Wszystkie prawdy, które wam tutaj wyłożę są bezwstydnymi kłamstwami

31 Sty

Innowacyjność Adsense. Nowy rodzaj AD

Co ja dziś widzę na swoim Joggu. Zainstalowałem rozszerzenie Skype'a dla Firefoxa Dziś rano ku mojemu zdziwieniu na głównej stronie wyświetliła się oto taka reklama:

reklama adsense

Jak widać powyżej reklama posiada również numer telefonu z kierunkowym. Po kliknięciu w ten niebieski obszar następuje otwarcie Skype'a i zapytanie czy chcemy zadzwonić pod tę lokalizację. Piszę o tym, gdyż wcześniej nigdzie na ten temat nie znalazłem informacji wertując wiele stron na temat reklam AdSense.

Pytanie które należałoby teraz zadać jest takie, czy zadzwonienie z poziomu mojej strony przez Skype daje jakieś konkretne zyski? Jeśli tak to jakie. Na stronie Google nie spotkałem się z informacjami na temat dzwonienia przez Skype i zarobków jakie oferuje ta możliwość.

Na pewno jest to w pewnym sensie jakaś innowacja w formach reklamy. A czy skuteczna. Należałoby przeprowadzić badania na temat klikalności.

12 komentarzy

30 Sty

Internet powodem nieudanych związków

Czaty, gg i itp sa dobre dla ludzi, którzy lubią kupować kota w worku.

Tak właśnie brzmiała moja rada dla Roxany odnośnie miłości (znajomości) internetowych. Czy można poznać kogoś przez internet? Temat niezmiernie często poruszany w wielu mediach. Ale ja zadam może trochę inaczej pytanie. Bo teraz, w dobie powszechności internetu, poznać kogoś jest bardzo łatwo. Nikt nie boi się znajomości przez wszelakiego rodzaju komunikatory. Ale co z zaufaniem do ludzi, których poznajemy po drugiej stronie "szklanego" ekranu? Czy jesteśmy pewni tego, kto siedzi po drugiej stronie? Nie sądzę. Nawet jeśli to wiemy, to nie jesteśmy w stanie sprawdzić tego, czy dana osoba jest w przynajmniej w miarę szczera.

Miałem dość długi epizod związany ze znajomościami internetowymi. Poznałem pewną osobę na imprezie. Wydawała się spoko, sympatyczna. Miałem tylko jej numer GG. (Opowiem to w skrócie bo historia jest na prawdę długa, nie jeden film można by nakręcić) Potem zdobyłem telefon. Sytuacja wyglądała tak, że byłem przekonany, że to jest właśnie ta osoba. Wkręciłem sobie cały motyw w ten sposób, że w pewnym momencie myślałem non stop na jej temat. 24h na dobę. Oczywiście było wszystko pięknie jak to przy znajomościach internetowych bywa. Dogadywaliśmy się, długie nocne rozmowy. Jedyną przeszkodą był jej chłopak. I tu zaczynają się schody. W tym momencie po kilku latach dochodzę do wniosku, że to jest największa wada Internetu. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić całej prawdy (oczywiście w świecie realnym też nie, ale w mniejszym stopniu). Panna zaczęła wymyślać jakieś sztuczne problemy z chłopakiem, ze to z nim zrywa. Teraz jestem przekonany o tym, że miało to tylko na celu zwodzenie mojej osoby. W pewnym sensie przedłużenie naszej znajomości. Poprawiała swoją samoocenę?

Wtedy nie miałem takiego dystansu do tego typu spraw. Nie potrafiłem racjonalnie ocenić możliwości powodzenia takiego "przedsięwzięcia" jakim była ta znajomość. Na dzień dzisiejszy cała ta historia mnie śmieszy. Jest przestrogą dla tych, którzy opowiadają mi na temat swoich znajomości internetowych. Najgorzej jest doprowadzić do takiego stanu rzeczy, w którym myślimy o danej osobie non stop, czekamy na głupią rozmowę, żeby po 15 min zobaczyć status "niedostępny".

I dziś tak się złożyło, że tę historię usłyszała Roxana. Puentą naszej rozmowy było to, że czasem nie warto tracić czasu na coś, co z góry skazane jest na niepowodzenie. A za to "coś" uważam właśnie znajomości internetowe, bo tak na prawdę wiążąc się z osobą przez Internet, mimo częstych kontaktów w świecie realnym kupujemy nadal kota w worku. Może worek jest już otwarty, ale stoimy z nim w nocy, na ulicy która nie jest oświetlona.

Pewnie istnieje wyjątek od reguły, ale prawda jest taka, że przez Internet żadnej sensownej znajomości (miłości) nie da się zawrzeć. Takie mam odczucie i własne doświadczenia. Tego się trzymam. Często zdarza się tak, że czar pryska po tym gdy następuje wyłączenie komputera i nadchodzi "romantyczne" spotkanie w parku, na ławce. Piękna dama okazuje się rudą okularnicą, a mega super "hydraulik" pryszczatym kolesiem ubranym w koszulę flanelową.

22 komentarze

28 Sty

Kucharze to kretyni

Ten tekst mnie rozbawił... A tak na prawdę to, żeby się odstresować przed jutrzejszym egzaminem ze statystyki na który mam tylko ściągi, bo nie jestem w stanie wkuć na pamięć 30 wzorów (to bez sens, że nie można ich mieć ze sobą legalnie) skleciłem mały filmik.

Bloodhound Gang - Jackass
Posłuchajcie

2 komentarze

26 Sty

Pijaczyny cholerne

A bym przyku%%%ił we Wrześni w pijanego kolesia na rowerze. Pięknego susła wywinął przed moim samochodem. Piękny też był pisk opon. Ciekawe czy bym dostał wyrok gdybym go walnął?
BTW. A kto to jechał z polityków pijany na rowerze i tłumaczył się, aby to pił tylko piwko?

W „Szkle kontaktowym” padła nawet propozycja stworzenia z tej okazji jakiegoś nowego browara.

Wniosek: Brak?

BTW2. Laptop HP Evo n1000v do sprzedania za 1200zł z kartą WiFi. Szczegóły na prix.

4 komentarze

25 Sty

Benq S61

Przymierzam się do zakupu tego 12" calowego notebooka. Ma ktoś jakieś opinie?
Wydaje się najwydajniejszy z tej półki. Wchodzi może jeszcze w gre Fujitsu-Siemens V3205.

10 komentarzy

25 Sty

WTF?

W starciu z Gronkiewicz-Waltz Marcinkiewicz przegrałby także teraz (w drugiej turze Gronkiewicz-Waltz dostałaby 59 proc. głosów, a Marcinkiewicz - 36 proc.). Dlatego PiS szuka odpowiedniego kandydata.
Na giełdzie nazwisk pojawiły się trzy osoby: Zyta Gilowska, Zbigniew Romaszewski i Kazimierz Michał Ujazdowski.

Gosiewski przyznał, że nowe wybory w Warszawie stanowią dla Prawa i Sprawiedliwości zaskoczenie i zaznaczył, że jego partia nie wie, kogo wystawić jako swojego kandydata.

Mogę się spytać o co k###a chodzi? Za to, że ktoś się spóźnił odbierają mandat? Halo? Czy głupota PiS naprawdę ma taką postać. Bardzo ładnie widać kto tutaj ma zadatki na wieczne rządzenie.

Ci ludzie z PiSu nie mają ani krzty honoru. W dodatku nie umieją pogodzić się z porażką. I jeszcze udają, że się nic nie stało.

Kiedyś sobie tak pomyślałem, że chciałbym spotkać Kaczyńskiego i mu nagadać. Teraz się zastanawiam kto pierwszy napluje mu na tę kartoflaną mordę?

Wniosek: Pyrki ja was wszystkie zjem

20 komentarzy

24 Sty

Kicz internetowy

To kolejny wpis z serii „to mnie wk#$%&ia”, czyli kolejne „coś” irytującego. Tym razem będzie o kiczu internetowym, który wszech ogarnia mnie. Kicz jak wiadomo to pojęcie względne, aczkolwiek myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi. Bo dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że nie tylko ja uznaję to za przejaw kiczu. A co dokładnie uznaję? Już wyjaśniam. Po kolei.

Grono.net

Używanie grona do tego by pochwalić się ile ktoś ma znajomych. Często spotykam na gronie profile osób, które mają wuchtylion zaproszonych osób. Są w dodatku z tego dumne. Chwalą się tym, a tak na prawdę nie zamienili z nimi ani jednej wiadomości.

Gadu Gadu

Samo używanie GG nie jest objawem kiczu. Komunikatory w pewnym sensie oszczędzają czas, pozwalają nam oszczędzić również pieniądze (nie musisz dzwonić z „komci” (pozdrawiam 12 latki) lub wspierać korporacyjne TP S.A.). Natomiast za kiczowate uważam pedalskie opisy, tzn co robie, gdzie jestem. Publiczne wyrażanie swoich uczuć „koffam” itd.

Księżniczki

To też charakterystyczny typ kiczu kultury internetowej. Narodziło ich się w ostatnim czasie bardzo dużo. Nie sposób ich powstrzymać przed dalszą prokreacją (pączkowaniem). Można je poznać po charakterystycznych opisach, i stylu pisania np. oooł soooł~ prinsesssSuperstar*jorso łoridżinal . Dla tych którzy nie rozumieją ich języka stworzono jakiś czas temu specjalny translator, dzięki któremu każdy, nawet laik i przybysz z XVw. Powinien je zrozumieć

Zimne suki

Istnieje również kategoria zupełnie kontrastowa, inna niż księżniczki internetowe. Są to tak zwane zimne suki. To przeważnie „laski” zgrywające oziębłe, agresywne, bez uczuciowe kobiety (bezwzględne). Często w swoich profilach mają ujęte opisy typu „jestem zdzirą, lubię się pieprzyć. Jeżeli ci się tu nie podoba nie musisz tego czytać A w ogóle to spierdalaj”. Odpowiednikiem męskim są COX.dot.COM, to znaczy kolesie pokazujący w swoich profilach zdjęcia masy mięśniowej. Pseudo gangsterzy, którzy rzekomo przesiadują przed komputerem z gunem, mający 2 wyroki w zawieszeniu i udający twardzieli. Jest teoria, że to prawdopodobnie miękkie pały. Kategorią pochodną do nich są dzieci neostrady

Profile

Chodzi tu o masowe społeczności takie jak fotka.pl, grono. Znaleźć często można tam dużo kiczu, jak kolorowane profile (fotka.pl), opisywanie rzeczy które i tak wszyscy wiedzą, pisanie o wymarzonym partnerze, że „musi mieć to coś” i ze „jak ktoś chce wiedzieć jaki jestem to niech zagada”.

Inwencja

Brak własnej inwencji w pewnym sensie jest kiczem. Wiele osób oprócz tworzenia pedalskich, wyżej opisanych opisów nie potrafi również stworzyć tego swojego, charakterystycznego. Kopiuje je często z takich stron jak opisy-gg.com .

Blogi

Oczywiście mam na myśli Blogi 12-latek, których poczucie wartości graniczy z zerem, a poczucie estetyki równa się właśnie kiczowi. Przesyt obrazków, misiów, emotikon na żywca skopiowanych z GG. Wszystko nie umiejętnie wkomponowane w treść strony. Dodatkowo kiczowato wyglądająca pokolorowana na różowo czcionka.

SyNdROm ZePsOOtEj kLaWiAtUrY

Syndrom zepsutej klawiatury, jest dość powszechny nie tylko w pedalskich opisach, ale również w powyższej kategorii kiczu internetowego tzn. blogów 12-latek. Polega on na pisaniu tekstu na przemian ze wciśniętym Shiftem, ew. Caps Lockiem. Łączy się również pośrednio z księżniczkami internetowymi

Lil Louis - French Kiss

Wniosek: Jesteś taki - zmień się.

Jednym słowem pozwolę sobie nazwać kicz internetowy OBJAWEM PUSTOTY.

25 komentarzy

24 Sty

Reklamy tekstowe wcale nie lepsze

Postanowiłem zrobić mały eksperyment. Zamienić reklamy google tekstowe Google Adsense na reklamy obrazkowe (również z tego systemu). Reklamy zamieniłem narazie tylko w szablonie komentarzy i dołączyłem je do specialnego wydzielonego kanału, dzięki któremu odróżnię klikniecia w banner obrazkowy od kliknieć w reklamy tekstowe.
Zadaniem eksperymentu jest sprawdzenie czy zwiększy to klikalność w reklamy, czy też skuteczność bannerów będzie mniejsza od klikalności w reklamy kontekstowe rodzaju tekstowego.

Argumentem za zmianą reklam były wyniki badań marketingowych, które jasno stwierdziły, że klikalność najlepszych bannerów wynosi nawet 12%, tych gorszych od 5-8%. Najsłabsze bannery mialy po 1-2%. W porównaniu z reklamami tekstowymi to i tak dużo, gdyż bannery z najgorszej półki mają klikalność identyczną jak reklamy w postaci tekstu.

O klikalnosci w banner decyduje o wiele więcej czynników niż w zwykłą formę tekstową. Jeżeli w bannerze znajduje się cena (oparty na produkt + cena) to klikalność w reklamę graficzną wzrasta. Mniejszą klikalność osiągają reklamy bez ceny, natomiast bannery posiadające prosta grafikę osiągały najgorsze wyniki, ale wciąż większe od reklam tekstowych.

Istnieje jeszcze problem definiowany jako banner blindness. Banner blindness jest udręka wszystkich tych, którzy swoje zyski opierają przede wszystkim na tradycyjnych formach reklamy. Zjawisko to polega na podświadomym filtrowaniu przez użytkowników wszystkich przekazów zbliżonych rozmiarem i zachowaniem do reklam. Paradoksalnie im bardziej krzykliwy i ruchomy jest element graficzny, tym większą szansa, że nie zostanie w ogóle świadomie zarejestrowany. Termin został użyty po raz pierwszy w roku 1998 w pracy Banner Blindness: Web Searchers Often Miss Obvious Links.
Dziś banner blindness jest niejako wspomagany przez dziesiątki programów typu Ad Blocking. Programy te usuwają z oglądanych przez użytkownika stron, elementy reklamowe – głównie dla szybszego ładowania sie stron oraz ułatwienia pracy poprzez eliminacje uciążliwych reklam zasłaniających ekran. Zdarza sie też, że zanim serwer reklam dostarczy banner do oglądanego serwisu, użytkownik opuści stronę i przejdzie dalej – użytkownicy coraz szybciej poruszają się po serwisach WWW i coraz mniej czasu spędzają na pojedynczej stronie.

Jakby tego było mało podczas obserwacji użytkowników można zauważyć jak niektóre osoby radzą sobie z wyskakującymi bannerkami – nie usiłują nawet szukać „X”, aby zamknąć reklamę tylko od razu w nią klikają i zanim jeszcze zdąży załadować sie strona, zamykają nowo otwarte okno przeglądarki. Wiele osób czyni podobnie, kiedy nie mogą trafić w „X” zamykający banner. System bannerkowy zlicza zatem klikniecie ale użytkownik nawet nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, „w jaka reklamę kliknąłeś”. Jaka jest skala takich fałszywych kliknięć? Trudno powiedzieć, nasze obserwacje użytkowników maja charakter jakościowy. Niemniej wydaje sie to kolejnym problemem zmniejszającym Efektywność bannerków. W swoim ostatnim badaniu eyetracking o ilościowym charakterze Jakob Nielsen wykazał, że:

  • reklamy bannerowe sa omijane wzrokiem przez przytłaczającą Większość użytkowników, wcale nie jest ślepa na bannery sa dzieci do siódmego roku życia, które klikają na elementy wyróżniające sie ilością kolorów i animacjami.
  • obrazki umieszczane w środku tekstu sa często traktowane jako przeszkody i omijane, wyjątkiem sa grafiki ściśle związane z tekstem,
  • grafiki rozmyte, małe, nieczytelne sa automatycznie pomijane,
  • dużo większą uwagę badanych zwracały grafiki zawierające jakiś informacje, ni_ te mające jedynie
    walory estetyczne,
  • badani często patrzyli na fotografie, na których fotografowany patrzył prostu w obiektyw,
  • animacje przyciągają uwagę tylko wtedy, gdy sa nieskomplikowane oraz maja związek z tekstem.

Nielsen podaje też przykład strony jednego z producentów komputerów. Umieścił on w ramce na środku swojej strony informacje o najnowszym produkcie. Była ona omijana wzrokiem przez użytkowników, bo prawdopodobnie została potraktowana jako reklama. Spotykaliśmy podobne zachowania podczas testów z użytkownikami. W jednym z testowanych serwisów z branży finansowej część menu kontekstowego, wyróżnionego silnym kolorem została potraktowana przez użytkowników jako reklama. Mimo tego iż menu to zawierało poszukiwane przez nich informacje nawet nie wczytali sie w jego treść.

Ostatnie doniesienia na temat banner blindness zaczynają dotyczyć także kontekstowy reklam tekstowych. W początkowym okresie ich stosowania wykazywały sie dużo wyższa efektywnością ni_ bannery, nadal sa efektywniejsze ale zauważa sie, że użytkownicy także te formy zaczynają podświadomie filtrować. Czy z banner blindness da sie walczyć? Tak, Jeśli projektujesz formaty autopromocyjne dla swojego serwisu WWW lub sklepu internetowego to postarać się trzeba by miały unikalne formy – wtedy mniej osób automatycznie je pominie. Można eksperymentować także z reklama video czy interaktywnymi bannerami reklamowy – takimi jak np. przewijarka reklam – użytkownik może sterować pojawianiem sie kolejnych reklam.

A wracając do samych banerów na sam koniec standardowo ciekawostka. Tak oto wyglądał pierwszy na świecie banner reklamowy firmy AT&T, który pojawił się 25 października 1994 roku.

pierwszy banner na świecie

Jak widać nie prezentował się zbyt okazale. Na dzień dzisiejszy po ponad 12 latach mamy do dyspozycji animowane gify oraz nowoczesną technologię flash. A od niedawna również reklamy video.

4 komentarze

23 Sty

Może urodzę sobie małego Kovala… Z listu od fanki

W dzisiejszym odcinku pragnę zacytować e-mail jaki dostałem od jednej z "fanek" mojego Jogga. Jeden akapit wyciąłem, gdyż były to osobiste wyznania i zapewne ten "ktoś" nie chciałby ich tutaj przeczytać. W liście troche krytyki, troche pochwał, plusów i minusów. Czyli jak zwykle co nie co jak to mawiał Kubuś Puchatek znajdzie się dla każdego - dla krytyków i populistów. Zapraszam do poczytania...

Elo ziomek;]
(już tak ostatnio mam, że rzucam ziomkami ze szczerej miłości do rytmu hip hopu i czarnej muzy)


Miałam do Ciebie wysłać eske. Miało być krótko i węzłowato, ale pech – trafiłeś na osobę, która ma czasami słowotoki i jest mi już obojętne czy przeczytasz moje wypociny. Ja spełniam swój wewnętrzny obowiązek przedstawienia własnego zdania.

Jak już mówiłam: oddałam głos na Twoją stronkę, nie czytając nic a nic. Nawet tego owsiakowego tekstu, który mi podrzuciłeś jako pierwszy.
No i popatrz już się nie zgadzamy. Za Owsiakiem argumenty mam, bo i mam siostrę w służbie zdrowia (czego już zresztą mogłeś się domyślić). Nie jestem oczywiście ślepo zapatrzona w akcję WOŚP. I to już nie tylko ze względu na oskarżanie o zbytnią ambicję pana Jurka. Po prostu wiem, że kasa idzie też na woodstock, Jarocin itp. ( to na co w końcu zbieramy?!) Ale! Mam wielkie zastrzeżenia co do porównań z ulicznymi grajkami i Twoją gratyfikacją. No i tu wracam do naszej wspaniałej służby zdrowia. Zachoruj a dostaniesz swoją gratyfikację. Widziałeś kiedyś sprzęt z WOSPowym serduszkiem, a obok chorego dzieciaka? Pewnie nie, skoro dla Ciebie liczy się TWÓJ interes. Nie wierzę w szczerozłote serca, ale widzę korzyści. I co z tego, że nie dla mnie? Niech Jurek opływa w luksusach, buduje nowe wille i wierzy w swój altruizm. Ważne, że ruszył swój tyłek i dzięki niemu i mnie ktoś żyje. Nie przesadzam… Może tylko za dużo się nasłuchałam od mojej siostry, która już kolejny tydzień siedzi na pediatrii. Ale w tym przypadku – wolę być naiwna. A kilku ulicznych grajków też znam. Ciesz się, jeśli trafiłeś na kogoś z muzyka, a nie punk rockowca, który zbiera na chlanie. Nic do nich nie mam, ale tez przesiedziałam swoje pod
ratuszem względnie nad Wartą. Być może chlałam za Twoje pieniądze. I nie widzę w tym żadnej idei.
Koniec tego. Gratuluje dojścia do kolejnego etapu ( o ile tamto przeżyłeś…)

Teraz temat horoskopów. Co mogę powiedzieć? Bzdura. Może urodzę sobie małego Kovala… To kiedy mam się pieprzyć? Jakoś w styczniu tak? A może małą Izę? W końcu jestem taka wspaniała… No to poczekam jeszcze trzy miesiące. Idiotyzm. Twoja teoria kłóci się z planowaniem ciąży. Proponuje w ogóle sprawdzić jeszcze znaczenie swojego imienia. I porządnie się zastanów jak będą miały na imię Twoje dzieci. Jeszcze je skrzywdzisz, nazywając np. Kasią a nie Marysią…

No na razie koniec objeżdżania. W końcu głosowałam na Ciebie… i nie żałuję;]

Wprawdzie zajrzałam tylko w zakładkę cytaty i muzyka, ale czegośtam o Tobie można się było dowiedzieć. Generalnie chwilami czułam się, jakbym czytała własny pamiętnik. Nie wiem, czy to dobrze wpłynie na moją ocenę Ciebie, bo jak już wiesz siebie nie lubię. No ale nie jestem wagą, więc gwiazdy nie pozwalają pewnie na podobieństwa. Hehe;]

Wśród cytatów – plus za tępienie nazistowskich świrów. Boję się ludzi „Honoru”. Nie mówię, żeby tego nie słuchać. Zresztą… polecam wejść na stronkę „bmezine” (znajdź to sobie w wyszukiwarce). Wszystko o zwolennikach modyfikacji ciała. I znów – co z tego, że mam piercing i lubię tatuaże – ich nie popieram. Po przejrzeniu najciekawszych zdjątek – przerażenie…, ale zobaczyć realy warto.
„Człowieka poznaje się po tym, czego słucha.” Popieram w stu procentach. Choć wtedy znów ocena samej siebie wychodzi dość… nieciekawie. Ale od czego samokrytyka. Generalnie szukam czegoś ciekawego w każdym i to absolutnie każdym stylu. Nawet moja tolerancyjna siostra przestaje mnie rozumieć. Ostatnio: „ Iza ty słuchasz czasem takiej muzyki, że się zastanawiam czy jesteś normalna”. Niestety całkiem poważnym tonem, czyli… mówiła serio.

A! i co do Twoich bitów wrzuciłam na jeden z Twoich kawałków. Po długim krztuszeniu się mojego kompa poszła nuta… i nie podoba mi się. Choć kto wie czy mój pecet sam czegoś nie domiksował…;] w każdym razie wierzę, że muszę jeszcze trafić na swój – Twój kawałek. Na razie przy bicie orgasm – orgazmu bym raczej nie dostała…
Ale i tak plus za poszukiwania muzyczne. Za wstawkę z jazzikiem, który baaardzo cenię. No i Ty masz swoją Dorotkę, a ja my love Justin. Czyli jest po równo.

Jakie jeszcze plusy? Wielki i szczery za „ Całe życie z tumanami cz.2 wyzwanie dla Romana”. Dobry cięty dowcip, rzeczowe podsumowanie. Może to też częściowo z mojej nienawiści do wujka Romana i podziwu dla jego nieziemskich zdolności do tępienia ludzi inteligentych, a wspierania idiotów (niejako w końcu jego ziomków). Ale nie jest to temat wart rozwinięcia – wzmaga u mnie agresję i ogólną pobudliwość. W każdym razie i tak plus za ten tekst przypisuj w pełni sobie – bez względu na mój stosunek do idioty Giertycha.
Plus za tępienie fanów eski, nieukrywaną miłość do pieniędzy ( przecież każdy je kocha, więc po co klamać?) oraz wszechobecną i ogólnotematyczną szczerośc.

[…] Ogólnie teraz czuję, że wszystko zależy ode mnie. Motyw kobiety z kamiennym sercem spalony, nazbyt uczuciowej, zdecydowanej, czy ostatnie – królowej imprez – sprawdzone – już nie wchodzi w grę.
I stwierdzam, że z tą muzyką to szczera prawda.
(tj. „Człowieka poznaje się po tym, czego słucha.” ) Ja wszystkiego po trochu… choć!… tutaj potrafię znaleźć dobrą nutę…
Wielkie gratulacje, jeśli dotarłeś do końca, względnie – nie zasnąłeś po drodze bądź skasowałeś wszystkich kontaktów ze mną:]
Kurde i znowu mi się cosik przypomniało. Co do Twojej romantyczności… Trochę Ci jej zazdroszczę, bo się sporo wyzbyłam na etapie twardej i niedostępnej. Ale chyba nie jest tak źle. Generalnie patrząc, a przede wszystkich słuchając pięknych rzeczy, zawsze przerywam. No a po ludzku: nie mogę wysłuchać piosenki jak jest dla mnie zbyt wspaniała. Wszystko mi się w środku przewraca, łącznie z tym bijącym po lewej stronie obok płuca;]
No i mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wszystkiego nie dostaniesz taksji ujemnej na myśl o mnie. (To takie biologiczne akcenty na koniec. I Jezu Chryste! Kto mówi schizofremia???)
Wielkie pozdro
Wielkie dzięki ( za wysłuchanie)
I chyba .. wielkie JOŁ (hehe)

Zmieniam się... "to" wyżej jest największym dowodem...

Aleksin - Schalava

Wniosek: Zaczyna się :)

11 komentarzy

22 Sty

Natura nie zna granic

Po prostu może pokaże zdjęcia i nie będę nic opisywał, bo sam nie wiem jak to mogło się stać.

straz

straz

straz

Widziałem chodniki popsute pod naporem korzeni drzew. Ale takiego czegoś nie widziałem.

Wniosek: Natura zaskakuje

Happysad - Łydka

Kora brzozy
Strumyk milczenia
Przepływa ogromna
Moc życia?
Czymże wobec
Żywiołu oczekiwania
Na nowy świat
Jest ta chwila?
Małą kropelką
W morzu...

14 komentarzy