BIO
Jestem poszukiwaczem prawdy. Spaceruję tam i z powrotem i poszukuję prawdziwej prawdy. Kontempluję życie. Fotografuję. Podróżuje. Zadaję pytania. Robię to co lubię i jestem wolnym człowiekiem.

Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę, są bezwstydnymi kłamstwami.

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Ludzie, najczęściej po rozstaniu, wrzucają sobie pytanie:

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Banalne! Wszyscy po rozstaniu je zadają! Zadawałem sobie je i ja.

Zrobimy to na przykładzie zony. Jest sobie zona i ma męża. Chce sobie zagwarantować jego wierność. Dlaczego? Bo boi się sie, ze jak on dymnie inną pannę, to ją dla niej zostawi.

I to jest paradoks ludzkości. Tyle kobiet na tym polega, myśląc, ze to ze względu na seks facet poleci na BYCIE z inna kobieta. Co za bzdura.

Społecznie wymyślona monogamia nijak sie ma do naszej biologii. Faceci, stworzeni, jako maszyny rozpłodowe, wyposażone przez naturę w plemniki zabijające inne plemniki (w środowisku dziurawym, jak ktoś lubi to nawet do dupy), maja za zadanie przekazać jak największą ilość genów, pod katem ramy zwierzęcej. Po prostu maja grzmocić ile wlezie. Próba zabicia w nich testosteronowych reakcji jest zdana na porażkę, plus wynika z ramy socjalnej – religijnej, kulturowej, etc. Jest wiec wymysłem logicznego mózgu.

Teraz, kobieta wie doskonale, ze seks jest przez samice wykorzystywany, jako sposób zdobycia faceta na zawsze i wiedza o tym jest podwaliną braku zaufania do innych samic, które jej podrywają chłopaka – bo tamte tez mogą to robić, by za pomocą wrogiego przejęcia wziąć do siebie gościa na zawsze. I działałoby to, gdyby nie prosty fakt – dla samego seksu gość może być z laska weekend, może dwa, ale nie będzie z nią żył, robił dzieci, gotował wspólnych obiadów. Po prostu orbita samego seksu jest za słaba, by utrzymać długoterminowy związek. Przykładem jest chodzenie do dziwek – jaki facet chciałby, by prostytutka była jego żoną i matką dzieci?

Facet ma żonę, podoba mu sie jakąś panna, grzmoci ja i jest happy. Zona myśli – acha, to było złe, bo on mnie teraz dla niej zostawi. Zabrania mu wiec tego kategorycznie. Ten zakaz motywowany jest i wynika ze strachu. I wbrew pozorom nie zabezpiecza. To jest tak, jakby powiedzieć: nie jedz cukru, jest niezdrowy.

Proponuje ci inny układ: Jedz zdrowe rzeczy, bo są dla ciebie dobre.

Nigdy. NIGDY druga osoba nie odejdzie ze związku, jeśli dostanie w nim to, czego potrzebuje. I gdzie tu wasza miłość, uczucie? Rodzi się później…

Laski myślą, ze facet je zostawia, uprawiając seks z inna, bo to do tego prowadzi. Psia kupa – nie prowadzi, Jeżeli cała reszta w związku działa i ty wnosisz do niego wszystko tak, aby on działał to wtedy na seksie sie zaczyna… i kończy. Bo ty dajesz mu taka wartość, jakiej on nie znajdzie nigdzie indziej. I ciągle sie rozwijasz, przez co wnosisz ciągle coraz lepsza jakość tej wartości.

Przeinspirowany pewnym kursem…

13 komentarzy

  1. Jesteś/byłeś w jakimś trwałym (hmmm… > 6 miesięcy) związku partnerskim?

  2. nie bo wychodze z założenia że łatwiej odejść niż kogoś zmieniac… nie mam na to czasu po prostu żeby naprawiać stracone już na starcie duszyczki pięknych zagubionych dziewuszek

  3. Testosteron i zew natury – bardzo wygodna wymówka ;-P A lojalność to taki truizm i przeżytek ;-P

  4. jednak chyba biologi i umysłu nie pokonasz Sisi

  5. Zdaję sobie sprawę, że z biologicznego punktu widzenia jest tak, jak napisałeś – pierwotne zadanie, które facet ma gdzieś tam zakodowane to jak najszersze rozprzestrzenienie swoich genów. Jednakże uważam, że zdecydowanie przeceniasz ten czynnik. Dobre kilka tysięcy lat temu faktycznie to mogła być główna motywacja khm samców rodzaju ludzkiego. Ale przekładanie tego na obecne czasy jest zbyt daleko idącym uproszczeniem.

  6. @sisi ano my meżczyznie nie byliśmy niegdyś wrogami, tylko ofiarami przestarzałej mistyki męskości przez którą niepotrzebnie poczuliśmy się niedowartościowani kiedy już zabrakło niedzwiedzi do upolowania…więc może czas najwyższy to zmienić? ja zacząłem od siebie

  7. Ale to dalej jest ten czynnik, nic innego, może nie wyrażony bezpośrednio, ale to on.

    Koval, pochwal się co to za kurs?

  8. znam po prostu jednego kolesia i strasznie mnie inspiruje (jego osoba) – wykłada na Uniwersytecie A. Mickiewicza w Poz… koleś od umysłu, poszerzył moją wiedzę, teraz ja poszerzam ją sam…

  9. …no nie wiem… mi wiara w miłość jak na razie wychodzi i nie narzekam…

  10. Właśnie, Wiara liczy się w tym wszystkim najbardziej, jest na równi z racjonalnym myśleniem.:D

  11. @kazek, kaczorek no można wierzyć naiwnie ale też można to rozpatrywać stricte naukowo. bo to, że ktoś wierzy jest na poziomie duchowym, wkręcili wam jakąś baję i wszyscy w to wierzą, że jest tak a nie inaczej. Ja wiem, że biję się z moralnością innych ludzi, ale jednak prymitywne odpowiedzi na trudne złożone pytania zawsze bywały, są i będą najbardziej trafne 🙂

  12. Tak, zgadza się,Czasem rzeczy, które wydają nam się być bardzo skomplikowane są tak naprawdę banalnie proste.

  13. …jak całe życie, którym tak nas się straszy od dzieciństwa…

Skomentuj.