Bowling o 23
Gdyby wczoraj ktoś mi powiedział, że będę grał w Bowling o 23 w nocy to bym się popukał w czoło. Tak, poszliśmy ze znajomymi trochę zaszaleć. Mój to był oczywiście pierwszy raz, kiedyś prędzej czy później musiał nadejść. Oczywiście jak zawsze sympatycznie. Ekipa niemal identyczna jak na zawodach Małysza: Jagiel, Sylwek, Beata, Gosia i Waleria. O moich wynikach lepiej nie gadać, bo to była runda testowa, żeby się ze wszystkim oswoić. Myślę, że już obcykałem, co i jak, niestety dopiero pod koniec rozgrywki. Tak czy siak fajerwerków nie było. Następnym razem…
Co mnie zaciekawiło po wejściu to, że mają w Fantasy Parku bilard, a więc na pewno tam się nie raz, nie dwa pojawie.
A wracając do Bowlingu to strasznie bolą mnie palce i prawa ręka. A właśnie! Czy zrzucenie całej winy na brak fajerwerków w grze na torze bowlingowym na to, że jestem leworęczny jest racjonalne?
♫ Nirvana – Comes as you are
Wniosek: Miałem w nocy robić projekt na PR. Wyszło jak zwykle.
Trackbacki:
Brak Trackbacków.
Tagi: bowling, centrum handlowe, fantasy park, fun, kręgle, liga, plaza, rozrywka, tor, zabawa,
Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie.
Komentarze:
psoiree | 15 Maj 2007
fantastyczna zabawa, sam pierwszy raz spróbowałem w wakacje 2006, dość banalne jeżeli ktoś również gra w to pierwszy raz, bo rozwaliłem wszystkich znajomych ;) kwestia dobrania ciężaru kuli i dobrego swingu. Co do bilardu, mamy podobne zainteresowania.
p.s. i to jest jedyna piosenka nirvany jakiej słucham (innych nie ściągałem), patrz ile przypadków 
Koval | 15 Maj 2007
@psoiree to nie przypadek że tu trafiłeś 
Kasia | 15 Maj 2007
byłam na nocnym bowlingu w Poznaniu, ale w innym miejscu – pierwszą partię w swoim życiu wygrałam, pogrążając kumpli (wytrawnych graczy) w odmętach depresji i upokorzenia… w drugiej już się tak nie wysilałam, bo przecież nie miałabym gdzie spać, jakbym znów wygrała;P
Koval | 15 Maj 2007
@kasia hehe no fakt… ale mnie dziwi bo dziewczyny które z nami grały też niezle sobie poczyniały. wydaje mi sie ze macie jakieś predyspozycje do tego sportu hehe
Kasia | 15 Maj 2007
Koval: w moim przypadku to bardzo proste – prawie zawsze jak coś robię pierwszy raz w życiu, coś czego się nie uczyłam, to mi to nieźle wychodzi… nie słyszałeś o szczęściu poczatkującego
;)
Koval | 15 Maj 2007
coś w tym Kasiu musi być... teoria kilka razy z tego co sobie przypominam miała zastosowanie. chociażby w tym że gdy graliśmy pierwszą kolejkę to poszło mi lepiej niż za drugim razem gdy jakieś pojęcie już miałem, gdy ludzie zaczynali mi tłumaczyć co i jak… może wtedy dochodzi do głosu rutyna
ale rutyna z drugiej strony jest wtedy gdy coś robimy dość długo a ja na miłość boską drugą rundę grałem nieco godzinę później… 
Kasia | 15 Maj 2007
ale jakie to przyjemne prawda…
a u siebie się za cholerę nie mogę wybrać – trzeba się będzie w końcu zebrać;)
Koval | 15 Maj 2007
ja osobiście planuję kolejną wyprawę. strasznie wciąga, tak samo jak bilard (tylko ze ten jest trudniejszy)
Podgląd komentarza:




