Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

11 Kwi

Przemyślenia po tragedii w Smoleńsku

Swojego czasu pisałem o Zbigniewie Relidze. Przed swoją śmiercią powiedział słowa, które do dziś tkwią mi w głowie. Słowa, wytrychy:

Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.

Jak zwykle przy tego rodzaju wydarzeniach. Przy śmierci, pojawia się smutek, żal. Emocje. Poczucie winy. Następnie element obwiniania i wewnętrznych rozterek. Często padają obietnice.

A co dalej? Nic. Życie jest życiem. Toczy się nadal. Tak jak mówił Religa – nie zmienia się nic.

Świat nie zmienił się po śmierci Jana Pawła II, Zbigniewa Religi i innych. Nie zmienił się również po śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Ba! Nie oszukujmy się. Nie zmieni się również i po naszej…

Świata nie zmienia się ludzkimi tragediami. Świat zmienia się szczęściem ludzi. Tragedie tylko go komplikują.

Slums Attack- I nie zmienia się nic

facebook11 komentarzy

10 Kwi

Polska w obliczu tragedii w Smoleńsku

Umarł król, niech żyje król... życie toczy się dalej. #1 #2

darmowy hosting obrazków

Miałem sprawę z Kaczyńskim. Nie sądziłem że wygra w ten sposób.
/ L. Wałęsa

facebook4 komentarze

14 Mar

Apostazja

... czyli jak stać się wolnym człowiekiem. Bez umoralnień i taniego sumienia. Bez katolickiego pogrzebu, bez księdza. Także afer obyczajowych i tego całego kościelnego materializmu.

Za to z własnym, indywidualnym światopoglądem. Z własnymi poglądami na temat aborcji, in vitro.

Swoje czasu nad tym myślałem. Sprawdzałem. Szukałem.

Apostazja (z gr. odstąpienie, bunt) - odejście od wiary; w pierwotnym znaczeniu - całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej. Współcześnie w polskich realiach i w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego formalność polegająca na złożeniu odpowiedniego pisma, które umożliwia "wykreślenie" ze wspólnoty tej religii i skutkuje m.in nie ujmowaniem przez urzędy jak GUS takiej osoby jako katolika / katoliczki.

Co najciekawsze. W wyniku apostazji, według kościoła, wszystkie wcześniej przyjęte sakramenty są ważne. Nie można z nimi zerwać. A więc chrzest nadal jest chrztem, bierzmowanie - bierzmowaniem, akt zaślubin - aktem zaślubin.

I tu największy ból dla całego kleru:
Boga z tego związku nie da się usunąć. Dlaczego? Ponieważ jak można usunąć coś, co nie istnieje?

facebook57 komentarzy

6 Mar

Ściana

Wall

Everything is amazing, but nobody is happy

facebook1 komentarz

28 Lut

Dekalog

Szukaj w ludziach dobra.

Znajdź sobie wielki cel.

Uwierz w miłość od pierwszego wejrzenia.

Nie śmiej się z cudzych marzeń.

Zrób sobie fajną fryzurę.

Nie daj się zwieść pozorom.

Miej zasady.

Łam zasady.

Nie traktuj się zbyt serio.

Nie zrywaj kontaktu.

Oglądaj mniej reklam.

Nie obwiniaj się jeśli jeszcze nie wiesz co zrobisz ze swoim życiem.

Oceniaj ludzi według ich serca a nie portfela.

Smolik - 50 Tysięcy 881

facebook2 komentarze

12 Lut

Inni wiedzą lepiej

Gdybym zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.
Henry Ford, amerykański przedsiębiorca.

Z reguły powinno pytać się klientów co chcą. Prowadzić z nimi dialog w sprawie ich własnych potrzeb w myśl marketingu holistycznego. Gdyby tylko (klienci) wiedzieli co chcą. Myślę że jednak mimo wszystko potrzebny jest ktoś kto to przeskoczy. Zrobi coś ponad ludźmi, ponad ówczesnymi czasami i standardami. Bo nic nie sprawia takiej motywacji jak stworzyć coś co będzie generowało kolejne potrzeby po ów dzień.

facebook3 komentarze

28 Sty

Góra, dół. Sam już nie wiem

Pamiętaj:

Nie wolno wznosić się za wysoko.

Ponieważ masa ciągnie w dół.

facebook1 komentarz

26 Sty

Złudzenia

Może i dziś zaskoczę, może nie. Może część obudzi się ze snu. A może i nie. Oznajmiam wszem i wobec że Polska to...

...przecież nie Beverly Hills 90210.

A galerianki i tak swoje. Zimy się nie boją.

Jefferson Starship - Nothing Is Gonna Stop Us Now

facebook3 komentarze

16 Sty

Józef Piłsudski o Polsce

Naród wspaniały, tylko ludzie kurwy.

Józki to krejzole.

facebook3 komentarze

8 Sty

Definicja reklamy

Wyszukałem w książce ciekawą definicje reklamy. Jest to "makroakt mowy o charakterze pośrednim i dominującej funkcji perswazyjnej, zbudowany z mikroaktów (pośrednich bądź bezpośrednich): zachęty, nakłaniania, stwierdzania, chwalenia, proponowania, rady, gwarancji i obietnicy oraz grzecznościowych, których funkcje pragmatyczne są zawsze podporządkowane funkcji naczelnej".

Chyba trudniej się już nie dało.

facebook3 komentarze

5 Gru

Propozycja zmiany terminologii wulgaryzmów polskich

Wpadłem na to dziś. Co by nie zmienić może przekleństwa:

Cholera! Znów się nie udało.

Na:

AH1N1! Znów się nie udało.

A zamiast:

Ty cholero!

Używać:

Ty grypo!

facebook2 komentarze

15 Lis

Półprawdy

Może w królestwie kłamstwa królem jest ten, kto posługuje się półprawdami?

Cytat z książki Henninga Mankella "Psy z rygi". Notabene niezłe kryminały pisuje.

facebookDodaj komentarz

11 Lis

Jestem spokojny

A Lew Mikołajewicz Tołstoj mawiał:

Kto troszczy się o to, co ludzie o nim mówią, nigdy nie będzie spokojny.

I jestem...

facebook1 komentarz

1 Paź

Śmiech na sali aby to klient Ery musiał się wykłócać o korzystne warunki umowy

Z Erą walczę od 8 lat. Zawsze wzbudzało to we mnie śmiech. Myśli nieczyste na temat farsy związanej z opcją przedłużenia umowy przez stałego klienta.

Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, w jaki sposób firma która istnieje na rynku, w ktorym konkurencja bije po mordzie pozwala sobie na takie rzeczy. Rzeczy polegające na oszukiwaniu klientów.

Podobno aby wynegocjować warunki w Erze (dobre warunki) trzeba przygotować sobie dobre argumenty. Nie chodzi tu zapewne o mówienie że chce tańszy telefon bo jestem X lat w sieci. To musi być coś bardziej przemyślanego. Tak też uczyniłem. Postanowiłem zasięgnąć wiedzy tu i tam. Przejrzeć ich oferty, przeliczyć wszystko itd.

Śmiech na sali aby klient musiał wykłócać się o warunki umowy korzystne dla niego. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Sytuacja w której godząc się na standardowe warunki otrzymuję ofertę która jest gorsza od tej, którą otrzymują nowo zwerbowani użytkownicy z ulicy.

Dla przykładu: SE c902 dla nowych jest tańszy o 200zł niż dla stałych abonentów.

I tak w urodzinowej promocji nowy użytkownik otrzymuje 2x więcej darmowych minut. Czyli w abonamencie 85zł otrzymuję 340 minut, gdzie w analogicznej opcji przedłużenia dla stałych klientów otrzymuję abonament tańszy o 15zł i 290 minut. Oczywiście do tego mogę wybrać "atrakcyjne telefony w atrakcyjnych cenach". Po porównaniu cen telefonów wynika, że będąc nowym abonentem otrzymuję możliwość kupienia tańszego SE c902 niż podczas przedłużenia umowy (200zł różnicy).

Era wie co robi proponując takie a nie inne oferty swoim klientów. Albo wychodzi na to samo, albo nawet gorzej. Na co liczą? Liczą na to, iż użytkownik nie zapozna się z analogicznymi ofertami dla nowych abonentów (w końcu to jego nie dotyczy). Ba, zostanie omamiony przez wiecznie uśmiechniętych niczym Kazimierz Marcinkiewicz konsultantów, którzy stwierdzą, że "oferta dla stałych abonentów jest lepsza i otrzymuje się więcej". Nie należy w to wierzyć, bo tak nie jest. Nie od dziś wiadomo, że koszt pozyskania nowego klienta w tego rodzaju usługach jest o wiele niższy niż koszt utrzymania klienta w sieci. Dobrze wie o tym Play Mobile skoro werbują namiętnie, z humorem niezadowolonych klientów Ery i Plusa.

Era udostępnia swoim klientom np. w cenach 800-1100 zł telefony, które są do nabycia w sklepach za 420-800 zł. I nie mówię o komisach, tylko normalnych sklepach, Telefony są nowe, bez simlocków, i z oryginalnym softem producenta (era modyfikuje oprogramowanie producenta). Można takie telefony kupić na raty za 15-19 zł/m-c. Przykładowo komórka Samsung S7350 w moim abonamencie kosztuje 699zł, nowy w sklepie internetowym 850zł. A do tego wiąże mnie umowa na 24 miesiące.

Rachunek jest prosty! Rozwiązując umowę z Erą i przechodząc na (nie do końca korzystną ofertę na rynku Tak Taka) i tak wychodzimy na swoje. Dodatkowo kupując telefon na rynku wtórnym różnica ta powiększa się znacząco.

Z tej oto okazji postanowiłem do Ery napisać w celu rozwiązania umowy z końcem października. Moja wiadomość została przekazana do departamentu utrzymywania klienta (powiało zgrozą).

Jeśli rozważa Pan rozwiązanie umowy, informuję, że niezbędne będzie złożenie pisemnej dyspozycji. Wniosek dotyczący rezygnacji z usług (zawierający Pana dane osobowe, numer telefonu oraz odręczny podpis), proszę przesłać na adres:
Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 181
02-222 Warszawa
bądź złożyć osobiście w salonie albo sklepie firmowym sieci Era (pełny wykaz placówek firmowych sieci Era znajduje się na stronie www.era.pl w zakładce "Sieć sprzedaży").

PTC Era uwzględnia również wypowiedzenia przesłane mailem. Podanie zawierające wymagane dane powinno być zeskanowane i wysłane mailem jako załącznik do korespondencji.
Umowa ulegnie rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na ostatni dzień cyklu rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia.
Liczę, że przedstawione wyżej informacje są pomocne.
Z wyrazami szacunku
Beata M.
Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta

Jestem w szoku. Myślałem że plotka o tym, iż Era ma w dupie stałych klientów jest przesadzona. Dziś się o tym przekonałem. Zostałem totalnie zignorowany. Dostałem jasny przekaz "chcesz odejść - wypierdalaj!". Największą ironią całej tej sprawy jest fakt, iż Departament Utrzymania Klienta wcale go nie utrzymuje. Chyba kończy się właśnie moja przygoda w Erze.

Btw. Z tym szacunkiem to też przesadzili.

Edit: Wypowiedziałem umowę abonencką w Erze. Nie można się z działem utrzymania klienta dogadać. Po niespełna 15 minutach gościu nie dał rady więcej mi ściemniać jaka to dobra jest ta oferta. Argumenty były chyba zbyt miażdżące. Dziś złożyłem wnioski. Za 30 dni znika pierwsza komórka z Ery, druga za 2 miesiące. Oczywiście swój nr. zabieram.

facebook19 komentarzy

19 Wrz

Cóż może być piękniejszego

Cóż może być piękniejszego - chodzę, nie potrzebuje od nikogo nic, nie jestem ciężarem dla nikogo, mam wspaniałą rodzinę, jestem szanowany... Cóż może być piękniejszego.
Walenty Komarek, były ratownik górniczy

Za: Discovery historia "Zawsze idziemy po żywego" [film].

facebookDodaj komentarz

14 Wrz

Gierkowska filozofia

Nie ma przypadków, są tylko znaki

facebookDodaj komentarz

30 Sie

Robić nic

- Co dziś będziesz robił?

- Nic

- Przecież wczoraj robiłeś nic.

- Ale nie skończyłem!

facebook5 komentarzy

7 Sie

Życie to jedno wielkie zaburzenie psychiczne

Zastanowiła mnie jedna rzecz - czy ludzie, którzy mają ileś tam związków za sobą, mniej lub bardziej udanych zastanawiają się nad nimi. Zapewne budzą się samotni, na podłodze, podnoszą ciężką głowę i dukają sami do siebie:

Hej... czy to moja wina?

To chyba coś w rodzaju pobudki z ręką w nocniku. Trochę się przysnęło, człowiek się wybudza z hipnozy, patrzy a tu ma 40 lat swojego życia za sobą. Myśli - cholera gdzie ja to przepierdoliłem?

Czasami sam się na tym łapie. Siedzę w domu, godzinami. Zupełnie bez celu. Oglądam ambitne programy, discovery, te sprawy. Zupełnie mnie nic nie rusza. Gdy w TVN24 leci materiał o biednych dzieciach, kobietach gwałconych dwadzieścia razy przez swoich ojców po prostu uśmiecham się sam do siebie. Mówię "no way" i przełączam dalej. I tak mijają sekundy, minuty, godziny. Nic się nie dzieje.

Hej... czy to moja wina?

Cholera wie... Nie czuje by moje życie było puste. Wręcz przeciwnie - czuję się szczęśliwy. Niczego nie brakuje. A jednak, czuje się niedosyt. Bo zawsze można lepiej, bardziej i szybciej...

Z nudów założyłem FaceBooka. Bardziej pokurwionego narzędzia do kontaktów społecznych nie widziałem. Naskryptowali stronę tak, że momentami FF nie daje rady. Ale to i tak najmniejszy problem. W teście na posiadane zaburzenia psychiczne wyszło mi:

Masz w dupie zakazy i nakazy, często kłamiesz, nie lubisz ludzi, to takie małe gówienka na twojej drodze, uważasz żeby w nie nie wdepnąć, masz wiele imion, ale czujesz, że tylko jedno do ciebie pasuje, nie masz wyrzutów sumienia, czasmi przeszkadza ci samotność
ciężko z tobą wytrzymać, wszystko ma być idealnie, wolisz idealnych przyjaciół od tych których masz, a tych nie masz zbyt wielu, pochłaniają się regulaminy i porządek, lubisz oszczędzać, lubisz mieć wszystko pod kontrolą

Hej. Viva Kac Vegas...

facebook6 komentarzy

26 Lip

Sie macie ludzie

Rysiek umarł w bardzo dobrym okresie. 5 lat po 89 roku. W Polsce są zupełnie inne warunki gospodarcze, Powstają wielkie firmy fonograficzne, te mastersy, które skupiają cały drobny przemysł muzyczny, zaczyna się glajsza, zaczyna się robić z tego co Rysiek kochał, z takiej cyganeryjnej branży nagle robi się przemysł i biuro. Zaczynają rządzić menedżerowie wielkich przedsiębiorstw, księgowi, spece od Public Relations, marketingu. Czy ktoś kto chociaż raz w życiu widział Riedla na scenie jest w stanie sobie go wyobrazić na tak zwanej profesjonalnej presturze bo jest wydanie nowej płyty, trzeba odwiedzić ileś tam redakcji, szczerzyć się i odpowiadać na mądrzejsze i głupsze pytania dziennikarzy? Czy jest ktoś w stanie wyobrazić sobie Riedla prezentowanego z tej okazji na okładce kolorowego, damskiego czasopisma jak opowiada rzewne androny o tym jak kupił sobie nowego Harleya? Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam.
"Sie macie ludzie" / Jerzy Linder

Taka prawda... I co zrobisz. Nic nie zrobisz. Dla pieniędzy wszystko.

facebook18 komentarzy

3 Lip

Pstro w głowie

Fragment wywiadu z Arturem Borucem:

Szantażowanie, granie na uczuciach. Chociażby takich jak wiadomość od żony, że nie zobaczę więcej swojego syna. Ona wychodzi z założenia, że jest poszkodowana, i jej jedynym zajęciem jest zepsucie mi życia. Skończyła psychologię i wie, w jaką uderzyć strunę, by nagle wszystko przestało mieć sens. Chociaż gdyby była prawdziwym psychologiem, na pewno wiedziałaby, że nie może tak się zachowywać, bo niszczy w ten sposób także nasze dziecko. Mogę też zdementować, że jestem po rozwodzie. Nie jestem. Tak samo, jak nieprawdą jest, że to ja ją zostawiłem, bo zakochałem się w innej kobiecie. Kasia wyprowadziła się pierwsza, przed mistrzostwami Europy, powiedziała, że ma dość takiego życia. Zresztą rozstawaliśmy się już dwa razy wcześniej. W szpitalu przy narodzinach Alexa rozpłakałem się ze szczęścia, myślałem, że będę mógł się z nim normalnie widywać. Podzieliliśmy majątek, dałem żonie naprawdę dużo, choćby pięć mieszkań w Warszawie. Obiecała mi rozwód, ale później z wszystkiego się wycofała. Polskie prawo jest takie, że jeśli w rodzinie jest małe dziecko, to nie dostanie się rozwodu, gdy moja żona powie w sądzie, że mnie kocha. Jedyne, czego w życiu żałuję, to tego, że się ożeniłem. Miałem 21 lat i pstro w głowie - wyznał polski bramkarz występujący w Celticu Glasgow.

Przypomniała mi się taka jedna, co w sierpniu w wieku 20 lat wychodzi za mąż. Jaki to staż? No żebym to ja wiedział...

facebook16 komentarzy

30 Cze

iPhone + kubek Starbucksa = lans

Lans / The Braggart

No comment... nie wiedziałem tylko jaki jest symbol lansu. Niech to będzie pusta blachara.

facebook30 komentarzy

24 Cze

Definicja studenta

Definicja studenta: osoba która przez 5 lat spożywa jedzenie z puszki i przez reszte życia jest zadłużona.

facebook9 komentarzy

19 Cze

Kontrola

Kontrolujesz dług, kontrolujesz wszystko.

Powiedzenie które sprawdza się często, a w szczególności w sprawach ekonomicznych.

Długi wywołują konflikty. Gdy powstaje dług, powstaje konflikt.

Nie lubię posiadać zobowiązań wobec osób trzecich, drugich także. Staram się oddawać skrupulatnie swoje długi. Nawet te kilku złotowe.

Główną zasadą by nie mieć długów powinno być "nie pożyczaj", kolejną "inwestuj za swoje", a następną "jeżeli już musisz pożyczyć oddawaj w terminie". Ta ostatnia dziwnie kojarzy się z terminem spłaty karty kredytowej. Tak też powstają długi, a raczej pułapka zadłużeniowa.

A gdy już komuś to nie wyjdzie i wywołał konflikt, pozostaje tylko Instytut Oszczędzania i ich złote myśli... heh

facebook9 komentarzy

8 Cze

Dlaczego nie głosowałem

Jedni mówią „Idę głosować, dlatego, że chcę mieć wybór”, ale tak naprawdę nie było wyboru.

Ode mnie zależy, kto będzie mnie reprezentował” – nie chce by mnie reprezentował ktoś, o kim nic nie wiem.

Głos jest zbyt cenny by go marnować” – to mógłby ktoś zapłacić za udzielenie głosu na obojętnie kogo. I wcale nie jest to głupie

Chce by było lepiej” – a mi jest tu dobrze

Trzeba zmieniać świat na lepsze” - jak bardzo naiwnym trzeba być by w to wierzyć?

Chce mieć swojego człowieka w euro parlamencie” – głos jest anonimowy, szanse są znikome aby załatwić indywidualnie sprawę w euro parlamencie. Zresztą po co to komu

Głosuję bo jestem patriotą” – w gruncie rzeczy UE nie ma nic wspólnego z patriotyzmem. Bardzo by chciała, ale nie ma.

Na poziomie europejskim zapada większość, bo 40 do 70 % decyzji w sferze rolnictwa, przemysłu, administracji, edukacji i mają one wielki wpływ na nasze życie, życie naszego kraju” – a więc gdzie ten patriotyzm. Wynikałoby z tego, że polski sejm i senat jest zupełnie niepotrzebny. Wystarczy parlament europejski

Przez tyle lat żyliśmy w komunizmie i walczyliśmy o prawa, o demokrację, o to, żeby móc głosować. Teraz, 20 lat później, mamy taką możliwość nie tylko na poziomie regionalnym i krajowym, ale teraz na europejskim” – z deszczu pod rynnę? Czasami wiele rzeczy w europie przypomina mi komunizm, mimo że go tak naprawdę nie znałem.

Głosuję by nie dać szansy populistom” – na tym polega demokracja i grupa reprezentatywna. Im więcej osób pójdzie do urn, tym więcej głosów dostaną populiści.

Głosuję na człowieka, któremu ufam” – dopóki nie będzie jednomandatowych okręgów wyborczych każdy oddany głos na zaufanego kandydata w magiczny sposób trafia do jednego wora, a co za tym idzie, każdy głosuje i tak na jedną, dwie, osoby z listy danej partii.

Głosuję bo chce mieć prawo komentowania wydarzeń politycznych” – głosowałem w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Idąc tym tokiem myślenia nie posiadam prawa komentowania polityki UE. Idąc dalej, w tych wyborach, w których uczestniczyłem brało udział wielu aktualnych eurodeputowanych, byłych posłów na których nie głosowałem.

A tak naprawdę, chyba sami widzicie że to puste slogany. Wieje nimi na kilometr. Szczerze to one mi zbytnio nie przeszkadzają. Ludzie ich potrzebują. Potrzebują motywacji, dodatkowej siły, która zaprowadzi ich za rączkę do urn. Mnie nie zaprowadziła. Po prostu nie chciało mi się tam iść. Nie znam ani jednego kandydata. I przede wszystkim nie było ładnych kandydatek, takich jak we Włoszech.

Niektórzy powinni zrozumieć, ze Europa do nich nie przyjdzie jeżeli sami do niej nie pójdą. To samo tyczy się również frekwencji w wyborach, kandydatów i tego co oferują swoim wyborcom… Cokolwiek to znaczy

facebook15 komentarzy

29 Maj

Ekonomiści z Szamotuł

Ekonomiści z Szamotuł zaprotestowali. Powiedzieli we Warszawie "dość!". Ułożyli swój dekalog:

  1. Kryzys jest wasz, nie nasz.
  2. Nie będziemy płacić za wasz kryzys.
  3. Winni jesteście wy, a nie my.
  4. My ciężko robimy od rana, więc nam się należy.
  5. Należy nam się zawsze – nawet jak nie robimy, tylko protestujemy.
  6. Wyłączamy się deklaratywnie spod kryzysu.
  7. Uważamy, że kryzys można przezwyciężyć manifestacjami.
  8. Naszym lekarstwem na kryzys są listy żądań.
  9. Im więcej manifestacji – tym mniej kryzysu.
  10. Warszawiacy powinni cierpieć za naszą krzywdę.

Wszystko to zostało oprawione sprytnym hasłem Jana Kobuszewskiego

Chamstwu należy siem przeciwstawiać siłom i godnoźciom osobizdom

I kto by pomyślał że ekonomisty i zwionskowce posłużą się taką sprytną elokwencją. Tylko niech jeszcze załatwią sprawę tego deszczu. To byłoby super. Bo jak na razie w kalendarzu wiosna, a z nieba jesień.

Przepraszam jeśli kogoś uraziłem, ale po prostu nie lubię, wręcz nie cierpię gdy wmawia się ludziom coś co jest totalną bzdurą. Ba, unika odpowiedzialności. Uprawia tani populizm w imię bliżej mi nie znanych celów. Dotyczy to głównie górników, stoczniowców, hutników, nauczycieli, lekarzy, pielęgniarek - grup społecznych które krzyczą najgłośniej. Niestety takie osoby zapominają o jednym, że:

Głośny krzyk objawem niesłuchania innych

Mało kto też wie o tym, że gdyby uniknąć w ostatnich latach pomocy publicznej dla głównych sektorów gospodarczych (górnictwo, hutnictwo, przemysł stoczniowy) który wyniósł około 400 mld złoty i nie przyniósł żadnych pozytywnych zmian (nadal te przedsiębiorstwa przynoszą straty) to możliwie byłoby wybudowanie (idąc najdroższą Kulczykową stawką) czterech tysięcy kilometrów autostrad. Prawda jest smutna. Ale to prawda.

facebook7 komentarzy

28 Maj

Złoty środek na sukces wg. Stanisława Tyma

Moi drodzy – jak to mawiał Stanisław Tym:

Dobre samopoczucie to połowa sukcesu. Natomiast bardzo dobre samopoczucie to cały sukces

Otóż to. Nie ważne to co mówią inni. Jeżeli człowiek czuje się pozytywnie w danej sytuacji może o wiele więcej. Przykładowo siedząc w ulubionym lokalu, na ulubionym krześle w domu nasza elokwencja do robienia i mówienia pewnych rzeczy z pewnością wzrasta. Ten sam efekt widać w studio podczas programu Kuba Wojewódzki – pewny siebie, w dobrym samopoczuciu, jak we własnym domu. Momentami bezczelny, nawet bezpruderyjny. W środowisku nieznanym, mało przyjaznym, gdy człowiek czuje się nieswojo nie ma szans na osiągnięcie sukcesu. Po prostu nie rozwinie skrzydeł.

O magicznych właściwościach zaprzyjaźnionego miejsca mogą przekonać się wszyscy ci, którzy prowadzą często negocjacje. Odpowiednie rozmieszczenie oponentów rozmów może na tyle wyprowadzić z równowagi, co spowodować ich porażkę (rażące światło z okna, ciągle otwierające się drzwi, niewygodne krzesło, niesmaczna kawa).

Jedyny wniosek jaki mi z tego płynie na dzisiejszy wieczór to taki, aby pracować w domu. Wtedy środowisko pracy nam sprzyja.

Tak właśnie robie. Aktualnie nie lubię biur, klimatyzacji, korporacyjnego bałaganu i hałasu. Uwielbiam natomiast swój komputer, biurko, łóżko, telefon i krótkie spodenki.  Może kiedyś się to zmieni. Na dzień dzisiejszy odczuwam bardzo dobre samopoczucie…

facebook6 komentarzy

28 Maj

... a pocieszki to zabawa

Gówno nawet złote nie cieszy jak człowiek nie ma się przed kim pochwalić

Już wiem dlaczego niektórzy nic nie robią. Po prostu nie mają się czym, jak i przed kim pochwalić. Rozwiązanie było tak blisko.

Źródło: Władysław Sikora from Dobeer.

facebook2 komentarze

21 Maj

Dygresja dnia na 21 maja '09

Dzisiejsza dygresja może być śmiało zapamiętania przez mój mózg jako tekst dnia. Otóż:

- Wiesz czego użyto do ochronienia się podczas pierwszego testu nuklearnego?
- Nie, czego?
- Gogli!!

To dowód na to jak "nauka na błędach" weryfikuje naszą rzeczywistość... Nic dodać, nic ująć.

Glasvegas - Everybody's Got to Learn Sometime (Korgis)

facebookDodaj komentarz

18 Maj

Współczesny wzór dla rozwoju ludzkości

Wzór brzmi:

Postęp równa się hałas, plus zatrucie środowiska, plus rak, pomnożone przez inflację.

Wersja graficzna:

Today's model for the development of humanity

Focus - Blondynka

facebook2 komentarze

13 Maj

Życie wieczne

Gdybym wierzył w życie wieczne musiałbym zmienić całe dotychczasowe życie. Na szczęście nie muszę.

To prawda...

Ting Tings - We Walk (Radio Edit)

facebookDodaj komentarz

5 Maj

Kur wie

Cytat z dzisiejszych zajęć z Rachunku Kosztów:

Kur wie, kur wam to powie

To prawie jak miód na uszy... a tak pięknie łamie tabu języka polskiego,

facebook4 komentarze

1 Maj

Możesz udawać

W sieci można udawać wszystko, z wyjątkiem tego, co się naprawdę liczy.

Nie możesz udawać inteligencji, poczucia humoru ani błyskotliwości... złośliwości, przewrotności, ani całej reszty twojej paskudnej, fascynującej osobowości.
*

I w odróżnieniu do prawdziwego życia... w tym ostatnim możesz udawać wszystko i stać się tego mistrzem.[?]

* Antonina Liedtke

facebook2 komentarze

25 Kwi

Były opcje, był płacz i żal...

A teraz? A co teraz pozostało po spuściźnie bankowej walki o klienta? Tysiące firm z długami. Osób bez cienia szansy na stwierdzenie, że kryzys ich nie dotyczy. Przykładów się mnoży i troi bez liku. Chociażby na moim podwórku – mała firma, namówiona na opcje walutowe. Przychody roczne rzędu 10 milionów złotych, zysk na poziomie 1 – 1,5mln zł. Na dzień wyceny wartości księgowej firmy (31 XII 2008) strata w wysokości -10mln złotych. To tyle ile roczne przychody. To wszystko w ciągu 3 miesięcy. Jakby nie patrzeć firma musiałaby 10 lat pracować społecznie by wyjść na zero. Bankrut.

Jaki wniosek z tego płynie? Żaden, a no dlatego, że historia jeszcze nikogo niczego nie nauczyła. Jedynie banki mają okazję poszukać nowej niszy na rynku. Jak to się mawia w branży – „opcje są spalone”. No ale nie dziwie się temu skoro w tramwaju, podczas „wielkiego bankowego prosperity” można było usłyszeć takie rozmowy:

- Moi klienci nie rozumieją tego nowego produktu finansowego w naszym portfelu
- A ty wiesz o co chodzi?
- No właśnie też nie…

Jeżeli nie kontrakty terminowe to co?

Moje najnowsze obserwacje rynku usług finansowych wykazały, że banki powalczą o kredyty brokerskie. Aktualne odbicie na giełdzie, które nastąpiło po ostrej korekcje pokazało jak bardzo przewartościowane były wszystkie akcje na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych (i nie tylko). Ludzie zobaczyli, że można zarabiać na akcjach. I to dużo. Mechanizm działań banków jest podobny jak w przypadku funduszy inwestycyjnych. Instytucje finansowe zachęcają swoich klientów do lewarowania kapitałów własnych w giełdę. Pośrednio wpływa to na ilość nowej gotówki na rynku a co za tym idzie powoduje zwyżki cen akcji. Podobnie rzecz miała się z funduszami. Ludzie zaślepieni wzrostami na giełdzie inwestowali całe swoje oszczędności (w fundusze akcji / hybrydowe). Statystyki nie mogły się mylić. Do czasu.

Okazuje się, że rzeczywiście kredyt brokerski w Polsce staje się coraz bardziej popularny. W dodatku całkiem łatwo go uzyskać, marże i oprocentowanie są małe. Pytanie - "co bank z tego ma?"

Zabezpieczenie wymaga stanu aktywów na rachunku przynajmniej w wysokości 130% wziętego kredytu. W przypadku braku spełnienia tego warunku bank otrzymuje możliwość zajęcia walorów, a co za tym idzie upłynnienia ich po cenie PKC.  W momencie upowszechnienia tego typu finansowania inwestycji na giełdzie z pewnością dochodzić będzie u tzw. „leszczy” do automatycznego wywalania papierów, co w skrajnych przypadkach może doprowadzić do fali spadków na giełdzie. A co za tym idzie - sytuacji w której z jednej recesji będziemy wpadać w kolejną, następną i tak w kółko. Aż nie padniemy z wycieczenia.

facebook5 komentarzy

12 Kwi

Dwie twarze

Bądź dobrym człowiekiem – nawet wtedy gdy myślisz że nikt nie patrzy.

Tak dokładnie. To działa. To funkcjonuje. To żyje. A to dlatego, że sam się na tym złapałem. Jeżeli wiemy, że ktoś z na nas patrzy (ba jest to nasz znajomy, ktoś z rodziny, osoba bliska) zachowujemy się często inaczej niż sami chcemy. Włącza się coś niemal podobnego jak to u kobiet na chwile przed seksem – „lat minute resistance”. W tym wypadku jest to wewnętrzna blokada powstrzymująca pewnego rodzaju ego, popędy, żądze.

Przykładowo idąc po mieście widzisz irytujące zachowania innych, ktoś pluje ci na buta, ktoś inny plami cię lodem śmietankowym, ktoś inny trąca barkiem a ptak sra na twoją nażelowaną fryzurę. Masz ochotę krzyczeć ponad miarę. Jednak tego nie robisz. Powstrzymuje cię głupawa myśl:

Co ludzie powiedzą?

Kiedyś jakaś dziewczyna (już nawet nie pamiętam kto) powiedziała mi, że jeżeli chcesz przekonać inną kobietę do siebie musisz być miły. Nie koniecznie dla niej, ale przykładowo podczas randki w restauracji dla kelnera.

Ktoś inny przytoczył mi pewną teorię identyfikującą swoiste zołzy (kobiety które udają by poślubić faceta, następnie dokonawszy tego stają się wrednymi narzekającymi, marudzącymi miungwami którym nic nie pasuje). Należy min. bacznie zwracać uwagę na to jak zachowują się w obecności twoich rodziców. Szczególnie wobec teścia. Jeżeli wyczuwasz pogardę z jej strony do własnego ojca – jest to idealna kandydatka na zołzę.

Przypadków takich na pewno jest bez liku. Fakt, żeby umieć zaobserwować dane zjawisko o którym mówię. Często mamy przynajmniej dwie twarze.  Tą przeznaczoną dla otoczenia i tą prawdziwą, która przedstawia to jakimi ludźmi jesteśmy.

Stąd od dziecka (może podświadomie) lubię obserwować zachowania ludzkie w określonych sytuacjach. Jak przechodzą, jak się poruszają, jak mijają.  Ich gestykulację, wyraz twarzy, postawę. Wydaje mi się to prawdziwe. Naturalne.

I nie bez kozery mówi się:

Popatrz, ludzie przyjdą i sobie pomyślą o tobie

To odwołanie do tego bezprecedensowego przypadku o którym mówię. Do przypadku w którym każdy na wzorzec ram kulturowych próbuje ukryć przed innymi prawdziwość własnego ja…

♫ Beirut - Postcards From Italy

Wniosek: Obserwuj ludzi z ukrycia

facebook13 komentarzy

2 Kwi

Telewizja kłamie

Największym grzechem, czy też oszustwem telewizji, jest to, że upraszcza, ogranicza wielkie, złożone idee, spore przedziały czasu. Wielkie kariery zostają zredukowane do jednego kadru. [...] Deprecjonująca moc telewizyjnego zbliżenia.

Cytat pochodzi z filmu "Frost Nixon".

Sam Cooke - Wonderful World

facebook2 komentarze

18 Mar

Filozofia huny

Dziś spotkałem się z pojęciem Kahuny i Huny. Z grubsza mówi o tym, że świat należy przyjąć takim jakim on jest. Gdy tak zrobimy świat zaczyna być dla nas przyjaźniejszy. Rzeczywistość bardziej zrozumiała. Coś na zasadzie słów które od lat sobie w szarej materii powtarzam:

Gdy milczysz, więcej słyszysz.

A gdy więcej słyszysz masz większą zdolność obserwacji, obserwacji ludzi, społeczeństwa, zjawisk występujących w naszym otoczeniu. Kahuni robili podobnie, obserwowali swojego nauczyciela i uczyli się od niego, uczyli się jego zachowania w poszczególnych sytuacjach. Jednym słowem przejmowali od nich całe ich eksperiencje (doświadczenia).

Susan Wiegel w swojej książce napisała, że gdy wkroczymy na ścieżkę Kahunów nasze życie nabierze innego wymiaru. Strach zmaleje, natomiast możliwości działania przybiorą na sile. Staniemy się pogodni, spokojni, a czasami będziemy zdumieni jakie to wszystko proste.

To pewien sposób na życie. To filozofia bardzo prosta, lekka. Osobiście porównuję ją do filozofii buddyjskiej.

Zasady huny:

  1. Ike – świat jest taki jaki myślisz że jest. Należy oprzeć się na faktach a nie na przekonaniach. „Życie jest piękne” to przekonanie, „życie jest beznadziejne” to także przekonanie. Człowiek przekazuje do podświadomości informacje które świadoma jaźń chce wykonać.
  2. Kala – nie ma żadnych ograniczeń. Ograniczenia narzucane są po to by osiągnąć jakieś cele.
  3. Makija – energia podąża za uwagą. Koncentrując się na rzeczach dobrych przyciągamy to co dobre. „Słowa niosą życie, słowa niosą śmierć”.
  4. Manawa – moment mocy jest teraz. Tylko w tej chwili żyjesz, teraz jest życie. Historia już się nie zmieni
  5. Aloha – miłość jest po to by przynosić szczęście. Dawać z siebie co najlepsze.
  6. Mana - Cała moc pochodzi z naszego wnętrza.
  7. Pono – efektywność jest miarą prawdy. Robiąc coś osiągamy sukces i powodzenie oznacza że działamy zgodnie z własnym „przeznaczeniem”. Jednym słowem odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że zasady które wyżej wspomniałem stosuję w swojej strategii życia od jakiegoś czasu. Dziś spotkałem się z oficjalnym nazewnictwem co bardziej mnie zaintrygowało. Potwierdza to, że mój światopogląd na temat postrzegania świata wokoło mnie jest jak najbardziej prawidłowy.

Supertramp - The Logical Song
Kiss - Crazy, Crazy Nights

facebook4 komentarze

15 Mar

Niektórzy...

Niektórzy ludzie urodzili się by przesiadywać nad jeziorem...

Niektórzy zostali uderzeni przez piorun...

Niektórzy mają dar do muzyki...

Niektórzy są artystami...

Niektórzy pływają...

Niektórzy znają się na guzikach...

Niektórzy znają Shakespeare'a...

Niektórzy są matkami...

I niektórzy tańczą.

A Ty? Kim jesteś?

♫ Tom Pascale - Bethena

Na podstawie filmu "The Curious Case of Benjamin Button".

facebook4 komentarze

8 Mar

Zmarł Zbigniew Religa

Niemal na łożu śmierci stwierdził:

Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.

To prawda. Nawet mimo największych chęci, najszczerszych nikt nie jest w stanie zmienić świata. I nawet nie ważne jaką kwotą pieniędzy dysponujesz, możesz zmienić tylko swoje otoczenie, rzeczywistość jaka cię otacza oraz rzeczywistość otaczających cię ludzi. Możesz zmienić tylko to, że na widok ciebie inaczej będą zachowywać się ludzie. Będą udawać, niemal jak idealni, wzorowi hipokryci – że jest ok. Jedynie śmierć, tudzież inne mocne wydarzenie może zweryfikować twoje idee, wartości i przekonania. Co nie zmienia faktu, że ludzie nadal będą ginąć, umierać. Że w Polsce tak jak była i będzie panować hipokryzja. Hipokryzja która nawet i dziś daje się we znaki – osoby, które krytykowały Zbigniewa Religę teraz, nagle, w jednej chwili doznały swoistej reinkarnacji – „był wielkim polskim kardiochirurgiem”.

To pozory. Świat się nie zmienił. To smutne. To prawdziwe. To okropne. Tak mówi człowiek tworzący system, należący do niego i świadomy jego istnienia. Świadomość istnienia takiego tworu, jakim jest państwo, zasad w nim obowiązujących oraz ograniczeń i możliwości – tworu, którego mimo własnych chęci nie da się ruszyć przytłacza.

facebook4 komentarze

28 Lut

Dorośnij albo zgiń

Czasem wbijasz gwoździe, czasem jesteś szybki, albo idziesz na górkę i kosisz trawę wokół wielkiego kosmicznego penisa.

Wierzysz jak wielu chrześcijan, że świat niebawem się skończy?

Myślę, że jesteśmy przy końcu czasów, wiele rzeczy o tym świadczy. Świat takim, jaki znamy dobiegnie końca. I poza tym, będzie kolejne wielkie przyjście Jezusa Chrystusa. [...]

Ironią religii jest to, że odchyla i wypacza ludzi na tory zniszczenia.  Że wprawdzie świat mógłby się skończyć. Wielu ludzi w tym kraju wierzy w koniec dni, że nastąpi ostatni rozrachunek. Wierzysz w to? Jeżeli wierzysz, że świat się skończy, to nie drąży i nie motywuje Cię to do tego żeby ulepszyć życie na ziemi za naszego życia?

Konkluzja jest taka religia musi umrzeć by człowiek mógł żyć. Jest już za późno żeby pobłażać, wszystkim decyzjom podejmowanym przez religijnych ludzi. Przez irracjonalistów, tych, którzy sterują statkiem państwa, nie za pomocą kompasu, ale ekwiwalentem czytania z wnętrzności koguta. George Bush dużo modlił się za Irak, ale nie nauczył się z tego za wiele.

Wiara to robienie cnoty z braku myślenia. Nie ma się, nad czym zastanawiać. A ci, którzy propagują wiarę, świątobliwość i uniesienie, są władcami intelektualnego zniewolenia. Trzymający ludzkość w kneblach, fantazji i nonsensu, które jest powodem do usprawiedliwiania, szaleństwa i zniszczenia. Religia jest niebezpieczna, ponieważ pozwala ludziom, którzy nie posiadają wszystkich odpowiedzi myśleć, że naprawdę je mają. Wielu ludzi myśli, że to jest przepiękne, jak ktoś mówi „życzę sobie panie...”, „Zrobię wszystko, czego zechcesz panie..”. Z wyjątkiem tego, że nie ma żadnego boga, mówiącego do nas.

Ten głos to głos ludzi, wypełnionych własnym przekupstwem, ograniczeniami i misjami.

To się zdarzy, nie mówię, że koniecznie nuklearnie, ale na pewno będzie to wyglądało podobnie. I każdy, kto Ci powie, że na pewno wie, co się stanie z Tobą po śmierci - obiecuje ci. Ponieważ ja nie wiem i ty nie posiadasz żadnych psychicznych mocy, których ja nie posiadam to jedyną poprawną postawą, dla ludzi, którzy mają wielkie pytania nie jest arogancka pewność, która jest znakiem rozpoznawczym religii, ale wątpliwości. To pokora, i tacy powinni być ludzie. Rozważając to, że względu na to, że historia ludzkości jest przepełniona śmiertelnie poważnymi błędami. To dlatego racjonaliści i antyreligijni muszą przestać milczeć i wyjść z ukrycia, ujawnić się. A ludzie, którzy określają się jako niepraktykujący, powinni spojrzeć w lustro i zdać sobie sprawę, że pocieszenie i bezpieczeństwo jakie daje im religia, przychodzi za straszliwą cenę.

Jeżeli należysz do partii rządowej, lub ugrupowania społecznego i nie chcesz przypływu bigoterii, homofonii, przemocy i rozdzierającej ignorancji, jaką jest religia powinieneś odmówić w proteście, zrobić odwrotnie by być pilnikiem do krat, żoną mafiozo.

Są także prawdziwi szatani ekstremizmu, rysują sobie | immunitet dzięki tysiącom swoich popleczników. Jeżeli świat ma się skończyć, tutaj albo gdziekolwiek indziej, albo kiedyś w przyszłości wzniecony przez efekty inspirowanego religijnie, nuklearnego terroru - pamiętajmy, co było prawdziwym problemem...

Do zobaczenia w niebie...
...kto wie.

Powyższy tekst nie jest mój. To fragment filmu "Religijny" (z ang. Religulous). Całość jest może lekko manipulatorska, ale jak inaczej przekonać do swoich racji jak nie sprytną perswazją i zadawaniem trudnych pytań? To że księża, rabini i sami wierzący nie potrafili na nie odpowiedzieć mówi samo za siebie. A wniosek końcowy jest co najmniej trafny, żeby nie powiedzieć właściwy.

facebook13 komentarzy

25 Lut

Podkoziołek

... czy jak kto woli ostatki w wykonaniu wczorajszym.

Myśl przewodnia imprezy:

Najważniejsze w życiu jest to by mieć swoją historię.

Blue Foundation - Eyes on fire

facebook4 komentarze

23 Lut

Społeczeństwo bez potrzeb

Jeden z szefów marki Sony miał powiedzieć:

Nasi klienci nie znają swoich potrzeb. To my znamy ich potrzeby.

To mniej więcej tak jak kiedyś słyszałem, że łatwiej zmienić kobietę niż ją nawracać. Po części podobnie jest z klientami na rynku dóbr i usług. Wychodzę z założenia, że łatwiej jest wykreować potrzebę używania danego produktu niż dostosowywać się do potrzeb większości.

Idąc dalej tropem Sony. Czy kilka lat temu ktokolwiek zastanawiał się nad tym czy będzie nam potrzebny w domu standard FullHD, BlueRay itp.? Nie sądzę.

Mawia się, że potrzeba matką wynalazku. W dzisiejszym świecie, część rzeczy nie powstaje z racji potrzeb, a raczej by tworzyć potrzeby.

Jak to zrobić? Można zmienić kategorie myślenia. Zamiast promować zaspokajanie oczywistych potrzeb np. „spragniony? Napij się?” można poszukać niszy, o której potencjalni klienci nie słyszeli. Poszukać niszy, zidentyfikować kluczową niszę i wykorzystać ją. Wtedy zamiast promować gaszenie pragnienia można pokusić się na promocję designu, typowo męskiego smaku itd.

Wtedy nagle może okazać się, że osoby które chcą się wyróżniać z tłumu zauważą naszą niszę. Poprą ideę i kupią produkt.

Kreować potrzeby można  również w nieco inny sposób. Przykładowo (tak na teraz wymyśliłem) wprowadzić na rynek produkt który przy obecnym kształcie rynku nie ma prawa się sprzedać. Następnie zacząć promować mniej oficjalnie daną potrzebę którą ten produkt może zaspokajać. Im głośniej na dany temat tworzymy szumu tym więcej osób może zainteresować się zjawiskiem. Ważne by przekaz informował o danym zjawisku, zamiast go reklamować. Coś na zasadzie WOMM’u i marketingu szeptanego. Następnie zainteresowana osoba,  szukająca informacji np. w Internecie na temat, który dzięki nam ją zainteresował wchodzi na naszą stronę internetową. Widzi idealny produkt, który jest w stanie zaspokoić jej potrzebę i go kupuje.

Oczywiście nie jest to takie łatwe, ale możliwe do zrealizowania. Kwestia odpowiedniej strategii i konsekwencji działania.

Co daje kreowanie zamiast realizacji potrzeb klientów?

Dla przedsiębiorstwa to niższe koszty działania. Nie trzeba tworzyć produktów dla X rodzajów odbiorców. Tworzy się produkt jednorodny, gdyż potrzeby klientów są jednorodne. Odwrotnie aniżeli w przypadku marek globalnych np. Coca Cola, których komunikacja marketingowa opiera się na tworzeniu jednego produktu dla wszystkich, przez co koszty kampanii reklamowych rosną. Trzeba je projektować dla różnych grup docelowych, a co za tym idzie tożsamość marki niknie w gąszczu innych substytutów.

Juliet - Avalon (F+++ Me I-m Famous Remix By David Guetta & Joachim Garraud)

facebookDodaj komentarz

18 Sty

Jak ograniczyć wpływ dwutlenku węgla w ramach zróżnicowanej etnicznie polityki dostępu do samotnych matek w ciąży

Osiągnęliśmy znaczący postęp w implementacji otwartej inkluzywnej polityki w realizacji etnocentrycznie homogenicznych celów naszego działu. Jednak chciałbym zwrócić uwagę, iż zmiany klimatyczne to najpoważniejsze zagrożenie przed jakim stoi ludzkość w związku z tym ograniczenie emisji dwutlenku węgla poprzez funkcjonalne wykorzystanie... bla bla bla
Top Gear odc. 3 sezon 10

Tak mnie naszła analogia z polską polityką i konferencją klimatyczną w Poznaniu:

Wniosek: Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji

facebook1 komentarz

1 Sty

New Year '09

No to mamy nowy 2009 rok. Jakoś tak lepiej się czuję. Świeży, wypoczęty, wyluzowany. Prawie jak nowo narodzony. I plecy mnie nie bolą.

New Year '09

Douglas Blech pisał w "Words That Heal" że:

Jedne drzwi zamykają się, inne się otwierają. Miejmy cierpliwość, wytrwałość i upór. Jeśli doznajemy straty, to tylko z jednego powodu - aby otrzymać jakieś większe dobro. Natura nie znosi próżni. Jest to prawda zarówno w fizycznym jak i duchowym świecie. Nie można tracić czegoś nie zyskując czegoś innego w zamian. Wszechświat pragnie wypełnić tę pustkę zastępując smutek radością, stratę - zyskiem, śmierć - odrodzeniem. Kiedy jakieś drzwi zamykają się za tobą, przede wszystkim uwolnij się od przywiązania do tego, co było, albo do swoich życzeń jak powinno być. Twoja Wyższa Jaźń przygotowuje dla ciebie o wiele większy dar. Jeśli zwrócisz się do źródła wszystkich rzeczy i pozwolisz mu działać poprzez siebie, przyciągniesz tę właśnie siłę, która stworzyła wszechświat. Pomyśl o ile więcej możesz osiągnąć korzystając z pomocy tej siły

facebook1 komentarz

26 Gru

Amator z dobrym sprzętem o profesjonaliście z też dobrym sprzętem

Spontaniczna dyskusja o modelingu, fotografach, stawkach, branży i obserwatorach. Zainspirowana tematem na forum.

Piotr: Dlaczego nr 2? Bo cały czas odcinacie kupony od ludzi którzy robili wyśmienite zdjęcia kilkanaście-kilkadziesiąt lat temu mający prymitywny sprzęt i nic poza wyobraźnią, wyczuciem i talentem. Cały czas uważacie się za artystów choć dziś 60% zdjęcia robi dobry obiektyw, 30% to wysiłek kilkuosobowej załogi, 5% obróbka komputerowa (utrwalona w pamięci przez praktyków do bólu, ale wyuczona przez początkujących oglądających lekcje na youtube), a drugie 5% to zwyczajna logika w ustawieniu lamp, kadrowaniu i podstawowego wyczucia sytuacji. Przy sesjach komercyjnych tak to wygląda i nie ma mowy o artyzmie - jesteście rzemieślnikami i nic więcej. Cieszcie się że technologia jest dziś na takim etapie, bo inaczej mało który z was byłby dziś fotografem! [cytat]
Piotr: Całe życie będziecie fotografować śluby i wesela nadając temu na swoich stronach internetowych wymiar artystyczny, co jest nie tyle banalne co nudne do bólu.
zgadzam sie
Paweł: wiesz jaka jest różnica między tym, który zrobił to zdjęcie, a mną który zrobiłby identyczne?
różnica jest w tym, że ja ustawiałbym się 5minut a on 2
Piotr: hm dobre porównanie do tego ustawiania
Paweł: cieszę sie ze wreszcie to zauważyłeś, bo uznałem to za jedną z najlepszych myśli dzisiejszego dnia w moim wykonaniu :D
Piotr: trafna. A jestem ciekaw ile bierze Bartek Pogoda za fotki?
Paweł: w sumie nie wiem
Piotr: ciekawe czy on sam finansuje swoje podróże
kurwesko jestem tego ciekaw
Paweł: z tego co kiedyś pisał to tak
wiesz, on sie ogólnie tuła po świecie
Piotr: to swoja droga
no ale kasę musi skądś mięć
Piotr: dziś sobie pomyślałem ze jak mmi sie skończy polisa posagowa to kupie sobie sprzęt za 15 000 zł i będę amatorem z profesjonalnym sprzętem :P
i nikt mi nie podskoczy
Paweł: ahahaha :D:D:D:
Piotr: ogólnie jak czytam te wszystkie wypowiedzi na forum tych nadętych buców fotografów to mowie do siebie w myślach ze cieszę sie ze nie jestem jednych z nich... oni nie maja racji a wierzą w głupoty które wygadują i piszą
bronią się by usprawiedliwić pasję dzięki której pracują
Paweł: dokładnie
Piotr: mi jak sie kumpela pyta za ile zrobię jej stronę www dla domku letniskowego
to nie potrafię jej odpowiedzieć
ale nie z tego powodu ze jest moja znajoma
tylko po prostu lubię to robić
i nie znam tego ceny
wiec wyszło na to ze robie jej za flaszkę wódki
i co zaniżam stawki?
Paweł: jeżeli to Twoja znajoma, to nie...
jeżeli ktoś obcy - to bym Ci właśnie zajebał siekierą w łeb :D:D:D:
nie no, żartuje ;p
Piotr: no widzisz...takie myślenie :P
jeżeli lubisz cos robić to czemu robić to za darmo - mam to w swojej strategii... kwestia tego ile to jest za darmo a ile za nie za darmo?
zresztą tez bym nie mógł być fotografem zawodowo bo kurwa ja mam tak ze wchodzę co 5 min na flickra i odpalam swój photostream i patrzę dumnie na swoje foty hehe
tak samo mam z blogiem :P
i teraz tez wlazłem se żeby sie ponapawac duma
i w dupie mam to ze ktoś tam sie ze mnie śmieję ze pisze sobie cos tam
Piotr: i pierdole głupoty pewnie do siebie
Paweł: AHAHAHAH :D:D:D:
Paweł: właśnie zajebalem czołem o biurko ze śmiechu :D
Piotr: robie to dla własnej przyjemności by móc być z siebie dumnym
Paweł: znaczy chodzi mi o to :D
ze ja tez lubię patrzeć jak cos mi naprawdę wyjdzie. ale zawsze sobie mowie ze to tak głupio oglądać i chwalić swoje
wiec tego nie robie
Piotr: dziś mailem okazje obejrzeć książkę Steffena Mullera "Polska Da sie lubic"
i tam było cos takiego o polskiej przesadnej skromności
ze anglik by juz dawno sie chwalił ci co sobie kupił
a polak będzie siedział cicho i mówił jak sie wyda a ze to przez przypadek wyszło mi takie zdjęcie
powinieneś być dumny z tego co robisz
bo wtedy jesteś dumny z tego jaki jesteś
Paweł: nie no, ja jestem po części
ale lubię jak to ludzie potwierdzają, ze to co robie jest dobre
Piotr: czyli ich kokietujesz?
ludzie i tak ci nie powiedzą prawdy
mama ci powie ze jest super bo cie kocha
a kumpel ze fajne bo cos tam wie o fotografii i mógłby foto wstawić na tapetę w windowsie
a ktoś obcy ze chujowe bo zrobiłeś lepsze foto od niego
Paweł: nie, właśnie nie o takie mówienie mi chodzi
chodzi mi o przypadkowych ludzi
Paweł: np. cos tam napomknąłem ze bawię sie w zdjęcia i kumpel żebym mu cos pokazał. no to dałem mu link do flickra i potem sam z siebie spontanicznie mi powiedział kilka razy ze te fotki to zajebiste
Piotr: czy te osoby sa kompetentne? nie sa,.. kompetentni to beda ci na flickru...i to jak dobrze trafisz
Paweł: ale mi nie chodzi o kompetencje właśnie
mi nie chodzi o wytykanie co i jak. mi chodzi o odczucia przeciętnego kowalskiego
bo fajnie jest widzieć ze komuś sie to podoba
Piotr: no to dobra ostra foto z głębia ostrości zawsze będzie wzbudzać podziw
Paweł: no fakt
Piotr: kumpeli zrobiłem foto pod fontanna w Kaliszu a ona patrzy tak na mnie i mówi - ej koval te foty sa takie profesjonalne
a ja do niej - no wiesz mam Canona Eos xti i poczułem sie takki lepszy
i taki super
i taki nie przeciętny
a moja dziewczyna stojąca obok promieniowała zachwytem
Paweł: ale właśnie może o to chodzi
i wtedy czujesz sie dumny, ze komukolwiek sie to podoba
Paweł: no właśnie ;p
Piotr: i to sie nazywa lans
bo dobry lans nie jest zły
Paweł: właśnie ;]
ale fajnie jest, jak ludzie np. sami odkrywają to ze cos tam na boku robisz i sie tym nie chwalisz
wtedy masz jeszcze większa satysfakcje
Piotr: tylko problem w tym ze dobry bokeh ludziom nie wystarcza.. czasem musisz mieć wysunięty tubus teleobiektywu na 2 metry przed siebie żeby sie nie dojebali ze w swoim sony dsc p-32 maja zoom 10x
Paweł: haha :D trafne :D
Piotr: no to swoją drogą. ogólnie często ludzie doceniają to czego sami nie potrafią robić
tez doceniam to ze inni potrafią pisać zajebiste skrypty i programy a ja tego nie umiem bo wołałem iść z kumplami na dzieweczki i piwo
Paweł: a ja właśnie zawsze sobie myślę "tez tak potrafię, potrzebuje tylko na to czasu" ;p
Piotr: albo to ze potrafią liczyć w pamięci jakieś działania matematyczne gdzie ja musze sobie to rozpisać na kartce
tylko ze jak ktoś zaczyna być z tego powodu arogancki wobec mnie bo ja by dojść do tego samego wyniku potrzebuje 10 sek. więcej niż on... tak samo jak tobie 5 min schodzi na ustawienie sie gdzie profesjonaliście zajmuje to 2 minuty to zaczynam tez być nieprzyjemny.... dostaje kurwicy i najeżdżam na człowieka
nie lubię aroganckich osób
pewnych siebie lubię bo można z nimi normalnie pogadać
ale bycie aroganckim to grzech który pamiętam temu komuś długo
Paweł: dokładnie
wkurwia mnie to na maxa
np. komentarze chłopaka mojej siostry
takie głupie docinki
a jak patrzę na niego jak biega z aparacikiem i flashem aparatowym to mnie śmiech bierze
Piotr: i wiele ludzi w fotografii dzieli ludzi na amatorów z dobrym sprzętem i pro z tez dobrym
to arogancja
Piotr: nie jeden amator zrobi lepsze zdjęcie
Paweł: śmiech
Piotr: hehe no ... sam niech ustawi manuala w aparacie to będzie wiedział co to znaczy
[to było tez aroganckie]
pewnie używa sam auto
Paweł: ano
Piotr: tak samo kumpeli ostatnio wyłączyłem flasha w sony i zrobiłem zdjęcie bez lampy
Paweł: właśnie to jest najgorsze, ze jak ktoś czegoś nie potrafi to najeżdża na tego co potrafi
Piotr: ta sie oburzyła ze jej nie błyska
i ze nie umie włączyć z powrotem
kurwa, od nowości zna się tylko tryb auto
i ciemne fotki na naszej klasie
Paweł: Ty, ja ostatnio na wigilii klasowej robie jakieś tam foto, a koleżanka do mnie "a to ty nie masz flasha wbudowanego?" :D:D:D:
Piotr: a przecież do każdego aparatu jest instrukcja i nawet sony daje ci instrukcje 200 str na wszelki wypadek w 10 językach żebyś mógł zrozumieć
i tam sa opisane techniki robienia zdjęć
ale kurwa sie nie chce zajrzeć
i potem meczy sie ludzi
i napierdala w słoneczny dzień flashem po oczach

Tak w ogóle to stwierdziłem dziś, że zbieram na kolejny obiektyw "zabawkę". Tym razem coś w zakresie 10-20mm. Przynajmniej Sigma. Jak bóg da to może i Canona.

facebookDodaj komentarz

8 Gru

Po chińsku

Kiedy wskazujemy księżyc głupiec patrzy na nasz palec

Ehhh

facebook2 komentarze

22 Lis

Pierwszy snieg

Chce wszem i wobec oznajmic iz na balkonie mam pierwszy jesienny snieg. Wczoraj P. powiedzia "to pierwszy snieg z toba". Od razu w szarej materii pojawil sie obraz malego szczeniaka, merdajacego ogonem, wybiegajacego zima na mroz i skakujacego prosto w pierwsza nadazajaca sie zaspe sniegu...

First snow

facebook13 komentarzy

10 Lis

Leave my planet

Zmiótłbym wszystkim z powierzchni planety, tylko po to by odzyskać swoją
/Felon

facebookDodaj komentarz

21 Wrz

Kocham Ikeę za tanie patelki

Swojego czasu miałem niebywałą okazję wybrania się na zakupy... z kobietami. Po prostu takiej atrakcji "nie mogłem odmówić". Godzinę stałem, siedziałem (testując krzesła) i leżakując (robiąc to samo z materacami). Po 30 min oglądania, zastanawiania i naradzania padł wybór na patelkę za (i tu uwaga) 6.99PLN i zestaw - talerz, kubek, podstawek, miseczka. Gdzieś po drodze znalazłem ołówek marki IKEA (dałem go potem babci do wypełniania totolotka) i zaczęła się wesoła twórczość Kovala.

Najpierw padło na biedny talerz, później patelkę... Trzeba było widzieć minę pani w kasie.

patelki ikea patelka ikea

Btw. Musiałem to zacytować:

Na peryferiach miasta, gdzie asfalt trawą zarasta
wzdłuż torów gdzie pasą się konie, szła żabka po świeżym betonie
i wcale nie kumała, w jak wielkie gówno się wplątała...

Czesław Śpiewa - Żaba Tonie W Betonie

facebook16 komentarzy

12 Sie

Pierwsza zasada asertywności

Pierwsza zasada asertywności, której i tak nie mam...

- Dowiem się i wtedy ci odpowiem czy będę potrzebna w pracy
- Zawsze możesz im odmówić

Bo praca i pieniądze nie są święte. Ważniejsze jest poczucie kontroli (szczególne w moim przypadku).

Wniosek: Odmawiaj

facebook1 komentarz

28 Lip

Wszędzie ci sprzedawcy...

Hmmm jakby to ująć. Może tak:

Zacząłbym wierzyć w Boga, ale odstrasza mnie ogromna ilość pośredników

Marketing, PR itp wkraczają do kościoła... Strzeż się!

facebook4 komentarze