Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

31 Sty

Moje Top10 filmów ze stycznia

Filmy, które mogę śmiało polecić każdemu do obejrzenia to min.:

  1. Slumdog Millionaire – Opowieść o Indyjskim chłopaku, który zgłasza się do hinduskiej wersji Milionerów tylko po to by odnaleźć swoją zaginioną przyjaciółkę z czasów gdy wszyscy mieszkali w slumsach. Tuż przed finałem zostaje aresztowany  i oskarżony o oszustwo. Śledczy próbują dociec skąd zna odpowiedzi na pytania. Przy tej okazji opowiadana jest jego historia życia. Świetna gra aktorska, ujęcia, sceneria i muzyka.
  2. Eagle Eye – Film o superkomputerze który został stworzony przez wywiad USA. Jego zadaniem jest przewidywania zagrożeń dla kraju. Ma nieograniczoną władzę – kieruje ruchem ulicznym, nadaje paczki, podsłuchuje rozmowy telefoniczne, czyta wiadomości e-mail. Jest na tyle inteligentny że potrafi przewidzieć chęć unicestwienia jego własnego.
  3. Rock’n’rolla – Szczerze mówiąc nie wiem właściwie o czym jest ten film. Typowy scenariusz dla Guya Ritchiego. Opowiada o świecie dwóch londyńskich milionerów którzy prowadzą nie do końca jasne interesy.  Jeden zabiega o teren w Londynie, inny chce mu umożliwić jego zdobycie. W akcje wkraczają osoby trzecie chcące zarobić na transakcji. Film o rosyjskiej mafii i gangsterskich porachunkach.
  4. Vicky Cristina Barcelona – Historia dwóch kobiet (blondynki Cristiny i brunetki Vicky) które przyjeżdżają do Barcelony. Poznają artystę w średnim wieku który zawraca im w głowie po czym wybiera jedną z nich. Związek układa się dobrze do momentu gdy była żona artysty nie próbuje popełnić samobójstwa. Zostaje przygarnięta przez i poznaje w ten sposób jego wybrankę. Następuje swoisty konflikt między dwoma kobietami – jedną która już go zna i drugą która dopiero poznaje. Ich rywalizacja w myśl powiedzenia „od nienawiści do miłości” przeistacza się w trójkąt miłosny. Reżyseria i scenariusz Woodego Allena.
  5. Illusionist – Opowieść o mężczyźnie który w młodości zakochuje się w przyszłej księżnej. Ich miłość zostaje przerwana poprzez różnicę światów w których żyją. Ona z zamożnej, wpływowej rodziny książęcej, on biedny syn rzemieślnika. Zawiedziony wyrusza w daleką podróż, uczy się iluzji i magii. Po powrocie rozpoczyna zarabiać dzięki swoim umiejętnościom dzięki czemu zdobywa popularność i spotyka swoją dawną miłość. To tylko początek tej historii.
  6. Surfer Dude – Film o środowisku surferów. Czołowi surferzy zostają zaproszeni do udziału w reality show. Tylko jeden z nich ulega, jest prawdziwym idealistom. Robi to co lubi, nie dla kasy, ale dla przyjemności.
  7. Happy Go Lucky - Poppy, nauczycielka, która mieszka ze swoją koleżanką z pracy i razem z nią poszukuje partnera na życie. Jest błyskotliwą, atrakcyjną (jak na brytyjskie warunki) kobietą z wielkim poczuciem humoru. Choć wie, co należy traktować poważnie a z czego nie robić przymusowych problemów.  Wydaje się nieco zagubiona, zwłaszcza w kontaktach z dziwaczną rodziną, konfliktowym instruktorem jazdy i w trakcie wyczerpujących lekcji flamenco. Niespodziewanie pojawi się jednak ktoś, kto obudzi w niej nadzieję na zupełnie nowe życie. Pogodny, żartobliwy obraz życia we współczesnym Londynie w nowym dziele mistrza kina brytyjskiego.
  8. House Bunny – Słodki, lekka komedia o króliczku Playboya, który zostaje wyrzucony podstępem z posiadłości Hugh Hefnera. Próbując się odnaleźć w otaczającym ją świecie odnajduje upadający akademik w kampusie uniwersyteckim. Postanawia się nim zająć. Zmienia mieszkające tam dziewczyny w zupełnie inne, nowe, atrakcyjne.
  9. Big Stan – Stan kiedy dowiaduje się, że ma trafić za kratki za defraudację. Przestraszony tym jak będzie traktowany w więzieniu postanawia wziąć lekcje karate. Jednak już po pierwszej lekcji wylatuje z treningów. Na ulicy, przed klubem spotyka wielkiego mistrza, który postanawia wziąć w swoje ręce sprawę nauki niesfornego Roba. Dzięki wcześniejszym naukom – całkiem sprawnie poczyna  sobie w więzieniu.
  10. Rise of the Footsoldier – Scenariusz oparty na faktach. Opowieść o człowieku, który zaczynając  od zwykłych bójek i chuligańskich ustawek z innymi kibicami szybko awansuje w hierarchii gangsterskiego podziemia. Carlton Leach (główny bohater) dokonywał spustoszeń oraz aktów wandalizmu m. in. w Londynie oraz Essex na przełomie lat osiemdziesiątych oraz dziewięćdziesiątych XX wieku. Film przedstawia jego „karierę” i etapy życia w których najpierw zmienia się w bezwzględnego chuligana i gangstera, później w miarę upływu czasu zaczyna rozumieć, że ubywa mu przyjaciół. Postanawia odsunąć się. Ratuje to jego skórę.

I to by było na tyle. Filmy których nie polecam nie będę opisywał z dwóch powodów:

  1. Nie potrzebna im reklama
  2. Każdy niech wyrobi sobie swoje zdanie

8 komentarzy blipBlipnij

29 Sty

Calisia Kalisz

Calisia Kalisz, dawniej Augusto Kalisz, Grześki Kalisz oraz Winiary Kalisz. To przykład drużyny którą można zniszczyć w zaledwie jeden sezon. Jak zwykle poszło o pieniądze. Jeszcze do niedawno kaliska drużyna zgarniała najwyższe trofea, dziś to tylko jedna z tych drużyn które kwalifikują się do spadku z ligi (10 miejsce w tabeli).

Z powodu braku sponorów a co za tym idzie pieniędzy, z Kalisza odeszły min. takie zawodniczki - Anna Barańska, Eleonora Dziękiewicz, Milada Spalova, Helena Horka, czy Brazylijka Fernanda Cassia de Oliveira. Calisii nie trenuje już także Igor Prielożny. Zastąpił go Mariusz Pieczonka.

Calisia Kalisz - Gwardia Wrocław

To nie pierwsze kłopoty mojego zespołu z rodzinnego miasta. Po wielkich sukcesach Augusto Kalisz pod koniec lat 90. (patrz medale i puchary na fot. wyżej) nastąpiło załamanie finansowe i klub został bez sponsora. W 2000 r. do rozgrywek ligowych została wystawiona ekipa złożona z młodziutkich siatkarek plus kilka doświadczonych. Nie szło jej najlepiej, musiała nawet zagrać w barażach o pozostanie w ekstraklasie, które wtedy wygrała z AZS Opole.

Aktualnie sytuacja wygląda prawie że identycznie. Wróżę powtórkę z historii. Kolejny przegrany mecz i kolejne rozczarowanie. Już nawet kibiców nie ma tyle co kiedyś. Cóż - jedyne co, to zdjęcia ładnie wychodzą na nowo pobudowanej hali.

Calisia Kalisz - Gwardia Wrocław Calisia Kalisz - Gwardia Wrocław Calisia Kalisz - Gwardia Wrocław Calisia Kalisz - Gwardia Wrocław

Dodaj komentarz blipBlipnij

26 Sty

Oszukiwanie wariografu

Swojego czasu na TVN i tvn24 emitowano film dokumentalny o Marianie Zacharskim – polskim szpiegu, który wykradł z rąk amerykanów tajne projekty wojskowe i spowodował wielomiliardowe straty. Redaktor, który przeprowadzał z nim wywiad zaprosił go do muzeum szpiegostwa. Tam niespodziewanie, z zaskoczenia zaproponowano mu poddanie się na wariografie badaniu. Ten bez wahania uczynił to. Zadano mu kilka pytań, na połowę z nich skłamał (pytania były oczywiste). Wariograf natomiast o dziwo pokazał 90% prawdziwych odpowiedzi i jedno zawahanie.

Od momentu zobaczenia tej sceny od dłuższego czasu nachodziło mnie pytanie „jak on to zrobił?”. I w końcu znalazłem odpowiedz.

Otóż podważając wiarygodność i skuteczność testów wariograficznych („nie wierzę w te badania”) przy jednoczesnym stosowaniu ścisłych reguł podczas odpowiadania na zadawane szczegółowo pytania można bardzo łatwo oszukać tego typu urządzania. Cała „magia” zwodzenia wariografu polega na wywołaniu sztucznego pobudzenia przy odpowiedzi na pytania kontrolne. Taki efekt przynosi ściskanie zwieraczy odbytu, przygryzienie języka oraz dociskanie palców stóp do podłoża.

Skuteczne stosowanie tych metod należy do wieloletniego szkolenia służb specjalnych min. w USA.

Dodatkowo, jeżeli badany jest w stanie wytworzyć u siebie brak poczucia winy i lęku może dzięki temu zwiększyć skuteczność swojego kłamstwa. Przypuszczam, że ten element także jest wpajany nowoszkolonym oficerom wywiadu na zasadzie: „to co będziesz robił jest dobre i tylko dobre, robisz to dla ludzkości i swojego kraju, tamci to twój wróg i musisz zrobić wszystko by go wyeliminować z gry”.

Jednym słowem metoda jak widać jest tak prosta, że aż zaskakująca. Problem może jedynie wynikać z tego, iż nie znając szczegółów takiego szkolenia, nie jesteśmy w stanie stwierdzić jak mocno ścisnąć zwieracze, mocno ugryźć się w język czy tez docisnąć palce stopy do podłogi, aby przyniosło to pożądany efekt. Biorąc pod uwagę, że trening trwa kilka lat – mocno…

9 komentarzy blipBlipnij

22 Sty

O tym skąd się wziął kryzys finansowy

W skrócie mówiąc kryzys finansowy XXI wieku powstał przez banki, które wykorzystały efekt kreacji wirtualnego pieniądza.

Większość ludzi uważa, że pieniądze tworzy rząd lub państwo poprzez mennice państwowe. Drukując je lub wybijając w metalu. Jak wiadomo ilość pieniędzy jest ograniczona. Nie wszyscy mogą je mieć w nieskończonej ilości. Jednakże gdyby się nad tym zastanowić to wbrew pozorom tak właśnie jest. Przykładem takich „osób” są banki, które to pożyczają pieniądze, których nie mają. Kreują pieniądz wirtualny. Dlatego też łatwiej po części zapłacić kartą kredytową i pieniędzmi, których nie ma niż w niektórych przypadkach kartą debetową czy gotówką. Do takich absurdów często dochodzi w USA, ale mniejsza o to.

Bank daje kredyt w zamian za deklaracje kredytobiorcy o spłacie długu w określonym czasie z doliczonymi odsetkami. Normalnie myślący człowiek pomyśli, że pieniądze, które pożycza pochodzą z depozytów innych osób. W rzeczywistości nie do końca tak jest. Większość kwot pieniężnych krąży wirtualnie pomiędzy kontami w różnych bankach. Saldo się pomniejsza / zwiększa. Banki wykorzystują mechanizm psychologiczny polegający na tym, że wszyscy na raz nie będą chcieli wypłacić swoich oszczędności jednocześnie. Gdyby tak się stało – banki by zbankrutowały w ciągu 10 min. Po prostu nie ma tyle gotówki, są tylko wirtualne zapisy na kontach banków.

Niegdyś ilość pieniędzy była zabezpieczona przez liczbę danego dobra, którym się płaciło np. złoto, srebro. Jeżeli nie było złota nie można było handlować. Stąd też od XVw. zaczęła się era kolonizacji innych kontynentów. Poszukiwano powiązań handlowych, które pozwoliłyby na zdobycie więcej kruszcu a co za tym idzie zaspokojenia głodu złota. Do niedawna istniał swoisty parytet złota, który polegał na tym, że każda waluta była wymienialna za określoną ilość złota. Aktualnie jest on zniesiony. Kursy walut zostały uwolnione. Teraz za wirtualny pieniądz można otrzymać prawdziwy papierowy pieniądz. Obecnie taki system nadal jest legalny. Każdy Bank zobowiązany jest do posiadania pewnych rezerw. Rezerwy te wykorzystywane są do zabezpieczenia kreowanych pieniędzy. Oczywiście nie jest to stosunek 1:1 a powiedzmy 1:10 (na 1 zł przypada 10zł wirtualnej gotówki).

Bank udzielający kredytów i tworzący w ten sposób wirtualny dług potrzebuje jeszcze depozytów np. w formie gotówki. Co najlepsze – błędnie uważa się, że depozyty finansują kredyty. Wręcz przeciwnie. Są one potrzebne instytucji finansowej by móc usprawiedliwić tworzenie kolejnego długu.

Problem zaczyna się w momencie, gdy bank nie jest w stanie tworzyć kolejnego wirtualnego długu, dzięki któremu ktoś inny spłaci inny dług (mówiąc w skrócie). Następuje pęknięcie bańki kredytowej.

Tak stało się w październiku 2008 roku, gdzie jedynymi zabezpieczeniami od pobranych kredytów były nieruchomości. Banki nie nadążały z kreowaniem nowego pieniądza, więc nastąpiło zwolnienie gospodarki przekładając się na niemożność spłat kredytów hipotecznych. Banki masowo przejmowały nieruchomości i stawały się swoistymi agencjami od obrotu nieruchomościami. Z prawa ekonomii wiadomo, że gdy jest coraz większa podaż cena danego dobra maleje. Tak się również stało. Domy i mieszkania przejęte przez banki straciły na swojej wartości, przez co ich sprzedaż nie była w stanie pokryć wirtualnego długu a co gorsza popytu na kolejny wirtualny pieniądz (już teraz w USA można zakupić domy jednorodzinne warte w październiku 70 000$ za jedyne 1500$). Gospodarka coraz bardziej zwalniała a banki bankrutowały. Na szczęście nie doszło do groźnego zjawiska „najazdu na bank” i wypłacania masowego pieniędzy z kont bankowych. Powodem takiego stanu rzeczy było min. to, że osoby, które potencjalnie mogłyby wypłacić pieniądze z banku, których bank i tak nie ma nie mogły tego zrobić gdyż same musiały spłacać tymi pieniędzmi przyszłe raty zaciągniętego kredytu.

Co dalej? Alan Greenspan przyznał się do błędu. Przed komisją bankową stwierdził, że pomylił się. Między innymi przez jego błędne decyzje podtrzymywano sztuczne zaufanie do hossy, co przyczyniło się do zwiększonej podaży pieniądza. Po części konsekwencje miało także ustalanie zbyt niskich stóp procentowych (poniżej poziomu inflacji). Nie tylko w USA.

Na dzień dzisiejszy należy zweryfikować istniejący system bankowy i stworzyć nową stabilną ekonomię. Proces nadmiernej kreacji wirtualnego pieniądza na takim poziomie w przyszłości może doprowadzić do powstania ogromnej hiperinflacji lub co gorsza deflacji. Ostatnie wskaźniki gospodarcze z USA ujawnione przez FED potwierdzają zagrożenie deflacyjne.

Biorąc pod uwagę, że od jakiegoś czasu USA są największym importerem świata (22% udziału w światowym handlu) przyszłość nie widzi jawi się w świetlanych barwach. To od USA dużo zależy, a przy ówczesnych powiązaniach gospodarczych i globalizacji kryzys szalejący na rynku amerykańskim nie ma możliwości nie odbicia się na europejskiej czy azjatyckiej gospodarce. Co zresztą już zrobił…

Wniosek: Nie żyj na kredyt

Podobne poglądy prezentuje film „Money is a debt” dostępny również na Google Video. Jednym słowem - BANKRUTUJĄCY, WIRTUALNY ŚWIAT...

20 komentarzy blipBlipnij

19 Sty

Moja własna historia Internetu

Co się porobiło? Nasi rodzice w 1981 roku nigdy by nie pomyśleli o tym, że Polska 9 lat później stanie się wolnorynkowym krajem. Nie pomyśleliby o tym, że nastąpi coś takiego jak digitalizacja życia codziennego. I nie pomyśleliby, że rok później po umieszczeniu Lecha Wałęsy w 1981 roku na okładce magazynu Time (człowiek roku) pojawi się… tak dokładnie – komputer jako „maszyna roku”. Ludzkość w tej materii posuwa się ruchem jednostajnie przyspieszonym.

I chyba już tak zostanie. Swojego czasu można było pomyśleć, że było to już wszystko, na co stać człowieka.

I tu kolejna klapa – pojawił się Internet. Początkowo modem i nr 0202122 który to do dziś pamiętam, jako swoistą ikonę tamtych czasów. Kilka lat młodsi ode mnie już nie wiedzą, o co chodzi, gdy opowiadam o charakterystycznym dźwięku „wdzwaniania” się na łącza TPSA gdzie z miesiąca na miesiąc „łączyło nas coraz drożej”. Otóż to – w dobie wolnego rynku i nastania urzędu antymonopolowego, pojawiły się milionowe kary i uwolnienie dostawców internetowych. Nastał czas szybkiego Internetu dla mieszczaństwa. Wtedy to modemy SDI i ISDN stały się szczytem kozactwa na osiedlach. Następnie nastała era dzieci neostrady, swoją drogą strasznie pokrzywdzonych przez limity pobierania. Wtenczas rozpoczęła się moja szeroka, wolna i niczym nieskrępowana przygoda z dostępem do Internetu. Magiczną prędkością jak na tamte czasy było 128 kilo bitów na sekundę.

Tak oto dobrnęliśmy gdzieś do roku 2001 w którym to Gadu Gadu stawało się coraz większym symbolem polski komunika torowej, a Kazaa wyspą piratów. Jeżeli już jesteśmy na P2P (jak zwał tak zwał) po kolei nadchodziły następne edycje – BearShare, DC++, Torrent.

I już chyba nic by człowieka nie zdziwiło (zadowoliło) w postaci darmowych filmów i muzyki w sieci gdyby nie pojawiły się na horyzoncie blogi, YouTube, Google i Web 2.0 - ostoja wszystkich pokrzywdzonych dzieci przez TP S.A. Teraz każdy mógł zostać reżyserem, dziennikarzem obywatelskim, pisać co mu ślina na język (klawiaturę) przyniesie i zaśmiecić Internet odpadami w postaci różowych grafik, czy animowanych emotikon.

Sytuacja powoli by się stabilizowała gdyby nie to, że znów ktoś zaskoczył – pojawił się iPod, który zapoczątkował erę legalnej muzyki (iTunes). I to był dopiero początek końca – tak jak nasi rodzice mieli w 1982 roku na okładce Times „kompjutra”, nasze pokolenie w 2007 roku zobaczyło „Wynalazek Roku” pod postacią telefonu iPhone.

I tak jakby historia zatoczyła kolejny cykl. Dwadzieścia siedem lat temu o ból głowy przyprawiał naszych rodziców komputer, teraz mnie kolejne, „nikomu niepotrzebne” rewolucyjne produkty Apple. Niczym jak komputery 30 lat temu.

Na szczęście (chwała tam komuś), że jako tako w tym względzie jeszcze jestem na bieżąco. Lecz boję się o swoją przyszłość. Boję się już o tych, co mają problem z coraz bardziej przyspieszających postępem technologicznym. Wystarczy włączyć kanał na kablówce o nazwie Discovery Channel podczas wieczornych godzin weekendu by móc zobaczyć program „Beyond Tommorow”. Wynalazki prezentowane w każdym z odcinków potrafią zaskoczyć. Oczywiście na plus. I może nie tyle, co swoją pomysłowością, co technologią, jaka jest już dostępna a nam się dopiero, co zamarzyła…

I tym oto optymistycznie brzmiącym zdaniem zakończę, bo jakby nie patrzeć jutro piszę kolokwium ze Standardów Sprawozdawczości Finansowej.

Btw. Niektóre wątki typu Windows, Bill Gates itd pominąłem... Nie czas na pierdoły.

3 komentarze blipBlipnij

18 Sty

Jak ograniczyć wpływ dwutlenku węgla w ramach zróżnicowanej etnicznie polityki dostępu do samotnych matek w ciąży

Osiągnęliśmy znaczący postęp w implementacji otwartej inkluzywnej polityki w realizacji etnocentrycznie homogenicznych celów naszego działu. Jednak chciałbym zwrócić uwagę, iż zmiany klimatyczne to najpoważniejsze zagrożenie przed jakim stoi ludzkość w związku z tym ograniczenie emisji dwutlenku węgla poprzez funkcjonalne wykorzystanie... bla bla bla
Top Gear odc. 3 sezon 10

Tak mnie naszła analogia z polską polityką i konferencją klimatyczną w Poznaniu:

Wniosek: Polacy są poetami w polityce, a politykami w poezji

1 komentarz blipBlipnij

16 Sty

Zaproszenie na finał Deantrisa

Swojego czasu brałem udział w grze online Deantris w której można było rywalizować poprzez układanie rur na czas. Nawet nieźle poszło. Niedawno otrzymałem taką oto miażdzącą wiadomość e-mail:

Szanowni Państwo!
dziękujemy za udział w konkursie DeanTris i gratulujemy imponującego wyniku!


Mamy przyjemność zaprosić Państwa na finał rozgrywek oraz uroczystą galę, która odbędzie się:
31.01.2009 o godz. 11.00
Restauracja Spatiff w Łodzi
Al. Kościuszki 33/35

Do finału zapraszane są osoby, które zajęły miejsce od 40 w górę. Podczas ostatniej finałowej rozgrywki będzie trzeba powtórzyć swój najlepszy wynik lub zbliżyć się do niego. Mój najlepszy wynik to 2458 punktów

Ale co z tego jak nie jadę. Liczyłem na pokrycie kosztów transportu przez organizatora.

1 komentarz blipBlipnij

15 Sty

Ateobusy

We Włoszech (Liguria), Wielkiej Brytanii (Londyn), USA (Waszyngton) i Hiszpanii (Barcelona) jeżdżą autobusy ateistyczne tzn posiadające napis:

Zła wiadomość jest taka, że Bóg nie istnieje, a dobra - że go nie potrzebujesz
ateobus

Idea świetna. Tekst jeszcze lepszy...

55 komentarzy blipBlipnij

10 Sty

Owsiak to cep

Te koncerty powinny być darmowe– mówi Jurek Owsiak o imprezach organizowanych podczas 17
Jurek Owsiak zaznaczył, że artyści – nawet jeśli dostają gażę za finałowe koncerty – to powinni sami ją wpłacić na konta WOŚP. - To oczywiście jest bardzo prosta droga – apelował. Zaznaczył przy tym, że organizatorzy zawsze pokrywają koszty podróży artystów. - Ale jeśli ktoś bierze stawkę 50 proc.? – Owsiak pytał na antenie TVN24, czy to w porządku.

Po pierwsze nie Jurek tylko Jerzy Owsiak. To osoba publiczna i nie mówimy do prezydenta Olek Kwaśniewski tudzież Lesiu Kaczyński.

Po drugie, za tego typu teksty nie lubię, nie popieram tego cepa Owsiaka. Wykorzystując swoją pozycję i autorytet jaki posiadł dzięki swojej działalności, publicznie próbuje tworzyć czarny PR przeciw osobom biorącym udział w organizowaniu „jego” imprez pt. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Szczególnie wobec tych którzy próbują popsuć jego „interesy” i działać w myśl zasady „jeżeli robisz coś dobrze to czemu robić to za darmo?”. W tym przypadku padło na artystów, którzy upomnieli się o swoje gaże.

Mówienie publicznie o interesach jakie łączą jego tj. Owsiaka z osobami zaangażowanymi w organizację tego wielkiego przedsięwzięcia jakim jest bez precedensu WOŚP jest co najmniej nie na miejscu. Przedstawienie sytuacji w ten sposób, że artyści „śmią” żądać pieniądze za udział w WOŚP i zarabiać na biednych dzieciach jest według mnie naganne. Tego rodzaju opinie mają cechę wypowiedzi negatywnej, jednostronnej o dość dużym zabarwieniu manipulatorskim. Postawiwszy się na miejscu osoby popierającej Owsiaka i oglądającej tego rodzaju wystąpienia na pewno dałbym się uwieść kwitując taką sytuację słowami „banda złodziei chcących zarobić na krzywdzie innych”.

Jednakże pragnę zauważyć, artysta to wolny zawód, który z czegoś musi żyć. Owszem, ktoś zaraz pomyśli, że ma kupę kasy z innych występów. Ale co z tego. Jeżeli zajmuje się zawodowo czymś to jest to jego wyłączny wybór gdzie gra, komu gra i za ile to robi, a to że ma X pieniędzy na koncie nie oznacza od razu, że ma nagle rezygnować ze swoich dochodów na rzecz jakiejś tam fundacji. Podobnie zresztą działo się w przypadku Roberta Kubicy, do którego swojego czasu zwracały się organizacje charytatywne w celu „wyłudzenia” pieniędzy. Gdy ten odmówił nagłośniły sprawę twierdząc, że Kubica jest egoistą i nie chce ich wspomóc. I brawa dla Roberta, który skwitował całą zaistniałą sytuację słowami (będę parafrazował): „Kiedy ja rozpoczynałem karierę i zwracałem się do różnych organizacji w celu pomocy finansowej dla mnie to żadna z nich nie chciała mi takowej udzielić. Wszystko co osiągnąłem dzięki swojej ambicji , zaangażowaniu, umiejętnością i ciężkiej pracy” .   

Ten sam schemat wykorzystuje sprawnie Jerzy Owsiak,  by potem móc publicznie chełbić się swoimi osiągnięciami w wyniku których chore dzieci otrzymały tak bardzo potrzebny im sprzęt.

W dodatku Owsiak  uważa, iż występowanie artystów na WOŚP to „reklama” ich zespołów, piosenek i muzyki.  Zapomniał tylko o jednym, że właśnie bez tych zespołów, które rzekomo reklamuje na swoich koncertach finałowych nie było by owych koncertów. Jak to się mówi? Nie należy kąsać ręki która karmi?

Mam nadzieję, że nadejdzie kiedyś taki dzień, w którym czołowe media w Polsce odmówią brania udziału w przedsięwzięciu jakim jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. W którym to Polski rząd poczuje się wreszcie do konstytucyjnego obowiązku finansowania tego rodzaju zakupów, zamiast liczyć na bezczelnie wyłudzane na zasadach poczucia winy przez Owsiaka pieniądze z kieszeni Polaków.

♫ LaFee - Ring Frei

Wniosek: Jurek nie psuj tego, nie bierz kasy, wyluzuj! Koval nie dawaj, olej to... Miej rozum

Btw. Czasami Owsiak przypomina mi o. Tadeusza Rydzyka.

63 komentarze blipBlipnij

9 Sty

WTF?

A ja to mam wrażenie, że żyje na innym świecie, innym levelu i w innej rzeczywistości.

Przestałem rozumieć zachowania ludzkie. Ludzie się cofają, albo to ja idę zbyt szybko do przodu.

4 komentarze blipBlipnij