne materiały prawnie chronione nie są przez nas składowane. Z tego względu nie jest możliwe utrzymywanie, że ludzie stojący za Pirate Bay są odpowiedzialni za materiał udostępniany za pomocą trackera. Jakiekolwiek roszczenia organizacji chroniących prawa autorskie będą wyśmiane i opublikowane na stronie.

Jest to nawet zabawne. Taka fajna wymiana zdań. Dwa różne światy ścierające się na froncie „We have Money vs we have Internet”.

I co dalej? Koncerny fonograficzne walczą. Piraci sikają na sprawę (słynny nieudolny proces twórców The Pirate Bay).  Co najlepsze – te wszystkie firmy walczące o prawa autorskie przespały jeden bardzo ważny etap w dziejach Internetu – zamiast udostępniać pliki w Internecie, usuwały je i straszyły (by później w MTV krzyczeć głośno – kupujcie płyty z muzyką). Spoczęły na laurach po zniknięciu z sieci Napstera. A to był dopiero początek walki, która jest już na poziomie wojny.

Stworzono zabezpieczenia DRM, które później usunięto, bo przemysł muzyczny i filmowy zauważył, że w Internecie można zarabiać. Jednak do tej pory sprzedaż plików muzycznych, mimo że wzrasta i w ciągu 4 lat potroiła się to jest to tylko 1/5 całego przemysłu nagraniowego. Można tłamsić ludzi statystyką, ale jeżeli nadal pliki będą drogie to nikt ich nie kupi – bo kilka wyników Google dalej znajdę identyczny za 0gr.

Inną drogę w walce z piractwem wybrała organizacja IFPI które nie tyle, że straszy użytkowników Internetu odpowiedzialnością karną, to wykazuje chęć legalizacji sieci P2P, co w dłuższej perspektywie na pewno byłoby ogromnym krokiem wstecz i kolejnym cenzurowanym kanałem dystrybucji na rynku. A przecież o byciu na „niecenzurowanym” w tym wszystkim chodzi.

Ludzie chcą niezależności, prawa wyboru – jeżeli ktoś pragnie z całego serca mieć płytę CD w plastikowym boxie i kozaczyć wśród znajomych – proszę bardzo. Jeżeli ktoś chce tylko posłuchać muzyki w drodze ze szkoły, pracy, sklepu – proszę bardzo, powinien mieć wybór. Stąd też zaczynają się tworzyć swoiste grupy społeczne, w których można wyróżnić powyższe zależności.

W celu większej identyfikacji, chociażby z serwisem The Pirate Bay użytkownicy kupują specjalne koszulki i gadżety. Inni natomiast tworzą swoiste „pirackie orgiami” w kształcie piramidy. Kolejni grafikę, teledyski, plakaty, muzykę, remixy i dzwonki do komórek (sam zrobiłem) . Ruch ten przypomina mi początki „kultu iPoda”. Napawa dużym optymizmem. Już teraz jestem pewien, że to tak łatwo i szybko (jakby co niektórzy chcieli) się nie skończy…

Pirates Of The Internet

4 komentarze

7 Maj

Enjoy you gift

I stało się - gnębiony przez Pocztę Polską (i czeską) prezent od Netbeans dotarł. Droga którą pokonał była u(r)ana różami. Szeregi biurokratycznych dróg i jeden cel - dom Kovala. To wszystko w dokładnie 15 dni.

Enjoy your gift

Matisyahu - Jerusalem (Out of Darkness Comes Light)

Wniosek: Poproszę o fanfary dla sprawnej poczty

7 komentarzy

1 Maj

Możesz udawać

W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.

Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.
*

I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]

* Antonina Liedtke

2 komentarze

25 Kwi

Aktualizacja strategii życia

Pojawiły się nowe pozycje (od 283 do 288). Od dziś można także subskrybować strategie życia w całości poprzez kanał RSS.

Dodaj komentarz

28 Mar

Powiadomienia z Web 2.0

Ostatnio zamarzyłem o posiadaniu wszystkich powiadomień z serwisów społecznościowych w jednym panelu a'la blip & flash na jogu. Po owocnych poszukiwaniach znalazłem serwis HelloTXT, który pozwala na synchronizacje aplikacji microblogowych wysyłając tylko 1 status. Dzięki temu mogłem za pomocą jabbera synchronizować blipa, twittera i delicious jednym enterem. Szkoda tylko że nie działa to w 2 strony. Aby rozwiązać ten problem zarejestrowałem się na FriendFeed w którym dodałem jakieś 10 serwisów Web 2.0 typ YouTube, Twitter, Wakoopa, Flickr, Vimeo, Flickr, Delicious i inne (do wyboru ponad 50). Serwis ten zbiera wszystkie RSSy z powiadomieniami w jeden feed. Wykorzystując opcje transmisji tych powiadomień do Twittera serwis przesyła je właśnie tam. Następnie transport Twitter2Blip przesyła mi to wszystko na Blipa.

Minusem używania FirendFeed jest lekkie opóźnienie w synchronizowaniu powiadomień przez ten serwis. Da się to przeżyć jeżeli chodzi o serwisy w których udostępniamy zdjęcia itp. Przy microblogingu i przesyłaniu szybkich postów tak jak to na blipie czas odgrywa większe znaczenie.

Btw. Zastanawia mnie teraz jak anulować synchronizację Twitter2Blip (tak na przyszłość jakbym chciał zrezygnować)...

Efekt działania można zobaczyć na moim blipie.

Aktywując bramkę e-mail w HelloTXT lub innych tego typu serwisach łatwo możemy ominąć opłaty jakie ponosi się przy wysyłce smsów ze statusami do obcego operatora. W erze wystarczy wysłać sms na nr 602969696 o treści: adres@email.pl#tytuł#treść w przypadku HelloTXT wysyłamy wiadomość bez tytułowania czyli będzie to dres@email.pl##treść .

7 komentarzy