BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Chujowi dentyści – o mafii, lobbingu i spisku środowiska medycznego

biale zeby

Dentyści moim zdaniem to specyficzna grupa zawodowa. Nienawidzę tej mafii!

W 2011 roku był taki pomysł by studia medyczne na wydziale stomatologii zamienić na szkołę dentystyczną. Już wtedy głośno stomatolodzy protestowali, że w efekcie czego nastąpi obniżenie wysokiego statusu polskiego lekarza stomatologii w kogoś, kto przypomina technika. Nie przypomina Wam to czegoś? Money money money… A przecież w USA ten zawód jest tak powszechny właśnie z tego powodu. Dostępność tego rodzaju usług jest bardzo wysoka. Konkurencja również, a przez to i ceny niższe. Ale jak walczyć z tym zjawiskiem, skoro wiedzę o prowadzeniu biznesu na prywatnej praktyce stomatologicznej wpaja się tym ludziom już na studiach.

Wy też macie tak, że wychodząc od dentysty czujecie się wyruchani? Wyruchani finansowo rzecz jasna! Dentyści to chciwe i pazerne żmije, które wyduszą z Ciebie tyle pieniędzy ile się tylko da. Wszyscy należą do jednej mafii i żaden z nich nie będzie pluł na innego z tej samej grupy zawodowej. Widzielibyście minę mojego aktualnego dentysty, którego na pierwszej wizycie poinformowałem, że nie jestem zadowolony z poziomu usług i cen u poprzedniej dentystki. Póki pamiętał mnie i moje słowa płaciłem nieprzesadnie dużo. Szybko jednak mu przeszło. Rozumiem, że koszty wierteł, wyposażenia, gadżetów, materiałów. Drogo. Ale to wszystko jest przesadnie zawyżone.

Nie przypominam sobie w życiu żadnej wizyty u stomatologa, w której byłem zadowolony z wysokości rachunku i stosunku cena do jakości. Nie przypominam sobie dentysty, któremu zależałoby na moich zębach bardziej niż na pieniądzach. Dlatego w „dobrych” klinikach dentystycznych tak często można doświadczyć tak zwanej wartości dodanej: muzyka relaksacyjna, futurystyczny jasny gabinet, klimatyzacja, wygodny fotel lotniczy, miła pani na recepcji i sztucznie uprzejmy stomatolog, który włazi każdemu pacjentowi w dupsko. Można by tak wymieniać do woli.

Nie przypominam sobie też sytuacji, w której stomatolog informuje mnie po wstępnej diagnozie jaki jest właściwy koszt zabiegu. Natomiast bardzo często można usłyszeć teksty mające usprawiedliwić często irracjonalny cennik: „ooo matko”, „ale dziura”, „będzie sporo pracy”, „są 4 kanały”, „zaniedbane te zęby”, „kiedy ostatni raz był usuwany kamień?”, „powinien pan mieć aparat”. Nie kurwa – nie interesuje mnie że mam kilka zębów krzywych bo taka jest natura, że ludzie mają krzywe zęby. Wiem to doskonale. Nie interesuje mnie, że ta dziura to dużo roboty. Bo ilość roboty to względna rzecz – dla mnie osoby niedoświadczonej w naprawie zębów jest to nie do ocenienia. Tak samo jak trudno jest wyobrazić sobie przeciętnemu dentyście ile pracy kosztuje wymiana docisku sprzęgła w samochodzie. Nie interesuje mnie też, że dawno nie usuwałem kamienia, bo kamień na zębach gromadzi się bardzo szybko i by nad nim zapanować należałoby odwiedzać dentystę co 3 miesiące.

Interesuje mnie jednak etyka zawodowa dentystów. Bazują oni na niewiedzy ludzi. Bazują także na tym, że 90% pacjentów nigdy nie zakwestionuje jakości wykonanej usługi i jej kosztów. Daje im to wielkie pole do popisu w kształtowaniu ceny leczenia zębów. Są w tym bezbłędni. Znają cennik na pamięć i mogą go recytować o każdej porze dnia i nocy. Ale co się dziwić – w myśl złotej zasady, coś jest tyle warte ile ktoś chce za to zapłacić.

Płacimy za wygodę, gadżety, dyplomy na ścianie gabinetu i nazwisko stomatologa. Niekoniecznie za jego wyjątkowe umiejętności. Dentyści ciągle należą do najlepiej opłacanych zawodów medycznych – w porównaniu do innych profesji ich zarobki najszybciej rosną. Nic więc dziwnego, że stomatologia to najpopularniejszy kierunek studiów medycznych w ostatnich latach.

Na podstawie tych danych nie powinno nikogo dziwić, że założenie korony akrylowej w normalnym gabinecie to koszt 240 PLN (gdzie 30 PLN materiały, 40 PLN robota technika dentystycznego w laboratorium), a korony porcelanowej na cyrkonie 1500 PLN (100 PLN materiały, 70 PLN robota technika). Wstawienie podstawowej plomby światłoutwardzalnej 150 PLN (1 tubka dobrego kompozytu to koszt 120 PLN. Można z niej wykonać 10 plomb).

Pole do popisu w naciąganiu też jest ogromne. Oto najczęstsze przewinienia i oszustwa dentystów:

  • Leczenie kanałowe zębów na kilka wizyt, by za każdym razem pacjenta kasować od wizyty. Mimo, że można często zamknąć leczenie zęba w 2 wizytach.
  • Wypełnianie kanałów tak, że nadal są puste. Wmawianie tym samym pacjentom, że inny stomatolog wcześniej nie wypełnił do końca kanałów i należy je ponownie wypełnić.
  • Sugerowanie znieczulenia, mimo że nie jest ono potrzebne.
  • Rozwiercanie przebarwień na bruzdach z powodu rzekomej próchnicy.
  • Namawianie na bezsensowne zdjęcia RTG i panoramy zębów co roku, gdyż niezbędna jest ich aktualizacja.
  • Straszenie pacjentów, że w trybie pilnym należy wymienić wszystkie amalgamatowe plomby (wymiana nieuszkodzonych plomb).
  • Wyrywanie zdrowych zębów mądrości.
  • Absurdem jest zakres usług jakim się reklamują dentyści z kilkuletnim stażem: implantologia, periodontologia, protetyka, stomatologia estetyczna, chirurgia szczękowa. Jeśli jesteś od wszystkiego – jesteś do niczego.
  • Liczenie za ubytek, a nie za faktyczną naprawę zęba. Jeśli ząb ma próchnicę widoczną w 2 miejscach oznacza to, że próchnica jest także wewnątrz. To 1 ubytek. Większość dentystów policzy sobie podwójnie.

A Wy jakie wynieśliście doświadczenia z gabinetu stomatologicznego? Pochwalcie się w komentarzach.

2 komentarze

  1. >A przecież w USA ten zawód jest tak powszechny właśnie z tego powodu. Dostępność tego rodzaju usług jest bardzo wysoka. Konkurencja również, a przez to i ceny niższe.

    Coś takiego. A znajomy Amerykanin jak usłyszał cenę robienia jednego zęba to kupił bilet lotniczy do Polski w dwie strony, na miejscu zrobił co chciał i wrócił do kraju. Skąd masz informacje o niskich cenach?

    • @quest swojego czasu oglądałem wywiad z Amerykanką na Youtube i właśnie poruszyła temat fobii Amerykanów dot. dbania o zęby. Wynikało, że te usługi są powszechne i w miarę tanie (w odniesieniu do zarobków).

Skomentuj.