BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.
ARCHIWUM

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Bóg urojony

Stwórzmy filiżankę z porcelany i powiedzmy ludziom, że krąży ona wokół słońca.
Nie możemy jej zaobserwować, bo jest zbyt za mała by dostrzec ją teleskopem
bądź innym przyrządem optycznym. Większość ludzi w to nie uwierzy, ale na pewno
ktoś się znajdzie, który "łyknie historyjkę". Wtedy ta osoba będzie
przekonywała do tej racji inne osoby, które o filiżance nie słyszały.

To taki mały fundamentalizm filiżankowy. Nie można go udowodnić tak samo jak
nie można udowodnić istnienia Gablinów, jednorożców, gremlinów, yeti i innego
badziewia. Mimo wszystko to dziwne jak ludzie potrafią wierzyć w coś, na co
nie ma ani jednego dowodu naukowego.

Podobnie ma się rzecz do Biblii. Książka ta jest dla wielu osób jakąś tam życiową
drogą, drogowskazem dającym odpowiedzi na wiele pytań. Ale zastanów się, czy
coś, co jest niezmienne od tysięcy lat daje możliwość popisania się swoim ludzkim
intelektem? Intelektem rozwiniętym przez ewolucje przez miliony lat. Religia
odrzuca ewolucje. Uznaje, że świat narodził się kilka tysięcy lat temu. Zakłada
istnienie świata na jakieś 5000 lat. A to przecież bzdury! Nie interesuje ją,
co było 100 tys., milion lat temu.

Ludzie jeżdżą do Jerozolimy tylko po to by jakiś arab pokazał im niby jezusowy
grób, jezusowe szmaty, jezusowy kamień zasłaniający miejsce spoczynku i niby
miejsce jezusowego ukrzyżowania. Ludzie w to wierzą, bo ktoś im tak powiedział.
Powiesz – hmmm, przecież 40 kolesi piszących pismo święte nie mogło się mylić.
Napisali oni je tak, że nic się w nim nawzajem nie wyklucza. I to jedyny dowód,
jaki mogą przytoczyć wierzący. To śmieszny dowód, bo brzmi to dla mnie jak jakaś
dobra książka z wielowątkową akcją, w dodatku możeświadczyć o tym, że napisała
to jedna osoba.

Najgorsze jest również to, że ludzie (kiedyś z 2 kumplami strasznie się kłóciłem
o to), że odrzucają naukę wierząc w średniowieczne brednie i mity niemające
nic wspólnego z nauką. Dlatego uważam, że każdą religię można podciągnąć pod
filiżankowy ateizm, o którym można przeczytać w książce Dowkinsa "Bóg urojony".
Przedstawia w niej nie tylko fanatyczny muzułmanizm, judaizm, ale i imperia
konserwatyzmu w USA, coś w podobnie tego naszego rydzykowatego państwa, imperium
moheru i prowincjonalnego zakłamania uważającego, że "Polska jest tutaj",
czyli w Toruniu…

A co z takimi ludźmi jak ja? Pewnie jestem tym złym. Myślałem, że nauka obala
religie, ale widocznie się myliłem, gdyż wiara obecna jest na całym świecie
i zbiera zatrważające żniwo. Jednym słowem podkopuje znaczenie nauki, przez
co tworzy się nietolerancja. Prowadzi do wypaczonego i dziwnego postrzegania
moralności. Wiara przypomina wirusa, który jest przekazywany z pokolenia na
pokolenie, atakując małe dzieci, gdy nie są jeszcze tego świadome. Dowkins podobnie
jak ja, chce przeciwstawić się naiwności przedstawianej w postaci piekła i potępienia.
Bo gdyby się zagłębić w Judeochrześcijańskie zasady postrzegania świata szybko
zdroworozsądkowy człowiek dojdzie do wniosku, że są niedosyt brutalne, ale i
wulgarne.

Niczego nie zostawisz przy życiu gdyż klątwą ich
obłożysz…

Jak można czcić taką księgę w XXI w. ? Nauka bierze za podstawy badania i postęp.
Religia to wiara dla wiary.

W szkołach wyznaniowych jest coś dziwnego. Gdyby nie to, że są obecne w naszej
kulturze od stuleci to uznalibyśmy je za coś nietypowego. Stosowany tam sposób
nauczania okazuje się szkodliwy, powodujący pewne wypaczenia. Czy to nie dziwne,
że dzieciom przypisuje się automatycznie religię ich rodziców? Na przykład w
takiej Irlandii Północnej mamy dzieci katolickie i protestanckie. Wszystkie
chodzą do innych szkół. Nikt nie utożsamia dzieci z partią polityczną popieraną
przez ich rodziców. Każdy zgodzi się do tego, że są zbyt małe by wypowiadać
się o polityce. Czemu to samo nie odnosi się do religii?

W toku ewolucji natura dzieli się geograficznie. Dochodzi do separacji podgatunku
i zaczynają się one w końcu różnić genetycznie. Ustaje przepływ genów i stają
się odrębnymi gatunkami. Jest to tak zwana siła podziału. Podobnie jest w szkołach
wyznaniowych. Dzieci izolowane są ze względu na wyznanie rodziców. Różnice pomiędzy
dziećmi stają się coraz bardziej widoczne (Izrael, Chasydzi w Londynie, Irlandia
Północna). Ludzie w tych społeczeństwach żyją odizolowani, wierzą, że Ziemia
ma 5000 lat, są poddawani nieustannie błędnemu nauczaniu, a sami zaprzeczają
ewolucji.

Problem ten nie dotyczy tylko Żydów. Wiele szkół zmienia naukę, ucząc prymitywnych
mitów. W szkołach przestaje się uczyć biologii (w Polsce też próbowano stwarzać
jakąś swoja naukę, biologię i ewolucję, zmienia się światopogląd zmieniając
lektury, metody nauczania).

Żyjemy w cieniu religijnego terroru, mimo, że nauka rozprawiła się z zabobonami.
Tym bardziej dziwi fakt, że szkół wyznaniowych jest coraz więcej i uzyskują
uznanie rządów wielu krajów jak np. w UK (7000 takich szkół). Szczególnie może
niepokoić fakt, że w wielu tych szkołach stosuje się przyspieszoną naukę chrześcijańską
(nauka Baptystów). W programie nauk przyrodniczych na każdej stronie książki
pojawia się wzmianka o bogu i religii. Wierzą również, że Arka Noego ma coś
wspólnego z nauką oraz że księżyc powstał na ziemi i został wystrzelony w kosmos.
Mieszają również edukacje prozdrowotną z kaznodziejstwa – pedofilia, gwałt to
nic złego, a AIDS i HIV to kara boska.

Wiara to wirus, przenoszony przez nauczycieli i rodziców. Dzieci są wyjątkowo
podatne na takie informacje gdyż sa tak zaprogramowane by czerpać wiedzę od
swoich autorytetom. Wierzą w to, co mówią starsi. Nie sprawdzają tego czy są
to informacje prawdziwe, po prostu w to wierzą. Nie sprawdzają czy krokodyle
są groźne a że ogień parzy. Kiedy taka osoba dorośnie przekazuje te informacje
dalej, swoim dzieciom. Religia tak samo przechodzi z pokolenia na pokolenia.
Często wiarę zabija się dużą dawką rozsądku (na mnie poskutkowało), inni nadal
tkwią w chrześcijańskich, islamskich i judaistycznych sektach.

Każdy z nas był straszony piekłem. Kojarzy się każdemu z mękami, złem, śmiercią.
Niepokoi, że ludzie posługują się tym, by narzucać innym swoją moralność. Służy
to również do demonizowania seksualności, aborcji i innego "zła".
Wychodzi się z założenia, że aby być skutecznym trzeba ludzi nastraszyć. No
cóż… Grzech to śmierć? Jezus wybawia? Bóg ratuje?
Co sprawia, że ci ludzie wierzą w to, że biblia mówi prawdę? Skąd ludzie mają
pewność, że jest to prawdą? Zaufanie? Wiara? Ja nie wierzę, wielu moich znajomych
z pewnością też, TYLKO, dlatego, iż mają dowody.

Oczywiście wiara w zasady moralne zapisane w księdze nie jest niczym złym.
Lecz dlaczego biblia nie powinna stanowić moralnego drogowskazu? NIE. Pochodzenie
i wiarygodność świętych ksiąg są niejasne a one same pełne sprzeczności. Znajdziemy
tam poglądy, które każda cywilizowana osoba uznałaby za obrzydliwe.

Stary testament znajduje się w każdym kościele i synagodze na świecie. Stanowi
podstawę chrześcijaństwa, judaizmu i islamu.

Jeżeli będzie pobudzał cię brat twój, syn twojej
matki, twój syn, córka, żona albo przyjaciel tak ci miły mówiąc – chodźmy,
służmy bogom cudzym. Winieneś go zabić. Pierwszy podniesiesz rękę by go zgładzisz.
Ukamienujesz go na śmierć, bo próbował cię odwieźć od pana twego.

Bóg nie jest zbyt sympatyczny: rasistowski, drobiazgowy, mściwy, zachęcający
do zbrodni. Jeżeli bóg nie potrafi dać dobrego przykładu to może któraś z postaci
biblijnych? Abraham – założyciel największych religii monoteistycznych, skłonny
zabić swojego syna Izaaka, albo Mojżesz ten od 10 przykazań i "nie zabijaj",
ten, którego rozłościła litość Izraelitów Midiawitom, wydał rozkaz zabicia kobiet
i mężczyzn z wyjątkiem tych kobiet, które były dziewicami. Niczym nie różni
się to od myślenia, jakie kultywował Adolf Hitler.

Inna z przypowieści mówi dosłownie o tym, by bawić się dobrze gwałcąc i poniżając
moją córkę, ale okazując szacunek moim gościom, nie krzywdząc ich. Cokolwiek
oznacza ta historia mówi ona na pewno coś na temat statusu kobiet. Wiadomo,
że w ST jest pełno przemocy, którą bóg naprawia w Nowym Testamencie, który opiera
się na pseudo sadomasochistycznej doktrynie św. Pawła. Na temat pokuty za grzech
pierworodny. Kto normalny umiera za grzechy przeszłe i przyszłe? Czemu bóg musiał
umrzeć na krzyżu by wybaczyć grzechy? Nie mógł po prostu pstryknąć palcami?
Komu chciał zaimponować? Chyba sobie. Był sędzią, ławą przysięgłych i ofiarą
w jednym. Na dodatek jak dowodzi prehistoria Adam nigdy nie istniał, mimo że
to symbol nauczony od pokoleń. A więc Jezus zgodził się na tortury i śmierć
tylko po to by odkupić symboliczny, nieistniejący grzech pierworodny popełniony
przez nieistniejącego człowieka? Szaleństwo.

Dziwne teksty nie wywołują sprzeciwy, istnieją ludzie, którzy nadal wierzą,
iż jest to słowo boże i żyją z takim przekonaniem rzucając wyzwanie nowym zasadom
i prawu. Interpretując świętą księgę w dosłowny sposób można uzasadnić nawet
morderstwo. W 1994 roku wielebny Tom Hill zastrzelił doktora przed kliniką aborcyjną.
W 2003 wykonano na nim wyrok śmierci. Jak sam stwierdził kierował się pismem
świętym.

Poczucie, co jest dobre a co złe nie ma nic wspólnego z religią. Dobroć i hojność
leżą głęboko w naturze człowieka. Darwin potrafiłby wyjaśnić, dlaczego. W prehistorii
ludzie żyli w warunkach sprzyjających rozwojowi genom altruizmu, ty podrapiesz
mnie w plecy a ja ciebie. Moralność jest czymś o wiele starszym niż religia,
a utożsamianie jej z nią jest czymś błędnym. Ludzie mają moralność w sobie,
przypomina instynkt społeczny małp. Matki opiekują się dziećmi, współzawodniczą,
starają się być dobrymi przywódcami i rozwiązują spory. Współpraca przynosi
korzyści wszystkim zainteresowany, lepiej współpracować niż robić coś samemu.
Mamy sumienie i odczuwamy empatie. Wciąż się zmieniamy, nie zależnie czy jesteśmy
religijnie. Zmieniamy swoje poglądy (geje, rasiści, skini). Wszyscy poczyniliśmy
postęp względem naszych przodków i biblijnych postaci – Abrahama i Mojżesza.
Postęp dokonuje się wbrew religii, wyraża się w prasie, sztukach teatralnych,
telewizji, mowach polityków, orzeczeniach sądów i powieściach. Nasza świadomość
umiera razem z naszym ciałem. Nie możemy skupiać się na przyszłej świadomości
tak jak robią to Chrześcijanie czy Muzułmanie. Na życiu w raju, na który trzeba
sobie zapracować i poświęcać siebie i innych. Otrzymaliśmy inteligencję emocjonalną,
dar empatii, świadomość, że inni są do nas podobni. Magia religii polega na
tym, że każe zadowolić się odpowiedziami, które faktycznie nimi nie są. Jeśli
masz tekst jak powstał świat to zabija to twoją ciekawość, niszczy entuzjazm.
Islam, Chrześcijaństwo i Judaizm to religie, które bronią dostrzegania wspaniałości
tego świata.

Ateizm jest afirmacją życia. Pod tym względem nie dorównuje mu żadna religia.
Natura domaga się zainteresowania, prosi o badania. Religia daje gotowe odpowiedzi.
Nauka nieustannie poszukuje wyjaśnień, odkrywa prawdziwy majestat całego naszego
świata z całą jego złożoności. Ludzie mówią, że musi być coś więcej niż ten
świat i to życie. ALE CZEGO CHCIEĆ WIĘCEJ?

Wniosek: Religia jest obrazą ludzkiej godności. Bez religii dobrzy
ludzie postępowaliby dobrze a źli źle. Dzięki religii dobrzy ludzie postępują
źle.

30 komentarzy

  1. Ktoś kiedyś powiedział: „Nauka nie zna odpowiedzi na najciekawsze pytania, dlatego szukam dowodów na istnienie Boga…” Czy coś w tym rodzaju ;)…Wyznawców jest dużo… tylko którzy mówi prawde? Fajny i wyczerpujący wpis… Pozdrawiam…

  2. no cóż.
    dużo racji.
    można by się nad tym głebiej zastanowić.
    pozdroo. ;]

  3. Hmm moja pewna znajoma starała się raz mi wypomnieć, że brak wiary to jedynie lenistwo etc… Ona sama, w toku rozmowy, argumentowała, że ludziom bez wiary czegoś brakuje, że są niekompletni.. Nawet Ci co posiądą wiedzę absolutną bez wiary (niby) są niekompletni…
    Dla mnie to brzmi jak bzdura, bo od pewnego czasu wiara zaczyna tracić znaczenie.
    W tym wszystkim wolę Buddyzm, jako religię bez Boga, w której nikomu nie oddaje się czci…

  4. filiżanka o której wspominasz to tzw. filiżanka Russela . mogłeś wspomnieć o tym w tekście 🙂

  5. @d4 no wlasnie nie wiedzialem dokladnie, dzieki… Radmen –

  6. @radmen no i wlasnie to jest problem z mysleniem tych ludzi, wymyslaja jakies irracjonalne poglady, mity z sredniowiecza, zabobony. lenistwo ?

  7. Hmm bo niby na msze się chodzić nie chce itd…

  8. @radmen a spytaj jej sie czy szukanie gotowych odpowiedzi w kosciele to nie droga na skroty, rodzaj lenistwa? zreszta po co dyskutowac z takimi ludzmi, nigdy nie pokaza dowodow, a beda argumentowali ze nauka sie zmienia a religia nie. w tym tekscie tak stwierdzam jest wiele odp na to jak z tymi sekciarzami gadac… od wczoraj tak ich beDe nazywal, a jak ktos mi powie ze jestem nietolerancyjny to … mu udowodnie ze nie ma racji

  9. Koval – cóż. Dzisiaj religia dla ludzi praktykujących czyli dla tych co uczęszczają do Kościoła nie wiąże się z niczym innym jak z tym, że ksiądz na kazaniu wspomina non stop o polityce i wpływa na nasze decyzję sugerując nam na kogo mamy głosować. Jak jeszcze chodziłam do kościoła, to usłyszałam na kazaniu, że książki o Harrym Potterze źle wpływają na dzieci, że to jest czarna magia i zachęca dzieciaki do złego. Co najlepsze, ksiądz za pewne nigdy tego nie czytał, bo kiedyś zapytany w szkole przez dzieci kto to jest Lord Voldemort nie potrafił im odpowiedzieć, a przecież tak na prawdę to jest szatan w ludzkiej skórze. Nie lubie religii która opiera się na kłamstwie, niech sobie każdy wierzy w co chce – wolny kraj.
    Kolejna sprawa jest taka, że u nas nie toleruje się ludzi którzy są wiary protestanckiej. Dzieci w szkołach są wyśmiewane, bo w Boga nie wierza i nie chodzą co niedziela do kościoła. Tosz to śmieszne jest i żałosne. I sprawa z przed tygodnia – czy to źle, że wiśniewski nie chce ochrzścić swjego dziecka, tylko pozwala mu samemu zdecydować o swojej wierze w dalekiej przyszłości? No źle, bo nawet Rydzyk go wyklnął.. Powiem tak. Boże widzisz i nie grzmisz 😀

  10. Jakkolwiek z większością tekstu nie chcę argumentować, jednego nie przemilczę:

    „Nasza świadomość umiera razem z naszym ciałem.”

    Tego nie wiesz. To, co mówisz jest wiarą tak samo jak to, że po śmierci pójdziesz przed oblicze sędziego, który zważy wszystkie Twoje dobre i złe uczynki i pokaże gdzie Twoja dusza spędzi wieczność. Tak samo jak wiara, że na podstawie tych samych dobrych i złych uczynków otrzymasz nowe ciało na Ziemi, które da Ci możliwość spełnienia się (bądź nie). Tak samo jak wiara, że po śmierci żyjesz dalej na Wenus.
    Wszystkie teorie dotyczące tego, co PO śmierci są wiarą i tylko wiarą. Także ta, że nie ma nic.

  11. To fragmenty „Boga Urojonego”? Wygląda zupełnie jak zapis projekcji „Źródło wszelkiego zła” na Planete. 😉

    @minio ciebie też Dawkins tłumaczy: religia odbiera wszechświatu jego prostotę. Możemy powiedzieć, że świadomość umiera, albo i nie umiera, ale po co dopisywać do tego zaraz jakiegoś sędziego? Zresztą – dlaczego miałaby nie umierać? Możesz wierzyć w jakąś nieśmiertelną duszę, ale przecież to co innego niż świadomość.

  12. mwi:
    A czy ja napisałem, że po śmierci stajemy przed obliczem sędziego? Większość chyba religii tak uważa, jednak ja chciałem wykazać coś zupełnie innego: że zarówno twierdzenie, że po śmierci będziemy sądzeni, jak i twierdzenie, że po śmierci nic się nie wydarzy (tudzież zatracimy się w nicości), jest jedynie wiarą że tak właśnie będzie.
    Jeżeli wierzę w „nieśmiertelną duszę”, wierzę także że jest ona świadoma. Inaczej faktycznie umrę z chwilą śmierci, a idea życia pozagrobowego jest bez sensu, gdyż nie będę go w ogóle doświadczał. (Pomijam tutaj, że piekło nie będzie wtedy karą, a niebo nagrodą, zwłaszcza że duszy nie robiłoby różnicy, gdzie trafiła.)
    I proszę — *M*inio, z wielkiej litery.

  13. No cóż, racjonalista to ktoś, kto wierzy w naukę. Dawkins się tego nie wstydzi – nawet czasami ktoś go nazywa fundamentalistą, ale on próbuje udowodnić, że taka wiara jest zdecydowanie bardziej pożyteczna.

  14. Tekst ciekawy i daje do myślenia. Wniosek natomiast jest mocno przesadzony:
    „Dzięki religii dobrzy ludzie postępują źle”
    Według mnie mija się to z prawdą.

  15. @kasiula no i nie ma co sie dziwic, w koncu zez harry pottera kasa im ucieka, bo dzieci wola czytac HP niz isc na nudna msze… ja swojego dziecka nie bede pchal do kosciola, przez to ze nie bedzie chodzic na religie bedzie mialo wiecej czasu, i na pewno dam jej do przeczytania te ksiazke lub ten wpis, niech samo wybierze. ale to nie znaczy ze nie moze poznac mitow i przypowiesci z testamentu, bo wiedza musi byc wszechstronnna. mnie strasznie wkurwia to, ze nasile chca wpisac boga do konstytucji UE.

  16. Koval, ale ja dlatego własnie przestałam chodzić do kościoła. Bo nie lubie jak się wpieprza kościół do polityki i mojego życia prywatnego. To jest moja sprawa co ja robie w domu, co czytam i jak żyje. Ale wszyscy naookoło pieprzą, że nie chodze do kościoła. Nie chodzę bo równie dobrze jak potrzebuje moge się pomodlić w domu. Ale niee .. to za trudne dla wszystkich jest 🙂 heh.

  17. @minio to co powiedziales to typowe myslenie buddyjskie o reinkarnacji, rzeczywiscie teoretycznie prawa fizyki daja mozliwosc przekazania informacji innyym czastka zanim same „umra”, wiec reinkarnacja teoretycznie istnieje. to cie zainteresuje http://koval.com.pl/2007/06/18/bardo/

  18. @mwi tak ogladalem to, to mniej wiecej to samo co ksiazka, fakt zapisalem sobie te rzeczy

  19. Koval – prawo zachowania energii ;]

  20. @d4rky a ty co taki obcykany, nie pamietam czy to tak sie nazywalo.

  21. Koval – moja siostra robila o tym komiks, jak znajde czas to zeskanuje. Obcykany jestem, bo poruszasz sie teraz w kregu moich zainteresowan ;]

  22. W dzisiejszych czasach nauka staje sie religią. Żarówka świeci, bo poruszają sie elektrony, a może wcale nie.
    Prawda jest taka, że (bóg dał ludziom wolną wolę / ludzie mają rozum), po to aby sami wybrali, czy bóg istnieje czy nie istnieje, czy iść do kościoła i słuchać kazania czy nie, czy to przez elektrony mam światło czy może dzięki czemuś innemu.
    Ciekawi mnie tylko czy ludzie dziś potrafią sami dokonać wyboru i być za niego odpowiedzialnymi.

  23. hash – „Gdyby Bóg nie istniał, koniecznością stałoby się wynalezienie go.” (Si Dieu n’existait pas, il faudrait l’inventer.) — Voltaire (Wolter)

  24. 1. religia nie wyklucza ewolucji (specjalnie wczoraj jak byłam u zaprzyjaźnionego biskupa to się go o to zapytałam i powiedział, że nawet papież sądzi, iż Pismo Święte, ani dogmaty nie wykluczają ewolucji)
    2. mówisz o nas, że jesteśmy sekciarzami, a sam stajesz się taki sam, wierzysz w swoją religię i chcesz ją przekazać swoim dzieciom, o jedziesz po nas, że tak czynimy!
    3. wcale nie twierdzę, że jesteś gorszy czy nietolerancyjny, ale zamykasz się tylko i wyłącznie w swoich poglądach i przez to zaczynasz działać jak dewoci, którzy pojawiają się w każdej religii/wierze/wyznaniu.
    4. religia nie daje mi gotowych odpowiedzi więc wcale nie jest formą tchórzostwa czy lenistwa (przy czym ateizm też tym nie jest) – sama muszę szukać odpowiedzi na trudne pytania, wiara jest czymś jak przyjaźń miedzy Bogiem a człowiekiem – jesteśmy sobie potrzebni i wiem, że Bóg jest moją podporą.
    5. wierzę nie dlatego, że mnie tego nauczyli rodzice, ale dlatego, że wiele razy w swoim życiu odczułam obecność Boga i Jego działanie.
    6. religia nie narzuca mi sposobu myślenia, jedynie pomaga mi odnaleźć siebie i odpowiednią drogę, kiedy nie bardzo wiem co mam zrobić.
    7. ksiądz na kazaniu wcale nie zakazuje mi czytać książek, jedynie ostrzega, gdzie mogą znaleźć się treści dwuznaczne i wyrażające inne poglądy, inną wiarę, a które przez to mogą stać się zagrożeniem dla osoby, której wiara jest zachwiana, ale osoby która nie chce tej wiary utracić mimo kryzysu.
    8. nie twierdzę, że chrześcijaństwo, katolicyzm, protestantyzm, judaizm, buddyzm, islam są idealne – żadna z nich nie jest – dlatego, że każdy wyznawca jest człowiekiem, a człowiek czyni zarówno dobro jak i zło.
    9. w historii Kościoła są czarne punkty, ale pamiętajmy o tym, że w historii nauki także – tak jak ludzie zabijali dla wiary tak i dla nauki… różnie bywało!
    10. próbując wyzwolić się z jednego rodzaju „opętania umysłu” wpadłeś w drugie – dokładnie takie samo tylko wyznające ciut inne zasady. – stałeś się poprzez to tak samo ograniczony jak Ci których obrażasz.
    11. różnica między nami polega na tym, iż ja mogę mieć nadzieję (i mam) na to, że po śmierci uzyskam nagrodę za to, że starałam się być dobra, a więc mam wyższy cel – Ty go nie posiadasz! kolejna jest taka, że ja nie obrażam Cię z powodu Twoich poglądów (nauczyła mnie tego właśnie religia), natomiast Ty mnie obrażasz wielokrotnie w tekście z którym się utożsamiasz (czyżby tego nauczył Cię Twój idealny sposób patrzenia na świat i życie?).

    podejrzewam, że gdybym nic nie napisała, pewnie na jedno by wyszło, ale może to akurat przeczytasz i przestaniesz obrażać innych ludzi, tylko dlatego, że nie mają tak „idealnych” i wyjątkowo „trafnych” poglądów jak Ty.

    poza tym nie mogę zrozumieć, że obrażasz to, czego nie znasz. to przykre.
    wiadomo, że wszędzie znajdują się lepsi i gorsi ludzie, lepsze i gorsze sytuacje… to jednak nie znaczy, że człowiek jest zły/gorszy dlatego, że wierzy!
    zastanów się czasami nad tym co piszesz, bo możesz skrzywdzić wielu dobrych ludzi!

  25. @hitgadel ale nauka to nie religia, nie jestem zamkniety w swoich pogladach, caly czas zmieniam swe przekonania wraz z tym jak zmieniaja sie dowody na istnienie praw nauki, boga nie ma, wiec dziwne wierzyc w cos czego nie ma, nie podasz zadnego racjonalnego i umotywowanego, zdokumentowanego dowodu, jak sie czuje boga? 6. czyli jednak religia daje pewne odpowiedzi 7. jak ktos bedzie chcial utracic wiare to ja utraci, ksiadz ostrzegajac boi sie ze ksiazka przekona do swoich racji, 8. mam poglad ze nic co robimy nie jest zle. ludzie to egoisci, dzialamy z porzydkiem dla siebie, nie znam osoby ktora majac sile nie robi dobrze 9. kto sie zabijal dla nauki i gdzie? 10. nikogo nie obrazilem obrazila cie prawda. nie ma opetania, kazdy psychiatra znajdzie chorobe u kazdego bo nie potrafi otworzyc sie na to jak inni ludzie widza swiat 11. tj. cel realny, u ciebie nie realny…

  26. nie obraziła mnie prawda, bo prawda jest pojęciem abstrakcyjnym. jesteś zamknięty, bo nie dopuszczasz do siebie myśli, że możesz się mylić…. ciekawa jestem co się stanie gdy nagle po śmierci okaże się że jest inaczej niż myślisz. pozdrawiam

  27. hitgaffel – jak po smierci moze sie cos dla mnie okazac? przeciez bede martwy

  28. :hahaha
    synciu… religia odrzuca naukę? 5000 lat???
    Co ty za bzdury piszesz! Poczytaj Hellera, albo Życińskiego. No i „Jezusowy” pisze się dużą literą – inaczej jest to zwykły błąd ortograficzny. Jak chciałeś się popisać lekceważeniem Jezusa, to sobie żałosny środek wybrałeś…

  29. Wiara, to wiara. Kwestia zaufania istocie Boskiej, w którą jedni wierzą, inni nie.
    Skoro cytujesz pismo – podpierając się jego tekstami w argumentacji na Anty, to zapewne uznasz argumenty ZA:
    „Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli… „

    A co do czytania pisma. Myślisz że wszystko co tam jest, jest napisane, litera w litere i w 100% dosłownie – no to błąd. Pismo ma wiele ukrytych alegorii, nie wszystko pisze wprost. Czasami trzeba pogłówkować, żeby się doczytać prawdziwego sensu…

  30. Dorośnij albo zgiń

    Czasem wbijasz gwoździe, czasem jesteś szybki, albo idziesz na górkę i kosisz trawę wokół wielkiego kosmicznego penisa.

    Wierzysz jak wielu chrześcijan, że świat niebawem się skończy?

    Myślę, że jesteśmy przy końcu czasów, wi[…]

Skomentuj.