Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

15 Maj

Bowling o 23

Gdyby wczoraj ktoś mi powiedział, że będę grał w Bowling o 23 w nocy to bym się popukał w czoło. Tak, poszliśmy ze znajomymi trochę zaszaleć. Mój to był oczywiście pierwszy raz, kiedyś prędzej czy później musiał nadejść. Oczywiście jak zawsze sympatycznie. Ekipa niemal identyczna jak na zawodach Małysza: Jagiel, Sylwek, Beata, Gosia i Waleria. O moich wynikach lepiej nie gadać, bo to była runda testowa, żeby się ze wszystkim oswoić. Myślę, że już obcykałem, co i jak, niestety dopiero pod koniec rozgrywki. Tak czy siak fajerwerków nie było. Następnym razem…

img

Co mnie zaciekawiło po wejściu to, że mają w Fantasy Parku bilard, a więc na pewno tam się nie raz, nie dwa pojawie.

A wracając do Bowlingu to strasznie bolą mnie palce i prawa ręka. A właśnie! Czy zrzucenie całej winy na brak fajerwerków w grze na torze bowlingowym na to, że jestem leworęczny jest racjonalne?

Nirvana – Comes as you are

Wniosek: Miałem w nocy robić projekt na PR. Wyszło jak zwykle.

blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

Trackbacki:

Brak Trackbacków.

Tagi: , , , , , , , , , ,

Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie.

Komentarze:

psoiree | 15 Maj 2007

fantastyczna zabawa, sam pierwszy raz spróbowałem w wakacje 2006, dość banalne jeżeli ktoś również gra w to pierwszy raz, bo rozwaliłem wszystkich znajomych ;) kwestia dobrania ciężaru kuli i dobrego swingu. Co do bilardu, mamy podobne zainteresowania.

p.s. i to jest jedyna piosenka nirvany jakiej słucham (innych nie ściągałem), patrz ile przypadków :D

Koval | 15 Maj 2007

@psoiree to nie przypadek że tu trafiłeś :)

Kasia | 15 Maj 2007

byłam na nocnym bowlingu w Poznaniu, ale w innym miejscu – pierwszą partię w swoim życiu wygrałam, pogrążając kumpli (wytrawnych graczy) w odmętach depresji i upokorzenia… w drugiej już się tak nie wysilałam, bo przecież nie miałabym gdzie spać, jakbym znów wygrała;P

Koval | 15 Maj 2007

@kasia hehe no fakt… ale mnie dziwi bo dziewczyny które z nami grały też niezle sobie poczyniały. wydaje mi sie ze macie jakieś predyspozycje do tego sportu hehe

Kasia | 15 Maj 2007

Koval: w moim przypadku to bardzo proste – prawie zawsze jak coś robię pierwszy raz w życiu, coś czego się nie uczyłam, to mi to nieźle wychodzi… nie słyszałeś o szczęściu poczatkującego?;)

Koval | 15 Maj 2007

coś w tym Kasiu musi być... teoria kilka razy z tego co sobie przypominam miała zastosowanie. chociażby w tym że gdy graliśmy pierwszą kolejkę to poszło mi lepiej niż za drugim razem gdy jakieś pojęcie już miałem, gdy ludzie zaczynali mi tłumaczyć co i jak… może wtedy dochodzi do głosu rutyna? ale rutyna z drugiej strony jest wtedy gdy coś robimy dość długo a ja na miłość boską drugą rundę grałem nieco godzinę później… :D

Kasia | 15 Maj 2007

ale jakie to przyjemne prawda…? a u siebie się za cholerę nie mogę wybrać – trzeba się będzie w końcu zebrać;)

Koval | 15 Maj 2007

ja osobiście planuję kolejną wyprawę. strasznie wciąga, tak samo jak bilard (tylko ze ten jest trudniejszy)

Podgląd komentarza:

Dodaj komentarz: