Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

30 Sty

Nic ciekawego

Każdy chciałby usłyszeć od kogoś innego, kogoś kto dopiero nas poznał słowa „jesteś ciekawą osobą”. Dlaczego część ludzi ich nigdy nie usłyszy? Ano dlatego, że chociażby kiedy mają szanse przedstawić swoją osobę mówią „szczegóły mojego życia zostawię dla siebie”… A ich profile w serwisach społecznościowych wyglądają równie schematycznie jak ich odpowiedzi na najprostsze pytania dotyczące 5 minut życia.

Wniosek: Podcinanie gałęzi na której się siedzi.

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

29 Sty

Przyszłość

Uwaga, przepowiadam przyszłość ze 100% skutecznością: umrzesz.

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Sty

Nasza Klasa zaczyna wydalać perełki

Opis pewnego Tomasza (bynajmniej nie z Akwinu) na Nasza-Klasa.pl. Tak pisze o sobie (screen):

Przyjmuję zaproszenia tylko "uczelnianych" znajomych, nie przyjmuję zaproszeń od kogokolwiek innego, chyba, że sam tak zdecyduję... Natomiast invite'y wysyłam tym, którym uważam za stosowne...
A o sobie? Cóż, studiuję filologię angielską na UAM'ie (tudzież UŁOM'ie :P), gdzie mogę spokojnie powiedzieć, że mam wkońcu więcej znajomych... Szkoda tylko, że nie mam jeszcze dziewczyny... ale mniejsza o to :P
Produkuję również muzykę Trance i ostatnio zająłem się nawet mixowaniem live... Jeśli ktoś spyta mnie, jaki gatunek muzyki lubię najbardziej, moja odpowiedź brzmi: Uplifting Trance... po opis odsyłam na Wikipedię, uplift jest tam bardzo dobrze omówiony (jak wszystkie podgatunki Trance'u) :>

No i cóż... nic dodać nic ująć. Cały Tomek. Na dziewczynę chyba jeszcze poczeka. No chyba, że nie posiada konta na Naszej Klasie, w co szczerze, ale to szczerze (na prawdę szczerzę) wątpię...

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Sty

Greece '07 Review

Gdy spać nie można, bo 1L napoju energetycznego to za dużo. A w głowie pomysłów sto, zabrałem się do działania kreatywnego, które obiecałem już w październiku:

Wspomnienia, zapach specyficznego klimatu wraca. Hormony wołają - JESZCZE! JESZCZE!

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

26 Sty

Harry Potter Open Premiere Show 2008 - Byłem tam

Co to kurwa za kolejka? Harry Potter? Eeeee. No!

Dzisiejszy dzień jest wyjątkowy dla fanów Harry Pottera. Instynkt dziennikarski zaprowadził nas (mnie Kovala i Alberta) pod czeluście Empiku (byliśmy tak najebani, że musieliśmy wyjść z imprezy). Wielka kolejka, wielkie marzenia. Marzenia o ostatniej części Harry Pottera. Ale to zaraz.

img img img

Cofnijmy się do komuny. Czasów PRL. Takie kolejki zdarzały się tylko po mięso, banany i papier toaletowy. Teraz, gdy czasy się zmieniły, a półki zostały zapełnione książkami J. K. Rowling kolejki przybierają znów monstrualne długości. Dziesiątki ludzi pod setkami księgarni czekają na tę jedyną, wypragnioną godzinę. Zasadnicze pytanie brzmi – Magia czy Marketing? W dzisiejszych czasach gospodarki uwagi nie wiadomo czy powinnyśmy cieszyć się, że uwagę przykuwa poczytność książek czy może szum towarzyszący premierze. Powinniśmy sami zastanowić się czy ważne dla nas jest przeczytanie popularnej książki, czy może jej posiadanie.

Rozmawialiśmy z kilkoma osobami. Dla nich ważne było to, że mogą tutaj być. Pobyć trochę dłużej ze znajomymi i spędzić czas do późna wieczór. Harry Potter dla wielu okazuje się tylko pretekstem, głupią wymówką. Wśród tych wszystkich osób byli fanatycy. Ludzie poprzebierani, wymalowani, upodobnieni do głównego bohatera. Gdy przepychaliśmy się przez tłum ludzi czekających w kolejce czuliśmy, że należymy do tej grypy. Jesteśmy jednymi z nich. Gdy braliśmy dla żartu 10 książek inni zwracali nam uwagę, że można tylko 6. Szał, chęć zdobycia ich. Posiadania jej przed kimś, kto znajduje się za nami w kolejce okazuje się niemiłosiernie motywująca. Pozwala na stanie godzinami, ofiarne wyczekiwanie tylko po to by później zarwać resztę nocy, iść niewyspanym do pracy, szkoły. A rano pochwalić się znajomym „byłem tam”, „stałem w tej kolejce”, „mam Harry Pottera kupionego podczas premiery”.

To wszystko, ten cały medialny szum. Ilość reporterów jest zadziwiająca. Wydawnictwa, księgarnie, drukarnie dobrze wiedzą, że jest to milionowy biznes. Prowadzi się akcje promocyjną na szeroką skalę. Target obejmuje wszystkie osoby z podstawówki, gimnazjum i liceum. W końcu magia czy marketing? Magia marketingu i magia Harrego Pottera.

img img img

Od wielu lat żadna książka nie wywołała, aż takiego odzewu ze strony czytelnika, który z niecierpliwością czekałby na ciąg dalszy. Krytycy literaccy zaliczają ją już do klasyki literatury dziecięcej. Obok takich dzieł jak „Alicja w krainie czarów” pióra Lewisa Carrolla, czy uwielbianego przez wszystkich „Kubusia Puchatka” autorstwa A.A. Milne. Powieść J.K. Rowling, została przetłumaczona, aż na 28 języków, w tym nawet język chiński.

img img img

CBOS spytał ankietowanych, jaki wpływ literatura wywiera na sposób myślenia Polaków. W stosunku do badań przeprowadzonych dziewięć lat temu zmniejszyła się liczba deklarujących, że po przeczytaniu książki zmieniły się ich poglądy. Częściej przyznają się do tego kobiety. Coraz więcej czyta odsetek młodych. Za sprawą omawianego dziś Harrego Pottera.

img img  

Jest fenomenem, bo tak trzeba go (Pottera) nazywać. Zapoczątkował swoistą rewolucję w literaturze. Osoby, które wcześniej brzydziły się dotykać książek, po Harrego sięgają chętnie. Efekt socjologicznej presji otoczenia – „wszyscy ja przeczytali, ty też musisz”. Tak to się napędza. Każdy każdemu. Marketing wirusowy, szeptany, public relations, reklama w Internecie, kluby fanów i czytelników, liczne fora, blogi, filmy na youtube, zjazdy praktyków magii, szeroko pojęte eventy. To wszystko czeka na nas, ludzi poddających się potteromani. Dziewczyny stojące w kolejce, z którymi rozmawialiśmy potwierdziły, że Potter wprowadził do naszego życia baśniowy czar i pomógł wielu ludziom odnaleźć podstawowe, najważniejsze prawdy życiowe. Naiwne? Skoro są szczęśliwi.

BTW. Porównajcie moje zdjęcia z tym screenem. Po prostu wymiatamy:

W części 8 Harrym Potterem będzie Albert. Widać na załączonym obrazku.

22 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Sty

Jak nie pisać prac zaliczeniowych na przykładzie własnym

Po egzaminie oberwało się wszystkim. Profesor zwany „Krzykaczem” podsumował oddane prace zaliczeniowe. Było ich ponad 400. Okazało się, że przeczytał wszystkie i wszystko. Podsumowanie wyczerpujące i bardzo hmm… w jakim celu on to w ogóle mówił?

img
Komentarz odautorski

Ja prosiłem, żeby zastanowić się nad problemem, jaki chce podjąć w pracy. Nad problemem! A problem przekładam na tytuł pracy. A potem to przekładam na treść pracy. Czyli wyraźnie musi być korelacja między tytułem pracy, treścią pracy. Korelacja musi być. Trzeba pamiętać ze ten problem wybieram sobie w ramach przedmiotu tematu pracy zaliczeniowej. Zdarzało się ze niektórzy napisali prace mające się nijak do przedmiotu. Często podjęto temat nieprzemyślany związany o tym, o czym chce pisać i co chce pisać. To spowodowało ze tytuły były nie jasne. Nie trafne te tytuły były. Zdarzały się tytuły, które były sformułowane ta jakby to miałby być tytuł podręcznika, skryptu a nie pracy, która miała prezentować określony problem. Przykład? Proszę: ktoś zatytułował pracę „Zarządzanie zasobami ludzkimi”, ktoś inny „przywództwo”, ktoś inny „motywacja” a ktoś inny „organizacja wirtualna”. Jaki jest problem? Ja nie wiem. Prace były często nieuporządkowane merytorycznie. A już nie wspomnę o uporządkowaniu logicznym, stylistycznym, dramatycznym (wtf?), edytorskim. Jeżeli ograniczona praca była w objętości do, powtórzę do 6 stron to muszę zastanowić się, co chce tam napisać. Już kiedyś mówiłem ze łatwiej mówić 4 godziny niż 10 min. Tak samo jest z pisaniem pracy. Nie można podejmować zbyt wielu wątków, zagadnień. Wtedy ta praca jest nielogiczna, nieuporządkowana nieraz w kolejności. Tych zagadnień. Konstrukcja, czyli plan pracy nieuporządkowany. Chaos, czyli niespójność wewnętrzna pracy. Zbyt podręcznikowe prezentowanie treści. A brakowało często własnych refleksji, własnych wniosków, własnych odniesień, własnych podsumowań. Jaki jest sens pisania pracy, jeżeli jest ona powieleniem podręcznikowej wiedzy? Często brakowało wstępu, podsumowania, wniosków. Często zdarzała się trywialność i podsumowanie podsumowań. Oczywista oczywistość. Można było je wyciągnąć bez pisania pracy. Ktoś pisze o roli menedżera w kreowaniu zachowań organizacyjnych. Pisze tak: Rola menedżera w organizacji jest koniecznie potrzebna. To studenci pisali. Państwo. Albo „motywacja ma duże znaczenie w organizacji” (to moje!!). Albo „chciałbym w przyszłości zostać dobrym menedżerem”. Dopisałem mu w pracy „a złym już nie?”. No taka trywialność wniosku. Dalej. Ja prosiłem państwa by państwo odwoływali się do przykładów gospodarczych, firm. Ci, co to zrobili mieli szanse na poprawienie ocen. Ale! Pod warunkiem ze nie są to przykłady zerżnięte z podręczników. Często w podręcznikach są amerykańskie przykłady. Na cholerę mi amerykańskie przykłady. My chcemy polskie przykłady! Z naszego życia gospodarczego, z naszej rzeczywistości ekonomicznej. Trzeba czytać specjalistyczną literaturę, specjalistyczne artykuły […]
Ktoś na przykład „Wybrałem ten temat, bo jest ciekawym zagadnieniem”. Odkrywcze.”W swojej pracy chciałem umieścić praktyków” (SMIECH NA SALI, po czym jedna osoba mówi „to nie było śmieszne!”). Myślał chyba ze to jakiś artykuł dla menedżerów. Dalej. „Wiedza, informacje tworzą krwioobieg organizacji” Wiedza? Co najwyżej system informacyjno komunikacyjny organizacji tworzy ten krwioobieg, w którym krążą te informacje? Ktoś napisał „jak zostać dobrym przywódcą?” A ja dopisałem z boku „a złym jak?”. Jak zostać przywódcą? Inne przykłady. Autor pisze w pracy „wstęp / część zasadnicza / zakończenie”. To jest starożytny kanon każdej pracy. Ale wśród tytuły nie mogą nazywać się „częściami zasadniczymi”. […] Zdarzało się ze niektórzy napisali prace a jej nie przeczytali. Mam na to dowód. Dwa razy ten sam akapit jest w pracy. Dwa razy ten sam. Kropka w kropkę. Dwa razy zrzynał i zapomniał o tym. Byli tacy, co pozycje, z których korzystali wymienili na ¾ strony. Naprawdę? Przy czym ani jednego przypisu (głos z Sali – „po chuj?”). Czyli faktycznie wykorzystana literatura a nie liczba. Bo coś, co jest mierzalne mówimy liczba a nie ilość. To często popełniany błąd, a nie ilość pozycji na końcu. Niektórzy wymieniają literaturę UWAGA! Z roku 61, 69, 71, 72,89. Dwadzieścia, czterdzieści lat temu napisane. Przecież te stare publikacje nie przystoją do współczesnego zrozumienia działalności gospodarczej i zachowań organizacyjnych. Świat biznesowy bardzo się zmienił.
[…] Nie może tak być ze jedynymi pozycjami w literaturze są adresy stron internetowych. A w ogóle to niektórzy podawali mi adresy wyszukiwarek (dop. Moje – no w końcu gdzieś to pisało).
[…] Parametry tekstu. Mówiłem o interlinii, czcionce, o odstępie między wierszami. Niektórzy zrobili tak ciasno ze ja w okularach miałem problem z odczytaniem. Albo napisali odstęp 2 żeby wypełnić stronę. Marginesy 3. Jeden miał marginesy 5cm (hahaha). Formy uwypuklenia tekstu, albo kursywa, albo podkreślenie, kolor. A nie stosowanie wszystkiego naraz. Przecież państwo wiedza, co to znaczy alinea i akapite, mocium panie w „zemście” było. Jest różnica w tych pojęciach. Chyba państwo wiecie, co to jest justowanie. Chyba państwo wiecie ze język polski nakazuje dzielenie czcionki. Państwo nie powinni używać języka smsowego w pracy. Co przez to rozumie – brak używania polskich znaków? Przecież można było przepuścić to przez edytor tekstu, ale on jest za głupi (nie student). Niektórzy w ogóle udowodnili ze nie potrafią posługiwać się edytorem tekstu.[…] Co mnie raziło? Błędy ortograficzne. Mnóstwo przez „u” otwarte, ewidentne przez „ę”, w ogóle razem pisane, rządzić przez ż. Ja dawno zdawałem maturę, ale wiem, co dzieje się w języku polskim. I weryfikuję swoją wiedzę na ten temat i wiem ze ostatnio zmieniły się zasady pisania „nie”. Wiem ze to, co pisało się oddzielnie pisze się razem […]
Już nie chce mówić o tym, że pisze ktoś używając formy MY, to znaczy ile jest autorów tej pracy? Niektórzy zapomnieli, kiedy używamy dużej litery […]

img
Najdłuższa ściąga jaką widziałem

Dalej już nie mogę tego słuchać. Niech każdy słucha tego na własne ryzyko (plik 1 / plik 2) Jednym słowem koleś stworzył poradnik jak idealnie pisać prace zaliczeniowe, licencjackie i magisterskie. Ale tak czy siak – ja wiem swoje. Szkoda mi go trochę. Bo sam na wykładzie powiedział, że ludzie sukcesu charakteryzują się wysokim poziomem inteligencji emocjonalnej. Dziś udowodnił nam wszystkim, że on jej nie posiada. Że nie jest człowiek spełnionym. Że ma jakiś kompleks. Że próbuje udowodnić „coś” światu na siłę. Że jest jedynym dobrym. Że ma nas w dupie. Who cares! Od tego jest Internet by z niego korzystać. Wyszukiwanie pewnych informacji to też jakaś umiejętność, a tłumaczenie, że chciał sprawdzić naszą etykę i chęć do przestrzegania ślubowania (o co come on?). Sprawdził i co mu to dało? Pewnie liczył, że dostanie N różnych, autorskich prac i będą to dobre materiały, gotowe zdania, sformułowania, przebrane i posegregowane tylko po to by móc napisać swoją nową książkę. Robi tak wiele wykładowców. Szczególnie od tych przedmiotów, w których liczy się pomysłowość, spryt, czy kreatywność. A potem okazuje się, że pomysł kampanii reklamowej, promocji firmy wisi na billboardzie umieszczonym na naszym bloku. Podwójna moralność? Nie ważne. Głowa mnie boli bo nie mogę zrozumieć po co ktoś zadaje sobie tyle trudu by udowodnić coś światu. Każdy robił to świadomie, dla zaoszczędzenia czasu. Są rzeczy ważne i priorytety.

Nagrania pochodzą z zewnętrznych serwerów. Publikuję tylko odnośniki. Nie jestem ich autorem. Umieszczam je wyłącznie w celach informacyjnych

9 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Sty

Ludzie są coraz głupsi

Ewolucja procesowa wymusza na organizmach zdolność uczenia się. Godwin (jakoś tak) powiedział ze, jeżeli organizm ma zdolność uczenia jego szanse na przeżycie wzrastają. Kiedy na przykład badacze odkrywali w XX wieku nowa Gwinee poznawali również nowe plemiona (myśleli ze sa to głupi ludzie, zwykle kryminaliści, których tam wysłano zamiast trzymać w więzieniach). Rozwijały się one niezależnie od siebie. Doszli wtedy do wniosku że są ci ludzie bardzo inteligentni. Badania pokazały ze tak jest, dlatego, ze ci ludzie musieli uczyć i rozwijać się by przeżyć.

Ludziom w nowoczesnych współczesnych społeczeństwach rozwój do przeżycia nie jest aż tak potrzebny. Można przeżyć o wiele łatwiej niż w jungli. Wiadomo ze istnieją syndromy niedostosowania społecznego np. patologia, alkoholizm, bezrobocie, brak zaradności... Mimo wszystko teoria ma sens...

W przypadku dużych skupisk ludzkich przeżywa również nie ten inteligentny a ten, który jest odporny na zarazki. A to nic wspólnego z inteligencja nie ma. Jak wiadomo do niedawna ludzie wymierali masowo. W XIVw. 2/3 ludności... Również Eskimosi, którzy potrafili przeżyć największe mrozy odwiedzając cywilizowany świat umierali na grypę. Przeżycie determinuje odporność. IQ traci na znaczeniu.

Tak samo każdy dobry specjalista od Human Relations stwierdzi, że ważniejsza jest inteligencja emocjonalna niż typowe ponadprzeciętne IQ. Statystyka pokazuje, że osoby z podwyższonym poziomem inteligencji emocjonalnej częściej osiągają szeroko pojęty sukces zawodowy niż geniusze obdarzeni ponadprzeciętnymi zdolnościami.

Przykładem całej tej tezy są udomowione psy, które (porównywalnej wielkości) wobec wilków maja o 30% mniejszy mozg niż ich przodkowie. Bo który wilk jest tak głupi by rzucić sie na samochód i go ugryźć? Udomowione psy tak jak większość współczesnych ludzi nie potrzebują całego potencjału szarej materii. Dlatego tez ewolucja sobie z tym poradziła...Radzi sobie również i z nami. A przecież wiadomo, że mózg zżera dużą część całej energii, którą posiadamy w naszym organizmie. Ile razy zdarzyło się, że podczas intensywnej nauki po 2 godzinach byłem głodny.

Ewolucja działa, ma w tym jeden główny cel. Przystosowanie się do warunków panujących na ziemi. A, że one ewoluują to tak samo ewoluuje wszystko, co na niej żyje Trzeba się z tym pogodzić… Szkoda, że u niektórych ewolucja przeistoczyła się w rewolucje. Niestety to widać…

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Sty

Miałem iść do A0 lecz właśnie zamkneli mi ksero

Z wizyty w uczelnianym ksero (a kopiarek Xeroxa jak nie było tak nie ma):

- Mogę panu to zrobić na podwójnej stronie. Koszty te same, a kartek mniej
- No OK. Jak pani może tak ustawić tę diabelską maszynę, to czemu nie.
- Wie Pan. Ta maszyna potrafi wiele!
[głoś z końca kolejki]
- A lody robi?

N.E.R.D. - RockStar

Wniosek: Ludziom za dużo się zdaje

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

22 Sty

J.Lopez inwestuje na giełdzie

Na dzisiejszym egzaminie z Makroekonomii a Giełdy dostałem między innymi takie pytanie:

img
Jedno z pytań egzaminacyjnych

Dodam, że zdobyłem jako jedna z dwóch osób 20/20 pkt. Ocena wiadoma.

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

22 Sty

Było to z jakieś 40kg temu

Nasza-klasa.pl znów mnie zaskoczyła. Przez przypadek (powiedzmy) trafiłem na profil kumpla, gdzie zobaczyłem zdjęcie (w stylu mafia "żondzi") jeszcze za czasów gimnazjum. Hmmm kiedy to było? 3 lata liceum, 3 lata studiów. Z 6 lat temu na pewno.

img
Gim Mafia Rulez :)

Czarny garniak, biała koszula - jak na pogrzeb. Waga chyba z 40kg, ze względną anoreksią (hahaha). No bo spadne z krzesła. Zawsze mnie rozśmieszyały zdjęcia na których można zobaczyć jak na dłoni, coś co było kiedyś. Szkoda, że nasz kwantowy świat pozwala TYLKO na patrzenie w przeszłość... Chętnie pooglądałbym zdjęcia w przyszłości - chociażby na nasza-klasa.pl...

Britney Spears - B In The Mix The Remixes - Touch Of My Hand

Wniosek: Zmieniamy się

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Sty

Zyję w społeczeństwie postfeministycznym

W wolnej chwili, gdy szara materia w głowie nie była niczym zajęta wpadłem na taką tezę, że przecież żyjemy aktualnie w społeczeństwie postfeministycznym.
Postfeminizm to w skrócie coś takiego jak bazowanie współczesnego feminizmu na tym, co wcześniej zostało wywalczone. Tak od razu kojarzy się tekst „kiedy zdobywasz rzecz, chcesz coś następnego”. I tak to mniej więcej działa.

I tu nie chodzi mi o jakieś wzniosłe hasła i romantyczne uniesienia feministek, które drą pysk na ulicy i skandują hasła o tym, że są molestowane, że nienawidzą męskich kastratów i w ogóle, że faceci są ble i oblecha itd… To coś bardziej poważnego, coś bardziej skrytego, coś, czego nie widać na pierwszy rzut oka. To matrix!

Sztuka. Czy kiedyś była jakaś artystka pokroju Leonardo Da Vinci, Michała Anioła itp? Nie słyszałem. A teraz tego od ch…Każda chce malować, tworzyć, pisać… oj oj…A potem wychodzą takie twory jak Dorota Masłowska.

Motoryzacja. Większość samochodów jest o kobiecym designie. Kiedyś przeczytałem coś na temat designu w motoryzacji. I wychodzi na to, że każdy stylistycznie zaprojektowany samochód który podoba się kobietom, który jest wygodny, ergonomiczny itp. Będzie podobał się również i facetowi. W drugą stronę to nie działa. Jak popatrzeć na ulice, drogi, autostrady (550 km haha) można zobaczyć coś w rodzaju jeżdżących damskich torebek. Tyczy się to również części sportowych aut. Na szczęście są wyjątki. Ale nie będę obiektywny dając przykłady, bo jeszcze się okaże, że są one babskie (i teoria pójdzie do kosza).

Praca. Uważają wiecznie, że są gorsze. Dyskryminowane. Molestowane. Zarabiające mniej. A no tak – jak będą na tyle dobre to pewnie i zarobią więcej… (jest taka książka – „Grzeczne dziewczynki nie awansują. 101 błędów popełnianych przez kobiety, które nieświadomie niszczą własną karierę”)

Moda. Wszystkie w spodniach. Chce oglądać nogi, nie myśląc o tym czy wczoraj wieczorem używały depilatora.

Wpadka.To dziecko jest moje! Wypierdalaj! To co, że jestem alkoholiczką. Jest moje, moje, moje, moje”. 99,9999999999999999999999% orzeczeń sądów rodzinnych kończy się przyznaniem praw do opieki dla matki.

Nosz w mordę. Tak na poczekaniu wymieniłem powyższe przykłady. Więcej mi się już nie chce, a na bank jest ich sporo.

Wniosek: Mam przerąbane

23 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Sty

Sesja

O ja pier.. się nawarstwiło

  • Media Relations (egzamin)
  • Zachowania Organizacyjne (1/2 zaliczenia)
  • Nowoczesne techniki komunikowania się (zaliczenie / egzamin)
  • Reklama (egzamin)
  • Kadry (koło)
  • 17 I 08 - Ekonometria (koło)
  • 21 I 08 – Biznesowy angielski (egzamin)
  • 21 I 08 – Human Relations (projekt)
  • 21 I 08 – Zarządzanie produkcją (projekt)
  • 22 I 08 – Makroekonomia a Giełda (egzamin)
  • 23 I 08 – Biznesowy angielski (ustny egzamin)
  • 24 I 08 – Ostateczny termin oddania I rozdziału Pracy Licencjackiej
  • 28 I 08 – Ekonometria (egzamin)
  • 30 I 08 – Zarządzanie produkcją (egzamin)
  • Gdzieś w lutym – Zarządzanie Marką (egzamin)
  • 5 I 08 – Human Relations (egzamin)
  • 5 I 08 > Wakacje
img
Nowoczesne Techniki Komunikowania się - zaliczenie 1/2

Co semestr to samo… a pod koniec nie wiem jak się nazywam, chce wszystkich zabić i nienawidzę świata. Trauma niszcząca psychikę…

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Sty

Tejk it izi

Traumatyczne przeżycia zaowocowały tym niszczącym psychikę przemyśleniem, iż:

My life is brilliant, your life is joke!

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Sty

Rekord w "kulki"

Haaa... Po wielu próbach w końcu pobiłem własny rekord i przekroczyłem magiczna granicę 2000pkt

img
Bubble Breaker rekord

Wniosek: Nudy na wykładzie biją rekordy

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Sty

Curiosity killed the cat

Jestem pełny. Zaraz pękne... Dzisiejsze danie z wariacji kulinarnych Kovala to: Oven baked Spaghetti. Potrzebne mięso, sos boloński, makaron do spagetti i duża ilość sera. Wszystko z ugotowanym makaronem zapiekamy w piekarniku przez kilka minut... Mniami.

Przed

img
Oven Baked Spagetti... przed

Po

img
Oven Baked Spagetti... po

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Sty

Back to the wild

Dokładnie tak można to nazwać – powrót do korzeni, idąc za słowami profesor Jeziorskiej. Po 3 latach odwiedziłem ponownie szkołę, a raczej studniówkę mojego byłego liceum. I raczej nie piszę znów matury (Sic!). Tym razem, jako gość.

Co się działo, można ominąć, bo to, co na każdej studniówce dziać się powinno… Dawno tak się nie ubawiłem i uśmiałem (czyt. uhahahałem).

Oczywiście nie odbyło się bez kozackich gestów… No bo kto był jednym z pierwszych na parkiecie? No kto? A kto wyciągnął flaszkę spirytusu zamiast (tak jak wszyscy) butelki wódki? No kto? Takich pytań można by zadać wiele… Fajnie było.

img img img

Muszę powiedzieć, że co niektórzy nauczyciele nawet wymłodnieli. Kapela grała fajnie… A akustyka była niezła. Pokusiłbym się o stwierdzenie, że gościnna studniówka lepsza niż moja… Może dlatego, że ta była w innym, fajniejszym miejscu? Albo… Koval po prostu wydoroślał… Tak czy siak, bez zbędnych rozkminek było git… Tylko dziewczyna trochę zazdrosna, bo musiała spędzać ten wieczór beze mnie…

Patrick Swayze feat Wendy Fraser - She's Like The Wind

Wniosek: Kac warty imprezy

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Sty

Do czego potrzebna mi Nasza-Klasa.pl?

Proste. Pisząc właśnie angielską wersję mojego CV (sic!) wykorzystuję ten cudowny portal społecznościowy do określenia gdzie i w jakich latach chodziłem do jakiej szkoły (taka ścieżka edukacyjna)... Nigdy nie mogę tego spamiętać ("roków").

scieżka edukacyjna

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Sty

Sicko - cała prawda o służbie zdrowia

Czy byłem kiedyś w Stanach? Nie

Co sądziłem kiedyś na temat tamtejszej służby zdrowia?
Płatna, ale jedna z najlepszych na świecie

Co sądziłem kiedyś na temat polskiej służby zdrowia? Chujowa

A jak sądzę teraz po obejrzeniu filmu dokumentalnego na temat amerykańskiej służby zdrowia pt „Sicko”? Zmieniłem zdanie o 180 stopni. To, co kiedyś było fajne stało się beznadziejne, a to, co beznadziejne o wiele lepsze.

Film Moore’a w skrócie mówiąc jest o skrajnościach funkcjonowania tamtejszej służby zdrowia. Jak to działa, skąd to się tam wzięło, jaka jest tego historia. Film przedstawia ten system od tej czarnej, mniej chlubnej strony. Ukazuje osoby, którym odmówiono pomocy w szpitalu, wystawiono rachunki za przejazd / pobyt w szpitalu na niewąskie sumy, polityków, którzy są skorumpowani przez firmy ubezpieczeniowe i farmaceutyczne. Jeden wielki shit.

Zdaniem Moore'a pacjenci nie mogą czuć się bezpiecznie, ponieważ firmy ubezpieczeniowe często decydują się nie ponosić kosztów leczenia. Chce przekonać się ile żyć ludzkich może uratować dzięki temu filmowi.

Najsmutniejsza jest druga część dokumentu, w którym Moore poznaje nas z osobami biorącymi czynny udział w ratowaniu i odgruzowywaniu WTC po atakach z 11 września. Ci ludzie mimo utworzenia specjalnego funduszu pozostali i tak bez opiek. Ubezpieczalnie tak jak innym osobom przedstawionym w tym filmie odmówiły ubezpieczenia.

Kim jest Michael Francis Moore (ur. 24 kwietnia 1954 roku w Flint, w stanie Michigan) - amerykański reżyser filmów dokumentalnych, producent filmowy, autor książek. Jest przeciwnikiem globalizacji, dużych korporacji, przemocy związanej z bronią, wojny w Iraku, George'a W. Busha i amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej.

Główną tezą tego dokumentu jest to, że amerykanom zaszczepiono ideę, iż socjalna opieka zdrowotna jest zła, gdyż każdy powinien zasługiwać na taką opiekę zdrowotną, na jaką zasługuje (pracujesz ciężej, jesteś zdrowszy, masz lepsze ubezpieczenie, możesz leczyć się w lepszych szpitalach). I dlatego amerykanie nie lubią takich krajów, w których socjal jest główną ideą przewodnią (Kanada, Kuba, Rosja). Bo przecież socjal kojarzy się z radzieckim wynalazkiem, który powoduje straty, jest zły i mało efektowny. No i jeszcze te stare prawdy, pozostałości po zimnej wojnie z ZSRR.

Moore obala ten stereotyp pokazując min opiekę w Kanadzie, gdzie ludzie czekają na pomoc w szpitalu nie więcej niż godzinę, Anglie, w której lekarz zapytany ilu pacjentom odmówił mówi, że żadnemu, a na pytanie czy chciałby pracować, jako lekarz w USA odpowiada, że nie chce mieć z takim systemem leczenia nic wspólnego. Francje, do której przyjeżdżają ludzie pracujący w USA by się leczyć, bo kraj, któremu płacą podatki nie chce zoperować im śmiertelnego krwiaka. Kubę, na której znajduje się jedyna amerykańska ziemia, w której terroryści mają lepszą opiekę medyczną niż obywatele USA (darmową!). Kraje, w których za każdy lek płacisz tyle samo. Nie ważne czy to tabletki na ból głowy czy pigułki najnowocześniejszego leku na HIV.

Zmieniłem zdanie na temat współpłacenia usług medycznych. Jeżeli takie kraje jak Kuba, Francja, UK, Kanada potrafią, to, czemu my nie możemy? Możemy. A tłumaczenia, że większość tych krajów ma o wiele większy poziom PKB, wzrostu gospodarczego oraz działają w trochę innych warunkach ekonomiczno-gospodarczo-polityczno-społecznych jest tylko głupią, banalną wymówką, która możliwe, że sprawdza się w mediach i innych środkach masowego przekazu, ale w połączeniu ze zdrowym rozsądkiem, faktami i suchymi liczbami przegrywa…

Dzisiejszy wpis dziwnym trafem zbiegł się w czasie z wzięciem osobistej odpowiedzialności Tuska za reformę służby zdrowia.

Wniosek: Aby kontrolować największe demokracje należy (albo albo): zastraszyć ludzi (USA) lub ich zdemoralizować (UK)

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Sty

Kurewsko mi

Jak ja was slyszę, to utwierdzam się w przekonaniu, że w każdej lasce są kurwy 2/3

Wniosek: W/W

W sumie to daleko idące wnioski. To prawda. Ale jak się słucha tępych, pustych lasek, które ledwo co umieją poprawnie złożyć zdanie to nic innego na myśl nie przychodzi.
Ot takie ich prostolinijne i prowincjonalne myślenie. Takie samo jak zapieprzanie przez pół Polski na zakupy by kupić przykładowe szklanki w Ikea. Jakby w wiejskim GS'ie podobnych nie było...

♫ Vicky Leandros - L'amour C'est Bleu

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

6 Sty

Dwa światy

W jakim świecie żyję? W świecie "My" czy w świecie "Ja"?

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

6 Sty

Przygody kulinarne, część kolejna

Tak wygląda solidny kawał przyprawionego krwistego mięcha na dzisiejszy obiad razy dwa:

img img img

Lubię jeść tłusto i do syta: słoninka, cebula i wieprzowinka z biednych świnek. Ta potrawa o tureckim rodowodzie dawno już przekroczyła granice rodzimego kraju. Swoją popularność zawdzięcza różnorodności składników z jakich można ją przygotować. Oryginalnie powinna być z mięsa baraniego i polędwicy wołowej lub z dzika. Najlepiej i tak smakują pieczone na węglu drzewnym z dodatkami mieszanek grillowych (osobiście lubię na ostro, więc tak będzie). Aktualnie warunki i pogoda nie sprzyjają (sic!) więc upieczemy dziadostwo w piekarniku elektrycznym przy otwartych drzwiczkach.

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Sty

1-4 stycznia 2008

Nastały mrozy. Nie ma, co się bać. Z Pauliną wpadliśmy na pomysł! Zimno? No to idziemy na cmentarz po znicze. I tym oto sposobem spełniły się marzenia Niny (różne fetysze ludzie mają) o czarnym zniczu, jako lampki nocnej...

img img img

A co do marzeń. Jedno (kolejne) znów się spełniło. Zawsze chciałem mieć kozacki garniak, taki no wiesz, dopasowany, w którym czujesz się jakby był szyty na miarę. Cudowny.

img img

Jak szaleć to szaleć. Do tego doszedł jeszcze jedwabny czarny krawat z grafitowymi paskami (szał zakupów, miska się cieszy). Dawno nie byłem tak podekscytowany. Chyba zaczynam rozumieć kobiety (dogłębnie) jeżeli chodzi o doznania powodowane przez zakupy i możliwości wydania pieniędzy...

Na jakąś specjalną okazję?
Na okazję i bez okazji

Trzeba dbać o wizerunek... A okazja jest taka, że 12 stycznia idę, jako gość na studniówkę. Bez okazji - trzeba patrzeć przyszłościowo...

Wniosek: Jak szaleć to szaleć.

Luniz - I Got 5 On It

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Sty

Nowy 2008 rok

Zakończył sie rok 2007. Czy był to szczęśliwy rok? Na pewno, jeżeli mamy rzeczywistość postrzegania świata nastawiona głownie na pozytywne odbieranie otoczenia.

Był to bogaty rok. Bogaty zarówno w nowe doświadczenia intelektualne, emocjonalne i te bardziej namacalne. Wydarzyło się sie wiele. Począwszy od tego, ze bez przeszkód zakończyłem 2 rok studiów by zaczynając 3 otrzymać stypendium naukowe. Sprawiło to niebywale zaskoczenie u mnie samego i nie tylko. Były praktyki w Banku Gospodarki Żywnościowej. Poznało się wielu ciekawych ludzi. Rok ten zaowocował również wieloma nowymi ważnymi kontaktami, zarówno prywatnymi międzynarodowymi (Gerardo, Janis, Khero) i tymi lokalnymi (Rudy, Izka, Paulina jedna i druga, Adam, Sylwek, Szwagier, Dorota, Ewka, Edyta, Anka...). Rok 2007 okazał sie rokiem podroży - i tego jestem pewien jak nigdy. Zaczęło sie od spontanu w Paryżu, potem przyszło kilka krajowych wypadów, następnie Grecja i Ateny, kilka dni później Berlin i Potsdam. Czego chcieć więcej? Nie liczyłem na aż tak bogaty rok.

Po wielu perypetiach miłosnych w końcu definitywnie określiłem sie z własnymi uczuciami. Szczególnie grudzień należał do miesięcy 2007 roku, w których po prostu zwyczajnie sie pogubiłem. Wychodzi na to, ze, jeżeli czegoś nie stracisz nie znasz wartości. Paulinko - dziękuje...

2007 rok to również rok rozwoju osobistego. Skończyłem kilka kursów i szkoleń. Jestem bogatszy o wiele doświadczeń praktycznych i teoretycznych. W starym roku udało mi sie napisać pierwsze 11 stron pracy dyplomowej (szał normalnie). Był to również niesamowicie motywujący rok. Nauczyłem sie jeszcze fajniej, ciekawiej i skuteczniej żyć. Bez problemów, doświadczając życia na wiele sposobów, mając przy tym wiele radości. No i ta grecka filozofia, której nauczył mnie grek Janis - who cares... Znaczy ona dla mnie nie tylko "mam wyjebane", ale niesie wiele wartości dodatkowych, miedzy innymi to, by przeżyć 10 000 dni zamiast przeżyć 1 dnia 10 000 razy.

Polityka w 07 roku - straszne dno. Gdyby nie przyspieszone wybory to socjologicznie Polska leżałaby w tym momencie na kolanach, liżąc tylek Niemcom, buty ruskom i myjąc kible w UK. Na szczęście odezwał się sie w odpowiednim czasie glos ludu. Niestety nie obyło się sie bez szczytów perwerii - zagłosować na Tuska i pozostać w Irlandii. Ale co, jak co - od tego sa politycy, by tworzyć nowa lepsza rzeczywistość i taka właśnie powstaje. Ja to nazywam inteligencją rządzenia. Oby nie zawiodła...

I na koniec przytoczę (głownie sobie) najpiękniejsze życzenia (świąteczne i noworoczne) ze wszystkich otrzymanych:

Mogę ci tylko życzyć żebyś przez najbliższy rok nie zmienił sie i został taki, jaki jesteś. I będzie super

Daje dużo do myślenia... Bo tak. Akceptacja tez ważna rzecz. A ja idąc za Platonem w nowym lepszym 2008 roku, w którym PKB, place i ambicje będą uplasowane o wiele wyżej niż poprzednio, życzę wam i sobie:

Obserwuj, słuchaj, rzadko osądzaj i nie chciej za dużo.

Wasze zdrowie:

img

T-Love - Jest super

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Sty

2008

Godzina 10:12 - Pierwsza kolejka wódki i txt "Była niedorozwinięta... O tam - bardziej na luzie"

Godzina 00:01 - Koval raniony rakietą

Godzina 00:02 - czuje sie jak nowo narodzony

Godzina 00:03 - nawet szampan smakuje inaczej

Godzina 00:04 - szukam dziur w kurtce

Godzina 00:04 (10 sek później) - o kurw.... nic nie widzę

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz