Kotleciki
- Sebciu! Dziesięć kotlecików jest...
- Pomyłka...
- A to przepraszam.
100% fantazji zamkniętej w 9 sekundach rozmowy
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Krotoszyn
Z Patrykiem tzw. quick trip. Tym razem padło na Krotoszyn, średniej wielkości miasteczko w Wielkopolsce. Po szybkim rekonesansie znaleźliśmy nawet kilka zabytków i atrakcji turystycznych: park z możliwością konsumpcji taniego wina i piwa, kościół z tablicą pamiątkową oraz najdłuższą zebrę w Polsce.
Pytając o drogę natknęliśmy się na funkcjonariuszy krotoszyńskiej drogówki. Przeprowadzali akcje wyrywkowej kontroli kierowców. Postanowiliśmy skorzystać z ich pomocy. Z pełnym luzem (charakterystycznym dla Belize) i ogólnym nieogarnięciem sytuacji którą stworzyli, Policjant najwyraźniej zapomniał, że zatrzymałem się przy nim wyłącznie z własnej, dobrej i nieprzymuszonej woli.
- Dzień dobry.
- Czym Pan przyjechał?
- No jak to czym? Samochodem.
- Którym?
- [wskazuję palcem samochód]
- Z jakiego kierunku?
- Od Ostrowa... Chciałbym się dowiedzieć którędy na rawicką?
- ... [20 sek pauza]
- Yyyyy. Rawicką?
- Nie można naklejać nic na tablice rejestracyjne!
- A na rawicką jak dojadę?
- [tu podaje trasę]
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Mord naszego Prezydenta
Bezapelacyjny kwiatek tygodnia wśród znajomych na Facebooku:
Pod pałacem prezydenckim koło krzyża stali ludzie z transparentem "nie zapomnimy o mordzie naszego prezydenta!"... Podeszła do nich starsza osoba i powiedziała: "Trudno będzie o niej zapomnieć bo taka sama morda jest jeszcze w sejmie".
Ihaaa...
13 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Ej teraz Piotr
Wtorek lepszy jest do picia, musisz przecież mieć coś z życia.
Pij we wtorek ile wlezie.
... czyli same powody do picia.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Studia - własne przemyślenia na koniec
No i stało się. Między innymi joggerowa kategoria „studia” przynajmniej na jakiś czas[?] zostanie nieczynna / niepotrzebna. No bo i po co pisać o studiach, skoro [i tu może jeszcze zaskoczę co po niektórych] ukończyło się wreszcie pięcioletni tok studiów. „Uff” – chciałbym powiedzieć. I z jednej strony tak jest. Z drugiej – „o matko, co teraz”. Mam wewnętrzną pustkę. Pustkę, tak jakby wszystko się skończyło. Człowiek uczy się od najmłodszych lat: jak się uczyć. Przedszkole, podstawówka, gimnazjum, liceum, na końcu studia [licencjat, studia uzupełniające magisterskie). Solidny szmat czasu. Trzy+sześć+trzy+trzy+pięć. Dwajścia lat nauki. I teraz nadchodzi taki moment, w którym należałoby podsumować cały ten finalny okres .
Zawsze zastanawiało mnie, co tak naprawdę na studiach można się nauczyć. To kuriozalne. Ale gdyby wiele rzeczy podczas studiowania naprawdę mnie nie zainteresowało, to chyba nigdy bym nie przykładał do nich tak wielkiej uwagi. I tak oto dochodzę do wniosku, że na studiach część / wiele / większość [?] osób studiuje bez braku przekonania w to co chce osiągnąć. Często większość rzeczy, w postaci papki, którymi raczą nas wykładowcy nikogo tak naprawdę nie interesuje. A co za tym idzie, po skończeniu danego przedmiotu po prostu albo stan wiedzy takich osób nadal jest identyczny, albo minimalnie większy. Tak czy siak – nic to nie zmienia. W końcu nie bez kozery badano wpływ zainteresowania daną tematyką na jakość nauki. Wyniki nie były obiecujące. No i tak można wysnuć teorię, że skoro ktoś studiuje dla samego studiowania i tak będzie [po pierwsze] marnym studentem, [po drugie] marnym magistrem. Widzę to po sobie – jest ; było kilka dziedzin, które w żadnym, nawet minimalnym stopniu, ani mnie nie poruszyły, ani nie zainteresowały. Po prostu je zdałem. Natomiast te, które uznałem za interesujące, siłą rzeczy, zgłębiam do dziś.
Dużo się mówi również o uczelniach wyższych, jako przekaźnikach wiedzy książkowej. Czysto teoretycznej. No i po pięciu latach nauki mogę w końcu z pełną odpowiedzialnością zgodzić się z tą hipotezą. System nauki, mimo, iż próbujący dostosować się do realiów i wymogów współczesnych czasów, nadal drepcze w miejscu. Gdyby nie praktyki w banku na drugim roku studiów, do dziś nie wiedziałbym jak w praktyce funkcjonuje bank [w banku nie ma pieniędzy…]. I mimo sporadycznie pojawiających się dygresji wykładowców, system nauki nadal jest teoretyczny i wymagający od studenta tylko i wyłącznie wiedzy książkowej. W żaden sposób moja wiedza, często praktyczna, zdobyta praktyką tudzież własnymi zainteresowaniami [np. GPW] nie była premiowana na zaliczeniach, czy egzaminach. Fakt, że była cenna, czasem doceniana na zajęciach, to nigdy wynagradzana. I to boli. Ponieważ osoby, które nigdy nie miały obycia chociażby z analizą techniczną akcji w praktyce, analizą raportów finansowych, czy nawet systemem transakcyjnym papierów udziałowych otrzymywały lepsze oceny końcowe z faktu [tylko i wyłącznie], iż nauczyły się tego [nie bójmy się tego słowa] na pamięć. Osobiście zawsze preferowałem system nauki, aby nie umieć za wszelką cenę – a rozumieć. By nie wiedzieć wszystkiego – a wiedzieć gdzie szukać. By wiedzieć wystarczająco dużo – i móc się wypowiadać. I w końcu, by wiedzieć jak się wie.
Oczywiście studia tak naprawdę mają więcej zalet, niż wad. Uczą samodzielności, obycia, życia i pewności siebie. Często znajomości, które zdobywając nieustannie podczas studiów rzutują w przyszłości [ale to przyjdzie i ocenić później]. Większość zalet, raczej ma mało wspólnego ze zdobytą studencką wiedzą. To raczej co innego. I ta pewność siebie może być zgubna. W końcu pracodawcy nie zawsze chcą zatrudniać studentów dziennych bez doświadczenia. Motywując to faktem, że są zarozumiali, przeceniają swoje możliwości i błyszczą tylko i wyłącznie wiedzą książkową. No cóż. Zawsze istniał stereotyp wyższości studenta stacjonarnego od zaocznego. No, a że w każdej legendzie, plotce i stereotypie jest trochę prawdy – pozostawię ten aspekt w milczeniu. Do oceny przez pryzmat własnych doświadczeń.
Studia to także imprezy, spotkania, swoisty styl bycia. Trudno pogodzić się z tym, iż to już tylko historia. Jak to śpiewał Boguś Linda – „nigdy papieros nie będzie tak smaczny, a wódka taka zimna i pożywna. Nigdy nie będzie tak ślicznych dziewczyn, nie będzie tak pysznych ciastek. Reprezentacja naszego kraju nie będzie miała takich wyników, już nigdy, nigdy nie będzie takich wędlin, coca coli, musztardy i takiego mleka. Już nigdy nie będzie takiego lata, słońce nie będzie już tak cudnie zachodzić i wschodzić. Księżyc już nigdy…”
♫ Świetliki i Linda - Filandia
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Spiderman
Wspinał się pajączek po rynnie... Lubie pająki. Przynajmniej skutecznie potrafią zatrzymać komary i muchy, które to ostatnio tumanami pchają się na meeting ze mną,

Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Przeciętniactwo
Znać swoją wartość, to nie znaczy być zarozumiałym. My Polacy jesteśmy do tego nieprzygotowani. Nas przyzwyczajono, że najlepiej jest być przeciętnym, a jak ktoś jest lepszy to wszystkich przekonuje, że tak nie jest. // Jerzy Dziewulski
Klasyk, który wie gdzie ma jaja, a w którym miejscu dupę...
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
34 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Wyniki ankiety "To mnie wkurwia"
Niniejszy wpis jest kontynuacją wątku rozpoczętego za sprawką ankiety obywatelskiej "To mnie wkurwia".
Najczęściej wymieniane odpowiedzi prezentuje poniższy wykres:
Jak widać najbardziej ankietowanych wkurwia polityka i sprawy związane ze współżyciem społecznym: głupota, hipokryzja, lenistwo, palenie, bezmyślność, chamstwo, czy gimnazjaliści. Potwierdziło to moje wcześniejsze przypuszczenia dotyczące tego, iż nie ma nic bardziej wkurwiającego aniżeli inny człowiek tudzież polityk (omg!).
Pozostałych odpowiedzi chyba nie trzeba komentować. Samo życie:
- brak kultury,
- brak pracy,
- brak snu,
- brak wolnego czasu,
- brak wyobraźni u ludzi,
- brzydkie dupy, które są słodkie,
- buractwo,
- byłe dziewczyny które pojawiają się w złych momentach,
- chrapanie ,
- cudze rzeczy na moim biurku ,
- cygara Cohiby kosztujące 60zł,
- czynne jedno okienko na poczcie / w banku / na stacji kolejowej / w urzędzie,
- deorganizacja,
- długi,
- dopalacze,
- drące morde dzieci,
- drechy,
- drogi Internet,
- drogowcy rozpoczynający remonty przed dłuższymi weekendami,
- Eurosport, ktory zamiast programowego snookera o 20 puszcza jakiegos cholernego tenisa, a nie mozna ,
- fochy,
- hałas w nocy,
- idioci na drodze,
- ignorancja,
- inflacja,
- ironia,
- jajko kosztujace 50gr,
- kac,
- Kaczyński na Wawelu,
- kierownik, który mnie straszy i podnosi na mnie bezpodstawnie głos,
- kobiety,
- kodeki do filmów,
- komentowanie w czasie oglądania filmów,
- komplementy w nadmiarze,
- komplikowanie mi życia pierdołami,
- komuniści,
- kości i inne śmieci w zupie,
- kurewska dobroć odpuszczajaca winy chujom czyli wybaczanie sbkom agentom, mafiozom, chujom okradajacym polske,
- kurewstwo kobiet,
- lockerz,
- ludzie, którzy nie myją rąk po wyjściu z kibla,
- ludzie, którzy zagłosowaliby na PO, nawet gdyby ta partia wystawiła w wyborach kupę,
- ładne dupy, które są głupie,
- łamiące się kable od słuchawek,
- małe dzieci drące się "mama" zamiast ruszyć dupę do domu,
- marchew z groszkiem,
- martyrologia kaczyńskich,
- matura,
- media podpierające się statami na grupie pięciuset-tysiąca osób, przeprowadzonymi przez firmy-wróżki,
- mentalność polaków,
- mieszkanie z rodzicami,
- nadmiar ludzi z wykształceniem ""wyższym"",
- nauka,
- niesłowność ludzi,
- niespłukany kibel,
- niesprawne urządzenia,
- nigeryjscy studenci prawa
- odrastające paznokcie,
- opinia, że nie ma wyboru między Komorowskim a Kaczyńskim,
- owsiak wybaczajacy zlodziejskim wolontariuszom",
- paczka papierosów kosztująca 10zł,
- pady serwerów,
- panie w dziekanacie,
- pijani kierowcy,
- podpita koleżanka, która śpi w moim łóżku,
- pogoń za pieniądzem,
- polska,
- polska mentalność niewolników,
- polskie seriale,
- popisowa trauma narodowa,
- przeglądarka internetowa,
- przeklinający ludzie,
- pseudointelektualiści i malkontenci których w tym kraju jest od zajebania,
- psująca się zmywarka,
- puszące się włosy,
- pyłki,
- pytania na które odpowiedź można łatwo znaleźć samemu,
- religijni ludzie,
- Rydzyk,
- sesja na ostatnim semestrze,
- snookera ogladac nawet przez platny dostep,
- srające psy pod balkonem,
- starsze babcie rozpychające się w autobusach,
- statycznie skonfigurowane połączenie WiFi,
- syreny,
- tanie piwa,
- te same mordy w polityce od ponad 20 lat,
- trollowanie,
- TVNowska propaganda,
- udzie na rolkach,
- upał,
- wilgoć i niska temperatura,
- włączanie kierunkowskazu przez kierujących tuż przed wykonaniem manewru skręcania,
- wrocławska komunikacja miejska,
- wypowiedzi pseudospecjalistów na różnych forach, psie kupy,
- wywyższanie się,
- zakłamanie,
- zamknięcie, zaszufladkowanie w odniesieniu do rasistów, antysemitów i im podobnych,
- złodzieje,
- ZUS, KRUS i NFZ.
Cytując jednego z ankietowanych:
Nic mnie już nie wkurwia bo mam już wszystko w dupie...
Uwaga: Badanie nie jest reprezentatywne.
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Wizja
Wizja to coś co ty widzisz, a czego nie widzą inni. Niektórzy powiedzieliby, że to podręczna definicja szaleństwa. Ale to także definicja ducha przedsiębiorczości. Aby odnieść sukces na jakimś polu trzeba w coś wierzyć z taką pasją, by mogło się to stać rzeczywistością... mówimy o tym z pasją, a pasja przekonuje. Można być dumnym z pracy, a to naprawdę ma wpływ na morale i motywację.
Wpadło w me pocięte, od przerzucania kartek łapska... Liz Clarke
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Przemyślenia po tragedii w Smoleńsku
Swojego czasu pisałem o Zbigniewie Relidze. Przed swoją śmiercią powiedział słowa, które do dziś tkwią mi w głowie. Słowa, wytrychy:
Odejdę… mnie tu już nie będzie – świat i tak się nie zmieni.
Jak zwykle przy tego rodzaju wydarzeniach. Przy śmierci, pojawia się smutek, żal. Emocje. Poczucie winy. Następnie element obwiniania i wewnętrznych rozterek. Często padają obietnice.
A co dalej? Nic. Życie jest życiem. Toczy się nadal. Tak jak mówił Religa – nie zmienia się nic.
Świat nie zmienił się po śmierci Jana Pawła II, Zbigniewa Religi i innych. Nie zmienił się również po śmierci Lecha i Marii Kaczyńskich. Ba! Nie oszukujmy się. Nie zmieni się również i po naszej…
Świata nie zmienia się ludzkimi tragediami. Świat zmienia się szczęściem ludzi. Tragedie tylko go komplikują.
♫ Slums Attack- I nie zmienia się nic
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Apostazja
... czyli jak stać się wolnym człowiekiem. Bez umoralnień i taniego sumienia. Bez katolickiego pogrzebu, bez księdza. Także afer obyczajowych i tego całego kościelnego materializmu.
Za to z własnym, indywidualnym światopoglądem. Z własnymi poglądami na temat aborcji, in vitro.
Swoje czasu nad tym myślałem. Sprawdzałem. Szukałem.
Apostazja (z gr. odstąpienie, bunt) - odejście od wiary; w pierwotnym znaczeniu - całkowite porzucenie wiary chrześcijańskiej. Współcześnie w polskich realiach i w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego formalność polegająca na złożeniu odpowiedniego pisma, które umożliwia "wykreślenie" ze wspólnoty tej religii i skutkuje m.in nie ujmowaniem przez urzędy jak GUS takiej osoby jako katolika / katoliczki.
Co najciekawsze. W wyniku apostazji, według kościoła, wszystkie wcześniej przyjęte sakramenty są ważne. Nie można z nimi zerwać. A więc chrzest nadal jest chrztem, bierzmowanie - bierzmowaniem, akt zaślubin - aktem zaślubin.
I tu największy ból dla całego kleru:
Boga z tego związku nie da się usunąć. Dlaczego? Ponieważ jak można usunąć coś, co nie istnieje?
56 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dekalog
Szukaj w ludziach dobra.
Znajdź sobie wielki cel.
Uwierz w miłość od pierwszego wejrzenia.
Nie śmiej się z cudzych marzeń.
Zrób sobie fajną fryzurę.
Nie daj się zwieść pozorom.
Miej zasady.
Łam zasady.
Nie traktuj się zbyt serio.
Nie zrywaj kontaktu.
Oglądaj mniej reklam.
Nie obwiniaj się jeśli jeszcze nie wiesz co zrobisz ze swoim życiem.
Oceniaj ludzi według ich serca a nie portfela.
♫ Smolik - 50 Tysięcy 881
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jarosław Kaczyński posrał się ze strachu
"To klęska polityki zagranicznej Sikorskiego!" Krzyknął Paweł Kowal z PiS. A Jarosław K. zesrał się w portki gdy pomyślał że Radosław S. może zostać kandydatem na prezydenta z ramienia PO.
Tak oto został skomentowany owy fakt przez prezesa największej opozycyjnej partii w Polsce:
Uniósł się nieprzyjemny smrodek.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Inni wiedzą lepiej
Gdybym zapytał klientów, czego chcą, wszyscy byliby zgodni: chcemy szybszych koni. Więc ich nie pytałem.
Henry Ford, amerykański przedsiębiorca.
Z reguły powinno pytać się klientów co chcą. Prowadzić z nimi dialog w sprawie ich własnych potrzeb w myśl marketingu holistycznego. Gdyby tylko (klienci) wiedzieli co chcą. Myślę że jednak mimo wszystko potrzebny jest ktoś kto to przeskoczy. Zrobi coś ponad ludźmi, ponad ówczesnymi czasami i standardami. Bo nic nie sprawia takiej motywacji jak stworzyć coś co będzie generowało kolejne potrzeby po ów dzień.
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Biblioteki są dobrem wspólnym!
I z taką wiedzą żyłem do ubiegłej soboty. Niestety. Kutek też z taką wiedzą żyje do dziś #1. I niestety muszę zwrócić uwagę na ten fakt, błąd poznawczy. Wychodzi na to, że:
BIBLIOTEKI NIE SĄ DOBREM WSPÓLNYM.
Przekonałem się o tym na własnej skórze. Udawszy się wraz z P. do biblioteki Uniwersytetu Ekonomicznego zostałem bezczelnie z niej wyproszony. W sumie można to nazwać po imieniu "wypierdolony za uszy". Powód: nie jestem zobligowany do przebywania w pomieszczeniu ze względu na fakt, iż nie mam statusu studenta tejże zaszczytnej uczelni wyższej. Gdy stwierdziłem, iż przybywam tutaj tylko i wyłącznie w celach pokojowych, w charakterze osoby towarzyszącej - pani z niezwykłą kulturą i jednoczesną arogancją wskazała swoim spuchniętym paluchem (od dłubania w nosie) na drzwi wyjściowe pamiętające czasy komunistycznej farby olejnej.
Przykład z życia: pięć minut później udawszy się do mojewszej biblioteki. Zostałem wraz z P. obsłużony przez sympatyczną panią, z uśmiechem na twarzy. Bez problemów, pytania o cokolwiek. Wypraszania, nadętości i burakowości wobec P. (w końcu obca, taka wyalienowana stała sobie cichutko na paluszkach).
Zostałem zmieszany. Nie wiedziałem już czy wiedza to dobro wspólne, czy biblioteka to własność publiczna. Nie wiem, chyba nigdy tego nie wiedziałem. Byłem w błędzie. Szukając u Boga znalazłem na stronie Waldemara Pawlaka takie oto słowa:
Nie ma większej siły niż idea której czas nastał.
I to chyba słowo wytrych. Bo przecież bezpłatny dostęp do wiedzy jest jednym z kryterium postania społeczeństwa innowacyjnego. Jak mamy być innowacyjni, rozwijający nowe technologie skoro dostęp do wiedzy nie jest równy dla każdego?
Zwrócić tutaj również należy na fakt, że Publiczne Uczelnie Wyższe min. owy Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu jest instytucją użytku publicznego, która sama z definicji powinna służyć społeczeństwu i jego dobru. Na dzień dzisiejszy mogę stwierdzić, że nie wykonuje ona wszystkich swoich zadań, a w szczególności utrudnia, wręcz uniemożliwia dostęp do wiedzy tym, którzy tę wiedzę pragną zgłębiać (studiować).
No ale cóż - skoro nie można nawet wejść... pooglądać okładek na półkach. O czym my tu mówimy.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Można oficjalnie bluzgać w Internecie
Uwaga uwaga. 1 lutego 2010 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał iż:
[...] używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest powszechnie akceptowane. Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.
Jednym słowem - zajebiście. Koniec z cenzurą internetu #1. Padł kolejny bastion.
Ponadto sąd zauważył również, że
[...] osoba wypowiadająca się na forum internetowym musi się liczyć z faktem, że opinie dotyczące jej wypowiedzi mogą być formułowane językiem typowym dla społeczności internautów. Należy również mieć na uwadze, że język ten jest często bardziej zwięzły i dosadny niż wykorzystywany w normalnej komunikacji.
Co ciekawe:
Zgodnie z przytoczonym przez Gazetę Prawną wyrokiem internauta, jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.
A co za tym idzie osoba pisząca w Internecie równoznacznie zgadza się na to, że to co pisze będzie i może być publikowane bez jej zgody (zgodnie z interpretacją prawa prasowego). Skoro Internauta piszący na jakimś forum jest osobą publiczną to Internet jak i jego osoba wpływają znacząco na funkcjonowanie społeczeństwa. I jest to w pewnym sensie tożsame z pewnym rodzajem trendsettingu i można to traktować jako dopełnienie tejże definicji jako ambasadorów marki. Co najciekawsze można go w pewnym sensie traktować jako uczestnika debaty publicznej przez co (tak jak pisałem wyżej) dobra osobiste osoby publicznej są chronione w mniejszym stopniu aniżeli osoby prywatnej. Oznacza to, że jeśli ktoś nas obrazi w Internecie, tudzież my obrazimy kogoś innego np. Prezydenta to można z dużym prawdopodobieństwem powołując się na takowy wyrok uniknąć kary.
Źródło: #1
Wniosek: Dajemy na luz
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Góra, dół. Sam już nie wiem
Pamiętaj:
Nie wolno wznosić się za wysoko.
Ponieważ masa ciągnie w dół.
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Złudzenia
Może i dziś zaskoczę, może nie. Może część obudzi się ze snu. A może i nie. Oznajmiam wszem i wobec że Polska to...
...przecież nie Beverly Hills 90210.
A galerianki i tak swoje. Zimy się nie boją.
♫ Jefferson Starship - Nothing Is Gonna Stop Us Now
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Owsiak nazwał mnie idiotą i zaprzeczył sam sobie
Jednym słowem: jestem idiotą którego szlag trafia gdy piszę o tym że Owsiak wali w ch...
Albo inaczej - szlag mnie trafia na to co taki idiota jak ja wypisuje.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Definicja reklamy
Wyszukałem w książce ciekawą definicje reklamy. Jest to "makroakt mowy o charakterze pośrednim i dominującej funkcji perswazyjnej, zbudowany z mikroaktów (pośrednich bądź bezpośrednich): zachęty, nakłaniania, stwierdzania, chwalenia, proponowania, rady, gwarancji i obietnicy oraz grzecznościowych, których funkcje pragmatyczne są zawsze podporządkowane funkcji naczelnej".
Chyba trudniej się już nie dało.
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Bateryjka na święta
W sklepie z częściami elektronicznymi:
Babcia, klientka: - Zamiast wina i wódki kupię tę baterię.
Sprzedawca: - Będzie pani zdrowsza...
Głos z kolejki: - ... i w nocy się nie przewróci.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Cytat dnia
cytat dzisiejszego dnia z maxichillout.pl
"jakiej firmy macie monitory?"
Sorki, ale musiałem. padłem.
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Poklikasz?
Czas wylać kolejne żale. Jak dobrze mieć Jogga.
Otóż, do rzeczy. Nie wiem jak można stawiać się w sytuacji na zasadzie „nie chce mi się tego zrobić – udam głupa, niech zrobi kto inny”. To śmieszne. Mnie automatycznie włączają się w umyśle filtry antyspamowe gdy słyszę „Koval, potrzebuje twojej pomocy”.
O nic nie proszę. Nie przepadam także za czyjąś pomocą. Nie oczekuje jej. Najpierw próbuję problem rozwiązać na swój własny sposób (z większym, bądź mniejszym powodzeniem). Wychodzę z założenia, że jeśli czegoś nie umiem – to chętnie się tego nauczę. Czy to podejście jest naprawdę takie straszne? Czegoś nie robisz, to tego nie umiesz…
Wysługiwanie się kimś innym jest dla mnie jednym z największych przejawów ludzkiej bezczelności. Szczególnie u osób, które potrafią nieźle zwodzić swoim urokiem (czyt. kobiety). Przez większość swojego życia spotykam się z tego rodzaju praktykami.
Nie mówię by sobie nie pomagać. Czasami zadawanie pytań lub próśb o totalne pierdoły jest wykonywane z automatu. Tak jak by niektórzy nie znali książek, Google itd (zdolność do poszukiwania i zdobywania informacji). Czy aż tak co po niektórzy są ułomni? A jeden z wykładowców zawsze powtarzał „Aby powiedzieć wam to w 10 min musiałem przeczytać 100 książek. Doceńcie to”. Już znam to uczucie. Po prostu tak jest prościej.
Szala przelewa się za każdym telefonem zawierającym „co u ciebie?”. Czasem nawet nie zdążę zrobić korekcyjnego oddechu. Sprawa jest jasna. Zaraz będę musiał coś pożyczać, pomagać, wyjaśniać a na końcu tłumaczyć się w poczuciu winy. Znałem swojego czasu osobę, która na tego rodzaju pytania reagowała rozłączeniem rozmowy. Sposób radykalny. Ale jakże prawdziwy.
Jednak i są tacy którzy bez skrępowania, z chęcią – bezinteresowną pomagają. Bo chcą. Bo nie mają nic innego do roboty. Bo lubią być docenieni. Dokonują autodestrukcji czasu wolnego. U mnie ani chęci, ani roboty i uznania u innych nie brakuje. Po prostu działa doświadczenie życiowe – „miej w dupie problemy innych” (za strategia życia nr 12).
A gdy już masz wszystkie problemy w dupie – omackiem okazuje się, że inni też mają cię w dupie. Ponieważ tak naprawdę ludzka egzystencja opiera się na „chceniu” czegoś i proszeniu o „coś”. A gdy niczego nie jesteś w stanie już dać od siebie jedną kreską, niczym malarz ścienny, zostajesz zamalowany. Dzzzzzzzzziiiiiiwny jest teń świat.
Wniosek płynie jeden – trudno znaleźć w zabieganym, ze zmienionym modelem konsumpcyjnym świecie kogoś, kto ma czas i chęci na bezinteresowne pogaduszki o dupie Maryny.
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Propozycja zmiany terminologii wulgaryzmów polskich
Wpadłem na to dziś. Co by nie zmienić może przekleństwa:
Cholera! Znów się nie udało.
Na:
AH1N1! Znów się nie udało.
A zamiast:
Ty cholero!
Używać:
Ty grypo!
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jutro dzień sądu ostatecznego
Tak, mam akcje Techmex. W czwartek po godzinie 10 rozpoczyna się rozprawa sądowa w sprawie upadłości. Albo będzie upadłość, albo upadłość likwidacyjna albo w ogóle jej nie będzie. Pytań jest dużo, możliwych odpowiedzi jeszcze więcej.
Posiadając akcje przed decydującą rozgrywką człowiek decyduje się na czysty hazard. W innym wypadku to duże ryzyko. Osobiście postawiłem na szali wszystkie zyski w ciągu ostatnich 220 sesji giełdowych. Idąc za F. Ch. Hebbel'em albo będę miał wszystko albo nic.
Jedno jest pewne - będzie to cenna lekcja strategii inwestycyjnej. Jeśli mi się nie uda, trudno. Uznam to za kolejne drogie doświadczenie. Doświadczenie które zaprocentuje... kiedyś
Jedni mawiają że na takie inwestycje trzeba mieć niezłe jaja, czy stalowe nerwy. Tak na prawdę inwestowanie na giełdzie uczy spokoju i panowania nad emocjami. Cały czas nad tym pracuje. W końcu to tylko pieniądze, a jednak o nie walczymy.
Na koniec cytat amerykańskiego komika, Willa Rogersa:
Nie bądź hazardzistą, zbierz wszystkie swoje oszczędności, kup dobre akcje i trzymaj je, aż pójdą w górę. Jeśli nie pójdą w górę, nie kupuj ich.
Wniosek: Ave tex!
10 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Półprawdy
Może w królestwie kłamstwa królem jest ten, kto posługuje się półprawdami?
Cytat z książki Henninga Mankella "Psy z rygi". Notabene niezłe kryminały pisuje.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jestem spokojny
A Lew Mikołajewicz Tołstoj mawiał:
Kto troszczy się o to, co ludzie o nim mówią, nigdy nie będzie spokojny.
I jestem...
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Śmiech na sali aby to klient Ery musiał się wykłócać o korzystne warunki umowy
Z Erą walczę od 8 lat. Zawsze wzbudzało to we mnie śmiech. Myśli nieczyste na temat farsy związanej z opcją przedłużenia umowy przez stałego klienta.
Nigdy nie mogłem zrozumieć tego, w jaki sposób firma która istnieje na rynku, w ktorym konkurencja bije po mordzie pozwala sobie na takie rzeczy. Rzeczy polegające na oszukiwaniu klientów.
Podobno aby wynegocjować warunki w Erze (dobre warunki) trzeba przygotować sobie dobre argumenty. Nie chodzi tu zapewne o mówienie że chce tańszy telefon bo jestem X lat w sieci. To musi być coś bardziej przemyślanego. Tak też uczyniłem. Postanowiłem zasięgnąć wiedzy tu i tam. Przejrzeć ich oferty, przeliczyć wszystko itd.
Śmiech na sali aby klient musiał wykłócać się o warunki umowy korzystne dla niego. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Sytuacja w której godząc się na standardowe warunki otrzymuję ofertę która jest gorsza od tej, którą otrzymują nowo zwerbowani użytkownicy z ulicy.
Dla przykładu: SE c902 dla nowych jest tańszy o 200zł niż dla stałych abonentów.
I tak w urodzinowej promocji nowy użytkownik otrzymuje 2x więcej darmowych minut. Czyli w abonamencie 85zł otrzymuję 340 minut, gdzie w analogicznej opcji przedłużenia dla stałych klientów otrzymuję abonament tańszy o 15zł i 290 minut. Oczywiście do tego mogę wybrać "atrakcyjne telefony w atrakcyjnych cenach". Po porównaniu cen telefonów wynika, że będąc nowym abonentem otrzymuję możliwość kupienia tańszego SE c902 niż podczas przedłużenia umowy (200zł różnicy).
Era wie co robi proponując takie a nie inne oferty swoim klientów. Albo wychodzi na to samo, albo nawet gorzej. Na co liczą? Liczą na to, iż użytkownik nie zapozna się z analogicznymi ofertami dla nowych abonentów (w końcu to jego nie dotyczy). Ba, zostanie omamiony przez wiecznie uśmiechniętych niczym Kazimierz Marcinkiewicz konsultantów, którzy stwierdzą, że "oferta dla stałych abonentów jest lepsza i otrzymuje się więcej". Nie należy w to wierzyć, bo tak nie jest. Nie od dziś wiadomo, że koszt pozyskania nowego klienta w tego rodzaju usługach jest o wiele niższy niż koszt utrzymania klienta w sieci. Dobrze wie o tym Play Mobile skoro werbują namiętnie, z humorem niezadowolonych klientów Ery i Plusa.
Era udostępnia swoim klientom np. w cenach 800-1100 zł telefony, które są do nabycia w sklepach za 420-800 zł. I nie mówię o komisach, tylko normalnych sklepach, Telefony są nowe, bez simlocków, i z oryginalnym softem producenta (era modyfikuje oprogramowanie producenta). Można takie telefony kupić na raty za 15-19 zł/m-c. Przykładowo komórka Samsung S7350 w moim abonamencie kosztuje 699zł, nowy w sklepie internetowym 850zł. A do tego wiąże mnie umowa na 24 miesiące.
Rachunek jest prosty! Rozwiązując umowę z Erą i przechodząc na (nie do końca korzystną ofertę na rynku Tak Taka) i tak wychodzimy na swoje. Dodatkowo kupując telefon na rynku wtórnym różnica ta powiększa się znacząco.
Z tej oto okazji postanowiłem do Ery napisać w celu rozwiązania umowy z końcem października. Moja wiadomość została przekazana do departamentu utrzymywania klienta (powiało zgrozą).
Jeśli rozważa Pan rozwiązanie umowy, informuję, że niezbędne będzie złożenie pisemnej dyspozycji. Wniosek dotyczący rezygnacji z usług (zawierający Pana dane osobowe, numer telefonu oraz odręczny podpis), proszę przesłać na adres:
Polska Telefonia Cyfrowa Sp. z o.o.
Al. Jerozolimskie 181
02-222 Warszawa
bądź złożyć osobiście w salonie albo sklepie firmowym sieci Era (pełny wykaz placówek firmowych sieci Era znajduje się na stronie www.era.pl w zakładce "Sieć sprzedaży").
PTC Era uwzględnia również wypowiedzenia przesłane mailem. Podanie zawierające wymagane dane powinno być zeskanowane i wysłane mailem jako załącznik do korespondencji.
Umowa ulegnie rozwiązaniu po upływie 30-dniowego okresu wypowiedzenia, ze skutkiem na ostatni dzień cyklu rozliczeniowego następującego po dniu wypowiedzenia.
Liczę, że przedstawione wyżej informacje są pomocne.
Z wyrazami szacunku
Beata M.
Starszy Konsultant ds. Utrzymania Klienta
Jestem w szoku. Myślałem że plotka o tym, iż Era ma w dupie stałych klientów jest przesadzona. Dziś się o tym przekonałem. Zostałem totalnie zignorowany. Dostałem jasny przekaz "chcesz odejść - wypierdalaj!". Największą ironią całej tej sprawy jest fakt, iż Departament Utrzymania Klienta wcale go nie utrzymuje. Chyba kończy się właśnie moja przygoda w Erze.
Btw. Z tym szacunkiem to też przesadzili.
Edit: Wypowiedziałem umowę abonencką w Erze. Nie można się z działem utrzymania klienta dogadać. Po niespełna 15 minutach gościu nie dał rady więcej mi ściemniać jaka to dobra jest ta oferta. Argumenty były chyba zbyt miażdżące. Dziś złożyłem wnioski. Za 30 dni znika pierwsza komórka z Ery, druga za 2 miesiące. Oczywiście swój nr. zabieram.
19 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Cóż może być piękniejszego
Cóż może być piękniejszego - chodzę, nie potrzebuje od nikogo nic, nie jestem ciężarem dla nikogo, mam wspaniałą rodzinę, jestem szanowany... Cóż może być piękniejszego.
Walenty Komarek, były ratownik górniczy
Za: Discovery historia "Zawsze idziemy po żywego" [film].
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Mentalność polskiego społeczeństwa
Jest taki portal, jedyny w swoim rodzaju, gdzie socjolodzy i statystycy mają idealną baze badawczą. Wręcz grupę reprezentatywną. Na tym portalu widać świetnie niektóre prawidłowości rządzące umysłami Polaków. To tam krzyczano - nie dla Naszej Klasy Fotka.pl, to tam krzyczano - nie nie chce NK bo to obciach, nie nie chce śledzika itd. Udowadnia to jedno [przy założeniu że NK jest grupą reprezentatywną] - polskie społeczeństwo jest otępiałe. Brakuje ludziom otwarcia na nowości, interakcje społeczną. Mówimy tutaj o najprostszych narzędziach webowych. Minimalne IQ potrzebne do używania śledzika, blipa itd na poziomie dziecka przedszkolnego. Strach pomyśleć o życiu tych ludzi. Ale co tam - w końcu wszyscy są fajni, szaleni, przyjacielscy i co najważniejsze - mają 700 znajomych w profilu.
Kiedyś rozesłałem zaproszenia do blip.pl. W odpowiedzi otrzymałem "milion wiadomości" pt.
Po co mi to gówno?
Wniosek: Przyszłość w młodym pokoleniu. Hej!
Jak coś mi się nie przydaję to nie krzyczę na lewo i prawo. Po prostu z tego nie korzystam. Zamiast kwitować inteligentnym "buahaha" radzę zajrzeć do takich portali jak Facebook czy Twitter. Ilość użytkowników korzystających z tego rodzaju narzędzi i "śledzików" jest zdumiewająca.
♫ Ploutarxos Giannis - To Fonazo
37 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Moda na wyśmiewanie wszystkiego
Wszystko zaczęło się od tego, że wkurzyłem się zobaczywszy na NK śmiechy i chichy odnośnie nowej opcji „śledzik”. Pojawił się kolejny ruch społeczny umieszczający szydzące obrazki w galerii pt „nie dla śledzika”. Kilku znajomych stwierdziło, że zamiast śledzika powinna być „wódeczka”, ktoś inny, że coś tam tralala. Wtedy też kumpel skwitował całą tę sytuację jednym stwierdzeniem:
Koval, ostatnio jest modna na wyśmiewanie wszystkiego
I chyba to jest klucz do rozwiązania takiego a nie innego zachowania społeczeństwa. A to jedni śmiali się z prezydenta (wiem, sam to robiłem), inni z Tuska, innych polityków, głównie PiSu, ciot, gejów, blachar itd.
Prześmiewanie – ok. Nie mam nic do tego. Ale gdy robi się to zbyt często, nagminnie – jest to, co najmniej niesmaczne, żałosne, nie na miejscu. Czasami nie chce mi się podobnych dyrdymałów słuchać. Sprowadzanie wszystkiego do absurdu nie jest chyba już domeną stylu. Społeczeństwo jako masa sama w sobie zawsze było, jest i będzie głupie, zacofane. Idealnym przykładem są Pokemony będące kilka lat temu trendy [Lay'sy, serial animowany itp]. Niestety, popularność jaką emanowały spowodowała, że z czegoś ciekawego przeistoczyły się w symbol obciachu. Przykładów takich jest bez liku.
Szale goryczy przelał program „Odliczanka” na Vh1. Pop kultura w krzywym zwierciadle. Dziś zaprezentowano serię najbardziej kiczowatych utworów. Wśród nich takie hiciory moich młodych lat jak:
- ♫ Mr President – Coco Jambo
- ♫ Survivor – Eye of the tiger
- ♫ Los Del Rio - La Macarena
Nie wspomnę już o tym, że utwory były komentowane przez takie gwiazdy jak Koniu, Tede. Brakowało jeszcze Skiby. Wszyscy idealnie mogliby stworzyć prześmiewczy trójkąt błaznów, w którym nawzajem licytowaliby się, kto powiedział śmieszniejszy tekst. Wszystko oczywiście opatrzone jak największą ilością metafor.
Z drugiej strony nie ma, co się dziwić – takie osoby jak te, który wyżej wymieniłem idealnie wpasują się w stwierdzenie kumpla zacytowane na początku wpisu. Nic nie poradzi się na to, że takie a nie inne rzeczy sprzedają się w polskiej telewizji. W końcu 100% komercja. Pop kultura się rozwija.
Wniosek: Z umiarem chamy.
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Otyłe dzieci
Dziś specjalnie przyobserwowałem podczas jazdy autobusem komunikacji miejskiej dzieci [nie, nie jestem pedofilem]...
Obserwacje zapewnie co niektórych nie zaskoczą, ale dzieci już w podstawówce wydają mi się jakieś takie przygrubawe, pyzowate. Jak na moje oko z 30% bachorów posiada problemy z nadwagą.
Swojego czasu miałem wykłady z pewnym kolesiem. Powiedział dość ciekawą rzecz, która po dziś dzień utkwiła mi w pamięci:
Dzieci za swoją otyłość w większości przypadków będą mogli podziękować swoim rodzicom
W gruncie rzeczy chodziło o to, że komórki tłuszczowe w organizmie człowieka tworzą się tylko raz, podczas pierwszych faz rozwojowych dziecka. A więc jeżeli dziecko "tłuczy" się już od maleńkości jego los w większości przypadków jest przesądzony.
Pokusiłem się sprawdzić moje obserwacje ze statystyką. Dużo się nie pomyliłem:
Niemal 16 proc. dzieci i nastolatków w Polsce cierpi na nadwagę lub otyłość.
Statystyki wskazują, że w ciągu ostatnich 20 lat występowanie otyłości wzrosło trzykrotnie. Obecnie na świecie nadwagę lub otyłość ma ponad połowa dorosłych i jedna piąta dzieci, a problem samej otyłości dotyczy jednej trzeciej dorosłych i 6 proc. dzieci. W Polsce odsetek osób otyłych wynosi 20 proc., a osób z nadwagą i otyłością - ponad 50 proc. Problem z nadliczbowymi kilogramami ma niemal 16 proc. dzieci i młodzieży w wieku szkolnym.
Statystyki nie ujmują osób posiadających problemy z utrzymaniem stałej wagi, co także należałoby doliczyć do wyników badań. Dostrzegam subtelną różnicę pomiędzy nadwagą [choroba] a problemem z nadwagą.
♫ Funk Providers - Little Fantasy (Thomas Turner Mix
Wniosek: Nie brać pożywienia od rodziców
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Robić nic
- Co dziś będziesz robił?
- Nic
- Przecież wczoraj robiłeś nic.
- Ale nie skończyłem!
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Życie to jedno wielkie zaburzenie psychiczne
Zastanowiła mnie jedna rzecz - czy ludzie, którzy mają ileś tam związków za sobą, mniej lub bardziej udanych zastanawiają się nad nimi. Zapewne budzą się samotni, na podłodze, podnoszą ciężką głowę i dukają sami do siebie:
Hej... czy to moja wina?
To chyba coś w rodzaju pobudki z ręką w nocniku. Trochę się przysnęło, człowiek się wybudza z hipnozy, patrzy a tu ma 40 lat swojego życia za sobą. Myśli - cholera gdzie ja to przepierdoliłem?
Czasami sam się na tym łapie. Siedzę w domu, godzinami. Zupełnie bez celu. Oglądam ambitne programy, discovery, te sprawy. Zupełnie mnie nic nie rusza. Gdy w TVN24 leci materiał o biednych dzieciach, kobietach gwałconych dwadzieścia razy przez swoich ojców po prostu uśmiecham się sam do siebie. Mówię "no way" i przełączam dalej. I tak mijają sekundy, minuty, godziny. Nic się nie dzieje.
Hej... czy to moja wina?
Cholera wie... Nie czuje by moje życie było puste. Wręcz przeciwnie - czuję się szczęśliwy. Niczego nie brakuje. A jednak, czuje się niedosyt. Bo zawsze można lepiej, bardziej i szybciej...
Z nudów założyłem FaceBooka. Bardziej pokurwionego narzędzia do kontaktów społecznych nie widziałem. Naskryptowali stronę tak, że momentami FF nie daje rady. Ale to i tak najmniejszy problem. W teście na posiadane zaburzenia psychiczne wyszło mi:
Masz w dupie zakazy i nakazy, często kłamiesz, nie lubisz ludzi, to takie małe gówienka na twojej drodze, uważasz żeby w nie nie wdepnąć, masz wiele imion, ale czujesz, że tylko jedno do ciebie pasuje, nie masz wyrzutów sumienia, czasmi przeszkadza ci samotność
ciężko z tobą wytrzymać, wszystko ma być idealnie, wolisz idealnych przyjaciół od tych których masz, a tych nie masz zbyt wielu, pochłaniają się regulaminy i porządek, lubisz oszczędzać, lubisz mieć wszystko pod kontrolą
Hej. Viva Kac Vegas...
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
"Tylko jedno życie masz! Szanuj ten Skarb"
By P. Sambor...
Inspiracja : Gabi Subbotko
By rozwiać wątpliwości... tak też tam jestem.
8 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Sie macie ludzie
Rysiek umarł w bardzo dobrym okresie. 5 lat po 89 roku. W Polsce są zupełnie inne warunki gospodarcze, Powstają wielkie firmy fonograficzne, te mastersy, które skupiają cały drobny przemysł muzyczny, zaczyna się glajsza, zaczyna się robić z tego co Rysiek kochał, z takiej cyganeryjnej branży nagle robi się przemysł i biuro. Zaczynają rządzić menedżerowie wielkich przedsiębiorstw, księgowi, spece od Public Relations, marketingu. Czy ktoś kto chociaż raz w życiu widział Riedla na scenie jest w stanie sobie go wyobrazić na tak zwanej profesjonalnej presturze bo jest wydanie nowej płyty, trzeba odwiedzić ileś tam redakcji, szczerzyć się i odpowiadać na mądrzejsze i głupsze pytania dziennikarzy? Czy jest ktoś w stanie wyobrazić sobie Riedla prezentowanego z tej okazji na okładce kolorowego, damskiego czasopisma jak opowiada rzewne androny o tym jak kupił sobie nowego Harleya? Ja osobiście sobie tego nie wyobrażam.
"Sie macie ludzie" / Jerzy Linder
Taka prawda... I co zrobisz. Nic nie zrobisz. Dla pieniędzy wszystko.
18 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Rekrutacja na studia pełną parą
Jak donosi onet.pl:
Niektórzy maturzyści przekraczają granice zdrowego rozsądku. Na Uniwersytecie Jagiellońskim rekordzista zarejestrował się na... 16 kierunkach.
Kandydaci rejestrują się na wybrane studia za pomocą elektronicznych formularzy, zamieszczonych na stronach internetowych uczelni. UJ nie wprowadził ograniczeń w rejestracji. Efekt? Nie brakuje kandydatów, którzy zapisali się na 16, 14, 13, 12, 11 czy 10 kierunków.*
A ostatnio jechawszy autobusem miejskim usłyszałem (i zapisałem):
Na Uniwersytecie 200 osób na dziennych i 3000 zaocznych... chamstwo
Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie (czy na odwrót)...
* czego się nie zrobi dla popularności.
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pstro w głowie
Fragment wywiadu z Arturem Borucem:
Szantażowanie, granie na uczuciach. Chociażby takich jak wiadomość od żony, że nie zobaczę więcej swojego syna. Ona wychodzi z założenia, że jest poszkodowana, i jej jedynym zajęciem jest zepsucie mi życia. Skończyła psychologię i wie, w jaką uderzyć strunę, by nagle wszystko przestało mieć sens. Chociaż gdyby była prawdziwym psychologiem, na pewno wiedziałaby, że nie może tak się zachowywać, bo niszczy w ten sposób także nasze dziecko. Mogę też zdementować, że jestem po rozwodzie. Nie jestem. Tak samo, jak nieprawdą jest, że to ja ją zostawiłem, bo zakochałem się w innej kobiecie. Kasia wyprowadziła się pierwsza, przed mistrzostwami Europy, powiedziała, że ma dość takiego życia. Zresztą rozstawaliśmy się już dwa razy wcześniej. W szpitalu przy narodzinach Alexa rozpłakałem się ze szczęścia, myślałem, że będę mógł się z nim normalnie widywać. Podzieliliśmy majątek, dałem żonie naprawdę dużo, choćby pięć mieszkań w Warszawie. Obiecała mi rozwód, ale później z wszystkiego się wycofała. Polskie prawo jest takie, że jeśli w rodzinie jest małe dziecko, to nie dostanie się rozwodu, gdy moja żona powie w sądzie, że mnie kocha. Jedyne, czego w życiu żałuję, to tego, że się ożeniłem. Miałem 21 lat i pstro w głowie - wyznał polski bramkarz występujący w Celticu Glasgow.
Przypomniała mi się taka jedna, co w sierpniu w wieku 20 lat wychodzi za mąż. Jaki to staż? No żebym to ja wiedział...
16 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Zrozumieć siebie to sztuka
Rudy fajną rzecz mi ostatnio powiedział w Tesco na temat tego dlaczego ludzie wpierniczają się z 40 produktami do kasy expresowej:
Oni sami siebie nie rozumieją.
To miało większą głębię niż myślał.
Wniosek: Zrozumieć siebie to sztuka.
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
iPhone + kubek Starbucksa = lans
No comment... nie wiedziałem tylko jaki jest symbol lansu. Niech to będzie pusta blachara.
30 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Definicja studenta
Definicja studenta: osoba która przez 5 lat spożywa jedzenie z puszki i przez reszte życia jest zadłużona.
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kontrola
Kontrolujesz dług, kontrolujesz wszystko.
Powiedzenie które sprawdza się często, a w szczególności w sprawach ekonomicznych.
Długi wywołują konflikty. Gdy powstaje dług, powstaje konflikt.
Nie lubię posiadać zobowiązań wobec osób trzecich, drugich także. Staram się oddawać skrupulatnie swoje długi. Nawet te kilku złotowe.
Główną zasadą by nie mieć długów powinno być "nie pożyczaj", kolejną "inwestuj za swoje", a następną "jeżeli już musisz pożyczyć oddawaj w terminie". Ta ostatnia dziwnie kojarzy się z terminem spłaty karty kredytowej. Tak też powstają długi, a raczej pułapka zadłużeniowa.
A gdy już komuś to nie wyjdzie i wywołał konflikt, pozostaje tylko Instytut Oszczędzania i ich złote myśli... heh
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Szyszką w łeb
Jak dwadzieścia trzy lata sikam do kibla w cel, dziś prawie spudłowałem.
Chyba się Pan pomylił. W taki sposób, to sobie Pan może pisać do kolegów.
Takiego tekstu dawno nie słyszałem. Chwilo jeszcze czuję się zastraszony. Cały się trzęsę. Serce bije jak oszalałe. Straciłem szacunek do samego siebie. Straciłem również umiejętność analizy i oceny rzeczywistości. Już nie wiem kto jest moim kolegą, a kto koleżanką?
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dlaczego nie głosowałem
Jedni mówią „Idę głosować, dlatego, że chcę mieć wybór”, ale tak naprawdę nie było wyboru.
„Ode mnie zależy, kto będzie mnie reprezentował” – nie chce by mnie reprezentował ktoś, o kim nic nie wiem.
„Głos jest zbyt cenny by go marnować” – to mógłby ktoś zapłacić za udzielenie głosu na obojętnie kogo. I wcale nie jest to głupie
„Chce by było lepiej” – a mi jest tu dobrze
„Trzeba zmieniać świat na lepsze” - jak bardzo naiwnym trzeba być by w to wierzyć?
„Chce mieć swojego człowieka w euro parlamencie” – głos jest anonimowy, szanse są znikome aby załatwić indywidualnie sprawę w euro parlamencie. Zresztą po co to komu
„Głosuję bo jestem patriotą” – w gruncie rzeczy UE nie ma nic wspólnego z patriotyzmem. Bardzo by chciała, ale nie ma.
„Na poziomie europejskim zapada większość, bo 40 do 70 % decyzji w sferze rolnictwa, przemysłu, administracji, edukacji i mają one wielki wpływ na nasze życie, życie naszego kraju” – a więc gdzie ten patriotyzm. Wynikałoby z tego, że polski sejm i senat jest zupełnie niepotrzebny. Wystarczy parlament europejski
„Przez tyle lat żyliśmy w komunizmie i walczyliśmy o prawa, o demokrację, o to, żeby móc głosować. Teraz, 20 lat później, mamy taką możliwość nie tylko na poziomie regionalnym i krajowym, ale teraz na europejskim” – z deszczu pod rynnę? Czasami wiele rzeczy w europie przypomina mi komunizm, mimo że go tak naprawdę nie znałem.
„Głosuję by nie dać szansy populistom” – na tym polega demokracja i grupa reprezentatywna. Im więcej osób pójdzie do urn, tym więcej głosów dostaną populiści.
„Głosuję na człowieka, któremu ufam” – dopóki nie będzie jednomandatowych okręgów wyborczych każdy oddany głos na zaufanego kandydata w magiczny sposób trafia do jednego wora, a co za tym idzie, każdy głosuje i tak na jedną, dwie, osoby z listy danej partii.
„Głosuję bo chce mieć prawo komentowania wydarzeń politycznych” – głosowałem w wyborach parlamentarnych i samorządowych. Idąc tym tokiem myślenia nie posiadam prawa komentowania polityki UE. Idąc dalej, w tych wyborach, w których uczestniczyłem brało udział wielu aktualnych eurodeputowanych, byłych posłów na których nie głosowałem.
A tak naprawdę, chyba sami widzicie że to puste slogany. Wieje nimi na kilometr. Szczerze to one mi zbytnio nie przeszkadzają. Ludzie ich potrzebują. Potrzebują motywacji, dodatkowej siły, która zaprowadzi ich za rączkę do urn. Mnie nie zaprowadziła. Po prostu nie chciało mi się tam iść. Nie znam ani jednego kandydata. I przede wszystkim nie było ładnych kandydatek, takich jak we Włoszech.
Niektórzy powinni zrozumieć, ze Europa do nich nie przyjdzie jeżeli sami do niej nie pójdą. To samo tyczy się również frekwencji w wyborach, kandydatów i tego co oferują swoim wyborcom… Cokolwiek to znaczy
15 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Historyczny moment na polskiej giełdzie
Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi,
my sie go boimy, na palcach chodzimy,
jak sie zbudzi to nas zje, jak się zbudzi, to nas zje.
Wczoraj byliśmy świadkami historycznego momentu. Pierwszy raz od stycznia pokonaliśmy punkt 1900 punktów na wig20. $$$$ lecą.
♫ Advance Patrol - Siente La Musica
Wniosek: Piękny prezent na dzień dziecka






