Samochód widmo
Jedziesz na imprezę, flacha leży na tylnym siedzeniu, Albert siedzi obok. Wyjeżdżasz z zakrętu i widzisz wyjeżdżający samochód. W tym momencie puszczasz nogę z pedału gazu, myślisz "wyminę go". Dostrzegasz coś dziwnego, auto jedzie wprost na ciebie. Mówisz do Alberta wymachując i gwałtownie gestykulując "Co za pojeeeeba…". W tym momencie jesteś już zamurowany, dostajesz rybki i wytrzeszczu oczu. Ku twojemu zdziwieniu auto toczące się w twoim kierunku nie ma kierowcy. Zatrzymujesz się, wyskakujesz z auta i biegniesz do pobliskiego sklepu, w którym prawdopodobnie przebywa pechowy właściciel. W tym momencie tworzy się mały zator na drodze i kierowca feralnego samochodu wybiega kierując się do swojego pojazdu…
Bynajmniej to nie scenariusz filmowy w moim wykonaniu. To po prostu życie…
Kolejna opowieść z serii "niebywałe akcje, piękne zadymy". Zapraszamy
do Skarszewa, droga Kalisz - Turek.
Wniosek: Zaciągamy ręczny
Trackbacki:
Brak Trackbacków.
Tagi: Samochód widmo, albert, barbeque, grill, jagiel, kalisz, kamien, skarszew, turek, widmo,
Wpisy możesz także czytać przy użyciu technologii RSS subskrybując wybrany kanał.
Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie. Istnieje możliwość formatowania komentarzy przy użyciu Textile
Komentarze:
radmen | 4 Sie 07, 16:36:27
i jaki koniec 
Kasia | 4 Sie 07, 22:49:40
jeden taki walnięty nauczyciel myśliwy trzymał psy w samochodzie, zostawił samochód na podjeździe, psy wrzuciły bieg i wjechały do garażu – przez zamknięte drzwi. złośliwe bestie, prawda
;)
Koval | 5 Sie 07, 16:36:32
hmm koniec
kolo odjechal autem

