Miętowe podejście
"W odmowie napisali nie bo nie... ale co najważniejsze dali upust fantazji i jakoś to zgryzę załączonymi przez nich cukierkami miętowymi" - parafrazując. Bo i nawet podejście się zmienia... na lepsze.
Wchodzę w głąb własnej osobowości
Kiedy idę po ulicy spotykam masę ludzi. Żeby to nie powiedzieć wuchte. Co przeważnie robi człowiek, gdy kogoś widzi? Ocenia go. Przypisuje pewną cechę, która jest widoczna np. gdy ktoś jest gruby albo chudy, sympatyczny i obudowywuje go za pomocą innej cechy innymi cechami czyli jeżeli jest ktoś otyły będzie postrzegany jako sympatyczny, miły. Innym przykładem może być stereotyp ukształtowany przez ramę kulturową w której trzeba dokończyć zdanie: blondynka jest… . Myślę, że każdy, a na pewno większość pomyśli to samo. Jest to teoria typów. Dzięki niej tłumaczymy sobie innych ludzi, ich zachowania widząc ich w różnych sytuacjach. Na podstawie pewnych cech zaczynamy opisywać ludzi, jacy oni są. Oczywiście opisujemy ich przez pryzmat własnej osoby i naszych doświadczeń.
| chudy | = | zamknięty w sobie |
| gruby | = | miły |
| blondyn | = | głupi |
| wysoki | = | wysportowany |
| niski | = | przemądrzały |
Trochę inną teorią jest teoria cech. Ludzie mogą należeć jednocześnie do cech osobowości i jedna drugiej nie wyklucza, czyli każdy może być otwarty, inteligentny, ekstrawertyczny, egoistyczny, narcystyczny w skali od 1 do 10. Jedna cecha nie wyklucza drugiej. Każdy człowiek mieści się na jakimś punkcie każdego wymiaru psychicznego. Te cechy są to pewne określone skłonności do działania, ale każdy z nas posiada je w jakimś tam stopniu. Allport wyróżnił 3 główne cechy:
- Cechy kardynalne – cechy, wokół których człowiek organizuje swoje życie. Są dla nas najważniejsze. Większość z nas ma pewne wartości, które organizują mu życie. Niestety też są tacy ludzie, którzy ich nie posiadają, którzy chodzą po świecie w celu zaspakajania swoich przyjemności.
- Cechy centralne – reprezentują pewne podstawowe właściwości człowieka np. optymizm, uczciwość, otwartość na innych.
- Cechy drugorzędne – cechy, które pomagają przewidzieć zachowania innych, ale które w mniejszym stopniu są przydatne w zrozumieniu osobowości człowieka np. preferencje kulturowe, estetyczne.
Podobnie ma się ukryta teoria osobowości, która opisuje że każdy dokonuje opisu osobowości człowieka na podstawie jednej, dwóch, trzech cech, które są nam dane w efekcie pierwszego wrażenia. Robimy to po to by przewidywać zachowania innych. Niestety ma zasadniczą wadę, gdyż jest chybiona, bo człowiek ma skłonność do zbyt pochopnego oceniania innych.
Osobowość – złożony zbiór własności psychicznych, które wpływają na charakterystyczny sposób zachowania jednostki oraz są niezmienne czasowo i sytuacyjnie, co oznacza, że osobowość jest dość trwałą strukturą psychologiczną.
Teoria Sheldona. Koleś wyróżnił 3 kategorie ludzi na podstawie badań ciała człowieka.
- Endomorficzny (człowiek gruby, miętki, krągły) – są to osoby zrelaksowane, towarzyskie
- Mezomorficzny (muskularny, silny, kanciasty, dobrze zbudowany) – są asertywni, odważni, przepełnione energią, ciekawscy, dążący do celu
- Ektomorficzny – (chudy, wysoki) – są introwertykami i mózgowcami.
Oczywiście teoria Sheldona nie jest do końca teorią słuszną gdyż są ludzie, którzy nie pasują do żadnego z tych typów. Mimo, że nie jest trafna należy o niej wspominać gdyż ludzie we współczesnym świecie. Przepełnionym przekazami medialnymi, mają taką tendencję do operowania teorią typów.
No i moja ulubiona teoria – psychoanalityczna Freuda. I to ona najbardziej mi pasuje gdyż mówi, że istotą osobowości są zdarzenia zachodzące w naszej psychice, w której trwa nieustanna walka pomiędzy różnymi strukturami tej osobowości. To w głównej mierze motywuje człowieka do określonych zachowań. Doskonale to widać u osób, które występują w teleturnieju Milionerzy. Wyróżnił 3 struktury.
Id to pewna prymitywna nieświadoma część naszej osobowości. Jest zbiornikiem podstawowych popędów człowieka. Jeśli nieświadoma co i również irracjonalna. Nasze rządze, pożądania domagają się natychmiastowego spełnienia. Idem rządzi przede wszystkim przyjemność (seks, emocje, przyjemności fizyczne).
Po drugiej stronie Id znajduje się coś takiego jak superego. W skrócie mówiąc to nasze sumienie. Zespół przykazań moralnych i etycznych, którymi się kierujemy w życiu. Superego jest to wizja, jaka powstaje w świadomości człowieka, kim i jaki chciałby być.
Zdaniem Freuda nasze rządze walczą z superego. Z jednej strony chcemy, a z drugiej jak powinniśmy. I całe życie wg. Niego tak się rozgrywa. I prawdopodobnie nieraz tego doświadczył każdy – swoista walka, co bym chciał z tym, co mogę, co mi wolno społecznie.
To, co jest po środku to ego. Jest swoistym arbitrem konfliktu pomiędzy Id a Superego. Ego to osobiste poglądy jednostki na rzeczywistość. Zadaniem ego jest zrealizować dążenia Id i powinności superego. Freud widzi człowieka raczej w negatywnym świetle. Uważa, że człowiek jest z natury zły, jest w nim zakorzeniona agresja i rządzą nim instynkty i impulsy podstawowe.
Jeżeli występuje taka wewnętrzna walka nasz organizm potrafi się skutecznie bronić przed negatywnymi skutkami tego, co chce Id i Superego. W psychologii określa się to mianem mechanizmów obronnych. Jest to zmniejszenie napięcia nerwowego. Służy to redukcji napięcia emocjonalnego, pokonania stresu itp.
- Formowanie reakcji przeciwnych – osoba zachowuje się w sposób jaskrawo przeciwny do takiego, na który w rzeczywistości miałaby ochotę. Dobrym przykładem jest to jak kogoś bardzo nie lubimy i staramy się być wobec niego nad wyraz sympatyczni. Ciekawe jest to, że nie próbujemy dogadać się z nią, zmniejszyć powstałego stresu tylko zachowujemy się w jakiś określony sposób nie rozwiązując sytuacji stresowej.
- Wyparcie – człowiek nie dostrzega ani sobie nie przypomina tego, co jest dla niego przykre. Tego, czego nie może osiągnąć. Np. lekarz, który leczy chore dzieci na nieuleczalne choroby, któremu rodzi się dziecko na taką chorobę i on sam nie dostrzega u swojego dziecka tej choroby.
- Odreagowanie – rozładowujemy swoje napięcie poprzez np. wygadanie się komuś.
- Narkotyzowanie się – uciekanie w alkohol, hazard, narkotyki. Najczęstsza forma obrony.
- Projekcja – własne winy, niepowodzenia przerzucamy na inne osoby lub obiekty. Np. samochód się rozbił a nie ja.
- Kompensacja – tendencja do zwracania na siebie uwagi przez zachowania aspołeczne min. agresja, chełpienie się wyimaginowanymi sukcesami. Np. dziecko agresywne w grupie, które kompensuje sobie brak akceptacji społecznej. Na agresje reagujemy agresją, więc dziecko i tak nigdy nie odczuje akceptacji.
- Identyfikacja – kiedy sami nie możemy zrealizować wcześniej postawionych celów podnosimy swoją wartość poprzez identyfikację z kimś kto te cele osiągnął np. sukcesy mojego dziecka są moimi sukcesami. Realizuję swoje niespełnione ambicje poprzez własne dzieci.
- Racjonalizacja – wyjaśniamy swoje własne zachowania (często negatywne) dobudowując do nich ideologie. Poprzez racjonalizacje dochodzimy do wniosku, że to, co osiągnęliśmy jest fantastyczne, cudowne i mega zajebiste. (kwaśne winogrona i słodka cytryna) Kwaśne winogrona to obniżanie wartości celu, do którego dążymy (chcesz być szefem, ale został nim ktoś inny. Dochodzisz do wniosku, że lepiej nim nie jesteś bo to bardziej stresująca praca). Natomiast słodka cytryna to efekt polegający na tym, że człowiek dowartościowuje się, podnosi rangę tego, co mu się udało osiągnąć (nie dostałem awansu, ale to, co mam i tak jest wspaniałe).
I mogę dojść tylko do wniosku, że każdy z nas ma coś z psychoanalizy i jest to walka między różnymi sferami osobowości, bo dzięki mechanizmom obronnym mogę, jako istota ludzka, żyć w miarę stabilnie. Dlatego wolę żyć w pewnym wyimaginowanym świecie stworzonym przez siebie i otaczającą mnie rzeczywistość niż użerać się z ludźmi, którym nie mam najmniejszej ochoty udowadniać coś czego i tak nie zrozumieją. I zgadzam się również z tym, że chcę się zrealizować i osiągnąć coś. Bo gdy myślę o własnym życiu, to, jaki jestem i co chce osiągnąć dochodzę do wniosku, że jestem na tyle inteligentny i pozytywny, że jestem w stanie rozwijać swoje superego i na tyle dobry, że mój system superego jest nastawiony pozytywnie do innych ludzi.
Czym jest dla mnie leasing?
To jest dobre pytanie. Coś w rodzaju Shakespirowskiego "być albo nie być". Na dzisiejszym wykładzie próbowałem na to odpowiedzieć. Wychodzi na to, że dla wielu pojęcie leasingu znaczy co innego.
♫ The Kinks - This Time Tomorrow
Rano Hello a wieczorem googdbye
Weekendowy weekend okazał sie bardzo imprezowy. Zaczęło się od czwartkowej skrzydełkowej kolacji w carry, potem piątkowe randez vous w mc donald's z udziałem kuponów zniżkowych. Najedzeni i rześcy kontynuowaliśmy 3 godzinny maraton w bilard w pewnej zadymionej spelunie.
Sobota to kolacja z udziałem wieprzowiny, potem papierosa i piwa w bilardowej spelunie po raz drugi, następnie kolejny browar, czekolada z orzechami i chipsy w kulturalnym miejscu na tyłach kaliskiego teatru pomiędzy grobami poległych radzieckich żołnierzy. Nieco później salsa pod Muzami z dziwnie wyglądającymi i ubranymi ludzmi w nieumytych włosach zwanymi dredami. W ręku papierkowy numerek z szatni wypisany markerem. W okolicach pierwszej niedzielnej nocy - pobudka pewnej niewiasty o dzwięcznie brzmiącym imieniu Aldona. Cel wizyty? Mandarynki, lekko zmrożone, łatwo obierające się ze skórki klementynki.
|
|
|
|
|
|
|
|
Tak to mija impreza za imprezą w jakże nudnym wieczorem i zaspanym Kaliszu. Mieście w którym ludzi poukładało 18 kościołów, transportuje jakies 20 mostów, historie tworzy się tu od XVIII wieków, a Maria Dąbrowska opisuje go w "Nocach i Dniach" jako Kaliniec w którym pomnik Adama Asnyka pomaga w rozlewaniu wódki. Klimat który tworzą lekko dzicy, zjawiskowi ludzie gadający pewną odmianą gwary znanej z Poznania teeej... I mogę rzec tylko jedno, że mimo wszystkich wad jakie posiada to miasto mnie odpręża swoją leniowatością i próżnością...
Aaaa i bym z tego wszystkiego zapomniał - w jakim innym polskim mieście urządza się maraton pływania rzeką na dystansie około 2km w środku zimy?
|
|
|
♫ Grzegorz Martecki - Rano Hello
Wniosek: A M jest dzika jak kot zwany Wienia
Jaką jesteś książką?
Nastał ten dzień. Wczoraj rozpoczął się jakże upragniony i ostatni semestr studiów licencjackich. W porównaniu z poprzednim - to semestr w którym przedmioty mam stricte specialnościowe, marketingowe z elementami psychologii. Na specialną uwagę może zasługiwać Marketing usług, handlu, BTL i rozwój osobowości. Ten ostatni z mega ciekawym i lekko zakręconym gościem.
Zaczeliśmy od teorii osobowości - teoria cech, teori ego, superego i id i takie tam. Opisze je w późniejszym czasie bo to dość obszerny temat, godzien większego rozwinięcia.
Inną rzeczą którą poruszyliśmy było to jak powierzchownie i czy w ogóle można poznać innego człowieka. Wtedy to sobie wpadłem na pomysł, że powierzchowna ocena człowieka, niczym ogarnięcie książki po okładce jest możliwe. Ale jest ale - bo poznamy tę osobę w takim stopniu w jakim się nam przedatawi. Tak zwane pierwsze wrażenie (first impression). Ma jedną wadę - może się okazać mylne w momencie gdy łączy się z osobą która ma nieszczere intencje. Bo równie dobrze jako spokojny człowiek mogę wpaść do pokoju pełnego nieznanych mi ludzi i zacząć krzyczeć - ich odczucia będą zupełnie kontrastowe, niż to co sam o sobie sądzę i to co sądzą o mnie znajomi.
A co do książek i okładek - jaką jesteś książką? Masz do wyboru: dramat, romans, science fiction, podróźnicza, encyklopedia i miliony setek innych książek. Mnie mimo woli zanim odpowiedziałem na to pytanie zakwalifikowano do książki Science Fiction. Hmm podobno mam swój świat, kreatywny, unoszę się nad czasem rzeczywistym i uciekam w marzenia i fantazję. Coś jest w tym na rzeczy, bo po części tak jest. Dorzuciłbym do tego elementy książki podróżniczej (przygoda, otwarty na znajomości, adrenalina, szybko nudzący się, ciekawski) i wtedy będę to w gruncie rzeczy prawie (nie)cały ja.
No i to na tyle. W "dzień dobry TVN" poruszyli temat "jak być bogatym?". Ktoś odpowiedał na to pytanie by być znaną osobą i nagrać dobry kawałek. Natomiast Urban (12 mln PLN na koncie) stwierdził, że wykorzystał swoje nazwisko. Idąc tym tropem pierwszy krok poczyniłem - jako, że ileś set tysięcy osób ma nazwisko Kowalski, a w badaniach spontanicznych gdy wiara ma wymienić jakieś nazwisko polskie wymienia w głownej mierze to. I tak sobie pomyślałem, że już wygrałem w tej grze zanim się urodziłem. Skazany na ... Sukces, a nie śmierć.
Marzenie studenta cz. II
Pyra jadalna - byle zjeść i sie nie zatruć. Tanio i taniej. Oto dewiza poznańskich studentów.
♫ Vox - Bananowy Song
Kissofilia
Jak to jest z tymi facetami (pyta facet, który pierwszy raz nie rozumie faceta). Jest koleś – w skrócie mówiąc – oświadczył się dziewczynie. Nic dziwnego? Oświadczył się nigdy się z nią nie całując wcześniej. Nic dziwnego? Mówił ponad rok, że ją kocha. Nie chodzi tu bynajmniej o znajomość pana Władka spod sklepu i Marysi, pani sprzedawczyni win w sklepie. To coś poważniejszego, bo uważa, że „zaręczyny to jedyny sposób na bycie razem”.
Czemu facet może nie chcieć się całować? Czemu nie całuje swojej narzeczonej? To jakaś ściema? Bo nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie przez pryzmat własnych doświadczeń. Według mnie to trochę pizdowate podejście do sprawy. Jako facet wiem, że bliskość, pocałunek, seks to nieodłączny element miłosnej egzystencji. Nie rozumiem braku chęci, braku wyjścia z inicjatywą.

Nie rozumiem tez wypadów do kina z dziewczyną i brania jako przyzwoitki siostrzeńca… Oł jeee. Jak romantycznie!
Teoria jest taka – albo gej kryjący się ze swoją orientacją. Może dzieciak rozpieszczony przez matkę, który woli spędzać czas z kumplami niż kobietami. A może, co innego? Oziębły purysta seksualny, aseksualista, kissofil?
Kurwa nie wiem… za dużo pytań.
♫ Timbaland - Scream (Feat Keri Hilson And Nicole Scherzinger)
Wniosek: Całujmy się
Marzenie studenta
O niczym innym nie marzy zmęczony student jak pełen zapas papieru toaletowego we właściwym miejscu.
Bo to jest tak jak w tym kawale - gdy wychodzi kobieta z łazienki mówi "jestem piękna". Gdy wychodzi facet mówi - "Na razie nie wchodź"
Fight
Za słowami Magika z Paktofoniki, 4 polskiego wieszcza. Człowieka który napisał piosenkę, która zmieniła bezapelacyjnie kiedyś moją percepcję postrzegania świata "Jestem bogiem":
Nie poddawajcie się.
Walczcie!
Krótkie spostrzeżenie Europejczyka
Dobrym chwytem marketingowym w stosunkach z ludźmi z Ameryki (USA, Canada te klimaty) jest mówienie „jestem z Europy”, niż „jestem z Polski”. Nie chodzi tu o przedstawianie się za kogoś kim się nie jest. Ale Amerykanie myślą, że to co europejskie jest lepsze. Wiec takie podejście jest dobre. Skraca drogę i myślę, że daje pozytywny feedback.

