Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

30 Maj

Nigdy się nie ustatkuję.

Mówią mi:

Koval. Byś się w końcu ustatkował. Brał przykład z Patrycji – rodzinę założył. Syna jakiegoś. Dom zbudował.

A ja jakoś nie mogę. Próbowałem. Po prostu nie mogę. Chciałem. To jest silniejsze ode mnie. Mój mózg nieświadomy podpowiada mi wraz z intuicją, że jeszcze nie teraz, że przyjdzie na to czas. Chce żyć, czuć zew wolności i robić wszystko, dosłownie wszystko, co dusza zapragnie i ciało wykona. Żyć pełną parą i nie przestawać. Nie mieć nikogo wokoło siebie, kto by mnie zwalniał. Zatrzymał na chociażby przysłowiowe 5 minut. Po prostu być, trwać i nigdy nie przestawać.

Na przykład teraz – jako prawy obywatel powinienem iść spać. Nie pójdę. Piję sam, jako alkoholik i student (wybierz prawidłową odpowiedz). Mam ochotę się napić i to robię. Nie mam zamiaru słuchać dobrych rad. Dobrze wiem, co jest dla mnie dobre bądź złe. O ile zło w ogóle istnieje…

Na tym polega moje nieustatkowanie, moja strategiczna strategia życia.

A i ważne by żyć tym, co będzie a nie tym, co było. Proste – bo jeżeli się nie udało wcześniej, nie znaczy, że nie uda się w przyszłości.

Roxete - Spending My Time

Wniosek: Teraz, to etap przejściowy, dzięki któremu dążę do tego, co będzie.

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

30 Maj

Moje poczucie bezpieczeństwa

Co w naszej kulturze jest postrzegane za poczucie bezpieczeństwa?

Faceci swoją drogą, zacznę od kobiet, bo właśnie w początkowym pytaniu był akcent na te piękne i przebiegłe istoty. A więc może zróbmy tak „Czym dla kobiet w naszej kulturze jest poczucie bezpieczeństwa?”.

No właśnie, dla dziewuszysk to poczucie, że są jedyne w swoim rodzaju i tylko największy debil nie chciałby z nimi być. Ważne dla nich jest również to, że mają wszystko to, czego inni nie mają, to że mają zdolność decydowania o sobie i rządzenia innymi. To są ich aspekty uczuciowe.

Ja, jako wielki „szowinista” nie mogę nie poruszyć kluczowego tematu związanego z ichbezpieczeństwem, bo w porównaniu z tym, co już wymieniłem to przyszłe rzeczy, które wymienię mogą, a raczej na pewno są w stanie zastąpić kobietom te, które są związane stricte z uczuciami i ich emocjami, osobowością i psychiką (wymienione na początku). Są to:

  1. Pieniądze
  2. Stała praca
  3. Dzieci
  4. Stały związek

Oczywiście, jeżeli chodzi o kobiety to można by dorzucić oparcie swojego bezpieczeństwa tylko na wyglądzie swoim i partnera. Na posiadaniu super sportowej furki, różowej bluzki i zajebistego makijażu. Niestety tego wszystkiego może w pewnym momencie zabraknąć. Wyobraź sobie, że świat zawala się w momencie, gdy lekarz plastyk mówi „no niestety pani jest tak brzydka, że nawet ja nie mogę pomóc”.

Wiele kobiet nie czuje się pięknych, dlatego, że są, ale tylko, dlatego, że posiada makijaż i modną bluzkę. Nie ma ani myśli, że bez zakupów można się obejść, a bez makijażu wyjść na podwórko wyrzucić śmieci.

W poniedziałek siedzę w Sułtanie na Tortilli z kebabem. Za moimi plecami usiadł gruby osiemnastoletni wielorybek (wielorybek, bo miał dupe jak ryczka). Widzę, że coś tam wpierdacza jak świnia. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że babeczka była ubrana caluśka na różowo (pink girl) a po skończonym posiłku otarła usta, wyciągnęła szminkę, pomalowała je, poprawiła makijaż i wyszła… Typowa przedstawicielka kategorii „osiedlowych kopsał”.

Całe szczęście, że w moim przekonaniu to nie działa. Działa, co innego. Działa coś o wiele fajniejszego. Działa Ja dumny. Ja świetnie radzący sobie w życiu. Ja rozwijający. Ja wykształcony i przede wszystkim Ja pewny siebie. Bo nie liczy się tak naprawdę inwestycja w zajebisty ciuch tudzież różową bluzkę, kozackie mokasyny i piękny wełniany czy moherowy beret, tylko w to moje JA. W to, jaki ja sam jestem.

Im więcej jesteś w stanie w siebie zainwestować tym więcej jesteś wart, a co za tym idzie tym więcej na tym zyskujesz, bo świat, w którym żyjesz zaczyna się zmieniać tak jak ty pragniesz, a nie jak inni tego chcą. Wtedy to ty zaczynasz dyktować kluczowe warunki gry. Stajesz się dla siebie kluczowym zasobem, którego nikt nie może ci odebrać. Dostajesz wolność. Ni e martwisz się o to, czy samochód się popsuje, czy go ktoś zarysuje, czy nowe buty się zetrą czy zegarek za 2000zł się zatrzyma. Przestajesz identyfikować się z rzeczami materialnymi, nie przyjmujesz na siebie wyhalucynowanego bólu związanego ze stratą, w którym myślisz, że jesteś zegarkiem. Zaczynasz wtedy rozumieć, że to zegarek a nie ty. Wtedy już wiesz, że to tylko właściwości rzeczy martwych.

Po prostu dostajesz dzięki temu wolność.

Posłuchaj tego: W O L N O Ś Ć. Pięknie brzmi. Na tym polega właśnie poczucie bezpieczeństwa. Na tym, że najzwyczajniej na świecie jesteś… trwasz.

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

29 Maj

Marketing polityczny w Polsce... skandal goni skandal?

W Polsce przez wiele lat nie było marketingu politycznego. Jest on potrzebny wtedy, kiedy jest większa podaż od popytu. Kiedyś w PRL była reklama mydła 4U która brzmiała „Mydło 4U – mydło dla ciebie”. Wtedy to działania marketingowe były szczątkowe, tak samo jak marketing polityczny. Jedynie gdzie był obecny to podczas wyborów prezydenckich i to dopiero w latach 90.

Marketing polityczny ma tę swoją specyfikę ze po 4 latach, jeżeli nie otrzymaliśmy takiego produktu, na który głosowaliśmy to możemy zmienić opcje polityczną. Szczególnie świadczą o tym wyniki ostatnich wyborów, w których to, co 10 polak zagłosował na PiS, a 60% Polaków w ogóle nie głosowało. Z badań wynika, że część wyborców podejmuje decyzję o wyborze partii bądź kandydata tuż przed głosowaniem. Dowodzi to, że marketing polityczny długotrwały nie ma większego znaczenia. Swiadczy o tym że mało, co zostaje ludziom w głowie, no chyba, że dostało się na mszy wypełnioną karteczkę gotową do wrzucenia do urny.

W Polsce bardzo dużo jest problemów z tego rodzaju marketingiem. Kiedyś go nie było, teraz nie ma polityki – został tylko marketing polityczny. Jako pierwszy ten rodzaj wypróbował Premier Kazimierz Marcinkiewicz, który jest jak koło gospodyń wiejskich: „Premier Marcinkiewicz tańczy, śpiewa i harcuje, daje wej i gotuje”. Pokazał on, że rząd może nic nie robić a jednak mieć dobre notowania.

Na przełomie wszystkich kampanii wyborczych w Polsce możemy zauważyć diametralny postęp. Na początku opowiedzenie się za ideą Solidarności i Komitetem Obywatelskim automatycznie przekładało się na wybór głosujących. Wtedy KO zdobyły wszystkie miejsca, jakie były do zdobycia (99 głosów w senacie na 100). Wtedy kampanii nie było, była to tylko kwestia opowiedzenia się za zmianami bądź nie.

Kampania w 1994 była już jakąś inną. Była to forma debaty. Pojawiać się zaczęły plakaty, ale jednak mimo wszystko dominowały risografy (szybkie ksero, o fatalnej jakości). W ten czas ulotek kolorowych jeszcze nie znano. Pojawiały się również pomysły marketingowe np. konkursy, próby nawiązania kontaktu poprzez „napisz do nas, a my odpiszemy”. Nie było wtedy jeszcze dykty z naklejonymi plakatami wyborczymi wieszanymi na płotach i słupach.

Już w 1998 roku (trzecia kampania do samorządów, druga zwyczajna) była już nie wiele różniąca się od kampanii ówczesnych. Jeszcze wtedy nie można było mówić o mediach elektronicznych, ale pojawiły się reklamy telewizyjne, kolorowe ulotki zaskakujące treścią. Wtedy też po raz pierwszy pojawiła się kampania „door to door”. Wręczano wtedy ulotki bezpośrednio do ręki (przez kandydatów lub ich pełnomocników).

Aktualnie w Polsce politycy uzyskujący mandaty uważają ze 4 lata to jest dużo i na szybko można stworzyć wizerunek wyborczy, „coś” tam zrobić i wyróżnić się. W branży nazywa się to marketingiem około wyborczym.

Dziś niebanalne znaczenie mają media, głównie telewizja. Przykładem jest Joanna Nowiak, która w wyborach 2001 uzyskała dość duże poparcie min. dzięki temu, iż pomogły jej w tym zamachy na WTC w Nowym Yorku. To właśnie w tym dniu 11 września była zaproszona do programu w telewizji kablowej WTK. Zamiast opowiadać o swoim programie wyborczym zmuszona była komentować wydarzenia, które rozgrywały się za oceanem. Jak sama uważa miało to nie bagatelne znaczenie, które przełożyło się później na jej wynik. Twierdzi również, że w ten czas bardzo ważną rolę odegrały jej poglądy feministyczne. W Polsce feminizm kojarzył się do tej pory z gruba babą z wąsem, która nie lubi mężczyzn i tego, co oni tworzą. A tak naprawdę jest to niezagospodarowany do tej pory obszar, który można by wyeksponować.

Czasem się tak zdarza, że wszyscy interesują się wszystkim oprócz polityki, jaką reprezentuje dany polityk. Tak było również w przypadku Joanny Nowiak, nikt nie pamięta o tym, że jako jedna z nielicznych kobiet zajmowała zdanie na temat polityki zagranicznej Polski, ale każdy pamięta za sprawą Super Expressu, że Nowiak ma tatuaż (słynny tytuł „Co posłanka SLD ma pod bluzką?”). Skandal w Polityce jest szeroko wykorzystywany. Oczywiście nie może być związany z pieniędzmi, bo daje do zrozumienia opinii publicznej, że dzieje się to kosztem społeczeństwa. Przykładem pozytywnego skandalu są wypowiedzi Renaty Beger. Gdyby nie jej kurwiki w oczach i słynne powiedzenie „Lubię seks jak koń owies” to najprawdopodobniej aktualna posłanka nie zaistniałaby. Nie wybiłaby się z tak dużej liczby 460 posłów. Aktualnie teraz jest już inną osobą, zmieniła się. Przypuszczam, że teraz nie powiedziałaby o kurwikach i seksie. Dziś sama przygląda się innym posłom i posłankom, chociażby Sandrze Lewandowskiej, która bez skrępowania opala się topless. Skandale tak naprawdę nikomu już nie przeszkadzają. Dziś nie jest niczym złym romans w kuluarach sejmu np. PiS, który głosi idee trwania rodziny, małżeństwa to tak naprawdę sam sobie zaprzecza, bo część z tych posłów którzy głoszą takowe idee jest rozwiedzionych min. Marszałek Dorn, który ma trzecią żonę i romansujący z seksualną rekordzistką Polski (Marianna Rokita). Nikomu już nie przeszkadzają nieślubne dzieci posła Pawlaka, blow Job Anity Krawczyk i małżeństwo Łyżwińskich, bo tak naprawdę romanse mężczyznom nie szkodzą, a raczej im pomagają.

Niedawno można było obejrzeć film Łozińskiego z Piotrem Tymochowiczem „Jak to się robi?”. Wystawiono tam tezę, że z każdego można zrobić polityka. Można się z tym zgodzić, bądź nie. Niektórzy uważają, że polityk to przysłowiowa tubka z pastą do zębów. Niestety media tworzą takie skróty myślowe i uproszczenia, że człowiek (polityk) jest towarem i podobnie można go wypromować. Tak naprawdę istnieje kwestia ceny, nie płacimy za akt wyborczy tylko głosujemy na pewną ofertę tak samo jak z agentem ubezpieczeniowym, który sprzedaje nam określoną usługę.

Warto wspomnieć również o chorobie polityków – mediozie. Uważa się, że jeśli taka osoba nie pojawi się w mediach to zwyczajnie znika ze sceny. Wymaga się od nich wypowiedzi na każdy temat, nie koniecznie merytorycznej. Cenne staje się to coś wypowiedziane, cenny staje się wizerunek. Słowa odchodzą w niepamięć.

Niedoścignionym wzorem dla marketingu politycznego są Stany Zjednoczone. Należy się mimo wszystko jednak zastanowić czy dążyć do tego wzoru czy wypracować swój własny? W USA możemy zobaczyć siłę debaty politycznej. Wiadomo, że można się wzorować i się wzorujemy np. widać to doskonale w ostatniej kampanii wyborczej. Wykorzystując wzory powinniśmy jednak pamiętać, że trochę różnimy się od społeczeństwa amerykańskiego. Przenoszenie wzorców „na sucho” mija się z celem, trzeba przede wszystkim przeprowadzić badania. Widać to doskonale po notowaniach parlamentu. Statystyczny Kowalski nie interesuje się zbytnio polityką, męczy go ten temat i nie ma najmniejszej ochoty o nim rozmawiać.

W USA jest nieco inaczej, tam rozmawia się chętnie, podejmuje się dyskusje, wymienia zdania. Widać to również po frekwencji w wyborach. Różnica jest także na etapie planowania kampanii np. prezydenckiej. W USA już teraz, Hillary Clinton uczy się zachowań, uśmiechów, gestów. Odwiedza i fotografuje się z ludźmi. Proces planowania zaczyna się o wiele wcześniej aniżeli w Polsce. U „nas” możemy odnieść wrażenie, że kampanie tworzy się na „ostatnią chwilę”. Powinniśmy sobie uświadomić, że następną kampania rozpoczyna się na The Day after, a nie na przysłowiowe „za 5 dwunasta”.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że przeprowadzono w Polsce po ostatnich wyborach badania na temat oczekiwań i preferencji głosujących. Okazało się, że większość wyborców PO jest przeciwna prywatyzacji i są zwolennikami państwa opiekuńczego. Natomiast odsetek wyborców, którzy są za liberalizacją ustawy o aborcji jest bardzo zbliżonych w swej idei głosowania do Ligi Polskich Rodzin. Badanie dowodzi, że wyborca tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia o tym, jaki jest program, skoro 50% wyborców głosuje sprzecznie ze swoimi oczekiwaniami.

Więc jaki jest w końcu sens marketingu wyborczego?

Chyba żaden, bo tak naprawdę podczas wyborów kupujemy pewną idee i iluzję. Głosujemy na tego, kto oferuje nam większą sprawiedliwość społeczną, bezpieczeństwo, równość i większe szanse na przyszły sukces (tu i za granicami). Ale nie ma, co się dziwić, miało być solidarnie a jest policyjnie. Nie dziwi mnie to, że ludzi szukają szans poza Polską. Bo czyż największym szczytem chamstwa nie jest zagłosować na PiS i wyjechać, czy też może głupoty – zagłosować na PiS i zostać?

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Maj

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Ludzie, najczęściej po rozstaniu, wrzucają sobie pytanie:

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Banalne! Wszyscy po rozstaniu je zadają! Zadawałem sobie je i ja.

Zrobimy to na przykładzie zony. Jest sobie zona i ma męża. Chce sobie zagwarantować jego wierność. Dlaczego? Bo boi się sie, ze jak on dymnie inną pannę, to ją dla niej zostawi.

I to jest paradoks ludzkości. Tyle kobiet na tym polega, myśląc, ze to ze względu na seks facet poleci na BYCIE z inna kobieta. Co za bzdura.

Społecznie wymyślona monogamia nijak sie ma do naszej biologii. Faceci, stworzeni, jako maszyny rozpłodowe, wyposażone przez naturę w plemniki zabijające inne plemniki (w środowisku dziurawym, jak ktoś lubi to nawet do dupy), maja za zadanie przekazać jak największą ilość genów, pod katem ramy zwierzęcej. Po prostu maja grzmocić ile wlezie. Próba zabicia w nich testosteronowych reakcji jest zdana na porażkę, plus wynika z ramy socjalnej - religijnej, kulturowej, etc. Jest wiec wymysłem logicznego mózgu.

Teraz, kobieta wie doskonale, ze seks jest przez samice wykorzystywany, jako sposób zdobycia faceta na zawsze i wiedza o tym jest podwaliną braku zaufania do innych samic, które jej podrywają chłopaka - bo tamte tez mogą to robić, by za pomocą wrogiego przejęcia wziąć do siebie gościa na zawsze. I działałoby to, gdyby nie prosty fakt - dla samego seksu gość może być z laska weekend, może dwa, ale nie będzie z nią żył, robił dzieci, gotował wspólnych obiadów. Po prostu orbita samego seksu jest za słaba, by utrzymać długoterminowy związek. Przykładem jest chodzenie do dziwek - jaki facet chciałby, by prostytutka była jego żoną i matką dzieci?

Facet ma żonę, podoba mu sie jakąś panna, grzmoci ja i jest happy. Zona myśli - acha, to było złe, bo on mnie teraz dla niej zostawi. Zabrania mu wiec tego kategorycznie. Ten zakaz motywowany jest i wynika ze strachu. I wbrew pozorom nie zabezpiecza. To jest tak, jakby powiedzieć: nie jedz cukru, jest niezdrowy.

Proponuje ci inny układ: Jedz zdrowe rzeczy, bo są dla ciebie dobre.

Nigdy. NIGDY druga osoba nie odejdzie ze związku, jeśli dostanie w nim to, czego potrzebuje. I gdzie tu wasza miłość, uczucie? Rodzi się później…

Laski myślą, ze facet je zostawia, uprawiając seks z inna, bo to do tego prowadzi. Psia kupa - nie prowadzi, Jeżeli cała reszta w związku działa i ty wnosisz do niego wszystko tak, aby on działał to wtedy na seksie sie zaczyna... i kończy. Bo ty dajesz mu taka wartość, jakiej on nie znajdzie nigdzie indziej. I ciągle sie rozwijasz, przez co wnosisz ciągle coraz lepsza jakość tej wartości.

Przeinspirowany pewnym kursem…

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Maj

Pracujemy zbyt dużo, długo i nieefektywnie...

Ostatnio w Polsce przyszła moda z Francji na strajki. Tym razem to tymi poszkodowanymi i pokrzywdzonymi są lekarze, lekarze, którzy „kradną” pacjentów ze szpitala i kierują ich do swoich prywatnych gabinetów. Wpadłem na pomysł, że może zacząć strajkować w związku ze strajkami innych… A może po prostu zacząć „robić” efektywniej? Bo coś mi się wydaje, że w Polsce i nie tylko w Polsce pracuje się zbyt dużo, o wiele za dużo. Na przykład takie urzędasy (yeah to Gosiu o Tobie) pracują po 8 godzin, a ich realny czas pracy jest pewnie o połowę mniejszy. Moim zdaniem brak ludziom efektywności. Powiesz pewnie, że niech robią, byle robili to, co mają zadane. No tak, ale czy nie lepiej by było, aby byli skuteczni i jednocześnie sprawni? Wtedy to zajęłoby im to wiele mniej czasu (znaczna oszczędność).

I tu nie chodzi mi tylko o pracowników, bo to również tyczy się zwykłych ludzi poza godzinami pracy. Zobacz ile rzeczy planujesz zrobić w ciągu dnia, a ile ich w rzeczywistości wykonujesz. Przypuszczam, że mniej niż połowę. Dlatego jeżeli chodzi o mnie, to ja używam takich wynalazków jak elektronika tzn. palmtop z wbudowanym kalendarzem, menedżerem zadań, notatek (Windows Mobile 5.0). Wszystko, co robie mam zaplanowane, co do 15 min i staram się w większości przypadków trzymać tego planu. Jeżeli istnieje natłok spraw notuję, zapisuję by nie zapomnieć, a wcześniej tak często mi się to zdarzało. W rezultacie doszło do tego, że mam 2 razy więcej czasu, mogę się skupić na leniuchujowaniu tuż po tym, jak wykonam dane zadania. Ważne by skupiać się tylko na konkretach, a głupoty zostawić na koniec. W tym naprawdę pomaga zwykła kartka papieru, notatnik, telefon komórkowy z kalendarzem czy też w moim przypadku palmtop. No i oczywiście trochę samozaparcia i dyscypliny…

Fabolous - Can You Hear Me

Więc może w końcu popracujmy wydajniej, skuteczniej, sprawniej i przede wszystkim krócej? I nie patrzcie na żadnego Twinky Winky z Teletubbies bo on jest wrogiem IV RP…

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

25 Maj

Abstrakcyjne myślenie ponad schematami

abstrakcja abstraction

<Natalia> Przepraszam a jak się piszę „then” przez „a” czy przez „e”?
<Wykładowca> No właśnie, to jest proszę Pani dobre pytanie
<Koval> A jak mówisz „potem” czy „potam”?
<Natalia> A no tak, przez „e”! Dzięki.

Przykład przewagi myślenia abstrakcyjnego nad myśleniem „strakcyjnym”. Czyż łamanie konwencji nie jest piękne? Daje człowiekowi tyle radości, uniesień i możliwości.

Abstrakcja sama w sobie jest piękna…

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Maj

Wrang wrang

Jestem jak Wrang-wrang, który to według Bokonona jest człowiekiem, odwodzącym ludzi od określonej linii rozumowania, wykazując na przykładzie własnego życia absurdalność tej drogi. Jednym słowem Belzebub, Pan much i komarów które plamią twoją rzeczywistość.

Yeah...

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Maj

1001 rzeczy które zrobisz swoim wieszakiem

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, do czego można użyć wieszaka? Hmmm ja tak. Pierwsza myśl, jaką łapie mój malutki łeb jest taka, że do wieszania. Otóż jak by się bardziej zastanowić to rzeczy, których nie zrobimy wieszakiem jest o wiele mniej niż tych, do których go użyjemy. Nie zjemy go na pewno. A co zrobimy?

Ugotujemy, podrapiemy się po plecach, przepchamy rurę, powiesimy coś, skarcimy dzieci, zahaczymy, podniesiemy klucze, pomalujemy ściany, zeskrobiemy szron z szyby, zrobimy procę, ubierzemy go, odpalimy Fiata 126p, złowimy rybę. Wymieniać można by na pewno bez liku. To, co napisałem to tylko te rzeczy, do których ja bym użył tego przecudownego wynalazku cywilizacji.

Takich przedmiotów w życiu codziennym, których używamy częściej niż myślimy jest o wiele więcej np. spinacz, długopis. Wiele osób nie zastanawia się, co z ich pomocą dokonać. Np. długopis w Krav Madze może być użyty, jako narzędzia samoobrony. Wbijasz go napastnikowi w szyje i po sprawie. A spinacz? Wyprostowany może służyć do dłubania… w zębach.

Jednym słowem powstał pomysł książki „1001 rzeczy, które możesz zrobić z własnym wieszakiem…

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Maj

Dobre słowo nie wystarczy, potrzebny jest jeszcze pistolet. Tekst o 14 siłach.

Kolejny odcinek z serii jak wiesz żeby widzieć, czyli jak zbałamucić człowieka, okraść, skantować, wepchnąć mu syf, wyperswadować mu pewne zachowanie (niepotrzebne skreślić).

Otóż czy mój drogi posiadasz siłę? Jeżeli odpowiedziałeś tak to świetnie, bo mimo, że jej nie posiadasz, a jesteś przekonany o jej posiadaniu to w dalszym rachunku tak naprawdę ją masz. Jednak, gdy odpowiedziałeś negatywnie, mimo, że tę siłę masz to gwarantuję ci, że jej nie masz. A więc o posiadaniu pewnej siły świadczy nasza psychika i nastawienie. Pewnie wśród znajomych nasłuchałeś się nie raz, nie dwa opowieści o tym jak to ktoś zrobił coś, mimo że w normalnych warunkach tego by nie podołał (opowieść o Goliacie chyba każdy zna).

Wyróżniono 14 rodzajów siły i o tym będę chciał poświęcić cały ten wpis. Przeciętnie człowiek dysponuje 7, a więc połową ze wszystkich dostępnych „broni”.
A czym jest siła? Siła to poczucie wartości, odpowiednia motywacja, taka sama, jaką miała Dorotka w Czarnoksiężniku z krainy Oz, w której to była motywowana do działań i bohaterskich czynów przez starego, zniedołężniałego dziadka, będącego czarnoksiężnikiem.

Rodzaje siły:

  1. Siła rywalizacji: Wartość tego, co masz rośnie wprost proporcjonalnie do rywalizacji o to dobro np. wyobraź sobie jak rywalizujesz o pieniądze…
  2. Siła legalizmu: Ludzie posiadają taką ułomność, iż w magiczny sposób wierzą w słowo drukowane. Druk w ludzkim mniemaniu ma większą siłę od pisma, a pismo ma większą od słów.
  3. Siła „muszę to mieć”: Jeżeli ktoś się napali na jakieś dobro, to tak naprawdę jest w negocjacjach przegrany. Zapłaci za to każdą cenę.
  4. Siła zaangażowania: Ilekroć masz za zadanie podjąć trudną decyzję np. będąc lekarzem to podejmujesz tę decyzję w konsultacji z innymi. Osoby życzliwe pomagają niwelować negatywne odczucia związane z taką decyzją.
  5. Siła inwestowania: Im więcej czasu, pieniędzy, uczuć itd. Inwestujesz w jakieś zadanie tym bardziej chcesz je dokończyć powodzeniem. W pewnym momencie osoba, która zainwestowała w dany interes zbyt dużo nie potrafi się wycofać, brnie dalej. Przykładem jest np. wizyta w sklepie, upatrzyłeś sobie telewizor, cena ci pasuje. Prosisz sprzedawcę, aby ci wszystko zademonstrował, sprawdzasz wymiary, czekasz jak zostanie wszystko zapakowane. Przychodzi do płacenia i słyszysz, że plazma jest o 50zł droższa, gdyż skończyła się promocja. Idę o zakład, że i tak kupujesz ten telewizor.
  6. Siła wytrwałości: decyzje podejmujesz pod sam koniec, a nawet po czasie.
  7. Siła fachowości: Mimo, że czasem jesteś mądrzejszy od ludzi, to nie ma to większego znaczenia jeżeli ten ktoś ma wyższe wykształcenie, stanowisko itp.
  8. Siła moralności: Są pewne zwroty jak np. przepraszam, które działają na wszystkich, nawet na największego twardziela i na najbardziej niedostępną kobietę.
  9. Siła sprawiedliwości: W różnych kręgach kulturowych zachowania niesprawiedliwe jak np. dopuszczanie kilku osób do przedterminu z egzaminu lub inne wyjątkowe traktowanie jest równoznaczne z obrazą. Jeżeli Araba lub Koreańczyka będziemy w Polsce traktować nad wyraz szczególnie pomyśli o nas, że jesteśmy zwykłymi palantami, gdyż świadczy to dla nich o tym, że jest się uległym, nie ma się silnej woli i twardego charakteru tzw. męska cipa.
  10. Siła wiedzy o potrzebach: Ludzie błędnie postrzegają, że potrzeba finansowa jest ważniejsza od potrzeby luksusu, prestiżu czy sprawiedliwości. Często pracownicy wybierają wyższe stanowisko, za tę samą płacę aniżeli wyższą płacę, ale na tym samym beznadziejnym niewygodnym fotelu.
  11. Siła perswazji: Logiczny silny argument nie zawsze działa wbrew pozorom. Należy trafić do czyjegoś doświadczenia, w tym tkwi sedno sukcesu. Często należy się zastanowić, kim jest dana osoba, z którą rozmawiamy. Aby argumentacja przekonała kogoś musi spełniać wymóg realizacji jego potrzeb i celów.
  12. Siła postawy: Nie można zapominać, że życie to nieustanne negocjacje, a negocjacje to GRA.
  13. Siła identyfikacji: Jeżeli wpłyniesz na kogoś w ten sposób, że zacznie się z tobą identyfikować to możesz czuć się wygrany.
  14. Siła precedensu: Ludzie boją się zaproponować inne rozwiązanie, aniżeli to, które już się utarło. Społeczeństwo myśli, że ceny w sklepach drukowane są w niebie i spuszczane na sznurku.

Wniosek: Dobre słowo poparte naładowaną bronią zdziała więcej, niż samo dobre słowo.

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Maj

Fotkowe rankingi to g...

Wczoraj, ze skutkiem na dziś postanowiłem udowodnić pewną tezę, iż rankingi na fotka.pl nie są wyznacznikiem urody. Przy okazji udowodniłem jeszcze coś ciekawego tzw. efekt samopogłębienia znany innym w Makroekonomii (w serwisach fotkowych też jak widać występuje).

Otóż sprawa wygląda tak - "załatwiłem" sobie na fotka.pl wczoraj 250 głosów. Oceny jakie dają dziewuszyska to przeważnie 10 (no widocznie tak się już utarło, że daje się max albo w ogóle, w sumie pokrywa się to z moją ideologią pt. "wszystko albo nic". Tak wiem jestem bardzo zaborczy). Wracając do tematu. Średnią jaką uzyskałem w tym dniu to jakieś 9,87 z 250 głosów (jakaś siksa dała mi 1 i mi popsuło).

Tym oto sposobem Koval został zakwalifikowany do rankingu Fotka Najpiękniejsi (coś w rodzaju Viva Najpiękniejsi). A o czym to świadczy? Ano o tym, że jeżeli taki pasztet jak ja potrafi się dostać do rankingu najpiękniejszych mężczyzn na fotka.pl to definitywnie obala to tezę, jaką jest to, że znajdują się tam najpiękniejsi.

Oto dowód:

img

Inną ciekawą rzeczą którą zauważyłem jest to, że występuje efekt samopogłębienia. Chodzi o to, że dziewczyny zaglądają na ten ranking i oceniają, w ten sposób dostaje kolejne głosy podnoszące dzienną średnią i dzięki temu interes się kręci bo mogę (bądź nie) wejść do jutrzejszego rankingu, tylko przez to, że pojawiłem się w nim dzisiaj.

King - Alone without you

Wniosek: Każdy jest piękny... (sic!)

38 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

22 Maj

Ze co kurna?

Pokoje gościnne 2nd Floor powstały z myślą o gejowskich gościach. To nie kolejne miejsce w ogromnym, nieprzyjaznym hotelu - chcemy abyś poczuł się jak u siebie w domu.

Prawie sobie oko wybiłem tym tekstem... Chyba nie skorzystam.

17 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Maj

Zmiana widoku z webcam'a

Zmieniłem radykalnie widok kamery przekazującej obraz na Joga. Od dzisiaj webcam przedstawia widok na gmach Politechniki Poznańskiej i park, miejsce spotkań wielu Poznaniaków. Obraz nie jest największej rozdzielczości, ale mimo wszystko myślę, że daje radę. Nie wiem jeszcze jaki będzie widok wieczorem, czy kamera da radę. Jak to śpiewał Tede w piosence "Drin za drinem" - Po co naje#%@mu piękne miasto nocą...

Webcam Wilda

Obraz z kamery odświeża się co 10 min.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

20 Maj

Ten kraj jest śmieszny

Dziękuję wam wszystkim, że mogę w tym kraju, coraz śmiesznym kraju, żyć normalnie. Nie pytaj, czemu piszę (mówię, krzyczę!!!!), że w śmiesznym kraju. Po prostu naciśnij czerwony (czy inny daltonistyczny przycisk) na pilocie i posłuchaj 10 sekund „czegoś” o Polsce. A może chcesz otworzyć gazetę? I co widzisz?

A co w tym jest śmieszne… Wszystko. Kiedy idę po ulicy i słyszę mądre wnioski ludzi to mam ochotę im beknąć w twarz. Kiedy spotykam żula i daje mu 14 groszy słysząc „Dziękuję”. Kiedy wchodzę do pizzerii i słyszę „czego?”. Kiedy daje kolesiowi od pizzy 22 złote, a ten nie chce mi wydać 30 groszy. Kiedy widzę kolesi w dredziarskich niemytych kudłach, których mam ochotę zapierdolić ich własnymi żywymi sztywnymi jak 5 dniowe skarpetki warkoczykami. Kiedy to włączam jogger.pl i słyszę w myślach tych wszystkich ludzi z uczuleniem na homofobię i homotyfus. Oraz tych tolerancyjnych, którzy tacy się mienią, ale jednak wyzywają tych z tyfusem od kretynów. Kiedy wychodzę na balkon i widzę głupie idiotki siedzące na ławce i jeszcze głupszych kolesi od basketballu, którzy biegają za piłką krzycząc do niej jak do dziecka „o kurwa pierdolona mać”. Kiedy przechodzę koło kościoła i widzę te wszystkie mohery wierzące w Maryję, jedyną na świecie dziewicę, która została matką. Kiedy włączam Radio Maryja, kiedy włączam Onet, kiedy włączam fotkę, kiedy wyłączam się a ktoś mi przeszkadza, obciążając jednocześnie mózg chujowym problemem, który mnie zupełnie nie interesuje…

Czy ten kraj nie jest śmieszny? Czy nie jest śmieszny najwspanialszy prezydent, najwspanialszy premier, najwspanialszy wicepremier. Czy wszyscy nie jesteśmy wspaniali. Jesteśmy tak wspaniali, że aż śmieszni. Każda nastoletnia wariatka chce być wariatką, a każdy szesnastolatek alkoholikiem, każdy student biznesmenem, a każda studentka inteligentną siksą.

Fajnie żyć w śmiesznym kraju…

Managga - Proszę

29 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

20 Maj

3dniowy kac

Tak wyglądają ludzie na nieprzerwanym 3 dniowym kacu.

img
Wierzbięcice w Poznaniu, Podstawowy zakup...

Simian - La Breeze

Wniosek: Woda to przyjaciel człowieka

23 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

20 Maj

Weryfikacja głowy

Moja rzeczywistość wczoraj pod wieczór została zweryfikowała. I to bardzo. Autentycznie doznałem takiego szoku, że mnie zamurowało. To przykład na to, co potrafi zrobić alkohol z człowieka głową.

Wniosek: 2 kontrastowe światy

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Maj

Żałuj, że cię tam nie było - Juwenalia 2007 - Video i Fotorelacja

Po każdej imprezie nadchodzi taki dzień, w którym masz nie tylko kaca głowowego, ale i moralnego. Taki dzień, w którym budzisz się po 3 godzinach nadal pijany (z nieziemską pi#$%ą). Podnosisz głowę i lekko kierujesz ją w lewą stronę. Zwracasz wtedy uwagę na to, że nie śpisz sam. Że jest obok ciebie nieznany partner. Niestety niepotrafiący zrobić śniadania i podać go do łóżka. Wtedy zrywasz się niczym piorun trafiający w świnie pasące się na łące. Chcesz jednego. Masz jedno pragnienie, które najbardziej w życiu chcesz i musisz zaspokoić – WODA!.

Twoja świadomość mówi ci, że dziś znów będziesz robił to samo. A co? O tym zaraz…

Wyobraź sobie, że jest godzina 18: 35, wtedy to odbierasz przyjaciół z dworca. Już wtedy wiesz, że w ich torbach znajdują się 4 litry przejrzystego trunku, trunku, który pił sam Jan III Sobieski.

Godzina 19:40 – Nikt w mieszkaniu nie kontaktuje… Nikomu już nie przeszkadza smród wydobywający się z ni to kibla, ni to kuchni. Wtedy to właśnie pijemy ostatnią kolejkę, która nie wchodzi nikomu tak jak o tym marzy. Trunek wskakuje nie do tej dziurki co powinien.

Przedział godziny 21-24 – nie pamiętam, co robiłem…

Potem już tylko mogliśmy tak po prostu zgłodnieć. Wtedy to moje zmysły węchu zostały nadmiernie pobudzone. Skierowani w kierunku grilli naszą uwagę przykuwa stos niepilnowanych kiełbas. Wtedy to uruchamia nam się instynkt przetrawiana tudzież łowcy, łowcy kiełbas. Wychodzi na to, że dziwnym zbiegiem okoliczności Koval podrywa się do walki, walki z swierzbiącymi go łapskami. Chwilę później okazuje się ze mamy w naszych pięknych, delikatnych dłoniach 11 kiełbas i 2 pajdy chleba.

Kiedy to już zaspokoiliśmy pierwszą potrzebę głodu instynkt łowcy nie ustał. Nasz wzrok przykuły budki z piwem, a dokładnie „nie pilnowane” pełne kubki piwa 0,4 L Lecha Premium. Korzystając z nieuwagi „pożyczyliśmy” sobie po prostu kilka z nich. W tym momencie zauważyłem piękną, ciemnowłosą barmankę, z idealną grzywką, idealnymi oczami, po prostu była to muza o imieniu Agata.… Już tam zostałem. Trwało to ponad 3 godziny. W tym czasie wymieniliśmy się niezliczoną liczbą uśmiechów, wzdychnięć i informacji o sobie. Podczas rozmowy spiłem ponad 7 browarów. Nie chodzi tu już o te „pożyczone”, ale i o takie, które zdobyłem swoją elokwencją, uprzejmością, wdziękiem i sprytem. Po prostu muszę przyznać, że stojąc z nią ludzie oddawali mi sami swoje żetony na piwa. To był mój triumf. Wiedziałem już wtedy, że jest to definitywnie najlepsza impreza tego roku, jak i również okresu moich studiów. Impreza na której łącznie z Liskiem i Maciejem wydaliśmy 18,30 PLN (podzielone na 3 osoby). Impreza, która rozpoczęła się o 19, a skończyła o 5 rano. Impreza, w której biegliśmy 2 km po błocie i łąkach maltańskich z myślą, że zaraz zakupimy browary Impreza, w której potrąciłaby nas jadąca na sygnale karetka, jadący tramwaj i kilku uczestników drogi. Impreza, której na pewno nigdy nie zapomnę… nie zapomnimy.

A oto dlaczego poznańskie Juwenalia były wyjątkowe... To nie tylko światła i lasery, ale także wolne klimaty i ostre uderzenia... równiez świetna zabawa.

img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img
img img img

Agnieszka Chylinska - Młode Wilki 1/2

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

18 Maj

Formuła kantu

Oddaje pewną rzecz za darmo. Masz uwierzyć, że to twoja zasługa, bo jesteś mądrzejszy a ja głupszy.
W każdym kancie jest ofiara i przeciwnik. Im bardziej ofiara myśli, że panuje nad sytuacją, tym mniej nad nią panuje. Stopniowo zaciska pętle na swojej szyi, a przeciwnik mu w tym pomaga.

Zasada I:

Jedyny sposób na to, by zmądrzeć to grać z mądrym przeciwnikiem

Zasada II:

Im bardziej wyszukana gra, tym bardziej wyszukany przeciwnik

Jeżeli przeciwnik jest znakomity, umieszcza ofiarę w otoczeniu, które potrafi kontrolować. Potem rzuca kość tak jak rzuca się kość głodnemu psu. Znajduje jego słabości. Daje mu tylko trochę tego, co chce.

Przeciwnik po prostu rozpręża swoją ofiarę podając mu swoją wersję. Sztuka by zrobić tę sztukę. Im bardziej ją znam, tym łatwiej mi ją wykonać. Przeczytać czyjeś myśli. Sztuka oparta na dwóch regułach:

  • Myślą, że to nie może być takie stare
  • Ani takie znaczące

Większość się na to nabiera. Kiedy przeciwnik w końcu podejmuje wyzwanie oznacza to, że inteligencja ofiary została podważona. Nikt się nie może z tym pogodzić.
Nawet on sam… Przegrywa.

Zasada III:

Każde reguły można zmienić, zmieniając kontrolującego lub otoczenie, które kontroluje.

Wniosek: Już wiesz, po co to robie

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Maj

Pierwszy dzień reszty twojego życia

I jeżeli ktoś mi mówi, że nie rozumie techno i trance, że nie rozumie tego jak możemy tak tańczyć to ja mówię, że nie rozumiem tego jak można robić kocioł pod sceną, popychać się i skakać jak człowiek ze schizofrenią. Nie rozumiem też jak można położyć się w ciuchach na błocie i słuchać z zaciekawieniem koncertu...

Już teraz wiem, wszystko trwa, dopóki tego chcesz... Tak śpiewał (gówno widać na filmie ale coś słychac) wczoraj Myslovitz – utożsamiam się z tą piosenką od zawsze, czyli od momentu, kiedy po raz pierwszy ją usłyszałem kilka lat rok temu.

To właśnie wczoraj w nocy uświadomiłem sobie, że w życiu istnieją 4 pytania o najważniejsze wartości:

  • Co jest święte?
  • Z czego jest stworzona dusza?
  • Po co warto żyć?
  • Za co warto umierać?

Odpowiedz może być tylko jedna. Ja ją już znam…

img img img

Tobie może kiedyś powiem. Jak zasłużysz. A może wystarczy tylko ze mną porozmawiać. Tak jak zrobił to wczoraj Dyduch i inni. Podobno mam gadane. Nie chce mi się wierzyć, myślę, że raczej mam dużo do powiedzenia.

Wracając do tematu: Pacjent Koval cierpi na romantyczność, dolegliwość kompletnie nie uleczalną, a co gorsza bardzo zaraźliwą.

Wczoraj to dostrzegłem, poczułem i zobrazowałem…

La Oreja De Van Gogh - Puede Ser (Con El Canto Del Loco)

14 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Maj

Juwenalny posiłek

Za godzinę oficjalny start Juwenaliów Poznań, nawet już uczestniczyłem czynnie w pochodzie studentów, w którym to przeszedłem (tu uwaga) 10 metrów.

img
Juwenalny regionalny posiłek wildiańśkich studientow

Aktualnie spożywam posiłek tzw. juwenalny, składający się z bułki włoskiej, kabanosa, piwa Warka i ciasta drożdżowego.

A więc do dzieła studenci. Dziś nad Maltą: Myslovitz i Akurat.

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Maj

Tu jest kocia kołyska

Kierujcie się w życiu fomą, czyli nieszkodliwym łgarstwem - ono da wam odwagę, dobro, zdrowie i szczęście.
(Księga Bokonona I,5)

 

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Maj

Reanimacja na klatce

Dziś byłem świadkiem reanimacji sąsiadki (kogoś z klatki, bo jej wcześniej nie widziałem) piętro niżej, pode mną. Natknąłem się na całą sytuację w momencie, gdy zbiegałem po schodach, w pośpiechu na wykłady z Finansów przedsiębiorstw i odmiany Kognitywistyki. Oczywiście przejść nie dało rady legalnie po schodach więc musiał nastąpić proces tak zwanego szwędania po strychach, żeby w ogóle wydostać się z budynku (przynajmniej zwiedziłem tajne przejścia niczym w jakimś zamku).

Co się stało z sąsiadką dalej nie wiem, ale wiem to, że trochę głupio to musiało wyglądać, bo pewnie wołała pomocy itp, a u mnie jak zwykle muzyka podgłoszona na tyle, co dała fabryka i nawet karetki jadącej nie słyszałem. No cóż. Realia mieszkania w dużej „metropolii” jaką jest Poznań, w której życie toczy się każdego swoim tempem, każdy goni za swoimi sprawami, nie bacząc na problemy innych…

Btw. Na zajęcia się na szczęście nie spóźniłem…

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Maj

Bowling o 23

Gdyby wczoraj ktoś mi powiedział, że będę grał w Bowling o 23 w nocy to bym się popukał w czoło. Tak, poszliśmy ze znajomymi trochę zaszaleć. Mój to był oczywiście pierwszy raz, kiedyś prędzej czy później musiał nadejść. Oczywiście jak zawsze sympatycznie. Ekipa niemal identyczna jak na zawodach Małysza: Jagiel, Sylwek, Beata, Gosia i Waleria. O moich wynikach lepiej nie gadać, bo to była runda testowa, żeby się ze wszystkim oswoić. Myślę, że już obcykałem, co i jak, niestety dopiero pod koniec rozgrywki. Tak czy siak fajerwerków nie było. Następnym razem…

img

Co mnie zaciekawiło po wejściu to, że mają w Fantasy Parku bilard, a więc na pewno tam się nie raz, nie dwa pojawie.

A wracając do Bowlingu to strasznie bolą mnie palce i prawa ręka. A właśnie! Czy zrzucenie całej winy na brak fajerwerków w grze na torze bowlingowym na to, że jestem leworęczny jest racjonalne?

Nirvana – Comes as you are

Wniosek: Miałem w nocy robić projekt na PR. Wyszło jak zwykle.

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

14 Maj

Dążenie do nicości to kolejna pułapka, w której sidła wpadły upadłe anioły

Kimkolwiek jesteś,
jesteś człowiekiem, który dąży do zadowolenia
z siebie, miłości i wewnętrznej harmonii.

Cokolwiek robisz,
starasz się by Twoja praca była doceniona.

W cokolwiek wierzysz,
starasz się żyć zgodnie ze swoimi ideałami.

Każdemu z nas, także i Tobie,
dana jest droga do miłości, szczęśliwości
i poznaniu samego siebie.

Każdy z nas, także i Ty,
jesteś zdolny do przejawiania
swojej bosko doskonałej natury.

Każdy z nas, także i Ty,
sam kształtujesz własne życie i od Ciebie zależy
jak bardzo szczęśliwy w nim jesteś!

Poczucie szczęścia jest miara do doskonałości. Człowiek jest stworzony na wzór i podobieństwo Boże. Podobne przekonanie panuje prawie w każdej religii, co znaczyłoby, że z założenia mamy prawo rozwijać się i urzeczywistnić porównywalny do Boga poziom świadomości. Dlaczego więc nie jesteś doskonały? Ano dlatego, że nie potrafisz korzystać z tzw. "matrycy doskonałości". W ten sposób wszelkie informacje na swój temat pobierasz z otoczenia, z tego jak o tobie mówią... Nie jest nikt doskonały z tego względu, iż panuje chaos informacyjny.

Niedoskonałość związana jest również z tym, że ludzie, podejmując decyzje dotyczące np. współpracy z innymi czy rozpoczęcia jakiejś działalności, kierują się zazwyczaj umysłem świadomym czyli racjonalnym myśleniem. Kierują się wówczas jedynie informacją, którą na dany temat posiadają, stosując czystą kalkulację, wyliczając, co się bardziej opłaca a co nie, co wydaje się bardziej realne, bezpieczne, a co mogłoby być bardziej ryzykowne. Wyliczenia takie biorą się z rachunku prawdopodobieństwa. Taka wiedza, informacje i przemyślenia często są niewystarczające, nie jesteśmy bowiem świadomi wielu zagrożeń bądź celowo zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez innych. Jednak mimo tego, gdybyśmy posługiwali się tylko intuicją z pewnością popelnialibyśmy również błędy. Sęk w tym, że należy słuchać i intuicji i umysłu świadomego. Wszystko dlatego, że nasza podświadomość nie odróżnia dobra od zła. Zawiera wiele destrukcyjnych programów, które nasz umysł może w każdej chwili wziąść za te dobre.

A jaki jest pierwszy krok do ośiągnięcia doskonalości? Podniesienie własnej samooceny. Jeśli nasza samoocena będzie niska, wtedy trudniej jest nam uwierzyć w pozytywne programy, a łatwiej ulegamy destrukcyjnym wzorcom, nie umiejąc ich odróżnić od korzystnych dla nas. Należy jednak pamiętać, że osoba która twierdzi, że we wszystkim jest dobra, tak na prawdę jest słabsza od ciebie, jej poziom samooceny jest bardzo niski. Jedynie co chce dokonać, to ma zamiar się dowartościować poprzez swoje intencje, ambicje i wiedzę, którą rzekomo posiada. Człowiek wartościowy z kolei potrafi powiedzieć publicznie "Nie wiem, nie potrafię tego zrobić, ale chętnie się dowiem sposobu tego dokonania".

No to czas na krok drugi, zacytuję:

Dobrze jest odpuścić sobie stereotypy materialnego świata czyli życia według wyuczonych wzorców i schematów, naśladowanie innych ludzi, przejmowanie się opinią innych, kierowanie się emocjami, rywalizacją, pogonią za materią, aktualną modą, itp. Można być od tego wolnym, żyć zgodnie z własną wolą i z własnym sumieniem, robiąc to, co uznajemy za zdrowe, z czym sami się dobrze czujemy. Zazwyczaj wtedy okazuje się, że ludzie doceniają nas i kochają właśnie za nasz własny styl bycia. Wiele osób niewątpliwie może się od nas w takiej sytuacji odsunąć, ale mogą to być wyłącznie osoby, które nie miały do nas w pełni zdrowego stosunku. Należy nauczyć się nie przejmować opinią ludzi i nie starać się spełniać ich oczekiwań oraz uwolnić się od nikomu niepotrzebnego współczucia. Jeśli my sami swój nowy styl życia w pełni zaakceptujemy i poczujemy się z nim dobrze i niewinnie, to zostanie on również zaakceptowany i będzie normalnie traktowany przez innych, nawet, jeśli będziemy zachowywać się nieracjonalnie.

No i dokładnie, tu tkwi całe sedno. Już dawno gdy słyszę "Mam pewne zdanie na twój temat" to wten czas włącza mi się program destrukcyjny polegający na tym, iż w myślach słyszę "Mam w dupie twoje zdanie". Taka prawda, zdanie i opinie są osobiste. Chętnie posłucham faktów. Ważne by nie ulegać presji otoczenia. To chyba najważniejsze.

Bachata - Baby Olvidame

Wniosek: Zawsze jestem swobodny, bezpieczny i spokojny, gdyż w moim życiu pojawiają się same pozytywne i korzystne dla mnie wydarzenia

Wniosek2: Zaangażowanie, wiara, samozaparcie, wytrwałość i systematyczność.

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Maj

Gdzies jest bot...

<wh1t3en.jogger.pl:> !help
<wh1t3en.jogger.pl:> !help
<wh1t3en.jogger.pl:> help
<koval> co jest?
<wh1t3en.jogger.pl:> pomoc
<wh1t3en.jogger.pl:> sorry nie jesteś botem?

No comment ...

20 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Maj

Webcam Kovala - Poznań / Wilda

 


Odświeżanie co 10 minut. Aby odświeżyć kliknij w obiekt.

Kamera umieszczona na Wildzie (dzielnica Poznania) na ul. Przemysłowej. Przedstawia gmach Politechniki Poznańskiej oraz miejsce spotkań wielu Poznaniaków

25 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Maj

Mieć alergię na wszystko

Gdybym chodził po ziemi i słuchał jak ludzie walą mądre wnioski to bym serio dostał alergii na wszystko.

Mam bardzo małą tolerancję na pierdoły...

- zrobiłbym karierę w Polsce, znam wiele osób które ja zrobiły!
- ja też znam, to się da czy nie da?
- no mi się nie da
- to że tobie sie nie udało to znaczy że ci się nie uda w przyszłości? Takie chujowe życie sobie planujesz? a więc w Polsce da się zrobić karierę?
- no nie wiem jak
- a jak się dowiesz jak to będziesz chciał?
- pewnie!

Jeden z moich komentarzy na Joggerze

Apsik!

Wkurwia mnie jak ktoś ciągle wątpi... A ja wątpię ciągle, nieprzerwanie w swoje wątpliwości.

Ronski Speed - The Space we are

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Maj

Widzmy świat nie taki jaki on jest, a taki jakim my sami jesteśmy

Dziś spotkałem się z czymś ciekawym. Tłumaczyłem pewnej dziewczynie, że to nie jest tak, że ludzie postrzegają ja taką, jaką ona im się przedstawia, jak się z nimi komunikuje a trochę inaczej. Wręcz odwrotnie, taką, jaką ją widzą. Nadal twierdzi, że unikając przekazu pewnych informacji unika złych emocji związanych z nią samą. A to w pewnym stopniu powoduje, że z biegiem czasu sama zmienia się na korzyść tych osób, chce być taka, aby nie chciano ją postrzegać. Jaki jest sens ukrywania czegoś przez całe życie? Przecież lepiej się zmienić pod inne osoby lub po prostu zostać konformistą – informować ludzi o tym jak bardzo się ktoś różni od nas (długie włosy, inny punkt widzenia, szczerość itp. Wiadomo, o co chodzi)

Zaciekawiło mnie jednak to, jak to możliwe, że w żyjemy na tym samym świecie a mamy dwa odmienne zdania. Z taką różnicą, że moje jest naukowe a jej osobistym odczuciem, wręcz abstrakcyjnym. Poszukałem trochę w literaturze i innych mediach. Kluczem poszukiwań mych było pojęcie modelu mentalnego. Założenie istnienia modelu mentalnego mówi o tym, że osoba posługująca się modelowaniem struktury świadomie bądź nieświadomie posługuje się właśnie tym modelem. Wtedy, jeżeli założymy (a tak jest), że każdy z nas posługuje się modelem mentalnym to zaczniemy zauważać, iż pojawiają się trudności w zrozumieniu pewnych zjawisk istniejących w naszym „świecie” np. opis systemów gospodarczych. Część osób uważa np. że pojawienie się Euro 2012 spowoduje to, że będziemy płacić większe podatki, co jest błędne, a jednak część ludzi reprezentuje tę myśl.

Różne zdania na dany temat (chociażby to Euro 2012) jest związane z tym, że ludzie przyjmują różne struktury wyobrażeniowe o odwzorowanym oryginale.

Jednakże istnieje wiele sposobów rozumienia, określania i definiowania modeli mentalnych. Bezpośrednio wyrażane definicje tej klasy modeli mają zazwyczaj charakter definicji ogólnych.

Modele mentalne jak dowiedziono nie muszą one być poprawne - są jedynie obrazem rzeczywistości w umyśle istoty poznającej dane zjawisko. Często są jedynie obrazem składającym się z elementów wyselekcjonowanych (wyselekcjonowane 40 bitów z 11 milionów, które odbieramy w ciągu 1 sekundy życia)
Jeżeli zestawimy tej klasy modele mentalne obok modeli werbalnych (komunikacja werbalna – za pomocą języka) przekonamy się, że modele te są odwzorowaniem systemów rzeczywistych wyrażane w języku niewerbalnym. Są to bardziej nieokreślone ("rozmyte") abstrakcje, intuicje i przekonania, które poddajemy weryfikacji podczas ich zaistnienia. Najczęściej uważa się, że modele te są zmiennym obrazem (mapą) świata zewnętrznego (mapy rzeczywistości), który tworzony jest w umyśle człowieka w celu rozumienia złożoności. Obraz ten, jako konstrukcja psychiczna, jest silnie uzależniony od założeń kulturowych oraz doświadczeń indywidualnych człowieka. Naukowcy przypuszczają również, że prawdopodobnie nie jest też wolny od wpływów genetycznych, jako uwarunkowań biologicznych i psychologicznych człowieka.

Dostrzeżono, że ludzie tworzą wewnętrzną reprezentację symboliczną, swego rodzaju modele, zdarzenia i procesy zewnętrznego świata. Modele te nie zawsze są zgodne z aktualnym stanem wiedzy dziedzinowej - mogą być także fałszywą reprezentacją świata. Na przykład badania nad modelami mentalnymi w dziedzinie fizyki wykazały, że ludzie mają często fałszywe wyobrażenie o ruchu i budują "pre-newtonowskie" modele mentalne dotyczące praw ruchu i termodynamiki.

Pojęcie modelu mentalnego jest stosowane najczęściej w rozwijającej się części nauk przyrodniczych, określanej, jako teorie intuicyjne, naiwne. Są to teorie dziedzinowe opracowywane w celu formułowania prostego opisu jakiegoś zjawiska w celu jego wyjaśnienia. Modele mentalne dla pewnej sytuacji problemowej są wtedy kolekcją sądów i przekonań ludzi na dany temat. Jakkolwiek modele są traktowane, jako swego rodzaju teorie, wymóg istnienia spójności i kompletności opisu świata zewnętrznego reprezentowanego w modelu mentalnym, jaki zazwyczaj stawia się teoriom, nie jest spełniony.

A więc w ramach podsumowania model mentalny jest rozmyty i niekompletny – podlega zmianom w czasie, nawet podczas zwykłej konwersacji (J. W. Forrester). Każdy człowiek posługuje się modelami mentalnymi, jako abstrakcją budowaną na podstawie doznań zmysłowych i doświadczeń w kontakcie z systemem rzeczywistym - stosowane są w celu podejmowania decyzji (intuicyjne generalizacje) (J.D. Sterman). Modele mentalne są głęboko zakorzenionymi założeniami, uogólnieniami, lub nawet obrazami, mającymi wpływ na to, w jaki sposób rozumiemy świat i w jaki sposób działamy (P. Senge). A nasza świadomość tworzy owe modele mentalne, widzimy świat poprzez okulary tych modeli (widzimy świat nie taki jaki jest, a taki jakim my jesteśmy)

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

11 Maj

Mam pewne zdanie na ten temat powiedział Józef do Maryi

Przeprowadziłem małe doświadczenie. Otóż na fotka.pl nie miałem możliwości dawania 1 ( Lol ) bo wyłączyli możliwość oddawania głosów na jakiś czas to postanowiłem, iż napisze dziewojom ocenę w wiadomości prywatnej.
Przetestowałem dwie możliwości.

Pierwsza:

Gadka szmatka i na końcu „daje ci 9+”

Druga:

Gadka szmatka i na końcu „daje ci 10”

 

Teraz pomyśl logicznie – jaka jest różnica między 9,5 a 10? Mówimy o skali od 1 do 10. Oczywiście jest to mało, bo 0,5. Dla męskiego rodzaju nie ma ta różnica pewnie większego znaczenia - dla kobiet ma kolosalne. Pierwszy typ kobiet, oczywiście niemal równie dobrze ładnych jak te drugie nie odpisał mi w ogóle na treść wiadomości. Natomiast drugi typ z wielką przyjemnością i to nawet z podziękowaniem. Dochodzę do wniosku, że fotka powoduje niezłe wypaczenia. Ludzie mają już w głowie zaprogramowane, że dostanie 9 jest równoznaczne z byciem brzydkim, natomiast bycie młodym, pięknym i bogatym oznacza 10. Świadczy to tylko o jednym – o schemacie, w jakim myślą kobiety! Mają zakodowane tylko dwie możliwości – 9 (brzydka) i 10 (piękna). No a co z resztą ocen? Hmmm … mnie się nie pytajcie. Pewnie 8 to załamka, 7 depresja, 6 … a 1 to samobójstwo.

I teraz tłumacz komuś, że 9 ma równie dużą siłę, co 10.

Jak to było w pewnym serialu komediowym:

Ja też mogę ci zdradzać informacje za komplementy, nawet za te nieszczere.

Wniosek z mojego badania opinii jest taki, że kobiety, mimo że wymagają szczerości w ogóle jej nie potrzebują. Mają to w dupie, to, że ty uważasz, że ujowo wygląda w danej sukience. Oczekują tego, iż powiesz, że i w tej pogrubiającej kiecce wyglądają szczupło.

Więc niech sobie myślą…

Wniosek: Mam pewne zdanie na ten temat powiedział Józef! Mam w dupie twoje zdanie odpowiedziała Maryja… Urodził się Jezus, który chciał to zmienić. Ukrzyżowali go.

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

10 Maj

Kontemplacja przy urokach skrzypiec "pogrzebowych" i archiwum GG

Skrzypce w rytm pogrzebowy włączone.
Czas kontemplacji zacząć…

[minęło 5 min]

Pierwsza myśl, która nasuwa się mi w głowie to taka (a raczej pytanie w postaci myśli):

Co by się stało gdybym udostępnił publicznie archiwum z GG?

Haaa. Nie jedna tajemnica ujrzałaby światło dzienne. Archiwum moje liczy 14mb. Pierwszy wpis datowany jest na 19 lutego 2006 (A więc więcej niż na rok wstecz). Posiadałem archiwum starsze, ale niestety nie udało go się uratować w całości po awarii dysku, no, ale jak wcześniej wspomniałem te informacje zapewne rozwiazałyby nie jedną, nie dwie zagadki trapiące ludzkość.

Btw. Jak przeglądam te rozmowy co kiedyś prowadziłem to się załamać, pociąć, poćwiartować idzie… Momentami to nawet zalatuje pseudo mądrością w stylu „DR. Koval Dobra Rada radzi…”

Wniosek: Tak tak... To trudny okres w moim życiu. Zwiastują to zielone liście, ćwierkające nad ranem ptaszki i ... nadchodzące Juwenalia.

15 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

10 Maj

Wiedz jak wiesz

Jak coś wiem to wiem, a jak nie wiem to wiem ze mógłbym wiedzieć, a jak się mylę to przepraszam bo mógłbym się mylić ale się nie mylę.

I wszystko ...

20 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

10 Maj

Kopiowanie surowo wzbronione. Nie dotyczy Kovala

30 zł za ksero zabulić, pomyślisz, że mogłem dorzucić i kupić książkę. Jednak stwierdzam, że nie! Ale nie o tym. Mimo tego, że z daleka ten biznes nie jest opłacalny, ja osobiście uważam, ze można konkretnie na nim zarobić, szczególnie, gdy posiada się w swojej ofercie usługi dodatkowe min:

  • Wydruki
  • Skanowanie
  • Bindowanie
  • Laminowanie
  • Sklep z artykułami papierniczymi
  • Nadruki na koszulkach i inne usługi

Tak naprawdę można zauważyć w takich punktach ksero nieprzerwany ruch. Zawsze ktoś jest, zawsze ktoś coś kopiuje, drukuje. Zawsze ktoś jakieś kilka groszy zostawi, chociaż tak jak ja dziś - 30 zł.

img
Punkt ksero

Wiadomo należy odliczyć od tych 30 zł jednostkowy koszt maszyn kopiarskich, opłaty za prąd, czynsz, wynagrodzenie pracowników. Ale mimo wszystko IMO da radę przecież wyjść z konkretnym zyskiem. Jedyne, co w tej branży liczyć się może to punkt, w którym znajduje się nasza firma. Jeżeli jest w takim miejscu gdzie bywają ludzie, blisko instytucji publicznych w tym uczelni to ludzie (studenci) sami się zjawią i rączkę ucałują. Podziękują za to, że ksero po 7 groszy za stronę.

Dumonde - Tomorrow 2006 (Observer & DJ Spacecase Remix)

Wniosek: Kopiujemy!

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Maj

Jest rewolta kochanie

Zrobiłem sobie mały wieczór filmowy. Na pierwszy ogień poszedł film Land Of The Blind (polski tytuł to chyba bodaj Rewolta). Film o rewolucji, kolesiu, który poszedł do wiezienia za napisanie sztuki dyskredytującej obecny rząd Maksymiliana II. Więzień zbuntował się i odmawiał zmiany uniformu, ubrania, mycia itp. W dodatku używał własnego gówna do pisania po ścianach haseł politycznych. W końcu opuścił budynek więzienny, który kiedyś był szpitalem. Przy pomocy pewnego żołnierza (wcześniej strażnika w tym wiezieniu) z ochrony Maxa II przeprowadza zamach stanu, następnie sam staje się dyktatorem a inteligencję, bohaterów rewolucyjnych w tym owego żołnierza wysyła do obozu. Wszystko przez to, że nie chciał podpisać lojalki (od razu kojarzy się polska lustracja i Bartoszewski).

Wniosek z tego filmu jest bardzo fajny. Każdy każdego wykorzystuje do własnych celów, tak jak ty to robisz, tak jak mnie wykorzystują i tak jak ja czasem to robię. A wniosek pozwól ze zacytuję, jako cytat z filmu:

Za czasów rządu człowiek wyzyskiwał człowieka. Teraz za czasów rewolucji jest odwrotnie.

Trafne? Bardzo.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Maj

Nie ma geja we wsi

Weszliśmy ze znajomymi na temat gejów. Kumpel stwierdził, że zna jednego, więc spytałem się jak go rozpoznać. Kej opisuje:

- Ma głowę, uszy, nos, ręce, nogi. Ma jeszcze…
- Eeeee to gej….

Wiadomo. Wszystkie te części ciała są takie pedalskie. Nie ma uja we wsi. Na bank to gej.

Tomboy – Ok2Be Gay

Wniosek: Tarcze rakietowe tesz som gej

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Maj

Powtarzamy się

Ludzie miewają dziwne skłonności do powtarzania się, baaa do powtarzania tych samych wyrazów. Tych samych skrótów myślowych.
Tych samych zwrotów.
Tych samych zdań.
Tych samych cytatów.
Tych samych błędów.
Tych samych zachowań.
Tych samych gestów.
Tych samych…

I ja też tak czasem mam, ma tak Kaziu Marcinkiewicz (yes yes yes) i mają to autorzy muzyki (say say say I’m Whiting 4 U).

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

9 Maj

Media o Joggerze

W końcu Jogger.pl doczekał się jakiejś konkretniejszej informacji w mediach. Usłyszeć dziś można było o naszym kochanym serwisie blogowym w audycji radiowej dotyczącej społeczności radiowych w Radiu TOK FM.

Audycja prowadzona była z udzialem specjalisty ds. Internetu, Krzysztofem Urbanowiczem. Dotyczyła społeczności internetowych, serwisów Web 2.0 oraz tego gdzie i dokąd zmierza Internet w XXI wieku.

O Joggerze wspomniał za sprawą tajemniczego pytania od słuchacza, jakże tajemniczego użytkownika. Krzysztof Urbanowicz stwierdził wtedy, że jest to na pewno oryginalna społeczność internetowa. Niestety oprócz tego nie potrafił nic więcej powiedzieć na temat Joggera, a szkoda. Bo mogłaby to być niezła reklama. Mam nadzieję, że wkrótce też uzupełni swoją wiedzę na przyszłość…

Zrobiłem szybkie nagranie. Trochę cicho i szumów. Nie było czasu na obróbkę. Ew. jutro tym się zajmę...
Posłuchaj na Wrzucie...
Pobierz plik *.mp3

41 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Maj

Wolna wola, rzeczywistość i teoria informacji

A więc to kolejny odcinek o tym jak nie istnieje twoja rzeczywistość. Tym razem na przykładzie i w odniesieniu do negocjacji, nie koniecznie tych, w których masz za zadanie coś sprzedać, ale i także tych z twoimi znajomymi, dziećmi, rodzicami.

Negocjacje są jak wiadomo formą zarządzania konfliktem. Aby dokonać negocjacji potrzebna jest między innymi perspektywa. Jest ona wręcz konieczna, bo dzięki niej dostrzegamy dany konflikt. Możemy go dostrzec i uniknąć. Jest on często wyniszczający nie tylko dla jednej, ale i obu stron. Nawet, jeżeli wygrasz dany "spór", to tak naprawdę, mimo, iż czujesz się zwycięzcą to odnosisz pirrusowe zwycięstwo. Sun Tzu napisał książkę „Sztuka Wojny”. W tej publikacji stwierdził bardzo mądrze „Dobry strateg to taki strateg, który stoi na uboczu, bo z daleka widzi, co się dzieje na polu walki”. Tak samo jest z negocjatorami. Dobry negocjator nie wchodzi w pierwszym rzędzie, ale jako ostatni.

Ważne w negocjacjach jest również to, aby dać sygnał danej osobie, że bez niej możesz równie dobrze funkcjonować, a interes, jaki z nią dobijasz nie jest dla ciebie konieczny, bo równie dobrze możesz iść do innego i kupić/zrobić/załatwić to razem z nim. Ważne jest to, aby osoba, z którą negocjujemy wiedziała, iż w każdej chwili gotowy jesteś wstać od stołu, obrócić się na pięcie i odejść z podniesionym czołem.

Często wiele ludzi wymawia takie słowa „OK, dobra możemy się spotkać, ale nie będziemy rozmawiać o interesach”. W tym momencie wiesz już, że twoje negocjacje tak naprawdę się rozpoczęły, a ta osoba mimo tego, że tak mówi chce to zrobić. Tak samo jest jak ktoś do ciebie przychodzi a ty go pytasz „Co jest kolego? A nic… tak sobie przyszedłem pogadać”. Nie ma czegoś takiego, wtedy możesz być pewny, że ta osoba kłamie. Nie ma osoby, która coś robi bez jakiejkolwiek motywacji, sprawy tudzież interesu względem twojej osoby.

Negocjacje powinny mieć element wspólny i element różniący. Gdybym był taki sam jak ty, gdyby twoja laska była taka sama jak ty, to prawdopodobnie ciebie by tu nie było, a ty byś swojej dziewczyny nigdy nie spotkał. Tak samo bez tej zasadniczej różnicy negocjacje nie mają sensu. Istnieje coś takiego jak zasada lokalnej racjonalności tzn. ze zachowanie dziwne ma sens z perspektywy podmiotu, który się tak zachowuje. Jeżeli dziwi cię mój sposób bycia, to, co tu pisze, jak pisze, czego słucham lub to, że ktoś robi pedalskie opisy „jestem w sklepie” to z perspektywy twojej osoby jest to głupie, natomiast od strony tej osoby jest to zasadne.

W negocjacjach używa się często takiego czegoś jak przeramowanie tzn. nadanie innych ram określonemu zachowaniu.  Musisz wiedzieć, ze żadne zachowanie nie ma de facto obiektywnego znaczenia. To człowiek nadaje znaczenie danemu zachowaniu, przez co jest ono jak najbardziej subiektywne. Dwie osoby mogą, zatem nadać temu samemu zachowaniu dwa inne znaczenia. Na przykład: Mam brudno na biurku. Co myślisz? Brudas i nie sprząta. A właśnie, że nie - jestem tak zapracowany, że nie mam czasu posprzątać…

W negocjacjach trudno jest poznać osobę, z którą rozmawiamy, a co dalej za tym idzie jej potrzeby. Dzieje się tak, dlatego, że nasza świadomość tworzy modele mentalne, zwane inaczej mapami rzeczywistości, które opisywałem jakiś czas temu. Natomiast świat widzimy poprzez „okulary”, jakie stworzyła nam rzeczywistość (widzimy świat nie taki, jaki on jest, ale taki, jakim my sami jesteśmy). Nazywa się to model mentalny (menthal model).

Wiąże się on ze zbieraniem informacji przez nasz mózg. W każdej sekundzie nasz mózg odbiera ponad 11 milionów bitów danych. Z tego 10 mln przez wzrok, milion przez uszy, 100 tys. przez węch i 1000 przez dotyk. Co ciekawe mózg maksymalnie może przetworzyć tylko 40 bitów, a więc co się dzieje z resztą? Ogromna liczba informacji ulega odrzuceniu. Nie ginie, ale jest przetwarzana nieświadomie przez nieświadomą część mózgu i produkuje treści świadome.

Przykładem takiego odbioru jest sześcian Neckera:

szcześcian Neckera

Płaski rysunek sugeruje szkielet sześcianu. Problem sprawia perspektywa. Nie wiadomo, która ściana jest bliższa, a która dalsza. Przy dłuższym wpatrywaniu się w 'sześcian' obserwuje się 'przeskakiwanie' ścian: raz oglądamy bryłę od lewej i z góry, a raz od prawej i z dołu. Widzimy to w ten sposób tylko, dlatego, że nasz mózg automatycznie przetwarza kreski w sześcian (uzyskujemy gotową interpretację). Świadomość widzi kreski, natomiast interpretacji dokonuje, tzw. mózg nieświadomy.

Podobnie dzieje się z naszą rzeczywistości i wszystkimi informacjami, które do ciebie docierają. W gruncie rzeczy należałoby się zastanowić nad zdefiniowaniem „informacji”. W sensie ludzkim oznacza to, że jest to coś, co ma dla nas jakieś określone znaczenie. Natomiast teoria informacji mówi o tym, że gdy napiszemy słowo „jabłko” zaczniemy się zastanawiać ile to słowo informacji niesie. Na przykład, że to słowo jest wbudowane w alfabet składający się z 26 symboli i pojawienie się „o” wyklucza 25 pozostałych znaków. Czyli „o” zawiera od 4 do 5 bitów.

Często mamy do czynienia z takimi informacjami, które posiadają mało bitów, a jakże dużo informacji (w sensie ludzkim). Victor Hugo napisał w 1862 powieść „Nędznicy”. Po czym wyjechał na odpoczynek. Wtedy to, był ciekawy jak się ta owa powieść sprzedaje. W tym celu napisał do wydawcy list o treści:

?

Wydawca odpisał mu:

!

Te znaki zawierają bardzo małą ilość bitów (po 5),a w sensie ludzkim niosą bardzo wiele informacji. Możesz pewne informacje zapisać w postaci 0 i 1, i w danym momencie, gdy będziesz na ten ciąg spoglądał nie dostrzeżesz w nim niczego ciekawego (nie ma informacji w sensie ludzkim). Natomiast po przekształceniu ciągu znaków na jakąś konkretną liczbę np. w systemie dziesiątkowym dany ciąg zmienia się w konkretną liczbę mówiącą ci o tym ile masz na koncie. Każdy by chciał napisać sms'a do dziewczyny ze znakiem zapytania i dostać odpowiedz w formie wykrzyknika...

Zanim jednak uzyskasz informację w sensie ludzkim twojemu umysłowi trochę to zajmuje. W końcu musi przetworzyć te 11 milionów i zostawić 40 bitów. Naukowcy obliczyli, że mózg na tę operacje potrzebuje przynajmniej 500ms, czasem jest to nawet 1,5s. Przeprowadzono doświadczenie, w którym to właśnie chciano zmierzyć ile czasu do przodu mózg podejmuje decyzję zanim np. zegniesz palec. W tym momencie badacze doszli do wniosku, że wolna wola działa z opóźnieniem. Bo zanim zegniesz ten palec mózg z wyprzedzeniem 500ms podejmuje decyzję o zgięciu palca. Od tego momentu, kiedy mózg to wie, 350ms później dopiero dociera do ciebie to, że chcesz daną rzecz zrobić. Jedyny wniosek, jaki przychodzi mi do głowy to taki, że właściwie to mózg podejmuje za ciebie decyzje a nie ty. Bo decyzja o tym, że chcesz przewinąć stronę w dół i napisać komentarz zostanie podjęta 350ms przed tym jak ty o tym będziesz świadomy, a przynajmniej 150ms od tego momentu zaczniesz ją dopiero wykonywać. Każdy jest przekonany, że podejmuje decyzję, w 100% ale okazuje się ze nie do końca tak jest, tak samo jak z polem widzenia. Każdy ma wrażenie, że widzi wszystko, co znajduje się w jego polu widzenia. Tak naprawdę ostro widzisz (i na tym się skupiasz) tylko w 0,01% całego obrazu który zdaje ci się ze dostrzegasz. Wniosek jest taki, że ulegasz iluzji, tak samo jak podczas patrzenia na sześcian Neckera.

Każdemu człowiekowi wydaje się, że jego mózg działa jak skaner. Że podchodząc do kobiety robisz Bzzzzzz i masz jej twarz w głowie. Nie ma czegoś takiego, człowiek żyje zbyt dynamicznie i nie ma czasu na skanowanie każdej twarzy. To zbyt czasochłonne i kosztowne. Mózg natomiast tylko próbkuje, przykładem może być seria doświadczeń przeprowadzonych w celu udowodnienia ślepoty na zmiany. Eksperyment wyglądał tak, że podchodził mężczyzna do kobiety, pytał się o godzinę. Pani odchylała rękaw i spoglądała na zegarek, w tym czasie dwaj inni mężczyźni robili zamieszanie niosąc szafę, z której wyskakiwał 3 mężczyzna zamieniając się miejscami z tym, który chciał się dowiedzieć aktualnej godziny. Większość osób nie zwróciła uwagi na to, że podaje czas komuś innemu. Zresztą przykładem jestem ja sam, osoba, która nie poznaje innych na ulicy. Do mnie trzeba podejść blisko. Często mam trudność z rozpoznaniem osób idących druga stroną ulicy….

Wniosek: Brak wolnej woli, ślepota na zmiany… Jesteśmy spaleni

10 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

8 Maj

Oto jest dzień który dał nam Pan

Ku chwale nowego wodza w naszym rządzie stworzyłem film na cześć wicepremiera.

Wniosek: Weselmy się i radujmy się tym.

14 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

7 Maj

Cyce jak donice

Dziś z Dawidem na wykładzie z rachunkowości zarządczej ogarnął nas totalny śmiech… Naprawdę nie mogłem się powstrzymać, a wszystko przez te „dzieci” biegające za oknem po boisku szkolnym.

- Ty, Dawid zobacz jaka ta laska ma cycki?
- Która?
- No teraz nie widać, jest za murkiem… O ta!
- <Śmiech> Przecież to dziecko
- No ale zobacz jakie ma cycki, w tym wieku!
- <śmiech> No…
- Wyrobi się!

I wtedy już tylko się śmialiśmy za każdym razem gdy przebiegała obok okna…

Albo to: Za miesiąc sesja a tu taki tekst…

- Tyyyy Koval, jaki to jest w ogóle przedmiot?
- Eeeeee Zarządzanie i planowanie marketingowe
- Aaaaaaaa

Tiesto Feat Christian Burns - In The Dark

Wniosek: Nastały wesołe chwile

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

6 Maj

Był długi, potem krótki weekend a tera bydzie poniedziałek... Kilka wniosków życiowych jak nie postępować na przyszłość

No, więc tak. Na początku pragnę wszystkich poinformować, że ZMARTCHWYWSTAŁEM i mam się dobrze. Podobno były jakieś opisy na GG w stylu co się dzieje z tym Kovalem? A więc informuję, że żyję. A żyję dobrze, pełnią sił. Był to jeden ze wspanialszych weekendów majowych mojego życia. Jakże kontrastowy. Mam naprawdę bardzo wiele do napisania. Gdzie byłem, co robiłem… baaaardzo wiele. Nie zdajesz sobie nawet sprawy jak dużo. Coś czuję, że chyba nie napiszę wszystkiego z tego względu, iż po prostu jest tego za dużo.

A więc po kolei. Jeżeli śledzisz mojego Jogga to zapewnie wiesz, że umarłem 30 kwietnia, w przeddzień Maja. Umarłem, dlatego, iż moja śmierć miała symbolizować czekanie. Czekanie, którego się doczekałem w przewidywany sposób. No prawie. Wszystko zakończyło się nie do końca po myśli, ale też nie z wielkim zaskoczeniem. Zabrzmi to jak samochwalstwo, ale powiem jak dobry dziadek „Mogłem się tego spodziewać”.

W międzyczasie, gdy „czekałem” wybrałem się do Lubinia. Trasy zbytnio nie znałem, a więc wyznaczyłem ją poprzez GPSa, którego to też zabrałem w trasę. Wszystko pięknie, jedziemy, dojeżdżamy do bodaj do Wołowa i co? Stoi Policja, kieruje objazd (myślę – ohooo wypadek). Spoko GPS zmienił trasę i jedziemy dalej. Mija 5, 10, 20 km… Krążymy sprawnie po jakiś wsiach, w pewnym momencie widzę jakieś bocznice kolejowe ułożone w kółko, coś w rodzaju toru wyścigowego dla pociągów. Chwilę później straciłem zasięg, a w następnej chwili GPS nakazał mi skręcić w lewo. A więc skręciłem z pewnym zaufaniem. Drogę pokazał, jako lokalną, jedziemy kilometr tą trasą i nagle zonk, kończy się asfalt, zaczyna polna droga. Myślę – no nic, zaraz będzie główna. Jedziemy dalej, zaczyna się las. W pewnym momencie okazało się, że jedziemy przez ten las, po wertepach na Hamera z 10km. Po 11km zza zakrętu wylania się piękna asfaltowa droga, jakieś skrzyżowanie. W tym momencie GPS każe skręcać w lewo, ale przecież stamtąd przyjechaliśmy. Totalny bezsens. Stoimy z 10min i się kłócimy o kierunek jazdy. W końcu pojawili się jacyś ludzie (rowerzyści). Kazali skręcić w zupełnie inną stronę, w stronę której nie braliśmy w ogóle pod uwagę. Dalsza część trasy była nudna i nie warto ściemniać o niej.

Kolejną atrakcją długiego 9 dniowego weekendu był wypad z Maćkiem na bilard. W końcu sobie pograłem tak jak bym chciał. Fakt faktem, że przegrałem (haha nie powiem do ilu), to w dodatku okazało się, że moim przekleństwem stała się bila numer 8, zwana potocznie „Czarna śmierć”. Wpadła mi 4 razy, w momencie, gdy miałem wyczyszczony niemal cały stół ze swoich bil. Ale jak to się mówi „nieszczęścia chodzą parami”.

Wtedy to Maciek przypomniał mi jedno z naszych powiedzonek. Zauważył sprawnie, że znów zaczęło się ono sprawdzać. „Bo w życiu najważniejsze są koksy”. Tak dokładnie, stwierdzam, że jest to w zupełności prawda wszystkich prawd, niemal jak powiedzenia greckich filozofów w stylu „Myślę, więc jestem”. A wszystko przez problemy z kobietami. Bo wiesz jak to jest, często ludzi kopie w głowach i szukają szczęścia w świecie! A dokładnie 500 km od swojego miejsca zamieszkania. Tego się zawsze obawiałem i obawiać się będę. Ktoś kiedyś masakrycznie mądry powiedział „Najbardziej niepokoją nas ci, którzy stoją na zewnątrz i zaglądają do środka. Ci, których nigdy nie poznamy”. Resztę dopowiedz sobie sam. Czasem tez ludzi nie poznajemy, gdy wracają z podróży i nie chodzi tu o to, że zmieniają się na twarzy, ale wewnętrznie. Widocznie tak jest i dostrzegamy różnice z niedostatecznego przywiązania do nich. W pewnym momencie możemy zastanawiać się do woli, czy to ta sama kobieta, która wypłakiwała się przy tobie w rękaw?

Niestety muszę się przyznać do jednej rzeczy: Gdy ukłonisz się na lewo to ci z prawej się do dupy dobiorą! Niestety nie mam oczu dookoła głowy, a by mi się przydały. No, ale cóż nie wszyscy są tacy jak ja i pewnie, co 5 minut zastanawiają się „Ludzie kurwa… co by tu jeszcze spierdolić?”. A do spierdolenia było wiele, to, co zostało jest moje. A to, co było już chyba nie.

I muszę przyznać jedno: wielu rzeczy z głowy ludziom nie wybijesz, to się po prostu ma, tak samo jak bycie Włochem… lub przystojniakiem. Głupoty, nieracjonalnego myślenia, braku zdolności ocenienia sytuacji, braku taktu, braku klasy, braku… (można by wymieniać w nieskończoność) nie da się wybić ludziom, nie ważne jak by się miało starać. Mogę stanąć na głowie a tego nie zrobię. Więc pozostaje mi zmieniać inne rzeczy i żyć dalej, bo moje życie jest piękne. Bo adrenalina jest piękna i mój świat jest piękny.

I jeżeli jesteś tą, która zainspirowała ten wpis to nie siedź na fotelu z wielką dumą i podniesionym czołem, bo nie ma naprawdę niczego gorszego niż zakochać się w kolesiu, który mieszka 500 km od ciebie, tak daleko, że nawet, gdy krzykniesz z całych sił to on cię nie usłyszy. Cieszę się, że otrzymujesz wsparcie, wspomnienia, a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa i miłość. Cieszę się ze są ludzie bez absolutnych wad, którzy sprawiają, że inni czują się tak jak powinni się czuć, dla których warto poświęcić ideały, a co gorsza uczucia innych… Ludzie a szczególnie kobiety potrafią podejmować decyzje same, bez konsultacji, z czysto egoistycznych pobudek. Nie ma co się dziwić i mnie to nie dziwi, w końcu oglądałem „Testosteron”!

Budka Suflera - Sen o Dolinie

Wniosek: W pełni życia, szczęścia i ekstrawagancji…

I teraz się położę, napije zimnego piwa i ładnie uśmiechnę do mojego boga…

45 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz