Nie mogę być bogiem
Bogiem nie jestem i nie potrafię uszczęśliwić wszystkich, mimo że do wczoraj jakoś się to udawało.
Wniosek: Niech ten rok już się skończy
Bogiem nie jestem i nie potrafię uszczęśliwić wszystkich, mimo że do wczoraj jakoś się to udawało.
Wniosek: Niech ten rok już się skończy
Historie ludzi którym sie udało sa inpirujące, mega motywujące i dające niesamowitego kopa w dupe z tekstem - "człowieku, weź się kurwa w garść". Koniec odkładania na później, czas na działanie... Bo sukces jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy rozejrzeć sie wokół siebie.
Poczta Polska zaskoczyla. Od kiedy oni pracuja w swieta? A juz bylem pewny, ze przesylka dopiero bedzie w nowym 2008 roku. A tu prosze - taka niespodzianka...
Dobrze rozpoczal sie ten dzien
Btw Pozdrowcie dzis Mikolaja
To co było odpowiedzią stało się tak naprawdę pytaniem...Jeśli to wszystko jest grą, czasami najlepsze co możesz zrobić to wcisnąć reset.
Kolejny dzień bliżej świąt. Idąc szybkim krokiem przez czeluście Starego Browaru kątem oka obserwowałem ostatnie przed i świąteczne zakupy ludzi. Uśmiech na twarzy towarzyszył każdemu. Nie było wyjątków. Bo święta to magiczny okres – mróz, śnieg i zapach choinki. No i nie zapominajmy o tych banałach religijnych w całym tym świecie komercjalizacji i zatracenia intelektualnego. Nawet ostatnio przez przypadek zapoznałem się z wynikami badań – ile w tym roku wydamy (na podstawie korelacji lat poprzednich). Okazało się, że o 10 miliardów więcej niż w roku poprzednim. To zadziwiające, że tak łatwo rozchodzą się pieniądze (widzę po sobie). Z moich obserwacji wynika, że ja sam wydałem w te święta masakryczną sumę, o 10 razy większą niż poprzednio. Skąd ludzie biorą te pieniądze? Średnia płaca wzrosła o 300zł. Nie generuje to aż takich wydatków. Większe kredyty? A może chęć spędzenia wesołych, pięknych i bogatych świąt na kredytach spłacanych do kolejnego grudnia?
We wtorek był na uczelni wykład męża Henryki Bochniarz (wiceprezesem Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią) - Zbigniewa Bochniarza (University of Minnesota). Powiedział bardzo ciekawą rzecz – Polacy chcą być narodem bogatym i aspirują do bogactwa krajów skandynawskich i bałtyckich. Osiągnięcie podobnego poziomu możliwe jest tylko przy wprowadzeniu w życie ekonomi opartej na wiedzy (The knowledge-based economy). Natomiast dodałbym do tego jeszcze słowa mojego uczelnianego Rektora Władysława Balickiego, specjalisty ds. makroekonomii, który sprawnie zauważył, że rozwój Polski ogranicza „nadopiekuńczość państwa wobec swoich obywateli”. No, ale nikt tego nie rozumie, bo przecież, gdy kolejne rządy ogłaszają plany weryfikacji rent to podnosi się krzyk społeczeństwa i szum medialny, sprawa przycicha i jest jak jest. 50% polskiego społeczeństwa nie pracuje…
Wracając do tematu świąt – rok temu stanowczo postanowiłem, że życzenia które będę składał wielu osobom będą życzeniami stworzonymi wyłącznie dla nich. Nie takimi, hm, banałami z Internetu, które każdy może wysłać i suszyć zęby, ze szczęścia iż pozbył się corocznego kłopotu. Może do standardowego „Wesołych, pogodnych..”' dodać coś bardziej dopasowanego?
Może zamiast głupiego „wszystkiego najlepszego” życzyć czegoś, na czym naprawdę komuś zależy? Coś, co będzie wyjątkowe i skierowane wyłącznie na indywidualizm, podkreślające, że znamy daną osobę, jej wyjątkowość.
Nazywa się to bodaj dopasowanie i uwarunkowanie na wartości. Zmiana punktu widzenia, siedzenia i myślenia jest tutaj bardzo ważna. Częstym błędem, jaki udało mi się zauważyć, jest otrzymywanie życzeń sugerujących, co inni by chcieli ode mnie, będących daleko daleko od tego, co rzeczywiście mnie kręci.
I w myśl idei Trouta „Wyróżnij się lub zgiń, sprzedaj siebie, bo inni kupią ciebie” w tym roku zrobię coś, co będzie wyjątkowe, a zarazem wiekuiście kreatywne (serio!!), dające fantastyczny fun…
♫ U2 And Green Day - The Saints Are Coming
Haaaaaa!! Wiem coś o pewnej osobie, która nie wie tego, że ja to wiem. I tu się zaczyna najzabawniejsza zabawa świata. Teraz to ja mam swoje 5 minut, a że kocham zemstę psychiczną to…
O ja, nie mogę uwierzyć, że ludzie mogą tak nieumiejętnie postępować. Jak się kłamie to nie rozpowiada się na lewo i prawo myśląc, że to nie dojdzie do właściwych osób. Wydaje się, że na taki los skazanych jest 99% wszystkich popełnianych kłamstw.
A może to tylko ja jestem taki przebiegły lis?
Wychodzi na to, że kłamstwo ma krótki nogi. Nie zawsze, aczkolwiek trzeba wiedzieć jak to robić, przede wszystkim umiejętnie (jak na ironie piszę o kłamstwie gdy motyw przewodni tego joga brzmi "a wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami").
Wniosek: Weź pigułkę. Zobaczysz!
A Ziobro też nie wiedział jak kłamać...
Kiedyś napisałem u siebie na stronie, że życie to negocjacje, a negocjacje to gra. W głównej mierze to prawda. Różni je między sobą min. to że w grze są ustalone reguły (po części w życiu też, ale nie do końca). Idąc dalej tym krokiem, można stwierdzić że jeżeli życie to negocjacje, a negocjacje to gra to równie dobrze w życiu można zastosować teorie gier. Są dwa rodzaje problemów przy próbach zastosowania teorii gier do negocjacji:
To interesujące zjawisko skłaniało wielu badaczy do prób określenia, jak ludzie zachowują się w faktycznych sytuacjach konfliktowych i jaka strategia faktycznie przynosi korzyści. Zorganizowano wiele konkursów, w których różni badacze teorii gier mogli podawać własne propozycje strategii wygrywających.
Spośród wielu propozycji strategii – egoistycznych i altruistycznych – zawsze wygrywała strategia "tit-for-tat" Rappoporta.
Polega ona na tym, że rozpoczynamy grę zawsze ruchem przyjaznym, nastawionym na kooperację, a w kolejnych ruchach (w następnych rundach) postępujemy tak, jak w poprzedniej rundzie postąpił nasz partner. Jeśli on wykonał ruch przyjazny – odwdzięczamy się tym samym, jeśli ruch wrogi – bierzemy natychmiastowy odwet. Ważne jest to, aby być konsekwentnym – zawsze wybaczać i zawsze odpłacać pięknym za nadobne.
Dlaczego to jest ważne? W rzeczywistym życiu z większością partnerów negocjacyjnych spotykasz się wielokrotnie. Podpisujesz nowe umowy, renegocjujesz warunki itd.
Na negocjacje tudzież życie (możesz) musisz patrzeć jak na grę wieloetapową, w której twoje zachowanie z rundy poprzedniej będzie miało wpływ na przebieg kolejnej. Również ty sam musisz pamiętać o zachowaniach partnera:
I czy w życiu nie jest podobnie (czyt. tak samo)? Z mojej perspektywy wygląda to dokładnie w ten sam sposób, a znajomość strategi Rappoporta może okazać się key elementem w strategii życia i relacji interpersonalnych. No chyba, że nie lubisz wygrywać…
Wniosek: Graj
Jeszcze kilka dni mówiłem „a piernacze nic nie kupuje w te święta!”. Potem przyszło stypendium od ministra. Potem kupiłem sobie ciuszki (nie nie, nie były to damskie). Potem kupiłem sobie 50 płyt DVD (w promocji za 39zł w Avans) żeby zgrać dysk. Potem kupiłem prezenty. A na końcu perfumy L'Eau Par Kenzo pour Homme o zapachu japońskiej limonki yuzu, liścia lotosu, mięty wodnej, zielonego pieprzu, mandarynki, lilii wodnej i drewna różanego.
No i wyszło to, co zwykle – Koval znów bez kasy. Kurcze no uległem. Musze się przyznać! Uległem świątecznej atmosferze. No, ale z drugiej strony wszystko ładnie się złożyło i zaspokoiłem te potrzeby, które chciałem zaspokoić dawno…
Aaaaa no i w końcu z 17-dniowym opóźnieniem wziąłem się do roboty i wyskrobałem pierwsze 10 stron pracy dyplomowej na temat „Promocje sprzedażowe na rynku kosmetyków w Polsce”. Początki były trudne, ale im bardziej pisałem (piszę) tym bardziej kreuje się w mym umyśle obraz tej pracy. Skrobnę pierwszy rozdział stricte teoretyczny a potem myślę, że będzie już z górki. Materiały zarezerwowane są u dobrych ludzi. Tylko siadać i dalej pisać… Pytanie – jak napisać prace w święta bez dostępu do komputera? Na palmtopie? Rękopis? W komórce? Wiem! Patykiem na piasku, tudzież śniegu.
Aaaaaa sesja się zbliża wielkimi krokami. Pojawiła mi się ta myśl. To znak by też w święta poczynić pewne przygotowania (chociażby te mentalne)….
|