Ostatnie wpisy:
RSS jogger.pl:

Nigdy się nie ustatkuję.

Mówią mi:

Koval. Byś się w końcu ustatkował. Brał przykład z Patrycji – rodzinę założył. Syna jakiegoś. Dom zbudował.

A ja jakoś nie mogę. Próbowałem. Po prostu nie mogę. Chciałem. To jest silniejsze ode mnie. Mój mózg nieświadomy podpowiada mi wraz z intuicją, że jeszcze nie teraz, że przyjdzie na to czas. Chce żyć, czuć zew wolności i robić wszystko, dosłownie wszystko, co dusza zapragnie i ciało wykona. Żyć pełną parą i nie przestawać. Nie mieć nikogo wokoło siebie, kto by mnie zwalniał. Zatrzymał na chociażby przysłowiowe 5 minut. Po prostu być, trwać i nigdy nie przestawać.

Na przykład teraz – jako prawy obywatel powinienem iść spać. Nie pójdę. Piję sam, jako alkoholik i student (wybierz prawidłową odpowiedz). Mam ochotę się napić i to robię. Nie mam zamiaru słuchać dobrych rad. Dobrze wiem, co jest dla mnie dobre bądź złe. O ile zło w ogóle istnieje…

Na tym polega moje nieustatkowanie, moja strategiczna strategia życia.

A i ważne by żyć tym, co będzie a nie tym, co było. Proste – bo jeżeli się nie udało wcześniej, nie znaczy, że nie uda się w przyszłości.

Roxete - Spending My Time

Wniosek: Teraz, to etap przejściowy, dzięki któremu dążę do tego, co będzie.

Moje poczucie bezpieczeństwa

Co w naszej kulturze jest postrzegane za poczucie bezpieczeństwa?

Faceci swoją drogą, zacznę od kobiet, bo właśnie w początkowym pytaniu był akcent na te piękne i przebiegłe istoty. A więc może zróbmy tak „Czym dla kobiet w naszej kulturze jest poczucie bezpieczeństwa?”.

No właśnie, dla dziewuszysk to poczucie, że są jedyne w swoim rodzaju i tylko największy debil nie chciałby z nimi być. Ważne dla nich jest również to, że mają wszystko to, czego inni nie mają, to że mają zdolność decydowania o sobie i rządzenia innymi. To są ich aspekty uczuciowe.

Ja, jako wielki „szowinista” nie mogę nie poruszyć kluczowego tematu związanego z ichbezpieczeństwem, bo w porównaniu z tym, co już wymieniłem to przyszłe rzeczy, które wymienię mogą, a raczej na pewno są w stanie zastąpić kobietom te, które są związane stricte z uczuciami i ich emocjami, osobowością i psychiką (wymienione na początku). Są to:

  1. Pieniądze
  2. Stała praca
  3. Dzieci
  4. Stały związek

Oczywiście, jeżeli chodzi o kobiety to można by dorzucić oparcie swojego bezpieczeństwa tylko na wyglądzie swoim i partnera. Na posiadaniu super sportowej furki, różowej bluzki i zajebistego makijażu. Niestety tego wszystkiego może w pewnym momencie zabraknąć. Wyobraź sobie, że świat zawala się w momencie, gdy lekarz plastyk mówi „no niestety pani jest tak brzydka, że nawet ja nie mogę pomóc”.

Wiele kobiet nie czuje się pięknych, dlatego, że są, ale tylko, dlatego, że posiada makijaż i modną bluzkę. Nie ma ani myśli, że bez zakupów można się obejść, a bez makijażu wyjść na podwórko wyrzucić śmieci.

W poniedziałek siedzę w Sułtanie na Tortilli z kebabem. Za moimi plecami usiadł gruby osiemnastoletni wielorybek (wielorybek, bo miał dupe jak ryczka). Widzę, że coś tam wpierdacza jak świnia. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że babeczka była ubrana caluśka na różowo (pink girl) a po skończonym posiłku otarła usta, wyciągnęła szminkę, pomalowała je, poprawiła makijaż i wyszła… Typowa przedstawicielka kategorii „osiedlowych kopsał”.

Całe szczęście, że w moim przekonaniu to nie działa. Działa, co innego. Działa coś o wiele fajniejszego. Działa Ja dumny. Ja świetnie radzący sobie w życiu. Ja rozwijający. Ja wykształcony i przede wszystkim Ja pewny siebie. Bo nie liczy się tak naprawdę inwestycja w zajebisty ciuch tudzież różową bluzkę, kozackie mokasyny i piękny wełniany czy moherowy beret, tylko w to moje JA. W to, jaki ja sam jestem.

Im więcej jesteś w stanie w siebie zainwestować tym więcej jesteś wart, a co za tym idzie tym więcej na tym zyskujesz, bo świat, w którym żyjesz zaczyna się zmieniać tak jak ty pragniesz, a nie jak inni tego chcą. Wtedy to ty zaczynasz dyktować kluczowe warunki gry. Stajesz się dla siebie kluczowym zasobem, którego nikt nie może ci odebrać. Dostajesz wolność. Ni e martwisz się o to, czy samochód się popsuje, czy go ktoś zarysuje, czy nowe buty się zetrą czy zegarek za 2000zł się zatrzyma. Przestajesz identyfikować się z rzeczami materialnymi, nie przyjmujesz na siebie wyhalucynowanego bólu związanego ze stratą, w którym myślisz, że jesteś zegarkiem. Zaczynasz wtedy rozumieć, że to zegarek a nie ty. Wtedy już wiesz, że to tylko właściwości rzeczy martwych.

Po prostu dostajesz dzięki temu wolność.

Posłuchaj tego: W O L N O Ś Ć. Pięknie brzmi. Na tym polega właśnie poczucie bezpieczeństwa. Na tym, że najzwyczajniej na świecie jesteś… trwasz.

Marketing polityczny w Polsce... skandal goni skandal?

W Polsce przez wiele lat nie było marketingu politycznego. Jest on potrzebny wtedy, kiedy jest większa podaż od popytu. Kiedyś w PRL była reklama mydła 4U która brzmiała „Mydło 4U – mydło dla ciebie”. Wtedy to działania marketingowe były szczątkowe, tak samo jak marketing polityczny. Jedynie gdzie był obecny to podczas wyborów prezydenckich i to dopiero w latach 90.

Marketing polityczny ma tę swoją specyfikę ze po 4 latach, jeżeli nie otrzymaliśmy takiego produktu, na który głosowaliśmy to możemy zmienić opcje polityczną. Szczególnie świadczą o tym wyniki ostatnich wyborów, w których to, co 10 polak zagłosował na PiS, a 60% Polaków w ogóle nie głosowało. Z badań wynika, że część wyborców podejmuje decyzję o wyborze partii bądź kandydata tuż przed głosowaniem. Dowodzi to, że marketing polityczny długotrwały nie ma większego znaczenia. Swiadczy o tym że mało, co zostaje ludziom w głowie, no chyba, że dostało się na mszy wypełnioną karteczkę gotową do wrzucenia do urny.

W Polsce bardzo dużo jest problemów z tego rodzaju marketingiem. Kiedyś go nie było, teraz nie ma polityki – został tylko marketing polityczny. Jako pierwszy ten rodzaj wypróbował Premier Kazimierz Marcinkiewicz, który jest jak koło gospodyń wiejskich: „Premier Marcinkiewicz tańczy, śpiewa i harcuje, daje wej i gotuje”. Pokazał on, że rząd może nic nie robić a jednak mieć dobre notowania.

Na przełomie wszystkich kampanii wyborczych w Polsce możemy zauważyć diametralny postęp. Na początku opowiedzenie się za ideą Solidarności i Komitetem Obywatelskim automatycznie przekładało się na wybór głosujących. Wtedy KO zdobyły wszystkie miejsca, jakie były do zdobycia (99 głosów w senacie na 100). Wtedy kampanii nie było, była to tylko kwestia opowiedzenia się za zmianami bądź nie.

Kampania w 1994 była już jakąś inną. Była to forma debaty. Pojawiać się zaczęły plakaty, ale jednak mimo wszystko dominowały risografy (szybkie ksero, o fatalnej jakości). W ten czas ulotek kolorowych jeszcze nie znano. Pojawiały się również pomysły marketingowe np. konkursy, próby nawiązania kontaktu poprzez „napisz do nas, a my odpiszemy”. Nie było wtedy jeszcze dykty z naklejonymi plakatami wyborczymi wieszanymi na płotach i słupach.

Już w 1998 roku (trzecia kampania do samorządów, druga zwyczajna) była już nie wiele różniąca się od kampanii ówczesnych. Jeszcze wtedy nie można było mówić o mediach elektronicznych, ale pojawiły się reklamy telewizyjne, kolorowe ulotki zaskakujące treścią. Wtedy też po raz pierwszy pojawiła się kampania „door to door”. Wręczano wtedy ulotki bezpośrednio do ręki (przez kandydatów lub ich pełnomocników).

Aktualnie w Polsce politycy uzyskujący mandaty uważają ze 4 lata to jest dużo i na szybko można stworzyć wizerunek wyborczy, „coś” tam zrobić i wyróżnić się. W branży nazywa się to marketingiem około wyborczym.

Dziś niebanalne znaczenie mają media, głównie telewizja. Przykładem jest Joanna Nowiak, która w wyborach 2001 uzyskała dość duże poparcie min. dzięki temu, iż pomogły jej w tym zamachy na WTC w Nowym Yorku. To właśnie w tym dniu 11 września była zaproszona do programu w telewizji kablowej WTK. Zamiast opowiadać o swoim programie wyborczym zmuszona była komentować wydarzenia, które rozgrywały się za oceanem. Jak sama uważa miało to nie bagatelne znaczenie, które przełożyło się później na jej wynik. Twierdzi również, że w ten czas bardzo ważną rolę odegrały jej poglądy feministyczne. W Polsce feminizm kojarzył się do tej pory z gruba babą z wąsem, która nie lubi mężczyzn i tego, co oni tworzą. A tak naprawdę jest to niezagospodarowany do tej pory obszar, który można by wyeksponować.

Czasem się tak zdarza, że wszyscy interesują się wszystkim oprócz polityki, jaką reprezentuje dany polityk. Tak było również w przypadku Joanny Nowiak, nikt nie pamięta o tym, że jako jedna z nielicznych kobiet zajmowała zdanie na temat polityki zagranicznej Polski, ale każdy pamięta za sprawą Super Expressu, że Nowiak ma tatuaż (słynny tytuł „Co posłanka SLD ma pod bluzką?”). Skandal w Polityce jest szeroko wykorzystywany. Oczywiście nie może być związany z pieniędzmi, bo daje do zrozumienia opinii publicznej, że dzieje się to kosztem społeczeństwa. Przykładem pozytywnego skandalu są wypowiedzi Renaty Beger. Gdyby nie jej kurwiki w oczach i słynne powiedzenie „Lubię seks jak koń owies” to najprawdopodobniej aktualna posłanka nie zaistniałaby. Nie wybiłaby się z tak dużej liczby 460 posłów. Aktualnie teraz jest już inną osobą, zmieniła się. Przypuszczam, że teraz nie powiedziałaby o kurwikach i seksie. Dziś sama przygląda się innym posłom i posłankom, chociażby Sandrze Lewandowskiej, która bez skrępowania opala się topless. Skandale tak naprawdę nikomu już nie przeszkadzają. Dziś nie jest niczym złym romans w kuluarach sejmu np. PiS, który głosi idee trwania rodziny, małżeństwa to tak naprawdę sam sobie zaprzecza, bo część z tych posłów którzy głoszą takowe idee jest rozwiedzionych min. Marszałek Dorn, który ma trzecią żonę i romansujący z seksualną rekordzistką Polski (Marianna Rokita). Nikomu już nie przeszkadzają nieślubne dzieci posła Pawlaka, blow Job Anity Krawczyk i małżeństwo Łyżwińskich, bo tak naprawdę romanse mężczyznom nie szkodzą, a raczej im pomagają.

Niedawno można było obejrzeć film Łozińskiego z Piotrem Tymochowiczem „Jak to się robi?”. Wystawiono tam tezę, że z każdego można zrobić polityka. Można się z tym zgodzić, bądź nie. Niektórzy uważają, że polityk to przysłowiowa tubka z pastą do zębów. Niestety media tworzą takie skróty myślowe i uproszczenia, że człowiek (polityk) jest towarem i podobnie można go wypromować. Tak naprawdę istnieje kwestia ceny, nie płacimy za akt wyborczy tylko głosujemy na pewną ofertę tak samo jak z agentem ubezpieczeniowym, który sprzedaje nam określoną usługę.

Warto wspomnieć również o chorobie polityków – mediozie. Uważa się, że jeśli taka osoba nie pojawi się w mediach to zwyczajnie znika ze sceny. Wymaga się od nich wypowiedzi na każdy temat, nie koniecznie merytorycznej. Cenne staje się to coś wypowiedziane, cenny staje się wizerunek. Słowa odchodzą w niepamięć.

Niedoścignionym wzorem dla marketingu politycznego są Stany Zjednoczone. Należy się mimo wszystko jednak zastanowić czy dążyć do tego wzoru czy wypracować swój własny? W USA możemy zobaczyć siłę debaty politycznej. Wiadomo, że można się wzorować i się wzorujemy np. widać to doskonale w ostatniej kampanii wyborczej. Wykorzystując wzory powinniśmy jednak pamiętać, że trochę różnimy się od społeczeństwa amerykańskiego. Przenoszenie wzorców „na sucho” mija się z celem, trzeba przede wszystkim przeprowadzić badania. Widać to doskonale po notowaniach parlamentu. Statystyczny Kowalski nie interesuje się zbytnio polityką, męczy go ten temat i nie ma najmniejszej ochoty o nim rozmawiać.

W USA jest nieco inaczej, tam rozmawia się chętnie, podejmuje się dyskusje, wymienia zdania. Widać to również po frekwencji w wyborach. Różnica jest także na etapie planowania kampanii np. prezydenckiej. W USA już teraz, Hillary Clinton uczy się zachowań, uśmiechów, gestów. Odwiedza i fotografuje się z ludźmi. Proces planowania zaczyna się o wiele wcześniej aniżeli w Polsce. U „nas” możemy odnieść wrażenie, że kampanie tworzy się na „ostatnią chwilę”. Powinniśmy sobie uświadomić, że następną kampania rozpoczyna się na The Day after, a nie na przysłowiowe „za 5 dwunasta”.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że przeprowadzono w Polsce po ostatnich wyborach badania na temat oczekiwań i preferencji głosujących. Okazało się, że większość wyborców PO jest przeciwna prywatyzacji i są zwolennikami państwa opiekuńczego. Natomiast odsetek wyborców, którzy są za liberalizacją ustawy o aborcji jest bardzo zbliżonych w swej idei głosowania do Ligi Polskich Rodzin. Badanie dowodzi, że wyborca tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia o tym, jaki jest program, skoro 50% wyborców głosuje sprzecznie ze swoimi oczekiwaniami.

Więc jaki jest w końcu sens marketingu wyborczego?

Chyba żaden, bo tak naprawdę podczas wyborów kupujemy pewną idee i iluzję. Głosujemy na tego, kto oferuje nam większą sprawiedliwość społeczną, bezpieczeństwo, równość i większe szanse na przyszły sukces (tu i za granicami). Ale nie ma, co się dziwić, miało być solidarnie a jest policyjnie. Nie dziwi mnie to, że ludzi szukają szans poza Polską. Bo czyż największym szczytem chamstwa nie jest zagłosować na PiS i wyjechać, czy też może głupoty – zagłosować na PiS i zostać?

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Ludzie, najczęściej po rozstaniu, wrzucają sobie pytanie:

Co ma tamten, dla którego ona go zostawiła, czego on nie ma?

Banalne! Wszyscy po rozstaniu je zadają! Zadawałem sobie je i ja.

Zrobimy to na przykładzie zony. Jest sobie zona i ma męża. Chce sobie zagwarantować jego wierność. Dlaczego? Bo boi się sie, ze jak on dymnie inną pannę, to ją dla niej zostawi.

I to jest paradoks ludzkości. Tyle kobiet na tym polega, myśląc, ze to ze względu na seks facet poleci na BYCIE z inna kobieta. Co za bzdura.

Społecznie wymyślona monogamia nijak sie ma do naszej biologii. Faceci, stworzeni, jako maszyny rozpłodowe, wyposażone przez naturę w plemniki zabijające inne plemniki (w środowisku dziurawym, jak ktoś lubi to nawet do dupy), maja za zadanie przekazać jak największą ilość genów, pod katem ramy zwierzęcej. Po prostu maja grzmocić ile wlezie. Próba zabicia w nich testosteronowych reakcji jest zdana na porażkę, plus wynika z ramy socjalnej - religijnej, kulturowej, etc. Jest wiec wymysłem logicznego mózgu.

Teraz, kobieta wie doskonale, ze seks jest przez samice wykorzystywany, jako sposób zdobycia faceta na zawsze i wiedza o tym jest podwaliną braku zaufania do innych samic, które jej podrywają chłopaka - bo tamte tez mogą to robić, by za pomocą wrogiego przejęcia wziąć do siebie gościa na zawsze. I działałoby to, gdyby nie prosty fakt - dla samego seksu gość może być z laska weekend, może dwa, ale nie będzie z nią żył, robił dzieci, gotował wspólnych obiadów. Po prostu orbita samego seksu jest za słaba, by utrzymać długoterminowy związek. Przykładem jest chodzenie do dziwek - jaki facet chciałby, by prostytutka była jego żoną i matką dzieci?

Facet ma żonę, podoba mu sie jakąś panna, grzmoci ja i jest happy. Zona myśli - acha, to było złe, bo on mnie teraz dla niej zostawi. Zabrania mu wiec tego kategorycznie. Ten zakaz motywowany jest i wynika ze strachu. I wbrew pozorom nie zabezpiecza. To jest tak, jakby powiedzieć: nie jedz cukru, jest niezdrowy.

Proponuje ci inny układ: Jedz zdrowe rzeczy, bo są dla ciebie dobre.

Nigdy. NIGDY druga osoba nie odejdzie ze związku, jeśli dostanie w nim to, czego potrzebuje. I gdzie tu wasza miłość, uczucie? Rodzi się później…

Laski myślą, ze facet je zostawia, uprawiając seks z inna, bo to do tego prowadzi. Psia kupa - nie prowadzi, Jeżeli cała reszta w związku działa i ty wnosisz do niego wszystko tak, aby on działał to wtedy na seksie sie zaczyna... i kończy. Bo ty dajesz mu taka wartość, jakiej on nie znajdzie nigdzie indziej. I ciągle sie rozwijasz, przez co wnosisz ciągle coraz lepsza jakość tej wartości.

Przeinspirowany pewnym kursem…

Pracujemy zbyt dużo, długo i nieefektywnie...

Ostatnio w Polsce przyszła moda z Francji na strajki. Tym razem to tymi poszkodowanymi i pokrzywdzonymi są lekarze, lekarze, którzy „kradną” pacjentów ze szpitala i kierują ich do swoich prywatnych gabinetów. Wpadłem na pomysł, że może zacząć strajkować w związku ze strajkami innych… A może po prostu zacząć „robić” efektywniej? Bo coś mi się wydaje, że w Polsce i nie tylko w Polsce pracuje się zbyt dużo, o wiele za dużo. Na przykład takie urzędasy (yeah to Gosiu o Tobie) pracują po 8 godzin, a ich realny czas pracy jest pewnie o połowę mniejszy. Moim zdaniem brak ludziom efektywności. Powiesz pewnie, że niech robią, byle robili to, co mają zadane. No tak, ale czy nie lepiej by było, aby byli skuteczni i jednocześnie sprawni? Wtedy to zajęłoby im to wiele mniej czasu (znaczna oszczędność).

I tu nie chodzi mi tylko o pracowników, bo to również tyczy się zwykłych ludzi poza godzinami pracy. Zobacz ile rzeczy planujesz zrobić w ciągu dnia, a ile ich w rzeczywistości wykonujesz. Przypuszczam, że mniej niż połowę. Dlatego jeżeli chodzi o mnie, to ja używam takich wynalazków jak elektronika tzn. palmtop z wbudowanym kalendarzem, menedżerem zadań, notatek (Windows Mobile 5.0). Wszystko, co robie mam zaplanowane, co do 15 min i staram się w większości przypadków trzymać tego planu. Jeżeli istnieje natłok spraw notuję, zapisuję by nie zapomnieć, a wcześniej tak często mi się to zdarzało. W rezultacie doszło do tego, że mam 2 razy więcej czasu, mogę się skupić na leniuchujowaniu tuż po tym, jak wykonam dane zadania. Ważne by skupiać się tylko na konkretach, a głupoty zostawić na koniec. W tym naprawdę pomaga zwykła kartka papieru, notatnik, telefon komórkowy z kalendarzem czy też w moim przypadku palmtop. No i oczywiście trochę samozaparcia i dyscypliny…

Fabolous - Can You Hear Me

Więc może w końcu popracujmy wydajniej, skuteczniej, sprawniej i przede wszystkim krócej? I nie patrzcie na żadnego Twinky Winky z Teletubbies bo on jest wrogiem IV RP…

Abstrakcyjne myślenie ponad schematami

abstrakcja abstraction

<Natalia> Przepraszam a jak się piszę „then” przez „a” czy przez „e”?
<Wykładowca> No właśnie, to jest proszę Pani dobre pytanie
<Koval> A jak mówisz „potem” czy „potam”?
<Natalia> A no tak, przez „e”! Dzięki.

Przykład przewagi myślenia abstrakcyjnego nad myśleniem „strakcyjnym”. Czyż łamanie konwencji nie jest piękne? Daje człowiekowi tyle radości, uniesień i możliwości.

Abstrakcja sama w sobie jest piękna…

Wrang wrang

Jestem jak Wrang-wrang, który to według Bokonona jest człowiekiem, odwodzącym ludzi od określonej linii rozumowania, wykazując na przykładzie własnego życia absurdalność tej drogi. Jednym słowem Belzebub, Pan much i komarów które plamią twoją rzeczywistość.

Yeah...

1001 rzeczy które zrobisz swoim wieszakiem

Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, do czego można użyć wieszaka? Hmmm ja tak. Pierwsza myśl, jaką łapie mój malutki łeb jest taka, że do wieszania. Otóż jak by się bardziej zastanowić to rzeczy, których nie zrobimy wieszakiem jest o wiele mniej niż tych, do których go użyjemy. Nie zjemy go na pewno. A co zrobimy?

Ugotujemy, podrapiemy się po plecach, przepchamy rurę, powiesimy coś, skarcimy dzieci, zahaczymy, podniesiemy klucze, pomalujemy ściany, zeskrobiemy szron z szyby, zrobimy procę, ubierzemy go, odpalimy Fiata 126p, złowimy rybę. Wymieniać można by na pewno bez liku. To, co napisałem to tylko te rzeczy, do których ja bym użył tego przecudownego wynalazku cywilizacji.

Takich przedmiotów w życiu codziennym, których używamy częściej niż myślimy jest o wiele więcej np. spinacz, długopis. Wiele osób nie zastanawia się, co z ich pomocą dokonać. Np. długopis w Krav Madze może być użyty, jako narzędzia samoobrony. Wbijasz go napastnikowi w szyje i po sprawie. A spinacz? Wyprostowany może służyć do dłubania… w zębach.

Jednym słowem powstał pomysł książki „1001 rzeczy, które możesz zrobić z własnym wieszakiem…

Dobre słowo nie wystarczy, potrzebny jest jeszcze pistolet. Tekst o 14 siłach.

Kolejny odcinek z serii jak wiesz żeby widzieć, czyli jak zbałamucić człowieka, okraść, skantować, wepchnąć mu syf, wyperswadować mu pewne zachowanie (niepotrzebne skreślić).

Otóż czy mój drogi posiadasz siłę? Jeżeli odpowiedziałeś tak to świetnie, bo mimo, że jej nie posiadasz, a jesteś przekonany o jej posiadaniu to w dalszym rachunku tak naprawdę ją masz. Jednak, gdy odpowiedziałeś negatywnie, mimo, że tę siłę masz to gwarantuję ci, że jej nie masz. A więc o posiadaniu pewnej siły świadczy nasza psychika i nastawienie. Pewnie wśród znajomych nasłuchałeś się nie raz, nie dwa opowieści o tym jak to ktoś zrobił coś, mimo że w normalnych warunkach tego by nie podołał (opowieść o Goliacie chyba każdy zna).

Wyróżniono 14 rodzajów siły i o tym będę chciał poświęcić cały ten wpis. Przeciętnie człowiek dysponuje 7, a więc połową ze wszystkich dostępnych „broni”.
A czym jest siła? Siła to poczucie wartości, odpowiednia motywacja, taka sama, jaką miała Dorotka w Czarnoksiężniku z krainy Oz, w której to była motywowana do działań i bohaterskich czynów przez starego, zniedołężniałego dziadka, będącego czarnoksiężnikiem.

Rodzaje siły:

  1. Siła rywalizacji: Wartość tego, co masz rośnie wprost proporcjonalnie do rywalizacji o to dobro np. wyobraź sobie jak rywalizujesz o pieniądze…
  2. Siła legalizmu: Ludzie posiadają taką ułomność, iż w magiczny sposób wierzą w słowo drukowane. Druk w ludzkim mniemaniu ma większą siłę od pisma, a pismo ma większą od słów.
  3. Siła „muszę to mieć”: Jeżeli ktoś się napali na jakieś dobro, to tak naprawdę jest w negocjacjach przegrany. Zapłaci za to każdą cenę.
  4. Siła zaangażowania: Ilekroć masz za zadanie podjąć trudną decyzję np. będąc lekarzem to podejmujesz tę decyzję w konsultacji z innymi. Osoby życzliwe pomagają niwelować negatywne odczucia związane z taką decyzją.
  5. Siła inwestowania: Im więcej czasu, pieniędzy, uczuć itd. Inwestujesz w jakieś zadanie tym bardziej chcesz je dokończyć powodzeniem. W pewnym momencie osoba, która zainwestowała w dany interes zbyt dużo nie potrafi się wycofać, brnie dalej. Przykładem jest np. wizyta w sklepie, upatrzyłeś sobie telewizor, cena ci pasuje. Prosisz sprzedawcę, aby ci wszystko zademonstrował, sprawdzasz wymiary, czekasz jak zostanie wszystko zapakowane. Przychodzi do płacenia i słyszysz, że plazma jest o 50zł droższa, gdyż skończyła się promocja. Idę o zakład, że i tak kupujesz ten telewizor.
  6. Siła wytrwałości: decyzje podejmujesz pod sam koniec, a nawet po czasie.
  7. Siła fachowości: Mimo, że czasem jesteś mądrzejszy od ludzi, to nie ma to większego znaczenia jeżeli ten ktoś ma wyższe wykształcenie, stanowisko itp.
  8. Siła moralności: Są pewne zwroty jak np. przepraszam, które działają na wszystkich, nawet na największego twardziela i na najbardziej niedostępną kobietę.
  9. Siła sprawiedliwości: W różnych kręgach kulturowych zachowania niesprawiedliwe jak np. dopuszczanie kilku osób do przedterminu z egzaminu lub inne wyjątkowe traktowanie jest równoznaczne z obrazą. Jeżeli Araba lub Koreańczyka będziemy w Polsce traktować nad wyraz szczególnie pomyśli o nas, że jesteśmy zwykłymi palantami, gdyż świadczy to dla nich o tym, że jest się uległym, nie ma się silnej woli i twardego charakteru tzw. męska cipa.
  10. Siła wiedzy o potrzebach: Ludzie błędnie postrzegają, że potrzeba finansowa jest ważniejsza od potrzeby luksusu, prestiżu czy sprawiedliwości. Często pracownicy wybierają wyższe stanowisko, za tę samą płacę aniżeli wyższą płacę, ale na tym samym beznadziejnym niewygodnym fotelu.
  11. Siła perswazji: Logiczny silny argument nie zawsze działa wbrew pozorom. Należy trafić do czyjegoś doświadczenia, w tym tkwi sedno sukcesu. Często należy się zastanowić, kim jest dana osoba, z którą rozmawiamy. Aby argumentacja przekonała kogoś musi spełniać wymóg realizacji jego potrzeb i celów.
  12. Siła postawy: Nie można zapominać, że życie to nieustanne negocjacje, a negocjacje to GRA.
  13. Siła identyfikacji: Jeżeli wpłyniesz na kogoś w ten sposób, że zacznie się z tobą identyfikować to możesz czuć się wygrany.
  14. Siła precedensu: Ludzie boją się zaproponować inne rozwiązanie, aniżeli to, które już się utarło. Społeczeństwo myśli, że ceny w sklepach drukowane są w niebie i spuszczane na sznurku.

Wniosek: Dobre słowo poparte naładowaną bronią zdziała więcej, niż samo dobre słowo.

Fotkowe rankingi to g...

Wczoraj, ze skutkiem na dziś postanowiłem udowodnić pewną tezę, iż rankingi na fotka.pl nie są wyznacznikiem urody. Przy okazji udowodniłem jeszcze coś ciekawego tzw. efekt samopogłębienia znany innym w Makroekonomii (w serwisach fotkowych też jak widać występuje).

Otóż sprawa wygląda tak - "załatwiłem" sobie na fotka.pl wczoraj 250 głosów. Oceny jakie dają dziewuszyska to przeważnie 10 (no widocznie tak się już utarło, że daje się max albo w ogóle, w sumie pokrywa się to z moją ideologią pt. "wszystko albo nic". Tak wiem jestem bardzo zaborczy). Wracając do tematu. Średnią jaką uzyskałem w tym dniu to jakieś 9,87 z 250 głosów (jakaś siksa dała mi 1 i mi popsuło).

Tym oto sposobem Koval został zakwalifikowany do rankingu Fotka Najpiękniejsi (coś w rodzaju Viva Najpiękniejsi). A o czym to świadczy? Ano o tym, że jeżeli taki pasztet jak ja potrafi się dostać do rankingu najpiękniejszych mężczyzn na fotka.pl to definitywnie obala to tezę, jaką jest to, że znajdują się tam najpiękniejsi.

Oto dowód:

img

Inną ciekawą rzeczą którą zauważyłem jest to, że występuje efekt samopogłębienia. Chodzi o to, że dziewczyny zaglądają na ten ranking i oceniają, w ten sposób dostaje kolejne głosy podnoszące dzienną średnią i dzięki temu interes się kręci bo mogę (bądź nie) wejść do jutrzejszego rankingu, tylko przez to, że pojawiłem się w nim dzisiaj.

King - Alone without you

Wniosek: Każdy jest piękny... (sic!)

poprzedni wpispoprzedni wpisnastepny wpisnastepny wpis

Cytaty Ekonomia Galeria Imprezy Komputery Internet Jogger Ludzie Marketing Miniblog Muzyka Polityka Przemyślenia Studia Techblog Turystyka



Nie jesteś jeszcze zalogowany. Proszę zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta, załóż je pisząc do mnie


mapa
Ubuntu

© 2006 Powered by Jogger.pl koval.com.pl rss xhtml css

Wszystkie prawa zastrzeżone.