BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Wiem kim jestem

Za to mam problem z tym, że nie wiem kim nie jestem…

6 komentarzy

  1. „Wiem kim jestem…” – mam nadzieję, że nie nim 🙂

  2. Otagowane jako „psychologia” — u nas na zajęciach pani dr powiedziała, że personalna samoświadomość zawsze jest negatywna — budowana na zasadzie kontrastu, odrębności od innych jednostek które człowiek postrzega — „nie jestem nim, więc jestem sobą”. Znaczy nie ma racji?

  3. @minio no wiesz to na takiej zasadzie że jeszcze wiele możesz się dowiedzieć na temat własnej osoby. ludzie mają różne schizy, zachowania, odchyły ale często nie wiedzą co leży u ich podstaw.

    tu też chodzi o pewną grę słów – podwójne zaprzeczenie – wiesz kim jesteś, ale jak odwrócisz pytanie kim nie jesteś zeby zobaczyć kim jesteś to już trudniej na to pytanie odpowiedzieć. a więc wynikało by z tego że jak ktoś mówi o tym że wie kim jest nie do końca wie co mówi, bo nie potrafi odpowiedzieć na pytanie kim nie jest. a z matematyki wiadomo ze aby to poznać należało by odjąc jedno od drugiego, a jednak tutaj to nie działa.

  4. wiesz kim jesteś, ale jak odwrócisz pytanie kim nie jesteś zeby zobaczyć kim jesteś to już trudniej na to pytanie odpowiedzieć.

    Ale właśnie o tym mówiłem — budowanie personalnej, osobistej definicji siebie zawsze jest odpowiedzią na pytanie „kim NIE jestem”. Jej nie da się zbudować w pustce społecznej, trzeba mieć porównanie z innymi jednostkami. To zawsze jest uświadomienie sobie odrębności innej jednostki, wydedukowanie istotnego faktu że ta inna jednostka i podmiot poznający są dwoma różnymi jednostkami, są odrębne. Tzn. tak mówiła wspomniana pani dr, mnie ten pogląd trochę mierzi ale jeszcze nie miałem okazji poddać go krytyce i chwilowo przyjmuję za pewnik.

    Oczywiście tutaj mowa o kształtowaniu wspomnianej definicji siebie, nie zaś jej bronieniu i rozbudowywaniu. Mając podstawę wydedukowaną negatywnie, można dalszą część struktury budować pozytywnie względem tej ukształtowanej częśći. Chyba.

    Poza tym podobno świadomość grupowa („ja” = „członek rodziny Iksińskich”) jest kształtowana wcześniej niż świadomość personalna. Ale nie wiem na ile pogląd ten nie jest pokłosiem teorii potrzeb Maslowa — cokolwiek błędnej.

    Poza tym można by sprawdzić, jak mówią o sobie dzieci. Wydaje mi się że w pewnym wieku (przełom przedzkole/ podstawówka) mają one skłonność do mówienia o sobie nie tylko w osobie innej niż 1. l. poj., ale także do używania końcówek fleksyjnych zarezerwowanych dla odmiennej płci (chociaż akurat to może wynikać ze skomplikowania naszej rodzimej gramatyki). W tych kwestiach nie jestem kompetentny na tyle, aby to twierdzenie obronić jakimkolwiek argumentem czy nazwiskiem.

  5. zgadzam się. problem wynika tylko w tym, że nie jesteś w stanie stwierdzić „iloma osobami nie jesteś” / nie sposób porównać się ze wszystkimi

  6. No, fakt, ze wszystkimi porównać się nie sposób. Ale właściwie to tylko różnica ilościowa, a nie jakościowa, więc można ją zignorować przy mówieniu o kształtowaniu się wspomnianej struktury.

Skomentuj.