BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Wyprano nam wszystkim mózg

Zrobiono świetny eksperyment. Zamknięto w jednym pomieszczeniu małpy. Wstawiono im do klatki drzewo z bananem. Po kilku godzinach jedna z małp spróbowała zdobyć tego banana. Wtenczas eksperymentator polał wszystkie małpy zimną wodą. Uciszyła się na kilka godzin, po czym jeszcze raz spróbowała. Znowu wszystkie zostały polane zimną wodą. Małpy w ten sposób żyły przez kilka dni. Wtedy ta sama małpa spróbowała to samo. Bezskutecznie – tym razem nie było zimnej wody. Inne małpy zaatakowały ją by nie dopuścić do przejęcia banana. Wiedziały, że kiedy to nastąpi ktoś zrobi im zimny, nieprzyjemny prysznic. Tamta małpa już nigdy nie spróbowała. Kilka dni później zamieniono ją na inną. Pierwsze to chciała zrobić to samo – zdobyć banana. Została pobita. Później zamieniono jeszcze kilka małp. Ciągle działo się to samo – gdy któraś z nich chciała zdobyć ten owoc była atakowana. Po tygodniu już żadne zwierze nie chciało zdobyć banana. W toku eksperymentu wymieniono wszystkie zwierzęta. W pewnym momencie stworzyła się grupa, w której żadna z nich nie była tą, która doświadczyła zimnego oblania wodą. Nie chciały też zdobyć banana. Nie wiedziały, dlaczego, po prostu nie chciały. A w momencie, w którym jedna z małp łamała regułę wiedziały, że muszą ją pobić. To była taka niepisana zasada w ich społeczeństwie.

To świetna metafora odnosząca się do ludzi. Nikt nie wie, dlaczego musimy się zachowywać tak jak się zachowujemy. Ktoś stworzył pewne zasady a my jak idioci się ich trzymamy. Nie są nigdzie zapisane, tkwią wewnątrz nas. Jestem przekonany, że większość naszych ograniczeń pochodzi z czasów „złych rad”.

Zapytałam się drzewa czy warto żyć…
MILCZAŁO
Zapytałam się czy warto kochać…
MILCZAŁO
Lecz gdy odejść chciałam, usłyszałam:
NIE WARTO
I wiszę wśród tłumu umarłych tu na drzewie, co daje złe rady…

Telewizja, radio, religia i reklamy konsekwentnie nam stwarzają problemy, by móc je rozwiązać. By móc sprzedać nam szczęście. Stworzono pustą przestrzeń, w których wpycha się ideologie, ideologie, które w zupełności nie są potrzebne. Jeżeli ktoś jest szczęśliwy nie można go kontrolować. Popatrz na siebie, gdy jesteś zakochany. Nic do ciebie nie dociera. To właśnie objaw szczęścia. Nikt nie jest w stanie tobie mówić co i jak masz robić.

Twierdzę, że ludziom zaszczepiono takie przekonania jak przytoczonym małpom. Otwórz kobieca gazetę i zobacz, co tam jest – wykreowany ideał kobiety. 10 lat temu ideałem była cycata baba, teraz chuda anorektyczka. Pomyśl o tych wszystkich butach, makijażach, ubraniach, do których zmuszane są kobiety by wyglądać pięknie. Wkręca się ludziom, że pięknym można być w jeden sposób – nabywając dobra materialne. Chcąc być bogatym – kupując mercedesa. Chcąc być inteligentnym – robiąc magistra. Dla kobiet wprowadzono ideał 90/60/90, wyprano mózg i wkręcono model piękna, w który do dziś wszyscy wierzą. Tworzy się pewien model kulturowy. Gdyby tak się rozejrzeć w niektórych częściach kuli ziemskiej, gdzie media nie oddziaływają na tyle by zmieniać ludzi ideałem piękności są grubi ludzie. Bo przecież ktoś, kto jest gruby obrazuje bogactwo, obfitość pożywienia i zdrowie.

To jest nic…

Wychodzisz na ulicę a pierwszy lepszy idiota wkręca ci, że jesteś gorszy od niego. Pierwsza napotkana dupa patrzy na modną kieckę. A każdy z nich ogląda się za przejeżdżającym czarnym Mercedesem. Stworzono pewien schemat. Tak samo jak tworzy go Playboy – pierwsza część magazynu to napalone laski, druga część to rzeczy, które musisz mieć by zdobyć takie kobiety. Tworzy się mit pieniądza, w którym można kupić szczęście.

Codziennie spotykam ludzi, którzy walą „mądre” wnioski. Bezsensowne, które nie mają żadnego znaczenia. Opierają się na bliżej nieokreślonych, niepisanych schematach, które nie wiadomo, kto ustalił. Zachowują się jak małpy, które boją się dotknąć banana w przekonaniu, że to jakieś zło. Czasem myślę sobie, że na świecie jest straszny deficyt kreatywności, brak konkretnej i sprecyzowanej głębi. A przecież w ludziach i rzeczach tkwi ona głęboko zakorzeniona. Tylko ludzie tak mało widzą. Nie dostrzegają tego, że można złamać schemat. Iść w tym samym kierunku, ale inną ciekawszą drogą, że można przejść tyłem po pasach, że można stanąć na środku ruchliwego skrzyżowania i kręcić się w kółko, że można jeździć na tym samym rondzie do momentu, gdy zakręci się w głowie. Ludzie chyba nie wiedzą, że można targować się w Żabce o głupie 20 groszy. Bezskutecznie, ale dla zasady. O tym, że zamiast nudnych polskich pyrek można zjeść kawior lub krewetki. Że można wejść ubrany jak totalny szmaciarz do salonu BMW i spytać się o najnowszy model M3.

Świat wokoło nas jest zróżnicowany, a ludzie tak często, baaa zawsze, posługują się jakimiś niepisanymi zasadami, które stworzył ktoś dla bliżej nieznanego powodu. Nie czujesz momentu w którym czas kupić „Szybki kurs kreatywności” za 44zł. Książka dla tych, którzy samemu nie potrafią czegoś sensownego wymyślić, dla tych, którzy mają nudne i monotonne życie, dla których jedynym światem jest Internet lub praca. Dla tych, którzy pracują tylko po to, by mieć lepszy samochód, lepszy dom i lepsze ciuchy, dla tych, którzy zapominają, co w życiu jest najważniejsze, dla tych, którzy nie wiedzą, że można fajnie korzystać z życia nie mając wcale tak dużo pieniędzy jak mogłoby się wydawać…

Wniosek? Może coś w stylu: Rzeczywistość to mit?

Może lepiej nie. Bo mi kurwa nie uwierzysz… Po prostu nie ma wniosku.

26 komentarzy

  1. „można jeździć na tym samym rondzie do momentu, gdy zakręci się w głowie”
    W Teksasie po 100 okrążeniach płacisz mandat ;p

    Hmm a poza tym myślę, że po prostu niewielu zdaje sobie sprawę, że żyje wg. niepisanych reguł. Ja też tak czasami robię, ale tak długo dopóki uważam, że mi to w niczym nie wadzi. Jeśli wadzi to zmiana, czy w jakiś inny schemat tego to akurat nie wiem.

    Ale jeśli nawet zmiana jednego schematu (lub nawyku, jak kto woli) też jest już czymś. Bo nie łatwo się zmienia rzeczy, które są utarte i do których jest się przyzwyczajonym..

  2. Kilka lat temu napisałem straszne grafomaństwo:

    „… Strzep pyły marazmu aby w pełni rozwinąć skrzydła krępowane przez lata fałszywych schematów i idei… nie wegetuj! ŻYJ!”

  3. @olaf takie wzniosłe… a czy grafomaństwo to zależy. jeśli było pod wpływem emocji to chyba nie dokońca

  4. Aż można wywnioskować że bóg nie istnieje.
    Ale czy sam ten problem nie tworzy boga mogącego zmieniać jednostki, sterować nimi czy nawet posiadać wiedzę która ni stąd ni z owąd może okazać się prawdziwa?

  5. @lionbest szczerze mówiąc to nie przyjmuje istnienia boga jako kogoś kto może zmieniąć jednostki i sterować nimi

  6. @Koval
    Słowo bóg jest bardzo niefortunne ;[ termin który tak naprawdę każdemu powinien mówić coś innego.
    Powinno być siłą wyższa ;-P i niema problemu…

  7. w tym rzecz. siła wyższa. nawet w kodeksie cywilnym o niej wspominają

  8. To dobre nawołanie do walki z tym z czym jesteśmi w stanie walczyć (efekty uboczne życia w społeczeństwie), ale wątpię w kontrast „kajdan społecznych” z „naturalną wolnością”. Przyroda też nas zaprogramowała tak ze spełniamy bezmyślnie jej nakazy i jej nie da się już tak skutecznie opierać. Kiedy widzisz laskę, to zapala ci się światełko w głowie i… koniec. Wierzysz pewnie w miłość, a przecież to tylko rozpaczliwe wytłumaczenie kilku bodźców chemicznych.

  9. @mwi w miłość wierze jako jeden ze skutków szczęscia… zresztą ja nie wiem co to miłość. wszyscy o niej mówia ze kogoś tam kochają nad życie. w swoim życiu nie spotkałem się z jakimś bezgranicznym uwielbieniem kogoś… no chyba że mówimy o takim czymś jak miłość braterska albo do rodziców

  10. 🙂 ja akurat wiem, że można zjeść coś innego niż nudne pyrki (nie znoszę ich)….

    nie wiem jak to powiedzieć…. może tak…. próbując złamać jakiś schemat, popadasz w inny schemat, który w tym momencie tworzysz… i tak w kółko…. zawsze jest jakiś schemat…. taki świat

    pozdrawiam

  11. @hitgaddel wole stworzyć swój aniżeli trwać w czymś czego postrzeganie nie zalezy właściwie o mnie. ja lubie wpierdaczać kawior i krewetki, dla większości ludzi to snobizm a ja lubie od czasu do czasu, lubie jeść fastfoody mimo że mówią że to niezdrowe, nie jezdze na wakacje tylko kupuje sobie np. palmtopa a mówią mi że to strata kasy, lubie kobiety z fantazją mimo że mówią iż takich nie ma… a kiedy mówię ze wstaje codziennie rano i mówie sobie słowa na zasadzie „jestem zajebisty” to się śmiejecie… ale taki świat. wczoraj nie zgodziłem się z wykładowcą i mnie wyśmiali, po czym jak zargumentowałem to okazało się ze ja miałem racje… to jedna wielka płynąca rzeka, każdy może zmieniac jej bieg

  12. …Ale podążanie schematem przez życie jest łatwiejsze. Właśnie dlatego zdecydowana większość tak robi.
    Wiem, że żyję tym schematem, wiem, że szkoła zabija we mnie wszelkie siły na kreatywność, wiem, że tracę czas ucząc się tych wszystkich bzdur, wiem, że większość nigdy w życiu mi się nie przyda… Jeszcze nie stworzyłam własnego schematu. Jeszcze nie odkryłam co to prawdziwa kreatywność. Zawsze czekam na wakacje. Zawsze jawią się ziemią obiecaną i rajem dla realizacji planów.
    Co roku obiecuję, że dam radę.

  13. @anoriell dlatego ja tworzę od kilku tygodni wielką listę rzeczy które mam zrobić w najbliższym czasie by po prostu tego nie zapomnieć 🙂

  14. Religia stwarza problemy? Nie wydaje mnie się, raczej odwrotnie, ale warunkiem koniecznym jest to, że trzeba wierzyć. Naprawdę.

  15. Hmmm odwrotnie czyli „problemy stwarzają religię” ? ;-]

  16. @radmen tak czy siak religia jest nieuchronnie związana z problemami. stworzona na potrzeby innych, tych słabszych aby mieli alternatywe, ktoś ich prowadził w brutalnym świecie, no i aspekt finansowy…

  17. Co do aspektu finansowego to owszem masz rację..
    Ale nie twierdzę, że wiara jest dla ludzi słabych. W tym wypadku zawsze mam przed oczami takich samobójców islamskich, którzy z Allachem na ustach wysadzają się… Poza tym religia dla mnie jest po prostu próbą ucieczki od pytań na które odpowiedzi nie znamy ( i może w ogóle nie poznamy ), a religia daje jakąś alternatywną odpowiedź, w którą po prostu się wierzy bez względu na to czy tak jest czy nie..

  18. > Hmmm odwrotnie czyli „problemy stwarzają religię” ? ;-]

    Zależy od podejścia, niewierzący wierzą (hehe) w słuszność teorii, że człowiek stworzył sobie religie by móc sobie lepiej radzić ze zniesieniem dość nieciekawego życia (jeść, spać, praca, dzieci, śmierć) lub ew. z tym, o czym pisze Koval – kasa itd.
    Wierzący rzecz jasna nie wierzą w te teorie. 🙂
    Ale nie ulega wątpliwości, że wierzącym żyje się łatwiej, bo znaczna część problemów znika. I mniej problemów wokół siebie stwarzają, bo są psychicznie/nerwowo zdrowsi od ogółu, no mniej toksyczni, nazwijmy.

  19. >bo są psychicznie/nerwowo zdrowsi od ogółu, no mniej toksyczni, nazwijmy.
    Nah, to już tylko zależy od podejścia do świata ;]

  20. Aaa… zapomniałem: wiara jest wyłącznie dla bardzo silnych, bo wiara to wyzwanie, i to nie byle jakie. Co widać po Polsce, doskonały przykład, mamy tu ok. 95% zdeklarowanych wierzących z czego naprawdę wierzy (czyli stara się wdrażać wiarę w życie) jakieś 5-10%, może ciut więcej.

  21. Przemek: to wdrażanie wiary w Polsce to często nasze mohery. Czyli „jak nie z nami to gińcie”

  22. Każdy, kto zna nauki przypisywane (w tym przypadku) JCh wie, że mohery mają maleńko z tym wspólnego. 🙂

    A tak nawiasem – dlaczego nie można przejść obok mohera olewając go? Trzeba się śmiać i marnować czas na tego typu głupoty? Skoro to państwo nie jest wyznaniowe to dlaczego bronić moherom (czy komu innemu) błądzić?

  23. Przemek: powiem Ci, że mnie to po prostu wkurwia. Tak barzdo wierzą w Boga, że w jego imię będą zabijać złych, pomimo tego że sam Jezus tego nie robił. Tym samym to świadczy o ich religijności, a tak się aktualnie składa że mohery jakoś wyjątkowo się wybijają, a rządzący również po części są takimi moherami… ;/

  24. to się nazywa fanatyzm religijny. miałem w gimnazjum taką katechetkę. Tabaka się nazywała. była fanatyczką. bardzie mnie zniechęciła niż zachęciła, a szczyt osiągneła gdy powiedziała że muzyka techno to zło bo to satan ją stworzył… a jak powiedziałem że tam w ogóle nie ma vocalu to się zdziwiła.

  25. > Tak barzdo wierzą w Boga, że w jego imię będą zabijać złych, pomimo tego że sam Jezus tego nie robił.

    To chyba najlepszy dowód kto tu w co wierzy, czyż nie? 😉 „Po owocach ich poznacie”, hehe.
    No a poza tym, abstrahując od tego, czy demokracja jest cool czy nie, w demokracji istnieje wolność manifestowania wyznania i poglądów. Nie podobają mi się na ulicach geje, nie podobają mi się mohery, faszyści podpięci pod NOP czy MW, farbowani liberałowie z PO i komuchy z SLD ale mają prawo gadać, co im ślina na język przyniesie.

    Dopóki nie łamią prawa. Kropka.

  26. Btw. tak na marginesie. Właśnie wskoczyła mi piosenka „Turbo – Dorosłe dzieci” i powiem wam że świetnie pasuje do tego mojego tekstu, posłuchajcie:

    „Nauczyli nas regułek i dat,
    Nawbijali nam mądrości do łba,
    Powtarzali, co nam wolno, co nie,
    Przekonali, co jest dobre, co złe.”

    „Odmierzyli jedną miarą nasz dzień,
    Wyznaczyli czas na pracę i sen.
    Nie zostało pominięte już nic,
    Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
    […]
    bq. „Nauczyli nas, że przyjaźń to fałsz,
    Okłamali, że na wszystko jest czas.
    Powtarzali, że niw wierzyć to błąd,
    Przekonali, że spokojny jest dom.

    „Odmierzyli każdy uśmiech i grosz.
    Wyznaczyli niepozorny nasz los.
    Nie zostało pominięte już nic,
    Tylko jakoś wciąż nie wiemy jak żyć.
    […]

    mogę się podpisać pod tekstem

Skomentuj.