Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

30 Wrz

ślimaki na talerzu

Skoro nie udało mi się spróbować ślimaków podczas lipcowej wizyty w Paryżu dziś nadrobiłem zaległości. Pierwsze podejście zjedzenia poskutkowało zwróceniem zawartości. Później było już lepiej. Kwestia psychiki i przełamania…

img img img
img img img

 

64 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

30 Wrz

Piana party

Zaczęło się niewinnie od oglądanego filmu. Wtedy to pojawił się Kuba z koleżanką Ewą z Katowic. Potem przyszedł Albert. Następnie Michał, Justyna, Beata, Piotrek i inni… Potem dotarli Lisek i Rudy.

To kolejna inauguracja, tym razem w wykonaniu prawników z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu. Były rozmowy o polityce, nieudolnym prawie. Był też „polityk” z młodzieżówki PO. Przy okazji spytałem się o stanowisko partii w kilku wątpliwych sytuacjach. Wymieniliśmy poglądy i w większości się zgadzamy.

Impreza jak impreza… bla bla bla. Wiadomo co na takich się robi. Rutyna, ale nie koniecznie każda kończy się bitwą na piankę i bóg wie, czym jeszcze… W pewnym momencie stwierdziłem, że chyba nie panuję nad tłumem jednostek ludzkich w moim otoczeniu.

img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img    

A na końcu z Albertem całe spotkanie podsumowaliśmy tak:

Niczego nie musze udowadniać. Jestem szczęśliwym człowiekiem.

Yves Larock - Rise Up

Wniosek: Schowaj piankę przed niepowołanymi osobami.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Wrz

Szef rządu przyjechał na ogórki do mojego kumpla

Nigdy nie przypuszczałem, że na tak małym terenie można wykonywać tak wielką produkcję

Mówił premier Jarosław Kaczyński podczas wizyty w gospodarstwie mistrzów Agroligi Anny i Stanisława Lesieniów.

Premier przyjechał specjalnie do Czajkowa w powiecie kaliskim po to, by przyjrzeć się pracy w jednym z najlepszych gospodarstw w Polsce. 60-hektarowe gospodarstwo z Czajkowa eksportuje kiszoną kapustę i ogórki do krajów nie tylko Europy, ale nawet Ameryki. Zaopatrują całe sieci supermarketów.

To jest kombinat swego rodzaju oparty o 60 hektarów. To jest wielka produkcja, a co ważne rozpoczynająca się od uprawy ziemi po wyprodukowanie gotowego produktu. Miałem okazję spróbować ogórków kiszonych i kapusty. To są rzeczy, które bardzo lubię.

Daniel Lesień można powiedzieć, że to kumpel z LO. Furorę zrobiły tytułowe ogórki i bigos którym szamał Jarosław. Wieść o odwiedzinach rozniosła się prędkością huraganu... Szczerze mówiąc nikt tego się nie spodziewał...

Ladny gest ze strony bliźniaka.

Enrique Iglesias - Be With You

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Wrz

Koniec wakacji, początek roku akademickiego. Inauguracja

Było picie, granie i śpiewanie. Nie obyło się także bez kultowej w naszych kręgach gry Deluxe Sky Jumping zwanej popularnie „Małyszem”. Impreza zakończyła się w momencie, gdy nad głową sąsiadki przeleciała pełna puszka od piwa. Jej słowa brzmiały:

Panowie. Proszę trochę ciszej…

Po wczorajszym ma moim pięknym i młodym ciele pojawiło się kilka siniaków, obtartych kolan (mam dwa) i guzów. Jest też ból głowy. Standardowy dla takich momentów, w których zaczyna się od piwa, przez wódkę po wino. Wino, które swoją drogą rozłożyło wszystkich. Poniosło nas wczoraj do przesady jak to w reklamie Orange. To przykład jak wino uderza do głowy i włączają się w człowieku różne stany świadomości:

  • Szwędacz
  • Nadzwyczajne umiejętności wokalne
  • Nadzwyczajne umiejętności akrobatyczne
  • Szczególne zdolności taneczne
  • Wrażliwość na kobiece piękno
  • Romantyzm
  • Ponadczasowa fantazja
img img img
img    

 

Bolter - Daj Mi Tę Noc

Wniosek: Dziewczyno jak wino uderzasz do głowy…

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

25 Wrz

Szukam dziewczyny

Hmmm którą by tu kobiete wybrać na tą jedyną?
Są ich miliony!

34 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Wrz

Piwo i frytki są substytutami

Podczas rozmowy w klubie z kumplem o koleżance którą obaj znamy. Mówię:

Zaprosiłem ją kiedyś na piwo. Potem okazało się, że nie pije alkoholu. Musiałem kupić jej frytki.

Jedni się upijają. Inni jedzą frytki. Efekt jest ten sam. Miesiąc później bawiliśmy się razem na mojej studniówce.

Wniosek: Bądź kreatywnym

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

22 Wrz

Gang Rokitów

Jaś i Nel w moherowej puszczy...

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Wrz

Matrix istnieje i ma się dobrze

Z tym im bardziej poznaję więdzę o kulisach marketingu politycznego, marketingu sprzedażowego, reklamy, medioznastwa, psychologii, socjotechnik i te pe to idąc dalej za maksymą "wiem, że nic nie wiem" bądz coś w tym stylu (im dalej patrzysz więcej widzisz) to jakoś tak zwyczajnie utwierdzam się w przekonaniu, iż mam mały wpływ na wydarzenia dziejące się w moim otoczeniu.

Najgorsze jest uczucie manipulacji i wpisania mojej osoby w różne gierki. Czasami budzę się w Matrixie. Zyję z przekonaniem, że osoba z którą rozmawiam wcale nią nie jest. Chciałbym by to był zasrany sen. To nie możliwe.

Ktoś kiedyś powiedzial, że najlepiej żyć w takim otoczeniu, które sami kontrolujemy. W ówczesnych czasach inwigilacji i państwa policyjnego w którym rządzą zasady PiS jest to coraz trudniejsze. Zmienia się też rama kulturowa. Zmiany widoczne są gołym okiem. Kobiety przestały być zagubione, coraz częściej spotyka się te zdeterminowane, wiedzące czego chcą. Myślące, że to one mogą wybierać chociażby za nas - facetów. Gazety, magazyny, telewizja - czynniki opiniotwórcze nie bez kozery nazywają się twórcami opini publicznej. Są niczym biblia w współczesnym świecie marzeń. Dają gotowe odpowiedzi i styl życia. A chyba nie o to w tym wszystkim chodzi! Zawsze byłem przekonany, że nie polega to na tym, by żyć jak inni, lecz by nauczyć się żyć posród innych.

Taka fobia? Zawsze byłem podejrzliwy. Rzadko gadam z nieznajomymi. Co nie znaczy, że nie jestem otwarty na nowe znajomości (wręcz przeciwnie). Zaczynam wątpić w sens komunikowania czyt. zawierania znajomości w ciemno przy pomocy Gadu Gadu, Jabber'a, Skype'a (no tu to akurat jest opcja kamerki) i aplikacji www (fotka, grono).

Dlaczego Matrix w ogóle istnieje? Kto go tworzy? Jakie ma pobudki?

Zadając wciąż pytania otrzymujemy prędzej czy później jakieś odpowiedzi. Zadałem i chyba mam! Bo czasami tak jak w przyrodzie oraz matrixie (jakim jest świat ludzi) zdarzają się pewne wynaturzenia psychiczne. Wypadki natury próbujące zjebać wszystko ze swojego otoczenia (samodestrukcja?). Czasem tym czymś jestem ja, czasem ty. Działamy nieświadomie, myśląc, że to co robimy jest nie tylko dobre dla nas ale zajebiste dla innych.

Real to real. Widzę twarz i wiem z kim rozmawiam. Kevin Mitnick w "sztuce podstępu" przestrzaga przed ludzmi "bez tożsamości". Jakoś te słowa mnie tkneły. Zapadły w pamięć. Prosta zasada, a wprowadzenie jej w życie. Ba, myślenie w ten sposób to już inna bajka. Pojawia się ciekawość pt. "Kim to wynaturzenie jest". Może dystans do świata jest tym złotym środkiem wspólczesnej komunikacji?

Jak widać w dobie komunikacji elektronicznej, mobilnej i internetowej bardzo łatwo spotęgować uczucie braku zaufania. Nikt nie jest anonimowy a mimo wszystko to trwa i działa.

Trudno jest się nie zgodzić, że cały czas wpisywani jesteśmy w sytuacje wątpliwe, o zerowym poziomie zaufania. Jedyną radą jest poddać się i totalnie otworzyć na ludzi nieznanych bądz "zapiąć pod szyję" i nie reagować na "unknown users & situations"...

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Wrz

nie mów loki

21 września 2007 roku pańskiego zauważyłem podczas rozmowy z Sylwią P iż na słowo "loki" przyprawia mnie o mdłości...

I co teraz?

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Wrz

PS. 23 jest wszędzie...

I nawet kiedy będę szedł cienistą doliną, zła się nie ulęknę bo wiem, że ty jesteś przy mnie.

Fragment psalmu 23 pochodzi z bibli tysiąclecia

Jak ja uwielbiam te teksty z napisów końcowych. Wyjaśniają wszystko.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Wrz

Poezji soloneza czas zacząć

Obrażony na czasy inwigilacji i państwa policyjnego w mym sercu zrodziła się poezja. Odpłynąłem daleko stąd.

Do zobaczenia w realnym lepszym świecie bez podsłuchów i szarości.

Zdobędę miłość i twe troski,
Rażony bólem jestem boski.

Bym tylko mógł skosztować nieskazitelności.
Podatnej aż do chwil mej zazdrości.

Boski płomień i lśniące usta,
Są ogniste jak kobieca rozpusta.

Czy to miłość czy kochanie?
Może larum cnoty o wolność wołanie.

Czy to wiara we mnie?
Czy kolejne przelotne doznanie?

To jest miłość ma karalna,
Może wartość nielegalna.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Wrz

Widziałem boga!

Miałem sen. Śnił się bóg. Powiedział do mnie złocistym głosem:

Zetnij włosy!

Wtedy otworzyłem oczy. Wyglądał jak... Hm ... Kupa świecącego gówna. Taka biała okrągła plama.

To znak bym poszedł do fryzjera.

Czuję się jak jedno z tych portugalskich dzieci którym objawiła się Matka boska. Bywa i tak...

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

18 Wrz

Romantyzm wskrzesił uczucia me

Uwielbiam to. Uwielbiam takie dziewczyny. Z dystansem, poczuciem humoru i przede wszystkim fantazją.

Piszę:

Gdy miłości serce moje bije, powiem tylko Twoje imię, wtenczas wiem że żyję!

Po kilku minutach otrzymuje sms'a zwrotnego:

Imię me z ust twych posłyszane przyprawia o dreszcze ciało zakochane.

Wniosek: Ahhhhhhh

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Wrz

Jak by to zrobić z tymi kwantami Einsteina?

To zadziwiające ze mozemy patrzec w przeszłośc, a w przyszłość nie.
To zadziwiające ze możemy wpływać na przyszłość a na przeszłość już nie...

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Wrz

A za reszte zapłacisz...

Akumulatorki energiser 2500mah, golarka Braun, marynarka od Charles Vögele

Zakupy z rodzicami - wkurwiające

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Wrz

Zycie życie jest nowelą...

Przed chwilą skończył się 3507 odcinek polskiej edycji Mody na Sukces. Trochę się pogubiłem więc zasięgnąłem wiedzy:

W życiu Ridge'a zdarzyło się kilka przełomowych momentów. Pierwszym z nich była śmierć pierwszej żony - Caroline (odtwarzana przez Joannę Johnson). Drugi taki moment nastąpił kilka lat później, gdy był już mężem Taylor. W drodze na konferencję naukową w Egipcie w 1994 roku, Taylor nieomal uczestniczyła w katastrofie lotniczej, a cała rodzina z Ridge'em na czele uznała ją za zmarłą. Tymczasem ona została zabrana przez księcia Maroka - Omara Rashida do jego pałacu. Książę wykorzystując amnezję kobiety wmówił jej, że nazywa się Laila i ma zostać jego żoną. Gdy pojawiają się przebłyski prawdziwej tożsamości, zaprasza on Ridge'a, który akurat zawarł małżeństwo z Brooke, na miesiąc miodowy do swojej posiadłości. Taylor, widząc męża szczęśliwego z Brooke, zdecydowała się wprawdzie nie wracać do Los Angeles jednak ostatecznie zmieniła zdanie na wieść o chorobie swego ojca - Jacka Hamiltona. Gdy prawda wyszła na jaw małżeństwo Ridge'a i Brooke zostało anulowane. Na ponowny ślub z Taylor Ridge nie zdecydował się jednak prędko. W 1998 roku przyszło na świat pierwsze dziecko Taylor. Wkrótce po tym Ridge i Taylor wzięli ślub. Siła ich miłości pokonała liczne przeszkody w postaci przebiegłego psychiatry - Pierce'a Petersona, opętanej żądzą zemsty Morgan DeWitt, a także gruźlicy, która dotknęła Taylor. W 2002 roku, w wyniku fatalnego zbiegu okoliczności, Taylor zmarła raniona kulą z pistoletu Sheili Carter. Wtedy miłość Brooke i Ridge na nowo odżyła i po wielu latach przerwy na nowo mogli być razem. Doszło do ich kolejnego ślubu. W 2005 roku w jej życiu pojawiła się ... Taylor. To książę Omar po raz kolejny uzdrowił jej ciało, po tym jak amerykańscy lekarze rozkładali ręce z bezradności. Nastąpiło kolejne anulowanie małżeństwa, gdyż w świetle prawa Taylor i Ridge nadal byli małżeństwem. Jednak małżeństwo z Taylor nie przetrwało próby czasu. Ridge uświadomił sobie, że nadal kocha Brooke lecz ta postanowiła związać się z jego rodzonym bratem - Nickiem Marone...

I wy mi próbujecie wmówić, że wasze życie jest skomplikowane?
Z kim w końcu jest Ridge?

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Wrz

Będę smażył się w piekle!

Ktoś kiedyś powiedział, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Jeżeli to prawda to mam 800 setek milionów lat szatańskiego rusztu…

  • Chcę wiedzieć więcej,
  • Chcę mieć więcej od życia,
  • Chce zarabiać więcej,
  • Chcę codziennie uczyć się czegoś nowego,
  • Chcę poznawać tylko ciekawe osoby,
  • Chcę czuć się lepiej,
  • Chcę kurwa mać po prostu żyć i czerpać z tego pieprzonego życia całymi garściami.

Do zobaczenia w piekle!

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

7 Wrz

Bo nie ma już PiS

To już jest KONIEC. Nie ma już PiS. Jesteśmy wolni. Możemy pić!

20 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

6 Wrz

Polska polityka po drugiej stronie lustra

Mamy nowe reality show, a nawet dwa - Big Brothera, ze świetną lekko przytępawą Jolką. Mamy też reality w polskiej polityce. Jest też afrykańskie trwające o wiele krócej.

Król Mswati III wybiera sobie żonę wśród stu tysięcy kobiet. Koleś po raz czternasty wybierze sobie nową żonę, która spłodzi mu dzieci. Swojego czasu oglądałem program na Discovery o tym rytuale i co jest charakterystyczne dla niego to to, że królowi nie można odmówić, kobiety same lgną i wszystkie, które w tej całej "zabawie" uczestniczą są dziewicami. I jeszcze jedna żelazna zasada - występują toples.

Już na sam widok 100 000 pół nagich kobiet dostałbym nieprzerwanej erekcji na wieki po to by po tych wiekach stać się najszczęśliwszym impotentem świata. Takim podobnym jak polskie społeczeństwo oglądające politycznego Big Brothera z udziałem Zbigniewu Ziobru i Kaczmarka. Reality, dlatego, że akcja jest odmieniana przez wszystkie przypadki i szyta wielkimi nićmi. Media chuchają, srają i sikają. TVN24 trąbi aż już rzygać się chce. Jedyne, czego się boje to to, że zanim to wszystko się skończy polskie społeczeństwo dostanie objawów abstynencji politycznej (jeszcze większej niż w poprzednich wyborach).

Jak na razie media próbują podzielić uczestników reality na tych dobrych (z bajkowej krainy) i tych złych (niecnych rzezimieszków z ciemnogrodu). Do tego dodaje się ogromną ilość zakłamanych konferencji prasowych przekazujących półprawdę i swoje racje oraz setki pyskówek słownych na antenach telewizyjnych począwszy od stacji radiowych przez Polsat po TVN.

W Dzienniku dziś przeczytałem, że kiedyś w jednej ze szkół filmowych powstał przepis na idealny scenariusz wenezuelskiego tasiemca lub po prostu czegoś na wzór "Mody na sukces". Należy wziąć właśnie dwa rodzaje bohaterów (wspomnianych wyżej) - bajkowych i niecnych rzezimieszków takich jak widz. Należy między nimi toczyć naprzemienną akcję "wpisując ich w rolę wzajemnych prześladowców, ofiar i ratowników".

To jedno. A drugie? Otóż inny koleś Robert Caldini zauważył, że w USA powstała grupa osób, którzy wierzyli w koniec świata. Ustalili nawet konkretną datę. Byli przekonani ze swoją wiarą i postępowaniem są w stanie zmienić bieg wydarzeń ratując przez to świat od zagłady. Gdy data Armagedonu mijała a świat razem z nimi istniał - ich wiara pogłębiała się. Wówczas zaczynali twierdzić, że siły zła są tak potężne, iż nawet powstrzymują zapowiedziany koniec świata. "Z wybawicieli stawali się ofiarami, a gra toczy się dalej".

Jest do tego pewna analogia w polskiej rzeczywistości. Przykład? Andrzej Lepper - najpierw heroiczny, prawy człowiek, głoszący populistyczne hasła, ratujący Polskę od "złych". Kilka miesięcy później ofiara Ziobry i akcji CBA. A kilka tygodni później przyznający się do swoich słabości, zdrad i atakujący "układ" braci Kaczyńskich. W tym samym czasie Kaczyńscy stają się po wyborach ratownikami naszego pięknego, lecz zasyfionego kraju by chwile później stać na czele państwa policyjnego wykorzystując wszystkie organy władzy do prostolinijnych ataków w czołowe osoby życia publicznego. Teraz po tym jak sytuacja się rozwija, sądy wydają orzeczenia a kraj pogrąża się w chaosie - przybierają obronną postawę i stają się ofiarami "układu", który jak na ironie został stworzony przez nich samych. Są ofiarami, ale jednocześnie pojedynczymi wyskokami jak w wojnie partyzanckiej, wyskakują zza okopu i marnym zachrypniętym głosem Dorna, Ziobry i innych "złych" próbują stać się ponownie tymi z bajkowej krainy.

Kiedyś dawno temu było głośno o pewnej idei "panta rei". Wskrzesił ją później Owal ze swoim tekstem hip hopowym.Teraz wraca ponownie…

Panta rhei w polskiej polityce. Panta rhei w polskim show biznesie. Panta rhei w twoim życiu, ponieważ każdy w tym uczestniczy. Wszystko płynie - ofiary stają się napastnikami, napastnicy ratownikami. Król w Afryce wybiera kolejną żonę a największy tenor operowy świata umiera w zaciszu swojej hacjendy.

Zastanawiałem się również ostatnimi czasy, co jest przyczyną takiego chaosu w Polsce. Nie chcę nikogo oceniać. Wywlekać kto skłamał i a kto mówił prawdę, by wydaje się, że nikt nie jest 100% niewinny. NIKT! Jako, że politykę postrzegam w specyficzny sposób, podobnie zresztą jak własne życie i to, co się w nim dzieje, zrobiłem rozkminkę i na ten temat.

Otóż książki Roberta Kiyosakiego o kwadracie przepływu pieniędzy czytał niemal każdy (a jeśli nie to polecam, szczególnie jeżeli komuś mało w życiu motywacji i powodów do działania). On napisał w jednej z nich coś takiego, że społeczeństwo w swoim ogromnym tworze posiada mocne i strategiczne narzędzie do zwalczania wszystkiego, co pozytywne. Jest zaprogramowane w taki sposób by niszczyć i uniemożliwiać innym osiągnięcie sukcesu. Shark dopisał do tego pojęcie matrixu, który istnieje w naszym społeczeństwie. Istnieje również w świecie biznesu, polityki etc. Polega właśnie na tym, o czym pisze Kiyosaki - istnieje bariera będąca swoistą blokadą do osiągnięcia i wybicia się przez innych. Osiągnięcia wcześniej zaplanowanego celu, do którego każdy z nas prędzej czy później pragnie dotrzeć…

I wydaje się, iż to wszystko jest podwaliną do tego, co teraz mam ja i masz ty. Mamy wszyscy. Są przyczyny. O skutkach łatwo się domyśleć.

Może je zwalczymy? W końcu wszystko płynie.

Wniosek: Panta rhei

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Wrz

Każdy chce się uchlać jak ci na górze

Każdy chce pić wódkę, nawet moja babcia Renia. Z tego właśnie powodu zakupiłem na jej polecenie kilka flaszek tego złocistego napoju bogów.

Już niedługo uraczy gości (w tym Tadka) pysznym trunkiem z jęczmienia (czy z czego to cholerstwo się robi).

Jak widać w Polsce każda dobra impreza (imieniny) nie mogą odbyć się bez wódki. To tak jak by strzelać ślepakami, albo iść z laską na Pola Elizejskie bez zabrania butelki dobrego francuskiego wina.

Kiedyś swojego czasu prowadziłem niechlubną statystykę czego na imprezach rodzinnych najwięcej schodzi. Okazało się, że oprócz kotletów i sałatki warzywnej najpopularniejszym wsród dorosłych jest pusto-kaloryczna wódka.

Kilka lat póżniej zrobiłem kolejne badanie statystyczne. Tym razem jako student i wśród studentów (poznańskich). W statystyce chodziło o zebranie informacji jaką wódkę pijemy najczęsciej. Co ciekawe okazało się, iż najpopularniejszy trunek to ten sygnowany nazwiskiem Sobieskiego. Na dalszych miejscach znalazł się Bols i Wyborowa.

I wcale co do Sobieszczaka się nie dziwię. W końcu swojego czasu w mojej skromnej piwniczce stało 18 kartonów tej wódki. Niezłe musieli mieć miny panowie z energetyki, którzy przyszli skontrolować czy aby na pewno nie kradnę prądu z obcego źródła...

Dobra koniec o tej wódce bo już rzygać się chce. Ile można? W ramach podsumowania jak widać nie ma dobrej imprezy bez alkoholu tego typu. Osobiście mam pogląd, iż nie może być ona robiona z ludzmi nie pijącymi (abstynentami). Z tego względu, że zawsze zamulają. Z doświadczenia wiem, iż nie pijąc na bibce, w momencie gdy reszta ekipy pije człowiek szybko się nudzi, chce mu się spać i chce być szybko w swoim domowym zaciszu. Mieszkamy w Polsce, tuż przy wschodnich rosyjskich, białoruskich i ukrainskich sąsiadach. Mamy groźno-mroźne zimy. I to trzy wystarczające powody by pić wódkę. Wymaga tego polska rama kulturowa i niech tak będzie...

Wniosek: Jest wódka, jest impreza.

Btw. I na boga nigdy nie włączaj (włanczaj gdy masz włancznik) na rodzinnej uroczystości telewizora, ponieważ tak jak goście chcieli ze sobą rozmawiać to tak szybko ze sobą przestaną.

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Wrz

3 śmierciojebne miejsca oraz nowa ramówka Koval'a

Nie chodzę do kościoła, szpitali i na pogrzeby.

Kościól to wiadomo. Wiele razy tłumaczyłem to na przykładzie Maryi dziewicy, która jako jedyna na świecie zdołała począć dziecko.

Szpitali, ponieważ boję się chorób i ludzi, którzy na nie chorują. Nie lubię widoku krwi, pociętych i zmasakrowanych ciał. Nie lubie zapachu śmierci, panującego w każdym zakamarku tego miejsca. Zapachu spiłowanych zębów, który tak samo przenika śany u stomatologa. Zawsze gdy z przymusu pojawia się Koval w szpitalu przypominają mu się dwie historie skojarzone z tym miejscem:

- wizyta w dawnej kopalni czegoś tam na dolnym śląsku, gdzie zginęły dzięsiątki górników. Miejsce które pachnie śmiercką żywcem pogrzebanych, do którego nawet psy boją się wejśc. Wyczówają historię.

- pomyłka przy wyborze piętra w windzie szpitalnej w konsekwencji której wyjechałem w piwnicy, ktłra później okazała się kostnicą.

Pogrzeb - wiadomo czemu... Płacz ludzi, wspominanie i ogólny pesymizm chwili. Możesz uwierzyć bądź nie, ale nigdy nie byłem w życiu na pogrzebie. I lepiej by tak pozostało. Zresztą na cmentarzu również mam głupie wrażenie zapachu śmierci. Pewnie stąd też od małego chcę by po mojej śmierci skremowano moje ciało, a z prochami zrobiono to co właściwe i stosowne dla tej sytuacji z jednym zastrzeżeniem - by nie znalazły się one w tym smiertelnym miejscu...

BTW. Stwierdziłem dziś, że przeca posiadam wiedzę, której nie wykorzystuje min. na tym Joggu. Zamiast pisać o czymś poważnym, czymś pożytecznym piszę o banałach jak wrzucanie węgla tudzież picie wódki bez większego powodu. Zamierzam to zmienić i wykorzystać te życiowe sytuacje do tego by przekazać te wnioski, które tak pilnie zapisuje w swoim notatniku w Palmtopie. Czas się nimi podzielić nieprawdaż? Jak to powiada Donald Tusk - BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ!

A więc...

16% społeczeństwa posiada tylko tatuaż. Posiadają go częściej na ciele homoseksualiści niż wyznawcy tej jedynej słusznej orientacji. Jeżeli więc zależy ci na tym co sądzą ludzie na twój temat, a chcesz się jednak wyróżniać ODPÓŚĆ sobie tatuowanie. Kup tak jak ja oczojebny, srebrny zegarek marki Adriatica z tytanową branzoletą... Wzrok gejów i nie tylko gwarantowany!

17 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

4 Wrz

Daddy joł - to mnie ojciec zaskoczył

W życiu każdego mężczyzny przychodzi taki wiek, że musi odstawić klocki Lego i porzucić kresowe dresy. Zbliża się do tego jedynego słusznego wieku a ten wiek już zobowiązuje. Charakteryzuje go na pewno, a przynajmniej mi się z nim kojarzy - elegancki ciuch, dobre buty i świetny zegarek (sadzenie drzewa, płodzenie dzieci i budowa domu to przed 40').

I tu mnie ojciec wczoraj miło zaskoczył. Przynajmniej z tym ostatnim. Sprezentował mi zajebisty zegarek szwajcarskiej marki Adriatica. I może nie było by w tym nic dziwnego gdyby wczoraj przypadał jakiś wyjątkowy dzień (urodziny, imieniny, wybory w których przegrywa PiS). Nic z tego, nawet partia Przeproście i Spierdalajcie dobrze się trzyma. Po prostu dar ten był bez okazji i tym bardziej cieszy. Cieszy niczym jabłko podarowane narzeczonej czy kwiaty w środku tygodnia bez okazji dla ukochanej kobiety.

Wniosek: Mam godzinę na ręce.

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Wrz

Prawdziwy obraz typowego Polaka

Za maglem, pod wpływem wrażeń z nim związanych postanowiłem zastanowić się jak wygląda typowy Polak i jego kobieta.

Otóż typowy Polak to człowiek religijny, wstający codziennie o godzinie 6 rano, czytający przed śniadaniem biblię, pijący ciepłą przegotowaną wodę lub herbatę z miodem do chlebka z pomidorem lub serem. Ciężko pracujący w budżetówce za „marne” grosze. Przeważnie jest to wychudzony z wąsem lub gruby policjant, strażak lub robotnik fizyczny (górnik, budowlaniec). Jego żoną jest pielęgniarką lub urzędniczka w urzędzie miejskim. Oboje zarabiają łącznie 2000zł a ich egzystencja nigdy nie obędzie się bez narzekania o tym, jacy są biedni i nie mający pieniędzy jak jacyś tam Niemcy za zachodnią granicą. Często porównywają się do swoich sąsiadów i znajomych. Mieszkają w zgrzybiałej kamienicy komunalnej. Będąc na osobności często używają niecenzuralnych słów jak kurwa i jebać. Zawsze biorą pod uwagę co inni ludzie powiedzą. Uprawiają seks raz na tydzień. Są prawymi obywatelami, którzy aktywnie uczestniczą w wyborach z myślą przewodnią, że i tak nic to nie zmieni. Wiecznie krytykują rząd i rządzących.

Typowy Polak jest bardzo związany ze swoimi korzeniami rodzinnymi, jest przeciwnikiem aborcji i eutanazji. Popiera natomiast karę śmierci. Przedkłada rodzinę ponad pracę. Jest gotów ukraść długopis z pracy tylko po to by wypisać w kolekturze Lotto kupon na dużego lotka z przekonaniem, iż pomoże to żyć jego rodzinie lepiej. Żyje marzeniami o szklanych domach. Często wspomina czasy głębokiej gierkowskiej komuny i porównuje do ówczesnych czasów. Jest hipokrytą i patriotą. Jest wdzięczny Wałęsie za wolność, ale wkurwia go to, że ciągle mówi w pierwszej osobie.

W kręgach towarzyskich prawdziwy Polak jest uznawany za osobę lubiącą wódkę i dobre piwo. Produkuje również swoje wyroby winiarskie i często chwali się nimi wśród swoich znajomych. Nie obchodzi urodzin. Gdy otrzymuje nowe komunalne mieszkanie PGM’u wyprawia parapetówę, gdy rodzi się nowy członek rodziny – chrzciny, natomiast zawsze skromnie świętuje swoje imieniny, przy śledziku, ogórkach, grzybkach ze słoika i oczywiście butelce czystej krajowej w rytmach polskiej muzyki rozrywkowej jaką jest Disco Polo, Perfect i Lady Pank. Sylwestra spędza w domu z rodziną przy lampce Dorato oglądając do północy TVP1, zaś po odliczaniu wychodzi na balkon lub podwórko by obejrzeć wspaniałe fajerwerki sponsorowane przez miasto, wystrzeliwane spod ratusza.

Typowy Polak jeździ tradycyjnie nad polski Bałtyk. Uważa że poznawać świat należy od własnego kraju. Denerwują go zawsze bogaci hałaśliwi Niemcy i złodziejscy murzyni. Na wakacjach lubi mieć spokój, często wydaje więcej niż zarabia. Po powrocie do domu czuje się zagubiony i przygnębia go przykra rzeczywistość. Dlatego jedyną odskocznią w ciągu roku są wyścigi Roberta Kubicy (latem), a zimą – skoki Adama Małysza. Wiernie kibicuje swojej lokalnej drużynie piłki nożnej lub siatkówki. Bardzo ważnym elementem codziennej egzystencji i biernego wypoczynku staje się umiejscowiony w centralnej, najbardziej widocznej części salonu polski telewizor marki Elemis zakupiony z pieniędzy otrzymanych przez dziecko na komunię świętą. Co kilka lat w typowym Polaku odradzają się cechy patriotyczne mylnie mylone ze sportem. Oglądając Mundial i Olimpiadę czuję się dumnym Polakiem. Gdy nasi przegrywają odczuwa zażenowanie i złość. Wtedy wspomina wyczyny orłów górskiego, Kozakiewicza oraz Ireny Szewińskiej.

Jeżeli chodzi o pracę jest bardzo zaradny, potrafi samemu udrożnić zapchany kibel, zmienić żarówkę i wymienić kolanko w zlewie. Uważa się za uczciwego człowieka, który kradnie tylko wtedy, kiedy musi lub ma okazję. Nie płaci abonamentu radiowo telewizyjnego i nie lubi fiskusa. Z banku posiada kartę do bankomatu, ale mimo wszystko woli wypłacać pieniądze w kasie. Nie ufa technice. Ma tysiąc pomysłów na minutę na własny biznes. Niestety nie może ich zrealizować gdyż cierpi na chroniczny brak pieniędzy. Uważa, że wszyscy politycy i bogaci kradną – są mniej uczciwi niż on sam.

Typowy Polak w przeciwieństwie do swojej żony nie dba o siebie, nie depiluje włosów pod pachami, ma zarost na klacie i nogach. Jest lekko otyły, lecz uważa się za wysportowanego człowieka. Myśli, że włosy na klacie dodają mu męskości i jest przez to macho. Może mieć każda, lecz jest ze swoją żoną i jej celulitem po kolana tylko, dlatego, że ją kocha. Jest typowym romantykiem zdolnym do poświęceń. Bezinteresowny i altruista.

Jego żona, typowa polka to blondynka o typowej słowiańskiej urodzie i tępym wyrazie twarzy z krzywym podbródkiem. Lubiąca chodzić do fryzjera (kosmetyczka to luksus, na którą ją nie stać). Często odwiedza solarium oraz Rossmanna w celu zakupienia tapety na twarz, lakieru do włosów i produktów pierwszej potrzeby jak szary papier toaletowy. Po 89 roku przestała używać szarego mydła. Przez swoje niedostrzegane ułomności mimo wszystko czuje się kobietą nowoczesną. To ona zajmuje się budżetem domowym, kupuje mężowi skarpetki i majtki. Czuje się potrzebna, więc odwiedzając codziennie rynek lub warzywniak na osiedlu posiada zawsze głupi ironiczny uśmieszek na twarzy. Bardzo lubi kokietować i flirtować z każdym okazującym jej zainteresowanie. Lubi być podrywana, lecz nic więcej – jest nieśmiała i woli by to mężczyzna prowadził ją za rękę. Jednocześnie jest za równouprawnieniem. Nie znosi chamstwa i obłudy. Zapytana o swój ideał odpowiada zawsze, że musi mieć to coś. Rzadko wie, czego chce i często zmienia zdanie. Gdy faceci szaleją wokoło jej tyłka i cycków czuje się pewna siebie i wie, że może wybierać. Nie jednego odrzuca. Czuje się wtedy dumna. W momencie, gdy osiąga trzydziestkę orientuje się, że ten jedyny, za którym ona tak szalała nie chce jej a sama musi wyjść z przymusu za górnika z Bytomia lub innego typowego Polaka opisanego wyżej. Codziennie rano dziękuje mu za to, że ją kocha i postanowił ją wybrać na żonę, mimo że ona kocha innego. Dlatego codziennie razem czytają biblię, jedzą śniadanie, które ona mu przygotuje a po pracy przygotowuje typowemu Polakowi pyszny schab z kapustą lub inną potrawę według przepisu, którym wymieniła się z sąsiadką…

Ich życie toczy się monotonnie jak transmisja siatkówki w telewizji. Lubią ją razem oglądać, ale tylko wtedy, gdy nasi wygrywają. Codziennym urozmaiceniem dnia są Wiadomości na jedynce o 19: 30 oraz Noc Kabaretowa na rozrywkowej dwójce.

Janusz Laskowski - Świat Nie Wierzy Łzom

21 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Wrz

Gdzie jest Bobej po imprezie?

"Kochanka" posmutniała i popłakała, inna stwierdziła, że jest stara i nie będzie się bawić a jeszcze inna uznała ze po 24 chce do domu. Mimo wszystko poszły 3 szampany i kilka kolejek przy barze, zostałem oblany wódką, musiałem na prośbe kumpla z konsolety wołać ochrone a impreza okazała się nadzwyczaj udana....

A impreza skończyła się telefonem o 9 rano od kumpla Szymana z pytaniem, czy nie widziałem Bobeja, którego szuka matka ponieważ nie wrócił do domu.

Od razu pomyślałem, że poznał jakąs kochanke i z miłości stracił poczucie czasu. Z drugiej jednak strony widziałem jak po godzinie 1 opuszczał lokal w towarzystwie ochrony, więc raczej w takim stanie nie zawiera się znajomości. Pomyślałem też szybko, że rodzice martwią się celowo, bo ten człowiek wylądował swojego czasu w szpitalu na ostrym dyżurze z ilością 5,5 promila we krwi. Sprawa rozwojowa...

Obudzi i wytrzeźwieje ze stanu upojenia alkoholowego - odwiedzi wtedy dom i rodzinę.

Wniosek: Kac kupa po buraczkach jest czerwona

16 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Wrz

Kornatowski, Pan Rysio z Gdyni, Kaczmarek i „Necel” – najfajniejsze teksty z podsłuchanych rozmów przez CBA

Wysłuchałem całej konferencji z warszawskiej prokuratury. Nagrałem i spisałem najciekawsze fragmenty rozmów telefonicznych Konrada Kornatowskiego z ludźmi ze swojej ekipy. Od razu na pierwszą myśl kojarzy mi się piosenka Алексин - Малолетние Шалавы (Małoletnije Szalały). Piosenka smutna a mimo wszystko jak jej słucham jest mi wesoło. Kolesie pojechali po całości. Oto fragmenty:

- Zrezygnowały pielęgniarki.
- Co?
- Zrezygnowały pielęgniarki
- Oooo Ile można? Ha ha ha
[…] No wiesz tam nie ma racji bytu. Ich już nikt nie interesuje kurwa. […] Wiesz sranie w banie i walenie plastikowymi butelkami po głowie to już nie jest hit. A u ciebie w porządku? Wyleczyłeś się? [dop. co za ironia!]

Wcześniej w tej rozmowie Kornatowski określa się mianem ”łącznika” i nawiązuje do przeprowadzenia rozmowy z kimś kogo określa „osobą ważną” jednocześnie zaznaczając, że w tej sprawie jest bezpieczny. We wszystkich rozmowach strony używają swoistego grypsu, ale nasza sprawna prokuratura nadal wie i domyśla się o co chodzi.

- U takiego jednego twojego faceta, największego. Pod jego płotem jest ekipa z firmy „C”. I chcą wejść.
- [mija 5 sekund – kurwa jak koleś ciężko kapuje] Jaka ekipa?
- Nie wiesz kto to jest? [ja pierdole]
- No właśnie nie zrozumiałem [Co za matoł] Ten największy płatnik? Czy co?
- Tak ten! Ten! […] Stoją pod płotem i chcą wejść. Ci od tego waszego debila łysego.

Wcześniej szef CBŚ wypytuje się komendanta głównego Policji o to czy ma „czysty numerek”, czy może bezpiecznie rozmawiać ze SŁUŻBOWEGO użytkowanego telefonu. Charakterystyczne jest również to że ani razu rozmówcy nie wymieniają nazwiska Ryszarda Krauze. Opisują go w przeróżny sposób: „duży facet”, „największy”, „najlepszy płatnik”. Owy „debil łysy” to Dyrektor Delegatury CBA w Gdańsku

- Taka informacja. Pod domem Pana Ryśka z Gdyni jest ekipa od tego debila Jasińskiego.
- […] No to ciekawe
- On teraz wiele rzeczy będzie im rozjaśniać

- Tam gdzie ten kurwa piękny Jarek biega
- Yhy
- Ciekawostka nie?
- No ciekawostka. No dobrze, ale to jest pewne?
- Tak
- Ty to masz od kogoś rozumiem?
- Taaak Taaak. Od zaangażowanego w to wszystko.

Informację tę przekazał Dyrektor Generalny Wydziału Kryminalnego. Wcześniej padają na Ryszarda Krauze takie określenia jak „prezes”, „gruby”, „mistrz”, „ten co samolotem lata” . Natomiast ta piękna osoba która tak często do Jarka biega jest nikt inny jak Jaromił „Necel”

- Rozmawiałeś z nim?
- Z kim?
- No z tym no wiesz. Z tym co myśmy rozmawiali
- Nie [mija trochę czasu] To znaczy przepraszam, inaczej. Ja z nim rozmawiałem i umówiłem się z nim na rozmowe [dop. to w końcu gadał czy nie?]
[…]
- To ja może podjade tam do ciebie?
- Ok.
- A gdzie ty teraz jesteś?
- No dopiero wsiadam
- Będziesz wsiadał, wpół do ósmej, to będziesz gdzieś w pół do dziewiątej? No dobra to ja tam podjade o ósmej [jest 9 podjadę o 8… tak powodzenia matole]
- Gdzie? Jest wpół do dziewiątej!
- Aaaa jest w pół do dziewiątej czyli .. krzywo na zegar spojrzałem [co brałeś?] […] czyli tak w pół do dziesiątej… [no to teraz zmylili agentów CBŚ]

Rozmowa Kaczmarka z Kornatowskim. Kaczmarek wypytuje czy rozmawiał z „krewnym” czyli „Neclem”.

- Halo
- Proszę tylko słuchać. Mówi pański znajomy od śrub w samochodzie odkręconych. Jest prośba by podjechał pan do małżonki szefa i powiedział jej że może mieć gości z CBA.
- Dobra
- Byle podjechać i taką krótką informacje jej przekazać
- Dobra już jadę

Rozmowa ta została wykonana z budki telefonicznej. Normalnie czuje się jak w filmie. Małżonka szefa to Honorata Kaczmarek, żona Janusza Kaczmarka.

Kornatowski dowiaduje się, że Jaromił jedzie do Ziobry bo ten go wzywa na przesłuchanie. Cały czas rozmawiają grypserą i myśli że „minister” to Kaczmarek. Prosi go by nie jechał do niego.

- No proszę cię!
- Nie mogę. Powiedziałem że będę! Ja nie wiem o co chodzi no…
- Jaromił nie możesz chwile gdzieś zaczekać [dop. Tiaaaa gdzieś w lesie, jedz na lody se…]
[…]
- Rozumiem. Kurwa jego mać! Pamiętaj jak raz widziałeś się z naszym kolegą tym wspólnym z Gdyni. [Chrząknięcie] To się z nim widziałeś!
- Ja wszystko wiem!

I ja też wszystko wiem. Nic dodać nic ująć. Jeżeli wszystkie rozmowy między władzą tak się odbywa to naprawdę musi być tam wesoło. Fajnie słyszeć takie materiały i mieć przed oczami ludzi, którymi przed ich maślanymi oczami, oczami które cały czas przed kamerami kłamały jawi się ciasna, wilgotna cela z piętrowymi łóżkami. Yeah. I tym oto sposobem mamy 60 tomów akt z dowodami.

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz