Kup pan pleśń w Carrefour
Mieć ochotę na gyrosa własnej roboty.
"Otwórz, wypełnij i delektuj się" głosi napis na opakowaniu. Czy to sarkazm?
Kilka chwil później nie mieć ochoty na gyrosa własnej roboty. Termin spożycia do dziś.
Wniosek: Smacznego.
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Świąteczna nauka
Bilans świąt jest nieubłagany. Dodatkowa zwała tłuszczu, przejedzenie i para gaci.
W święta za to nauczyłem się jednego: można prosić o jedno, a chcieć czego innego.
♫ T-Rex - Children of the revolution
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Promocja UAM
W trochę niecodzienny sposób. Jako sympatyczną, żywiołową i zabawną uczelnię wyższą... Z ładnymi studentkami...
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kot simona
Każdy kot myśli że jest u siebie, nawet jeśli nie jest. Ten typ też tak ma.
Pół dnia wspinał się po meblach, po sam sufit, by na sam koniec miauczeniem oznajmić mi, że nie potrafi zejść...
Btw. Kot simona.
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Bateryjka na święta
W sklepie z częściami elektronicznymi:
Babcia, klientka: - Zamiast wina i wódki kupię tę baterię.
Sprzedawca: - Będzie pani zdrowsza...
Głos z kolejki: - ... i w nocy się nie przewróci.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Choinkowanie
Ubieranie choinek czas zacząć (czyt. kłótnie o to w którym miejscu powiesić bombkę).
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nabici w Święta
Tłok, pośpiech, masę rzeczy do kupienia. Pęd za niczym. Do przodu. W pośpiechu mijamy nie zauważając znajomych i kilka małych szczególików. Należą do nich między innymi etykiety z cenami.
Zawsze podejrzewałem topowe sklepy podczas przedświątecznego okresu o podwyżki cen. Dziś z P. przyłapaliśmy min. Media Markt i Tesco na cwaniactwie na gorącym uczynku. Dla przykładu posłużą mi gry na konsole. Przykładowo aktualnie w Tesco można zakupić obojętnie jaką grę na PS2 za nie mniej niż 49,99 PLN. W listopadzie poziom cen był bardziej zróżnicowany i można było znaleźć niektóre pozycje już od 30zł. W Media Markt podobnie – wszystkie produkty podrożały, o co najmniej 10%.
Skąd o tym wiem? Z P. kupując w Media Markt grę Burnout Revenge cena na etykiecie wynosiła 44,99 PLN. W kasie pani policzyła już 49,99 PLN. Daje to około 10% więcej. Oczywiście nie zgodziłem się na taką cenę. Miałem do tego prawo (po wykonaniu kilku telefonów do kierownictwa w systemie cena została obniżona w ciągu dosłownie kilku minut). Doskonale pamiętam ulotkę UOKiK nt. prawa konsumentów podczas zakupów:
Sprzedawca musi podać konsumentowi ostateczną cenę produktu, zawierającą wszystkie podatki i obciążenia. Cena podana na towarze lub na półce nie może być
podwyższana przy kasie.
Nie wierzę w przypadki. Nic nie dzieję się przypadkowo. Cały szwindel Media Marktu polegał na tym, że postanowili w okresie przedświątecznym podnieść ceny, o co najmniej 10%. Niestety nierozważny, romantyczny, może zakochany pracownik zapomniał przekleić etykietę na opakowaniu produktu.
A co po świętach? Po świętach zobaczymy niebywałe okazje, wysprzedaże, promocje. Obniżki o wysokość VAT, czy wielkie czyszczenie magazynów. Co w rzeczywistości jest wielką ściemą. A sama, rzeczywista obniżka jest w gruncie rzeczy kolejną fikcją (promocja w cenie).
Patrząc na niektóre długie rachunki z kas fiskalnych zastanawiam się ile razy taka sytuacja zaistniała.
Sam UOKiK doskonale o tym procederze wie. Niestety zapewne jest to w granicach prawa (skoro nie reaguje). Prosi niemniej konsumentów o ostrożność przy półkach sklepowych. Jak wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie UOKiK przez TNS OBOP, dla ponad 80 proc. z nas podstawowym kryterium branym pod uwagę podczas podejmowania decyzji zakupowych jest cena. Powoduje to, że jesteśmy bardzo podatni na wszelkiego rodzaju obniżki cenowe – promocje, przeceny, wyprzedaże. Zanim jednak damy się na nie skusić (aż trzy na cztery promocje nie są dla klientów żadną okazją):
- Zwracajmy uwagę na produkty na półce obok – zdarza się, że ten sam produkt bez promocji jest tańszy,
- Krytycznie oceniajmy ofertę z gratisami – często za taki prezent albo musimy zapłacić, albo okazuje się, że zakup towaru bez upominku jest znacznie bardziej opłacalny; porównaj ceny,
- Oceniajmy krytycznie przekreślone ceny – w każdym przypadku zadaj sobie pytanie, czy rzecz, którą masz zamiar kupić, faktycznie jest warta tyle, ile żąda za nią sprzedawca.
♫ Black Eyed Peas - Meet Me Halfway
Wniosek: Nie ma nic za darmo.
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nowe zabawki #3 - Logitech Harmony 555
Leże… na dywanie shaggy i nie mogę się nacieszyć jak to Logitech za 230zł ułatwił mi życie. Nie posiadam już 3 pilotów, nie posiadam już 2 pilotów. Posiadam 1 pilot! Logitech Harmony 555.
Dla jednych 230zł to dużo, dla innych to powód by wydać je, na co inne. A ja spełniłem podstawowy wymóg obrastania w tłuszcz – „Pier…le nie wstaje”.
Konfiguracja mimo swojej prostoty zajmuje trochę czasu. Uziemiła mnie na 2 godziny. Mimo kreatora wprowadziłem do obsługi kilka sprytnych poprawek. Wyszukiwanie urządzeń, które chcemy obsługiwać jest proste, aczkolwiek z listy możemy wybrać tylko markę. Dokładny model trzeba już wpisać. Nastręcza to pewne problemy z pozyskiwaniem informacji na temat konkretnego modelu sprzętu znajdującego się na naszej półce.
Z ciekawych opcji, jakie otrzymujemy po odpowiedniej konfiguracji pilota należą.
Możliwość jednym przyciskiem zdefiniowania czynności, które chcemy wykonać tzw. makr. Oznacza to, że gdy najdzie mnie ochota na oglądanie filmu z dvd via usb naciskając jeden przycisk „oglądaj dvd” pilot włączy TV, amplituner i DVD a następnie ustawi odpowiednie tryby w każdym z urządzeń (w telewizorze źródło hdmi, na odbiorniku AV tryb DVD).
Wielkim plusem jest dodatkowy ekranik, na którym mamy specjalistyczne przyciski (sam pilot jest okrojony do podstawowych, najczęściej używanych funkcji). Na panelu dodatkowe funkcje można dowolnie przestawiać i definiować.
Biorąc pod uwagę, iż telewizor podłączony mam toslinkiem do amplitunera na samym pilocie nie działa regulacja głośności. Sprytnym rozwiązaniem było edytowanie pobranego ustawienia producenta podmieniając wzorniki głośności z telewizora na te z amplitunera, podobnie też uczyniłem w trybie DVD. Dzięki temu podczas procesu regulacji głośności nie trzeba wybierać urządzenia, na którym będzie ona zmieniana (permanentnie reguluję tylko i wyłącznie odbiornik AV).
Same możliwości pilota nie kończą się tylko na RTV. Oczywiście można obsługiwać konsole do gier, domowe oświetlenie, klimatyzatory i inne urządzenia domowe. Co ciekawe da się skonfigurować lustrzanki Canona.
♫ Vangelis - Chariots Of Fire
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Allegro grozi sądem
Oto dowód:
Jestem bankrutem. Mam przesrane. Zajmą mi majątek. Proszę, pomóżcie...
21 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Little Big Time
Znowu coś umarło, znowu coś się śniło. Znowu oszukali nas, znowu coś się popierdzieliło. Tak właśnie mija nas czas...
♫ Happysad - Tak mija czas
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Przerywanie
Wniosek na dziś:
Nie przepadam jak ktoś przerywa w trakcie wygłaszania ciekawych myśli.
De facto ja lubię przerwać, skoro ktoś pier... gada od rzeczy... do rzeczy.
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Paradoks nauki
Ostatnio mogliśmy się przekonać (jak donoszą naukowcy) o prawidłowości działania wielkiego zderzacza hadronów (z ang. LHC). Zaobserwowano pierwsze miony.
Ja, za to zaobserwowałem co innego. Nie jest to co prawda mion, ale paradoks nauki: badacze odkrywają jakieś zjawisko, element - w tym wypadku jądro atomu i twierdzą że jest to najmniejsza cząstka na ziemi (np. nauczanie w fizyki w liceum). Następnie jakby było tego mało, sprawdzają co jest w środku...
Wniosek: Jestem ignorantem, bo wiem że w atomie są protony itd a sam atom jest najmniejszą cząstką o właściwościach chemicznych. Ale fakt jest taki - że zawsze jak coś odkryją to w eter leci komunikat o czymś naj - najlepszym, największym, najmniejszym itd.
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dyfuzja kulturowa
Ralph Linton napisał w 1936 roku fajny ironiczny tekst. Miał on za zadanie udowodnienie teorii dyfuzji kulturowej (nie ma kultury która w więcej niż 10% całości swych wynalazków elementom z własnej grupy członków).
Solidny amerykański obywatel budzi się w łóżku zbudowanym według wzoru powstałego na Bliskim Wschodzie, lecz przed przeniesieniem do Ameryki zmodyfikowanego w północnej Europie. Odrzuca przykrycie zrobione z bawełny, pierwotnie używanej w Indiach, lub płótna bądź wełny owczej — pierwotnie używanych na Bliskim Wschodzie — względnie też jedwabiu, którego wykorzystywanie odkryto w Chinach. Procesy przędzenia i tkania wszystkich tych materiałów wynaleziono na Bliskim Wschodzie. Wsuwa kapcie wymyślone przez Indian z lasów na wschodzie, idzie do łazienki której urządzenia są mieszaniną wynalazków europejskich i amerykańskich wszystkie niedawnej daty. Zdejmuje piżamę, odzież wymyśloną w Indiach, i myje się mydłem wynalezionym przez starożytnydh Galów. Następnie goli się — masochistyczny rytuał przejęty, jak się zdaje, bądź od Sumerów, bądź od starożytnych Egipcjan.
Wracając do sypialni, zdejmuje ubrania z krzesła o typie południowoeuropejskim i zaczyna się ubierać. Nakłada odzież, której kształt początkowo przejęty – został ze skórzanego odzienia nomadów ze stepów azjatyckich, wkłada buty zrobione ze skóry wygarbowanej w trakcie procesu wynalezionego w starożytnym Egipcie oraz skrojone według wzoru przejętego od klasycznych cywilizacji Morza Śródziemnego, wiąże wokół szyi pasek jasnokolorowego materiału, który jest szczątkowym przeżytkiem szali noszonych na ramionach przez siedemnastowiecznych Kroatów. Zanim wyjdzie z domu na śniadanie, wygląda przez szybę zrobioną ze szkła wynalezionego w Egipcie, a jeśli pada deszcz, nakłada kalosze zrobione z gumy odkrytej przez Indian środkowoamerykańskich i bierze parasol wymyślony w południowowschodniej Azji. Na głowę wkłada kapelusz zrobiony z filcu, materiału wynalezionego w stepach Azji. W drodze na śniadanie zatrzymuje się, by kupić gazetę, płacąc za nią monetami — wynalazek starożytnych Lidyjeżyków. W restauracji ma do czynienia z zestawem nowych elementów zapożyczonych z innych kultur. Talerz zrobiony jest z pewnego rodzaju glinki wynalezionej w Chinach. Nóż jest ze stali, stopu sporządzonego po raz pierwszy w południowych Indiach, widelec jest wynalazkiem średniowiecznych Włoch, a łyżka jest pochodzenia rzymskiego. Śniadanie zaczyna od pomarańcz ze wschodnich brzegów Morza Śródziemnego, kantalupy z Persji lub może od kawałka afrykańskiego arbuza. Popija to kawą, zrobioną z abisyńskiej rośliny, ze śmietanką i cukrem. Zarówno oswajanie krów, jak i pomysł ich dojenia zapoczątkowano na Bliskim Wschodzie, zaś cukier po raz pierwszy wyprodukowano w Indiach: Po owocach i pierwszej kawie przechodzi do wafli ciasta wykonanego techniką skandynawską z pszenicy, której uprawę podjęto w Azji Mniejszej. Polewa je syropem klonowym wynalezionym przez Indian z lasów na wschodzie. Uzupełnieniem mogą być jajka pewnego gatunku ptaków udomowionych w Indochinach, względnie cienkie paski mięsa zwierzęcia udomowionego we Wschodniej Azji, mięsa, które nauczono się solić i wędzić w północnej Europie.
Gdy przyjaciel nasz skończy jeść, zabiera się do palenia - zwyczaj Indian amerykańskich - używając do tego rośliny, której uprawę zapoczątkowano w Brazylii, umieszczonej w fajce przejętej od Indian z Wirginii, bądź przygotowanej jako papieros, którego ojczyzną jest Meksyk. Jeśli jest dość odporny, może nawet spróbować cygara przeniesionego do Ameryki z Antyli przez Hiszpanię. Paląc, czyta ostatnie wiadomości, odbite przy użyciu systemu znaków wynalezionych przez starożytnych Semitów techniką wynalezioną w Niemczech na materiale wynalezionym w Chinach. Jeśli jest dobrym obywatelem o postawie konserwatywnej, to czytając sprawozdania o kłopotach za granicą będzie dziękować hebrajskiemu bóstwu w indoeuropejskim języku za to, że jest stuprocentowym Amerykaninem.
Piękne... Nic dodać nic ująć. Podobno 99,988% ludzi ma te same geny. Rożnica polega w tych 0,012% które i tak znajdziemy w danej grupie etnicznej. Więc nawet i na tym polu wielokulturowość tak jakby nie zachodziła.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Poklikasz?
Czas wylać kolejne żale. Jak dobrze mieć Jogga.
Otóż, do rzeczy. Nie wiem jak można stawiać się w sytuacji na zasadzie „nie chce mi się tego zrobić – udam głupa, niech zrobi kto inny”. To śmieszne. Mnie automatycznie włączają się w umyśle filtry antyspamowe gdy słyszę „Koval, potrzebuje twojej pomocy”.
O nic nie proszę. Nie przepadam także za czyjąś pomocą. Nie oczekuje jej. Najpierw próbuję problem rozwiązać na swój własny sposób (z większym, bądź mniejszym powodzeniem). Wychodzę z założenia, że jeśli czegoś nie umiem – to chętnie się tego nauczę. Czy to podejście jest naprawdę takie straszne? Czegoś nie robisz, to tego nie umiesz…
Wysługiwanie się kimś innym jest dla mnie jednym z największych przejawów ludzkiej bezczelności. Szczególnie u osób, które potrafią nieźle zwodzić swoim urokiem (czyt. kobiety). Przez większość swojego życia spotykam się z tego rodzaju praktykami.
Nie mówię by sobie nie pomagać. Czasami zadawanie pytań lub próśb o totalne pierdoły jest wykonywane z automatu. Tak jak by niektórzy nie znali książek, Google itd (zdolność do poszukiwania i zdobywania informacji). Czy aż tak co po niektórzy są ułomni? A jeden z wykładowców zawsze powtarzał „Aby powiedzieć wam to w 10 min musiałem przeczytać 100 książek. Doceńcie to”. Już znam to uczucie. Po prostu tak jest prościej.
Szala przelewa się za każdym telefonem zawierającym „co u ciebie?”. Czasem nawet nie zdążę zrobić korekcyjnego oddechu. Sprawa jest jasna. Zaraz będę musiał coś pożyczać, pomagać, wyjaśniać a na końcu tłumaczyć się w poczuciu winy. Znałem swojego czasu osobę, która na tego rodzaju pytania reagowała rozłączeniem rozmowy. Sposób radykalny. Ale jakże prawdziwy.
Jednak i są tacy którzy bez skrępowania, z chęcią – bezinteresowną pomagają. Bo chcą. Bo nie mają nic innego do roboty. Bo lubią być docenieni. Dokonują autodestrukcji czasu wolnego. U mnie ani chęci, ani roboty i uznania u innych nie brakuje. Po prostu działa doświadczenie życiowe – „miej w dupie problemy innych” (za strategia życia nr 12).
A gdy już masz wszystkie problemy w dupie – omackiem okazuje się, że inni też mają cię w dupie. Ponieważ tak naprawdę ludzka egzystencja opiera się na „chceniu” czegoś i proszeniu o „coś”. A gdy niczego nie jesteś w stanie już dać od siebie jedną kreską, niczym malarz ścienny, zostajesz zamalowany. Dzzzzzzzzziiiiiiwny jest teń świat.
Wniosek płynie jeden – trudno znaleźć w zabieganym, ze zmienionym modelem konsumpcyjnym świecie kogoś, kto ma czas i chęci na bezinteresowne pogaduszki o dupie Maryny.
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Spisek przedswiąteczny rozszyfrowany
Rozszyfrowałem spisek. To nie prawda że karty płatnicze, w tym kredytowe mają umożliwić wyciąganie od nas większej ilości pieniędzy aniżeli w przypadku płacenia tradycyjną gotówką.
To że kupujemy częściej i więcej płacąc kartą wynika z postępu. Postęp ma za zadanie ułatwiać życie, a co za tym idzie - karty zostały wymyślone po to by przyspieszyć i ułatwić płatności. A jeśli są one przy użyciu karty płatniczej łatwiejsze i szybsze jesteśmy w stanie kupować więcej (i wydawać więcej).
Jest to w miarę logiczne prawda? I nie trzeba (w samym istnieniu kart z chipem lub magnetycznym paskiem) doszukiwać się jakiejkolwiek teorii spiskowej banków, mających na celu pozbawienie nas tylko i wyłącznie wszelkich oszczędności. Baaa, proponuję podziękować im, za to, że tak dobrze usprawniają nam życie (sarkazm?)...
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Propozycja zmiany terminologii wulgaryzmów polskich
Wpadłem na to dziś. Co by nie zmienić może przekleństwa:
Cholera! Znów się nie udało.
Na:
AH1N1! Znów się nie udało.
A zamiast:
Ty cholero!
Używać:
Ty grypo!
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nowe zabawki #2 - Zestaw kina domowego Pioneer (Pioneer VSX-519 + Pioneer DV-420)
Pioneer DV-420
DVD Pioneer DV-420 – małe, lekkie DVD, obsługujące niemal wszystko co włoży się do podajnika płyt. Nie spotkałem się że jakiejś płyty nie zdołało odczytać. USB i HDMI to w sprzęcie to już standard. Nie ma co się rozpisywać. Wielki plus za szybkość odczytywania indeksu katalogów z USB. Pozytywne wrażenie wywołało na mnie także skalowanie i poprawianie obrazu nie będącego w standardzie 1080p. Od razu widać że sprzęt nie do zdarcia. Na lata.
Minusy: średni pilot – latają mi w nim baterie, brak polskiego menu (na szczęście można ustawić polskie znaki, przez chwilę myślałem że poległem).
Amplituner Pioneer VSX-519
Masa wyjść (przez chwile nie wiedziałem jak ogarnąć tę kuwetę). Po dłuższym przestudiowaniu instrukcji wszystko zaczęło się wyjaśniać. Okazało się że nie można podłączyć DVD przez HDMI a później wyprowadzić video out na telewizor przez kabel analogowy (dodatkowe kable w drodze, kolejny wydatek). Zauważyłem także, że gdy na innym źródle (np. CD) damy muzykę i w tym momencie przełączymy na Tuner w tle będzie minimalnie słychać dźwięk z sąsiedniego kanału. Oczywiście w pilocie podobnie jak w DVD latają baterie pod klapką.
Z okazji umieszczenia otworów wentylacyjnych od góry (ciepło ucieka do góry) nie można zbudować sobie modułowego zestawu kina domowego. A szkoda. Bo miałem fajny plan. W tym przypadku musiałem pójść na kompromis.
Postanowiłem w końcu spełnić swoje marzenie i podłączyć wszystko highendowymi kablami. Pozłacane końcówki kabli, kolumn i wejścia amplitunera ładnie to umożliwiły.
Dodatkowo znalazłem sposób jak po taniości nadawać bezprzewodowo dzwięk na amplitunerze.
Nadajnik FM (Transmiter FM) w Sony Ericsson W980.
Amplituner z RDS (W980 nadaje tytuły piosenek).
Nie trzeba kupować drogich na dzień dzisiejszy (jeszcze) odbiorników Bluetooth. Wystarczy transmiter FM. Jakość dzwięku jest na przyzwoitym poziomie. Wszystko nadawane w systemie dzwięku stereo. Minusem jest czasami szumienie i zakłócenia. Przypuszczam że spowodowane jest to nakładaniem się "zbłądzonych fal" w eterze. Mimo ponad 2 metrowej zewnętrznej anteny (od Leadtek TV Tuner PCI) nie potrafię wyeliminować w 100% zakłóceń. Jedynym rozwiązaniem problemu jest zmniejszenie położenia telefonu do około 3 metrów (od tej odległości odbierany jest sygnał RDS i stereo).
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nowe zabawki #1 - Kolumny głośnikowe Mission MV6 + MV2 + MVC
Brzmią brytyjsko. Design mnie zauroczył. I te highendowe elementy – drewno, pozłacane wejścia i szpilki pod nóżkami kolumn robią swoje. Idealnie wpasowują się w styl mojego pokoju. Patrząc na nie mam ochotę otworzyć butelkę siedmiogwiazdkowej Metaxy (oczywiście całość w połączeniu ze Spritem). Co więcej mogę powiedzieć – testuję. W trybie surround powalające wrażenie. Czasem warto kupić za więcej, na dłużej. Na całe życie.


