Nie obliczysz nawet jak byś się miał zapłakać i posikać
Ano tak. Bo w końcu o ile wzrosła temperatura z -5 do 5 stopni? Z 2,5 stopnia do 5?
To skala przedziałowa. Nie do obliczenia. A przy okazji dzisiejszych zajęć dowiedziałem się, że jakość dla klientów, nabywców pewnych produktów to stopień spełnienia ich oczekiwań. Proste, a mało kto wie. Tak samo jak ludzie nie wiedzą co to jest procent, centyl, kwartyl itd. A słyszeć słyszeli...
♫ Mile Kitic - Sampanjac
Zaangazowanie
Wychodzi na to, ze nie warto sie angazowac w pewne sprawy bo:
- Emocje daja gore
- W przypadku niepowodzenia chujowo sie czujesz
- Gorycz porazki jest wprost proporcjonalna do wkladu wlozonego
- Zaniedbujesz inne rownie wazne sprawy
- Nie myslisz racjonalnie
- Popelniasz bledy
- Nie widzisz bledow
Szukam nadal zielonego miejsca w codziennej szarzyznie. Niesamowita glebia uczuc, uniesienia i przygody kontra spokoj, przewidywalnosc, stabilnosc i bezpieczenstwo. Brak codziennosci czy codziennosc? Co lepsze? Sam nie wiem. To pierwsze - hardcore emocjonalny napedzajacy wnetrze . Pustka braku codziennosci. W drugim - pustka po niespelnionych nadziejach. Tak na prawde bardzo mozliwe jest to ze zadna z tych opcji nie jest dobra. Szukamy polsrodka zawierajacego elementy zarowno codziennosci (stabilnosc, bezpieczenstwo, przewidywalnosci czy rutyny) ale takze niecodziennosci (szalenstwa, romantycznych uniesien, namietnosci).
Znalazlem... niestety teraz to juz tylko czas przeszly...
Biustonosz
Tu bedzie bidon a tu banknoty.
O biustonoszu powiedziane glosem Maciusia z Klanu. W Dzien Dobry TVN.
Upadlem
Pecherz nas zawiodl
Janusz Pecherz nas zawiodl. Kaliscy kupcy.
Haslo niezle. Nawet je podchwycilem. Gorzej z zasadnoscia. Jakis czas temu Pan prezydent obiecal kaliskim kupcom, iz dotychczasowe czynsze w lokalach w ktorych znajduja sie sklepy pozostana bez zmian. Obiecano rowniez wykup lokali na wlasnosc. Teraz podnosi sie larum w zwiazku z tym ze prezydent mysli racjonalnie, nie ulega i dba o interesy miasta. Hmm ciekawe. Ma prawo sie niepodobac, ale to garstka ludzi wobec ponad 100 tysiecy mieszkancow.
Zaczynajac od czynszy. Z tego co sami najemcy mowia, placaje kilkakrotnie nizsze niz wartosc rynkowa. Tylko zapomina sie o tym ze Polska i Polacy godzac sie na przystapienie w szeregi Unii Europejskiej zgodzili sie na rowne warunki funkcjonowania konkurencji i to chyba wystarczajacy argument by zdyskredytowacvten pomysl. W dodatku jedna z zgazet stwierdzila, ze w duzych miastach mimo duzych czynszow ci, ktorzy oplacaja je terminowo maja szanse na upusty 10-15%. I to juz o wiele zdrowsze podejscie.
Majac mniejsze czynsze zarabiamy wiecej, przez co mozna pozwolic sobie na nizsze ceny. Przewage konkurencyjna. Oczywiscie jest to ok z perspektywy najemcy bo kazdy z przedsiebiorcow ma prawo do strategii maksymalizacji zysku. Tylko pytam gdzie zdrowy rozsadek? Jezeli ich sklepy nie maja prawa funkcjonowac w ramach wolnego rynku bez faworyzacji jednych to czemu nadal sa faworyzowani a ich interesy bronione? Zasadnosc tej kwestii moje watpliwosci.
Druga rzecza jest rzadania kupcow co do wykupu przez nich samych lokali uzytkowych na wlasnosc. W mojej opini to absurd gdyz:
- Sprzedaz tych lokali to jednorazowy wplyw do kasy miejskiej.
- Ograniczone wplywy do kasy miejskiej.
- Brak gwarancji ze te lokale nie zostana odsprzedane w pozniejszym czasie drozej lub podnajete.
W dobie komercializacji, globelizacji i hipermarkeryzacji uwazam, ze rynek wokolo ratusza ma zupelnie inna funkcje dzis anizeli w czasach historycznych. Niegdys miejsce wymiany handlowej. Dzis miejsce pelniace takie funkcje poczawszy od kulturalnej (galerie, muzea, wyroby ludowe, pamiatki), przez gastronomicznej (restauracje, cukiernie, kawiarnie) do rozrywkowej (puby, kluby). Narazie pol na pol. A z podrozy nie tylko do wiekszych polskich, ale i innych europejskich miast to sklepow z butami nie widzialem. Ulice handlowe byly w ogole innej bajce.
Wracajac do kupcow - akcja okazuje sie obojetna dla klientow. Ludzie pytani przez jedna z gazet stwierdzili, ze sprzedawcy sa pazerni. Chca wiecej zarabiac. No i cieszy mnie, ze mowi sie nie tylko o ich interesach, ale i wspomina rowniez o tej drugiej, ciemniejszej stronie, o ktorej nie wszyscy wiedza.
Btw. Sorry za brak polskich znakow.
Naćpany kelner
Kolacja z ukochaną i naćpany, niemily kelner. W dodatku gej. I spotkanie nasza-klasa.pl stolik o obok. To to co powoduje w 60 sekund emocjonalny ból głowy.
Hazard w pokoju obok
Wieczorem, wieczorem przed mym domem wystawie ekran i wyświetlę film Ups… to nie ta bajka. Wieczorem doświadczyłem nowej studenckiej i nie tylko rozrywki. Nie jest to bynajmniej palenie zioła, chlanie do upadłego, picie piwa przed monitorem komputera czy też jedzenie zupek chińskich.
Poker Texas Hold'em to najpopularniejsza odmiana pokera. Grają w nią setki milionów ludzi na całym świecie, bez przerwy odbywają się wielkie turnieje z najlepszymi pokerzystami a nawet Mistrzostwa Świata (World Series Of Poker w Las Vegas). Nie wspominając już o internecie, gdzie on-line grają miliony ludzi niemal bez chwili przerwy.
W pokera Hold'em gra się zwykłą talią 52 kart. Od zwykłego, 5 kantowego pokera różni go wyłącznie wykorzystanie tak zwanych kart wspólnych (ang. community cards), czyli leżących na stole pięciu odkrytych kart, z których korzystają wszyscy gracze. Każdy z graczy otrzymuje od rozdającego dwie karty, które tworzą początkowy zestaw. Określa się je mianem kart zakrytych (ang. hole cards lub pocket cards). Na początku każdej rundy wszyscy gracze otrzymują po dwie karty zakryte. Zwycięża gracz, który po kilku rundach licytacji jest w stanie stworzyć z zakrytych i wspólnych kart najsilniejszy, pięciokartowy układ....
I w to właśnie sobie pograliśmy. Do tego cytrynówka, która teraz ciężko leży mi na żołądku zapijana wodą mineralną. Graliśmy oczywiście na kasę. No bo co to za zabawa bez pieniędzy (Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi albo o pieniądze albo seks). I tym oto sposobem inwestując masakryczną kwotę peelenów wynoszącą 5 zł wygrałem 14.45, dzięki czemu zarobiłem na PKS do Kalisza. A i tak najlepszy był rzucający karty na stół w połowie licytacji Ciomek i krzyczący „sprawdzam – nic nie mam!”. Jak to w pokerze nie obyło się bez dramatycznych chwil. Dużych wygranych i wielkich przegranych...
|
|
|
Reasumując można powiedzieć, że poczyniłem pierwsze kroki wstępu do Hazardu. Z tą odmianą pokera miałem już wcześniej doczynienia. Niestety tylko online, na Game Desire. A więc kolejne doświadczenie – gra na żywo.
To kiedy do Las Vegas? Zaraz…
Jak mnie to irytuje to chyba nie wiecie
Ciekawe czy są jakieś standardy w restauracjach, jeżeli chodzi o szybkość przynoszenia piwa.
Przeniosę się w czasie. Jest 15 marca 2008r. Restauracja Sphinx. Kalisz. Z powodu braku miejsc w innych grajdolskich pubach jesteśmy tam a nie gdzie indziej. Ledwo usiedliśmy (ja, Paulina, Rudy i Marta) kelner przyniósł sztuczce myśląc, że zamówię jedzenie. Nawet chciałem, ale jak zobaczyłem nachalność tej całej „świńskiej” ekipy pomyślałem, że dla zasady nic nie wezmę oprócz piwa. Reszta zrobiła tak samo. No nie wspomnę o tym, że kelner był opryskliwy, że zamówiliśmy tylko piwo, (że co oni kurwa mają prowizję od zamówień? haha). Za to wspomnę o tym, że na piwo, z kega trzeba było czekać ponad kwadrans. Oczywiście sprawdziłem względnie „na oko” czy nie mam substancji dodatkowych za to, że zwracaliśmy mu uwagę, że siedzimy w części dla palących a nie raczył podać popielniczki.
Co, jak co… przeżyłbym to wszystko, bo to pikuś. W końcu żyjemy w śmierdzącej Polsce. Ale za to nienawidzę innej Polski – kraju, którym rządzi paradygmat. No kurwa! Jestem wyczulony na to by w takich miejscach być traktowany na równi, bez względu na wiek, ubranie, zawartość koszyka zamówienia. Nie ma nic bardziej irytującego niż hipokryzja obsługi sklepów, restauracji, pubów, barów. Zero standardów, zero kompetencji i zero szkoleń względnej kultury osobistej, sztucznego uśmiechu i podejścia do klienta. Rozumiem, że dla niektórych praca w restauracji Sphinx to życiowy sukces, spełnienie marzeń i ambicji. Ale na tym świat się nie kończy. W Poznaniu mamy Stary Browar. Powiedziałbym, że Shoppin’ Centre bogatsze i droższe niż warszawskie Złote Tarasy, w których nigdy w życiu nie byłem, bo rzadko bywam w Wawie (na Onecie dziś była ankieta – Jaka jest warszawa – zaznaczyłem że prlowska, droga i brudna). W owym Browarze są także takie sklepy. Luksusowe, względnie luksusowe, w których panuje zajebisty paradygmat np. Monari, Van Graf, Bugatti, La Senza i wiele wiele innych, w których pracujące w wyżej wymienionych są tak przepełnione dumą i ambicją, że robią łaskę (nie laskę) gdy masz chęć coś obejrzeć. Przecież to nienaturalne by wejść do sklepu, spytać się coś i nic nie kupić. Czasem mam wrażenie, że w polskich sklepach (nie generalizując) największy procent z zatrudnionych to introwertycy. Nielubiący ludzi, brzydzący się nimi. Nieśmiali. Bez ani krzty umiejętności podejścia, zagadania do klienta. Jakiejś względnej otwartości bez humorków i głupiego, tępego „nie wiem”.
Chyba mam inny system wartości. Wyższy poziom ambicji. Who cares. Nie podoba mi się to i tyle. Walczę z tym. Chcę. Napotykam na mur. Wale głową. Upadam. Boli. Przyjeżdżam do szpitala a tam kolejny mur. „Proszę poczekać. Lekarze strajkują”. No tak w końcu zamiast 12 000 PLN chcą zarabiać 14 000, bo na opony do Mercedesa nie starcza. I przykładem jest pewien młody chirurg. Do dziś pamiętam jak jeździł Fiatem 126p. Do dziś pamiętam jak wspinał się. Piął się po drabinie. Teraz dom Villa, Mercedes, wakacje w tropikach. Nie to, że zazdroszczę, bo każdy by chciał, ale chodzi o tę bezczelność w żądaniach. Ironie. Brak sumienia. Kiedyś była parodia na You Tube filmu „Trzystu”. Tam był genialny tekst, który teraz zacytuję:
WY – PIER – DA – LAĆ!!!
Policyjny program lojalnościowy
- No to do Pana konta zostanie dopisanych 10 pkt karnych...
- A kiedy te punkty będę mógł wymienić na nagrody?
To fragment dzisiejszego snu jakiego doświadczyłem. Zabawny. Cały dzień z niego rechocze...
Kolejne egzystencjalne pytanie
Ostatnio zastanawiam się intensywnie nad tym co jest gorsze - mówić i nie być zrozumianym, czy słuchać i nie rozumieć?

