BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Jak wyłudzać pieniądze. Poradnik oszustw.

Fałszujemy i wyłudzamy pieniądze w instytucjach finansowych. Mały poradnik jak to robić, lepiej – jak się strzec przed nieuczciwymi klientami.

  1. Prawdziwy oszust to oszust lowelas. Znający się na kobietach. Umiejący zdobyć ich wdzięki. Ten typ oszustów wie, że połączenie ich pewności siebie, wrażliwości oraz innych cech przystojniaka i podrywacza, w tym sprytu z pracującą kobietą w instytucji finansowej daje wymierne korzyści. Kobiety mają taką wspaniałą cechę, że mimo wszystko, obojętnie, jakie jest tłumaczenie (może być maksymalnie absurdalne) i tak ci uwierzą (przykład – film Blues Brothers i wymówka jednego z bohaterów – „nie zdążyłem na ślub, kochanie było trzęsienie ziemi, spadł samolot, popsuł się samochód…”). Przykład: Pan doskonale znający się na wyłudzeniach poszukał sobie firmę prowadzoną przez dwie panie. Przejeżdżając przez przypadek chętnie stwierdza by w stolicy wynająć biuro. Pada na pewne „przemiłe” Panie. Całe biuro miał w teczce. Firma bez faxów. Wyłudzenie miał zaplanowane tak, że znalazł w innym mieście linię telefoniczną. Posadził przy niej kobietę, która odbierała telefon zaczynając słowami „Dzień dobry maszyny szwalnicze słucham”. A gdy ktoś pytał o szefa mówiła, że właśnie przyszedł towar i jest w magazynie. Pan postanowił wyłudzić w leasingu maszyny szwalnicze. Sfałszował dokumenty potrzebne do umowy leasingu na miasto stołeczne Warszawa. Następnie udał się do firmy leasingowej w celu zakupu maszyn szwalniczych. Zabezpieczenia w przypadku tego typu maszyn z powodu częstych wyłudzeń były większe. Potrzebne było poręczenie innej firmy.  Wystosował, więc zapytanie do firmy leasingowej czy może być podpis potwierdzony notarialnie tych pań, które wynajęły mu wcześniej biuro. Firma leasingowa odpowiedziała pozytywnie.  Pan udaje się do notariusza i prosi o akt notarialny. Mając numer owego aktu fałszuje całość na nowo łącznie z pieczęcią i podpisem notariusza. Dalej idzie do Urzędu Skarbowego i co ciekawe otrzymuje zaświadczenie o niezaleganiu składek, którego nie wystawił ten US. Jest ono na blankiecie oryginalnym z oryginalnym stemplem (prawdopodobnie wybawił panią urzędniczkę i sam sobie podstemplował). Następnie do umowy leasingu potrzebne są dowody tożsamości poręczycieli. Więc Pan dzwoni do firmy i zapytuje czy może przyjść o 7 rano do siedziby firmy przedstawić wszystkie dokumenty. Powód – leci do Londynu. Paniom mówi ze jeszcze nie przyjechała jego kserokopiarka i prosi o klucz do biura w celu pokserowania kilku rzeczy. Panie mu udostępniają, ponieważ „jest taki miły to niech sobie robi, co chce”. Ze spokojem Pan wyciąga z szafy pancernej dokumenty tożsamościowe, fałszuje i  zanosi rano do firmy leasingowej, wraca do biura Pań i układa wszystko tak jakby nigdy nic. W ten sposób wyłudził maszyny szwalnicze od 6 firm. Co ciekawe tych 6 firm zjechało się do tego Pana, do Suwałk. Wtedy to było 6 x 120 tys. zł, więc kolosalna suma. Niestety Pan zrobił największy błąd swojego życia i postanowił wyłudzić pieniądze od cyganów. A tego się nie robi. Cyganie są osobami honoru – albo płacisz albo masz czapę. W pewnym momencie kiedy nie dostają pieniędzy przestawają się one liczyć. Kiedy to 6 ekip spotkało się z ekipą cyganów stwierdziło, że należy się wycofać gdyż cyganie nie popuszczą. Można domyślać się co było dalej. Prawdopodobnie Pań już nic nie wyłudzi.
  2. Podszywanie się pod dostawce. Firma leasingowa z reguły sama nie załatwia u dostawcy towaru. Z reguły załatwia to klient. Klienci mówią, że będą kupować samochód w salonie, przywożą do firmy fakturę z tego salonu (faktura sfałszowana ze zmienionym nr. Konta bankowego). W tym wypadku jeden z oszustów wpadł, gdyż we fakturze wpisał nieistniejący w naturze przedmiot wyłudzenia – Peugeot wyposażony „we wszystko”. Okazało się, że takimi rzeczami zajmuje się w salonie właściciel. Pracownik firmy leasingowej miał czas na kawę i chciał pogadać z dostawcą. Przez przypadek położył tę fakturę obok, a właściciel przechodząc zauważył fakturę i stwierdził, że to nie jest ich klient. Wpadka!
  3. Nieistniejący przedstawiciel. Zgłasza się klient ze Szczecina(producent z Poznania). Więc firma leasingowa z Poznania pyta się producenta czy ma przedstawiciela w Szczecinie. Ma. Nie powiedział tylko, że ma go od kilku godzin. Przedstawiciel potrzebny był, by złożyć zamówienie na wyroby gaśnicze na kwotę 450 tyś. zł. Dokumenty wszystkie w porządku. Firma leasingowa przelewa pieniądze na konto przedstawiciela. Ten powinien w tym momencie złożyć zamówienie u swojego pracodawcy, producenta przelewając odpowiednią kwotę pieniędzy na ich konto (czas realizacji zamówienia 2 miesiące). W tym momencie rezygnuje z zamówienia twierdząc, że klient się wycofał. Przez 2 miesiące cyklu produkcyjnego firma leasingowa nie interesowała się sprawą. Po upływie terminu pojawia się klient i chce odebrać zamówiony towar. Pieniędzy i towaru nie ma.
  4. Wykorzystać wojnę między firmami. Duża firma z Poznania. Firmy leasingowe umawiały się kto po kolei go obsługuje, aby każdy mógł z nim podpisać umowę. Klient przychodził i wymagał. Wtedy pojawiła się czwarta, nowa firma leasingowa do których zgłasza się owy niezadowolony klient. Szybko uradowani podpisali umowę z nim. I… stracili 2 mln złotych. Klient stwierdził, że kupi drukarnie (maszyny stacjonarne obudowane budynkiem). Maszyna przychodziła z zagranicy więc to on kupi tę maszynę drukarską po czym odsprzeda ją firmie leasingowej (leasing zwrotny). Później okazało się, że nie płaci, a maszyny nie ma więc zaczęto oglądać wszystkie umowy operacji. Jeden z pracowników (kobieta) robiąc inspekcję na miejscu u klienta napisała w protokole, że „przedmiot leasingu znajduje się na miejscu”. Zniknęły 2 mln. zł. i kilkutonowa drukarnia która była na miejscu. Później okazało się, że przedmiot był specyficznie na miejscu. W momencie inspekcji przedmiot leasingu stał na naczepach samochodowych. A na pytanie kobiety „gdzie jedzie ta drukarnia” Pan odpowiedział „jak to? Jedzie do serwisu”. Prawdopodobnie umówił się z kimś kto wiózł maszynę na Śląsk, żeby podjechał do Poznania. Co ciekawe w miejscu tej niby drukarni nie było nawet podciągniętego prądu. Policja znała adres klienta na Cyprze, ale nie chciało im się pofatygować.
  5. Zamiana wierzyciela. Tworzy się fikcyjnego dostawce. Tworzy się fikcyjną działalność gospodarczą. Jedzie się z nim do firmy leasingowej, robi się leasing na nieistniejący przedmiot. Wpływają pieniądze. Dostawce zostawia się z długiem wobec firmy leasingowej (praktyka częsta w momencie gdy dostawca winien jest komuś pieniądze i zmusza się go do podpisania umowy w celu oddania długu. Firma leasingowa na pewno go nie zabije.)
  6. Porozumienie z pracownikiem firmy leasingowej. Zawyżanie wartości przedmiotu leasingu. Używa się specjalnych sformułowań, z których wynika to, że nawet w momencie wyjścia procederu na jaw nie jest się w stanie nic udowodnić np. „przedmiot wart swojej ceny”.  Inny sposób to nie ustanowienie zabezpieczenia mimo, że dał sygnał, że poręczenie jest.
  7. Działanie na szkodę pracodawcy. Posiadanie ułomnego systemu oceniania klientów. Przykład: namierzony oszust przez Policje. Funkcjonariusze wpadają do banku, informują dyrektora, że nastąpi wyłudzenie. Proszą o podpisanie umowy bez przelewania kwoty pieniędzy na konto. Na co dyrektor twierdzi – „Jak to? Co was to obchodzi. On spełnia wymogi kredytowe. Udzielimy tego kredytu”. Pracownik banku tak przedstawił dokumenty do systemu oceny klientów, wiedząc, że kredyt zostanie udzielony.
  8. Wyłudzenie w celu uzyskania dodatkowych korzyści. W przypadku nietypowych urządzeń. Wystawianie faktur zawyżonych myśląc, że pracownicy banku nie znają się na rzeczy.
  9. Podszywanie się pod dostawce. Pracownik banku uruchomił kredyt preparując umowę zamieniając nr konta na swój ROR.
  10. Zamiana identycznymi przedmiotami leasingu. Dwie firmy jednocześnie zamawiają dwa identyczne przedmioty leasingu w różnych firmach leasingowych (w tym wypadku samochody dostawcze o identycznym kolorze i wyposażeniu). Po otrzymaniu przedmiotów zamieniają się nimi przez co uniemożliwiają firmom windykacyjnym odebranie samochodów. Proceder trwał długo, do momenty gdy zlecenia odebrania przedmiotów nie otrzymała jedna firma. Pracownik skojarzył sprawy. Wpadka!

Sygnały świadczące o wyłudzeniu:

  1. Przychodzi syn, wnuczek z rodzicami, dziadkami. Syn/wnuczek gadają non stop. Rodzice/dziadkowie nie są zainteresowani. Tępy wzrok wymierzony w ścianę. Należy wybawić syna/wnuczka/córkę/wnuczkę i przycisnąć resztę. W większości przypadków przyznają się do procederu zamiany wierzyciela.
  2. Polacy nie ruszają się po kredyt nie dalej niż 30km od miejsca zamieszkania. Nie ufamy osobom które przyjeżdżają z Gdańska, Rzeszowa do Poznania
  3. Dziwny adres. W Olsztynie wiele fikcyjnych firm zarejestrowanych było na adres Urzędu Miejskiego (UM nie wynajmował pomieszczeń biurowych).
  4. Pośpiech. Gdy komuś się spieszy niech idzie do konkurencji.
  5. Pojawienie się z wypełnionymi wnioskami
  6. Faks przychodzący w godzinach nocnych. Osoby niemające biura często przekupują strażników by wejść do biura i wysyłać faksy z obcych numerów.
  7. Zapewnienia klienta, że nie możesz przyjść na wizytę bo trwa remont (zapraszają na wizytę do domu).
  8. Nietypowy dostawca nietypowego przedmiotu. Wszyscy kupują samochód w jednym salonie. Podejrzane jest gdy ktoś chce wyłamać się z reguły.
  9. „Nie zna się Pan na rzeczy!”
  10. Patrząc na dokument sprawdzać czy stempel przebija na drugą stronę papieru (druki urzędowe są na kiepskiej jakości papieru). Drukowany dokument nigdy nie przebije.
  11. Nie występowanie na druku prawdziwego grawerowanego stempla (skanery próbują poprawiać grawer przez co widać pixele).
  12. Czytelny podpis urzędnika (chyba, że jest pierwszy dzień w pracy).
  13. Pieczątka z pięcioma cyframi telefonu (aktualnie już 7).
  14. Dziwny odcień pieczątki (po zeskanowaniu i wydrukowaniu kolor burgundowy).
  15. Dopełnienie zdania napisanego ręcznie nie pasuje do pierwszej części zdania drukowanego (inne sformułowania w ZUS, inne w US, fałszerze z rozpędu przepisują to samo)
  16. Po wykonaniu telefonu do Urzędu okazuje się, że nie było złożonego wniosku o wydaniu np. zaświadczenia o niezaleganiu.
  17. Dawanie niepełnej dokumentacji.
  18. Oszust przedstawia PIT za grudzień (nie ma PITów grudniowych. Ostatnie rozliczenie jest w listopadzie)
  19. Obroty narastające maleją z miesiąca na miesiąc.
  20. W rubryce „pieniądze w kasie” niewyobrażalnie duże kwoty gotówki.

Powyższe przykłady pokazują jak czasem bezmyślni są fałszerze. Pokazują także jak bezmyślni są urzędnicy oraz jak my możemy być bardzo łatwo oszukani. Większość ludzi nie zwraca uwagi na tak małe szczegóły. Jak to się mówi „pod latarnią najciemniej”.

Fajnie, że wytrwaliście do końca. Treść pochodzi z wykładu przedmiotu dodatkowego „Leasing

13 komentarzy

  1. nie składa się już PITów miesięcznych 😉

  2. @riot no to tym bardziej jak ktoś ci takiego przyniesie trzeba uważać

  3. Bardzo dobry artykuł. Od dzisiaj trzy razy będę zaglądał dostawcy do tyłka, zanim coś podpiszę 😉

  4. Bardzo fajny artykuł. Takie HOW-TO dla oszustów 🙂 No ale żeby wiedzieć przed czym się bronić, trzeba znać ich metody. Przyjemnie się czytało do obiadku 🙂

  5. „Zapewnienia klienta, że nie możesz przyjść na wizytę bo trwa remont (zapraszają na wizytę do domu).” to akurat nie jest reguła – my tak często robimy, bo nie mamy biura jako takiego – pracujemy z domu (jak to się ładnie nazywa „agencja interaktywna”, a po ludzku robimy strony).

    I co, ja mam klienta zaprosić do domu gdzie cała rodzina ogląda M jak Miłość, kot robi „mgeee” a pół pokoju zajmuje mata do Dance Dance Revolution? 😉

  6. @btm no właśnie chodzi o to, żebyś tego nie robił bo to wzbudza podejrzenia takie same jak to, że jest remont

  7. To mi powiedz, co ja mam powiedzieć klientowi który mi rzuca tekst „A bo tamta poprzednia firma to nie miała biura, tylko z domu wszystko robił – no jak tak można pracować? Pewnie coś kręci” 😉

  8. no ja mówie (piszę) akurat o osoobach które przychodzą do banku a ich siedziba jest w domu, a przedstawiają się za poważnego biznesmena. to nie jest reguła ale czasem możesz wychwycić jakieś oszustwo prawda? Jezeli jesteś freelancerem to sprawa ma się inaczej. wiadomo, że nie musisz mieć biura czy jakiejś wypasionej siedziby. ale gdy jesteś osobą przychodząco po kredyt na 5 aut albo maszynę produkcyjną a przyjmujesz w domu to jest to conajmniej dziwne bo co? wstawisz maszynę do pokoju?

  9. Problem w tym, że nie jestem freelancerem, tylko żona prowadzi normalną działaność gospodarczą z adresem zarejestrowanym na mieszkanie – i nie raz zdaża nam się wychodzić do klientów na spotkanie, bo nie ma jak ich do „firmy” zaprosić 😉
    Ale true, wszystko w skali do problemu 😉

  10. Marek Hłasko, „Drugie zabicie psa” – jakbyś chciał poczytać o oszustach lowelasach.

  11. @reod masz może e-book?

  12. Za dużo Losta, mości Kovalu 😉

  13. :/:[:(:D:):hahaha:lol:taniec:czerwony:>:debil!!:czerwony:/:lol:hahaha:D:uklon:uklon!!:muzyka:muzyka:niewiedza:niewiedza:niewiedza:faja

Skomentuj.