Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

28 Cze

Gazeciarstwo tramwajowe

Na wielu amerykańskich filmach można zobaczyć taki fajny symbol – mały dzieciak stoi z plikiem gazet i wykrzykuje zawartość gazety. Podobny motyw spotkał mnie w tramwaju nr. 10 (Dębiec w stronę Rynku Wildeckiego). Wszedł sobie pan, stanął przy motorniczym i głośnym, potężnym głosem zaczął wykrzykiwać „W gazecie przeczytacie państwo o sytuacji w polskim szkolnictwie, wywiad z Laskowikiem […]” etc.

Bardzo fajny sposób IMO na zwiększenie poczytności tudzież sprzedaży. Tak się min. tworzy strategię rozwoju produktu. Dodaje się nową cechę bądź wartość – w tym wypadku są to emocje i pewne informacje, które ktoś za ciebie ci przekazuje. Nie musisz oglądać gazety, orientować się czy warto ją przeczytać, taki „recenzent” zrobi to za ciebie.

Najfajniejsze jest to, że za jednym wejściem do tramwaju sprzedał na moich japońskich szklistych oczach 2 egzemplarze.

Arno Cost & Arias - Magenta

Level 42 - Lessons In Love

Wniosek: Innowacyjność sprzedaży daje wymierne skutki…

Btw. To już jutro !!

17 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Cze

Ennegram

Wyniki testu „Ennegram” poleconego przez Izkę. To, co z niego wyniknęło muszę przyznać, że jest w 99% prawdą. Test wykazał, iż jestem 8w7 to znaczy, iż jestem tzw. Dysydentem…
Zacznijmy od początku (w nawiasie to, dlaczego tak jest wg. Mnie):

Jak postępować ze mną?

  • Umiej zadbać o siebie i o mnie (nie lubię, gdy muszę się kimś opiekować, lubię ludzi zdecydowanych, bez problemów)
  • Bądź silny i bezpośredni (czytaj wyżej)
  • Nie plotkuj na mój temat i nie zawiedź mojego zaufania (nie daje drugiej szansy)
  • Bądź wrażliwy i dziel się swoimi uczuciami. Dostrzegaj i doceniaj moją wrażliwą stronę (romantyzm to podstawa)
  • doceniaj moje poświęcenie i mój wkład w sprawę, ale nie praw mi pochlebstw (dziękuję zupełnie wystarczy)
  • Często wyrażam się w sposób asertywny. Nie zakładaj, że jest to osobisty atak na Ciebie (no właśnie… człowieku zrozum to w końcu!)
  • Gdy krzyczę i przeklinam, pamiętaj, że porostu taki jestem (inni siedzą jak ciche myszki i pierdaczą coś pod nosem, ja to mówię wprost)

Co lubię?

  • Bycie zależnym tylko od siebie i pewnym własnych możliwości (wolność – be free)
  • Umiejętność przejmowania kontroli i sprostowania wytyczonym celom (uważam, że jeżeli coś potrafię zrobić to zrobię to na 100%)
  • Bycie odważnym, bezpośrednim i solidnym (to podstawa w moim przekonaniu)
  • Bycie wspomagającym i ochraniającym tych, którzy są blisko mnie, (jeżeli ktoś mnie szanuje i robi coś ze mną to ma respekt)
  • Czerpiącym z życia pełnymi garściami (wszystko albo nic… masz wszystko i żyjesz, albo nic i umierasz…, bo, po co żyć?)

Co jest trudne ze mną?

  • Przytłaczam innych moją bezceremonialnością, odstraszanie ich, gdy tego nie zamierzałem (no czasem coś jak powiem to ludziom ręce opadają… sprowadzam ich na ziemie)
  • Bycie nerwowym i niecierpliwym z powodu braku kompetencji innych (choleryk straszny. Jak ktoś czegoś nie umie zrobić to, po co się zabiera?)
  • Nadstawianie karku za innych i nie bycie docenianym za to (małe „dzienx” na prawdę wystarczy)
  • Nie zapominam ran mi zadanych i niesprawiedliwości (one chance, only one)
  • Denerwuję się, gdy ludzie nie trzymają się ustalonych zasad lub gdy sprawy nie idą po mojej myśli (no na przykład jakieś strajkujące pielęgniarki… podwyżki wszystkim albo nikomu)

8w7 to Dysydent… Oznacza to, że świadoma ósemka ze skrzydłem siedem jest często bardzo silna i ekspansywna. Towarzyska i chojna, może pokazywać radosne oblicze. Może być dynamiczna, skuteczna, energiczna. Często ma wysokie poczucie humoru i potrafi śmiać się z siebie. Generalnie bardzo ekstrawertyczna, ambitna i materialistyczna. Może mówić bardzo głośno i być w centrum zainteresowania, wieść prym wodzireja na imprezach. Czasem jest wizjonerska, może myśleć znacznie jaśniej niż ósemka ze skrzydłem 9; skrzydło 7 daje jej intelektualne umiejętności. Chętna do podejmowania ryzyka.
Gdy 8w7 jest w stresie, agresja połączona z apetytem, tworzy silną tendencję do uzależnień. Wiele ósemek ze skrzydłem siedem, ma problem z alkoholem lub narkotykami oraz pociąg do każdego innego rodzaju uzależnienia. Szybko zmieniający się temperament, markotność, egocentryzm, gwałtowne wybuchy gniewu. Ma tendencję do wzniecania chaosu, napuszania się, zadzierania nosa, myślenia o sobie narcystycznie. Może być beznadziejnie materialistyczna. Może wykorzystywać ludzi, wysysać z nich wszelką energię. Może mieć napady furii, jest skłonna do gwałtownych i agresywnych reakcji.

Słynne ósemki ze skrzydłem siedem: Donald Trump, Sean Connery, Danny DeVito, Kirk Douglas, Frank Sinatra, Muhammed Ali, Joseph Stalin.
Ja w miłości:

  • Lubie partnerów, którzy są silni i niezależni i którzy traktują walkę, seks i przygodę, jako sposoby na kontakt z innymi. Silnie odczuwam radość w odbiorze seksualności partnera.
  • Moja pasja życia i potrzeba stymulacji, oznacza pracę do późnych godzin, intensywną zabawę i mocną hulankę. Zbyt dużo, zbyt głośno, zbyt wiele. Jeśli coś jest dobre, to chce tego więcej.
  • Mam tendencję do przesadności, wszystko albo nic, tylko praca albo tylko zabawa, pełne zaangażowanie lub żadne
  • Przypadki ścisłej kontroli poprzedzone nieposłuszeństwem partnera są moim sposobem na zademonstrowanie siły
  • Potrzebuje sprawować kontrolę i chcę przewidywać intencje partnera
  • Nie toleruję niejednoznaczności i braku informacji, małe niedopatrzenia partnera mogę odbierać, jako podważanie zaufania. Mogę się czuć jakby partner zignorował mój wybór lub nie pozwolił zadecydować.
  • Partnerzy znajdą we moim typie wieżę siły, miejsce, do którego każdy udaje się w trudnych chwilach.

I oto cały ja… Fajnie mi z tym :) Test rozwala każdego na czynniki osobościowe. W pewnym momencie nie sposób się z nim nie zgodzić…

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

25 Cze

Dom się przewrócił

Najnowsze doniesienia z Kaszub... Spodobało mi się. Kiedyś wróce jak za dobrych czasów.

img

Ktoś miał niezły pomysł z przewróconym domem i już go lubię...

15 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

25 Cze

Ranyjulek - to tylko odrobina suchego tekstu

Po kilkudniowym wyjeździe, bez dostępu do Internetu, bez kompiutra czas na wpis podsumowujący. Na wpis, o rzeczach, które mi się nasunęły na myśl i które postanowiłem sobie zapisać na kartce bądź palmtopie.

Zacznę od pielęgniarek i lekarzy, bo strasznie mnie wpienili. Chodzi dokładnie o to, że w tym momencie po raz pierwszy od kilku lat poparłem Jarosława. Otóż sedno tkwi w tym, żeby nie dać sobie dmuchać w kasze w momencie, gdy różne grupy społeczne zaczynają wymuszać różne decyzje polityczne. Bardzo dobrze robi będąc nieustępliwym, twierdząc, że dopóki prawo nie będzie przestrzegane rozmów nie będzie. Wreszcie ktoś sprawiedliwy (w pewnym sensie oczywiście, stwarza pozory). Po drugie nasunęła mi się taka myśl, że Titler miał rację – demokracja to zło. Był to taki gościu, który twierdził, iż nie wierzy w demokracje gdyż kończy się ona w momencie, gdy różne grupy społeczne zaczynają się orientować w tym, że mogą decydować o finansach publicznych. Wtedy to wymuszają na władzy, tak jak to się dzieje teraz min. podwyżki dla pielęgniarek i lekarzy. Zaraz po nich pewnie przyjdą kolejarze, górnicy, policjanci, (mimo że nie mogą strajkować), strażacy i bóg wie, kto jeszcze…

Po drugie znalazłem ostatnio kolejny dowód na to, że ludzie wymyślili swój świat i postanowili w niego uwierzyć. Przykład? Otóż Kaczyński powiedział podczas negocjacji o pierwiastek, iż Polaków byłoby więcej gdyby Niemcy nas nie wysiekli. Od razu można było zauważyć wielkie poruszenie w środowiskach inteligenckich, kształtujących opinie publiczną w Polsce. Bartoszewski strasznie się burzył, że to nie dopuszczalne sformułowanie, a tak naprawdę gówno wie udając wielce mądrego mądrale, który się mądruje, bo gdyby trochę się zainteresował jak wyglądają prawdziwe negocjacje, w których jedna strona wygrywa o wiele więcej niż druga, mimo że obie idą na kompromis to by wiedział, że taka walka na argumenty i słowa toczy się czasem jeszcze bardziej hardcorowo. Ten tekst IMO miał na celu nie pokazać jak bardzo jesteśmy nastawieni negatywnie do Niemiec tylko jak słaby jest system głosowania, który proponują i popierają inne państwa…

Bardzo spodobały mi się słowa usłyszane na dniach:

Ktoś… nawet nie chce pytać kto? Ale ktoś, kto stoi za tym, to na pewno nie stoi przypadkowo, a te wszystkie działania mają charakter zorganizowany…

No tak! Ogarnia nas wszechobecny spisek. Z drugiej strony po elitarnych rządach konspiry i SLD (grupy trzymającej władze) dojść śmiało można do takiego wniosku (tak samo jak mój wykładowca Andrzej Stańda), iż odnoszę coraz większe wrażenie, że mam coraz mniejszy wpływ na to wszystko, co się dzieje wokoło mnie…

Po czwarte (chyba czwarte, mam nadzieje ze się nie pomyliłem) doszedłem do wniosku, że zbyt wiele osób w tym ja mówi to, co myśli. Problem może nie tkwi w tym, że coś takiego mówię, ale bardziej z tym, że w ogóle tak myślę. Muszę nad tym popracować, z drugiej jednak strony, czemu mam oszczędzać ludziom konstruktywnej z mojego punktu widzenia racjonalnej i prawdziwej krytyki w momencie, kiedy tej racji raczej nie mają. Bo taki mały przykładzik z Afganistanu. Polscy żołnierze poprosili o skrócenie służby w odpowiedzi na to, iż ich wozy bojowe są „nieco” słabiej opancerzone niż amerykańców oraz, że brakuje im granatów i podstawowego wyposażenia. To ja się pytam: po co oni tam w ogóle pojechali? Żeby leżeć do góry dupą? Chyba nie, jak nie potrafią wziąć M6 i wyjechać wojskowym Hammerem na rzeź z Talibami, wybić ich kilku w rytm muzyki „The roof is so fire” i wrócić spokojnie do bazy z uśmiechem na twarzy to nie wiem naprawdę, po chuj oni tam pojechali… Pewnie myśleli że będzie to romantyczna przechadzka w biegu po zielonej łączce z karabinkiem jak to powiedział Polko.

Po piąte. Historyjka z autokaru do Lublina. Ludzie zajeżdżają ruską gwarą. Wsiada ze mną taki jeden, po kilku minutach jazdy dzwoni do niego żona i słyszę ukradkiem rozmowę (nie to żebym przeto podsłuchiwał :P):

No Jola – dzięki! Mówię ci ani jednego browara! Nawet łyczka! […] Halo? Jolka? Słyszysz? Kurwa mać!

Wtedy posmutniał. Oto przykład jak alkohol zmienia sytuację.

Od razu przypomina mi się motyw gdzie mojego kumpla kilka dni temu karetka zabrała do szpitala z powodu przepicia. Biedak za dużo wypił, ktoś przypadkiem znalazł go nieprzytomnego. Ze słyszenia wiem, iż lekarze reanimowali go ponad 20 minut. Dostał odtruwacze, kroplówki, w szpitalu przez 10 godzin nie odzyskiwał przytomności. Jedyny pozytyw to taki, że zbadali mu krew. Wyniki pokazały, że poszedł na rekord i miał bezpośrednio we krwi 5 promila.

No i na zakończenie tej obficie wykształciuchowatej notki spytam się gdzie są jeszcze jacyś ludzie, od których można wyciągnąć odrobinę pewności siebie, energię i wyjątkową strategię życia?

Maria Peszek – Pieprze cię miasto

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Cze

Ananasowe egzaminy

Pracowity okres nastał, zdobywanie zaliczeń i pierwsze egzaminy. Oczywiście nie obyło się bez problemów, co nie zmienia faktu, że ta sesja w tym roku jest wyjątkowo udana. Jak na razie 5 piątek, 4 czwórki i jedna jedyna 3+. Zostały jeszcze egzaminy. Niestety muszę przyznać, że trafiła się jak zwykle w semestrze czarna owca, taki pojeb, który wszystko utrudnia i chce, aby każdy za nim latał. W dodatku z przedmiotu, który jest najmniej ważny „Pisanie pracy dyplomowej”.

Dziś rozśmieszyło mnie kilka fajnych rzeczy, jedna z nich to docenienie pani profesor od ćwiczeń z Zarządzania strategicznego, że bardzo elegancko się ubrałem jak na taką błahostkę, jaką są wpisy z tego przedmiotu (jeansy, brązowa marynara, czarny t-shirt pod spód… mało istotne). Odparłem skromnie, iż zawsze jestem elegancko ubrany.

Kolejną śmieszną rzeczą był ustny z angielskiego (33/50 trochę słabo, liczyłem co najmniej na 35) w którym to na pytanie „Co rośnie w twoim ogrodzie” w kontekście wypowiedzi na temat tego co będę robił w weekend jeżeli of course będzie fajna pogoda odpowiedziałem że „In my garden grows Grass (skojarzyło mi się z marihuaną i od razu zacząłem się śmiać)… of course green grass and … … … pineapples. W tym momencie zapanowała konsternacja i śmiech komisji… Nie wiedząc jak wybrnąć z sytuacji obróciłem sytuację i powiedziałem „Ok! It’s joke”, na co szanowna komisja zripostowała„Don’t tell jokes, please”.

No cóż widocznie nie każdy miał ochotę na żarty… po angielsku w sytuacji gdzie panuje 30 C, nie ma klimatyzacji, wszyscy są spoceni a tu jakiś koleś jąka się w obcym języku i gada, co mu rośnie w ogrodzie…

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Cze

Urzędasy, poczta i paczki - ściema goni ścieme

A dziś w Urzędzie Miasta koleżance pękł guzik od spodni i były zgrywy… znaczy było zabawnie. Polałem sobie zimnej wody z dozownika i wszystkie dewotki się spojrzały co ja robie, prawie z kumplem spaliliśmy drzwi ruchome poprzez ich zablokowanie. No i teraz mnie poczta wkur… zdenerwowała, bo przyszło mi awizo i miejsce odbioru paczki jest wuchtylion stąd, więc nie wiem, co ich pogrzało. Pojechałem jak debil na miejsce (na papiurze godziny otwarcia do 20) a tam zamknięte (po 19).

Ja nie wiem, co to za zbieżne informacje, ale wiem 2 inne rzeczy:

  • Coś tu śmierdzi
  • Kurw… zapomniałem, co miało być drugie…

Frankie Goes To Hollywood - Relax

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

18 Cze

Bardo

Dziś w drodze między budynkami uczelni zrobiłem człowiekowi wykład o bardo – stanie w buddyzmie porównywalnym do kontaktu z bogiem w katolicyzmie, coś w rodzaju efektu, podczas którego osoba zapadająca w śmierć kliniczną doznaje iluzji i widzi słynny tunel z białym światłem. Jest to niewątpliwie bardzo intrygująca cecha tradycji tybetańskiego buddyzmu, w którym przeświadczenie o możliwości odrodzenia się i świadomego przeżywania stanu bardo, pomiędzy życiem a śmiercią, jest powszechnie akceptowane. Przeżycia, które ludzie opisują, jako buddyjskie bardo to nic innego jak według nich spotkania ze zmarłymi, pogawędka z Jezusem, interpretowane, jako ujrzenie św. Piotra tudzież u Indian z Królem umarłych.

Książki Raymonda ­Moody'ego wiernie oddają stany, jakich można doznać podczas przykładowej śmierci klinicznej, najbardziej znana to „Życie po życiu”. Sam Moody nauczył wywoływać sztucznie u siebie w umyśle takie stany, aby wejść w buddyjskie bardo (wpatrywanie się w kryształowe kule bądź lustra). Dziś wiadomo, że w starożytnej Grecji znano takowe metody wchodzenia w stany trance a spowodowane są one ekstremalnym stresem, jakiego doznaje nasz mózg. Dowodzi to tylko tego, że rzeczą prawdopodobną jest opisywane przez Tybetańczyków owe bardo, które jest wynikiem ich kulturowej ramy warunkującej takową interpretację.

Aerosmith - I Don't Want To Miss A Thing

W każdym razie zaciekawienie ludzi, gdy to opowiadałem sięgnęło zenitu i to fajne uczucie, gdy się produkujesz a ludzie cię słuchają. Bo to jest tak, że jednym z powodów szczęścia jest danie ludziom możliwości nauczenia się czegoś nowego. Zdobycia wiedzy, o której wcześniej nie wiedzieli…

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Cze

Człowiek jest częścią całości

Rzeczywistość jest podobna do iluzji stworzonej przez relacje pomiędzy zdarzeniami. Immanentna rzeczywistość nie istnieje tak jak kiedyś już to pisałem. Sama rzeczywistość owszem istnieje ale każda jest inna, gdyż współzależności między nami ludźmi są tak duże, że nie możemy jej zaobserwować w stricte czystej postaci, tak samo jak kwarki w fizyce które można obserwować jedynie w momencie gdy występują przynajmniej parami lub w złożonych formach. Wtedy to tworzą cząstki elementarne. Wtedy to też nabierają zupełnie innych własności niż pojawiające się oddzielnie. Na tym też polega istnienie człowieka we wszechświecie.

Znany przedstawiciel fizyki kwantowej, Albert Einstein napisał:

Człowiek jest częścią całości, nazywanej przez nas ‘Wszechświatem’, częścią ograniczoną w czasie i przestrzeni. Doświadcza siebie, swoich myśli i uczuć, jako czegoś niezależnego od reszty – jest to rodzaj optycznego złudzenia świadomości. To złudzenie jest dla nas rodzajem więzienia, ogranicza nas do osobistych pragnień i związków uczuciowych z kilkoma bliskimi nam osobami. Naszym zadaniem musi być uwolnienie się z tego więzienia przez powiększanie zasięgu naszego współczucia tak, by ogarnąć nim wszystkie żywe istoty i całą przyrodę w jej pięknie.

Traktuję to osobiście jako opis rzeczywistości który próbuję (już to dawno zrobiłem) zaszczepić w swoim umyśle, tak samo jak analizę nad pojęciem „ja”, traktując je jako złudzenie, zbiór przyciągających i odpychających reakcji oraz impulsów, które jest źródłem cierpienia. Zdobywa je człowiek podczas próby wyobrażenia samego siebie w formie tzw. pięciu skupisk - formy materialnej (intelekt, ciało), uczucia, percepcji (myśli), woli i własnej świadomości.

Wniosek: Szacunek dla dróg osobistej przemiany, które korespondują z
naturą i dyspozycjami innych istot.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Cze

Paraliź do dalszego działania

Gdy kiedykolwiek stękam do siebie w taki sposób, że paraliżuje mnie to do dalszego działania i rozmowy - zatrzymuje się i po prostu zaczynamj powtarzać następującą mantrę:

Zamknij kurwa ryj! Zamknij kurwa ryj!

A chwile po tym słyszę jak wchodzą fanfary, setki bębnów dudniących wokół mnie, trąbki, setki trąb, rogi bojowe, chóry i wszystko dzieje się z tak głębokim tonem, że całe środowisko wokół zaczyna drżeć. Błyskawice przecinają niebo, przeszywając gromami całe powietrze, huczą fajerwerki, rozwijam swoje smocze skrzydła i z wysokości 10 metrów patrząc na skruszonych rozmówców mówię do siebie:

Haha! Twoja dupa jest moja! Od teraz będziesz mnie słuchał, rozumiał i czuł wielką przyjemność.

 

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Cze

Ej to my POLACY bez hajsu i pracy

I co kurwa czytelniku czasem przecież sam wychodzisz i pijesz wódę na przystanku, napierdalasz się dość konkretnie i wtedy zdarza ci się kilka dość dziwnych rzeczy, dość nieprzewidzianych. Bez alkoholu w żaden sposób nie jesteś w stanie sobie ich wytłumaczyć. Powiedz mi kurwa, że nigdy ci się to nie zdarzyło. Bo ja dziś tak jak ty wyszedłem, wypiłem i spotkałem typowego POLAKA. Bo kim my jesteśmy typowi Polacy, kim jesteś ty? Typowy polaczku. Jesteś gościem, który zdobywa Monte Casino i obala komunizm w całej europie czy gościem tak jak ten przypadkowo spotkany Polak ze swoją historią życiową, która wygląda nie inaczej jak tak:

„Mam córkę – wyrywa mu się w monologu, podczas napoczętej kolejnej flaszce. A raczej córkę w papierach. W papierach, które z resztą też są chujowe, bo jebani biurokraci nie powstrzymali mnie przed błędem, podczas którego w konsekwencji straciłem żonę, bo kurwa byłem po próbie w zespole, w którym za PRLu grałem. Był to band reggae. Przecież widzisz, że jestem murzynem. Widać to jak na dłoni. Próba była niedaleko urzędu, do którego zawsze daleko. Wbiłem tam i nie kurwa moja wina, że pojebało mi się, a mam papiery na pijaka i zamiast Izabela Anna dałem córce Anna Izabela. I jak wróciłem do domu z papierami to żona powiedziała jedno kurewskie słowo – ROZWÓD… A że jestem z zawodu technikiem drzewnym, który pilnuje jak drzewo się dobrze tnie, nie jak hydraulik, który jest elektrykiem i zawsze go prąd pierdolnie bo jak byłem młody i miałem długie włosy i żaden bóg mnie nie wychował to nie chodziłem na religie. Siedziałem najebany i trzymałem się słupa, albo krzesła w ławce by się nie spierdolić to wtedy przyszedł do mnie ksiądz, który pierdolił, że może załatwić mi zwolnienie z zajęć, na które i tak z wiadomego powodu nie chodziłem. Jedynym warunkiem, jakie musiałem spełnić był udział w misterium, cokolwiek to kurwa jest. Poszedłem kurwa na wpół rozebrany, wziąłem ten jebany krzyż i kurwa zjebałem się na ziemie (dopisek: śmiejemy się – pierwszy upadek) poczym wstaję i znów pierdolnąłem na ziemie. Laski się śmieją na dyskotece, mimo że na nie nie chodzę, to idę do tego księdza i mówię „czy kurwa ciebie pojebało? Kolana poobdzierałem i zapierdalam z tym jak głupi”. On wtedy do mnie „Dobrze synu, choć pokaż się jeszcze tylko w kościele”. Ja jak ten głupek wiszę na tym krzyżu, ręce odrętwiałe a on pierdoli na mównicy głosujcie na radio Maryja. W tym momencie jestem gotów puścić i wyjść z tego jebanego kościoła, ale powstrzymuje mnie jedno – zwolnienie z lekcji. Wtedy to słyszę, że ostatnie odbiorniki są do kupienia w zachrystii i spierdalam się z krzyża i zaczynam wychodzić, wtedy to wszystkie dewotki padają na kolana i modlą się do mnie z płaczem. Następnego dnia, gdy pytam się „Pani Goździkowa pożycz 2 złote” ona mówi „Nie” z pogarda i żegna się w imię boga to wtedy pytam się jej „Kurwa wczoraj się do mnie modliłaś a dziś o chuj tu chodzi”.

I co teraz dalej o tym myślisz, o Polakach i o sobie Polaczku. Czy nadal jesteś gościem, który uważa się za pokrzywdzonego przez Prusów, Niemców i Rosjan Polakiem czy gościem, który chleje wódę tylko po to by wyżalić i wyrzucić z siebie swoje niepowodzenia i nieszczęście, które spotkało w życiu.

Pewnie teraz myślisz, że ten człowiek nie jest szczęśliwym człowiekiem. Tu się mylisz, jemu ze sobą i z jego rzeczywistością jest zajebiście. Pije wódę i ma nawet na to papiery, a jak coś jest chujowe to wina Kaczyńskich lub Tuska, tudzież Niemców i Rosjan. Ciekawe, czym tak naprawdę ty od niego się różnisz, może inną historią, nie Iza Anną, ale egzaminem, który zjebał profesor, bo dał trudne pytania bądź imprezą, na której nie zaliczyłeś twierdząc, że laski były chujowe, nie bacząc na to, że może to ty i twoja rzeczywistość nawaliła.

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Cze

Mikrosygnał cię zdemaskuje

Ktoś niesamowicie mądry walnął jeszcze mądrzejszy wniosek:

365 dni być jak Słońce dla drugiego człowieka.

Jak słońce, które dziś doprowadziło mnie do obłędu… Wracając do sedna. Jest takie pojęcie jak „keep smiling”. Jest też w mowie ciała coś takiego jak mikrosygnały. Do nich właśnie można zaliczyć owe angielskie „keep smiling”. Zacznę od mikrosygnałów, mikrogestów – to takie coś, które powstaje w momencie, gdy widzisz kogoś, gdy z nim rozmawiasz, gdy drzesz na kogoś mordę. To coś to na przykład rozszerzone źrenice, zaczerwienienie, pot na czole i te pe. To sygnały odbierane ponad naszą świadomością, sygnały, na które raczej mało, kto zwraca uwagę i nikt nie ma wpływu.

To bardzo ciekawe jak to jest, że gdy patrzysz na kogoś to od razu wiesz bez zastanowienia, że ta osoba ma zjebany humor… To właśnie te mikrosygnały. To one wysyłają ci miliony bitów informacji jakie ktoś emocje w danej chwili reprezentuje. Natura jest jednak przebiegła i jeżeli próbujesz kogoś oszukać tym, iż nie jesteś wcale zdenerwowany to nie spowodujesz tego, że pomniejszą ci się źrenice… wręcz przeciwnie, zrobią się większe. Tak samo z tym moim „keep smiling” – jeżeli widzisz osobę uśmiechniętą to podstawowy znak że jest:

  1. Wielkim optymistą
  2. Komunikatywną osobą
  3. Młodym wilkiem, czyli człowiekiem sukcesu
  4. Ściemniaczem

Ogólnie osoby uśmiechnięte uważa się za takie z pierwszych trzech punktów. Może się jednak zdarzyć, że po przeczytaniu takiego wpisu stwierdzisz, że od dzisiaj będziesz zapierdalał 24 godziny na dobę po ulicy, w szkole i na zakupach tylko z zajebistym bananem na twarzy. Spoko luz – może kogoś oszukasz i będziesz punktem „D”. Może się jednak zdarzyć, że zaczniesz to robić nieumiejętnie, zaczniesz wysyłać mikrosygnały sprzeczne z twoim bananowym uśmiechem, co przerodzi się szybciej niż myślisz w negatywną reakcję. Jeżeli nie jesteś dobrym aktorem „keep smiling” gówno ci pomożeo. Jeżeli jesteś urodzonym pesymistą, typową miungwą tudzież męską cipą to nic ci to nie da, bo i tak będziesz uśmiechając się miałczał ludziom pod nosem jak to ci się w życiu nie udało.

Próbować możesz…

14 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Cze

Co jak co... pot orzeźwia

W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym musi usiąść i odpocząć, powąchać kwiatek od spodu. Dziś tak zrobiłem. Usiadłem w parku, cisza spokój… niestety. Szybko pojawiło się akurat wtedy, gdy chciałem odsapnąć – głupie, namolne, pierdolone słońce. Ogrzało najpierw moje nogi, potem klatkę, a na końcu roztopiło czoło. Przycupnąłem tylko na godzinę. Przez ten czas zrobiłem się cały gorący, baaa spocony. Nagle poczułem ze zaczyna boleć łeb… A teraz siedzę i zdycham.

Coś nie tak z tym słońcem w tym roku, jakieś wyjątkowo jasne. Takie jakieś psiakieś nowe… dziura ozonowa, identyczna jak w mojej głowie. Po egzaminie z Public Relations stwierdziłem, że trzeba się napić zimnego piwa. Stary rynek, godzina 9:59. Puby się otwierają. Spragniony Koval wpada. To chyba jakiś nałóg. Tak to nałóg. Ale jaki orzeźwiający…

Wniosek: Nic nie orzeźwia tak jak zimne studenckie piwo

Doop - Doop

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Cze

Wildeckie słoneczka

A wszystko zaczęło się tak spokojnie. Standardowy wypad na kręgle, a tu już dramat. Nie osiągnąłem minimalnego planu 100 punktów. Potem szybka jazda wózkiem po parkingu w centrum handlowym i pomysł aby jechać nad Rusałkę (takie jezioro w Poznaniu). Jak powiedziałem tak się stało.

W drodze, w lasku golęcińskim niczego nie podejrzewając mijamy czerwony samochód. Zawraca i jedzie za nami. Zaczyna się ciemnica (było ciemno kurwa), nie było świateł, więc było kurewsko ciemno. Jedyne, co mogłem zobaczyć to komary przelatujące przed naszym samochodem, od których odbijające światło z samochodowych reflektorów rozświetlało drogę oraz siedzące za moimi plecami trzy piękne niewiasty … i … Alberta (sic!). Jadąc tak w wesołym towarzystwie… gryzących komarów i rozchichotanych dziewczyn, w doborowych humorach stało się to. Czerwony Fiat Stilo okazał się policyjnym samochodem, a my podejrzanymi, dealerami, tudzież przestępcami. Efektywne zatrzymanie, podlatują, karzą wyłazić z auta i wykładać wszystko, co mamy w kieszeniach (nawet Palmtopa mi sprawdzali, czy nie jest kradziony). Minęło trochę zanim cała procedura dobiegła końca. Prawie zjedzony przez komary tej pięknej upo… upalnej nocy stwierdzamy, że czas się wyspać. Po drodze monopol z obowiązkową zimną Coca Colą, która wybucha nieco później w samochodzie.

Chwilę później wszystkie wydarzenia (zatrzymanie przez policję, wylana cola, kręgle) to pikuś. Na klatce podlatuje do mnie coś w rodzaju 2 kobiet. Prosi o pomoc. Okazuje się ze nie mogą wejść do mieszkania (w środku jeszcze 2 kobiety – miasto kobiet yea…). Próbując jak męska cipa otworzyć te zasrane drzwi ze złamanym kluczem w zamku rezygnuję po pięciu minutach. Wtedy to, też pada z mych ust pytanie „a mogę je wypierdolić?” (dop. aut. chodzi o drzwi rzecz jasna). „Jasne, kurwa my chcemy tylko wejść”.

Przypominam, jest godzina 2 w nocy, 99,99999% ludzi śpi. Cisza. Spokój a tu nagle Koval bierze mały rozbieg i za 5 razem drzwi wypadają. Efektownie i prawie jak z amerykańskich filmów. Jednym słowem był to drugi mój pierwszy raz…

Można rzec – działo się… Był klimat.

20 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Cze

Piotruś ma talent...

Zastanawiałeś się kiedykolwiek, jaki masz talent? Może do biegania, matematyki, języków, a może do robienia kupy? Do czego ja mam talent?

WSZYSTKIEGO! Zobacz… Rodzisz się, matka się raduje, ojciec jest dumny, siostra cię wkurwia a brat cię bije. Przychodzi ciotka i mówi – „Oooo jaki fajny bobas, ciekawe co z niego wyrośnie?”.

Mija rok, dwa. Zaczynasz myśleć, rozwijasz się, chodzisz. Zaczynasz biegać, mówić, czytać i pisać. Spotyka cię babcia i mówi „Piotruś – masz talent do pisania. Będziesz wielkim pisarzem…”. Spotykasz jeszcze w ten sposób w swoim krótkim życiu kilka osób. Każda stwierdza podobnie – „Pituś – masz siłę przekazu poprzez pisane słowo. To talent literacki”. W tym momencie myślisz – „O kurwa”, słyszysz „pstryk” i zapala się żarówka. W tym momencie zaczynasz rozwijać tę umiejętność, zaczynasz czytać coraz więcej książek, pisać opowiadania. Pani w szkole cię chwali. Znowu czytasz i piszesz więcej. W końcu idziesz na studia polonistyczne na Uniwerku w Poznaniu. Wszyscy, którzy czytają twoje teksty chwalą je, każdy, kto cię spotyka – mówi, że masz talent. A to po prostu umiejętność, którą posiadasz od urodzenia, po prostu ją rozwinąłeś dzięki tym osobom, które spotkałeś na swojej drodze, tym, którzy cię chwalili, byli dumni i tym którzy pozytywnie cię krytykowali. To był zwykły marketing i reklama. Sprzedali ci pewną wizję, kim możesz zostać. Bohater Piotruś się jej trzyma. A przecież mógł zostać aktorem, muzykiem albo przystojnym hydraulikiem. Został tak zmotywowany, że jednak został pisarzem, nauczycielem polonistyki. Nie umie prać, prasować, szyć… nie umie liczyć całek, nie potrafi powiedzieć, co to przychód (nie ma definicji przychodu wykształciuchu!), nie umie sporządzić strategii przedsiębiorstwa X, nie wie jak działa mózg. On po prostu ma talent do pisania.

Czasem na ulicy widzę ludzi chodzących bez celu. Osoby mające mega kosmiczne, między galaktyczne standardy. Niewiedzących, co mają ze sobą zrobić. Albert Einstein powiedział takie mądre słowa:

Twoja wyobraźnia ustala granice.

Tak to twoja, moja, wasza wyobraźnia jest ostateczną granicą. Wyobraź sobie, że możesz pięknie malować, być jednocześnie poetą, grać zajebiście na gitarze i pracować jako dyrektor reklamy i marketingu w Unileverze. Mhmmm powiesz „niemożliwe”? Możliwe… Był taki genialny geniusz (tak go reklamowali w szkole podstawowej) – Leonardo da Vinci. Był malarzem, architektem, filozofem, muzykiem, poetą, matematykiem, mechanikiem, anatomem, geologiem i Allach wie, kim jeszcze. Jak on potrafił - to i inni też potrafią. Ważne, aby nie ulegać złudzeniu, że można rozwijać tylko jeden talent, talent który wmawiają ci że masz. Masz ich wiele. Pozwól je w sobie odkryć.

14 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Cze

Trends hunters atakują!

Zaobserwowałem fajną prawidłowość w pewnych miejscach, które dość często odwiedzamy. Jeszcze nie wiem, co to oznacza i dlaczego tak jest, ale zauważyłem, iż w momencie, gdy wchodzisz do sklepu obuwniczego typu Nike, Adidas itp wszyscy (a na pewno większość tych, co cię widzą i szukają obuwia) zaczynają dosłownie gapić się na twoje buty. Gdy wchodzisz do Big Stara gapią się na twoje spodnie, a gdy wchodzisz do Wólczanki najpierw patrzą na twój ubiór zanim spojrzą na coś więcej.
(I niech mi już nikt nie wkręca że ludzie nie są powierzchowni ok?)

To ciekawe jak to ludzie prawdopodobnie z czystej z ciekawości (bądź nie) porównują się z innymi, by samemu wybrać coś dla siebie. Przypuszczam, iż wynika to z tego, że większość osób uważa, że będąc typowym szarakiem jest się fajnym, wzbudza się zaufanie, czy też inne pozytywne emocje.

Dlatego też jest to jeden z takich powodów, że w pewnym momencie osoba wyróżniająca staje się typowym przedstawicielem głupiej masy, bo wszyscy podpierdalają jej pomysły na własny użytek (wizerunek), a ten, kto był szmaciarzem zostaje zajebiście ubranym…

Jak to mówią – ostatni będą pierwszymi. Tak było ze mną, jako pierwszy ponad 4 lata temu zrobiłem sobie irokeza (identycznego, jakiego mam teraz), po czym musiałem cholerstwo ściąć, bo denerwowało mnie to, że po niespełna krótszym okresie niż zrobienie kupy takiego samego (identycznego) miało 30% kolesi.

Morał jest taki, że będąc chcąc czy nie chcąc wyróżniającym, musisz liczyć się z tym, że prędzej czy później zostaniesz nazwany plagiatorem mimo, że byłeś jednym z pionierów, a twój pomysł na wizerunek przerodzi się w gówno wartą masową tandetę…

Dowód? Wystarczy popatrzeć na to jak i w czym chodzą ludzie we Francji, USA itp…. Dodaj do tego 3-4 miesiące i się dowiesz, kiedy moda będzie u Nas. Pół roku temu Eliza z Sydney pisała, że u nich zaczęła się straszna moda na surferów i ciuchy w ich stylu. Dziś wchodzę do Reserved, Cropp’a i widzę ciuchy właśnie o takim designu. Zajeboza.

Wniosek: Trends hunters atakują

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Cze

Codziennie masz jeden dzień życia, czyli jak powstały wielkopolskie makowce

Oglądam sobie z ciekawości zdjęcia Olivera Toscaniego. Tego fotografika niektórym nie trzeba przedstawiać. Miałem na początku wrzucić jedno zdjęcie, które w swojej prostocie daje bardzo wiele do myślenia, aczkolwiek trzeba sobie tekst przetłumaczyć…

img
Every day we have one day

Ale jeden cały album mnie bardzo zaciekawił. „From sunset to sunrise”… Ukazuje wycinki czasowe, co kto i gdzie robi w danym momencie, przedstawia różne części świata pomiędzy zachodem a wschodem słońca. I tu tkwi diabeł. Toscani nie oszczędził Afganistanu, UK, USA, Japonii … i …(zgadłeś) Polski. To, że naszego pięknego kraju nie było by nic dziwnego. Lecz mój niedowidzący wzrok doznał w pewnym momencie szoku, gdy odpaliłem część poświęconą narkotykom:
I ćwiartka = godz. 4:20 – Amsterdam, Holandia (tablety na języku kolesia dziewczyny)
II ćwiartka = godz. 2:16 - Johannesburg, Południowa Afryka
III ćwiartka = godz. 2:37 – Bukareszt, Rumunia (wąchanie kleju)
IV ćwiartka = godz. 3:28… i zgadnij co tu widać… Tak brawo – Polska. Zdjęcie przedstawia kolesia zrywającego mak, dla mnie nie było by w tym nic wyjątkowego gdyby nie to, że akcja dzieje się w Kaliszu, moim rodzinnym mieście. Jestem w szoku. Nie wiedziałem, że mieszkałem w zagłębiu maku. Już wiem, dlaczego w południowej Wielkopolsce, w KALISZU tak bardzo lubi się makowce, a mama tak często je piecze. Wydało się!

img
Kalisz znikł w gęstwinie maku...

Sunfreakz Feat Andrea Britton - Counting Down The Days Fonzerelli

Btw. Polecam książkę Toscaniego – „Reklama - Uśmiechnięte Ścierwo”.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Cze

Niektórzy mają Teletubisie, a ja mam Muppeciątko

Z kolejnej serii dziwactw Kovala...

img img

Wzieliśmy sobie z jednego z poznańskich House'ów starą dekorację - wielkiego Muppeta. Jeździliśmy z nim po mieście, potem 120 km do Kalisza. Kumpela wkręciła nawet rodzicom, że jedzie z nowym narzeczonym, który będzie u nich spał. Nazwaliśmy go Marek...

Wniosek: Marek jest spoko

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

6 Cze

Jak zwykle ludzie nie wierzą w GUS

Po kręglach przechadzam się po Starym Rynku, w każdej restauracji:

Kucharza zatrudnię.

A na Onecie czytam, że bezrobocie spadło w okresie od kwietnia 2006 do końca maja 2007 o 5,5%, z czego najwięcej w moim województwie wielkopolskim o niecałe 7,5%.

Szkoda jedynie, że spadło ono głównie wśród osób nie specjalistów, wśród „tańszej” siły roboczej jak kucharze, robotnicy fizyczni, budowlańcy, sprzedawcy, pracownicy produkcji itd.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ludzie jak zwykle nie wierzą liczbom, które mówią same za siebie, nie dostrzegają tego, co się dzieje w naszej gospodarce, wolą sobie jak zwykle ponarzekać i wkręcać sobie bajkę, że to wszystko przez tych, którzy wyjechali. Jak widać pojęcie ludzi o podstawach funkcjonowania państw pod względem ekonomicznym jest znikome i lepiej (łatwiej) się interesować lustracją niż zjawiskami mającymi bezpośredni wpływ na życie. Stwierdzam, że 5,5 % to jest jakieś 116 tysięcy bezrobotnych, nie sądzę aby tylu wyjechało, nie sądzę by wyjechali właśnie ci zarejestrowani bezrobotni. Struktura wyjeżdżających jest nieco inna, są to przeważnie młodzi ludzi, znający język i mający jakieś tam wykształcenie, przede wszystkim osoby odważne. Nie wyjeżdżają stare lenie, którym się robić nie chce, a ja przyjmuje ich, jako 1/3 tych, co są zarejestrowani (tzw. bezrobocie naturalne). Z nich nic już nie będzie, bo nie są gotowi podjąć pierwszej pracy za płacę minimalną, wolą brać zasiłek, bo przynajmniej siedzą w domu lub żebrać na ulicy, prowokując mnie, abym dał jakiś grosz. Nie ma chuja – nie daje nigdy.

Sean Paul Ft Rihanna - Break It Off

Wniosek: Do roboty jak się chce żreć.

17 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

5 Cze

Ludzkie parcie na zmiany

W nocy naszła mnie pewna myśl, na którą zasięgnąłem szerszej fachowej wiedzy. Otóż chodzi o to, że na świecie jest ogólny trend parcia na zmiany. Nawet w Polsce możemy go zaobserwować – rewolucja moralna, lustracja od teraz i takie tam… Ludzie są przeciwni i tego z lekka nie rozumiem, bo rozpatrzę to typowo filozoficznie, bez uwzględnienia czy jest to zmiana dobra czy zła (na pewno dla kogoś pozytywna, dla kogoś negatywna). Otóż gdybyśmy nie chcieli zmian w naszym życiu to po prostu jednym słowem stalibyśmy w miejscu. Stanie w miejscu ma pewną właściwość związaną ze stabilnością. Socjologowie wpajają nam, że niestabilność jest przyczyną konfliktów i zatargów. Odwołam się do historii. Takie wielce stabilne społeczeństwa jak Egipcjanie, Majowie już nie istnieją. Ich kultura upadła. Natomiast dzisiaj najbardziej niestabilnym społeczeństwem są Amerykanie. Mają nadzwyczajne parcie na zmiany, dowodem jest niezwykle szybki rozwój tego kraju i technologii, które towarzyszą progresowi.

Nawet wielcy filozofowie odnajdowali w zmianach coś pozytywnego, coś bardzo znaczącego dla nich samych, a co za tym idzie dla społeczeństwa. Taki Tales z Miletu twierdził, że wszystko leży u podstaw wody, że woda jest najważniejsza i że wszystko jest z wody. Że dzięki wodzie rośliny rosną, owoce i pokarm jest soczysty a człowiek funkcjonuje. Jak wiadomo składamy się z ponad 90% z wody, dzięki wodzie wydalamy toksyny. Sens tego twierdzenia do dziś funkcjonuje. Tylko jego wiedza naukowa nie pozwoliła na dogłębne wytłumaczenie tego problemu.

Podobnie Heraklit z Efezu i jego słynne Panta Rei (wszystko płynie). Również oddaje ducha zmian. Nic nie stoi w miejscu. Sam za podstawę wszechświata uznawał to, że żyje on śmiercią tego, co spala. Właściwie sens do dzisiaj został zachowany, bo wiemy że słońce świeci poprzez zachodzące w nim procesy związane ze spalaniem min. wodoru.

Gdybyśmy nie mieli parcia na zmiany to nasz mózg też musiałby przestać funkcjonować, wszystkie zachodzące w nim procesy uległyby zastopowaniu. Brak aktywności elektrycznej mózgu spowodowałby deficyt, absolutny brak emocji.

Zenon z Elei konkludował, że pojęcie ruchu nie istnieje. Pisał nawet o tym D4 w postaci swojego komiksu. Uważał, że Achilles nigdy nie dogoni żółwia tylko przez to, że aby do niego dobiec musi przejść połowę połowy drogi, która następnie znów ma swoją połowę. W ten sposób poruszałby się w nieskończoność. Niestety tę tezę można bardzo łatwo obalić, bo jak by się zastanowić, co to jest nieskończoność i do czego dąży to można w prosty sposób dojść do takiego wniosku (z matematyki pojęcie granicy i nieskończoności), że wszystko, co dąży do nieskończoności, tudzież suma nieskończoności zawsze da 1.

Jeden z ówczesnych filozofów z Harvardu wysnuł tezę, że wrażenia fenomenalne nie odgrywają żadnej roli w naszym mózgu. Jak sam twierdzi można to udowodnić (udowodnił) matematycznie. Bierzesz plik kartek i puszkę białej farby. Pierwszą kartkę malujesz tą farbą, poczym do puszki wkrapiasz dokładnie jedną kroplę czerwonego barwnika. Malujesz następny kawałek papieru i znów dodajesz czerwony barwnik. Robisz to do tego momentu, gdy pierwsza będzie biała a ostatnia kartka czerwona. Teraz jak zaczniesz się przyglądać im dochodzisz do wniosku, że 1 jest taka sama jak 2, 2 jest taka sama jak 3, 45 jak 46 itd. Znając logikę stwierdzamy, że relacja podobieństwa jest przechodnia. W związku z tym, że 1 i 2 jest tak samo, 24 i 25 jest tak samo to w końcu dojdziemy, że pierwsza biała i ostatnia czerwona kartka jest taka sama. Jednym słowem wychodzi na to, że czerwone jest tym samym, co białe.

Aczkolwiek z drugiej strony jest to do obalenia, gdyż klasycznej logiki nie można stosować do percepcji. Prosty przykład: dziecko jest podobne do matki, ale jest również podobne do ojca. Z relacji przechodniej wynikałoby, że matka jest podobna do ojca, a przecież tak nie jest.


Jak widać na powyższych przykładach, starożytne spory dotyczące świata nie są wcale tak przestarzałe jak mogłoby się wydawać. A co z dzisiejszym problemami ludzkości? Jednym z takich dużych jest spór o to czy rzeczywiście w próżni nie ma nic. Wysnuto jakiś czas temu teorię, iż istnieją w niej tzw. cząstki wirtualne. Trudność ich zbadania polega na tym, że poruszają się z prędkością światła (przeskakują z jednego miejsca na drugie). Ich swoboda objawia się podlegającym cały czas zmianom i oddziaływaniem non stop z otoczeniem. Teoria cząstek wirtualnych w pewien sposób wiąże się z teorią zmysłów czynnych polegającej na tym, że dość długo wierzono w takie przekonanie, iż istnieją atomy duszy, które pobudzone wylatują np. z oka, odbijają się od przedmiotów i wracają z powrotem. W ten sposób ludzkość tłumaczyła sobie jak powstaje obraz w naszym umyśle i jak działa zmysł wzroku. Epikur w ten sposób tłumaczył również cechę ludzkiego umysłu i świadomości, pozwalająca człowiekowi samemu decydować o swoich czynach i nie być całkowicie zdeterminowanym przez los, instynkty czy siły wyższe– atomy duszy odchylają się i przez to powodują wolną wolę. Dziś można to zinterpretować, jako starożytną teorię neuronów. Nie bez znaczenia do dziś w naszej kulturze funkcjonuje powiedzenie:

Świecić oczami

Innym przykładem rozważań filozoficznych, które 2000 lat później w 1915 roku zmieniły diametralnie naukę i świat był Arystoteles, który uważał, że zmienna i stała współdziałają ze sobą. Uważał, że zmienna to forma, a stała równa się materii. A wszystko, co się zmienia dotyczy formy, natomiast materia zawsze pozostaje bez zmian. Albert Einstein publikując ogólną teorię względności w 1915 roku potwierdził to min poprzez wzór E-MC do kwadratu (materia = energii).

Jeżeli jesteśmy już przy teorii kwantów, to wśród odmian modelu standardowego, dodajmy, jest taka, która doprowadza ewolucję kosmosu do punktu zwanego Omega i rozważa warunki, przy których drugie prawo termodynamiki nie prowadziłoby do śmierci cieplnej wszechświata. Punkt Omega jest samoprogramującym się procesem obliczeniowym z aktualnie nieskończoną pamięcią. W skrócie polega to na tym: gdyby wszechświat zaczął się kurczyć to wszystkie linie świata schodziłyby się do jednego punktu. To właśnie miejsce to owy punkt omega. Jest on informacją o historii całego świata (teoria kwantowo-relatywistyczna).

Platon jednak uważał i postrzegał świat nieco prościej: idee i min. wiedza istnieją niezdolnie od woli człowieka. Rozwija się je poprzez kontemplacje, a wiedza jest rozpoznaniem. Nauka jest przypomnieniem tego, co już wiem. Niestety nie do końca Platonowi nie udało się to udowodnić gdyż dziś wiemy, że każdy z nas przy pomocy swojego umysłu widzi, co innego. Koncepcja i myślenie oparte są na formach działania umysłu, które tworzą się w dzieciństwie i uczenie polega na utrwalaniu tego, co już powstało wcześniej. To, że obserwujemy nowe związki to widzimy tak naprawdę stany swojego umysłu związane z postrzeganiem, z wrażeniami i formowaniem pewnych połączeń. Bo kiedy poznajemy coś, co jest aktualnie, to jest to, co mamy w pamięci roboczej (dla fanów Windows to schowek, dla mnie to umysł). To, że pamięć skojarzeń może pobudzić się na nieskończenie wiele sposobów poprzez doznania i wrażenia zaobserwowane np. w dzieciństwie (jest ich tak dużo, że większości z nich w ogóle nigdy nie aktywujemy) świadczy o tym, że tkwi w nas niewyczerpany potencjał, a to, co aktualnie możemy przeżyć jest bardzo małym ułamkiem tego, co w nas tkwi.

W XXI wieku robi się badania na dzieciach. Wnioski z tych badań są takie, że wszystko formuje się w pierwszych momentach naszego życia. To, co widzimy to są cienie prawdziwego świata. Jest on filtrowany przez mózg z tego względu, że zbyt wiele informacji dociera do nas poprzez zmysły. Mózg musi jakoś nad nimi zapanować i je uprościć. Wtedy to produkuje materiał dla naszych wrażeń i doznań. Świat tak naprawdę widzimy przez pryzmat naszych doświadczeń. Mimo, że w świecie Idealnym nie żyjemy to możemy go sobie jedynie takim wyobrazić. Uśredniamy swoje doświadczenia i posługujemy się skrótami myślowymi (teoria kategoryzacji). Za to jak patrzymy to nasze oko widzi tylko szkic, resztę dodaje nasz umysł (wypełnia szczegółami) tym, co wcześniej kiedyś zaobserwowaliśmy. Gałki oczne poruszają się tak szybko i zbierają powierzchowne informacje (Eye tracking). Czasami zapytany o szczegóły nie jesteś w stanie odpowiedzieć na banalne pytanie, „co trzymała w ręku kobieta?”. Dowodem na to jest moment, w którym widzisz ogon szczura. Włącza ci się lampka ostrzegawcza, jesteś gotowy do obrony, mimo że tak naprawdę widzisz mały fragment ogona. Nie jesteś w stanie ocenić czy jest to fragment linki czy szczur. Ale mimo tego twój mózg dopisuje ci wszystkie szczegóły, tylko po to byś mógł stwierdzić, że jest to jakiś przedmiot, zwierze czy osoba, którą kochasz.

img
Eye tracking w marketingu (merchandising)

Ludzie czasem myślą, że żyją w świecie czterowymiarowym (4D). Uważają, że postrzegają świat trzema wymiarami przestrzeni oraz czasem (łącznie 4 wymiary). Model Randall-Sundruma rozpatruje już 5 wymiarów. Tak naprawdę uważam, że można ich wyróżnić o wiele więcej, chociażby uczucia, emocje…

Ile razy dotykamy się świata rzeczywistego, to chcemy by był on jak najbardziej zbliżony do idealnego. Już jakiś czas temu pisałem o tym, iż nasza rzeczywistość nie istnieje. Nie poparłem tego dowodami w praktyce. A jednym z takich przykładów może być to, że ilekroć coś zmierzymy, to przyjdzie ktoś, kto zmierzy to lepiej. Ilekroć zrobisz coś, w przekonaniu, że zrobiłeś to idealnie, zawsze zjawi się osoba, która zrobi to lepiej.

Wniosek: Chęć poznania, parcie na zmiany to rzeczy silniejsze ode mnie.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

3 Cze

Leczy i jest lepsza od amfetaminy

Joga to niezły wysiłek. Naprawdę można nieźle się spocić i to przy byle, jakiej pozycji stojącej. Ashtanga Yoga, to dopiero musi być hardcore. Podobno po miesiącu będzie widoczny efekt. Mawiają, że jest lepsza od Viagry, aspiryny, a także amfetaminy. Leczy bóle głowy, astmę, bezsenność, depresję i otyłość.

img
Pozycja stojąca w jodze

Jednym słowem polecam. Zobaczymy jak długo wytrwam. Na razie całe ciało mnie boli.

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Cze

Przyszłość jest piękna. Jak rozwój technologii informatycznych zmieni nasze życie za 30 lat?

Łatwiej będzie zrobić sztucznego profesora niż kierowcę buldożera
Herbert Simon, pionier AI i laureat nagrody Nobla.

Przewidywanie przyszłości jest zawsze trudne. Można by się kierować jedną z moich maksym życiowych, która brzmi „To, że nie udało ci się do tej pory nie znaczy, że się nie uda w przyszłości”. Czy nie zastanawiałeś się jak będzie wyglądał świat za 10, 20, czy tez 30 lat? Jak się zmieni w skutek rozwoju technologii? Jaki to będzie miało wpływ na biblioteki, książki, na nas samych?

To jak to jest trudne wskazuje nam Reguła Silicon Valley (Doliny krzemowej), by nie robić planów na dłużej niż dwa lata. Nie sposób jest przewidzieć tak naprawdę jak dokładnie zmieni się i w jakim kierunku podąży technika i ludzie, którzy ją tworzą.

10 lat temu nikt nie przewidywał, że Internet i telefony komórkowe będą tak ważne. Nikt nie snuł wielkich planów na takie tematy jak banki internetowe, elektroniczne płatności, Web 2.0 itd.…

Przyszłość będzie jeszcze dziwniejsza niż możemy przypuszczać, a zmiany są coraz szybsze, tempo będzie nadal rosło. Dokąd to doprowadzi?

Krótki kalendarz wydarzeń ważnych dla zrozumienia przyszłości.

  • 12 mld lat temu: Big Bang: powstaje Wszechświat;
  • 4-4.5 mld: Powstaje Ziemia.
  • 3.8 mld: Najstarsze bakterie.
  • 600 mln: Eksplozja form życia.
  • 40.000r. p.n.e.: Rozprzestrzenia się Homo Sapiens Sapiens
  • 5.000r p.n.e.: Pierwsze pisane dokumenty
  • 500r: Świat pełen jest magii,
    zaraza zabija całe wioski i miasta.

Przyspieszenie...

1543  

Kopernik, początek rewolucji naukowej

1687

Newton, początek szybkiego rozwoju fizyki

1859

Darwin, rewolucja teorii ewolucji

1888

H. Hertz, odkryto fale radiowe

1925

Odkryto mechanikę kwantową, podstawę rewolucji technologicznej (podstawa rozumienia zjawisk półprzewodników, obwodów scalonych i wszystkiego, co się składa na budowę komputerów.

1940-1949

Zbudowano pierwsze komputery

1947

Wynaleziono tranzystory

1959

Wynaleziono obwody scalone

1971

Pierwsze mikroprocesory

1981

IBM PC, i 3 lata później Apple Macintosh, zmieniają wyobrażenie o komputerach

1994

Pojawia się WWW (CERN, NCSA);
Rządy USA, W. Brytanii, Japonii i Nowej Zelandii zakładają serwery WWW,
w Internecie szybko pojawiają się sklepy, banki i stacje radiowe.

1995

Firmy Internetowe pojawiają się na giełdzie;
po 10 latach prac badawczych powstaje CyCorp, firma pracująca nad technologią "zdrowego rozsądku" w oparciu o system ekspertowy dysponujący "globalną ontologią".

1997

Moc obliczeniowa komputerów wzrasta do poziomu 1/10.000 Ludzkiego mózgu.
Kasparow przegrywa z Deep Blue, wielu ludzi nie może w to uwierzyć;
komputery dowodzą twierdzenia, z którymi nie radzą sobie matematycy;
komputery coraz lepiej rozpoznają twarze (Polska policja posiada program do rozpoznawania twarzy na podstawie obserwacji z kamer wideo) i zamieniają mowę na tekst.

1998

  • Bezprzewodowe notesy PDA (Personal Digital Assistant) współpracują z telefonią komórkową;
  • Po 3 latach rozwoju WWW jest wszędzie;
  • Transakcje pomiędzy ludźmi a systemami sterowanymi głosem stają się częste (pierwsze transakcje potwierdzane głosowo);
  • Bazy danych przyjmują polecenia głosowe, są już komercyjne systemy do dyktowania tekstu;
  • Samochodowe systemy nawigacyjne używają komputerowych map i GPS;
  • Komputer prowadzi samochód bez udziału człowieka przez całe USA ze średnią szybkością 70 mil/h;
  • Nieudane próby wprowadzenia elektronicznych książek - niedojrzała technologia

1999

  • Inicjatywa UE budowy społeczeństwa informacyjnego (eEurope),
  • Internet uważany jest za kluczowy czynnik wzrostu;
  • Sprzedaż firmy Intel przez WWW osiąga 1 mld $/miesiąc.
  • Ewoluujące wirtualne Babyz (sztuczna inteligencja w grach)
  • Awatary o sztucznych "osobowościach" pojawiają się w laboratoriach;
  • pierwsze roboty - zabawki, pieski AIBO;
  • superkomputery o szybkościach 1012 op/sek i pamięciach 10 GB RAM, rzędu 1/1000 ludzkiego mózgu.
  • Pierwsze eksperymenty pokazujące możliwość zbudowania kwantowego komputera;
  • Przeszczepiono głowę małpie, można będzie przeszczepić głowę człowiekowi;
  • Implanty do nerwu ucha stosuje się rutynowo;
  • Sztuczne siatkówki (aktualnie testy kliniczne)
  • Bezpośrednie podłączenie kamery do kory wzrokowej;

2000

  • Zakończono 5 lat przed planowanym czasem mapowanie ludzkiego genomu; dla bioinformatyki moc komputerów to prawie wszystko;
  • Komórki macierzyste wszczepione do mózgu zamieniają się w neurony;
  • Urządzenia gospodarstwa domowego (lodówki, mikrofalówki) podłączone do Internetu;
  • Automatyczne tłumaczenie stron WWW pomiędzy wieloma językami (niezłe, chociaż niedoskonałe);
  • Kurtki z wbudowanymi komputerami (Levis i Philips) i projekcją obrazu na siatkówkę;
  • W Internecie można porozmawiać z wieloma (niezbyt inteligentnymi) botami, np. Johnem Lennonem;
  • AI wykorzystywane jest w coraz większym stopniu w grach;
  • Okulary 3D do oglądania wideo i gier komputerowych (obraz rzutowany na siatkówkę);
  • Roboty tworzą roboty, obserwowane w środowisku i automatycznie ulepszane przez programy oparte na algorytmach ewolucyjnych;
  • Grupa Andersena (Caltech) podłącza obszar kory ciemieniowej odpowiedzialny za planowanie ruchu (Parietal Reach Region) mózgu małpy do komputera; wcześniej sterowano w ten sposób ruchem ramienia robota na odległość 900 km.
    pierwsze roboty rozpoznające emocje i reagujące w emocjonalny sposób;
  • Co sekundę rodzi się 500 mln tranzystorów (koszt jednego ok. 1/10.000.000 $) i 10 mld neuronów; wkrótce proporcje się odwrócą. Koszt produkcji 1 tranzystora jest mniejszy niż koszt drukowania 1 litery.
  • W niektórych dziedzinach nauki ponad 90% czytanych prac pochodzi z Internetu; doskonałe archiwa specjalistyczne automatycznie indeksują wszystkie dostępne w Internecie prace oceniając je według liczby cytowań;

2001

  • Pokazano system komputerowy tłumaczący na żywo z dokładnością 90%;
  • IBM skonstruował 7-bitowy komputer kwantowy;
  • Telefony, palmtopy, samochody rozpoznają proste polecenia słowne;
  • Technologie "cyfrowego papieru" i polimerowych ekranów obiecują doskonałe wyświetlacze grubości kartki papieru;
  • Plany książki z kartkami z cyfrowego papieru zawierającej całą Bibliotekę Kongresu USA (ok. 20 TB tekstu).
  • Pojemności dysków komputerowych rosną szybciej niż zawartość danych w podręcznych komputerach
  • W Japonii wprowadzono 3 generację telefonii komórkowej: integruje telefony, podręczne notesy, kamery cyfrowe, odtwarzacze muzyczne, dostęp do Internetu;
  • W USA 40% ludzi słucha radia przez Internet;
  • Mózg węgorza kontroluje ruchy robota; układy biologiczne sprzęgane są ze sztucznymi w nadziei ominięcia paraliżu.

2002-2007

  • Pojawia się pokolenie "always on", zawsze w wirtualnym otoczeniu; komputery w ubraniach staną się powszechne w bogatych krajach;
    zapis zdarzeń całego życia staje się realny;
    czujniki monitorujące zdrowie znajda się w toaletach i koszulach (life shirts);
  • Pojawią się infosystemy personalne, podobne do samochodowych, dostarczające przez okulary projekcyjne informacji, np. przewodniki miejskie;
    pierwsze gry wirtualnej rzeczywistości z 3-wymiarową grafiką, efektami zapachowymi i dotykowymi;
    dyktowanie tekstu staje się powszechne; pojawią się przystawki do telefonów tłumaczące na żywo;
  • Nareszcie pierwsze użyteczne roboty domowe do prostych prac typu sprzątania czy pomagania osobom niesprawnym;
    prosty dialog z komputerem wyposażonym w "zdrowy rozsądek", w eksperymentalnych systemach z rozpoznawaniem gestów i prozodii;
  • Pierwsze programy typu "osobisty awatar" wysyłane, jako agenci programowi znający nasze upodobania i reprezentujący nas w wielu sytuacjach.
  • W Japonii montuje się czujniki informujące o stanie zdrowia (min w toaletach)
  • Znacznie postępy w sprzężeniu mózgów zwierząt i komputerów, można grać z komputerem szybciej niż używając klawiatury; małpy sterujące myślą kursor na ekranie uczą się działania bez ruchów rąk.
    Powstają pierwsze projekty globalnych symulatorów mózgu.
  • Percepcja i kontrola ruchu to bardzo złożone problemy, wymagające ogromnych mocy obliczeniowych.
  • Sprawdzanie cen w sklepach np. skąpiec, ceneo

2008-2010

  • Technologia zdrowego rozsądku pozwala na wyszukanie dowolnej informacji i inteligentne odpowiadanie na dowolne pytania;
  • Komputer za 1000$ osiąga wydajność rzędu 1/1000 mózgu (1012 op/s) a superkomputery szybkością dorównują mózgom; komputery stają się niezbędnymi partnerami w podejmowaniu decyzji;
  • Tłumaczenie na żywo (przez telefon lub PDA) używane będzie rutynowo;
  • Media, telekomunikacja i technologie informatyczne są ściśle połączone, większość czasu spędzamy w otoczeniu urządzeń podłączonych do sieci;
  • Pierwsze serwery WWW 3D pokazują możliwości cyberprzestrzeni i teleimersji;
    większość transakcji w elektronicznych sklepach i urzędach zachodzi pomiędzy człowiekiem i awatarem;
  • Tradycyjne nauczanie zastępowane jest systemami automatycznymi;
    muzycy nagrywają płyty ze sztucznymi jamerami;
    pierwsze roboty-zabawki i roboty opiekuńcze rozpoznające i wyrażające całą gamę emocji;
  • "exoszkielety" nakładane do wspomagania cięższych prac fizycznych;
  • Pojawiają się chimery powstałe w wyniku zabaw genetycznych;
  • Opanowanie wszystkich wirusów (HIV)
  • Niewidomym, głuchym, sparaliżowanym i furiatom wszczepia się coraz więcej elektroniki do mózgu;
  • Młode pokolenie nie ma czasu na czytanie książek: informacja dociera na żądanie, na rynku jest bardzo dużo filmów generowanych komputerowo przez małe studia filmowe;
  • Ekonomia krajów rozwiniętych kwitnie, chociaż brakuje projektantów awatarów
  • Profesor i nauczyciel robot
  • Systemy improwizujące muzykę, sztukę na żywo

2011-2020

  • Za 1000 $ kupić można komputer dorównujący mocą obliczeniową ludzkiemu mózgowi; sztuczne mózgi przestają być fantazją;
  • Komputery podejmują większość decyzji lepiej niż ludzie;
  • Wszystkie materiały kiedykolwiek wydrukowane dostępne są na zawołanie przez bezprzewodową supersieć;
  • Komputery kwantowe rozwiązują zagadnienia niedostępne naszym umysłom;
  • Rozpoznawanie gestów, nastrojów i emocji pozwala na naturalną komunikację z artilektami;
  • Cyberprzestrzeń jest podstawowym medium komunikacji pomiędzy ludźmi i z artilektami;
  • Okulary 3D stwarzają złudzenie rzeczywistości;
  • Pojawiają się interfejsy wrażeń dotykowych;
  • Bezpośrednia integracja z mózgiem pozwala na rozszerzenie doznań zmysłowych i możliwości poznawczych (rozpoznawanie emocji)
  • Komputery wbudowane są we wszystko i przestają być widoczne;
  • Świat pełen jest inteligentnych przedmiotów;
  • Komputery projektują nowe, które projektują następne
  • Roboty o różnych kształtach spotyka się na każdym kroku;
  • Pojawiają się komputerowi artyści;
  • Udział ludzi w odkryciach staje się coraz mniejszy, teorie układów biologicznych są zbyt skomplikowane dla ludzi;
  • Rozwijają się związki emocjonalne pomiędzy ludźmi i awatarami;
  • Tylko niewielka część ludzkości bierze udział w szybkim rozwoju.

2030-2050

  • Za 1000 $ można kupić komputer (kwantowy?) O mocy rzędu 1000 mózgów;
  • 3 wymiary są mało interesujące - ewolucja myśli przenosi się w światy wielowymiarowe;
  • Roboty uczą się szybko a nowa wiedza staje się niezrozumiała dla ludzi;
    większość interakcji zachodzi pomiędzy sztucznymi osobowościami;
  • Upowszechniają się bezpośrednie połączenia z mózgiem, implanty i sterowanie myślami;
  • Dzięki implantom wirtualna rzeczywistość nie różni się od wrażeń realnych;
  • Maszyny przechodzą test Turinga i twierdzą, że są świadome i większość ludzi to akceptuje (prawny status cyborgów)
  • Cała sfera produkcji i większość usług jest w pełni zautomatyzowana;
  • Osobowości ludzkie mieszają się ze sztucznymi - osiągnięta zostaje całkowita rozszerzalność umysłu, praktyczna nieśmiertelność.
  • Większość ludzi przekształca się w cyborgów;
  • Formy postrzegania i przeżywania świata staną się zupełnie niepodobne do pierwotnych;
  • Być może przeprowadzka z umysłu do umysłu sztucznego i odwrotnie będzie możliwa, być może sprzężenie pomiędzy umysłami stanie się na tyle silne, by powstał jeden umysł...

I co o tym wszystkim myślisz? Zaskakujące? Wizja przyszłości jest bliższa niż ci się wydaje. Chcę tego dożyć.

Tekst powstały na podst. wykładu Kognitywistyki na UMK w Toruniu

24 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

2 Cze

Wyprano nam wszystkim mózg

Zrobiono świetny eksperyment. Zamknięto w jednym pomieszczeniu małpy. Wstawiono im do klatki drzewo z bananem. Po kilku godzinach jedna z małp spróbowała zdobyć tego banana. Wtenczas eksperymentator polał wszystkie małpy zimną wodą. Uciszyła się na kilka godzin, po czym jeszcze raz spróbowała. Znowu wszystkie zostały polane zimną wodą. Małpy w ten sposób żyły przez kilka dni. Wtedy ta sama małpa spróbowała to samo. Bezskutecznie – tym razem nie było zimnej wody. Inne małpy zaatakowały ją by nie dopuścić do przejęcia banana. Wiedziały, że kiedy to nastąpi ktoś zrobi im zimny, nieprzyjemny prysznic. Tamta małpa już nigdy nie spróbowała. Kilka dni później zamieniono ją na inną. Pierwsze to chciała zrobić to samo – zdobyć banana. Została pobita. Później zamieniono jeszcze kilka małp. Ciągle działo się to samo – gdy któraś z nich chciała zdobyć ten owoc była atakowana. Po tygodniu już żadne zwierze nie chciało zdobyć banana. W toku eksperymentu wymieniono wszystkie zwierzęta. W pewnym momencie stworzyła się grupa, w której żadna z nich nie była tą, która doświadczyła zimnego oblania wodą. Nie chciały też zdobyć banana. Nie wiedziały, dlaczego, po prostu nie chciały. A w momencie, w którym jedna z małp łamała regułę wiedziały, że muszą ją pobić. To była taka niepisana zasada w ich społeczeństwie.

To świetna metafora odnosząca się do ludzi. Nikt nie wie, dlaczego musimy się zachowywać tak jak się zachowujemy. Ktoś stworzył pewne zasady a my jak idioci się ich trzymamy. Nie są nigdzie zapisane, tkwią wewnątrz nas. Jestem przekonany, że większość naszych ograniczeń pochodzi z czasów „złych rad”.

Zapytałam się drzewa czy warto żyć...
MILCZAŁO
Zapytałam się czy warto kochać...
MILCZAŁO
Lecz gdy odejść chciałam, usłyszałam:
NIE WARTO
I wiszę wśród tłumu umarłych tu na drzewie, co daje złe rady...

Telewizja, radio, religia i reklamy konsekwentnie nam stwarzają problemy, by móc je rozwiązać. By móc sprzedać nam szczęście. Stworzono pustą przestrzeń, w których wpycha się ideologie, ideologie, które w zupełności nie są potrzebne. Jeżeli ktoś jest szczęśliwy nie można go kontrolować. Popatrz na siebie, gdy jesteś zakochany. Nic do ciebie nie dociera. To właśnie objaw szczęścia. Nikt nie jest w stanie tobie mówić co i jak masz robić.

Twierdzę, że ludziom zaszczepiono takie przekonania jak przytoczonym małpom. Otwórz kobieca gazetę i zobacz, co tam jest – wykreowany ideał kobiety. 10 lat temu ideałem była cycata baba, teraz chuda anorektyczka. Pomyśl o tych wszystkich butach, makijażach, ubraniach, do których zmuszane są kobiety by wyglądać pięknie. Wkręca się ludziom, że pięknym można być w jeden sposób – nabywając dobra materialne. Chcąc być bogatym – kupując mercedesa. Chcąc być inteligentnym – robiąc magistra. Dla kobiet wprowadzono ideał 90/60/90, wyprano mózg i wkręcono model piękna, w który do dziś wszyscy wierzą. Tworzy się pewien model kulturowy. Gdyby tak się rozejrzeć w niektórych częściach kuli ziemskiej, gdzie media nie oddziaływają na tyle by zmieniać ludzi ideałem piękności są grubi ludzie. Bo przecież ktoś, kto jest gruby obrazuje bogactwo, obfitość pożywienia i zdrowie.

To jest nic…

Wychodzisz na ulicę a pierwszy lepszy idiota wkręca ci, że jesteś gorszy od niego. Pierwsza napotkana dupa patrzy na modną kieckę. A każdy z nich ogląda się za przejeżdżającym czarnym Mercedesem. Stworzono pewien schemat. Tak samo jak tworzy go Playboy – pierwsza część magazynu to napalone laski, druga część to rzeczy, które musisz mieć by zdobyć takie kobiety. Tworzy się mit pieniądza, w którym można kupić szczęście.

Codziennie spotykam ludzi, którzy walą „mądre” wnioski. Bezsensowne, które nie mają żadnego znaczenia. Opierają się na bliżej nieokreślonych, niepisanych schematach, które nie wiadomo, kto ustalił. Zachowują się jak małpy, które boją się dotknąć banana w przekonaniu, że to jakieś zło. Czasem myślę sobie, że na świecie jest straszny deficyt kreatywności, brak konkretnej i sprecyzowanej głębi. A przecież w ludziach i rzeczach tkwi ona głęboko zakorzeniona. Tylko ludzie tak mało widzą. Nie dostrzegają tego, że można złamać schemat. Iść w tym samym kierunku, ale inną ciekawszą drogą, że można przejść tyłem po pasach, że można stanąć na środku ruchliwego skrzyżowania i kręcić się w kółko, że można jeździć na tym samym rondzie do momentu, gdy zakręci się w głowie. Ludzie chyba nie wiedzą, że można targować się w Żabce o głupie 20 groszy. Bezskutecznie, ale dla zasady. O tym, że zamiast nudnych polskich pyrek można zjeść kawior lub krewetki. Że można wejść ubrany jak totalny szmaciarz do salonu BMW i spytać się o najnowszy model M3.

Świat wokoło nas jest zróżnicowany, a ludzie tak często, baaa zawsze, posługują się jakimiś niepisanymi zasadami, które stworzył ktoś dla bliżej nieznanego powodu. Nie czujesz momentu w którym czas kupić „Szybki kurs kreatywności” za 44zł. Książka dla tych, którzy samemu nie potrafią czegoś sensownego wymyślić, dla tych, którzy mają nudne i monotonne życie, dla których jedynym światem jest Internet lub praca. Dla tych, którzy pracują tylko po to, by mieć lepszy samochód, lepszy dom i lepsze ciuchy, dla tych, którzy zapominają, co w życiu jest najważniejsze, dla tych, którzy nie wiedzą, że można fajnie korzystać z życia nie mając wcale tak dużo pieniędzy jak mogłoby się wydawać…

Wniosek? Może coś w stylu: Rzeczywistość to mit?

Może lepiej nie. Bo mi kurwa nie uwierzysz… Po prostu nie ma wniosku.

26 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Cze

Za duża dupa na krzesła z Ikei

Nie no kurde to przeginka. Jak tak dalej pójdzie to nie będę miał na czym siedzieć przed komputerem. Chyba będę zmuszony leżeć (o jak dobrze, że jest klawiatura i mysz bezprzewodowa). Dokładnie to chodzi o to, że w tym tygodniu popsuło się 2 krzesło obrotowe.

Rada na przyszłość: Nie kupować krzeseł z Ikei. Przynajmniej tych obrotowych i tych „tańszych” jednocześnie. Jednym słowem moja diagnoza brzmi – puściły nity i nerwy…

23 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Cze

I wtedy poprowadził wybranych do celu

Zwróciłem jej uwagę podczas prezentacji referatu. Powiedziałem, że błędnie myśli i błędnie kieruje pewne wnioski, że można wbrew pozorom sugerować ludziom odpowiedz i robić przymusowy kontekst (umiejętnie). Zdziwiła się, po czym dalszą część prezentacji skupiała właściwie wzrokiem tylko na mnie. Chciała żebym kiwał głową, potakiwał i potwierdzał to, co ona mówi. To, że ma rację. Nie miała. Przynajmniej nie tak jak ja bym tego chciał.

Potem przetestowałem nieco inny mechanizm – wstałem, głośno wyraziłem swój sprzeciw. Zostałem niemal wyśmiany w większości takich przypadków (coś na zasadzie – ale skurwiel, śmie się odzywać). Przedstawiłem jeszcze mocniejsze argumenty i przekonałem. Poparło mnie kilka osób. Wtedy to przekonałem resztę. Poszli za mną. Ich śmiech przemienił się w zaufanie.

To piękny dowód na to ile konstruktywna, dobrana i rzeczowa krytyka z dobrze popartymi argumentami może zdziałać.

Chwilę później zjawiłem się z Olą w Starym Browarze. Jakieś panny rozdawały ulotki, dostała Ola. Dla mnie tak jak by nie starczyło. „Ja też chcę” – usłyszały. Dostałem.

Wracając już z zakupami ponownie Olce próbowały wepchnąć papierowe gówno. Szybko jedna z nich zauważyła, że przez torby z zakupami nie ma może odebrać. Z obniżonym wzrokiem ulotkę skierowała ku mnie. Nieskutecznie. W tym momencie jeden uśmiech wystarczył by w jednej chwili, w ciągu 350 milisekund zrozumiała, że wcześniej mi już dała.

To kolejny przykład na to jak będąc miłym można zapaść komuś w pamięć. Przez poznański Stary Browar codziennie przewija się 35 tysięcy osób, a ona z (tudzież nie) pomocą zapamiętała i później skojarzyła ponownie właśnie moją personę.

Nie chodzi mi o to, żeby udowodnić komuś jak bardzo zajebisty jestem, bo nie mam aktualnie takiej potrzeby by to robić. Chodzi, o co innego, o to jak można stworzyć innym (kolegom, koleżankom, dziewczynie, żonie czy obcej osobie) inną, nową rzeczywistość. Inny punkt widzenia, który automatycznie akceptują… Akceptują, bo nie mają innego wyboru.

Makowiecki Band - Miasto Kobiet wciąga mnie... Nawet kiedy przyjdzie noc!

Btw. Napisane na kartce papieru w drodze do domu.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz