BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Pierwszy wiosenny zlepek myśli

Wiecie, co – zauważyłem jedną prawidłowość. Człowiek jest najbardziej produktywny, kreatywny itd. w momencie, gdy jest albo pijany, albo zirytowany, zbuntowany lub po prostu wszystko razem. I ja też tak mam – wszystkie moje najlepsze wpisy na tym jogu są z takich chwil, w których moja ogólne wkurwienie sięgnęło zenitu. W takich chwilach po prostu łatwiej jest przelać na klawiaturę (często ją niszcząc, ponieważ na niektórych klawiszach nie mam już literek) to, co się myśli i czuje.

No i teraz to nawet kręgosłup mnie przestał boleć, a co za tym idzie mam lepsze samopoczucie. I głowa mnie już chronicznie nie boli. Kurde chyba zwalczyłem ogólną dystymię ostatniego życia.

Może to wina przedawkowania, przedawkowania witaminy C i selenu. Kurcze tylko ta wysypka na plecach była wkurzająca. No, ale coś za coś. Wole wysypkę, jako mniejsze zło. No, ale co się dziwić – 30 tabletek witamin na 3 dni? Można i tak. Jak widać. Taka bomba witaminowa zainspirowana filmem „Foodmatters”. I chłopaki swoją drogą mieli racje – witaminy są lekiem na całe zło. Chodzę jak w szwajcarskim zegarku. Polecam każdemu tego rodzaju terapię. Oczywiście bez przeginania, witaminoza nie jest czymś przyjemnym i pożądanym.

No, ale wiosenne przesilenie nie tylko mnie daje się we znaki. Szczególnie ze trwa już od lipca ubiegłego roku. Taki mały poślizg chciałoby się rzec. Tylko niech matka przestanie pierdolić za przeproszeniem i będę czuł się jak młody bóg. Kobiety (niektóre) mogą naprawdę wykończyć. I nie mówię tu o jakiś dziwnych fizycznych doznaniach. Bardziej o psychice. Nawet teraz P. próbuje mi wkręcić, że nie dostała smsa na dobranoc, na którego przed chwilą sama mi odpisała. Ma to swój wesoły urok, na to akurat nie mam powodów do narzekania. Takie są już kobiety. To, co im w głowach siedzi nikt nie wie. I nawet nie próbuje ich zrozumieć. Szkoda po prostu czasu. Widzą, słyszą i wiedzą więcej. Po prostu my (faceci) musimy się z nimi zgadzać, a po cichu i tak wiemy swoje. A jak nie wiesz, o co chodzi to zawsze u dentysty możesz mrugnąć 2 razy powieką (ci, co widzieli „Sexdrive” wiedzą, o co chodzi…)

I to by było na tyle. Na deser, w myśl słów jednego z joggerowiczów „li ten kraj, co słoniną rozkwita” polecam wszystkim owy specjał…

2 komentarze

  1. Heh no takie są kobiety, wszystkie;)

  2. coś jest w tym, co piszesz… np. ja dziś po wyjątkowo miłym i relaksującym popołudniu ni cholery nie mogę się zabrać do żadnej roboty… i w końcu sobie wytłumaczyłam, że trudno, dziś laba – szkoda psuć sobie nastroju i widoków na miłe sny;)

Skomentuj.