Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

29 Sty

Stop wysokim cenom paliw - protest w Kaliszu

Przed rozpoczęciem protestu krótką rozmowę z kierowcami odbyli policjanci z kaliskiej drogówki, pouczając ich co grozi za ewentualne łamanie przepisów ruchu drogowego. Tak jak zapowiedzieli - część kierowców utrudniających ruch na drodze zostało ukaranych.

Na koniec odbyło się rytualne tankowanie za 1 PLN. W moim przypadku "chlapnęło" się o 2 grosze za dużo.

facebook14 komentarzy

24 Sty

Hołdys vs reszta świata

Tytuł winien właściwie brzmieć "Hołdys vs ACTA", ale nie mogłem się powstrzymać. Do wpisu zainspirował mnie wczorajszy odcinek "Tomasz Lis na Żywo" #1 oraz wpis na swoim Blipie #2. Z uwagi na swój "egoizm" i rzekomy "narcyzm" nie komentuje wydarzeń niedotyczących swojej osoby. Dziś wyłamię się z owej szufladki.

Hołdys taki mądry, a w jego firmie zrobiono kiedyś kontrole i okazało się, ze wszystkie komputery miały... pirackie oprogramowanie. #ACTA

Otóż nie ma nic bardziej inspirującego jak hipokryzja otoczenia. Tak! Hipokryzja! I taki problem ma właśnie Zbigniew Hołdys aka "artysta", który jest "jedyną" osobą (jak sam zresztą przyznał), która popiera w Polsce pakt ACTA. A przecież:

Podczas kontroli w firmie Zbigniewa Hołdysa Business Software Aliance (BSA) - organizacja zajmująca się zwalczaniem piractwa komputerowego - znalazła oprogramowanie, na które znany muzyk nie posiadał licencji.

Co ciekawe sama sprawa toczyła się ponad 6 lat (od 2000 do 2006 roku), w której "artysta" dawał antypiracki koncert hipokryzji. Finałem sprawy była zawarta ugoda, w której Zbigniew Hołdys zobowiązał się do przekazania na rzecz dwóch domów dziecka w Lublinie zestawów komputerowych.

Czy zatem stosowne jest występowanie przed opinią publiczną jako zagorzały obrońca twórców i zwolennik ACTA? Czy może jest to swoista pokuta za przeszłość?

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że kopiowanie treści oraz ich rozpowszechnianie bez zgody autorów jest niezgodne z obowiązującym prawem. W przypadku muzyki (a dokładnie artystów) medal ma zawsze dwie strony:

  • kim byliby dotychczasowi twórcy, gdyby założyć, że piractwo nie istnieje?
  • jaką muzykę graliby dotychczasowi muzycy, gdyby założyć, że słuchali przez całe życie tylko legalnej muzyki?

Pytania te pozostawiam bez odpowiedzi.

facebook11 komentarzy

17 Sty

Portret własny

Self-portrait

Polak. Podobno katolik. Klasa średnia. Dużo powiedziane.

facebook6 komentarzy

facebook2 komentarze

11 Sty

Powroty

Kiedyś wybudowano most. Połączył Dilles Bottom w Ohio z Moundsville w Zachodniej Virginii. Rozciąga się 912 stóp ponad rzeką Ohio. 12 100 ludzi używa tego mostu codziennie. Zaoszczędził on 35 mil jazdy w każdą stronę pomiędzy Wheeling i New Martinsville. To daje 847 000 mil jazdy dziennie... 25 410 000 mil w miesiącu i 304 miliony 920 tysięcy mil w roku. Został ukończony ten projekt w 1986 i odkąd istnieje zaoszczędził 6 miliardów 708 milionów 240 tysięcy mil, których nie trzeba pokonywać. Przyjmując, że prędkość jazdy to 50 mil na godzinę, to w ciągu 134 milionów 164 tysięcy 800 godzin albo 559 tysięcy 20 dni ten malutki most zaoszczędził ludziom na dojeździe 1531 lat ich życia, którego nie zmarnowali na siedzeniu w samochodzie. 1531 lat!

Sęk tkwi w tym, że niektórzy ludzie lubią długo wracać do domu...

facebook3 komentarze

9 Sty

PiotrK - vCard project

Po wielu roboczogodzinach prac i przeciwnościach losu - uruchomiłem najnowszy projekt - PiotrK.com

darmowy hosting obrazków

Czym jest vCard Project?

vCard Project to rodzaj wirtualnej wizytówki dostępnej online. Zawiera krótką, lakoniczną informację o autorze oraz hiperłącza prowadzące do zewnętrznych profili np. w serwisach społecznościowych. Pełni rolę internetowego identyfikatora. Miejsca, w którym możemy samodzielnie kontrolować swój wizerunek i dowolnie go kształtować.

Co w wersji 1.1?

W najbliższym czasie prawdopodobnie oskryptuję wyświetlanie losowego statusu z listy "Strategia życia".

facebook7 komentarzy

2 Sty

Żyj i nie licz czasu

Nowy rok. Nowe wyzwania. Nieuniknione zmiany. Ale czy nowe cele? Chyba nie. Bo cele, jako tako nie zmieniają się. Od tak! A szczególnie nie pod wpływem kartek w kalendarzu. W przypadku noworocznych postanowień – klimat do ich wprowadzania w życie jest cały czas, przez 365 dni. Zupełnie nie rozumiem tych, którzy czekają na nie do końca roku. Z lenistwa? A może tylko z racji uspokojenia swojego sumienia?

1 stycznia odetchnąłem. Po raz kolejny. Ulżyło. Aczkolwiek trochę szkoda tego pieprzonego 2011. To był dobry rok. Udało się zarobić na święty spokój. Zrealizować pośrednie cele. I to nawet z nadmiarem. Nie powiem – było bajecznie. Ale chwila! Styczeń to raczej możliwość oczyszczenia umysłu od trosk i wewnętrznego chaosu. Tak jak wtedy, gdy obroniłem pracę magisterską i naprawdę nie wiedziałem, co myśleć. To taki stan umysłu, w którym nie wiadomo, jaką drogę wybrać. Stoisz na rozdrożu i … po prostu stoisz.

W tym wypadku, co prawda droga jest znana i wiadomo gdzie iść, ale chęć przycupnięcia, odpoczynku jest prawdopodobnie silniejsza. Zatrzymać się i rozejrzeć po okolicy – to dobry plan.

Cały czas też, jak wielcy tego świata marzę... Marzę o dalekich podróżach oraz życiu bez papierowego chamstwa i typowo ludzkich problemów. W spokoju! W pokoju!

Wniosek: Żyj i nie licz czasu.

facebookDodaj komentarz