A po śmierci sukces
Fani gier RPG powiedzieliby, że po śmierci poziom postaci nie spada. I tak to już chyba na tym pazernym świecie jest, że poziom ten czasem rośnie proporcjonalnie do szybkości rozumowania odbiorców pomnożonej przez popularność.
Jednak niektóre postaci potrafią być więcej warte po śmierci niż za życia. Zmarły w 2009 roku Michael Jackson znalazł się na szczycie listy najlepiej zarabiających nieżyjących gwiazd show biznesu. Nie gorszy jest również Elvis Presley, Jimi Hendrix, czy członkowie legendarnej grupy The Beatles - John Lennon i George Harrison. Oni po dziś dzień sprzedają płyty.
Podobne zrywy można było obserwować w przypadku śmierci wokalistów: Amy Winehouse [2011], Kurta Cobaina [1994], Grzegorza Ciechowskiego [2001], Czesława Niemena [2004] i Magika [2000]. Niektórzy pisarze i artyści mieli (mają) także swoje pięć minut - Tolkien, niedoceniony za życia Vincent van Gogh i w pewnym sensie Juliusz Słowacki.
Kto następny? Bezapelacyjnie Wisława Szymborska! Magazyny puste. Dodruk w trakcje. I jak mawiał klasyk - czasem to wielki pech być nieboszczykiem. W końcu nie można tego zobaczyć.
Równaj
Nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów, będzie tych osób chyba dwie na tysiąc...
I coś w tym jest! Taka prawda prawd. A z przymusu nic dobrego.
Dla jednego Wiesława, dla innego Wisława. U Napieralskiego "ikona pozytywizmu", a dla Nowackiej Wisłocka...
A dla samej zainteresowanej...
... ludzie głupieją hurtowo i mądrzeją detalicznie. Dlatego kochamy i popieramy przypadki detaliczne.
Wszystko! Bo tak to już jest, gdy podróbka próbuje równać oryginałowi. Na siłę.
Hołdys vs reszta świata
Tytuł winien właściwie brzmieć "Hołdys vs ACTA", ale nie mogłem się powstrzymać. Do wpisu zainspirował mnie wczorajszy odcinek "Tomasz Lis na Żywo" #1 oraz wpis na swoim Blipie #2. Z uwagi na swój "egoizm" i rzekomy "narcyzm" nie komentuje wydarzeń niedotyczących swojej osoby. Dziś wyłamię się z owej szufladki.
Hołdys taki mądry, a w jego firmie zrobiono kiedyś kontrole i okazało się, ze wszystkie komputery miały... pirackie oprogramowanie. #ACTA
Otóż nie ma nic bardziej inspirującego jak hipokryzja otoczenia. Tak! Hipokryzja! I taki problem ma właśnie Zbigniew Hołdys aka "artysta", który jest "jedyną" osobą (jak sam zresztą przyznał), która popiera w Polsce pakt ACTA. A przecież:
Podczas kontroli w firmie Zbigniewa Hołdysa Business Software Aliance (BSA) - organizacja zajmująca się zwalczaniem piractwa komputerowego - znalazła oprogramowanie, na które znany muzyk nie posiadał licencji.
Co ciekawe sama sprawa toczyła się ponad 6 lat (od 2000 do 2006 roku), w której "artysta" dawał antypiracki koncert hipokryzji. Finałem sprawy była zawarta ugoda, w której Zbigniew Hołdys zobowiązał się do przekazania na rzecz dwóch domów dziecka w Lublinie zestawów komputerowych.
Czy zatem stosowne jest występowanie przed opinią publiczną jako zagorzały obrońca twórców i zwolennik ACTA? Czy może jest to swoista pokuta za przeszłość?
Warto również zwrócić uwagę na fakt, że kopiowanie treści oraz ich rozpowszechnianie bez zgody autorów jest niezgodne z obowiązującym prawem. W przypadku muzyki (a dokładnie artystów) medal ma zawsze dwie strony:
- kim byliby dotychczasowi twórcy, gdyby założyć, że piractwo nie istnieje?
- jaką muzykę graliby dotychczasowi muzycy, gdyby założyć, że słuchali przez całe życie tylko legalnej muzyki?
Pytania te pozostawiam bez odpowiedzi.
Powroty
Kiedyś wybudowano most. Połączył Dilles Bottom w Ohio z Moundsville w Zachodniej Virginii. Rozciąga się 912 stóp ponad rzeką Ohio. 12 100 ludzi używa tego mostu codziennie. Zaoszczędził on 35 mil jazdy w każdą stronę pomiędzy Wheeling i New Martinsville. To daje 847 000 mil jazdy dziennie... 25 410 000 mil w miesiącu i 304 miliony 920 tysięcy mil w roku. Został ukończony ten projekt w 1986 i odkąd istnieje zaoszczędził 6 miliardów 708 milionów 240 tysięcy mil, których nie trzeba pokonywać. Przyjmując, że prędkość jazdy to 50 mil na godzinę, to w ciągu 134 milionów 164 tysięcy 800 godzin albo 559 tysięcy 20 dni ten malutki most zaoszczędził ludziom na dojeździe 1531 lat ich życia, którego nie zmarnowali na siedzeniu w samochodzie. 1531 lat!
Sęk tkwi w tym, że niektórzy ludzie lubią długo wracać do domu...
Do pełna!
Dziś popełniłem swoisty false start i zatankowałem do pełna. Ropę oczywiście!
- Dzień dobry! W nowym roku będzie droższe paliwo?
- Będzie!
- W takim razie do pełna!
To niecodzienny widok. W końcu rzadko się zdarza, aby akcyza jednorazowo wzrastała o 20 groszy na litrze.
Nie ma bardziej szczerej miłości niż miłość do jedzenia
Uwielbiam jeść... dobrze jeść. Mimo, że Sokrates uważał, że człowiek nie żyje, aby jadł, ale je, aby żył - ja sam wychodzę z założenia, że lepiej w ogóle nie jeść, niż jeść byle jak.
Kiedyś pewnie umrę z głodu!

Jak żyć?
"Jak żyć?" pytał Premiera pewien "biedny" rolnik. Oddychaj, dobrze jedz, rób co lubisz i przestań się modlić. Inaczej odejdź, nie marudź. Nie powtarzaj jak mantry. Nie nuć jak melodii. Zgiń, nie wiedząc jak żyć.
Cytując Oscara Wilde'a, umieć żyć to najbardziej potrzebna umiejętność na świecie. Ale nie utożsamiaj tego z jakimkolwiek śladem materialnej egzystencji człowieka. Nie są to domy, mieszkania, kolekcje cennych rzeczy, obrazów, czy wypasione portfele papierów wartościowych. Nie są to także zapisy księgowe na kontach bankowych. Czy ważniejsze są ślady duchowe, w postaci uznania naszego człowieczeństwa przez bliskich i dalszych krewnych oraz znajomych?
Możliwe. Pytam więc - mieć czy być?
Gówno nam ucieka
- Te filmy to fikcja. Autentyczna fikcja! To do niczego. Powinno się pokazywać życie. Takie jakie jest. A co się pokazuje?
- Scenariusze.
- O właśnie!
~Baśń O Ludziach Stąd
No, ale skoro Hanka wjeżdża w karton i umiera, a Orzełek odfruwa z bawełnianej koszulki... czego oczekiwać od życia. To tylko bytowanie w oczekiwaniu na cios. Cios poniżej pasa.
Pieniądze, zdrowie, życie, śmierć
Dalajlama zapytany o to, co najbardziej zadziwia go w ludzkości odpowiedział:
Człowiek, ponieważ poświęca swoje zdrowie by zarabiać pieniądze. Następnie poświęca swoje pieniądze by odzyskać zdrowie. Oprócz tego jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera tak na prawdę nie żyjąc.
Kochaj i rób co chcesz
Jedynym sposobem wykonywania rewelacyjnej roboty jest kochanie tego co robisz.
Zmiany
Ci, którzy są na tyle szaleni, by wierzyć, że mogą zmieniać świat, rzeczywiście to robią
~Steve Jobs
To jest to! Zmieniać świat z szaleństwem w oczach i uśmiechem na twarzy...
Obili go
Stań dalej bo ci obije samochód.
Nie obije. Stoję daleko.
Tja! Kliczko też stał daleko, a Adamka obił...
Wniosek: Na parkingu nie znasz dnia i godziny.
♫ Manu Chao - Welcome To Tijuana
Rowerowo cz. XIV - 30 cm ponad chodnikami
Jeździć bez wcześniej zdefiniowanego celu też jest ciekawie. Poskakaliśmy trochę w terenie. Amortyzatory pracowały w 100% wychyleniu. Lubię to! Cytując klasyka:
Na świat, który pędzi bez oglądania się za siebie.
A ja lekko, powoli - jak ślimak.
Nogi mam tak, a głowę gdzieś wysoko w niebie.
Bo oni chodzą tak ciężko.
Zmiażdżeni problemami.
Ja lekko, w poprzek.
Wszystkim wbrew tym co gadają bzdury.
Za plecami.
Poruszam się razem z madem 30 centymetrów nad chodnikami.
30 centymetrów nad chodnikami.
♫ Fisz - 30 cm ponad chodnikami
B-b
Kim byłem? I kim mam być?
Mówi się, że każdy dostaje to, w co wierzył... I to chyba zdecydowanie najlepsza miara ludzkich dokonań.
Frontem do klienta
- Dzień dobry, zakłada Pan automatykę do bramy?
- Owszem
- To super!
- A ma Pan poprowadzony prąd, położony kabel, przygotowany słupek, bramę [...] oraz wiertarkę?
- Słucham?
Zastanawiający jest zakres usług w/w firmy... Zapewne szeroki wachlarz #1.
Pierwszy raz... na stadionie
Zaintrygowany pierwszym akapitem pewnego artykułu ("Jesteśmy państwem wieśniaków #1") przewertowałem historyczne pokłady wspomnień. Autor pisze:
Pierwszy raz na stadionie znalazłem się w 1988 roku i można powiedzieć – odwołując się do słów antropologa Waldemara Kuligowskiego – że kiedyś etnograf jechał w teren, a teraz teren jest w etnografie. Badając subkulturę kibicowską, badam też siebie.
W moim przypadku było to na KKS'ie. Tym KKS'ie! Betonowy tor kolarski, na którym zdzierało się nie jedno kolano i nie jeden łokieć. Teraz to śmieszna historia. Jeszcze za czasów, gdy właścicielem Helleny(i jednocześnie sponsorem KTK Kalisz) był nijaki Zenon Sroczyński. Pamiętam to jak przez mgłę (miałem wtenczas zaledwie kilka lat). Wśród osób, które miały nabyć bilet rozlosowano... I tu uwaga! Malucha. Tak, był to polski Fiat 126p. W tamtych czasach? WOW! Na stadion przybyły tłumy. Podobno po raz pierwszy w historii. I to by było na tyle.
Kilka lat później (już za czasów podstawówki) odwiedziłem stadion Calisii (OSiR ul. Łódzka). No i to były ciężkie czasy. Na stadionach nie było jeszcze plastikowych siedzeń. Zamiast tego znajdowały się drewniane ławki, z których odchodziła farba (notabene są tam takie do dziś). W niektórych miejscach brakowało i takich. Pamiętam dobrze - kibice siedzieli na betonie. A gdy zawodnik posłał piłkę na trybuny, jeden z widzów schował ją pod koszulkę i uciekł. To była ogromna tragedia. Na czas poszukiwań zbiega przerwano mecz. Całe zamieszanie trwało ponad 30 min. Okazało się, że była to prawdopodobnie jedyna piłka, jaką posiadał wtedy klub.
Jak widać - czasy się zmieniły, ale nie do końca. Kiedyś aby przerwać mecz kradziono piłkę. Teraz wywiesza się portret Tuska, odpala race dymne, zakłada kominiarki, bije piłkarzy i rzuca kamieniami w Policję...
Polgaria i Polandia
Cytowanko:
Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piąty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat. Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za pośrednictwem tłumacza.
Polacy! Jak wy to robicie...?
oFF
Ostatnio zauważyłem, że coraz bardziej dystansuję się do otaczającej mnie rzeczywistości i problemów dnia codziennego. Podobno to dobrze... Takie oFFowe.
I jak to się mówi:
Byle pod prąd, bo z prądem płyną śmieci...
Rozmowa o przelewach bankowych
- Daj dane.
- Masz...
- Poszło!
- Przyszło!
Szybciej niż prędkość światła...
Sorry śmierć
Sny o wypadających zębach i pytania P. na temat życia wiekuistego #1:
- Co byś zrobił gdybym umarła?
- Jak to co? Posmutniałbym...
- Aha.
Wniosek: Sorry... ale jeszcze nie dziś.
Alfa i Omega
Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec... Jestem tajemniczą całością i obrazem doskonałości. Wiem wszystko, widzę wszystko. To do mnie należy pierwsze i ostatnie słowo.
Człowiek dysponujący umiejętnościami α i Ω potrafi bezsprzecznie odczytywać myśli i zamiary na odległość. To on jest sternikiem rzeczywistości. Swoistym mentalistą i telepatą. To on za sprawą swojego kunsztu ogranicza innych w działaniach, na pograniczu czasu i przestrzeni.
Do 17 marca 2011 roku, dnia św. Patryka nie przypominałem sobie żebym był od urodzenia alfą i omegą. Dziś podobno jestem nieskończony.
Z prądem
... w otchłani systemu.
Swojego czasu usłyszałem, że po dłuższej przerwie fajnie jest spotkać człowieka i zobaczyć, że mimo upływających lat (w przeciwieństwie do większości) nie popłynął z prądem rozsądku...
Cokolwiek to znaczy...
Nic nie jest stałe
Kiedykolwiek pomyślisz, ze już wszystko zrozumiałeś, wejdź w głąb siebie i powiedz sobie głośno i wyraźnie:
Ktoś ze mnie zażartował.
♫ De Press - Myśmy rebelianci
Poproszę o modlitwę w mej intencji.
W tunelu
Jakby to powiedzieć. Może tak - jestem w ciemnym tunelu. Coś widzę, ale nie jestem pewien czy to już światełko, malutka dioda czy reflektor pędzącego pociągu...
... targa mną coś w rodzaju życiowego sumienia. Na lewo, na prawo... ale spokojnie - na jakiekolwiek głosowanie nie idę! Wybory, to nie głosowanie! Zresztą nie ma to większego znaczenia, ponieważ "rat race" trwa. Większość ludzi nie ma zbytnio wyborów. Chcieć nie chcąc i tak biorą w tym udział. Brną w nieodkryte, przed siebie. Jak ślepcy. W tłumie ślepych.
Mówisz: stop, basta. Bronisz się "ręcami" i nogami. A i tak prawdopodobnie wiesz, że to bez sensu, mit, wirus komputerowy. Chwilowy stan duszy. O tym wszystkim przypominają słowa Kudo, że całe życie jesteś całkowicie szalony, ponieważ myślisz, że istniejesz "ty" i "inni"”. Starasz się wyróżnić z tłumu, ale w rzeczywistości nie ma ani "ciebie" ani "innych".
Więc odpuść napięcie, poluzuj zwieracze... żyj!
After-before
Dosłownie przed chwilą przeczytałem, że kobieta wiele zrobi, by dostać poranną kawę wprost do łóżka lub stołu. Zależy, gdzie ją znajdziemy o poranku.
A jeśli nie pija kawy to nastrój melancholii i zapomnienia w oczach kobiety wywołać może:
- zapach nocnych wspomnień,
- odgłosy porannych porządków,
lub
- obietnica dalekiej podróży.
Wyo!
Platońska receptura na szczęśliwe życie
Prawem prawa przyciągania zupełnie przypadkowo do mej szarej materii trafiła taka oto maksyma platońska:
Obserwuj, słuchaj, rzadko osądzaj i nie chciej za dużo.
Niektórzy mili twierdzą, że jest to receptura na życiowe szczęście. Ja chyba zacząłem ją nieświadomie realizować...
♫ Bob Marley - Sun Is Shinin'
Potrzeba inspiracji
W życiu potrzebujesz albo inspiracji lub desperacji.
Tony Robbins
Pierwszego szukam, a drugiego... hm.
W bibliotece
Ding dong ding tra la la la...
- No cześć!!!! Jestem w bibliotece...
- Będę tu jeszcze jakiś czas... No papa.
Może i się czepiam, ale bystra to jest... zauważyła, że znajduje się w bibliotece.
Zaćmienie słońca
Zaprawdę powiadam Wam, że natychmiast po utrapieniu owych dni słońce się zaćmi i księżyc nie da światłości swojej...
Introspekcja
Dwóch mnichów patrzyło na flagę:
- Flaga się porusza - mówi pierwszy.
- To wiatr się porusza - odparł drugi.
Słynny mistrz Dajian Huineng przechodząc obok odparł:
- To wasze umysły się poruszają.
Każdy myśli w taki sposób, na jaki pozwala mu jego własny mózg...
Wypadkowa życiowych doświadczeń
Każdy ma jakiś dar. Jedni dobrze piszą, rysują, konstruują. Inni fotografują, komponują czy po prostu wychowują dzieci. Dla każdego z tych ludzi to jakiś cel, sposób na życie. Jeśli tego nie robią, czują, że ich życie traci sens albo przelatuje niczym piasek między palcami.
Jak mawia Jeb Corless:
Życie to ciąg doświadczeń zakończonych śmiercią.
Więc wychodzi na to, że sztuka życia polega na zbieraniu jak największej liczby doświadczeń. Then, You're the winner!
Life story - bankomat
Wczoraj naszła mnie pewna refleksja. Nie ma nic bardziej wkurwiającego niż wkurwienie ludzi przez to, że są niecierpliwi.
Bankomat. Można uznać, że miejsce użyteczności publicznej. Wchodzę. Wkładam kartę i zaczynam wypłacać. Ze względu na blokadę maksymalnie wypłacanej kwoty, robię to w kilku paczkach. Pierwsza, druga, trzecia, czwarta...
- Długo Pan jeszcze będzie tak wypłacał?
- Dopóki pieniądze się nie skończą! Jeszcze raz...
<trzask>
...
<poszła obrażona w pizdu>
Pogoń, wyścig szczurów... dokąd? Dokąd? Pytam gdzie leziesz, gdzie biegniesz?
Zmiana czasu, a filozoficzne pytanie
PKP Intercity w związku ze zmianą czasu na zimowy, informuje:
W nocy z 30 na 31 października będą kursować 24 pociągi przewoźnika. "31 października nocne pociągi spółki PKP Intercity o godzinie trzeciej w nocy zatrzymają się na najbliżej stacji, gdzie będą czekać godzinę, by ruszyć w dalszą drogę, zgodnie z obowiązującym rozkładem jazdy.
A ja chciałbym odwrócić tę sytuację i zapytać filozoficznie - co robią pociągi podczas zmiany czasu z zimowego na letni (+1 godzina)?
Mam pewne podejrzenia, że statystycznie jest to jedyny dzień w roku, w którym pociągi PKP odnotowują średnie prędkości rzędu 300km/h...
Umiejętność wystąpień publicznych
Umiejętność wystąpień publicznych to taka umiejętność, którą nie każdy posiada, a posiąść ją nie jest łatwo. Za wzorcowy przykład może posłużyć Barack Obama i odpadające godło. Końcówka zdecydowanie pokazująca świetny dystans do siebie – „przecież wszyscy wiedzą, kim jestem”.
Zapewne analizując podobne przypadki znalazłaby się i taka osoba, która zamiast reakcji śmiechem, z odrobiną dystansu zareagowałaby ogromnym, czerwoniastym burakiem na twarzy. A wszystko przez to, że w głowie jedno: „co ludzie powiedzą?”. Maksymalne spięcie i typowa mina doskonale znanej Hiacynty Bukietowej.
Już nie raz przekonałem się o tym, że najmniejsza plama na ubraniu czy niedziałający kabel od projektora, jednym słowem pierdoła - potrafiła zdominować całą wypowiedz. Nawet wtedy kiedy przez 99,9% uczestników wystąpienia „fo pa” było niezauważalne.
Złotych rad okazuje się, że nie ma. Liczy się regularne „stawanie na środku” i nauka. Na własnych błędach. Zdobycie śmiałości wydaje się kluczowym elementem umiejętności publicznych wystąpień. Nie ma nic bardziej paraliżującego od nieustającego wzroku gapiów oraz bardziej przerażającego od perspektywy jąkania się przed 10, 20 czy setką zgromadzonych osób.
One chance, one life
Vincent van Gogh za swojego życia sprzedał tylko jeden obraz. "Czerwone winnice w Arles" za 400 franków. W 1990 roku na aukcji w domu aukcyjnym Sotheby’s ten sam obraz sprzedano za 53,9 miliona dolarów. Wszystko przez to, że nikt nie dał mu szansy...
Wiem, co czuł. Wiem, jaki musiał być niemiłosiernie wkurw...ny. I także wiem, że malował świetne kompozycje!
Negacjonizm czyli autopsja sztuki spiskowania
Liderzy ruchów negacjonistycznych mają zdecydowanie bardziej zaawansowane problemy z psychiką. Pojawiają się u nich wszystkie cechy zaburzeń typowych dla paranoików - są pełni gniewu, nie znoszą jakiejkolwiek krytyki i mają wyolbrzymione poczucie własnej ważności. Negacjonizm jest w tym wypadku poważną, łatwą do zdefiniowania chorobą psychiczną. Ani ideolodzy ani szeregowi negacjoniści nie kłamią jednak - przynajmniej w powszechnym rozumieniu tego słowa. Wpadają po prostu w pułapkę czegoś co w psychiatrii określa się mianem podejrzliwego myślenia. Ludzie ci mają wypaczone poczucie rzeczywistości. Odbierają ją w zdeformowanej postaci, dlatego też wszelkie próby dyskusji z nimi skazane są na niepowodzenie. Każdy człowiek dopasowuje świat do swojego poczucia rzeczywistości, ale osoba z natury podejrzliwa potrafi niesamowicie naginać fakty na własne potrzeby.
Powyższy opis pasuje idealnie do pewnej, konkretnie określonej rzeszy osób. Nie chodzi tu bynajmniej o kogoś z moich znajomych, czy członków rodziny [co w pewnym stopniu można by powiązać z jakąś chorobą psychiczną]. Raczej o tych związanych z dwiema deseczkami na jednej z ulic Pacanowa.
Myśli nieuczesane
Mądry człowiek jest w stanie przewidzieć to, czego nie można jeszcze zobaczyć.
Głupiec jest ślepy nawet wówczas, gdy dowody zostały odkryte przed jego oczyma
Orwellowsko
Przeglądając ostatnio cytaty Orwella (te o dziwkach itd) traktujące politykę w sposób niewątpliwie abstrakcyjny - myślę, że gdyby Orwell jeszcze stąpał po Ziemi, spytałby żyjących tu i teraz:
A gdzie jest problem?
Kotleciki
- Sebciu! Dziesięć kotlecików jest...
- Pomyłka...
- A to przepraszam.
100% fantazji zamkniętej w 9 sekundach rozmowy
Krotoszyn
Z Patrykiem tzw. quick trip. Tym razem padło na Krotoszyn, średniej wielkości miasteczko w Wielkopolsce. Po szybkim rekonesansie znaleźliśmy nawet kilka zabytków i atrakcji turystycznych: park z możliwością konsumpcji taniego wina i piwa, kościół z tablicą pamiątkową oraz najdłuższą zebrę w Polsce.
Pytając o drogę natknęliśmy się na funkcjonariuszy krotoszyńskiej drogówki. Przeprowadzali akcje wyrywkowej kontroli kierowców. Postanowiliśmy skorzystać z ich pomocy. Z pełnym luzem (charakterystycznym dla Belize) i ogólnym nieogarnięciem sytuacji którą stworzyli, Policjant najwyraźniej zapomniał, że zatrzymałem się przy nim wyłącznie z własnej, dobrej i nieprzymuszonej woli.
- Dzień dobry.
- Czym Pan przyjechał?
- No jak to czym? Samochodem.
- Którym?
- [wskazuję palcem samochód]
- Z jakiego kierunku?
- Od Ostrowa... Chciałbym się dowiedzieć którędy na rawicką?
- ... [20 sek pauza]
- Yyyyy. Rawicką?
- Nie można naklejać nic na tablice rejestracyjne!
- A na rawicką jak dojadę?
- [tu podaje trasę]
Mord naszego Prezydenta
Bezapelacyjny kwiatek tygodnia wśród znajomych na Facebooku:
Pod pałacem prezydenckim koło krzyża stali ludzie z transparentem "nie zapomnimy o mordzie naszego prezydenta!"... Podeszła do nich starsza osoba i powiedziała: "Trudno będzie o niej zapomnieć bo taka sama morda jest jeszcze w sejmie".
Ihaaa...
Studia - własne przemyślenia na koniec
No i stało się. Między innymi joggerowa kategoria „studia” przynajmniej na jakiś czas[?] zostanie nieczynna / niepotrzebna. No bo i po co pisać o studiach, skoro [i tu może jeszcze zaskoczę co po niektórych] ukończyło się wreszcie pięcioletni tok studiów. „Uff” – chciałbym powiedzieć. I z jednej strony tak jest. Z drugiej – „o matko, co teraz”. Mam wewnętrzną pustkę. Pustkę, tak jakby wszystko się skończyło. Człowiek uczy się od najmłodszych lat: jak się uczyć. Przedszkole, podstawówka, gimnazjum, liceum, na końcu studia [licencjat, studia uzupełniające magisterskie). Solidny szmat czasu. Trzy+sześć+trzy+trzy+pięć. Dwajścia lat nauki. I teraz nadchodzi taki moment, w którym należałoby podsumować cały ten finalny okres .
Zawsze zastanawiało mnie, co tak naprawdę na studiach można się nauczyć. To kuriozalne. Ale gdyby wiele rzeczy podczas studiowania naprawdę mnie nie zainteresowało, to chyba nigdy bym nie przykładał do nich tak wielkiej uwagi. I tak oto dochodzę do wniosku, że na studiach część / wiele / większość [?] osób studiuje bez braku przekonania w to co chce osiągnąć. Często większość rzeczy, w postaci papki, którymi raczą nas wykładowcy nikogo tak naprawdę nie interesuje. A co za tym idzie, po skończeniu danego przedmiotu po prostu albo stan wiedzy takich osób nadal jest identyczny, albo minimalnie większy. Tak czy siak – nic to nie zmienia. W końcu nie bez kozery badano wpływ zainteresowania daną tematyką na jakość nauki. Wyniki nie były obiecujące. No i tak można wysnuć teorię, że skoro ktoś studiuje dla samego studiowania i tak będzie [po pierwsze] marnym studentem, [po drugie] marnym magistrem. Widzę to po sobie – jest ; było kilka dziedzin, które w żadnym, nawet minimalnym stopniu, ani mnie nie poruszyły, ani nie zainteresowały. Po prostu je zdałem. Natomiast te, które uznałem za interesujące, siłą rzeczy, zgłębiam do dziś.
Dużo się mówi również o uczelniach wyższych, jako przekaźnikach wiedzy książkowej. Czysto teoretycznej. No i po pięciu latach nauki mogę w końcu z pełną odpowiedzialnością zgodzić się z tą hipotezą. System nauki, mimo, iż próbujący dostosować się do realiów i wymogów współczesnych czasów, nadal drepcze w miejscu. Gdyby nie praktyki w banku na drugim roku studiów, do dziś nie wiedziałbym jak w praktyce funkcjonuje bank [w banku nie ma pieniędzy…]. I mimo sporadycznie pojawiających się dygresji wykładowców, system nauki nadal jest teoretyczny i wymagający od studenta tylko i wyłącznie wiedzy książkowej. W żaden sposób moja wiedza, często praktyczna, zdobyta praktyką tudzież własnymi zainteresowaniami [np. GPW] nie była premiowana na zaliczeniach, czy egzaminach. Fakt, że była cenna, czasem doceniana na zajęciach, to nigdy wynagradzana. I to boli. Ponieważ osoby, które nigdy nie miały obycia chociażby z analizą techniczną akcji w praktyce, analizą raportów finansowych, czy nawet systemem transakcyjnym papierów udziałowych otrzymywały lepsze oceny końcowe z faktu [tylko i wyłącznie], iż nauczyły się tego [nie bójmy się tego słowa] na pamięć. Osobiście zawsze preferowałem system nauki, aby nie umieć za wszelką cenę – a rozumieć. By nie wiedzieć wszystkiego – a wiedzieć gdzie szukać. By wiedzieć wystarczająco dużo – i móc się wypowiadać. I w końcu, by wiedzieć jak się wie.
Oczywiście studia tak naprawdę mają więcej zalet, niż wad. Uczą samodzielności, obycia, życia i pewności siebie. Często znajomości, które zdobywając nieustannie podczas studiów rzutują w przyszłości [ale to przyjdzie i ocenić później]. Większość zalet, raczej ma mało wspólnego ze zdobytą studencką wiedzą. To raczej co innego. I ta pewność siebie może być zgubna. W końcu pracodawcy nie zawsze chcą zatrudniać studentów dziennych bez doświadczenia. Motywując to faktem, że są zarozumiali, przeceniają swoje możliwości i błyszczą tylko i wyłącznie wiedzą książkową. No cóż. Zawsze istniał stereotyp wyższości studenta stacjonarnego od zaocznego. No, a że w każdej legendzie, plotce i stereotypie jest trochę prawdy – pozostawię ten aspekt w milczeniu. Do oceny przez pryzmat własnych doświadczeń.
Studia to także imprezy, spotkania, swoisty styl bycia. Trudno pogodzić się z tym, iż to już tylko historia. Jak to śpiewał Boguś Linda – „nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn, nie będzie tak pysznych ciastek. Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników, już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, coca coli, musztardy i takiego mleka. Już nigdy nie będzie takiego lata, słońce nie będzie już tak cudnie zachodzić i wschodzić. Księżyc już nigdy…”
♫ Świetliki i Linda - Filandia
Spiderman
Wspinał się pajączek po rynnie... Lubie pająki. Przynajmniej skutecznie potrafią zatrzymać komary i muchy, które to ostatnio tumanami pchają się na meeting ze mną,

Przeciętniactwo
Znać swoją wartość, to nie znaczy być zarozumiałym. My Polacy jesteśmy do tego nieprzygotowani. Nas przyzwyczajono, że najlepiej jest być przeciętnym, a jak ktoś jest lepszy to wszystkich przekonuje, że tak nie jest. // Jerzy Dziewulski
Klasyk, który wie gdzie ma jaja, a w którym miejscu dupę...
Wyniki ankiety "To mnie wkurwia"
Niniejszy wpis jest kontynuacją wątku rozpoczętego za sprawką ankiety obywatelskiej "To mnie wkurwia".
Najczęściej wymieniane odpowiedzi prezentuje poniższy wykres:
Jak widać najbardziej ankietowanych wkurwia polityka i sprawy związane ze współżyciem społecznym: głupota, hipokryzja, lenistwo, palenie, bezmyślność, chamstwo, czy gimnazjaliści. Potwierdziło to moje wcześniejsze przypuszczenia dotyczące tego, iż nie ma nic bardziej wkurwiającego aniżeli inny człowiek tudzież polityk (omg!).
Pozostałych odpowiedzi chyba nie trzeba komentować. Samo życie:
- brak kultury,
- brak pracy,
- brak snu,
- brak wolnego czasu,
- brak wyobraźni u ludzi,
- brzydkie dupy, które są słodkie,
- buractwo,
- byłe dziewczyny które pojawiają się w złych momentach,
- chrapanie ,
- cudze rzeczy na moim biurku ,
- cygara Cohiby kosztujące 60zł,
- czynne jedno okienko na poczcie / w banku / na stacji kolejowej / w urzędzie,
- deorganizacja,
- długi,
- dopalacze,
- drące morde dzieci,
- drechy,
- drogi Internet,
- drogowcy rozpoczynający remonty przed dłuższymi weekendami,
- Eurosport, ktory zamiast programowego snookera o 20 puszcza jakiegos cholernego tenisa, a nie mozna ,
- fochy,
- hałas w nocy,
- idioci na drodze,
- ignorancja,
- inflacja,
- ironia,
- jajko kosztujace 50gr,
- kac,
- Kaczyński na Wawelu,
- kierownik, który mnie straszy i podnosi na mnie bezpodstawnie głos,
- kobiety,
- kodeki do filmów,
- komentowanie w czasie oglądania filmów,
- komplementy w nadmiarze,
- komplikowanie mi życia pierdołami,
- komuniści,
- kości i inne śmieci w zupie,
- kurewska dobroć odpuszczajaca winy chujom czyli wybaczanie sbkom agentom, mafiozom, chujom okradajacym polske,
- kurewstwo kobiet,
- lockerz,
- ludzie, którzy nie myją rąk po wyjściu z kibla,
- ludzie, którzy zagłosowaliby na PO, nawet gdyby ta partia wystawiła w wyborach kupę,
- ładne dupy, które są głupie,
- łamiące się kable od słuchawek,
- małe dzieci drące się "mama" zamiast ruszyć dupę do domu,
- marchew z groszkiem,
- martyrologia kaczyńskich,
- matura,
- media podpierające się statami na grupie pięciuset-tysiąca osób, przeprowadzonymi przez firmy-wróżki,
- mentalność polaków,
- mieszkanie z rodzicami,
- nadmiar ludzi z wykształceniem ""wyższym"",
- nauka,
- niesłowność ludzi,
- niespłukany kibel,
- niesprawne urządzenia,
- nigeryjscy studenci prawa
- odrastające paznokcie,
- opinia, że nie ma wyboru między Komorowskim a Kaczyńskim,
- owsiak wybaczajacy zlodziejskim wolontariuszom",
- paczka papierosów kosztująca 10zł,
- pady serwerów,
- panie w dziekanacie,
- pijani kierowcy,
- podpita koleżanka, która śpi w moim łóżku,
- pogoń za pieniądzem,
- polska,
- polska mentalność niewolników,
- polskie seriale,
- popisowa trauma narodowa,
- przeglądarka internetowa,
- przeklinający ludzie,
- pseudointelektualiści i malkontenci których w tym kraju jest od zajebania,
- psująca się zmywarka,
- puszące się włosy,
- pyłki,
- pytania na które odpowiedź można łatwo znaleźć samemu,
- religijni ludzie,
- Rydzyk,
- sesja na ostatnim semestrze,
- snookera ogladac nawet przez platny dostep,
- srające psy pod balkonem,
- starsze babcie rozpychające się w autobusach,
- statycznie skonfigurowane połączenie WiFi,
- syreny,
- tanie piwa,
- te same mordy w polityce od ponad 20 lat,
- trollowanie,
- TVNowska propaganda,
- udzie na rolkach,
- upał,
- wilgoć i niska temperatura,
- włączanie kierunkowskazu przez kierujących tuż przed wykonaniem manewru skręcania,
- wrocławska komunikacja miejska,
- wypowiedzi pseudospecjalistów na różnych forach, psie kupy,
- wywyższanie się,
- zakłamanie,
- zamknięcie, zaszufladkowanie w odniesieniu do rasistów, antysemitów i im podobnych,
- złodzieje,
- ZUS, KRUS i NFZ.
Cytując jednego z ankietowanych:
Nic mnie już nie wkurwia bo mam już wszystko w dupie...
Uwaga: Badanie nie jest reprezentatywne.
Wizja
Wizja to coś co ty widzisz, a czego nie widzą inni. Niektórzy powiedzieliby, że to podręczna definicja szaleństwa. Ale to także definicja ducha przedsiębiorczości. Aby odnieść sukces na jakimś polu trzeba w coś wierzyć z taką pasją, by mogło się to stać rzeczywistością... mówimy o tym z pasją, a pasja przekonuje. Można być dumnym z pracy, a to naprawdę ma wpływ na morale i motywację.
Wpadło w me pocięte, od przerzucania kartek łapska... Liz Clarke
Przemyślenia po tragedii w Smoleńsku
Swojego czasu pisałem o Zbigniewie Relidze. Przed swoją śmiercią powiedział słowa, które do dziś tkwią mi w głowie. Słowa, wytrychy:
Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.
Jak zwykle przy tego rodzaju wydarzeniach. Przy śmierci, pojawia się smutek, żal. Emocje. Poczucie winy. Następnie element obwiniania i wewnętrznych rozterek. Często padają obietnice.
A co dalej? Nic. Życie jest życiem. Toczy się nadal. Tak jak mówił Religa – nie zmienia się nic.
Świat nie zmienił się po śmierci Jana Pawła II, Zbigniewa Religi i innych. Nie zmienił się również po śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Ba! Nie oszukujmy się. Nie zmieni się również i po naszej…
Świata nie zmienia się ludzkimi tragediami. Świat zmienia się szczęściem ludzi. Tragedie tylko go komplikują.
♫ Slums Attack- I nie zmienia się nic







