BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Pstro w głowie

Fragment wywiadu z Arturem Borucem:

Szantażowanie, granie na uczuciach. Chociażby takich jak wiadomość od żony, że nie zobaczę więcej swojego syna. Ona wychodzi z założenia, że jest poszkodowana, i jej jedynym zajęciem jest zepsucie mi życia. Skończyła psychologię i wie, w jaką uderzyć strunę, by nagle wszystko przestało mieć sens. Chociaż gdyby była prawdziwym psychologiem, na pewno wiedziałaby, że nie może tak się zachowywać, bo niszczy w ten sposób także nasze dziecko. Mogę też zdementować, że jestem po rozwodzie. Nie jestem. Tak samo, jak nieprawdą jest, że to ja ją zostawiłem, bo zakochałem się w innej kobiecie. Kasia wyprowadziła się pierwsza, przed mistrzostwami Europy, powiedziała, że ma dość takiego życia. Zresztą rozstawaliśmy się już dwa razy wcześniej. W szpitalu przy narodzinach Alexa rozpłakałem się ze szczęścia, myślałem, że będę mógł się z nim normalnie widywać. Podzieliliśmy majątek, dałem żonie naprawdę dużo, choćby pięć mieszkań w Warszawie. Obiecała mi rozwód, ale później z wszystkiego się wycofała. Polskie prawo jest takie, że jeśli w rodzinie jest małe dziecko, to nie dostanie się rozwodu, gdy moja żona powie w sądzie, że mnie kocha. Jedyne, czego w życiu żałuję, to tego, że się ożeniłem. Miałem 21 lat i pstro w głowie – wyznał polski bramkarz występujący w Celticu Glasgow.

Przypomniała mi się taka jedna, co w sierpniu w wieku 20 lat wychodzi za mąż. Jaki to staż? No żebym to ja wiedział…

16 komentarzy

  1. Też mam takich znajomych. Razem z moją kobietą zastanawiamy się jaki jest sens chajtać się mając 20, 21 lat..

  2. @radmen no właśnie. zaręczyny to rozumiem… tak jak to w Twoim wypadku było. ale ślub, można potem tylko żałować

  3. szczególnie że często te szybkie śluby są wynikiem małego stażu w związku. jeszcze jestem w stanie zrozumieć że zna się parka od liceum. ale nie 4-5 miesięcy, pod wpływem chwili

  4. Ale jaki ślub? Jak się zna osobę dwa lata? Przecież to tyle co nic. Znam osoby, które chajtając się mówiły „w razie czego wezmę rozwód”. I co, wzięły? Niedość, że życie z tą drugą osobą jest uciążliwe, to i na rozwód za późno.

  5. tyy… w tym wypadku co napisałem to będzie cywilny. to już w ogóle poracha. a na rozwód to też trzeba mieć piniondze, czas i nerwy, a jak ci się bachor trafi to już przeje…ne. alimenty przez 21 lat

  6. No właśnie o tym mówię. Wiesz, teoretycznie to jest kwestia tego jakie to są osoby. Znam przypadki, że szybko się chajtały i wcale nie jest źle. Znam też takie przypadki, że kończyło to się rozwodem i skwitowaniem, że papier zmienił faceta..
    Czasami to jest może tak jak mowiła Iza – babki się chajtają z kolesiem wierząc, że się poprawi po ślubie.. ?

  7. Wydaje mi się, że to żadna reguła. Znam parę, która po 8 latach bycia razem wzięła ślub i rozstali się trzy miesiące później, mówiąc, że coś się zmieniło i wypaliło.
    Znam też szczęśliwe małżeństwo (5 lat po ślubie), które zdecydowało się na ożenek po pół roku znajomości.

  8. @radmen też o tym słyszałem. i ta prawidłowość nigdy się nie sprawdza podobno. jest gorzej. skojarzyło mi sie z tym wpisem co kiedyś napisałem.

    @maoam ja bardziej chciałem nawiązać do tego co boruc powiedział – że pstro w głowie w tym wieku. jeżeli w wieku 30 lat ślub to będzie to na pewno bardziej przemyślane

  9. Ładnie Borubara była żona wydoiła, a tak w ogóle nie wiem jaki był tego sens. 70% czasu poza domem, albo na meczach Celtów na terenie całej Szkocji, albo LM, albo reprezentacji, albo zgrupowaniach.

    Na drugi raz będzie wiedział, że nietrafione małżeństwo kosztuje 5 mieszkań za grube pieniądze + pokaźny przelew na nowe konto byłej ;D

    „Pod koszulką jest dalsza część – „addicted to S”, czyli od Sary. To był prezent dla niej na walentynki. Ludzie oczywiście widzą tylko „addicted”, i chyba więcej nie chcą zobaczyć, bo tak się lepiej sprzedaje – powiedział.”

    I tym to ładnie pojechał kilkaset tysięcy osób, które w ogóle nie zdawały sobie sprawy o co chodzi; To w końcu jest człowiek i nie nam go oceniać, bo piłkarza ocenia pracodawca, a w pionie trzyma kontrakt (za kilkadziesiąt tysięcy funtów miesięcznie).

  10. @paolo takie są kobiety. gówno wniosła do związku, a zabrała 5 mieszkań, syna i 10 lat z życia. i jeszcze bezczelnie myśli że to ona jest poszkodowana. wiem co czuje ten koleś. mimo że ktoś mi zaraz napisze ze go na to stać to mimo wszystko jest to idealnym przykładem co kasa powoduje. życie spieprzone. gdyby miał malucha i 200zł na koncie to by dawno było po sprawie. jestem zdania ze każdy powinien zadbać samemu o swoją przyszłość a nie żerować na innych. kobiety niestety są w tym dobre. [szowinistycznie to troche zabrzmiało]

  11. Szowinistycznie czy nie, ale baba go nieźle zrobiła w balona. Puściła jeszcze plotkę do mediów, że „Artur zdradza mnie z kochanką – żądam rozwodu!” – ośmieszyła się kobita i tyle, ale przynajmniej zarobiła ;] Teraz „Holy Goalie” pewnie nie będzie już taki głupi i po podpisaniu intercyzy zada to ważne dla kobiet pytanie: zobaczymy co odpowie ;D

    Też ostatnio te media to normalnie schodzą na psy: od ponad tygodnia trąbią o MJ, którego wcześniej zgnoili; puszczają metę że Boruc sprzedaje domy bo został wystawiony na listę transferową, mają pewne miejsce w składzie. Coraz poważniej zastanawiam się nad zaprzestaniem odwiedzania stron pokroju onet.pl oneoneone!!!111!! i tym podobnych 😉

    PS. Przepraszam za formę mojej wypowiedzi, no ale jest dokładnie taka sama jak wiadomości w mediach 😛 (czyt. nic nie warta)

    „…zabrała syna”.

    I syn da jej wyżywienie do końca życia, sądząc po wywalczonych alimentach.

  12. Paolo: ja tam nie jestem pewien, ale IMHO nie chodzi tutaj o newsa, tylko ostatnie zdanie, które Koval wyróżnił.

  13. Szowinistycznie czy nie, laska zrobiła go ostro w jajo i jak dla mnie (tak to odbieram) mogła specjalnie wpaść, aby ciągnąć jeszcze większą kasę od niego.

    Osobiście nie widzę siebie w roli żony mając 22 lata… Haha nie mówiąc już o dziecku, zajmowaniu się domem etc. Jestem zdania, że nie wyszalałam się jeszcze i nie potrzebuję poważnych zobowiązań. Ale znam osoby ze swojego rocznika, które są już ‚szczęśliwymi’ mamusiami i żonami gdzieś od roku/dwóch lat.

    Jedno mnie tylko zastanawia. Gdy w tak młodym wieku się chajta, ma się dziecko, pracę etc. – wszystko co z założenia jest domeną dorosłości, to co potem? Jakie kolejne marzenia się będzie miało w życiu? Hmm. Więcej kasy?

  14. myślę, że nie nam oceniać kto zawinił w związku boruca z jego żoną. każdy kto w związku był wie, że nie rozpada się on z winy tylko jednej strony.
    i nie uogólniałabym, ze jak ktoś bierze ślub mając lat 20-21 to będzie to niewypał.
    aczkolwiek zgadzam się: związek zawierany później, jest lepiej przemyślany.
    @Nami wybacz, ale myślisz, że każdy kto będzie miał rodzinę, to później tylko o kasie będzie myślał? poniekąd tak, bo rodzinę trzeba wyżywić, ale wierz mi- marzy się również o innych rzeczach, a rodzina w niczym nie przeszkadza.

  15. 20 lat? Piękny wiek dla żony. Niektóre, żeby znaleźć sobie męża idą na studia. Nie widzę jak ślub miałby przeszkadzać w szaleństwach. Zakładasz, że mąż Cię zamknie w kuchni? Chyba, że chodzi o inne szaleństwa w rodzaju „dziś blondyn, jutro brunet”.

  16. mam znajomych, którzy pobrali się po 7 latach bycia razem. Rozwiedli się po 2 latach małżeństwa. I to nie oni jedni, znam wiele takich par.
    Nie ma recepty. Wydaje mi się, że dobrze sie pobra po 2 latach bycia razem, założyc rodzine i miec nowe wspólne sprawy.
    Moją receptą jest nie wychodzic za mąż:)

Skomentuj.