Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami...

30 Sty

Internet powodem nieudanych związków

Czaty, gg i itp sa dobre dla ludzi, którzy lubią kupować kota w worku.

Tak właśnie brzmiała moja rada dla Roxany odnośnie miłości (znajomości) internetowych. Czy można poznać kogoś przez internet? Temat niezmiernie często poruszany w wielu mediach. Ale ja zadam może trochę inaczej pytanie. Bo teraz, w dobie powszechności internetu, poznać kogoś jest bardzo łatwo. Nikt nie boi się znajomości przez wszelakiego rodzaju komunikatory. Ale co z zaufaniem do ludzi, których poznajemy po drugiej stronie "szklanego" ekranu? Czy jesteśmy pewni tego, kto siedzi po drugiej stronie? Nie sądzę. Nawet jeśli to wiemy, to nie jesteśmy w stanie sprawdzić tego, czy dana osoba jest w przynajmniej w miarę szczera.

Miałem dość długi epizod związany ze znajomościami internetowymi. Poznałem pewną osobę na imprezie. Wydawała się spoko, sympatyczna. Miałem tylko jej numer GG. (Opowiem to w skrócie bo historia jest na prawdę długa, nie jeden film można by nakręcić) Potem zdobyłem telefon. Sytuacja wyglądała tak, że byłem przekonany, że to jest właśnie ta osoba. Wkręciłem sobie cały motyw w ten sposób, że w pewnym momencie myślałem non stop na jej temat. 24h na dobę. Oczywiście było wszystko pięknie jak to przy znajomościach internetowych bywa. Dogadywaliśmy się, długie nocne rozmowy. Jedyną przeszkodą był jej chłopak. I tu zaczynają się schody. W tym momencie po kilku latach dochodzę do wniosku, że to jest największa wada Internetu. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić całej prawdy (oczywiście w świecie realnym też nie, ale w mniejszym stopniu). Panna zaczęła wymyślać jakieś sztuczne problemy z chłopakiem, ze to z nim zrywa. Teraz jestem przekonany o tym, że miało to tylko na celu zwodzenie mojej osoby. W pewnym sensie przedłużenie naszej znajomości. Poprawiała swoją samoocenę?

Wtedy nie miałem takiego dystansu do tego typu spraw. Nie potrafiłem racjonalnie ocenić możliwości powodzenia takiego "przedsięwzięcia" jakim była ta znajomość. Na dzień dzisiejszy cała ta historia mnie śmieszy. Jest przestrogą dla tych, którzy opowiadają mi na temat swoich znajomości internetowych. Najgorzej jest doprowadzić do takiego stanu rzeczy, w którym myślimy o danej osobie non stop, czekamy na głupią rozmowę, żeby po 15 min zobaczyć status "niedostępny".

I dziś tak się złożyło, że tę historię usłyszała Roxana. Puentą naszej rozmowy było to, że czasem nie warto tracić czasu na coś, co z góry skazane jest na niepowodzenie. A za to "coś" uważam właśnie znajomości internetowe, bo tak na prawdę wiążąc się z osobą przez Internet, mimo częstych kontaktów w świecie realnym kupujemy nadal kota w worku. Może worek jest już otwarty, ale stoimy z nim w nocy, na ulicy która nie jest oświetlona.

Pewnie istnieje wyjątek od reguły, ale prawda jest taka, że przez Internet żadnej sensownej znajomości (miłości) nie da się zawrzeć. Takie mam odczucie i własne doświadczenia. Tego się trzymam. Często zdarza się tak, że czar pryska po tym gdy następuje wyłączenie komputera i nadchodzi "romantyczne" spotkanie w parku, na ławce. Piękna dama okazuje się rudą okularnicą, a mega super "hydraulik" pryszczatym kolesiem ubranym w koszulę flanelową.

blipBlipnij facebookUdostępnij facebookBuzz

Trackbacki:

Brak Trackbacków.

Tagi: , , , , , , , ,

Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie.

Komentarze:

radmen | 30 Sty 2007

Heh skądś to znam. Wprawdzie mnie coś takiego nie spotkało jednak znam pewną osobę, która właśnie wzdycha do chłopaka z I-netu..

To nic, że jej tłumaczyłem, że to nie ma sensu, że nigdy nie wiadomo jak to jest naprawdę... To jest prawdziwa miłość i im coś takiego odpowiada :/

Koval | 30 Sty 2007

najlepiej jak przekona się sama tak jak ja. wtedy będzie wnioskowała podobnie albo i tak samo

Zuzanka | 30 Sty 2007

A jak akurat trafi? ;->

Zuzanka, co z facetem „z Internetu” jest od 10 lat

Koval | 30 Sty 2007

@zuzanka ale pewnie był w momencie poznawania wolny ? :D

RioT | 30 Sty 2007

To tu się mylisz drogi Kovalu – z moją obecną dziewczyną poznałem się właśnie via gg., żeby było ciekawiej, to ona do mnie zagadała ot tak obie, bo jej się nudziło – po jakimś czasie przyszło spotkanie, miłe, przyjemne, romantyczne, potem półroczny związek, półtoraroczne rozstanie, a od Września jesteśmy znów ze sobą i to nawet szczęśliwsi niż poprzednio.
Tak wiem – wyjątek potwierdzający regułę, ale bardzo chlubny wyjątek ;)

Zal | 30 Sty 2007

Cóż... trudno się z Tobą nie zgodzić, co do internetowych znajomości ;] Ale mam wrażenie, iż ludzie w pewnym wieku to już tak mają – takie naiwne zapędy osób, które to już dziećmi nie są, a jeszcze muszą podrosnąć, aby stać się dorosłymi. Co nie zmienia faktu, iż czasem się udaje osiągnąć w ten sposób ogólnie pojęte szczęście ;P

Koval | 30 Sty 2007

@riot a była zajęta czy wolna... bo tamta była zajęta. i Roxana tez trafila na zajętego heh. ale wiesz mylić się mogę.

RioT | 30 Sty 2007

Wolna :)

Warum | 30 Sty 2007

„(…) żadnej sensownej znajomości (miłości) nie da się zawrzeć” — sensowna znajomość to tylko miłość? (Wiem, czepiam się.)

radmen | 30 Sty 2007

Warum: Wydaje mi się, że chodzi tutaj o to, że miłość może być tym drugim zamiast znajomości :]

Koval | 30 Sty 2007

@warum tu chodziło o znajomość w sensie miłości nie na odwrót. :)

Kasiula | 31 Sty 2007

Koval .. no cóż :) Ja z moim facetem poznalam sie przez neta, czasy byly inne, bo to juz dobre 7 lat temu bylo.. a dzisiaj to ten internet całkiem wygląda inaczej niż kiedyś, ale jesteśmy dobrym przykładem na to, że internet może zjednać 2 osoby .. :)

lemiel | 31 Sty 2007

Miałem takie przejście niedawno. Za szybko, za mocno w sieci. A na dodatek jej dziwne reakcje…
Nie nawiedzają mnie jellonki tylko pojedyncze osobniczki najczęściej, które po kilku zdaniach znikają, albo takie z którymi rozmawia się dłużej. W ubiegłym tygodniu jedna, opisała się jako mężatka, ale coś nie wierzę, bo na zdjęciach z rodzicami, a nie z mężem i opisanymi dzieciakami. (Tak, moje zdjęcia pokazuję, te na flickrze najczęściej, bo świeże, nie mam oporów). Dziś druga. I z oboma można pogadać. I nic nie planuję, a czy one coś? Nie wiem, już nie pojadę po całości ze spotkaniami, wypisywaniem im wytworów mojej fantazji (która okazała się być bardzo płodna, aż mnie zaskoczyła).

Warum | 31 Sty 2007

A że tak dodam od siebie i moich doświadczeń — tutaj nie chodzi tylko o szczerość. Najczęściej jest tak, że jeśli kogoś poznajemy przez internet i utrzymujemy w ten sposób kontakt, a spotykamy się w realu z tą osobą tylko kilka razy to zaczynamy sobie tworzyć własne wyobrażenie tej osoby, nieco odmienne w szczegółach od prawdziwej postaci, ale mimo wszystko odmienne. W trakcie kilku krótkich spotkań nie jesteśmy w stanie szczegółowo poznać tej drugiej osoby. Zaczyna wkrótce dominować wyobrażony obraz, gdy przyjdzie do konfrontacji tych dwóch wyobrażeń to najczęściej się rozczarowujemy, bo osoba nie jest taka jaka nam się wydawała.

Koval | 31 Sty 2007

duże znaczenie ma tutaj też pośpiech który się sam napędza, co po pewnym czasie jest zgubny

Warum | 31 Sty 2007

Heh, pośpiech. Ja prawie rok się tak bawiłem z pewną osobą, mieszkaliśmy dość daleko od siebie, wymienialiśmy się zdjęciami, pisaliśmy do siebie listy (takie przesyłane Pocztą Polską), dzwoniliśmy i takie tam. Przy pierwszym i zarazem ostatnim spotkaniu w wakacje na początku było miło, ale potem okazało się, że do siebie kompletnie nie pasowaliśmy, mieliśmy po prostu inne wyobrażenia na swój temat. Teraz mam nauczkę i się nie „zakochuję” przez internet.

Koval | 31 Sty 2007

tak to nie miałem. ale ktoś mi podobną historię kiedyś przytoczył. wiem o co chodzi. wyobraźnia ludzka nie zna granic.

lemiel | 31 Sty 2007

Bo niby dlaczego my, oni i one nie znajdują tych znajomych, drugich połówek, itp. w realu?
Ja jestem pokręcony, może inni też? I to jest powód pewnie. No i tu łatwiej być otwartym, pewniejszym siebie. Pierwszy krok nie jest taki stresogenny. To pewnie to.

Koval | 31 Sty 2007

Lemiel masz rację. wiele osób szuka tej 2 połowy w necie bo w realu albo nikt jej nie chce albo po prostu jest nieśmiały(a). a uważam ze jedno i drugie idzie w parze. a pierwszy krok - jak byłem młody (jak to brzmi - jeszcze kilka lat temu) stresowało mnie. teraz uświadomiłem sobie to, że wokół mnie jest pełno tego kwiatu i jest na prawde w czym wybierać.

LOL | 25 Mar 2007

:hahaha:lol:taniec:hahaha:lol:uklon

LOL | 25 Mar 2007

podawajcie swój nr gg napisze do was!!:czerwony

Sandra | 12 Sty 2008

pozdrowionka dla wszystkich z krakowa:):hahaha:taniec

roxana | 9 Lut 2010

Witam,
masz rację , nigdy nie wiadomo kto z drugiej strony siedzi, ale pocóż udawać kogoś kim się tak naprawdę nie jest, a prawdziwa szczerość płynie prosto z serca a nie z zachłanności. Mnie spotkało coś w realnym życiu, a pracowałam na czacie internetowym, wiem, że to chore bo tak naprawdę jestem normalną osobą, problem w tym, że osoba którą ja poznałam i się w nim zakochałam miała dwa oblicza- żonę do której się nie chciał przyznać, a to już było w realu... i nie przez kamerkę internetową. A ludzie kłamią i kłamać będą, aby ukryć własne kompleksy... A można wejść w takie bagno, że brak słów, można nawet zachorować z miłości. Jedno jest pewne, gdybym od razu odezwała się do takiego chłopaka przez kam. to by mnie to nie spotkało, a byłabym szczęśliwa po dziś dzień...

Podgląd komentarza:

Dodaj komentarz: