BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Wybory 2010

Do wyborów coraz mniej czasu. I co ciekawe – napięcie rośnie. Chociażby za sprawką „Po trupach do celu#1 i innych tego typu materiałów. Dziś w programie „Teraz My” odbyła się burzliwa dyskusja na temat tego czy utwór nagrany przez Wojewódzkiego i Figurskiego był zasadny.

Otóż, skoro mówimy o utworze muzycznym, to o jego twórcach należy mówić per artyści. A skoro są artystami to czyż nie należy im się pewna swoboda wypowiedzi i dowolność formy jakiej używają? Ależ tak. Już nikt nie pamięta Top One, czy rapera Mezo, którzy zdecydowanie opowiedzieli się za taką a nie inną partią. Nagle wpadamy w kolejny schemat, właściwie nie wiem czemu – że skoro ktoś sprzeciwia się retoryce Prawa i Sprawiedliwości MUSI występować z perspektywy wspieracza Platformy Obywatelskiej. Oczywiście publicyści i dziennikarze za sprawką piosenki nagranej na antenie Eska Rock zaczęli zastanawiać się, na kogo zamówienie powstał tego rodzaju materiał. To tez jest w pewnym sensie niepokojące. Skoro dziennikarz myśli i rozumuje w ten sposób, zaczyna się zastanawiać, który materiał został zrealizowany na czyje zamówienie, to na miejscu opinii publicznej czułbym się zaniepokojony. To tak jakby fałszować opinie na temat produktów w serwisie ceneo.pl. Ten sam typ działalności. Irracjonalne!

Odpowiedz niektórych środowisk jest zdumiewająca. Wręcz podobna do tej, którą opisuje Dawkins w jednym ze swoich wywiadów. Twierdzi on, że największa agresja wobec jego książek nie płynie od osób wierzących, ale od osób niereligijnych. Jak można zrozumieć słowo „niereligijny”? Słowo to oznacza, iż dajmy na to prawdziwy katolik przyjąłby krytykę z pokorą. Pseudokatolik odpowie kosmiczną agresją. Z dużym prawdopodobieństwem można uznać, iż osoby, które wypowiadają się z wrogością w stosunku do swoich przeciwników, za osoby tak naprawdę niemające nic wspólnego z PiS’em. Ich poglądy to tylko wynik pomyłki. Może złego zrozumienia i zdefiniowania własnych poglądów, programu partii, czy też pewnej ułomności społecznej (Słynne już „Super partia! Kurwo!” #2. Stąd też poglądy i wypowiedzi tychże ludzi można wykluczyć z listy osób mających cokolwiek ważnego i tym samym sensownego do powiedzenia.

Inną rzeczą są media. Uparcie, przez te 20 lat polskiej demokracji skutecznie próbują kompromitować panujący ustrój. Śmieszny przykład – w okresie przedwyborczym do analiz i sondaży wybiera się próbę 500 (słownie: pięciuset) osób. Nie wiem, na jakiej zasadzie 500 osób może być reprezentatywne w stosunku do 40 milionów Polaków, ale pewnie znajdzie się ktoś, kto naukowo, liczbami mi to udowodni. Ja niestety uważam, że odchylenia i zmienność w takiej próbie jest na zbyt dużym poziomie. Ale pewnie większości wyborcom to wystarcza, skoro sugerują się tymi, a nie innymi wynikami sondaży…

Innym czynnikiem, który strasznie denerwuje w okresie przedwyborczym to efekty psychologiczne min. M. Duvergera. Chodzi tutaj głównie o występującą wśród wyborców blokadę zniechęcającą do popierania ugrupowań mających małe szanse na wygraną. Z tegoż też względu duża część osób uprawnionych do głosowania uważa, że nie mają wyboru pomiędzy Bronisławem Komorowskim a Jarosławem Kaczyńskim. Deformacja woli wyborców, jako bezpośredni efekt systemu wyborczego jest często spotykana w państwach, w których ustrój polityczny jest młody, dopiero kształtujący się. Stąd też zachodzi kolejny wariant możliwości – „ciągle te same twarze w polityce”. Skoro nowa partia ma problem ze zdobyciem poparcia ze względu na brak rozpoznawalności swoich członków, uzyskuje dzięki powyższemu efektowi psychologicznemu mniej głosów,. Według wyborców nie ma realnych szans na zdobycie władzy, co z reguły przyczynia się do jeszcze większego ograniczenia głosów oddanych na partie mniejszościowe.

Tak czy inaczej, życzę sobie, iż mimo niezdecydowania 1/3 ankietowanych – Polacy nie zagłosują na mniejsze zło. Zawsze można zaznaczyć kilku, wszystkich, żadnego bądź dopisać swojego kandydata na listę. Pozwoli to spełnić swoisty obowiązek obywatelski. Nie spowoduje kolejnej społecznej szopki. Oszczędzi również nadziei tym, którzy myślą, że w łatwy sposób mogą zdobyć głosy tych, którzy są wiecznie niezdecydowani…

14 komentarzy

  1. Ja z kolei często jestem wyzywany od PiSuara, pojeba (i inne epitety), gdy ośmielam się skrytykować wypowiedź któregoś z polityków Platformy Obywatelskiej lub jego zachowanie.

    Niestety tak jest, że media (w domyśle internet) są zdominowane przez dzieci. I nie chodzi mi o tzw. „dzieci neostrady”, tylko o dzieci mentalne. To nie są osoby zainteresowane polityką, to nawet nie są kibice tylko chuligani sieciowi (aby nie napisać wprost śmieciarze).

    To czego to zachowanie porównać? Najlepszym chyba obrazem jest zerknięcie w komentarze pod informacjami sportowymi, a konkretniej z dziedziny piłki nożnej, bo jakoś przy pozostałych sportach ów dzieci stanowią znacznie mniejszy odsetek.

    Dzielenie na swoich i kurwy.
    Jak nie z nami to za Legią/Widzewem/Lechem/Wisłą (w zależności od zespołów, których new bezpośrednio dotyczy).

    W realnym świecie nie jest tak źle. Na krytykę ulubieńca rozmówca nie odpowiada „a twój wódz [Tusk/Kaczyński] to coś-tam” (w zależności kogo skrytykowałeś), ani nie rzuci inwektywą. Najwyżej się uśmiechnie pobłażliwie, ale dyskutować dalej z nim można.

    Wbrew temu, co chuliganom sieciowym się wydaje, jaja ma się wtedy gdy kibicuje się swoim, a nie bluzga po przeciwniku.

  2. Inną rzeczą są media. Uparcie, przez te 20 lat polskiej demokracji skutecznie próbują kompromitować panujący ustrój. Śmieszny przykład – w okresie przedwyborczym do analiz i sondaży wybiera się próbę 500 (słownie: pięciuset) osób. Nie wiem, na jakiej zasadzie 500 osób może być reprezentatywne w stosunku do 40 milionów Polaków, ale pewnie znajdzie się ktoś, kto naukowo, liczbami mi to udowodni. Ja niestety uważam, że odchylenia i zmienność w takiej próbie jest na zbyt dużym poziomie.

    Akurat małe próbki dla kompromitowania ustroju mają niewielkie znaczenie, to służy do innych myków. Robi się niewielkie przekłamanie przy odpowiedziach [ot, np. ludzie UPRu twierdzą od dawien dawna, że ich wyniki w sondażach w niezerowym stopniu napędzane są prościutkim zabiegiem, jakim – zamiast wymienienia partii z nazwy – jest worek pt. „inne partie”] plus równie niewielkie zawirowania przy doborze próby… i zamiast „tendencji do kompromitowania” dostajesz do łapy potężne narzędzie do kształtowania opinii lemingów.

    „Reprezentatywna” próba 500 osób to oczywiście jakaś paranoja… dawno już planuję wreszcie to przeliczyć, ale książki na strychu i zawsze jest coś innego do zrobienia 🙂 Bez liczenia mogę nieoficjalnie powiedzieć tylko tyle, że koleżanka pracująca dla którejś firmy ankieterskiej powiedziała kiedyś, że poziomy ufności. liczone są pod największe frakcje, czego nawet – w połączeniu z powyższymi – nie chce mi się już nawet szerzej komentować.

  3. Szacun dla ludzi przejmujących się i co najważniejsze, wierzących w sondaże. Dla mnie statystyka (a przynajmniej (TVN szczególnie, kocham ten ich zwrot „gdyby wybory odbyły się dzisiaj”; ale się nie odbywają więc chuj mnie to obchodzi?).

    Co do oddania nieważnego głosu – imo nie jest to spełnienie obywatelskiego obowiązku.

  4. @torero dodam jeszcze że w tą próbę 500 osób nie wierzyłem. ale jak wczoraj w teraz my zobaczyłem mały, prawie niewidocznym druczkiem na dole ekranu, a raczej ich telebimu to uwierzyłem. ani słowa na temat metodologii badania nie wspomnieli. Dla mnie to jest skandal. Równie dobrze może PiS, PO czy SLD iść pod budkę z piwem i zrobić badanie, albo lepiej wysłać ankiete do subskrybentów swojego newslettera i powiedzieć że wyniki są wiarygodne…

  5. „Jak wynika z sondażu przeprowadzonego na portalu onet.pl, 100% polskiego społeczeństwa posiada dostęp do internetu.”
    Czy jak to to tam szło. 😉

  6. Już nikt nie pamięta Top One, czy rapera Mezo, którzy zdecydowanie
    opowiedzieli się za taką a nie inną partią.

    Z tym że Mezo i Top One nie szkalowali żadnego z kandydatów (jeszcze w dodatku twierdząc że są niezależni), a jawnie wyrażali poparcie dla jednego, konkretnego.

    skoro ktoś sprzeciwia się retoryce Prawa i Sprawiedliwości
    MUSI występować z perspektywy wspieracza Platformy Obywatelskiej.

    Jeżeli mowa o osobach publicznie rozpoznawalnych, to zazwyczaj tak po prostu jest. Ze względu na znikomą szkodliwość społeczną nie mówimy oczywiście o blogerach.

  7. No własnie!

    Mi nie odpowiada kampania NIE-coś tam/ktoś tam, a w dodatku prowadzona przez polityka miałkiego, bez charyzmy, sztucznego do granic możliwości, z wyraźnym kompleksem Kaczyńskich. Na NiePiSie już się dużo nie ugra, trzeba zacząć się prezentować.

  8. Co do tej już sławetnej piosenki Wojewódzkiego, to genialny odpór dał Szymon Majewski w swoim programie (szkoda, że nigdzie na sieci nie znalazłem wideo z tym fragmentem programu). I to w zasadzie wyczerpało temat… nie wiem po co te wielkie dyskusje o tym utworze.

    A co do efektów psychologicznych typu syndrom straconego głosu… cóż, mnie to też wnerwia, ale bez zmiany ordynacji wyborczej, zasad prowadzenia kampanii i finansowania partii, nic się z tym nie da zrobić.

  9. co do utworu to myślę, że przegieli. Zwrot „po trupach do celu” dosłownie wskazuje na smoleńską tragedię. Nie wiem, czy był to zamierzony zabieg… ,ale tak to zostało odebrane.

    Jeżeli chodzi o polityków to wzajemnie obrzucają się błotem. I czasem wydaje mi się, że nie skonczy się ta kłótnia obustronna (PO/PIS) dopóki do władzy nie dojdzie ktoś trzeci. Wtedy prawica sie zjedna

  10. @VeD: Jak pokazuje najnowszy sondaż CBOS, przeprowadzony na zlecenie Nowego Pompona, 50% Polaków nie zdaje sobie sprawy z faktu, że stanowi połowę społeczeństwa.

  11. 500 osób to kpina, ale tekst:

    Równie dobrze może PiS, PO czy SLD iść pod budkę z piwem i zrobić badanie, albo lepiej wysłać ankiete do subskrybentów swojego newslettera i powiedzieć że wyniki są wiarygodne…

    to strzał ślepą kulą ze złamanej procy w wyłamaną sztachetę w płocie. Jeżeli „PiS, PO czy SLD” poszłoby pod budkę z piwem i zebrało opinie czterech pijaczków, to miałoby…? Opinię czterech pijaczków. A te 500 osób jest weryfikowane— albo w bazie danych badający mają informacje o zarobkach, wykształceniu, miejscu zamieszkania, wieku, sytuacji rodzinnej etc, albo ankieterzy o to pytają przed zadaniem pytania sondażowego. Czyli jeżeli z badań demograficznych masz 3% 40-50 latków o wyższym wykształceniu, zarobkach 3-6 tys miesięcznie, zamieszkałych w mieście, to spośród 500 zapytanych 15 musi spełnić te warunki. Etc.

  12. KP: o testowaniu hipotez statystycznych słyszeliśmy? Doborze próby? Poziomie ufności? Bez tego – albo jeśli wskaźniki struktury policzone są „po bożemu” tylko dla największych frakcji – „próba 500-osobowa” niewiele się różni od grupy pijaczków pod względem wartości badawczej… Oczywiście wszystko i tak przy optymistycznym założeniu, że po drodze dokłada się należytej staranności, czego np. najwyraźniej brakło pieskom podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, bo dziwnym trafem wszystkie ostatnie publiczne sondaże wskazywały na Tuska…

    I jeszcze przyczynek do dyskusji, naświetlający „ciemną stronę księżyca” – oczywiście można się z nim z założenia nie zgodzić, bo nie… http://www.bibula.com/?p=21457

  13. @kp chodziło mi o to że próbę można dobrać tak że można zrobić z badaniem co się chce… 15 osób z danego rodzaju poziomu społeczeństwa nie przekonuje mnie… daje to mniej niż 1 osobę z danego rodzaju na województwo… a wiemy przecież że w jednym województwie PO ma większe poparcie, w innym PiS itd… a jeszcze do tego dochodzi różnica, w której jedna osoba wykształcona może popierać zarówno partię X jak i Y… więc tym bardziej dyskwalifikuje taką próbę… jak dla mnie rozbieżność wyników nadal będzie zbyt duża. A przecież też nie zawsze ludzie nie mówią w ankietach prawdy, potwierdzają to wyniki badań z zakresu neuromarketingu. Dlatego też błąd statystyczny na poziomie 3% w przypadku próby 500 i 1 mln ma różnorakie znaczenie… jak się mylę poprawcie mnie.

    inna sprawa, że te szybkie badania na probie 500 osób mają być szybkie, także tanie… ale to niczego nie tłumaczy… do pracy magisterskiej próba 500 osób jak najbardziej, ale nie do mediów kształtujących opinie społeczeństwa…

  14. nie nalezy kpic z czyjejs smierci. kazdego ona czeka.

Skomentuj.