Widok z okna "prezesa"
Widok z mojego biura. Śmieję się, że widok jak na prawdziwego prezesa przystało. W końcu ścisłe centrum, ściślejsze niż myślisz. Prezydent wszystkich Polaków takiego nie ma. Brakuje tylko skórzanego, odchylanego fotela. Jakoś przeżyje te 3 dni.
Koval w Skorzęcinie
W weekend znalazłem się w Skorzęcinie, znanym w Wielkopolsce, jako ośrodek sportowo-rekreacyjno-odpoczynkowy. Nie wiedząc dokładnie jak mamy trafić zostałem zobligowany do zaopatrzenia się w GPS. Wyznaczona na szybko trasa doprowadziła nas w przepiękne bezdroża Wielkopolski południowej. Piękne krajobrazy i widoki urozmaicały nam podróż po polnych drogach, które wydłużyły czas podróży, o co najmniej 60 minut. Kurz z piaskowych dróg pięknie pokrywał karoserię samochodu, a rolnicy w ciągnikach Lamborgini i Ursusach z lekko skrzywioną twarzą (w przenośni i dosłownie) wskazywali nam drogę.
|
|
Docierając już na miejsce rozpoczęła się wielka biba wakacji 2007. Nie obyło się bez ekscesów (jak zwykle). Najpierw niezbyt przychylnie przywitani w domku przez "znajomych" i kolesia bez zębów.
|
|
Potem Skorzęcin dla moich przyjaciół nie był zbyt przyjaźnie nastawiony. Trzeba przyznać, iż nie był to bezpieczny pobyt. Co chwile ktoś próbował, co niektórych "skroić". Niestety nie mogli wiedzieć wszystkiego - Przemo w odpowiedzi wybił kolesiowi wszystkie zęby z przodu robiąc "mostek" z łokcia, zaś Lisek i Serek próbując wyjaśnić poprzedni zatarg z kijem od szczotki w ręku zostali napadnięci przez nieprzyjaciół z Łodzi tylko za to, iż byli z Poznania. Tutaj muszę zdementować myśl, iż mi coś się stało. To nie prawda, ja grzecznie siedziałem w domku pod śpiworem i dyskutowałem o tym, jaki to Asnyk jest słaby (Liceum Ogólnokształcące w Kaliszu).
Noc spędziliśmy w aucie (bez Przemka, zaginął). Było niemiłosiernie zimno. Z otaczającym otępiałym chłodem czułem się momentami jak na Mount Evereście. Lisek, co jakiś czas próbował zniwelować zimno włączając silnik w celu wytworzenia odrobiny ciepła. Suma summarum znalazła się zimowo-jesienna kurtka w bagażniku. Istny ratunek przed zamarznięciem…
|
Potem mogło być już tylko cieplej. I tak było. Budząc się przed 10 i wychodząc z auta zostałem przywitany niezrozumiałym wzrokiem przez tubylców w klapkach i kąpielówkach. Poczułem się dość dziwnie ubrany w zimową kurtkę. Od fali gorąca dostałem coś w rodzaju policzka w twarz. Miała być to chyba informacja pt "Rozbierz się idioto i idź na plaże". No i stało się… Plaża się znalazła.
|
|
![]() |
♫ Bum - Kanikuły



