Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

30 Kwi

Zmarł dnia dzisiejszego

img
Nekrolog

Umarłem do odwołania pod natłokiem wszystkich skomplikowanych spraw.
Marana tha!

36 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

29 Kwi

Rzeczywistość

I w końcu przychodzi kiedyś taki dzień, w którym stwierdzasz, że po raz kolejny pojawia się ktoś, który wszystko próbuje spierdolić. Ktoś, jako osoba trzecia, z zewnątrz zupełnie niezwiązana z tobą. Wchodzi taki, niczym bezdomny w brudnych zabłoconych butach do twojego domu i robi syf niczym w Greckich mitach czytanych wczoraj na stadionie Lecha, na meczu Lech – Górnik Łęczna. Próbuje najpierw nasłać na ciebie Aresa, potem Herę i tak na zmianę aż w końcu liczy, że trafisz do Hadesu i przepłyniesz się kraulem przez Styks.

Czuję się dziś, szczególnie pod wieczór jak koleś sieknięty błyskawicą Zeusa (a może Hermesa?). No nie ważne, kogo.

Mógłbym dziś zupełnie pomyśleć ze prawie to sufit załamał się na ten wypchany wodnistym płynem łeb, ale tak nie pomyślałem, bo wiem i jestem świadomy, że nie żyję w świecie, w którym problemy istniejące są jedynie o sumie zerowej. Problemy o jednym wyjściu z patowej sytuacji. Rozwiązań jest kilka. I dobrze.
Czasem zastanawiam się, co to zo świat mnie otacza. Ktoś powie, że to życie, a życie to rzeczywistość. A czy rzeczywistość istnieje? Oto jest pytanie. Słyszałeś kiedyś o Ratakafari? Tak? To idź stąd!

Nie ma takiego słowa, właśnie je wymyśliłem. Ale nie czekaj? Ratakafari to takie plemienie w Środkowej Afryce, które jest dość charakterystyczne – chodzą z bananami w dupie i śpiewają piosenki Marylin Monroe. To jest właśnie Ratakafari.

Teraz ci się pytam – co to jest Ratakafari? No co? Widzisz myśli same do ciebie przychodzą. Już wiesz ze to plemię afrykańskie z bananami w dupie. Widzisz stworzyłem nowy symbol. Symbol, który tworzy twoją rzeczywistość. Tworzy rzeczywistość tak samo jak kwiaty, które dajesz swojej ukochanej. Ona na ich widok myśli od razu „O kurwa. Ten palant mnie kocha”. Wtedy pozostaje jej się łaskawie w tobie zakochać. Do niej na widok tych przyschniętych czerwonych róż biegną myśli kreujące jej rzeczywistość. Tak naprawdę świat opiera się na symbolach a symbole tworzą rzeczywistość w twojej głowie. Rzeczywistość tak naprawdę nie istnieje, nie istnieje, bo ty ja tworzysz, odbierasz ją za pomocą uszu, wzroku, czucia. Wszystkimi zmysłami. Twój mózg te sygnały przetwarza i tworzy w głowie jakiś obraz. Tak sobie myślę jak wyglądałaby moja rzeczywistość gdybym np. słyszał większe częstotliwości dźwięków. Pewnie była by zupełnie inna. A jaka by była gdybym widział jak pies – na czarno biało? Na pewno nie wiedziałbym, że daje dziewczynie czerwone róże.

Więc kończąc na rzeczywistości najlepiej byłoby ją odrzucić, bo jest ona zbędna, to wymysł ludzi i umysłów, tak samo jak wymysłem są kolory, powstające poprzez pochłanianie odpowiednich fal światła. Kolory nie istnieją, ty je widzisz.

Btw. Od czasu do czasu pojawia się ktoś, kto będzie ci wkręcał bajki, że to co widzisz jest beznadziejne, ze nie ma sensu nic zmieniać w swoim życiu. Że głosowanie w wyborach nic nie zmieni, bo złodzieje są wszędzie. Że podpisanie petycji w sprawie wycinania lasów nic nie zmieni. Że ty nic nie zmienisz.A tak na prawdę to on chce zaaplikować w twoje życie swoją pojebaną rzeczywistość, która nie istnieje. On nadal myśli, że jest. że taki jest świat i że to on ma racje. Ale się myli. Próbuje ukraść ci to co masz, twoje szczęście. Zaaplikować ci swój pesymizm a co za tym idzie swoją nieistniejącą rzeczywistość.

Wniosek: Rzeczywistość nie istnieje. Jest tylko w mojej głowie.

19 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Kwi

Kolejorz i Górnik Łęczna oraz meczyk z Matką Polką

Górnik Łęczna poległ w Poznaniu 1:0, kibice się cieszyli, a ja dodatkowo miałem wyśmienitą imprezkę z Matką Polką.

img img img
img img img
img img img
img img img

Marc van Linden vs Yomanda - My Feelin

Tak tak, to tutaj będzie Euro 2012!

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Kwi

Elastyczność, mobilność i wasz poj$#@ny paradygmat

Dziś, w naszej rzeczywistości człowiek musi się dostosować. Nie można w biznesie stanąć i czekać jak konkurencja nas wyprzedzi, przejdzie sobie spacerkiem koło naszej firmy i wyleje się na murek przed naszym biurem. Musisz się dostosować. Musisz być mobilny. Przykład? Już daję! Dziś jak nie znasz Internetu to, co się dzieje? Yhmmm no sorry - wypierdalaj.

Jest też inna droga. Ty wstajesz rano z łóżka i kreujesz swoją rzeczywistość, rzeczywistość taką, jaką chcesz mieć. Przecież chyba nie mówisz każdemu na ulicy, że musisz iść do pracy, bo ktoś ci karze, że ktoś cię wsadził w tę skórę, ciało, dał ci mózg i brudne szmaty i kazał iść do roboty. Nikt ci w to nie uwierzy. A przecież prawdopodobnie się tak zachowujesz. Wstajesz o 7 z myślą, że idziesz na uczelnie. Budzisz się i mówisz - "Kurwa, ale chujowy dzień". A ktoś cię do tego zmusza? Możesz iść przecież w bramę i napić się zimnego browara. Ważne jest to, by być tak samo zmotywowanym w zmienianiu świata, tak samo jak widzisz pieniądze, które leżą na chodniku. No raczej nie podejdziesz i nie powiesz "yyyyyhm a może jutro wezmę, może jutro będzie tutaj leżał. Nie chce mi się schylać". Tak właśnie wygląda twoje życie - próbujesz mi udowodnić, że ktoś cię do czegoś zmusza, że ktoś wsadził cię w te pojebane ciało, które denerwuje mnie codziennie i ględzi głupoty 25 godzin na dobę. Ględzi aż dostaje alergię na twoją alergię.

Dziś jesteś dynamiczny, elastyczny. Dawid nie walczył z Goliatem mieczem. Nie podszedł do niego i nie powiedział "On duży, ja mały, podejdę do niego i go sieknę!". Tak nie zrobił, bał się. Przypierdolił mu z procy to się właśnie nazywa elastyczność. Dziś jest mając naście lat modny jest dla ciebie różowy. A czy za 30 lat będziesz ganiał w różowej bluzce? Nie wiesz. Ja ci odpowiem. Pewnie nie. Będziesz elastyczny. Dziś ważysz 75 kg. A za kilka lat będziesz chudł, bo policzysz sobie indeks idealnej wagi.

Aha i jeszcze mnie jedno wkurwia. A co wygarnę sobie. Nienawidzę, gdy ktoś ma paradygmat. Nie nawidzę tego! Nie nawidzę takiego czegoś jak wchodzę w dresie do salonu BMW i wszyscy na mnie gały "Co on tu robi". Patrzą na mnie a ja w dresiku z 4 paskami, w sandałach z koziej dupy. W dodatku, żeby było fajniej z wygolonymi nogami. A co nie mogę? Gole sobie, co chce, jak będę miał ochotę to i dupe. Więc wchodzę i słyszę wzdychnięcie. Mówię, „Na co się kurwa gapisz?" i wychodzę. Wtedy czuje, że sprzedawany jest mi produkt a nie uczucia. Nie nawidzę kupować produktu, chce kupić produkt z uczuciami. Nie chcę być obsługiwany tylko przez to, że mam garnitur. Bo przecież ktoś w dresie i sandałkach z koziej dupy nie może mieć 300 tys. PLN. Trochę inaczej jest w USA, idąc po Five Avenue, jako 16 latek w dresie podlatują do ciebie panowie w garniturkach i mówią "może w czymś pomóc?". Skaczą, troszczą się i pytają, co chwile, bo nigdy nie wiadomo czy ten dresiarz Kowalski nie wyciągnie platynowej, a co "gorsza" czarnej karty BZ WBK tatusia i nie kupi sobie garniaka z jedwabiu. No i co nadal myślisz ze wróciłbym do salonu BMW? Nie poszedłem do Jaguara. Wchodzę i jakiś pan powiedział mi "Zapraszam, proszę poczuć zapach tej perforowanej skóry. Proszę zwrócić uwagę na ten czerwony akcent na desce rozdzielczej. Idealnie komponuje się z pana trampkami z Bema za 9zł". Wtedy poczułem, ze czuje się tak jak powinienem się czuć w najlepszym momencie swojego życia. Wtedy mówisz - biorę tę furkę. Jest pan zajebistym sprzedawcą. I nie wróciłem do tego pojeba, bo ten pojeb siedzi w swoim garniturze i myśli, że mnie nie stać na taka X5. Niech sobie myśli, że ktoś, kto wejdzie w garniturze musi mieć kasę.

I to jest właśnie paradygmat. Koleś miał pierdolony paradygmat, więc nie kupiłem tej X5. Z zasady, bo mnie wkurwił. To akurat nie moja historia, bo dygresja pewnego kolesia. Ale ją wstawiłem tutaj, bo mi pasowało. Mi się przydarzyło coś podobnego z Kaliszforni. Miałem ochotę się napić, byłem w dresie. Chuje nie chcieli ani mnie, ani mojego kumpla Maćka obsłużyć. Wkurwił się i wziął pojeba za szmaty i powiedział "Chce Coli". Dostał. To też był paradygmat.

A i jeszcze nie nawidzę jednego. Tej waszej skromności. Przynosisz lasce kwiaty, mówisz grubym głosem "Pięknie wyglądasz", a tu nagle słyszysz cienkim głosikiem "A przestań, stara sukienka po domu". To jest durnota, przecież to się nazywa podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Tak samo rozdanie nagród i aktor zaczyna wymieniać wszystkich z ekipy, kosmetyczki, reżysera, scenarzystę i zamiatacza Zdzisia. Kurwa jebana skromność. Jeszcze koleś chyba nie wie, że jest wyjątkowy i dlatego wzięli go do tego filmu. DURNOTA!

Wniosek: Elastyczność!

W związku z wątpliwościami co do autentyczności powyższej inspiracji przytaczam dla zainsteresowanych następujące paragrafy ustawy o ochronie własności intelektualnej:

Art 2
4. Za opracowanie nie uważa się utworu, który powstał w wyniku inspiracji cudzym utworem.
5. Na egzemplarzach opracowania należy wymienić twórcę i tytuł utworu pierwotnego.
Art 6
1. W rozumieniu ustawy:
1) utworem opublikowanym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został zwielokrotniony i którego egzemplarze zostały udostępnione publicznie,
3) utworem rozpowszechnionym jest utwór, który za zezwoleniem twórcy został w jakikolwiek sposób udostępniony publicznie,
6) wprowadzeniem utworu do obrotu jest publiczne udostępnienie jego oryginału albo egzemplarzy drogą przeniesienia ich własności dokonanego przez uprawnionego lub za jego zgodą,

8 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

28 Kwi

Zaprogramowałem się

Zastanawiałem się dziś w nocy jak zrobić taki myk psychologiczny, we własnym umyśle, aby poradzić sobie z osobami, które wzbudzają we mnie negatywne emocje. Pomyślałem, że, po co mam się denerwować kimś, kogo chciałbym uważać za obojętnego dla mojej osoby. Chciałem uzyskać neutralność tej osoby w moim umyśle. O godzinie 2 w nocy przypomniała mi się pewna metoda, która była trochę wspomniana w książce o psychologii społecznej , która jest dla mnie swoistym guru i wyrocznią tego jak mam się zachowywać w pewnych sytuacjach. Wcześniej zainspirował, kilka dni temu, zainspirował mnie Albert, który pokazał na mojej osobie bardzo ciekawy myk, który mnie autentycznie zdziwił. Ale nie o tym. Poszperałem trochę i znalazłem kilka bardziej szczegółowych informacji.

Technika, którą sobie w ramach testu zaaplikowałem na sobie, tuż po godzinie 2 w nocy nazywa się techniką Neutralizacji. Polega ona na stworzeniu w swojej wyobraźni wielkiego ekranu. Wprowadzenia na niego obrazu osoby, która jest dla nas bliska. Potem wprowadzeniu mniejszego obrazu drugiej osoby, tej, której chcemy się pozbyć (jej negatywnego wpływu). Cała magia polega na tym, że trzeba spróbować przenieść w swoim umyśle zdjęcie tej małej osoby na miejsce zdjęcia osoby, która jest dla nas bliska. Oczywiście jest to nie możliwe. Istnieje pewna blokada, która jest dla tej sytuacji jak najbardziej normalna. Następnie wyobrażamy sobie znów ekran, na którym widnieje postać tej osoby, której „nie lubimy”. Naszym zadaniem jest przeprowadzenie jej wizerunku najpierw poprzez zmniejszenie, potem przesunięcie w któryś z rogów tak, aby jej postać była coraz mniej znacząca (poniżej środka ekranu). W momencie tego programowania należy wyobrażać sobie wizerunek tej osoby, jako czarnobiałe zdjęcie. Następnie, kiedy już mamy pomniejszony wizerunek (czarnobiały) na ekran wprowadzamy swoją kolorową postać (oczywiście w centralną część ekranu).

W tym momencie człowiek czuje coś zadziwiającego. Wykonując te czynności odczuwasz nie banalne emocje, a w końcowym etapie u mnie pojawił się na twarzy wielki banan uśmiechu. Człowiek czuje się wyższy, ponad wszystkimi, no może nie wszystkimi, ale na pewno ponad tą osobą. A chyba właśnie o to chodzi. To naprawdę działa. Ważne jest o tyle to, aby to robić w zupełnej ciszy, z zamkniętymi oczami.

Oczywiście technik tego typu jest o wiele więcej, ale ta w moim przypadku przypadła mi najbardziej do gustu. Też trzeba zwrócić uwagę na to, że u niektórych zmniejszanie wizerunku niechcianej osoby następuje do prawego dolnego rogu, a u niektórych (jak u mnie) do lewego.

Wniosek: Giniesz bo moja metoda działa

Aha... Może to być smieszne. Pewnie ktoś mnie wyśmieje. Luz. Ale zanim napiszesz przeczytaj sobie przypowieść Antoniego De Mello:

Orzeł wykluł się razem z innymi kurczakami a że był przekonany,
że jest kurą... więc żył jak kura, jadł jak kura, spał jak kura
i myślał jak kura...bo innego życia nie znał.

...i kiedyś podczas jednej z tych kurzych czynności zobaczył na
niebie pięknego ptaka, który z majestatem szybował w
przestworzach. Z zachwytem wpatrywał się w sylwetkę ptaka i
wydawała mu się tak piękna, że nie mógł oderwać od niej wzroku.

Zapragnął jak ten ptak na niebie poczuć tę cudowną wolność.
Zapytał stojącą obok kurę...co to jest tam na niebie.
To jest orzeł...Król Przestworzy !! Ale nie myśl o nim
więcej...ty nigdy tak nie będziesz latał.. jesteś przecież kurą.
No tak jestem tylko kurą ....westchnął biedny orzeł.. i już nigdy
więcej nie starał się spoglądać w górę...

...żył jak kura i umarł jak kura...w przekonaniu, że jest to
wszystko co życie mogło mu dać.

 

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Kwi

Kofeina daje mi siłę

Zawartość kofeiny w napojach w mg:

  • filiżanka kawy gatunku Robusta 330
  • filiżanka kawy Arabica 175-185
  • filiżanka etiopskiej kawy mokka 160
  • filiżanka kawy rozpuszczalnej 95
  • szklanka czarnej kawy 80-120
  • filiżanka espresso 60
  • filiżanka kawy mrożonej 50-70
  • szklanka herbaty 45-65
  • puszka coca-coli 45

Czyli wypijając 0,5 litra Coca Coli osiągamy identyczną ilość kofeiny w organizmie jak po wypiciu szklanki czarnej kawy. Ja wypijając około 2 litry dziennie dochodzę do stanu 4 filiżanek zwykłej lub 1 Robusty.

Wydaje mi się, że kawa jest bardziej szkodliwa od Coli. Możliwe, że się mylę, ale nie zawsze to co naturalne jest zdrowe np. marihuana, tytoń.

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Kwi

A co w tym jest złego by to zmieniać?

Florentyna spytała mi się wczoraj czy nie przeszkadza mi to, że ma 5 kolczyków. A co ja na to ? Ano pomyślałem sobie, że czemu zmieniać kogoś, kogo darzy się uczuciem. Często mam doczynienia z ludźmi, po poznaniu których widzę, że próbują skrupulatnie zmieniać całe swoje otoczenie, a najgorsze to, że próbują zmieniać tych, których kochają. Zawsze mnie zastanawiało dlaczego tak jest? Skąd to się bierze? Do dziś nie poznałem tej odpowiedzi. A Może dlatego, że chcą ich dostosować do swojej rzeczywistości, swoich warunków, tudzież ideologii życiowej.

A czy ja próbuje zmienić te 5 kolczyków ? Nie bo po co? Po co zmieniać coś, dzięki czemu dana osoba jest szczęśliwa (w jakimś tam stopniu). Ja nie widzę w tym żadnego konkretnego celu. Mi akurat to nie przeszkadza i potrafię to zaakceptować, tym bardziej jak ktoś inny zaakceptuje to co ja lubię, moje nawyki i przyzwyczajenia.

Czy tak trudno to zrobić? Nie! Wystarczy nad tym trochę popracować. Ja się z tego wyleczyłem, a jeśli ja z tym sobie poradziłem jakiś czas temu, to czemu inni nie mogą tego zrobić.

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

27 Kwi

Happy Weekend Joi Joi

happy kids long weekend

Od godziny 12:49 rozpoczął mi się dłuuugi, 9 dniowy weekend. Chyba zaraz wybiegnę boso na zieloną trawę i będę krzyczał niczym Kazimierz Marcinkiewicz YES YES YES.

Jedyne czego się boje to tego, że nie będzie pogody. Na onet.pl coś tam napisali, że ma być chłodny początek Maja. Osobiście jestem pozytywnej myśli. Wszystko jest fajne i piękne, sielanka, to czemu i pogoda miała by być nie fajna?.

Tede - Jakby Jutra Miało Nie Być

Andreas Johnson - Glorious

Wniosek: Jestem szczęśliwym człowiekiem.

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

26 Kwi

Czerstwota

Rozmowa w sklepie na Przemysłowej robotnika ze sprzedawcą:

- 2 wczorajsze bułki poproszę.
- Już daję. Na mielone?
- Nie do masła

A co to już nie można zjeść wczorajszych bułek? A my biedni studenci to co? Rozbawiła mnie ta rozmowa.

Global Brothers vs D-Luxe - Tell Me Why (Chriss Ortega & Thomas Gold Remix)

A potem w tym samym sklepie żydzili mi plastykowej torebki za 0,5 grosza do papieru do dupy twierdząc, że trzeba dbać o ekologie. Za dużo tej Rozpudy na świecie. Jestem ofiarą IV RP!!!

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

24 Kwi

Czeka na nas świat

Wreszcie ciemno, spokój. Z dala od tego syfu gdzie każdy chce cię wykorzystać. Musisz zrobić sobie przerwę na siebie, żebyś nie zapomniał, że jesteś człowiekiem, a nie jakąś gównianą marionetką. Odnaleźć ten błąd, który sprawia, że byłeś tym, kim byłeś a świat jest, jaki jest.

img
Bora Bora - czeka na mnie świat. Coraz bliżej.

Czy znajdę w końcu to, co chcę, czego szukam całe życie? Czy mam zdać się tylko na siebie? Ale wiem jedno – czeka na mnie cały świat. Kwestia tego, jaką drogę wybrać, krętą, prostą, autostradę, Wolę jednak krętą. Lubię wyzwania, lubię do czegoś dążyć, nie lubię mieć podawane na tacy, bo:

Prosta – dla ludzi prostych
Autostrada – dla ludzi krótko żyjących, którym się spieszy
Kręta – droga wolna, czarny szlak w Tatrach

Kto jedzie ze mną pokrętną jak kurwa w łóżku drogą?

Czarna Dziura – Czeka na nas świat

Wniosek: Świat woła

A tak już przyziemnie – zainspirował mnie znów kolejny, mało znany film. Tym razem jest to polski komediodramat „Czeka na nas świat”. Nie wiem, czemu ta produkcja nie zdobyła większej popularności, możliwe, że to monotonny dramat z tych nieco "ambitniejszych", mających coś ciekawego do przekazania. W którym odbiorca nie ma nic podanego na tacy, skłania do myślenia i refleksji. Opowiada o moim imienniku, który… a co będę opowiadał. Sam sobie obejrzyj i oceń. Może dojdziesz do kilku wniosków.

BTW. Babka na zajęciach z angielskiego spytała mi się jakie mam marzenia. Powiedziałem, że wszystkie się spełniły. KŁAMAŁEM!!!!.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Kwi

Osiedlowe klimaty

Wracając z wyczerpujących zajęć, przechadzając się główną arterią Wildy, dzielnicy na której mieszka Satan, słyszę rozmowę kobiety (lafety) i mężczyzny (ni to dres, ni to pener) przy dzwiękach monofonicznych dzwięków:

[Leci muzyczka]
Ona: Nie
On: A to?
[Leci muzyczka]
[Leci muzyczka]
Ona: Ooooo to jest zajebiste. Wysyłaj!

Wiek rozmówców: Około trzydziestki.

Tegan and Sarah - Walking With a Ghost

Wniosek: Achh te dzieci

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

23 Kwi

Użyteczność łazienkowych sprzętów

To kolejny wpis z serii pt „To mnie wku#%ia”. Co tym razem spytasz? Ano dziś mnie wkurzyło, to, że po raz kolejny ręcznik spadł mi z wieszaka. Ile razy może spaść? Nieskończenie wiele w stronę plusów. Przecież to jest masakra – design wieszaka jest niezły, ale co z tego jak nie jest funkcjonalny. Kopnąć z buta bez litości. Nie masz wszytego wieszadła w ręczniku to musisz się liczyć z tym, że szmata spadnie na ziemie po kilku minutach wiszenia.

Stasio – Barka Noego

Wniosek: W stronę użyteczności

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

21 Kwi

Piekło to inni. Niebo to ty

Czarny kot przeszedł mi drogę,
O Jezu, co ja teraz zrobię.
Na szczęście poznałem ciebie,
Moja liczba to dziewięć.
Jesteś boska dziewczyno,
mój pech przy tobie zginął.
Przegoniłaś starą czarownicę,
Otworzyłaś mi oczy, widzę!

Z rozmów, spotkań Czarnego Kota z fauną i FLORentyną.

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Kwi

Jak to Polacy pokochali puszki od piwa

Wzrost konsumpcji piwa w przeliczeniu na statystycznego Polaka sprawia, że między Polską a innymi krajami Europy w tym wskaźniku różnicy już prawie nie ma. Okazuje się jednak, że wyróżniamy się – i to bardzo – za sprawą upodobania do opakowań, w których najczęściej kupujemy złocisty trunek.

Opakowaniem numer jeden wciąż jest szklana butelka, do której należy ponad połowa rynku. Ale w Polsce sprzedaż piwa w butelkach z roku na rok nieznacznie spada. Rośnie natomiast znaczenie piwa w puszkach. Do tego opakowania należy już 40 procent polskiego rynku. To ewenement na skalę europejską.

To właśnie dzięki wzrostom w Polsce i w Rosji w ciągu ostatnich lat rośnie europejski rynek puszek do napojów. Według Beverage Can Makers Europe (BCME), organizacji zrzeszającej producentów puszek, w 1998 roku na Starym Kontynencie sprzedano 33 miliardy sztuk tych opakowań. W roku 2005 sprzedaż puszek w Europie sięgnęła 42 miliardów sztuk. Oznacza to, że sprzedaż w krajach Europy wzrosła w tym czasie znacznie mocniej (o ok. 27 proc.) niż na całym świecie (15 proc.).

Według danych publikowanych przez portal branżowy www.opakowania.com światowe zużycie puszek do napojów przekracza 220 miliardów sztuk rocznie. Z tego 81 procent stanowią puszki wykonane w całości z aluminium. Na polskim rynku, szacowanym w 2004 roku na około 2,2 miliarda sztuk, zdecydowana większość wśród puszek (blisko 90 procent) stanowią półlitrowe puszki na piwo.

Udział puszki w strukturze europejskich opakowań do piwa nie jest tak imponujący, ale również się zwiększa. Według producentów jeszcze 10 lat temu ¾ rynku należało tu do butelki, a ¼ do puszki. W 2005 roku udział butelki spadł do 68 procent, udział puszki wzrósł do 30 procent, a na rynku pojawił się nowy gracz – butelka plastikowa, której udziały szacowano dwa lata temu na 2 proc.

Według BCME statystyczny Polak zużył w 2005 roku aż 76 puszek do napojów, co stawia nas w tym rankingu na 8 miejscu w Europie. Porównanie z liderami wciąż pozwala dostrzec spory potencjał, jaki te opakowania mają jeszcze nad Wisłą.

Udziały każdego z opakowań w lokalnych rynkach są różne, podobnie jak zróżnicowane są tendencje w zachowaniach konsumenckich. Bywa, że są zupełnie inne w państwach sąsiadujących ze sobą. Tak jak w przypadku Polski i Niemiec.

Za zachód od Odry i Nysy Łużyckiej rynek piwa w puszce niemal nie istniał po załamaniu będącym skutkiem zaostrzenia w 2003 roku przez rząd Niemiec przepisów ekologicznych i wprowadzenia kaucji za puszki. Dopiero w minionym roku, po zmianach w ustawach, sytuacja zaczęła wracać do normy. Nasi zachodni sąsiedzi zostali zmuszeni przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości do likwidacji hermetycznego systemu kaucyjnego.

Rynek piwa w puszce niemal nie istnieje również w Czechach. Tu jednak powód jest zgoła inny. Tradycja. Przywiązanie nie tylko do butelki, ale przede wszystkim do piwa beczkowego.

img img img
Zawody balonowe nad Poznaniem

W Polsce wciąż rośnie sprzedaż napojów - a szczególnie piwa – w puszkach. Od niepamiętnych czasów problem kaucji i skupu opakowań do napojów (przez długie lata PRL wyłącznie butelek) był jednym z nierozwiązywalnych zagadnień naszej gospodarki i przedmiotem dowcipów. Napoje w puszkach jeszcze 20 lat temu można było spotkać jedynie w Pewexach oraz na półkach kolekcjonerów, więc problem odzysku i recyklingu tego opakowania nie istniał. Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Wśród butelek do piwa coraz większą rolę odgrywają butelki bezzwrotne, a po piwo w puszce może sięgnąć każdy. Mało tego – Polska zaliczana jest do krajów, w których poziom odzysku puszek napojowych przekroczył średnią europejską wartość tego wskaźnika. W 2004 roku było to 46 procent, a wartość samego surowca ze sprzedanych puszek aluminiowych – według portalu www.opakowania.com - przekroczyła 150 mln zł.

Jesteśmy więc krajem, który w przeciągu dziesięciu lat dobrze poradził sobie z efektywnym wdrożeniem odzysku puszek po napojach, choć do średniej światowej, przekraczającej 58 proc. puszek jeszcze trochę nam brakuje, a do europejskich liderów -Szwajcarii i Finlandii , gdzie powtórnie wykorzystuje się ponad 90 proc., brakuje nam nieco więcej niż trochę.

Nowe obowiązki na wprowadzających na rynek produkty w opakowaniach nałożyła przed sześcioma laty ustawa o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej i opłacie depozytowej. Mają oni obowiązek zapewnienia odzysku, a w szczególności recyklingu odpadów
opakowaniowych i poużytkowych.

Dla poszczególnych odpadów opakowaniowych zostały określone procentowe poziomy recyklingu i odzysku. W przypadku niedotrzymania zakładanego poziomu w danym roku lub niepodjęcia działań mających na celu zapewnienia recyklingu i odzysku, przedsiębiorca zobligowany jest do uiszczenia opłaty produktowej.

- Przed laty piwo puszkowe było w Polsce niedostępne i było postrzegane jako towar luksusowy. Piło się je przy specjalnych okazjach np. gdy ktoś przyjeżdżał zza granicy. Istniało kolekcjonerstwo puszek, które były uznawane za niezwykle cenne. Z tych powodów piwo w puszce miało w Polsce ułatwiony start. W momencie pojawienia się na rynku, nie było przez konsumentów traktowane jako coś gorszego od piwa w butelce – wyjaśnia Tomasz Kurowiak, kierownik ds. opakowań w Kompanii Piwowarskiej.

img img img
img img img
img img img

Puszka jest nie tylko atrakcyjna wizualnie. To jednak nie jedyna zaleta, na którą zwracają uwagę i konsumenci i producenci. Obie strony doceniają m. in. wytrzymałość puszki, niewielką wagę, łatwość otwierania i chłodzenia jej zawartości oraz możliwość zmniejszenia objętości po wykorzystaniu. To sprawia, że sprzedaż piwa w puszce rośnie i – zdaniem ekspertów - będzie rosła. Mimo, że udział sprzedaży puszek w polskim rynku jest największy w Europie!

Nasze częstsze niż jeszcze kilka lat temu wyprawy do pubów nie pomagają piwu beczkowemu w odzyskaniu dawnej pozycji rynkowej. Piwo w butelkach zaczyna odgrywać coraz większą rolę w punktach gastronomicznych. Zdaniem konsumentów kupowanie w pubie, klubie czy restauracji piwa w butelce gwarantuje odpowiedni jego smak i jakość oraz daje możliwość zakomunikowania tego, co się pije. Butelka zapewnia poręczność i funkcjonalność (szczególnie w dyskotece), dłużej trzyma też temperaturę i gaz, dzięki czemu piwo można powoli sączyć.

Będzie następował długookresowy spadek znaczenia kega, przy jednoczesnym rosnącym znaczeniu kanału gastronomicznego – mówi Michał Protasiuk.

Udział kega w sprzedaży pięciu największych polskich browarów w roku 2005 r. wynosił 9,5 proc. zaś w ubiegłym roku było to już 8,9 proc. Mimo widocznego i zakładanego spadku udziału kega w rynku z pewnością to opakowanie jeszcze długo będzie cieszyło się uznaniem i popularnością wśród konsumentów. W badaniach konsumenci wskazują, że piwo „z kija” ma odpowiednią temperaturę, nagazowanie, pianę, goryczkę i smak. Zauważają, że zwykle takie piwo jest też tańsze i stanowi unikalną ofertę lokali.

Na razie nie można się spodziewać, że stosunek polskich konsumentów do piwa z kega szybko się zmieni. Nikt nie może jednak wykluczyć niespodzianki - takiej jak np. przeniesienie przyzwyczajeń konsumentów z Irlandii do Polski. W Irlandii udział piwa w kegach w sprzedaży wynosi aż 68 proc., a w Anglii aż 55 proc. Czy polscy emigranci wracający do kraju zmienią układ sił na rynku opakowań do piwa? Taki scenariusz jest raczej wątpliwy, szczególnie dlatego, że na razie ich masowy powrót nie jest spodziewany.

Źródło: Kompania Piwowarska

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

19 Kwi

Konformizm wrogiem kreatywności

Dziś usłyszałem, że konformizm jest wrogiem kreatywności. Jeżeli nie wiesz, co to konformizm to już ci tłumaczę. W skrócie pojęcie konformizmu można wyjaśnić poprzez sytuacje, w której idziesz ulicą i widzisz gówno i innych ludzi. Każdy człowiek idąc i widząc to samo, co ty – ominie je dużym krokiem, a ty, co robisz? Dokładnie to samo. Natomiast nie będąc konformistą zrobiłbyś, co innego – prawdopodobnie w nie wdepnął. To prosty przykład, wiadomo, że nikt normalny nie wdepnie celowo w gówno tylko od tak, aby nie być takim jak większa część debili w kraju.

Ktoś kiedyś powiedział, że albo się wyróżnisz albo zginiesz (wyróżnij się lub zgiń). W obecnym społeczeństwie i sytuacji społecznej większość ludzi jest po prostu banalna, niczym się nie wyróżnia i niczego specjalnego nie reprezentuje. Pewnie teraz sobie myślisz – przecież inaczej wyglądam, mam inny odcisk linii papilarnych, mam różnych rodziców. Problem w tym, że nie o to chodzi. Przykład? Za mojego dzieciństwa wszyscy (większość) grali w pokemony. Ja ten trend jawnie bojkotowałem. Miałem w dupie to, że mam jakieś żetony z Pikachujem.

img
Słynne smieszne Pokemony

Przez to, że nie zachowałem się w tej sytuacji jak typowy konformista byłem traktowany, jako ktoś z innej półki a co za tym idzie – gorszy. No cóż wychodzi na to, że każdy, kto jest inny jest zły. Każdy, kto jawnie mówi swoje opinie na dany temat jest zły. Normalnie, gdy publicznie wygłaszam swoje, identyczne poglądy jak tutaj, na tym joggu w środowisku, w którym aktualnie przebywam, w środowisku gdzie śmierdzi na odległość konformizmem czuje się jak jakiś wyautowany koleś z innego świata, który ma problem z własną wartością, rodzicami, społeczeństwem. Czasami budzę się i myślę – że to chyba jest odwrotnie, bo ja osobiście takich problemów nie dostrzegam. Za to mam zupełnie inne. I wcale nie udowadniam, że jestem zupełnie inny od osób, które spotykam, na co dzień, bo tak nie jest, ale jestem tego pewny, że na pewno nie zachowuję się w taki sposób, w jaki mogę w racjonalnie, logicznie przewidzieć zachowania innych. Wiadomo, że człowiek w wielu sytuacjach zachowa się tak jak inni, wiadomo, że niektóre sytuacje wymagają konformistycznego, takiego jak inni zachowania. Ale przecież jest i było wielu ludzi, którzy swoim zachowaniem dawali do zrozumienia innym, że to, co robi większość jest złe. Ostatnio w swoim miniblogu napisałem pojęcie bolszewizmu - Bolszewizm - mniejszość myśli ze ma większość i chce mieć większe prawo do większości. I tu chyba jest pewna racja pogrzebana, dobrze o tym wiedzą Richard Laermer i Mark Simmons, którzy w swojej książce „Punk Marketing” zachęcają do odrzucenia konformizmu i rozpoczęcia ery kreatywności. Ja wybrałem. A ty?

Buldog-Pali Sie Moja Panno

Wniosek: Być pachnącym gównem w społeczeństwie pośród smrodu.

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

18 Kwi

Nowa reklama Neostrady.

TP S.A. ma gniotącą nową reklamę usługi dostępu do Internetu. Zobacz:

Leże na ziemi.

27 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

18 Kwi

The winner is Poland and Ukraine

No to mamy mistrzostwa europy w 2012. W końcu będziemy mieli stadiony!

img

Jedyne co mnie rozbawiło jak pokazywali relacje na żywo z każdego polskiego miasta ubiegającego się o EURO 2012 to była atmosfera w Warszawie na Bemowie. Wychodzi na to, że Warszawiacy jak coś organizują to muszą zaprosić dzieci z przedszkola bo w inny sposób nie potrafią ściągnąć ludzi do wspólnej biby, do uczczenia tego jak po raz pierwszy Polska otrzymuje możliwość zorganizowania tak dużej, międzynarodowej imprezy. Zupełnie inna sytuacja w Poznaniu, gdzie impreza na pl. Wolności na całego, tańczące Kolejorz Girls, hałas i gwar. A w Warszawce? Cisza. No cóż. Jak zwykle Poznań pokazał, że jak coś organizuje to organizuje to dobrze i jest to niebanalne widowisko. Niech też tak będzie za 5 lat, podczas EURO 2012.

img
Wig20 po ogłoszeniu wyników

Oto przykład jak dobra nowina wpływa na gospodarkę. Jesteśmy już chyba pierwszą gospodarką świata!

img
żurawie po ogłoszeniu wyników.

A tak zareagowała spółka wypożyczająca żurawie budowlane.

Update: Mostostal Zabrze zyskał w ciągu 5 min 30%, żurawie już 10,45%. Nie mogę wprost w to uwierzyć.

12 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Kwi

Lustracjo pocałuj mnie w dupę

Pocałujcie mnie w dupę, pajace! - taki odautorski komentarz dodał do swojego oświadczenia lustracyjnego prof. Jan Turulski z Instytutu Chemii Uniwersytetu w Białymstoku.

Co ja widzę? Czyżby oprócz Kononowicza Białystok miał jeszcze inne barwne postacie, takie jak Jan Turulski. Zachował się jak normalny człowiek, nie uległ władzy i napisał dokładnie to co myśli on i reszta społeczeństwa na temat całej tej lustracji. U mnie na uczelni podobne zdanie jak on ma większość wykładowców. Jaki jest cel lustracji na uczelni? Nie wiem, zbytnio mnie to nie interesuje, ale z mojego punktu widzenia jest to bezsens, bo i tak w kręgach uczelnianych wszyscy wiedzą kto donosił a kto nie. Lustracia widzę, że nie ominie każdego, nawet profesora Deptuły z klanu. No cóż. Takie czasy. Ale takie perełki jak ta dzisiejsza mi imponują. I jestem z nimi.

img
Debata o lustracji na tvn24

Magnificencjo, jestem zdumiony i rozczarowany, że za odmowę wykonania tego "obowiązku" twórca ustawy przewiduje tak [mało] dotkliwą karę. Za tak obrzydliwe przestępstwo, jakim jest odmowa wypełnienia formularza samolustracyjnego, w IV RP winna być jedna kara: kara śmierci.(...). W zaistniałej sytuacji nieuzasadnionego humanitaryzmu ustawy, (...) na przymus złożenia oświadczenia odpowiadam twórcom tego aktu prawnego: "Pocałujcie mnie w dupę, pajace! Swoją reakcją przeciwstawiam się złu, jakie zaczęło się panoszyć w Polsce wraz z rządami PiS-u. Ustawa jest następstwem zapędów totalitarnych ugrupowania rządzącego, które zwasalizowało sobie sądy, wojsko, policję, służby specjalne i media publiczne. (...) Ich karlejąca polityka zagraniczna może być inspiracją dla polish jokes, a nie dla forowania polskich interesów. (...) W realizacji swoich celów korzystają z prymitywnych metod, takich jak dzielenie społeczeństwa na grupy lepszych i gorszych, szczucie jednych na drugich, poniżanie (...). Lustrację pod postacią samolustracji, w sytuacji gdy zasoby archiwalne należą do nich, tylko upośledzony umysłowo może traktować jako uczciwą metodę oczyszczenia grup zawodowych ze szpicli.

Dobry inteligencki tekst z uzasadnieniem. Popieram.

Kosheen - Out Of This World

Wniosek: Mnie też niech pocałują w dupsko.

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

17 Kwi

Jakie se kupić telefon?

img
Pewnie se kupi Sony Ericssona.

7 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Kwi

Miernota, nachalstwo i bez klasie

Tak sobie rozmawiam z Florentyną na różne tematy. Doszedłem sobie do kilku fajnych wniosków. A to, że mało jest ludzi, którzy na prawdę mają na tyle klasy samej w sobie, że potrafią odejść i nie robić nikomu problemów. Często wiele osób nie potrafi się z wieloma sprawami pogodzić, przez to są żałośni i namolni. Dosyć, że ich nieudolność związana jest z ich jakąś tam w pewnym sensie niższością, to nie mają dla siebie, jak widać, zbytniego szacunku. W ten sposób mieszają swoją osobę z błotem. Takie osobowościowe samobójstwo, bo ktoś ma ich w dupie, a te osoby nadal tego nie widzą. Może nie chcą widzieć, ale to już chyba ich problem.

Według mnie jedyne właściwe podejście (jak na razie, może kiedyś odkryje inne) jest takie, że jak „nie to nie, koniec kropka”. Są takie sytuacje życiowe, że ich nie przeskoczymy. Szczególnie, gdy przed nami stoi osoba postury muru z betonu otoczonego zasiekami. I nie chodzi tu tylko o sprawy stricte miłosne. Część ludzi nie potrafi zrozumieć prostego "nie", są nadal nachalni. Mdli mnie. Idę spać a miernota pozostaje.

Maciej Maleńczuk - Czas Weźmie I Was

Wniosek: Miernota i chamstwo.

4 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

16 Kwi

Twórczy dzień.

Czary mary,
hokus pokus,
Florentyna robi psikus,
ciągle chodzi,
ciągle skacze,
w mig się zmienia w niepoznakę,
coraz starsza, coraz wyższa,
aż osiąga wiek stu letniego mistrza.

Z twórczości poetyckiej Kovala.

Wniosek: Od słońca mówię rymem.

Dodaj komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

15 Kwi

Te nowoczesne dziewoje...

Wczoraj padłem ofiarą domniemanego gwałtu, w dodatku prawdopodobnie z użyciem niebezpiecznych substancji. Ledwo uszedłem z życiem, bo szmula (dziewoja) była naprawdę nieprzewidywalna. Wcześniej na miniblogu napisałem, iż paluszki, które jadłem u niej w chacie były skażone Piksami gwałtu. Ta sól, która niby w nich się znajdowała miała postać bezbarwną i bezwonną tak samo jak związek zwany GHB (narkotyk gwałtu). Dziś obudziłem się (na szczęście u siebie), o 11, co jest wręcz nieprawdopodobne jak na mnie. W dodatku mam dziwnego kaca, a jest godzina 19.

Pragnę również dodać, iż z imprezy zbytnio nic sobie nie przypominam (wypiłem 2 piwka), z wyjątkiem wabiąco-kusząco-prowokujących tekstów, które wręcz mnie odstraszyły. Idę o zakład, że każdy z was by się wystraszył.

Wniosek: Napalona na 3 baty. Masakra

Update: Zapomniałem dodać, że do niczego nie doszło!

19 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

14 Kwi

Czego chcieć więcej?

Normalnie czuje się jak na Brooklynie. Wychodzę na balkon. Naprzeciwko widzę boisko do kosza gdzie „czarnuchy” w polskiej wersji językowej grają w basketball. Wysilam słuch – słyszę muzyczkę, która niesie się z budynku oddalonego o jakieś 80-100metrów. Wysilam czucie – odczuwam powiew lekkiego północnoamerykańskiego słońca z lekką dozą bryzy. Normalnie beztroska, sielanka. Wypijam zimną Coca Cole z moją szklanką. Siadam na zimnych kaflach balkonu, wyciągam mojego wyparnego FS N560 z kieszeni, włączam sieć Wifi. W momencie wykrywania 6 terminali (niestety zabezpieczonych) słyszę polski odpowiednich „Hey pussies. Come on”.

Czy czujesz ten klimat? Bo ja tak…

Matt Darey - Beautiful Day (Sunburst Radio Edit)

Wniosek: Żyć, nie umierać…

13 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Kwi

Kilka sukcesów i kilka rozczarowań

Po długim praniu nogawki zeszło to co miało zejść. Tak mi się na tę chwilę wydaje (schnie na balkonie, na wiosennym słońcu). Jak to mówiła moja Pani od Biologii w Gimnazjum "Mydło i ciepła woda - wystarcza". Wprawdzie było to o trądziku, no ale jak widać do spodni i prania też się kwalifikuje.

Po wczorajszej akcji została jeszcze taka mała tyci tyci pamiątka na moim kolanie. Powstała ona podczas tego gdy wspinałem się na wielką dmuchaną reklamę papieru do d... pupy Velvet koło okrąglaka. Skacząc z pewnej wysokości zbyt mnie chyba podbiło i upadłem kolanem na wystający kamień. Kamień przeżył, moje kolano się lekko "wgniotło". Lekko, hmmm no trochę w przenośni. Jest opuchnięte, zakrwawione. Piękny strup.

A co było najlepszym motywem imprezy? Ano poznałem kilka fajnych osób, w tym Portugalczyków. Jednak zbyt dużo Polish Vodka nie mogą też pić. Ano właśnie, koledzy chcieli dokończyć browary koło okrąglaka, a że stała policja i zajadała kebaby to nie mieli odwagi. Jeden z nich (S) stwierdził, że pójdzie się spytać czy mogą się napić. Odpowiedz była niezła i zaskakująca. Niech będzie wnioskiem tego wpisu: Pijcie. Macie 5 minut. Mamy przerwę! A resztę sobie sami dopowiedzcie.

2 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

13 Kwi

rzygi

K@rwa mać... mam obrzyganą nogawkę. Mało ale widać. Ja pier@%@le. Nie nie nie - nie to nie ja! Musze zaraz z rana iść do Reserved po jakieś spodnie bo nie mogę iść kurfa na zajęcia. MAKABRA!

Wniosek: F@ck

5 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

12 Kwi

Kilka nowości u Kovala

Dawno mnie tu nie było. Skłamałbym pisząc, iż nic ciekawego się nie wydarzyło. A wydarzyło się wiele. Święta – hmmm zleciały mi jak z bicza trzasnął. Ciągle coś się działo. Ciągle jakieś imprezki. No i ta ostatnia – zwieńczenie świąt. Impreza w Protektorze w Ostrowie. Masa wjary. Nawet nie chcę zgadywać ile było bydła, było dużo. Aby przejść na drugi koniec dyskoteki musieliśmy się przepychać z 15 minut. Oczywiście standardowo – nawet tam, wielu znajomych.

Ale imprezy, imprezy i znajomi to nic nowego u Kovala, jak zwykle zresztą. Z takich większych nowości to na przykład to, że sprzedałem laptopa, za otrzymaną kasę zakupiłem nowe cudeńko – Fujitsu Siemens N560. Jednym słowem jestem zachwycony. Małego laptopa zamieniłem na coś mniejszego, jak to powiedziałem ojcu – miałem chęć posiadania czegoś mniejszego od czegoś małego. Zakręcone? Wiem. Ale tak miało być. W dodatku dziś od rana męczyłem się z instalacją Automapy do GPS’a. W końcu po coś go zrobili w moim FS, co nie? Uporałem się. Teraz aktualnie szukam pokrowca. Chyba znalazłem. Trochę drogawy, bo 80zł. No, ale jak dziś zjawi się klient po kartę iplusa pod PCMCIA to będzie, za co kupić ubranie do, jak to powiedział dziś ćwiczeniowiec „zabawki, która w uznaniu, jako przedmiot jest pożyteczna”. Niezły z niego filozof, koleś ogólnie jest miły, sympatyczny, ale posiada takie coś, coś co odpycha. Jakąś negatywną energię. W momencie, gdy na niego się patrzy widzi się miłego człowieka, ale gdy zaczyna coś mówić momentalnie wszyscy zasypiają. Jednym słowem nudy…

Aha… Widziałem dziś Jelenia. To chyba przynosi szczęście, co nie?

Wniosek: Dla dobrego samopoczucia…

6 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

3 Kwi

Wiosna wiosna ach to ty

Panie Przysięgły gdyby moje szczęście mogło mówić napełniło by ten cały świat ogłuszającym rykiem.
Byłem w raju.
W raju w którym niebo miało
barwę nieba piekielnego.
A mimo to było rajem.

img
Kadr z filmu Lolita

Enjoy in the future...

Inspired by Vladimir Nabokov "Lolita"

1 komentarz blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Kwi

Koksiarz...

Wczoraj z Maćkiem stwierdziliśmy jedno. Obaj zostaliśmy na lodzie jeżeli chodzi o dziewczyny więc pamiętać należy jedno:

W życiu najważniejsze są koksy...

3 komentarze blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

1 Kwi

Pierwsze lody za płoty

Dzisiejszy dzień stał się historycznym dniem dla branży lodowej. Koval zakupił rożka Cornetto o smaku truskawkowym, którego natychmiast spożył pod sklepem sieci Żabka. Tym oto sposobem skonsumował pierwszego loda w tym roku i zapoczątkował z wielką pompą sezon lodziarski.

Wniosek: Lody pyszne i zdrowe

11 komentarzy blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz