Najstarszy Park w Polsce (podobno)
No to stało się. Popełniłem wiewiórkową sesję. Przez 22 lata mieszkania 500 metrów od parku miejskiego w końcu udało się z powodzeniem zrobić kilka fotek. Współczuję tylko tym wszystkim biednym dzieciom które bawiły się na ostatniej imprezie tegorocznych wakacji. Na prawdę mi przykro, ale jutro już do szkoły.
Poznajcie Basie moją kochankę:
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Old enough to know better - but I do it anyway
Ha! Haa! Haaaa! W momencie gdy kumpel przyznaje się do tego, iż winien jest 8zł, zaprasza na bilarda ja sprawdzam konto w banku. Szybko orientuję się, że mimo iż przelew doszedł a usługa włączona bank zwrócił mi niecałe 60zł. Nawet historie konta wyczyścili.
Takie interesy to mnie się podobają. I to nawet bardzo.
♫ Linkin Park - Numb
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Mistrzostwa Świata w Powożeniu / Jarantów 2008
Sport zaprzęgowy należy do najstarszych sportów konnych, sięga bowiem starożytności. Podczas olimpiad greckich, a później rzymskich, wyścigi zaprzęgów należały do najatrakcyjniejszych punktów programu. Rozgrywane były na koniec dnia wieńcząc zmagania i pojedynki uczestników.
Celem współcześnie rozgrywanych konkursów powożenia jest sprawdzenie wartości użytkowej, wytrzymałości, dzielności, temperamentu i charakteru koni. Konkursy te mają również za zadanie kultywowanie tradycji powożenia jako istotnego elementu kultury narodowej.
Mistrzostwa Świata w powożeniu zaprzęgami jednokonnymi rozgrywane były dotychczas cztery razy: w 1998 roku w Ebbs w Austrii, w 2000 roku w Gladstone w USA (odwołano ze względu na choroby koni), w 2002 roku w Conty we Francji, w 2004 w Astorp w Szwecji, w 2006 roku w Patroni del Vivaro we Włoszech.
Tegoroczne Mistrzostwa Świata w tej dyscyplinie odbyły się po raz pierwszy w Polsce w Jarantowie (Wielkopolska). Organizatorem generalnym była firma Jako zajmująca się min. produkcją i dystrybucją piwa. Ostatecznie w Jarantowie wystartowało 68 zawodników z 20 krajów , w tym 18 zespołów.
Jak łatwo się domyślić był tam również Koval. Ze względu na to, iż ani konia ani powozu nie posiadam musiałem zadowolić się tym co widziały oczy i zrobił na pamiątkę aparat.

Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
O listach przebojów i ...
... i durnych ludziach. Oddał to co mnie było trudno przekazać w formie pisemnej (może trzeba zacząć ćpać tak jak on?) na temat jednorazowej prostytucji.
Do rzeczy:
Dzwonią tam ci sami ludzie, którzy biorą udział w teleturniejach dla bezrobotnych, licząc, że wygrają 500 złotych. Tak powstaje rynek badziewia. Jak można się dać złapać na to, że jak się dodzwonisz na wolną linię i podasz hasło "biedronka", to wygrasz psie pieniądze? To, co jest na pierwszym miejscu w Radiu ZET, jest fajne. Koniunktura się kręci. Częścią tego błędnego koła są też imprezy w rodzaju Eska Music Awards, gdzie przychodzi cały Płock, bo jest tanie piwo i wejście za darmo. Ludzie oglądają to w telewizji i nie wiedzą, że to była darmówa, a w mieścinie nudno i myślą: och, jakie tam musiały kapele grać, że tyle narodu przyszło. Paranoja. Mnie też to nie omija. Byłem zapraszany już dwa razy do "Tańca z gwiazdami" i do "Gwiazdy tańczą na lodzie". Odmówiłem. Nie rozumiem, jak można łykać wszystko, co rzucą. Taki przykład: poszedłem kiedyś na imprezę TVN Turbo. Generalnie nie chadzam na bankiety, ale pomyślałem: chuj, macierzysta stacja, szef prosił, no pójdę. Idę z narzeczoną po czerwonym dywanie, a reporterzy napierdalają fleszami. Kojarzę ich mordy – "Super Express", "Fakt", najgorsze gnidy. Macham ręką, że "nie, dziękuję". Kilka chwil potem wchodzi Adam Fidusiewicz i, kurwa, staje na rękach, żeby jakikolwiek paparazzi do niego podszedł. Wstyd. Z jednej strony żałosne elitki, z drugiej "Klan" i Radio Maryja, które chcą naród nakierunkować.Tede
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gra online która wciąga
Nie mogłem przestać w to grać. A stawka wysoka - za pierwsze miejsce 4000$.
Zagrać można pod adresem: http://www.runhotel.pl/
17 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Diagnozowanie przez krew - negatywne
Swojego czasu przeszedłem się (po wielu latach omijania wszystkiego co związane z NFZ) do lekarza rodzinne z prośbą o skierowanie na badanie krwi. Powodem były wcześniejsze kłopoty z samopoczuciem. Pierwsze co uraczyło moje nozdrza był przeraźliwie śmierdzący smród krwi z zabiegowego, pot zgromadzonych ludzi. Brakowało jeszcze zapaszku kału i rzygowin małych niemowląt. Odstałem swoje i przeżyłem.
Pokłóli mnie trochę. Nic szczególnego nie znaleźli. Morfologia krwi jak to określiła pani doktor:
Zajebista
Reszta w porządku, mimo że moje obawy wzbudziła podwyższona minimalnie liczba erytrocytów (krwinek czerwonych). Dla normy RBC do 5.50, miałem 5.83. Możliwe, że to przez lato. Krew gęstnieje przez wyższe temperatury, zwiększoną potliwość itp. W moczu nic złego. Cholesterol w górnej granicy normy (hm… muszę trochę ograniczyć fast-foody). Glukoza czyli cukier (hm doktórka trochę się dowaliła sugerując dalszymi pytaniami o częstość oddawania moczu itp. Iż mogę mieć objawy wczesnej cukrzycy) wyszedł 104 (gdzie norma do 100). Ale będę żył, ponieważ prawdopodobnie jest to efekt porannego pragnienia i spożycia łyka wody o aromacie cytrynowym. W Internecie wyczytałem, że cukrzyca zaczyna się od 140 jednostek w badaniu krwi na czczo. Dużo jeszcze brakuje. Profilaktycznie mam zgłosić się na początku października na powtórkę badań cukru. Słodzić nie słodzę, nie jadam ciast, placków, słodyczy. Piję tylko Coca Cole…hm?
Wniosek: NFZ i lekarze nie gryzą.
P. też się ucieszyła, bo poziom testosteronu w mojej krwi wynosi 489 meg/dl dla normy 280-980 meg/dl gdzie przeciętny, naturalny poziom DHEA dla osoby w moim wieku waha się w granicach 300-500 meg/dl.
Wniosek: Nadal nie wiadomo czemu jestem senny i ospały.
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pierwsza szkoła, pierwsze znajomości
Stare dobre czasy szkoły podstawowej. Nie mogę do dziś przypomnieć sobie gdzie została zrobiona ta fotografia. Przypuszczam, że może to być Poznań (przed barem mlecznym) tuż po odwiedzinach zwierzaków w tamtejszym ZOO.

15 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Biesiada piastowska na Zawodziu
Dziś już drugi dzień jednej z największych kaliskich imprez, która przyciąga zwykle kilka tysięcy osób – IX Biesiady Piastowskiej – "Kalisz kolebką Polski". Organizatorzy przygotowali wiele atrakcji.
Biesiady Piastowskie odbywają się w odrestaurowanym na wzór Biskupina rezerwacje archeologicznym na Zawodziu, siedziby dawnych piastów. Dają szansę na zapoznanie się z wszelakimi aspektami życia w średniowiecznej Europie, pokazując, iż okres ten był niezwykle barwny i ciekawy. W trakcie imprezy prezentowane są rekonstrukcje bitew, turnieje rycerskie, scenki z życia codziennego, a także wiele konkursów, w których uczestniczą Goście Biesiady. Grupy rekonstrukcyjne biorące udział w projekcie, reprezentują szeroki przedział czasowy, od IX do XV wieku. Spotkać można przedstawicieli różnych kultur, od Celtów, poprzez Słowian, Wikingów do późnośredniowiecznego rycerstwa. Jednym słowem każdy może przekonać i poznać na własne oczy świat bez komórek i komputerów.
Szkoda tylko że pogoda nie dopisała.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
iPhone to...
"iPhone zło. jebać iphone!" powiedział Koval głosem zbliżonym do głosu Terminatora.
Żal było zobaczyć w Poznaniu, przed salonem Orange karteczkę z napisem:
Odstąpię miejsce w kolejce po telefon iPhone.
Szau pau normalnie z czegoś co jest nothing special [sorki Paweł, musiałem].
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Obsługa klienta po polsku
W restauracji chyba był każdy. Ale chyba nie każdy miał okazje usłyszeć podczas próby zamówienia posiłku (w jednym z kaliskich lokali gastronomicznych) od kelnerki takie oto słowa:
Ani dzień dobry, ani dobry wieczór. Jak mnie pan traktuje?
Przez próbę zamówienia rozumiem sytuacje w której podchodzę do baru, kelnerka nie wykazuje zainteresowania (bezczelnie odwrócona głowa wlepiona w telewizor). Uśmiecham się, mówiąc „halo” i kiwam jej przed oczami banknotem 10złotowym.
Po czym nawiązuje się następująca rozmowa:
- Przepraszam ale to chyba ja jestem klientem?
[cisza]
- W ogóle to o co chodzi? W czym problem? Chciałem zamówić spaghetti!
- No i co, że jest pan klientem. Jak można mnie tak potraktować?
- Ale jak?
- Może dobry wieczór lub dzień dobry?
- Ale z jakiej racji?
Coś jeszcze gadała podczas gdy ja zabrałem pieniądze rezygnując jednocześnie z zamówienia. Odwróciwszy się na pięcie - odszedłem do konkurencji.
Mniejsza o tę... hm młodszą gówniarę, zastanawia mnie tylko jedno – podejście do klienta o jakim wszędzie głośno. O tych szkoleniach pracowniczych, o milionach złotych wydawanych na programy obsługi klienta. Wszyscy wiedzą co i jak (nawet dzieci w przedszkolu gadają w kółko - klient nasz Pan, klient nasz Pan) tylko ze stosowaniem wiedzy w praktyce jest trudniej. Przynajmniej w polskich realiach. Po dzisiejszej sytuacji wydawać by się mogło, że mentalności co niektórych warstw społecznych po prostu nie da się zmienić.
Wniosek: Klient nasz Pan! Naucz się
35 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pokolenie Pieska Leszka
Nie podoba mi się (ostatnimi czasy) jedna rzecz w tym całym plugawym świecie. Otóż ludzie przestali zauważać subtelną różnicę pomiędzy niezamierzonym indywidualizmem z lekką nutą charyzmy i wypracowanej przez cały okres życia osobowością a pseudo-indywidualizmem objawiającym się nagminnym kolczykowaniem, emo stylem, pokemonami, słuchaniem jakiejś dziwnej muzy z radio Eska, szmaciarskimi ubraniami, tanimi łańcuchami imitującymi srebro, tatuażami, ćpaniem i paleniem.
Najlepsze jest to, że sami zwą siebie indywidualistami idącymi własną drogą. Phi. Chyba drogą wyznaczoną przez MTV, VIVĘ i Pieska Leszka z 4Fun TV. Jeszcze większym paradoksem współczesnej młodzieży jest to, iż jak sami twierdzą trendy i moda nie działają na ich pokolenie. Że poznali wszelkie techniki marketingowe na takim zaawansowanym poziomie, który pozwala im skutecznie się przed nimi bronić. Zdaje się, że działa to w 2 strony. Im więcej próbujesz wypierać się czegoś, tym bardziej wpadasz w bagno z którego nie można wyjść.
Inną sprawą jest to, że współczesna młodzież nie ma zbyt dużo autorytetów. Żyje z dnia nadzień. Bez wyznaczonych celów. Próbując pusto i fałszywie zaimponować otoczeniu.
To takie puste, (cóż) więc jak w takim wypadku można powiedzieć "jestem indywidualistą"?
♫ Ku przestrodze ( Hołd - Rysiek Riedel) - Cegła
20 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Picnic Party na pomoście
Chipsy, cult of Pepsi i za plecami zachód słońca. Razem z P. Życie zaczyna zwalniać. A w tym samym dniu stomatolog stwierdził - "Panie Piotrze, czas szybko leci. Może nie za rok, nie za 10 lat ale za 20 lat będzie mieć pan problem". Myk w tym, że nie wiedziała jednego - potrafię zwalniać czas.
Ubolewam, brakło mi mocy na resztę zdjęć. Po pierwszym zdjęciu padła bateria.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Mokro
I tym oto sposobem natura pokrzyżowała weekendowe plany nie tylko mnie - ptaki też uziemione.

11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Poznań & Puchar UEFA
Działo się działo. Lech wygrał 6:0. Do tego gorąca atmosfera na stadionie (niestety bez fotek). Dla osłody, kilka z turystyki pieszej...
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Melanż i piwo z kumplami to nie to samo
Są pewne grupy ludzi, którzy rozumują w pewien sposób - wypad z kumplami na piwo jest równoznaczny z pojęciem "melanżu". Objawia się on "piciem do desek", "piciem do upadłego", "zajebaniem się", "zhaftowaniem", "porobieniem się", "ubzdryngoleniem się", "urznięciem się", "zalaniem robaka", "upierdoleniem się jak messerschmitt", "nabimbaniem się", czy wreszcie "spiciem się jak bela".
Od kiedy uzyskałem "wyższe" zacząłem na pewne sprawy patrzeć z trochę innej, lepszej perspektywy. Można by rzec - z rozsądkiem, wyrachowaniem. Reasumując - te słowa przestały znaczyć to samo.
Przykre bądź nie. Jednak chyba nie. Ponieważ czuję się z tym dobrze.
♫ Roisin Murphy - You Know Me Better
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Prywatna wieża Eiffla
Każdy może mieć w domu prywatną "wierzę" Eiffla... rozmiarami nie powala. Ale jest! Stoi dumnie.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pierwsza zasada asertywności
Pierwsza zasada asertywności, której i tak nie mam...
- Dowiem się i wtedy ci odpowiem czy będę potrzebna w pracy
- Zawsze możesz im odmówić
Bo praca i pieniądze nie są święte. Ważniejsze jest poczucie kontroli (szczególne w moim przypadku).
Wniosek: Odmawiaj
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gołuchów Park
Dziś mały wypad w ramach turystyki objazdowej. Tym razem Gołuchów - polskie bizony tudzież żubry, roślinki, muzeum leśnictwa, jezioro, zalew itd.
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kasjer dupa
W Polgarii rozgorzała dyskusja kto, co, gdzie, jak, kogo i dlaczego. Kto? Putin? Saakaszwili? Co? Gruzje, Osetię, Rosiję? Gdzie? Kaukaz? Jak? Bombami? Kogo? Wolny naród? Dlaczego? Bo kwanczkara była za słodka! I oczywiście było trzeba rzucić głoś poparcia dla zachwianej równowagi demokratycznej. Polgaria to obok US&A światowe mocarstwo, potęga militarna posiadająca 2400 żołnierzy w Afganistanku i Irakijku gotowych ostrzelać cywilne wioski z niedziałających moździerzy. W swoim arsenale posiada również 41 samolotów jedno (góra dwu) zadaniowych F16, które przez kilka następnych lat (jak stwierdzili amerykanie) będą awaryjne z powodu dotarcia poszczególnych części, kilka Lublinów, nascie Hummerów wyposażonych w worki z piaskiem oraz wirtualnie położoną na mapie Polgarii – tarczę antyrakietową.
Wyżej przedstawione mocarstwo stanowczo dziś potępiło „działania rosyjskich sił zbrojnych wymierzone przeciwko suwerennemu i niepodległemu państwu gruzińskiemu” jednocześnie nie zamierzając podejmować jakichkolwiek innych działań. Podobnie rzecz biorąc jak to miało miejsce w przypadku Czeczeni.
I od razu przypomina się wiersz W. Młynarskiego.
Mała poczta w małym mieście
i na poczcie mała przerwa.
Kasjer szybkę przymknął wreszcie,
plik banknotów liczyć przestał.
Rozrzucone dokumenty,
w szklance po herbacie — denko…
A on czujny, a on spięty,
obserwuje swe okienko.
Wtem otworzył. W przód się rzuca
i zaprychał, i zatupał,
i zakrzyknął co sił w płucach:
“Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!
Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!”
A na poczcie cicho, pusto,
drzemią paczki niewysłane.
Pachnie barszczem i kapustą
(bo garkuchnia jest przez ścianę).
W głębi jakiś pan łysawy
adresuje list, a bliżej
gość wbił w sufit wzrok kaprawy
i pocztowy znaczek liże.
Brudno, zaduch, much, upał…
Nikt nie mówi nic, a zwłaszcza
Nikt nie krzyczy ‘Kasjer dupa’.
Kasjer krzyczał tak z pół roku,
po okresie zaś półrocznym,
z urzędowym błyskiem w oku,
wezwał go naczelnik poczty
i powiada zły okropnie:
“Co pan się kompromituje?
Nikt się aż do tego stopnia
panem nie interesuje,
żeby w takim mieście małym,
wołać wśród tych much, w upale,
wołać - choćby dla kawału:
‘Kasjer… prawda… i tak dalej’.”
I nasz kasjer krzyczeć przestał,
rozleniwił się… rozziewał…
Lecz gdy w święta jest orkiestra
on coś nadal podejrzewa.
Myśli, że ten tamburmajor
regimentu strażackiego,
swą buławą wywijając,
też przyczepia się do niego.
Gdy strażacka trwa parada
i mosiężna trąbi grupa -
kasjerowi się podkłada
pod rytm marsza: ‘Kassss-jer dupa, kasss-jer dupa…’
Pointa zaś wierszyka mego
w takich słowach się zawiera,
że znam cały kraj, co tego
przypomina mi kasjera.
Mały kraj, co tak uważa
z pokolenia w pokolenie:
że ktoś ciągle go obraża,
że ktoś wciąż go nie docenia.
Czasem mu ktoś prawdę kropnie:
“Kraju mój - źle kombinujesz.
Nikt się aż do tego stopnia
tobą nie interesuje.
Skończ te siupy, bo cię wpiszą
do Guinnessa lub Gallupa”.
A kraj okno - trach! I dyszy:
“Kto powiedział ‘Kasjer dupa’?!
A wszystko przez to, że ktoś kiedyś na poczcie krzyknął „kasjer dupa!” i Polgaria w imię wyższej konieczności po raz kolejny musi się wykrzyczeć.
♫ Devotchka - The Clockwise Witness
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
The rain falls again!
Anglik rzekłby "The rain falls again!".
Drugi dzień z rzędu nie jestem w stanie dotrzeć do fryzjera. Prędzej zarosnę i pójdę na koncert "Żelaznej Dziewicy" niż zetnę te cholerne i jakże denerwujące już kłaki...

4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Golf Drive Range
Szybki wypad na golfowe drive range, kilka odcisków i masakryczny żar z nieba. Co jak co... zawsze warto.

4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pylons
W momencie kiedy Wisła Kraków pokonuje Żydów ja...
... dokonuję kolejnych odkryć za pomocą aparatu.
21 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Wrocław Tour
No i muszę przyznać że armeńska kuchnia jest świetna. A tak na marginesie to od wczoraj zostałem posiadaczem aparatu Canon Eos 400D. Na dzień dzisiejszy tylko z kitowym obiektywem.
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Rytuał jak z nut
I tak przyszło mi dziś spędzić samotnie piątkowy wieczór. Tak z lekka odmienną nutą dekadencji, z lekkim dodatkiem pieprzu i kory cynamonu. Z chwilą na refleksie, wypicie butelki kuracjusza beskidzkiego no i oczywiście z wolnym czasem na komunikację interpersonalną.
Można powiedzieć, że dzisiejszy dzień jest nudny. No, ale wszystko zależy od porównania. Nudny może i owszem jest – w końcu pozostałe dni spędza się w biegu, bez ani jednej minuty wolnego oddechu na borin’ time.
To jeden z tych dni, w których człowiek stopuje – zatrzymuje się. Mówi dość a jednocześnie chce czegoś więcej. Tylko sam nie wie, o co mu tak naprawdę chodzi. Może to już taka domena człowieka, że lubi sobie po analizować kilka spraw. Ano, bo wczoraj P. powiedziałem, że mózg homo sapiens nie ma czasu na analizowanie. Działa zbyt szybko. Decyzje podejmuje błyskawicznie, idąc na skróty. Sam w swojej istocie jest prosty, a jednocześnie złożony.
I swoją drogą potrafię w ciągu jednego dnia wstać o 5, z rańca pojechać na dworzec i kiwnąć palcem w kierunku Poznania. Załatwić milion spraw, wrócić, spotkać masę ludzi. Dzień później obudzić się bez jakiejkolwiek motywacji i nic konkretnego nie zrobić. Być maksymalnie przewidywalnym.
W pewnym sensie jest to fajne. Momentami męczące. Człowiek rozleniwia się. Liczy, że chociaż ten wyciśnięty z czoła, marny pot ma swój wewnętrznie egzystencjalny cel…
♫ Apollo 440 - Don't Fear The Reaper

