BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Jak nie pisać prac zaliczeniowych na przykładzie własnym

Po egzaminie oberwało się wszystkim. Profesor zwany „Krzykaczem” podsumował oddane prace zaliczeniowe. Było ich ponad 400. Okazało się, że przeczytał wszystkie i wszystko. Podsumowanie wyczerpujące i bardzo hmm… w jakim celu on to w ogóle mówił?


img



Komentarz odautorski

Ja prosiłem, żeby zastanowić się nad problemem, jaki chce podjąć w pracy. Nad problemem! A problem przekładam na tytuł pracy. A potem to przekładam na treść pracy. Czyli wyraźnie musi być korelacja między tytułem pracy, treścią pracy. Korelacja musi być. Trzeba pamiętać ze ten problem wybieram sobie w ramach przedmiotu tematu pracy zaliczeniowej. Zdarzało się ze niektórzy napisali prace mające się nijak do przedmiotu. Często podjęto temat nieprzemyślany związany o tym, o czym chce pisać i co chce pisać. To spowodowało ze tytuły były nie jasne. Nie trafne te tytuły były. Zdarzały się tytuły, które były sformułowane ta jakby to miałby być tytuł podręcznika, skryptu a nie pracy, która miała prezentować określony problem. Przykład? Proszę: ktoś zatytułował pracę „Zarządzanie zasobami ludzkimi”, ktoś inny „przywództwo”, ktoś inny „motywacja” a ktoś inny „organizacja wirtualna”. Jaki jest problem? Ja nie wiem. Prace były często nieuporządkowane merytorycznie. A już nie wspomnę o uporządkowaniu logicznym, stylistycznym, dramatycznym (wtf?), edytorskim. Jeżeli ograniczona praca była w objętości do, powtórzę do 6 stron to muszę zastanowić się, co chce tam napisać. Już kiedyś mówiłem ze łatwiej mówić 4 godziny niż 10 min. Tak samo jest z pisaniem pracy. Nie można podejmować zbyt wielu wątków, zagadnień. Wtedy ta praca jest nielogiczna, nieuporządkowana nieraz w kolejności. Tych zagadnień. Konstrukcja, czyli plan pracy nieuporządkowany. Chaos, czyli niespójność wewnętrzna pracy. Zbyt podręcznikowe prezentowanie treści. A brakowało często własnych refleksji, własnych wniosków, własnych odniesień, własnych podsumowań. Jaki jest sens pisania pracy, jeżeli jest ona powieleniem podręcznikowej wiedzy? Często brakowało wstępu, podsumowania, wniosków. Często zdarzała się trywialność i podsumowanie podsumowań. Oczywista oczywistość. Można było je wyciągnąć bez pisania pracy. Ktoś pisze o roli menedżera w kreowaniu zachowań organizacyjnych. Pisze tak: Rola menedżera w organizacji jest koniecznie potrzebna. To studenci pisali. Państwo. Albo „motywacja ma duże znaczenie w organizacji” (to moje!!). Albo „chciałbym w przyszłości zostać dobrym menedżerem”. Dopisałem mu w pracy „a złym już nie?”. No taka trywialność wniosku. Dalej. Ja prosiłem państwa by państwo odwoływali się do przykładów gospodarczych, firm. Ci, co to zrobili mieli szanse na poprawienie ocen. Ale! Pod warunkiem ze nie są to przykłady zerżnięte z podręczników. Często w podręcznikach są amerykańskie przykłady. Na cholerę mi amerykańskie przykłady. My chcemy polskie przykłady! Z naszego życia gospodarczego, z naszej rzeczywistości ekonomicznej. Trzeba czytać specjalistyczną literaturę, specjalistyczne artykuły […]
Ktoś na przykład „Wybrałem ten temat, bo jest ciekawym zagadnieniem”. Odkrywcze.”W swojej pracy chciałem umieścić praktyków” (SMIECH NA SALI, po czym jedna osoba mówi „to nie było śmieszne!”). Myślał chyba ze to jakiś artykuł dla menedżerów. Dalej. „Wiedza, informacje tworzą krwioobieg organizacji” Wiedza? Co najwyżej system informacyjno komunikacyjny organizacji tworzy ten krwioobieg, w którym krążą te informacje? Ktoś napisał „jak zostać dobrym przywódcą?” A ja dopisałem z boku „a złym jak?”. Jak zostać przywódcą? Inne przykłady. Autor pisze w pracy „wstęp / część zasadnicza / zakończenie”. To jest starożytny kanon każdej pracy. Ale wśród tytuły nie mogą nazywać się „częściami zasadniczymi”. […] Zdarzało się ze niektórzy napisali prace a jej nie przeczytali. Mam na to dowód. Dwa razy ten sam akapit jest w pracy. Dwa razy ten sam. Kropka w kropkę. Dwa razy zrzynał i zapomniał o tym. Byli tacy, co pozycje, z których korzystali wymienili na ¾ strony. Naprawdę? Przy czym ani jednego przypisu (głos z Sali – „po chuj?”). Czyli faktycznie wykorzystana literatura a nie liczba. Bo coś, co jest mierzalne mówimy liczba a nie ilość. To często popełniany błąd, a nie ilość pozycji na końcu. Niektórzy wymieniają literaturę UWAGA! Z roku 61, 69, 71, 72,89. Dwadzieścia, czterdzieści lat temu napisane. Przecież te stare publikacje nie przystoją do współczesnego zrozumienia działalności gospodarczej i zachowań organizacyjnych. Świat biznesowy bardzo się zmienił.
[…] Nie może tak być ze jedynymi pozycjami w literaturze są adresy stron internetowych. A w ogóle to niektórzy podawali mi adresy wyszukiwarek (dop. Moje – no w końcu gdzieś to pisało).
[…] Parametry tekstu. Mówiłem o interlinii, czcionce, o odstępie między wierszami. Niektórzy zrobili tak ciasno ze ja w okularach miałem problem z odczytaniem. Albo napisali odstęp 2 żeby wypełnić stronę. Marginesy 3. Jeden miał marginesy 5cm (hahaha). Formy uwypuklenia tekstu, albo kursywa, albo podkreślenie, kolor. A nie stosowanie wszystkiego naraz. Przecież państwo wiedza, co to znaczy alinea i akapite, mocium panie w „zemście” było. Jest różnica w tych pojęciach. Chyba państwo wiecie, co to jest justowanie. Chyba państwo wiecie ze język polski nakazuje dzielenie czcionki. Państwo nie powinni używać języka smsowego w pracy. Co przez to rozumie – brak używania polskich znaków? Przecież można było przepuścić to przez edytor tekstu, ale on jest za głupi (nie student). Niektórzy w ogóle udowodnili ze nie potrafią posługiwać się edytorem tekstu.[…] Co mnie raziło? Błędy ortograficzne. Mnóstwo przez „u” otwarte, ewidentne przez „ę”, w ogóle razem pisane, rządzić przez ż. Ja dawno zdawałem maturę, ale wiem, co dzieje się w języku polskim. I weryfikuję swoją wiedzę na ten temat i wiem ze ostatnio zmieniły się zasady pisania „nie”. Wiem ze to, co pisało się oddzielnie pisze się razem […]
Już nie chce mówić o tym, że pisze ktoś używając formy MY, to znaczy ile jest autorów tej pracy? Niektórzy zapomnieli, kiedy używamy dużej litery […]


img



Najdłuższa ściąga jaką widziałem

Dalej już nie mogę tego słuchać. Niech każdy słucha tego na własne ryzyko (plik 1 / plik 2) Jednym słowem koleś stworzył poradnik jak idealnie pisać prace zaliczeniowe, licencjackie i magisterskie. Ale tak czy siak – ja wiem swoje. Szkoda mi go trochę. Bo sam na wykładzie powiedział, że ludzie sukcesu charakteryzują się wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej. Dziś udowodnił nam wszystkim, że on jej nie posiada. Że nie jest człowiek spełnionym. Że ma jakiś kompleks. Że próbuje udowodnić „coś” światu na siłę. Że jest jedynym dobrym. Że ma nas w dupie. Who cares! Od tego jest Internet by z niego korzystać. Wyszukiwanie pewnych informacji to też jakaś umiejętność, a tłumaczenie, że chciał sprawdzić naszą etykę i chęć do przestrzegania ślubowania (o co come on?). Sprawdził i co mu to dało? Pewnie liczył, że dostanie N różnych, autorskich prac i będą to dobre materiały, gotowe zdania, sformułowania, przebrane i posegregowane tylko po to by móc napisać swoją nową książkę. Robi tak wiele wykładowców. Szczególnie od tych przedmiotów, w których liczy się pomysłowość, spryt, czy kreatywność. A potem okazuje się, że pomysł kampanii reklamowej, promocji firmy wisi na billboardzie umieszczonym na naszym bloku. Podwójna moralność? Nie ważne. Głowa mnie boli bo nie mogę zrozumieć po co ktoś zadaje sobie tyle trudu by udowodnić coś światu. Każdy robił to świadomie, dla zaoszczędzenia czasu. Są rzeczy ważne i priorytety.

Nagrania pochodzą z zewnętrznych serwerów. Publikuję tylko odnośniki. Nie jestem ich autorem. Umieszczam je wyłącznie w celach informacyjnych

9 komentarzy

  1. ale pomyśl – jak przeczytał n prac to mógł mieć już serdecznie dosyć różnych debilizmów w nich występujących. Prawda?

  2. Jak dla mnie rewelacja…słowo w słowo. Nic dodać, nic ująć cały prof. „Krzykacz”<lol> człowiek akcji

  3. to co sie tam działo, trudno opisać:)

  4. no to rzeczywiście skandal! żeby profesor czytał WSZYSTKIE prace zaliczeniowe, które ma ocenić:P

  5. Moja ściąga mierzyła kiedyś 11 metrów. Zaczynała się w moim pokoju, leciała przez przedpokój i kończyła w kuchni 😛

  6. Jeżeli chciał nam dać wskazówki, to ok. Tylko mógł zrobić to w bardziej „humanitarny” sposób. Poza tym „moja praca ściągnięta z internetu” miała tą wadę, że zabrakło w jednym miejscu jednego przypisu! No masakra.. Biję się w piersi 😉

  7. Nie sluchalem w jakim tonie to bylo mowione, ale w zasadzie same pozyteczne rady, np: – umieszczanie przypisow („zapomnienie” moze spowodowac posadzenie o plagiat, a takie cos w cywilizowanym swiecie jest bardzo zle postrzegane) – sklad tekstu. Tekst powinien swoim wygladem zachecac do czytania. Do tego, jesli byly nalozone przy zadaniu pracy jakies wymogi, to niespelnienie ich (np. zla interlinia, zly margines) powinny skutkowac obnizeniem oceny. Dlaczego? Bo w zyciu, jesli wykona sie jakies zlecenie nie do konca zgodnie z wytycznymi, to stanowi to punkt wyjscia do nieotrzymania pelnej zaplaty – wysmiewanie tytulow. Co jak co, ale tytul i abstrakt to pierwsze rzeczy, ktore potencjalny czytajacy widzi oraz ktore maja zachecic do czytania. Zobaczyc po raz n-ty ten sam, sztampowy, oklepany tytul nie jest zbyt przyjemnie i wyrabia zla opinie o autorze – to, ze latwiej mowic 4 godziny niz 10 minut – dosc oczywiste. Znacznie trudniej przygotowac dobra, zwiezla, ciekawa prezentacje na kwadrans niz na dluzszy czas. Trzeba odpowiednio wybrac informacje, a ewentualne szczegolowe i techniczne informacje przedstawic na przerwie na kawe, itp. Nikt nie lubi usypiaczy, czy chaosu, z ktorego nic nie wynika. – pisanie pracy bedacej kompilacja podrecznikow, artykulow itp, bez dodania wlasnych wnioskow jest praktycznie bez sensu, chyba, ze piszemy jakis technical report na temat stanu badan nad zagadnieniem. – nie wszystko jest w internecie, nawet w dziedzinie tak mocno powiazanej z komputerami jak informatyka, niesamowita ilosc informacji jest bardzo ciezko dostepna (postac papierowa, badz specjalistyczne bazy z drogim dostepem). Do tego wiedza starsza niz kilkanascie lat istnieje czesto w dosc fragmentarycznej formie – wymieniac mozna wiecej…

    A komentarze z sali swiadcza niestety o kulturze i poziomie intelektualnym sluchajacych,

  8. krzykacz nie popisał się inteligencją, ale mimo to wykład był wyjątkowy i z pewnością długo pozostanie w pamięci:)) pozdro

  9. W kazdej metodzie jest sens, nie zostanie przez nas zapomniany nigdy 😀
    Koval dobra robota, niech zostanie dla potomnych 😉

Skomentuj.