Archeologia Internetu "99
Zainspirowała mnie data. P. nawet zauważyła że sposób pisania taki jakiś "inteligentny" na poziomie. Nie to co dziś. I by pasowało. W pod koniec lat 90 ubiegłego wieku [boże jak to brzmi] Internet nie był ogólnodostępny. Mieli go wybrańcy. Przeważnie modemowcy i ci związani z Tepsą [łączy nas coraz drożej].
Robić nic
- Co dziś będziesz robił?
- Nic
- Przecież wczoraj robiłeś nic.
- Ale nie skończyłem!
Grecja 2009 vol. 3 / Autonomiczna Republika Góry Athos
Uwaga będzie wiało. I wiało...
Góra Athos to niezależna republika na terenie Grecji. Normalnie nie ma tam wstępu. Każdy kto chce się tam udać musi uzyskać specjalną przepustkę. Warunkiem jest bycie mężczyzną. Maksymalna liczba osób z przepustką na terenie republiki to 80 osób. Republika posiada własną pocztę, policję i urząd celny. Językami urzędowymi jest język koine, cerkiewnosłowiański, grecki, rosyjski, serbski, gruziński, bułgarski, rumuński.
Do niedawna na terenie Athos były chodowane wyłącznie zwierzęta płci męskiej. Dodając do tego zakaz wstępu kobietom i dzieciom zakazy te z pewnością zostały powołane wcelu zapobiegania dewiacjom [odosobnienie, długotygodniowa kontemeplacja, brak cywilizacji itd].
Przed portem i przystankiem w Ouranopoli standardowo turystów witają zgłodniałe mewy. Sama miejscowość portowa jest strasznie klimatyczna, dosyć tania [pamiątki, jedzenie] a dodatkowo przepełniona zjawiskowymi brodatymi mnichami w czarnych uniformach.
Wniosek: Wakacje w stylu Jamas
Grecja 2009 vol. 2 / Nea Skioni
Nea Skioni, mała miejscowość turystyczna na jednym z trzech palców Chalkidiki - Cassandrze.
Ma swoje plusy i minusy. W gruncie rzeczy jestem zadowolony ze spędzonego tam czasu. Dało radę odpocząć. Z resztą to samo twierdzą Grecy przebywający tam na wakacjach [znalazłem odpowiedz na odwieczne pytanie "gdzie na wakacje jeżdżą Grecy?"]. Dość charakterystyczne dla tej miejscowości jest wszechobecny spokój i totalny chillout. Nikomu się nigdzie nie spieszy, a życie toczy się zupełnie innym tempem niż w sąsiedniej Furce czy Kalitei. Ceny też o wiele mniejsze...
Więcej zdjęć w albumie na flickr.
Grecja 2009 vol. 1 / Thessaloniki
Po 12 gorących dniach na greckiej ziemi wyglądam jak murzyn. Na pierwszy ogień idą fotki z Salonik.
Do obejrzenia standardowo: Łuk Galeriusza, Rotunda, Pałac Galeriusza, mury obronne, agora (tradycyjny rynek), Biała Wieża.
Same Saloniki sprawiają wrażenie nowoczesnego miasta. Co najlepsze i tutaj jest problem z zaparkowaniem. Mimo zakazów samochody stawiane są gdzie popadnie. Sposób prowadzenia aut przez Greków jest podobny do tego znanego min. z Francji czy Włoszech [stukneło się? jadymy dalyj].
Nie tylko Warszawiacy mogą narzekać na przekopanie wzdłuż i wszerz swojego miasta. Aktualnie w Salonikach budowane jest metro. A więc część ulic jest dodatkowo zamknięta. Wokoło panuje przeraźliwy hałas młotów pneumatycznych [mimo zakazu używania klaksonów]. Do wszystkiego trzeba dodać korki uliczne, kurz i wchodzących pod koła Greków.
Jak w większości miast świata, znajdziemy i tutaj urokliwe, klimatyczne miejsca: tradycyjny targ [oliwki, owoce, ryby], nabrzeże portowe i promenada z widokiem na Białą Wierzę, pasaż handlowy gdzie na długości 200 metrów znalazłem takie marki jak Armani, Dolce & Gabana, czy Louis Vuitton.
Dimitris Mitropanos - Thessaloniki
Wniosek: Jamas!
Więcej zdjęć w albumie flickr'a.
Życie to jedno wielkie zaburzenie psychiczne
Zastanowiła mnie jedna rzecz - czy ludzie, którzy mają ileś tam związków za sobą, mniej lub bardziej udanych zastanawiają się nad nimi. Zapewne budzą się samotni, na podłodze, podnoszą ciężką głowę i dukają sami do siebie:
Hej... czy to moja wina?
To chyba coś w rodzaju pobudki z ręką w nocniku. Trochę się przysnęło, człowiek się wybudza z hipnozy, patrzy a tu ma 40 lat swojego życia za sobą. Myśli - cholera gdzie ja to przepierdoliłem?
Czasami sam się na tym łapie. Siedzę w domu, godzinami. Zupełnie bez celu. Oglądam ambitne programy, discovery, te sprawy. Zupełnie mnie nic nie rusza. Gdy w TVN24 leci materiał o biednych dzieciach, kobietach gwałconych dwadzieścia razy przez swoich ojców po prostu uśmiecham się sam do siebie. Mówię "no way" i przełączam dalej. I tak mijają sekundy, minuty, godziny. Nic się nie dzieje.
Hej... czy to moja wina?
Cholera wie... Nie czuje by moje życie było puste. Wręcz przeciwnie - czuję się szczęśliwy. Niczego nie brakuje. A jednak, czuje się niedosyt. Bo zawsze można lepiej, bardziej i szybciej...
Z nudów założyłem FaceBooka. Bardziej pokurwionego narzędzia do kontaktów społecznych nie widziałem. Naskryptowali stronę tak, że momentami FF nie daje rady. Ale to i tak najmniejszy problem. W teście na posiadane zaburzenia psychiczne wyszło mi:
Masz w dupie zakazy i nakazy, często kłamiesz, nie lubisz ludzi, to takie małe gówienka na twojej drodze, uważasz żeby w nie nie wdepnąć, masz wiele imion, ale czujesz, że tylko jedno do ciebie pasuje, nie masz wyrzutów sumienia, czasmi przeszkadza ci samotność
ciężko z tobą wytrzymać, wszystko ma być idealnie, wolisz idealnych przyjaciół od tych których masz, a tych nie masz zbyt wielu, pochłaniają się regulaminy i porządek, lubisz oszczędzać, lubisz mieć wszystko pod kontrolą
Hej. Viva Kac Vegas...
Myślenie czasem zajmuje zbyt dużo czasu
Nie sądzę żeby ludzie zbyt dużo sądzili na temat innych osób. Po prostu my zbyt często myślimy że inni cokolwiek myślą na nasz temat.






