Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

1 Lip

O tym jak pozbyłem się konta na Naszej Klasie

Po ostatniej aferze hackerskiej związanej z wyciekiem loginów i haseł do skrzynek pocztowych z największych polskich portali [WP, Interia, Onet, O2] pozbyłem się w dość sprawny i myślę bezprawny sposób konta na popularnym portalu społecznościowym Nasza-Klasa. Ale o tym za chwilę.

Nie ma co zagłębiać się w przyczyny wycieku mojego hasła. Wbrew wcześniejszym informacjom nie zostało one przejęte ani przez phishing czy też przy użyciu keylogera. Nie korzystam z logowania na stronie Onet’u. Nie sprawdzam też poczty w miejscach z publicznym Internetem. Raczej najbardziej prawdopodobny jest wyciek z jednego z serwisów, w którym miałem konto robocze [dość głośno mówi się tutaj o portalu Gery.pl].

Natomiast skutki są już poważniejsze. Straciłem dostęp do skrzynki pocztowej. Była ona co prawda zbiegowiskiem śmieci całego Internetu, ale jak najbardziej przydatna i użyteczna. Onet oczywiście popisując się zadziwiającym refleksem, zablokował konta po kilku dniach od wykrycia wycieku. W dodatku prawdopodobnie owa lista loginów i haseł była, w niektórych kręgach znana od kilku miesięcy. Świadczyć o tym mogą w kilkudziesięciu [podobno] przypadkach nieaktualne pozycje haseł.  Outlook, przez którego sprawdzam pocztę onetowską raczył poinformować mnie o niemożności pobrania listy maili. Zaniepokojony tym faktem po całym dniu absencji zajrzałem na stronę Onetu. Ku mojemu zdziwieniu zostałem uraczony komunikatem, iż konto zostało zablokowane ze względów bezpieczeństwa. Zaproponowano przywrócenie hasła poprzez wysłanie wiadomości SMS za jedyne 2zł lub odpowiedz na wcześniej ustanowione pytanie. Ochoczo przystąpiłem do opcji nr 2. Ku mojemu zdziwieniu pytanie umożliwiające odblokowanie poczty nie istniało i nie istnieje [to dziwne, ponieważ z tego co się orientuję, nie ma możliwości założenia poczty bez ustanowienia tego rodzaju pytania]. Próba kontaktu i wyjaśnienia z BOK Onetu oczywiście nie przyniosło zamierzonego efektu. Zaproponowano mi idealne rozwiązanie – wypełnienie specjalnego formularza w wersji papierowej, dołączenie skanu dowodu tożsamości i przesłanie całości na odpowiedni adres. Problem w tej metodzie jest następujący: zakładając konto typu „na spam” nie przywiązuje się większej uwagi na wymagane i konieczne do założenia konta dane.

Nie ma tego złego co… Kurwa! Nasza-Klasa również zawiodła. I to na całej linii. Nadgorliwa obsługa wyżej wymienionego portalu stwierdziła [cóż za logika], iż dbając o dobro swoich użytkowników zablokuje dostęp do osób z feralnej listy. Oczywiście moje konto zostało również zablokowane. Nie zostałem o tym fakcie jako użytkownik tego portalu poinformowany w jakikolwiek sposób – chociażby za pośrednictwem ich bloga, czy stosownej informacji podczas próby logowania. Myśląc, iż nastąpił włam i zmiana hasła na moim koncie zgłosiłem owy przypadek do supportu portalu. Na odpowiedz nie musiałem zbyt długo czekać. Poproszony o wypełnienie 10 punktowej listy, w skład w której wchodziły takie pytania jak link do profilu, login, data ostatniego logowania, data i godzina pierwszej nieudanej próby, dane osób mogące wpłynąć na taki stan rzeczy itd. – uczyniłem to wg. poleceń. W kolejnym mailu zostałem poinformowany, iż konto zostało zablokowane z powodów wycieku danych z polskich, popularnych serwisów pocztowych.  Zalecono mi przywrócenie hasła na adres e-mail [pytam po jaką cholerę?]. Doznawszy dejavu postanowiłem dosadniej wytłumaczyć obsłudze portalu iż konto na Onecie zostało zablokowane z tego samego powodu co na Naszej Klasie. Oczywiście zostałem zbyty i jak zostało to sprawnie zauważone "zablokowanie poczty jest od nich niezależne" [nosz kurwa]. W takim razie zacząłem grać w inne karty – poprosiłem o przedstawienie procedur dotyczących sytuacji, w której chcę dysponować wizerunkiem własnym oraz danymi osobowymi zawartymi na moim profilu. Wystosowałem również zapytanie kto jest faktycznym właścicielem zawartych informacji na profilach Naszej Klasy [w tym zdjęć, opisów, tekstów i innych wartości niematerialnych i prawnych]. Nie dostałem pisemnej odpowiedzi. Natomiast w ramach rewanżu moje konto zostało w sposób bezczelny skasowane / zablokowane bez możliwości jego dalszego podglądu.

Wniosek: Idiotyzm, brak ludzkiej twarzy, stwarzanie samemu sobie i użytkownikom problemów.

W przypadku portalu Nasza Klasa istnieje wiele możliwości wymuszenia zmiany hasła podczas logowania. Chociażby wykorzystując do tego takie dane jak podane Gadu Gadu. nr telefonu, e-mail, data urodzenia czy miejsce zamieszkania. Brakło dobrej woli i odrobiny chęci. Tym sposobem stracili kolejnego użytkownika. Z takim podejściem sami się wykończą, zaczynając od śledzika, brak api po takie kwiatki jak blokowanie kont z jakichś dziwnych powodów. A skoro są lepsze i bardziej otwarte rozwiązania na potrzeby użytkowników i społeczności, czemu miałbym z nich nie korzystać.

Treść dyskusji z supportem NK do pobrania tutaj.

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Kwi

Przegapiłem urodziny blogaska

A to już 4 (tak, znów przegapiłem). Minęły 6 kwietnia. Jestem już z wami od 2006 roku.

Świętujmy! A w międzyczasie przypomnę trochę statystyki:

  • 1478 wpisów
  • 10 105 komentarzy

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Kwi

Social integration

Mając na uwadzę coraz popularniejszy nurt "social" w polskim Internecie postanowiłem dodać kilka subtelnych ficzerów do szablonu min obsługę facebooka i buzza (blip był już wcześniej zintegrowany).

darmowy hosting obrazków

Myślałem także nad Facebook Connect ale nie do końca przyjęło się to rozwiązanie na blogach. Portale informacyjne jednak lepiej sobie z tym radzą.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

31 Mar

Canon Legria HF 200 - test kamery

Tak jak wspominałem kilka wpisów wcześniej – dorobiłem się kamery. Po długich namysłach i analizach, wybór padł na Canon Legria HF 200. Wiele osób polecało mi kamery marki Sony. Znając ich populistyczne i marketingowe praktyki od razu coś mi nie pasowało. Dosyć że najnowsze modele ich kamer posiadają ekran dotykowy, to legitymują się stabilizacją. W dodatku są tańsze. Zainteresowawszy się temat zacząłem o nich czytać. Okazało się że nie dość że liczba efektywnych pixieli dla obrazu Full HD jest zdecydowanie za niska, to obraz wyjściowy po weryfikacji nie był tak fajny jak początkowo mogłoby się wydawać. Kamery Sony z zewnątrz wyglądają ładnie, ale tzw. flaki to typowa zabawka dla niedoinformowanych klientów, którzy dają się nabijać w butelkę odświeżonymi modelami kamer. Interpolowane Full HD zupełnie mnie nie interesuje.

Jak to wygląda w Canon Legria HF 200? Oto dane techniczne:

  • kamera cyfrowa Flash
  • rozdzielczość: 3,3 megapiksela
  • filtr kolorów podstawowych RGB
  • zoom optyczny: 15x
  • cyfrowy zoom: 300/60x
  • ogniskowa: 4,1-61,5 mm
  • minimalna odległość ogniskowania: około 10 mm
  • optyczna stabilizacja obrazu (OIS)
  • średnica filtra: 37 mm
  • procesor obrazu: DIGIC DV III
  • technologia wykrywania twarzy
  • 2,7-calowy, panoramiczny ekran LCD obracany
  • minimalne natężenie światła około 0,4 luxy
  • joystick
  • 13 programów tematycznych
  • balans bieli: światło, cień, pochmurno, żarówki, fluorescencyjne
  • szybkość migawki: 1/2000 sek.- 1/2 sek.
  • efekty zdjęcia
  • funkcje niestandardowe: jasność, kontrast, ostrość, głębia kolorów
  • zdjęcia podczas nagrywania
  • histogram
  • samowyzwalacz: 10 i 2 sek.
  • X.v.Color
  • nośniki pamięci: Secure Digital Card SD, SDHC
  • Dolby Digital
  • wbudowana lampa
  • typ akumulatora: litowo-jonowy

Złącza :

  • wejście słuchawkowe
  • wejście dodatkowego oświetlenia
  • wejście mikrofonu
  • wejście mini USB
  • wejście AV
  • wejście komponentowe
  • wejście mini HDMI

Jakoś obrazów jest bardzo dobra. W kamerze zainstalowano procesor Digic DV III przez co obraz jest dynamicznie przetwarzany. Liczba efektywnych pikseli przy nagrywaniu materiału wideo plasuje się na poziomie 2,9mln (minimum o którym można mówić o Full HD to około 2,1mln) Procesor zdolny jest do wykrywania twarzy co w znacznym stopniu ułatwia ostrzenie podczas portretowania. Trochę zastrzeżeń początkowo miałem w stosunku do obrazu nocnego. Na szczęście producent zaoferował tryb filmowy który w połączeniu z trybem 25p bardzo dobrze się spisuje i na obrazie nie widać widocznych, rażących szumów. Maksymalna kompresja jaką uświadczymy podczas filmowania to 24mb/s. To bardzo dobry parametr. Wymaga jednak szybkiej karty SDHC. Filmy kodowane są kontenerem AVCHD. To stosunkowo nowy standard stosowany w kamerach cyfrowych dający nowe, lepsze algorytmy kompresji. Niestety ma swoją wadę – pliki dostajemy w rozszerzeniu MTS przez co nie mamy możliwości montażu nagranego materiału bezpośrednio w prostych programach takich jak Windows Movie Maker. AVCHD na starszych komputerach może sprawiać wiele problemów. Głównie chodzi o płynność odtwarzania obrazu. Wynika to z tego że wymaga wsparcia sprzętowego karty graficznej. Najnowsze karty grafiki obsługują HD. Zarówno nVidia jak i Ati posiadają odpowiednią technologie wykorzystywaną do tego celu.  Na efekty przycinania obrazu też jest rada – należy zaopatrzyć się w odtwarzacz Power DVD. Obsługuje on wsparcie sprzętowe w stosunku do odtwarzanych materiałów wideo.

Canon Legria HF 200

Jak wiadomo Canon słynie jako doskonały producent lustrzanek i profesjonalnych obiektywów. Przy wyborze kamery próbowałem się i tym sugerować. Średnica obiektywu wynosi 37mm co jest standardem w tej klasie kamer. Czasami spotykane są większe średnice. I pod tym względem nieco ubolewam. Oczywiście posiadam stabilizację, która w przeciwieństwie np. do Sony CX155 jest optyczna. Daje to o wiele więcej możliwości nagrywania. Obraz wg mnie nie drga mocno nawet na największym zakresie ogniskowej przez co zachowuje dobrą jakość i ostrość. O możliwościach rozszerzenia pakietu optyki w Canonie napiszę pod koniec.  

Z dodatkowych funkcjonalności jakie daje Canon Legria HF 200 i które całkiem przypadły mi do gustu należą:

  • Możliwość ustawienia czasu migawki
  • Możliwość ustawienia wartości przesłony (zaczynając od F1,6 do F8)
  • Tryb filmowy
  • Tryb 25p
  • Wykrywanie twarzy (całkiem sprawne, na razie udało mi się przetestować do 3 twarzy jednocześnie)
  • Ręczne doostrzanie obrazu (w praktyce, przy szybkim filmowaniu nie jest wykonalne korzystać z tej funkcji)
  • 16:9
  • Dzwięk w AC-3
  • XV Colour  (coraz więcej kart graficznych i telewizorów oferuje ten standard. Kolory są o wiele żywsze. Jeśli jednak nie posiadamy urządzeń wspierających ten standard lepiej z tej funkcji kamery nie korzystać)
  • Zdjęcia seryjne, do 25 zdjęć na sekundę

Omawiając baterie trudno powiedzieć coś ponad standard. Bateria jak na razie pozwala mi na filmowanie w trybie ciągłym przez dokładnie 100 min. Natomiast w trybie oglądania filmu mamy do dyspozycji około 170 minut. Wynik ten jest średni. Bez dodatkowego akumulatora raczej się nie obędzie. Niestety mimo, że Canon wygrywa standardem SD jeśli chodzi o karty pamięci (niskie ceny) to z dodatkowymi bateriami trochę pokpił sprawę. Najtańszą dedykowaną do modelu HF 200 znalazłem za około 220zł. Jak widać cena peryferiów jest znacząca. Można się oczywiście posiłkować zamiennikami baterii dedykowanych. Zamiennik taki można nabyć w przedziale 40-90zł. Ich cena zależy przede wszystkich od pojemności, wskaźnika naładowania baterii oraz tego czy można akumulator ładować tą samą ładowarką Canona czy zewnętrzną, przeznaczoną specjalnie do tego celu.

Canon Legria HF 200

Jeśli mowa o możliwościach rozszerzenia kamery to mocno jestem zainteresowany wykorzystaniem odpowiednich konwerterów. Głównie szerokokątnych. Najlepsi producenci tego rodzaju sprzętu to King i Raynox. Konwerter daje nam wtenczas możliwość podpięcia filtrów 52mm (w moim przypadku polaryzacyjnych). Dodatkowo Canon Legria HF 200 daje możliwość podpięci dodatkowego mikrofonu i lampy. Kamera obsługuje karty SDHC do pojemności 32gb. Całkiem sporo.

O zaletach już było. Teraz trochę wad:

  • Problem z ostrością przy maksymalnym 15x zoomie (tylko przy maksymalnym wyciągnięciu optyki)
  • W niektórych trybach może być problem z szumami, trzeba wtedy przejść na ustawienia programowalne
  • Krótki czas pracy baterii
  • Dla niektórych problemem może być brak wizjera
  • Podobno dołączone oprogramowanie (nie wiem, nie instalowałem)
  • Zbyt lekka i mała (dobra wiem, to zaleta… ). Waga to zaledwie 300g.

Na koniec film testowy w nocy i w dzień:

Muchy - Przeznaczenie

W filmach nie modyfikowałem kontrastu i kolorów. Nagrywane w trybie kinowym (bladsza kolorystyka).

34 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

31 Mar

Lockerz w końcu

Kilka dnia po dostawie u Paolo, koszulka Z-Listera Lockerz prosto z Nixon Lane dotarła i do mnie.

Potwierdzam, iż producentem koszulki jest Next Level. Co nie zmienia faktu, iż bawełna wydaje się być cienka, a wykonanie samej koszulki średnie. Osobiście w szafie posiadam lepiej uszyte t-shirty. W najgorszym przypadku będzie na rower, później do wycierania kurzy i mycia podłóg.

Nie mniej cieszę się z powyższej przesyłki. Wyczekiwałem ją już od grudnia. To pierwszy prezent otrzymany od Lockerz. Tym bardziej raduje. Dodam, iż na restockach średnio miałem szczęście (czyt. w ogóle).

Poniżej daje film z "unboxingu":

Orphan Boy - Some Frontier

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Mar

Zapraszamy na libacje

Siedzę na wykładzie, cisza, nuda. Nagle przychodzi zaproszenie na libacje... Głupcem być i nie skorzystać.

darmowy hosting obrazków

9 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Lut

Można oficjalnie bluzgać w Internecie

Uwaga uwaga. 1 lutego 2010 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał iż:

[...] używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest powszechnie akceptowane. Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.

Jednym słowem - zajebiście. Koniec z cenzurą internetu #1. Padł kolejny bastion.

Ponadto sąd zauważył również, że

[...] osoba wypowiadająca się na forum internetowym musi się liczyć z faktem, że opinie dotyczące jej wypowiedzi mogą być formułowane językiem typowym dla społeczności internautów. Należy również mieć na uwadze, że język ten jest często bardziej zwięzły i dosadny niż wykorzystywany w normalnej komunikacji.

Co ciekawe:

Zgodnie z przytoczonym przez Gazetę Prawną wyrokiem internauta, jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.

A co za tym idzie osoba pisząca w Internecie równoznacznie zgadza się na to, że to co pisze będzie i może być publikowane bez jej zgody (zgodnie z interpretacją prawa prasowego). Skoro Internauta piszący na jakimś forum jest osobą publiczną to Internet jak i jego osoba wpływają znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa. I jest to w pewnym sensie tożsame z pewnym rodzajem trendsettingu i można to traktować jako dopełnienie tejże definicji jako ambasadorów marki. Co najciekawsze można go w pewnym sensie traktować jako uczestnika debaty publicznej przez co (tak jak pisałem wyżej) dobra osobiste osoby publicznej są chronione w mniejszym stopniu aniżeli osoby prywatnej. Oznacza to, że jeśli ktoś nas obrazi w Internecie, tudzież my obrazimy kogoś innego np. Prezydenta to można z dużym prawdopodobieństwem powołując się na takowy wyrok uniknąć kary.

Źródło: #1

Wniosek: Dajemy na luz

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Sty

Konferencja facebook now – spóźnione podsumowanie

Na początek trochę statystyki. Pamiętam jeszcze niedawny wpis  Marcina Kosedowskiego nt. dynamiki wzrostu Facebooka. Pisał on między innymi o tym, że w październiku polski FB zanotował tygodniowy wzrost nowych użytkowników na poziomie około 10%. Na pewno na wynik ten wpływ miało wprowadzenie na konkurencyjnym portalu Nasza-Klasa śledzika (druga połowa września) i cała burza, która wyniknęła z jego funkcjonalnością, odbiorem społecznym iitd. Reasumującna konferencji padły znaczące dane (na korzyść FB, skoro konferencja o FB). Mowa tutaj o tym, że:

  • Nasza klasa ma pond 11 mln użytkowników, Facebook na polskich stronach 2.413.407,
  • Czas jednej odsłony na FB jest dwa razy dłuższy niż na NK (może to świadczyć o zwiększonej funkcjonalności tego pierwszego oraz ciekawszych treściach pozyskiwanych za pomocą Facebooka),
  • Największy wzrost polski FB odnotował w 2009 roku, szczególnie w drugiej połowie minionego roku.,
  • Na Facebooku wyraźnie przeważają kobiety,
  • 34% użytkowników Facebooka to studenci bądź absolwenci uczelni wyższych (wyżej jest już tylko goldenline),

Szczególnie zaciekawił mnie fakt dwa razy dłuższego pobytu na FB. Rzekomo mowa tutaj o średnim czasie pobytu na poziomie 1,33 minuty. Wydaje się to niewiarygodne, lecz po głębszym zastanowieniu się można przytaknąć. Tyle się mówi o zagrożeniach, jakie niesie FB. Jednym z nich jest marnotrawstwo czasu, które idzie w parze z atrakcyjnością funkcjonalności, które dają social media, w szczególności FB. Podobny efekt „uzależnienia” można było zaobserwować na Naszej Klasie podczas tzw. „rozkwitu portalu z klasą”. Osobiście znam kilka przypadków zwolnień przez nadmierny czas spędzony na tym czy innym portalu społecznościowym.

Idąc dalszym tropem statystyk facebookowych.  Dynamika wzrostu RU polskiego Internetu w okresie 10.2008 – 10.2009 wynosiła:

  • Miejsce 513% Facebook 
  • Miejsce 190% Goldenline
  • Miejsce 158% grono

Wszelkie zależności wzorowo przedstawił Blake Chandlee, vice prezes i dyrektor komercyjny FB na Europę:

Co dalej? Jest Internet, jest Facebook i są marki. Marki są wszędzie, tam gdzie potencjalni klienci. Klienci są w Internecie, są tam i marki. A że ludzie są na Facebooku (zgadłeś!) są też tam i marki. A co za tym idzie? Marki nauczyły się słuchać. Najpierw słuchają, potem sprzedają (listen and talk). Przykładów tego typu na samym FB znajdziemy bez liku, począwszy od aplikacji, w których odpowiadamy na pytania związane z naszymi znajomymi, po gry aż po Facebook connect umożliwiający wyjście na zewnętrzne strony internetowe.

Czy rynek odpowiedział już na zapotrzebowanie rynku? Myślę, że nie. Pierwsze firmy w Polsce dopiero zaczynają inwestować w tę branżę. Ostatnio firma Adaction poinformowała o wprowadzeniu do oferty kolejnej pozycji – tworzenia aplikacji na Facebook. Nisza rynkowa do zagospodarowania jest spora. Pole do popisu również. Najbliższe miesiące pokażą, czy warto było, oraz czy potencjał Facebooka nadal będzie rósł.

Jeśli mowa o wzroście Real Users to machina, jaką jest Facebook dopiero nabiera tempa (mówimy o Polsce). W Europie jest to już 130 mln aktywnych użytkowników. Osobiście uważam, że wielkim przełomem dla Facebooka będzie moment, w którym polscy operatorzy GSM zaoferują szybki i w miarę nisko-kosztowy Internet w każdej komórce. Dzięki temu telefon będzie mógł być stale podłączony do sieci, a co za tym idzie społeczeństwo otrzyma kolejne aplikacje (tym razem na telefon) umożliwiające socjal bloging z każdego miejsca, o każdej porze. Jeśli dodamy do tego szybki rozwój systemów operacyjnych na komórki(smartfony) jak: iPhone OS, Windows Mobile, Symbian i ostatnio Android. Warunkiem koniecznym jest pewnego rodzaju standaryzacja rynku oprogramowania telefonów komórkowych (w tym także mam na myśli wyłonienie wiodących producentów oprogramowania) oraz uzyskanie przez użytkowników możliwości bezpośredniej interakcji ze znajomymi za pomocą dostępnych aplikacji. Będzie to wtenczas bardzo duży sukces na polu social mediów.

Reasumując – jeszcze wiele w polskim Internecie przed nami.

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

10 Sty

WD TV Live - test

Od czego by tu zacząć. Może od tego, że nie będzie zdjęć. Bo wszystkie takie same.

Wtf?

W całej zabawie chodzi o to by oglądać filmy (między innymi w formacie .mkv) w jak najlepszej jakości, a co za tym idzie w full rate. Oczywiście samo urządzenie daje więcej możliwości – możemy słuchać muzyki, oglądać zdjęcia. Wszystko dzięki zamontowanym portom USB oraz kontrolerowi Ethernetu (możliwość podłączenia kabla sieciowego lub modemu bezprzewodowego wifi). Sama sieć działa idealnie. To znaczy nie wiesza całego Internetu (jak to ma się w przypadku tanich obudów sieciowych dedykowanych do dysków twardych).

Kupując to urządzonko:

  • Nie wiedziałem że jest aż tak małe i lekkie.
  • Nie byłem co do niego przekonany.
  • Chciałem odtwarzać pliki z laptopa / PC bez użyciu kabli na swoim kinie domowym [#1 i #2].
  • Posiadać za pośrednictwem zewnętrznego dysku sieciowego multimedialną bazę plików via kino domowe (jeszcze się nie dorobiłem).

Teraz już wiem (po 2 tygodniach użytkowania) że warto.  Urządzenie jak najbardziej spełnia wszystkie zadania które w nim pokładałem (pokładam). Dodatkowo producent daje nam następujące możliwości:

  • Odtwarzanie filmików z Youtube.com (w HD, szybkie buforowanie)/
  • Poruszanie się po serwisie Flickr.com
  • Słuchanie stacji radiowych z całego świata dzięki serwisowi Live365.com (5 dni konto Pro)
  • Obsługę Pandory (niestety dla Polski don’t available)
  • Częste aktualizacje oprogramowanie mające na celu zwiększenie funkcjonalności (ostatnia w grudniu)
  • Dopuszczenie niezależnych programistów do procesu tworzenia nieoficjalnych firmware (uwolnione oprogramowanie, liczę że w najbliższym czasie rozwinięta zostanie lista obsługiwanych serwisów internetowych).
  • Można sparować urządzenie z pilotem uniwersalnym Logitech Harmony
  • HDMI i Ethernet (co do tego pierwszego to oczywiście staje się to już powoli standardem).
  • Dołączone kable (za wyjątkiem przewodu HDMI).

Do minusów takiego rozwiązania należą:

  • Przy logowaniu do Youtube.com WD TV Live traci stabilność i następuje restart (pozostaje tylko możliwość oglądania, bez możliwości oznaczania ulubionych filmów),
  • Mimo wyłączonego urządzenia pilotem urządzenie nadal się grzeje (dziwny tryb stand by)
  • Brak obsługi napisów w formacie txt (wymysł polski)
  • Pilot oryginalny nie ma regulacji głośności (przy moim Logitech Harmony mogę już ściszać / zwiększać głośność  – ale tylko na ampli tunerze / TV)
  • Wirtualna klawiatura (strasznie wolno to idzie)
  • Opóźniona reakcja na przycisk pilota (może uda mi się to później poprawić edytując konfiguracje Logitech Harmony). W innym wypadku nie ma takiej opcji.

Wideo:

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

4 Sty

Aktualizacja strategii życia

Pojawiły się owocne, noworoczne pozycje w strategii życia od 289 - 309.

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Gru

Nowe zabawki #3 - Logitech Harmony 555

Leże… na dywanie shaggy i nie mogę się nacieszyć jak to Logitech za 230zł ułatwił mi życie. Nie posiadam już 3 pilotów, nie posiadam już 2 pilotów. Posiadam 1 pilot! Logitech Harmony 555.

Dla jednych 230zł to dużo, dla innych to powód by wydać je, na co inne. A ja spełniłem podstawowy wymóg obrastania w tłuszcz – „Pier…le nie wstaje”.

darmowy hosting obrazków

Konfiguracja mimo swojej prostoty zajmuje trochę czasu. Uziemiła mnie na 2 godziny. Mimo kreatora wprowadziłem do obsługi kilka sprytnych poprawek. Wyszukiwanie urządzeń, które chcemy obsługiwać jest proste, aczkolwiek z listy możemy wybrać tylko markę. Dokładny model trzeba już wpisać. Nastręcza to pewne problemy z pozyskiwaniem informacji na temat konkretnego modelu sprzętu znajdującego się na naszej półce.

Z ciekawych opcji, jakie otrzymujemy po odpowiedniej konfiguracji pilota należą.

Możliwość jednym przyciskiem zdefiniowania czynności, które chcemy wykonać tzw. makr. Oznacza to, że gdy najdzie mnie ochota na oglądanie filmu z dvd via usb naciskając jeden przycisk „oglądaj dvd” pilot włączy TV, amplituner i DVD a następnie ustawi odpowiednie tryby w każdym z urządzeń (w telewizorze źródło hdmi, na odbiorniku AV tryb DVD).

Wielkim plusem jest dodatkowy ekranik, na którym mamy specjalistyczne przyciski (sam pilot jest okrojony do podstawowych, najczęściej używanych funkcji). Na panelu dodatkowe funkcje można dowolnie przestawiać i definiować.

Biorąc pod uwagę, iż telewizor podłączony mam toslinkiem do amplitunera na samym pilocie nie działa regulacja głośności. Sprytnym rozwiązaniem było edytowanie pobranego ustawienia producenta podmieniając wzorniki głośności z telewizora na te z amplitunera, podobnie też uczyniłem w trybie DVD. Dzięki temu podczas procesu regulacji głośności nie trzeba wybierać urządzenia, na którym będzie ona zmieniana (permanentnie reguluję tylko i wyłącznie odbiornik AV).

Same możliwości pilota nie kończą się tylko na RTV. Oczywiście można obsługiwać konsole do gier, domowe oświetlenie, klimatyzatory i inne urządzenia domowe. Co ciekawe da się skonfigurować lustrzanki Canona.  

♫ Vangelis - Chariots Of Fire

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Gru

Allegro grozi sądem

Oto dowód:

darmowy hosting obrazków

Jestem bankrutem. Mam przesrane. Zajmą mi majątek. Proszę, pomóżcie...

21 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Gru

Małe poprawki css

Dokonałem małych poprawek w css dotyczącym wyświetlania komentarzy.

Btw. do dziś nie wiem dlaczego pod IE 7 (w ósemce już jest ok) wyświetlają się takie oto kwiatki.

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

4 Gru

Nowe zabawki #2 - Zestaw kina domowego Pioneer (Pioneer VSX-519 + Pioneer DV-420)

Pioneer DV-420

DVD Pioneer DV-420 – małe, lekkie DVD, obsługujące niemal wszystko co włoży się do podajnika płyt. Nie spotkałem się że jakiejś płyty nie zdołało odczytać. USB i HDMI to w sprzęcie to już standard. Nie ma co się rozpisywać. Wielki plus za szybkość odczytywania indeksu katalogów z USB. Pozytywne wrażenie wywołało na mnie także skalowanie i poprawianie obrazu nie będącego w standardzie 1080p. Od razu widać że sprzęt nie do zdarcia. Na lata.

Minusy: średni pilot – latają mi w nim baterie, brak polskiego menu (na szczęście można ustawić polskie znaki, przez chwilę myślałem że poległem).

Amplituner Pioneer VSX-519

Masa wyjść (przez chwile nie wiedziałem jak ogarnąć tę kuwetę). Po dłuższym przestudiowaniu instrukcji wszystko zaczęło się wyjaśniać. Okazało się że nie można podłączyć DVD przez HDMI a później wyprowadzić video out na telewizor przez kabel analogowy (dodatkowe kable w drodze, kolejny wydatek). Zauważyłem także, że gdy na innym źródle (np. CD) damy muzykę i w tym momencie przełączymy na Tuner w tle będzie minimalnie słychać dźwięk z sąsiedniego kanału. Oczywiście w pilocie podobnie jak w DVD latają baterie pod klapką.

Z okazji umieszczenia otworów wentylacyjnych od góry (ciepło ucieka do góry) nie można zbudować sobie modułowego zestawu kina domowego. A szkoda. Bo miałem fajny plan. W tym przypadku musiałem pójść na kompromis.

Postanowiłem w końcu spełnić swoje marzenie i podłączyć wszystko highendowymi kablami. Pozłacane końcówki kabli, kolumn i wejścia amplitunera ładnie to umożliwiły.

Dodatkowo znalazłem sposób jak po taniości nadawać bezprzewodowo dzwięk na amplitunerze.

FM transmitter in Sony Ericsson w980

Nadajnik FM (Transmiter FM) w Sony Ericsson W980.

Pioneer VSX-519

Amplituner z RDS (W980 nadaje tytuły piosenek).

Nie trzeba kupować drogich na dzień dzisiejszy (jeszcze) odbiorników Bluetooth. Wystarczy transmiter FM. Jakość dzwięku jest na przyzwoitym poziomie. Wszystko nadawane w systemie dzwięku stereo. Minusem jest czasami szumienie i zakłócenia. Przypuszczam że spowodowane jest to nakładaniem się "zbłądzonych fal" w eterze. Mimo ponad 2 metrowej zewnętrznej anteny (od Leadtek TV Tuner PCI) nie potrafię wyeliminować w 100% zakłóceń. Jedynym rozwiązaniem problemu jest zmniejszenie położenia telefonu do około 3 metrów (od tej odległości odbierany jest sygnał RDS i stereo).

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

4 Gru

Nowe zabawki #1 - Kolumny głośnikowe Mission MV6 + MV2 + MVC

Mission MV6 Mission MV6

Brzmią brytyjsko. Design mnie zauroczył. I te highendowe elementy – drewno, pozłacane wejścia i szpilki pod nóżkami kolumn robią swoje. Idealnie wpasowują się w styl mojego pokoju. Patrząc na nie mam ochotę otworzyć butelkę siedmiogwiazdkowej Metaxy (oczywiście całość w połączeniu ze Spritem). Co więcej mogę powiedzieć – testuję. W trybie surround powalające wrażenie. Czasem warto kupić za więcej, na dłużej. Na całe życie.

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

3 Lis

Pio.neer

Pioneer

Zakochałem się w literkach na P. Jakość przewyższyła moje oczekiwania. Design, również.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Paź

Śmiech na sali aby to klient Ery musiał się wykłócać o korzystne warunki umowy

Z Erą walczę od 8 lat. Zawsze wzbudzało to we mnie śmiech. Myśli nieczyste na temat farsy związanej z opcją przedłużenia umowy przez stałego klienta.

Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, w jaki sposób firma która istnieje na rynku, w ktorym konkurencja bije po mordzie pozwala sobie na takie rzeczy. Rzeczy polegające na oszukiwaniu klientów.

Podobno aby wynegocjować warunki w Erze (dobre warunki) trzeba przygotować sobie dobre argumenty. Nie chodzi tu zapewne o mówienie że chce tańszy telefon bo jestem X lat w sieci. To musi być coś bardziej przemyślanego. Tak też uczyniłem. Postanowiłem zasięgnąć wiedzy tu i tam. Przejrzeć ich oferty, przeliczyć wszystko itd.

Śmiech na sali aby klient musiał wykłócać się o warunki umowy korzystne dla niego. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Sytuacja w której godząc się na standardowe warunki otrzymuję ofertę która jest gorsza od tej, którą otrzymują nowo zwerbowani użytkownicy z ulicy.

Dla przykładu: SE c902 dla nowych jest tańszy o 200zł niż dla stałych abonentów.

I tak w urodzinowej promocji nowy użytkownik otrzymuje 2x więcej darmowych minut. Czyli w abonamencie 85zł otrzymuję 340 minut, gdzie w analogicznej opcji przedłużenia dla stałych klientów otrzymuję abonament tańszy o 15zł i 290 minut. Oczywiście do tego mogę wybrać "atrakcyjne telefony w atrakcyjnych cenach". Po porównaniu cen telefonów wynika, że będąc nowym abonentem otrzymuję możliwość kupienia tańszego SE c902 niż podczas przedłużenia umowy (200zł różnicy).

Era wie co robi proponując takie a nie inne oferty swoim klientów. Albo wychodzi na to samo, albo nawet gorzej. Na co liczą? Liczą na to, iż użytkownik nie zapozna się z analogicznymi ofertami dla nowych abonentów (w końcu to jego nie dotyczy). Ba, zostanie omamiony przez wiecznie uśmiechniętych niczym Kazimierz Marcinkiewicz konsultantów, którzy stwierdzą, że "oferta dla stałych abonentów jest lepsza i otrzymuje się więcej". Nie należy w to wierzyć, bo tak nie jest. Nie od dziś wiadomo, że koszt pozyskania nowego klienta w tego rodzaju usługach jest o wiele niższy niż koszt utrzymania klienta w sieci. Dobrze wie o tym Play Mobile skoro werbują namiętnie, z humorem niezadowolonych klientów Ery i Plusa.

Era udostępnia swoim klientom np. w cenach 800-1100 zł telefony, które są do nabycia w sklepach za 420-800 zł. I nie mówię o komisach, tylko normalnych sklepach, Telefony są nowe, bez simlocków, i z oryginalnym softem producenta (era modyfikuje oprogramowanie producenta). Można takie telefony kupić na raty za 15-19 zł/m-c. Przykładowo komórka Samsung S7350 w moim abonamencie kosztuje 699zł, nowy w sklepie internetowym 850zł. A do tego wiąże mnie umowa na 24 miesiące.

Rachunek jest prosty! Rozwiązując umowę z Erą i przechodząc na (nie do końca korzystną ofertę na rynku Tak Taka) i tak wychodzimy na swoje. Dodatkowo kupując telefon na rynku wtórnym różnica ta powiększa się znacząco.

Z tej oto okazji postanowiłem do Ery napisać w celu rozwiązania umowy z końcem października. Moja wiadomość została przekazana do departamentu utrzymywania klienta (powiało zgrozą).

Jeśli rozważa Pan rozwiązanie umowy, informuję, że niezbędne będzie złożenie pisemnej dyspozycji. Wniosek dotyczący rezygnacji z usług (zawierający Pana dane osobowe, numer telefonu oraz odręczny podpis), proszę przesłać na adres:
Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 181
02-222 Warszawa
bądź złożyć osobiście w salonie albo sklepie firmowym sieci Era (pełny wykaz placówek firmowych sieci Era znajduje się na stronie www.era.pl w zakładce "Sieć sprzedaży").

PTC Era uwzględnia również wypowiedzenia przesłane mailem. Podanie zawierające wymagane dane powinno być zeskanowane i wysłane mailem jako załącznik do korespondencji.
Umowa ulegnie rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na ostatni dzień cyklu rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia.
Liczę, że przedstawione wyżej informacje są pomocne.
Z wyrazami szacunku
Beata M.
Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta

Jestem w szoku. Myślałem że plotka o tym, iż Era ma w dupie stałych klientów jest przesadzona. Dziś się o tym przekonałem. Zostałem totalnie zignorowany. Dostałem jasny przekaz "chcesz odejść - wypierdalaj!". Największą ironią całej tej sprawy jest fakt, iż Departament Utrzymania Klienta wcale go nie utrzymuje. Chyba kończy się właśnie moja przygoda w Erze.

Btw. Z tym szacunkiem to też przesadzili.

Edit: Wypowiedziałem umowę abonencką w Erze. Nie można się z działem utrzymania klienta dogadać. Po niespełna 15 minutach gościu nie dał rady więcej mi ściemniać jaka to dobra jest ta oferta. Argumenty były chyba zbyt miażdżące. Dziś złożyłem wnioski. Za 30 dni znika pierwsza komórka z Ery, druga za 2 miesiące. Oczywiście swój nr. zabieram.

19 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Wrz

Textile i Markdown

Admini Jogger.pl: Aby usunąć markdown wpiszcie w edytorze notatek i opublikujcie następujący ciąg znaków: 42304922092727027261. Jest to tajemny kod uzyskany od administratorów. Wyłącza on także buttony formatujące komentarz na znaczniki textile. Co też uczyniłem w komentarzach.

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

31 Sie

Archeologia Internetu "99

darmowy hosting obrazków

Link do dyskusji.

Zainspirowała mnie data. P. nawet zauważyła że sposób pisania taki jakiś "inteligentny" na poziomie. Nie to co dziś. I by pasowało. W pod koniec lat 90 ubiegłego wieku [boże jak to brzmi] Internet nie był ogólnodostępny. Mieli go wybrańcy. Przeważnie modemowcy i ci związani z Tepsą [łączy nas coraz drożej].

9 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

29 Sie

Niszczenie jest fajne czyli Overlord 2

Dawno nie grałem w gry. Dawno nie grałem w dobrego TPP. No i stało się. Dostawszy grę odpaliłem. Chodzi pinknie. Od 12 do teraz. Z przerwą na Kubicę [nieźle Robert].

Scenariusz gry w Overlord 2 w porównaniu do jedynki dużo się nie zmienił. I chyba dobrze bo w innym przypadku ominęła by nas przednia zabawa. W grze chodzi o niszczenie i to mi zawsze najlepiej wychodzi, biorąc szczególnie pod uwagę [tekst z wikipedii], że gra zawiera elementy parodii dnia codziennego [szczerze mówiąc jeszcze nie zauważyłem].

Muszę poszukać kogoś do gry w sieci.

Wniosek: I znów nie będę mógł spać po nocach.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

26 Sie

Overlord II [przedpremierowo]

Kilka dni przed premierą dostałem od zaprzyjaźnionych osób przedpremierową wersję gry Overlord II. Nie jestem jakimś wielkim fanem gier tego typu, ale czytając recenzje [także przedpremierowe] oraz wrażenia z wersji demo mogę wysnuć iż gra zasługuje na uwagę [oceny 8 i 9 w skali do 10].

Overlord II Overlord II Overlord II

Na razie wiem tyle, że się uruchamia i jest fajna muzyka. Jestem tym złym [zresztą jak zwykle, w życiu i w grze jak widać także]. Cool, w końcu jestem sobą w wirtualnej rzeczywistości.

Na więcej zabawy i fun'u będzie czas w piątek, jak zawita do moich drzwi weekend. Wtedy może coś więcej dopiszę. W razie czego piszcie i pytajcie w komentarzach.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Sie

Samsung 24" T240HD z własnym podświetleniem

Prawie ... a tak na prawdę to mi się nudziło. Po kilku głębszych miałem przypływ kreatywności. Postanowiłem podświetlić sobie TV / monitor od tyłu. Efekt widoczny poniżej:

Samsung 24"  T240HD

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Sie

Facebook vs. Nasza Klasa

Od jakiegoś czasu zacząłem się bawić Facebookiem. I tak sobie porównuje to i owo z polskim odpowiednikiem – Naszą Klasą. Szczerze mówiąc jest przepaść. Facebook pod względem marketingowym bije naszą rodzimą aplikację. Zresztą nawet grono nie ma szans. Na pewnym etapie projektowania portali gdzieś zatracono pierwszą ideę, która przyświecała powstaniu takich a nie innych rozwiązań. W przypadku Grona była to społeczność zamknięta, wyjątkowa, z klasą, kreatywnością. Coś na zasadzie tego, co oferuje Flaker, czy Goldenline. Flaker jest bardziej luzacki, natomiast GL to portal społeczny oparty na kontaktach biznesowy. Każdy daje coś swoistego i wyjątkowego. Nasza Klasa natomiast jest dla wszystkich. Od razu przypomina mi się hasło reklamowe jednego z banków „Bank od wszystkiego jest do niczego”. I ten slogan można zastosować do NK. Natomiast na FB już nie działa. Tam zastosowano świetne możliwości aplikacji, które pozwala użytkownikom jak i samym marketingowcom od kreacji marki w mediach na swoistą interakcję. Można tworzyć darmowe fan page dla swojej marki. Kupować kampanie reklamowe. Każdy może stworzyć w ten sposób swoisty klimat na własnym profilu. Tego nie oferuje Nasza Klasa. Jest po prostu zbyt uboga. Nie ma także takiej skali działania (around the world).

Na facebooku są obecne niemal wszystkie najważniejsze, największe, naj.. marki świata. Sprawdziłem! Znalazłem KFC, Mc Donald’s, Coca colę, Twittera, Blipa, Tarczyna itd… Co dusza zapragnie. Nasza klasa za takowy profil brandowy karze sobie słono płacić. A zasięg nie ten. Na plus natomiast za NK przemawia to, iż jej profile są o wiele bardziej czytelne. Mnie to osobiście bardziej odpowiada. Nie są także tak toporne jak FB.

Ostatnio dowiedziałem się ze FB powoli na zachodzie zaczyna wypierać podstawowe funkcje skrzynki e-mail. Osobiście tego sobie nie wyobrażam. Ale mogę zrozumieć osoby, które wiadomości e-mail wykorzystują wyłącznie do przesyłania zdjęć, filmików, krótkich notek tekstowych. IMO wole Blip.pl, ewentualnie Twittera. Kto co lubi. Minusem w tym wypadku jest nadal znikoma popularność w Polsce tego typu serwisów.

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Lip

Uwielbiam nieporozumienia

A szczególnie takie których sam nie rozumiem. Do dziś dnia wydawało mi się, że 8 miesięcy temu, gdy zakupiłem router Wifi Linksysa wkręcałem antenę dołączoną do zestawu.

Dwa tygodnie temu gdy zamawiając antenę do wifi (patyk) nadal myślałem że mam w Access Point'cie złącze RP-SMA.

Ba! Dziś próbując ją wkręcić też tak myślałem. O dziwo nie udało się. Finałowym posunięciem było potraktowanie anteny siłą mięśni, myśląc "no przeca musi się dać wykręcić". A że kilka lat temu chodziłem na uczelnianą siłkę (sic!) skutkiem tego było wyrwanie anteny i kabla łączącego z płytką routera.

Chałupniczym sposobem udało mi się to cudo naprawić (przy pomocy wykałaczki, taśmy izolacyjnej, nożyczek i noża). Wiem, że powinienem to przylutować, ale jak się okazało, 15 letnia lutownica nie działała. Po złożeniu zasięg jest niemal maksymalny. Zamiast 4db mam jakieś (powiedzmy na oko) 3,5db.

Nie jest źle. Nawet przez chwilę myślałem że jestem idiotą. Kupno nowego routera Wifi oddalone.

Wniosek: Działa? Działa

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

26 Cze

Koński support systemu Windows XP

Koń by się uśmiał...

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Cze

Dla idiotów

Ciekawe czy klienci Media Markt zastanawiali się czemu na stronie firmowej nie można uzyskać informacji o cenie danego produktu? Mnie to zastanowiło. Z obserwacji mogę powiedzieć tylko tyle:

  • Produkty z gazetki mogą być tańsze
  • Produkty z wyszukiwarki i pozostałej oferty MM co najmniej o 10-15% droższe niż w Internecie

Taka mała cenzura ze strony Media Markt w myśl zasady "nieświadomy klient, to klient nabity w butelkę". Oczywiście bazujemy na efekcie braku porównania z konkurencją.

Przypadek nr. 2 - biorąc za przykład badania nad ludzkim mózgiem, żaden umysł człowieka nie zna słowa "nie". Aby czegoś nie zrobić trzeba najpierw to zwizualizować a potem wewnętrznie zanegować. Stąd hasło "nie dla idiotów" przeradza się w "dla idiotów" z wewnętrzną negacją, grą słów i wyparciem w tle - "nie jestem idiotą, to nie prawda".

Sprawdźcie sami: zapytajcie klienta Media Markt czy jest idiotą?

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

20 Cze

Google szpieg

Jaja jak berety. Mamy Gmaila grupowego gdzie prowadzimy wymianę informacji o sesji, zaliczeniach, notatkach itd. Okazuje się że poniektórzy padli ofiarą wyszukiwarki Google.

Jeżeli posiadamy konto Gmail, automatycznie jesteśmy zalogowani do wyszukiwarki i domyślnie jest rejestrowana historia. Przejrzawszy wyniki od 24 listopada natknąłem się na kilka perełek.

Stworzyłem swoisty portret psychologiczny: Uwielbia serwisy plotkowe, jest lekomanem z hemoroidami podczas diety, owrzodzeniem żołądka i problemem jelitowym. Mimo, że stosuje nowoczesną antykoncepcję  spodziewa się dziecka z powodu zapłodnienia w wannie, ogląda również filmy porno, uwielbia szybkie motocykle, chce się zabić, musi pohamować popęd płciowy, kocha rachunkowość, posiada zbyt małe stopy i dużego penisa, przegrzewającego się laptopa i wiecznie rozłączający Internet, dba o siebie, często ogląda TV, zwłaszcza piłkę nożną i relacje Jacka Gmocha z patykiem, słucha muzyki z reklam, czuje się samotny, stąd poszukuje ogłoszeń matrymonialnych, uwielbia grzybobrania, chce wyglądać starzej, inwestuje w przenośne stacje benzynowe, pragnie przebaczenia z powodu poczucia winy.

Ubaw jak nigdy. Kilka godzin kwiczenia i leżenia na podłodze. Spaliłem trochę kalorii.

Wniosek: Nikt nie jest anonimowy w Internecie

15 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

4 Cze

I jak tu nie wygrać

Za łatwe robią te gry flash. Znów jestem pierwszy w grze Karolkowej 49.

Ipod czeka czeka na Kovala.

Wniosek: Wszystkie konkursy moje

14 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Cze

Jak stać się ofiarą kart sim, telefonów i bankowości elektronicznej

Wystarczy jechać autobusem i położyć telefon na siedzeniu. Poczekać jak autobus zacznie ostro hamować. W ten czas telefon „poleci” migiem kilka rzędów siedzeń po podłodze do przodu. Lot będzie przypominał skok Adama Małysza na skoczni mamuciej w Planicy.

Następnie wystarczy wysłać 2 smsy i poczekać jak padnie karta SIM. Bezpowrotnie.

By stać się ofiarą bankowości elektronicznej należy posiadać konto internetowe w banku (może być mBank) a następnie mieć ustawione przesyłanie haseł jednorazowych za pomocą smsów.

Zmiany takiej jak na ironie nie można dokonać za pośrednictwem konta w Internecie. Należy zadzwonić do pracownika infolinii. Aby móc z nim porozmawiać należy podać telekod (w celu identyfikacji tożsamości). Owy telekod należy zapisać w telefonie by zawsze mieć go przy sobie. Telefon (najlepiej Sony Ericsson k800i) musi mieć, a raczej posiadać brak funkcji uruchamiania bez karty SIM.

W ten sposób mając takie szczęście by splot nieprzewidywalnych i złych wydarzeń potoczył się w ten sposób, zafundujemy sobie powtórkę z mojej rozrywki. Polecam.

Pikanterii dodaje fakt iż chciałem dokonać wczoraj zleceń zakupu akcji. Niestety potrzebne do tego jest hasło smsowe lub telekod (do dyspozycji telefonicznych). Telefon milczał. Mnie natomiast robiło się gorąco na widok uciekającycg procentów z notowań ciągłych.

Buldog - Policja

Wniosek: Elektronika zawodzi. Skutki mogą być większe niż myślisz

27 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Maj

We are pirates of the internet

Zauważyłem fajną zależność – im więcej przeciwników piractwa komputerowego tym większa liczba zwolenników.  Mam wrażenie że wielkie koncerny filmowe, komputerowe i muzyczne im więcej wydają dolarów na walkę z piractwem tym gorszy ich akcje odnoszą skutek. Nie dość ze promują serwisy i oprogramowanie rozpowszechniające pliki z naruszeniem praw autorskich, to zwiększają liczbę osób które popierają ideę piractwa komputerowego.

Jak by nie patrzeć idea taka jest bardzo przystępna dla zwykłego Kowalskiego. Nie dość, że pokazuje ułomność organów ścigania. To ukazuje wielką ignorancję i hipokryzję firm roszczących prawa do praw autorskich (sic!). 

Co najlepsze twórcy stron są nie lepsi – odpowiadają tą samą amunicją, robiąc swoisty rykoszet:

Na serwerze są przechowywane wyłącznie pliki torrent. To oznacza, że żadne materiały prawnie chronione nie są przez nas składowane. Z tego względu nie jest możliwe utrzymywanie, że ludzie stojący za Pirate Bay są odpowiedzialni za materiał udostępniany za pomocą trackera. Jakiekolwiek roszczenia organizacji chroniących prawa autorskie będą wyśmiane i opublikowane na stronie.

Jest to nawet zabawne. Taka fajna wymiana zdań. Dwa różne światy ścierające się na froncie „We have Money vs we have Internet”.

I co dalej? Koncerny fonograficzne walczą. Piraci sikają na sprawę (słynny nieudolny proces twórców The Pirate Bay).  Co najlepsze – te wszystkie firmy walczące o prawa autorskie przespały jeden bardzo ważny etap w dziejach Internetu – zamiast udostępniać pliki w Internecie, usuwały je i straszyły (by później w MTV krzyczeć głośno – kupujcie płyty z muzyką). Spoczęły na laurach po zniknięciu z sieci Napstera. A to był dopiero początek walki, która jest już na poziomie wojny.

Stworzono zabezpieczenia DRM, które później usunięto, bo przemysł muzyczny i filmowy zauważył, że w Internecie można zarabiać. Jednak do tej pory sprzedaż plików muzycznych, mimo że wzrasta i w ciągu 4 lat potroiła się to jest to tylko 1/5 całego przemysłu nagraniowego. Można tłamsić ludzi statystyką, ale jeżeli nadal pliki będą drogie to nikt ich nie kupi – bo kilka wyników Google dalej znajdę identyczny za 0gr.

Inną drogę w walce z piractwem wybrała organizacja IFPI które nie tyle, że straszy użytkowników Internetu odpowiedzialnością karną, to wykazuje chęć legalizacji sieci P2P, co w dłuższej perspektywie na pewno byłoby ogromnym krokiem wstecz i kolejnym cenzurowanym kanałem dystrybucji na rynku. A przecież o byciu na „niecenzurowanym” w tym wszystkim chodzi.

Ludzie chcą niezależności, prawa wyboru – jeżeli ktoś pragnie z całego serca mieć płytę CD w plastikowym boxie i kozaczyć wśród znajomych – proszę bardzo. Jeżeli ktoś chce tylko posłuchać muzyki w drodze ze szkoły, pracy, sklepu – proszę bardzo, powinien mieć wybór. Stąd też zaczynają się tworzyć swoiste grupy społeczne, w których można wyróżnić powyższe zależności.

W celu większej identyfikacji, chociażby z serwisem The Pirate Bay użytkownicy kupują specjalne koszulki i gadżety. Inni natomiast tworzą swoiste „pirackie orgiami” w kształcie piramidy. Kolejni grafikę, teledyski, plakaty, muzykę, remixy i dzwonki do komórek (sam zrobiłem) . Ruch ten przypomina mi początki „kultu iPoda”. Napawa dużym optymizmem. Już teraz jestem pewien, że to tak łatwo i szybko (jakby co niektórzy chcieli) się nie skończy…

Pirates Of The Internet

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

7 Maj

Enjoy you gift

I stało się - gnębiony przez Pocztę Polską (i czeską) prezent od Netbeans dotarł. Droga którą pokonał była u(r)ana różami. Szeregi biurokratycznych dróg i jeden cel - dom Kovala. To wszystko w dokładnie 15 dni.

Enjoy your gift

Matisyahu - Jerusalem (Out of Darkness Comes Light)

Wniosek: Poproszę o fanfary dla sprawnej poczty

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Maj

Możesz udawać

W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.

Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.
*

I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]

* Antonina Liedtke

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

25 Kwi

Aktualizacja strategii życia

Pojawiły się nowe pozycje (od 283 do 288). Od dziś można także subskrybować strategie życia w całości poprzez kanał RSS.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Mar

Powiadomienia z Web 2.0

Ostatnio zamarzyłem o posiadaniu wszystkich powiadomień z serwisów społecznościowych w jednym panelu a'la blip & flash na jogu. Po owocnych poszukiwaniach znalazłem serwis HelloTXT, który pozwala na synchronizacje aplikacji microblogowych wysyłając tylko 1 status. Dzięki temu mogłem za pomocą jabbera synchronizować blipa, twittera i delicious jednym enterem. Szkoda tylko że nie działa to w 2 strony. Aby rozwiązać ten problem zarejestrowałem się na FriendFeed w którym dodałem jakieś 10 serwisów Web 2.0 typ YouTube, Twitter, Wakoopa, Flickr, Vimeo, Flickr, Delicious i inne (do wyboru ponad 50). Serwis ten zbiera wszystkie RSSy z powiadomieniami w jeden feed. Wykorzystując opcje transmisji tych powiadomień do Twittera serwis przesyła je właśnie tam. Następnie transport Twitter2Blip przesyła mi to wszystko na Blipa.

Minusem używania FirendFeed jest lekkie opóźnienie w synchronizowaniu powiadomień przez ten serwis. Da się to przeżyć jeżeli chodzi o serwisy w których udostępniamy zdjęcia itp. Przy microblogingu i przesyłaniu szybkich postów tak jak to na blipie czas odgrywa większe znaczenie.

Btw. Zastanawia mnie teraz jak anulować synchronizację Twitter2Blip (tak na przyszłość jakbym chciał zrezygnować)...

Efekt działania można zobaczyć na moim blipie.

Aktywując bramkę e-mail w HelloTXT lub innych tego typu serwisach łatwo możemy ominąć opłaty jakie ponosi się przy wysyłce smsów ze statusami do obcego operatora. W erze wystarczy wysłać sms na nr 602969696 o treści: adres@email.pl#tytuł#treść w przypadku HelloTXT wysyłamy wiadomość bez tytułowania czyli będzie to dres@email.pl##treść .

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

14 Mar

Aktualizacja strategii życia

Aktualizacja strategii życia obejmuje punkty od 264 do 276.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

14 Mar

Nowe aukcyjki na allegro

Dziś do sprzedania po atrakcyjnej cenie zestaw słuchawkowy Bluetooth HBH IV-840 marki Sony Ericsson - [aukcja]

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Mar

Jak to sie robi na Allegro - doładowania prepaid

Nie od dziś wiadomo, że do swojego telefonu można zakupić doładowanie taniej niż po cenie rynkowej. Związane jest to często ze zniżkami jakie otrzymują partnerzy współpracujący z operatorami. Pośrednicy też muszą zarabiać, a więc operator sprzedaje swoje kody taniej. Sposobów na taki stan rzeczy jest wiele.

W Polsce sprzedaż kodów doładujacych do niedawna odbywała się za pomocą podstawowych „zdrapek”. System ten od jakiegoś czasu jest uciążliwy i małobezpieczny (w związku z fałszywymi kodami). Aktualnie największy udział w rynku stanowią systemy transakcji elektronicznej – terminale prepaid. Mogą być one podpięte bezpośrednio przez Internet (sieć Ethernet), wykorzystywać połączenie GSM/GPRS lub być w postaci aplikacji PC. Z tego rodzaju współpracy można zarobić od 4 do 7% prowizji od każdej transakcji. Minusem tego rozwiązania jest to, że niektóre programy wymagają od sprzedających określonych obrotów w związku ze sprzedażą doładowań. W innym przypadku poniższe firmy traktują nas z poziomu usługobiorcy (zamiast usługodawcy). Jednym słowem wymagają od nas zapłacenia odpowiedniego abonamentu (karnego?). Popularne systemy w Polsce to Agatka, Kolporter i BluePay.

Innym rozwiązaniem stosowanym na rynku są programy partnerskie np. mBanku, BluePay itp, które za sprzedaż doładowania prepaid oferują swoim partnerom do 4% prowizji. Plusem jest to, że aby sprzedawać tego rodzaju usługi nie trzeba posiadać własnej działalności gospodarczej.

Natomiast każdy kto ma styczność z allegro zauważył, że od dłuższego czasu można tam zakupić doładowanie o wartości 50zł za 45zł. I to zupełnie legalnie. Temat jest o tyle ciekawy, iż mnie osobiście zainteresował. Początkowo myślałem, ze sprzedawcy oferujący doładowania przez Allegro po cenie niższej niż rynkowa posługują się wyżej wspomnianymi terminalami. Niestety po małym przeliczeniu kosztów wychodzi na to, że pierwsza myśl była błędna. Licząc wszystkie koszty typu prowizja allegro, rolki papieru, Internet oraz różnica pomiędzy ceną rynkową a ceną z aukcji internetowej szybko zorientowałem się że koszty te są dokładnie równe prowizji otrzymanej z systemu transakcyjnego np. BluePay. Nikt nie jest organizacją charytatywną a więc to bez sensu.

Po dłuższej chwili znalazłem sposób na pewien zarobek zwany przez „wtajemniczonych” „sposobem na 4 karty”. Jest on na tyle ciekawy, gdyż używając kilku kart możemy zbierać punkty / darmowe minuty itd. poprzez dokonywanie doładowań i czerpać z tej różnicy zyski. Jednak nie do końca mnie to przekonuje.

Szukając dalej wpadła mi w ucho (oko) interesująca informacja - pewna firma X która jest dużym dystrybutorem kart prepaid sprzedaje te karty firmom które są założone np. w Niemczech i posiadają europejski NIP. Firma X sprzedając karty takiej firmie nalicza VAT=0 zł a nie 22% . Odkąd jesteśmy w strefie Schengen zagraniczne firmy kupujące karty z Vatem zerowym nawet nie muszą przedstawiać dokumentów celnych, potwierdzających wywóz tychże kart z Polski:

Możliwość stosowania preferencyjnej stawki VAT 0% zarówno w przypadku tzw. dostawy magazynowej, jak i w przypadku dostawy na rzecz zagranicznego kontrahenta, istnieje wówczas, gdy podatnik dysponuje stosownymi dokumentami. Dostawa wewnątrzwspólnotowa podlega opodatkowaniu według stawki VAT 0%, stosowanie tej stawki nie powoduje żadnych obciążeń fiskalnych (nie występuje podatek należny) przy równoczesnym zachowaniu upoważnienia do uzyskania zwrotu podatku naliczonego.
Przepisy ustawy VAT nakładają na podatnika stosującego stawkę 0% w związku z dokonaniem dostawy wewnątrzwspólnotowej obowiązek posiadania dokumentów, które łącznie potwierdzają wywóz towaru i dostarczenie ich do nabywcy na terytorium innego niż Polska państwa członkowskiego.

Stąd biorą się chore ceny na rynku także na Allegro. Dodać należy że Importer doładowań w Niemczech zobowiązany jest zapłacić do tamtejszego Urzędu Skarbowego VAT w wysokości 16% 19%. Każde dziecko jest w stanie policzyć różnicę wynoszącą 6pp 3pp (punktów procentowych - dzięki Seb). [możliwe że firma niemiecka nie podając nr NIP EU jest w stanie uniknąć płacenia podatku w swoim kraju macierzystym, ale nie jestem tego rozwiązania w 100% pewny. Na import usług elektronicznych z krajów z UE nie jest potrzebny NIP UE w szczególności także dla usługi generowanej automatycznie przez komputer i przesyłanej Internetem lub siecią elektroniczną w odpowiedzi na określone dane wprowadzone przez usługobiorcę]. Dodając do tego cenę hurtową zdrapki tańsza o około 10% daje dość znaczące zyski. Warto zwrócić uwagę na to, że towar zwolniony z polskiego podatku od towarów i usług (VAT) i dostarczony wewnątrzwspólnotowo nie może być sprzedawany na terytorium Polski. W innym wypadku sprzedawca taki łamie polskie i prawdopodobnie wspólnotowe prawe (chyba że za przyjmiemy terytorium Niemiec za faktyczne miejsce świadczenia usługi, o ile to możliwe). Jednocześnie (to oczywiste) naraża państwo Polskie na straty z tytułu zwolnienia podatkowego.

Na koniec w ramach podsumowania nasuwa się jedno pytanie – czy Allegro jako serwis pośredniczący w organizowaniu aukcji i sprzedaży nie umożliwia pewnemu gronu „sprzedawców” świadczenia swoich usług niezgodnie z polskim prawem, poszerzając jednocześnie (nadal znaczącą dla wpływów budżetowych) szarą strefę?

Wniosek: Kto za to płaci? My

19 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Lut

Archiwizacja danych - w puszukiwaniu idealnego nośnika

Od kilku tygodni nastręcza mnie jedno z pytań – jak zarchiwizować skutecznie ważne dane? W moim przypadku chodzi o zdjęcia min. w formacie RAW. Mam ich około 30 płyt DVD i CD razem wziętych.

Problem na pierwszy rzut oka jest banalny, tudzież prosty. Nagrać na płyty DVD / CD / BlueRay. Jednak ten system nie jest do końca idealny. Po pierwsze nagrane płyty mają ograniczoną trwałość. To znaczy, że po upływie bliżej nieokreślonego czasu może zdarzyć się tak, iż nie będzie możliwe odczytanie części nagranych danych. Ocenia się, że trwałość tego typu markowych krążków waha się w granicach 5-15 lat, natomiast tanich do 5 lat. Jak widać rozbieżność jest duża. Można również spotkać się z opiniami, że płytom szkodzi światło słoneczne. Jeżeli chodzi o płyty to jedynym tego typu nośnikiem jest płyta bussines to bussines, której cena kształtuje się w okolicach 40$ za sztukę. To kolejny minus. Wniosek jest taki aby tanim kosztem co jakiś czas przegrać dane ze starego nośnika na nowy.

Jeżeli nie płyty to co? Może dysk HDD. Idea jest w miarę sensowna. Aktualnie oferowane duże pojemności, często grubo ponad 1TB są stosunkowo tanie. W porównaniu z krążkami koszt zapisu 1mb danych jest o wiele niższy. Minusem jak i plusem tego typu rozwiązania jest trwałość zapisu na talerzach dysku. Po ostatnich przygodach firmy Segeate z wadliwą wersją oprogramowania firmware zainstalowanego w elektronice dysków niemal co drugi trafił znów do producenta. Stawia to pytanie o jakość wykonania dysków, ich trwałość i niezawodność. W przypadku uszkodzenia płyty tracimy relatywnie o wiele mniej danych, aniżeli podczas awarii popularnego „twardziela”.

Archiwizacja ważnych danych za pomocą dysku twardego była by z punktu widzenia kosztu jak i ryzyka uszkodzenia danych najrozsądniejsza. Jednak od kilku lat na rynku nośników można zaobserwować zdobywania coraz większego udziału w sprzedaży przez pamięci flash (zarówno pendrive, karty pamięci do aparatów fotograficznych i komórek, ostatnio także SSD). Tego typu nośniki ze względu na postęp technologiczny są zarówno coraz pojemniejsze jak i trwalsze (ze względu na coraz niższe napięcia potrzebne do zapisu / odczytu danych). Swoją pierwszą kartę pamięci zakupiłem wraz z aparatem cyfrowym Sony już w 2003 roku.  Do dziś działa świetnie. Ponadto jak donoszą źródła japońscy naukowcy skonstruowali pamięć Flash zdolną przeżyć setki lat. Minusami pamięci flash są przede wszystkim ich ograniczona ilość zapisów / odczytów oraz powolne transfery (w porównaniu do HDD).

Biorąc na uwadze ceny poszczególnych rozwiązań aktualnie skłaniam się coraz bardziej do zakupu oddzielnego dysku twardego (nie typowo zewnętrznej konstrukcji, ale kieszeni zewnętrznej wraz z wymiennym dyskiem), który podłączany byłby tylko i wyłącznie w celu zgrania danych / odczytania ich.

Jako, że celem archiwizacji jest bezpieczne przechowywanie zgromadzonych danych, najlepiej jest zapisywać je na kilku typach nośników. Za takie minimum dla siebie chciałbym postawić liczbę 2 (dwa). Docelowo mam na myśli karty pamięci flash (np. SD). Za wyborem przemawiałaby ich stosunkowo długowieczność (10 lat gwarancji producenta np. SanDisk), zwiększające się z roku na rok oferowane pojemności, cena oraz małe rozmiary. Podobno jest kilka osób, które swoje zdjęcia trzymają wyłącznie na tego typu nośnikach flash. Mają je ładnie pokatalogowane. W przypadku chęci ich odczytu po prostu „wtykają” je do czytnika kart pamięci. Część z nich tłumaczy sobie swój wybór tym, że niegdyś ponosili koszty filmów, wywołania negatywu i zdjęć. Dziś analogicznie jako filmu fotograficznego używają karty pamięci. Jedynie z tym wyjątkiem, że nie kasują jej zawartości. Kupują nową.

Po długich namysłach, analizach wybrałem zapis na dysku twardym. Zakupiony Seagate Barracuda ver 12, 500GB.

20 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

22 Lut

Modyfikacja szablonu ver 2.13 - preloader

Do szablonu dodałem tzw. preloadera. Poniżej wrzucam kod. Może komuś się przyda.

<body onload="init()">

Poniżej dodajemy:

<div id="loading" style="position:absolute; z-index:999; width:100%; height:100%; text-align:center; left:0px; top:0px; background-image:url(http://koval.com.pl/files/black-70.png);"><div style="width:300px; height:140px; background-image:url(http://koval.com.pl/files/backloader.png); background-repeat:no-repeat; margin:100px auto; padding-top:60px; color:#000000;"><img src="http://koval.com.pl/files/ajax-loading.gif" alt="Loading" width="32" height="32" border="0" style="border:0px; margin:0px; padding:0px; background:transparent;" /><br />Trwa ładowanie strony... </div></div>
<script type="text/javascript">
var ld=(document.all);

var ns4=document.layers;
var ns6=document.all?false:true;
var ie4=document.all;

if (ns4)
ld=document.loading;
else if (ns6)
ld=document.getElementById("loading").style;
else if (ie4)
ld=document.all.loading.style;

function init()
{
if(ns4){ld.visibility="hidden";}
else if (ns6||ie4) ld.display="none";
}
</script>

 

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Lut

Modyfikacja szablonu ver 2.12

Zmienione wyświetlanie archiwum i kategorii nad stopką.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

20 Lut

Fotosik blokuje

I stało się - Fotosik tak jak wcześniej zapowiadał zablokował pierwsze 17 zdjęć udostępnionych jako hotlinki. Efekt można zobaczyć min. tutaj.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Lut

Modyfikacja szablonu ver 2.11

Poprawione wyświetlanie pod Operą. IE nadal jest zacofany.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

10 Lut

Modyfikacja szablonu ver 2.10

Modyfikacja stopki. Dodane skrótu do usług Google w mojej domenie min. poczta gmail, kalendarz. Kalendarz jest upubliczniony (wydarzenia makroekonomiczne, wydarzenia z Poznania itd). Mała zmiana w kodzie CSS.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Lut

Google Gears + Gmail

Od 3 dni testuję Gears z Gmailem. Fajnie to działa, pomysł ciekawy.

Plusy: zawsze mamy dostęp do poczty, emulacja w przeglądarce

Minusy: czasem mi rozłącza połączenie z serwerem, (wchodzi na tryb offline), ze względów bezpieczeństwa synchronizacje robić tylko na komputerach do których ma się 100% dostęp, pliki zapisują się w x:/documents&settings/ustawienia lokalne/dane aplikacji/mozilla/firefox/profiles/ (część z nich nie jest skompresowana w bazie sqlite), nie można ustalić zakresu dat synchronizacji (ściąga mi 4gb danych zajmując miejsce załącznikami na dysku), nie można ustalić co ma być synchronizowane.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Lut

Prawie zostałem prostytutką

Tak dokładnie. Dobrze przeczytałeś drogi internetowy kolego, droga internetowa koleżanko. Uffff, o mało co…

Zacznę od definicji prostytutki:

Osoba sprzedająca siebie za pieniądze.

Lub wg nonsensopedii:

Prostytutka (dziwka, kurwa, kurtyzana, kobieta lekkich obyczajów, pani gościnna w kroczu, jagodzianka, grzybiarka ) – najstarszy zawód świata, z którym wiąże się przysłowie „żadna praca nie hańbi”. Kobiety takie są bardzo cenione przez obywateli. Same o sobie lubią mówić jako „kobiety wyzwolone”, tudzież „kobiety zaradne”.

Dodatkowo wikipedia wspomina o tym, że prostytucja może być w wykonaniu także i męskim.

Idąc dalej:

Art. 204. § 1. Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, nakłania inną osobę do uprawiania prostytucji lub jej to ułatwia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Oczywiście w moim przypadku nie chodzi o świadczenie usług seksualnych, co nie znaczy że nie można nazwać innego aseksualnego czynu takim hasłem. Uchylając rąbka tajemnicy wspomnę o prostytucji internetowej, której objawem jest sprzedaż własnej tożsamości na rzecz innych użytkowników Internetu.

Jak można świadczyć usługi prostytucji internetowej?

Jest kilka sposobów, do najważniejszych zaliczyłbym:

  1. Informowanie wszystkich o wszystkim co się robi (byłem tutaj, zadzwoniłem tam, bo X chciał ale ja nie mogłem bo powiedziałem Z że przyjdę tamtędy i załatwię to) – mało szkodliwa forma prostytucji internetowej, często niezamierzona.
  2. Celowe wykorzystywanie swojego autorytetu wśród internautów (poczytny blog) do sprzedaży usług/produktów lub promowania ich w celu uzyskania korzyści majątkowych

Niestety miałem i czuje że mam kontakt z tą 2 formą internetowej prostytucji. Aktualnie w polskim regionie Internetu funkcjonują dość sprawnie takie serwisy jak Blogvertising.pl, oferujące nowoczesną formę reklamy na blogach osób zarejestrowanych w tym serwisie (trendsetting, marketing wirusowy). Reklama polega na pisaniu artykułów na z góry narzucony temat i umieszczenie ich na swoim blogu w zamian za otrzymane wynagrodzenie. Mam pewne wątpliwości co do tego typu działalności, również pod względem etycznym i moralnym.

Witaj,
Miło jest nam poinformować, iż nasz klient wybrał Twojego bloga do swojej zamkniętej kampanii reklamowej. Chodzi o napisanie tekstu komercyjnego promującego serwis HotelCalculator.com/pl.

XXXXXXXXX.

Taki o to mail otrzymałem na dniach. Zaoferowano mi możliwość w uczestniczeniu w kampanii promocyjnej jakiegoś tam serwisu. Nawet nie sprawdziłem jakie wynagrodzenie wchodzi w grę. Dokonałem heroicznego czynu – odmówiłem. Pomyślałem wtedy o tych tysiącach (jak nie milionach) internautów którzy mnie czytają, o moim nieskazitelnym wizerunku, o moim…

A tak na serio to nie chcę uczestniczyć w procederze namawiania kogokolwiek do czegoś z czym sam się nie identyfikuję. To wbrew samemu sobie, własnym poglądom, przekonaniom i wyznawanym zasadom. Aczkolwiek nie ukrywam, że wszystko ma swoją cenę… wysoką cenę.

Jakie konsekwencje? Kiedyś Microsoft przy współpracy z Acerem i agencją marketingu szeptanego Edelman, wysłał do wybranych blogerów laptopy Acer Ferrari (wtedy około 4000$) z zainstalowanym systemem Windows Vista. Po testach użytkownicy kampanii promocyjnej nie musieli ich zwracać. Nie zawsze jednak testowanie produktów się udaje. blogosfera uznała to za próbę przekupstwa ze strony Microsoftu i głośno skrytykowała taki proceder.

W tego rodzaju kampaniach internetowych istnieje wąska granica błędu. Należy sprawnie wyczuć co można a czego nie. W obu przypadkach przekroczono tą granicę. W moim – przysłano maila, w którym zasugerowano mojej osobie, iż „zostałem wybrańcem” a tak się wcale nie czułem gdyż aby móc promować produkt musiałem napisać o nim artykuł. To nie jest nagroda! To zwykła praca.

W drugim przypadku było podobnie – przesłano wartościowe produkty wybranym osobom, by te rewanżując się napisały pochlebny artykuł. Wysoka wartość przesłanego laptopa tworzy w umyśle następujący schemat myślenia: "drogi laptop w prezencie + blog = muszę coś napisać bo inaczej uznają to za kradzież". W przypadku produktów o niskiej wartości jak np. długopis z logo firmy (tak jak robi to Sparrow z jogger.pl) nie tworzy w umyśle obdarowanego takiego schematu.

Jaki złoty środek? Miarą sukcesu w tym wypadku byłaby chęć do aktywizacji użytkowników blogosfery by ci samoistnie wyrazili swoje opinie na temat danego produktu czy usługi. Zachęcać można w różnoraki sposób – począwszy od małowartościowych gadżetów i próbek, po zniżki, czy wspólne projekty. Ważne by nie zmuszać do tego nikogo, nawet jeśli danej osobie został wręczony upominek. Taka jest właśnie idea marketingu wirusowego – dostarczasz impuls a reszta dzieje się sama.

30 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Sty

Fotosik.pl - FUCK OFF!

Cwaniacy z fotosik.pl - "Jeśli osiągniesz 80% dopuszczalnego limitu ostrzeżemy Cię emailem, że możesz przekroczyć transfer. Możesz dokonać wpłaty na konto w Fotosiku i zgodzić się na pobieranie opłata za dodatkowy transfer - jest to 1,5zł brutto (z VAT) za każdy rozpoczęty 1GB. Jeśli dużo transferujesz, możesz wykupić pakiet transferu, co pomoże Ci obniżyć cenę aż do 1,22zł brutto (z VAT)."

I dalej: "Otrzymujesz ten list gdyż od pierwszego lutego rozpoczynamy egzekwowanie zapisu regulaminu dotyczącego limitu transferu danych (par II pkt. 27 i 28). Z zebranych danych wynika, że w styczniu Twój transfer jest na tyle duży, że od lutego będziesz musiał/a regulować opłaty za jego przekroczenie lub usunąć część zdjęć."

I informacja kolejna: "Zgodnie z regulaminem mamy prawo usuwać zdjęcia lub zaproponować opłaty za transfer przekraczający kilkukrotność średniej w serwisie. Dzisiaj ustalamy limity na poziomie kilkadziesiąt razy przekraczającym średni transfer. Musimy to zrobić gdyż niewielki ułamek procenta użytkowników obciąża nasze serwery zmuszając nas do ponoszenie wydatków oraz przeszkadza pozostałym w wygodnym korzystaniu z serwisu. Zobacz ile transferujesz w styczniu i jeśli przekraczasz dopuszczalny limit dokonaj stosownych wpłat na konto w Fotosiku tak, aby Twoje zdjęcia nie zostały zablokowane w pierwszych dniach lutego."

Chyba są niepoważni! Autorzy tego serwisu sami sobie walnęli samobója. Odebrałem to jako brak szacunku wobec mojej osoby. To Banki nie karzą sobie tyle płacić za konto/m-c.

36 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Sty

Modyfikacja szablonu ver 2.09

Poprawiona struktura strony i CSS - strona prawidłowo wyświetla się pod każdą rozdzielczością (poza oczywiście przeglądarką Internet Explorer). Kiedy IE będzie nadążał nad zmianami?

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Sty

Moja własna historia Internetu

Co się porobiło? Nasi rodzice w 1981 roku nigdy by nie pomyśleli o tym, że Polska 9 lat później stanie się wolnorynkowym krajem. Nie pomyśleliby o tym, że nastąpi coś takiego jak digitalizacja życia codziennego. I nie pomyśleliby, że rok później po umieszczeniu Lecha Wałęsy w 1981 roku na okładce magazynu Time (człowiek roku) pojawi się… tak dokładnie – komputer jako „maszyna roku”. Ludzkość w tej materii posuwa się ruchem jednostajnie przyspieszonym.

I chyba już tak zostanie. Swojego czasu można było pomyśleć, że było to już wszystko, na co stać człowieka.

I tu kolejna klapa – pojawił się Internet. Początkowo modem i nr 0202122 który to do dziś pamiętam, jako swoistą ikonę tamtych czasów. Kilka lat młodsi ode mnie już nie wiedzą, o co chodzi, gdy opowiadam o charakterystycznym dźwięku „wdzwaniania” się na łącza TPSA gdzie z miesiąca na miesiąc „łączyło nas coraz drożej”. Otóż to – w dobie wolnego rynku i nastania urzędu antymonopolowego, pojawiły się milionowe kary i uwolnienie dostawców internetowych. Nastał czas szybkiego Internetu dla mieszczaństwa. Wtedy to modemy SDI i ISDN stały się szczytem kozactwa na osiedlach. Następnie nastała era dzieci neostrady, swoją drogą strasznie pokrzywdzonych przez limity pobierania. Wtenczas rozpoczęła się moja szeroka, wolna i niczym nieskrępowana przygoda z dostępem do Internetu. Magiczną prędkością jak na tamte czasy było 128 kilo bitów na sekundę.

Tak oto dobrnęliśmy gdzieś do roku 2001 w którym to Gadu Gadu stawało się coraz większym symbolem polski komunika torowej, a Kazaa wyspą piratów. Jeżeli już jesteśmy na P2P (jak zwał tak zwał) po kolei nadchodziły następne edycje – BearShare, DC++, Torrent.

I już chyba nic by człowieka nie zdziwiło (zadowoliło) w postaci darmowych filmów i muzyki w sieci gdyby nie pojawiły się na horyzoncie blogi, YouTube, Google i Web 2.0 - ostoja wszystkich pokrzywdzonych dzieci przez TP S.A. Teraz każdy mógł zostać reżyserem, dziennikarzem obywatelskim, pisać co mu ślina na język (klawiaturę) przyniesie i zaśmiecić Internet odpadami w postaci różowych grafik, czy animowanych emotikon.

Sytuacja powoli by się stabilizowała gdyby nie to, że znów ktoś zaskoczył – pojawił się iPod, który zapoczątkował erę legalnej muzyki (iTunes). I to był dopiero początek końca – tak jak nasi rodzice mieli w 1982 roku na okładce Times „kompjutra”, nasze pokolenie w 2007 roku zobaczyło „Wynalazek Roku” pod postacią telefonu iPhone.

I tak jakby historia zatoczyła kolejny cykl. Dwadzieścia siedem lat temu o ból głowy przyprawiał naszych rodziców komputer, teraz mnie kolejne, „nikomu niepotrzebne” rewolucyjne produkty Apple. Niczym jak komputery 30 lat temu.

Na szczęście (chwała tam komuś), że jako tako w tym względzie jeszcze jestem na bieżąco. Lecz boję się o swoją przyszłość. Boję się już o tych, co mają problem z coraz bardziej przyspieszających postępem technologicznym. Wystarczy włączyć kanał na kablówce o nazwie Discovery Channel podczas wieczornych godzin weekendu by móc zobaczyć program „Beyond Tommorow”. Wynalazki prezentowane w każdym z odcinków potrafią zaskoczyć. Oczywiście na plus. I może nie tyle, co swoją pomysłowością, co technologią, jaka jest już dostępna a nam się dopiero, co zamarzyła…

I tym oto optymistycznie brzmiącym zdaniem zakończę, bo jakby nie patrzeć jutro piszę kolokwium ze Standardów Sprawozdawczości Finansowej.

Btw. Niektóre wątki typu Windows, Bill Gates itd pominąłem... Nie czas na pierdoły.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Sty

Pierwsza polska gra na iPhone'a

No i mamy pierwszą polską grę na iPhone'a - Rock'em Blocks. Można też w nią zagrać w serwisie stonogra.pl

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Sty

Modyfikacja szablonu ver 2.08

Dodany podgląd pisanego komentarza na żywo.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz