BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Rock’n’Roll żyje

Kurcze no. Rock’n’rolla prawdziwego już nie ma. Tylko ten, który powstał dawno temu. Był wyrazem buntu ludzi młodych przeciwko dorosłym. Tym, którzy wynaleźli bombę atomową, tym, co nie rozumieli potrzeb młodych osób i tym, którzy wysyłali żołnierzy na front. Młodzi zaczęli wierzyć w potęgę beatu, zrozumieli, o co w nim chodzi.

To muzyka, którą czujesz całym sobą, muzyka, której nie trzeba się uczyć. Fantastyczna. Do dziś słysząc na imprezie rytmy elvisowskie wiara biegnie tłumem na parkiet. Kojarzy się z czasami beztroski. Czasy się zmieniły. Pozostał Rock’n’Roll i tylko na parkiecie można znów poczuć się jak w za tamtych czasów, gdyż owy beat niesie maksymalny przekaz emocjonalny tamtych lat. Nic nie trzeba mówić. Tylko tańczyć i szaleć.

W latach 50 zapomniano o „bit Bendach”, o Jazzie. Uważano, że to muzyka dla jajogłowych i studentów. R’n’R był muzyką czarną, prawdziwą. Poruszał całym ciałem. I tak jest do dziś.
Aktualnie jesteś bogiem, gdy zatańczysz Break Dance lub Krup’a. Wtedy było trzeba umieć grać Rock’n’Rolla. Wtedy mogłeś powiedzieć, że jesteś cool.


img



The beatles

Wiążą się z nim również emocje. Las emocji. Była to muzyka dla młodych, którzy musieli się wyszaleć. Często emocje sięgały zenitu. Stąd ukute i znane do dziś powiedzenie Sex, Drugs and Rock’n’Roll. Emocje nie górowały nie tylko na parkiecie – także na salach kinowych. Podczas emisji „Rock’n’Roll around The Clock” w ciągu pierwszych kwadransów seansu z sal wyprowadzano dziesiątki ludzi, którzy skakali po krzesłach kinowych, zakłócali ciszę i niszczyli sale. W kilku miastach zakazano wyświetlania tego filmu.

Wiele osób opowiada do dziś, że zbierali się w piwnicy. Zamykali drzwi na klucz i słuchali płyt winylowych tak jakby była to zakazana muzyka. Przypominało to wtedy łamanie prawa. Mój ojciec do dziś potrafi wymienić czołowe tytuły piosenek. Pamięta, bo wtedy słuchało się tego tak często jak Nelly Furtado i Rihanny aktualnie. Z taką różnicą, że wtedy dorośli uważali, iż Rock’n’Roll to małpowanie i muzyka dla osób ze złych domów.

A co do wykonawców – legendami do dziś są Chuck Berry, Elvis Presley, Little Richard, Jerry Lee Lewis, Buddy Holly, The Beatles, The Rolling Stones, The Kinks, The Dave Clark Five, czy The Animals.

I na koniec cytat Andrzeja Walickiego:

Ten śmieszny, zwariowany świat fruwających marynarek, wpadających w ucho melodii i naiwnych (choć nie zawsze) tekstów, nie przeminął bez echa. Utrwalił się na tyle w świadomości pokolenia „szalonych lat sześćdziesiątych”, że i dzisiaj wywołuje emocje.


Chuck Berry – You never can tell

Rolling Stones – Start Me Up

Więc Rock & Roll!

4 komentarze

  1. ok, a co ma do tego Dougnut?

  2. @riot odswiez strone bedzie juz ok

  3. o, tak lepiej 😀

  4. Droga autorko, zachwyciłaś mnie. Od zawsze lubiłam Rock’n‘Roll, ale dopiero po jego historii, którą poznałam m.in. dzięki Tobie, pokazała mi, jaka to KLASYKA. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj.