Innowacyjność Adsense. Nowy rodzaj AD
Co ja dziś widzę na swoim Joggu. Zainstalowałem rozszerzenie Skype'a dla Firefoxa Dziś rano ku mojemu zdziwieniu na głównej stronie wyświetliła się oto taka reklama:

Jak widać powyżej reklama posiada również numer telefonu z kierunkowym. Po kliknięciu w ten niebieski obszar następuje otwarcie Skype'a i zapytanie czy chcemy zadzwonić pod tę lokalizację. Piszę o tym, gdyż wcześniej nigdzie na ten temat nie znalazłem informacji wertując wiele stron na temat reklam AdSense.
Pytanie które należałoby teraz zadać jest takie, czy zadzwonienie z poziomu mojej strony przez Skype daje jakieś konkretne zyski? Jeśli tak to jakie. Na stronie Google nie spotkałem się z informacjami na temat dzwonienia przez Skype i zarobków jakie oferuje ta możliwość.
Na pewno jest to w pewnym sensie jakaś innowacja w formach reklamy. A czy skuteczna. Należałoby przeprowadzić badania na temat klikalności.
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Internet powodem nieudanych związków
Czaty, gg i itp sa dobre dla ludzi, którzy lubią kupować kota w worku.
Tak właśnie brzmiała moja rada dla Roxany odnośnie miłości (znajomości) internetowych. Czy można poznać kogoś przez internet? Temat niezmiernie często poruszany w wielu mediach. Ale ja zadam może trochę inaczej pytanie. Bo teraz, w dobie powszechności internetu, poznać kogoś jest bardzo łatwo. Nikt nie boi się znajomości przez wszelakiego rodzaju komunikatory. Ale co z zaufaniem do ludzi, których poznajemy po drugiej stronie "szklanego" ekranu? Czy jesteśmy pewni tego, kto siedzi po drugiej stronie? Nie sądzę. Nawet jeśli to wiemy, to nie jesteśmy w stanie sprawdzić tego, czy dana osoba jest w przynajmniej w miarę szczera.
Miałem dość długi epizod związany ze znajomościami internetowymi. Poznałem pewną osobę na imprezie. Wydawała się spoko, sympatyczna. Miałem tylko jej numer GG. (Opowiem to w skrócie bo historia jest na prawdę długa, nie jeden film można by nakręcić) Potem zdobyłem telefon. Sytuacja wyglądała tak, że byłem przekonany, że to jest właśnie ta osoba. Wkręciłem sobie cały motyw w ten sposób, że w pewnym momencie myślałem non stop na jej temat. 24h na dobę. Oczywiście było wszystko pięknie jak to przy znajomościach internetowych bywa. Dogadywaliśmy się, długie nocne rozmowy. Jedyną przeszkodą był jej chłopak. I tu zaczynają się schody. W tym momencie po kilku latach dochodzę do wniosku, że to jest największa wada Internetu. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić całej prawdy (oczywiście w świecie realnym też nie, ale w mniejszym stopniu). Panna zaczęła wymyślać jakieś sztuczne problemy z chłopakiem, ze to z nim zrywa. Teraz jestem przekonany o tym, że miało to tylko na celu zwodzenie mojej osoby. W pewnym sensie przedłużenie naszej znajomości. Poprawiała swoją samoocenę?
Wtedy nie miałem takiego dystansu do tego typu spraw. Nie potrafiłem racjonalnie ocenić możliwości powodzenia takiego "przedsięwzięcia" jakim była ta znajomość. Na dzień dzisiejszy cała ta historia mnie śmieszy. Jest przestrogą dla tych, którzy opowiadają mi na temat swoich znajomości internetowych. Najgorzej jest doprowadzić do takiego stanu rzeczy, w którym myślimy o danej osobie non stop, czekamy na głupią rozmowę, żeby po 15 min zobaczyć status "niedostępny".
I dziś tak się złożyło, że tę historię usłyszała Roxana. Puentą naszej rozmowy było to, że czasem nie warto tracić czasu na coś, co z góry skazane jest na niepowodzenie. A za to "coś" uważam właśnie znajomości internetowe, bo tak na prawdę wiążąc się z osobą przez Internet, mimo częstych kontaktów w świecie realnym kupujemy nadal kota w worku. Może worek jest już otwarty, ale stoimy z nim w nocy, na ulicy która nie jest oświetlona.
Pewnie istnieje wyjątek od reguły, ale prawda jest taka, że przez Internet żadnej sensownej znajomości (miłości) nie da się zawrzeć. Takie mam odczucie i własne doświadczenia. Tego się trzymam. Często zdarza się tak, że czar pryska po tym gdy następuje wyłączenie komputera i nadchodzi "romantyczne" spotkanie w parku, na ławce. Piękna dama okazuje się rudą okularnicą, a mega super "hydraulik" pryszczatym kolesiem ubranym w koszulę flanelową.
23 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kucharze to kretyni
Ten tekst mnie rozbawił... A tak na prawdę to, żeby się odstresować przed jutrzejszym egzaminem ze statystyki na który mam tylko ściągi, bo nie jestem w stanie wkuć na pamięć 30 wzorów (to bez sens, że nie można ich mieć ze sobą legalnie) skleciłem mały filmik.
♫ Bloodhound Gang - Jackass
Posłuchajcie
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pijaczyny cholerne
A bym przyku%%%ił we Wrześni w pijanego kolesia na rowerze. Pięknego susła wywinął przed moim samochodem. Piękny też był pisk opon. Ciekawe czy bym dostał wyrok gdybym go walnął?
BTW. A kto to jechał z polityków pijany na rowerze i tłumaczył się, aby to pił tylko piwko?
W „Szkle kontaktowym” padła nawet propozycja stworzenia z tej okazji jakiegoś nowego browara.
Wniosek: Brak?
BTW2. Laptop HP Evo n1000v do sprzedania za 1200zł z kartą WiFi. Szczegóły na prix.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Benq S61
Przymierzam się do zakupu tego 12" calowego notebooka. Ma ktoś jakieś opinie?
Wydaje się najwydajniejszy z tej półki. Wchodzi może jeszcze w gre Fujitsu-Siemens V3205.
10 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
WTF?
W starciu z Gronkiewicz-Waltz Marcinkiewicz przegrałby także teraz (w drugiej turze Gronkiewicz-Waltz dostałaby 59 proc. głosów, a Marcinkiewicz - 36 proc.). Dlatego PiS szuka odpowiedniego kandydata.
Na giełdzie nazwisk pojawiły się trzy osoby: Zyta Gilowska, Zbigniew Romaszewski i Kazimierz Michał Ujazdowski.
Gosiewski przyznał, że nowe wybory w Warszawie stanowią dla Prawa i Sprawiedliwości zaskoczenie i zaznaczył, że jego partia nie wie, kogo wystawić jako swojego kandydata.
Mogę się spytać o co k###a chodzi? Za to, że ktoś się spóźnił odbierają mandat? Halo? Czy głupota PiS naprawdę ma taką postać. Bardzo ładnie widać kto tutaj ma zadatki na wieczne rządzenie.
Ci ludzie z PiSu nie mają ani krzty honoru. W dodatku nie umieją pogodzić się z porażką. I jeszcze udają, że się nic nie stało.
Kiedyś sobie tak pomyślałem, że chciałbym spotkać Kaczyńskiego i mu nagadać. Teraz się zastanawiam kto pierwszy napluje mu na tę kartoflaną mordę?
Wniosek: Pyrki ja was wszystkie zjem
20 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kicz internetowy
To kolejny wpis z serii „to mnie wk#$%&ia”, czyli kolejne „coś” irytującego. Tym razem będzie o kiczu internetowym, który wszech ogarnia mnie. Kicz jak wiadomo to pojęcie względne, aczkolwiek myślę, że wiele osób się ze mną zgodzi. Bo dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że nie tylko ja uznaję to za przejaw kiczu. A co dokładnie uznaję? Już wyjaśniam. Po kolei.
Grono.net
Używanie grona do tego by pochwalić się ile ktoś ma znajomych. Często spotykam na gronie profile osób, które mają wuchtylion zaproszonych osób. Są w dodatku z tego dumne. Chwalą się tym, a tak na prawdę nie zamienili z nimi ani jednej wiadomości.
Gadu Gadu
Samo używanie GG nie jest objawem kiczu. Komunikatory w pewnym sensie oszczędzają czas, pozwalają nam oszczędzić również pieniądze (nie musisz dzwonić z „komci” (pozdrawiam 12 latki) lub wspierać korporacyjne TP S.A.). Natomiast za kiczowate uważam pedalskie opisy, tzn co robie, gdzie jestem. Publiczne wyrażanie swoich uczuć „koffam” itd.
Księżniczki
To też charakterystyczny typ kiczu kultury internetowej. Narodziło ich się w ostatnim czasie bardzo dużo. Nie sposób ich powstrzymać przed dalszą prokreacją (pączkowaniem). Można je poznać po charakterystycznych opisach, i stylu pisania np. oooł soooł~ prinsesssSuperstar*jorso łoridżinal . Dla tych którzy nie rozumieją ich języka stworzono jakiś czas temu specjalny translator, dzięki któremu każdy, nawet laik i przybysz z XVw. Powinien je zrozumieć
Zimne suki
Istnieje również kategoria zupełnie kontrastowa, inna niż księżniczki internetowe. Są to tak zwane zimne suki. To przeważnie „laski” zgrywające oziębłe, agresywne, bez uczuciowe kobiety (bezwzględne). Często w swoich profilach mają ujęte opisy typu „jestem zdzirą, lubię się pieprzyć. Jeżeli ci się tu nie podoba nie musisz tego czytać A w ogóle to spierdalaj”. Odpowiednikiem męskim są COX.dot.COM, to znaczy kolesie pokazujący w swoich profilach zdjęcia masy mięśniowej. Pseudo gangsterzy, którzy rzekomo przesiadują przed komputerem z gunem, mający 2 wyroki w zawieszeniu i udający twardzieli. Jest teoria, że to prawdopodobnie miękkie pały. Kategorią pochodną do nich są dzieci neostrady
Profile
Chodzi tu o masowe społeczności takie jak fotka.pl, grono. Znaleźć często można tam dużo kiczu, jak kolorowane profile (fotka.pl), opisywanie rzeczy które i tak wszyscy wiedzą, pisanie o wymarzonym partnerze, że „musi mieć to coś” i ze „jak ktoś chce wiedzieć jaki jestem to niech zagada”.
Inwencja
Brak własnej inwencji w pewnym sensie jest kiczem. Wiele osób oprócz tworzenia pedalskich, wyżej opisanych opisów nie potrafi również stworzyć tego swojego, charakterystycznego. Kopiuje je często z takich stron jak opisy-gg.com .
Blogi
Oczywiście mam na myśli Blogi 12-latek, których poczucie wartości graniczy z zerem, a poczucie estetyki równa się właśnie kiczowi. Przesyt obrazków, misiów, emotikon na żywca skopiowanych z GG. Wszystko nie umiejętnie wkomponowane w treść strony. Dodatkowo kiczowato wyglądająca pokolorowana na różowo czcionka.
SyNdROm ZePsOOtEj kLaWiAtUrY
Syndrom zepsutej klawiatury, jest dość powszechny nie tylko w pedalskich opisach, ale również w powyższej kategorii kiczu internetowego tzn. blogów 12-latek. Polega on na pisaniu tekstu na przemian ze wciśniętym Shiftem, ew. Caps Lockiem. Łączy się również pośrednio z księżniczkami internetowymi
♫ Lil Louis - French Kiss
Wniosek: Jesteś taki - zmień się.
Jednym słowem pozwolę sobie nazwać kicz internetowy OBJAWEM PUSTOTY.
26 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Reklamy tekstowe wcale nie lepsze
Postanowiłem zrobić mały eksperyment. Zamienić reklamy google tekstowe Google Adsense na reklamy obrazkowe (również z tego systemu). Reklamy zamieniłem narazie tylko w szablonie komentarzy i dołączyłem je do specialnego wydzielonego kanału, dzięki któremu odróżnię klikniecia w banner obrazkowy od kliknieć w reklamy tekstowe.
Zadaniem eksperymentu jest sprawdzenie czy zwiększy to klikalność w reklamy, czy też skuteczność bannerów będzie mniejsza od klikalności w reklamy kontekstowe rodzaju tekstowego.
Argumentem za zmianą reklam były wyniki badań marketingowych, które jasno stwierdziły, że klikalność najlepszych bannerów wynosi nawet 12%, tych gorszych od 5-8%. Najsłabsze bannery mialy po 1-2%. W porównaniu z reklamami tekstowymi to i tak dużo, gdyż bannery z najgorszej półki mają klikalność identyczną jak reklamy w postaci tekstu.
O klikalnosci w banner decyduje o wiele więcej czynników niż w zwykłą formę tekstową. Jeżeli w bannerze znajduje się cena (oparty na produkt + cena) to klikalność w reklamę graficzną wzrasta. Mniejszą klikalność osiągają reklamy bez ceny, natomiast bannery posiadające prosta grafikę osiągały najgorsze wyniki, ale wciąż większe od reklam tekstowych.
Istnieje jeszcze problem definiowany jako banner blindness. Banner blindness jest udręka wszystkich tych, którzy swoje zyski opierają przede wszystkim na tradycyjnych formach reklamy. Zjawisko to polega na podświadomym filtrowaniu przez użytkowników wszystkich przekazów zbliżonych rozmiarem i zachowaniem do reklam. Paradoksalnie im bardziej krzykliwy i ruchomy jest element graficzny, tym większą szansa, że nie zostanie w ogóle świadomie zarejestrowany. Termin został użyty po raz pierwszy w roku 1998 w pracy Banner Blindness: Web Searchers Often Miss Obvious Links.
Dziś banner blindness jest niejako wspomagany przez dziesiątki programów typu Ad Blocking. Programy te
usuwają z oglądanych przez użytkownika stron, elementy reklamowe – głównie dla szybszego ładowania sie
stron oraz ułatwienia pracy poprzez eliminacje uciążliwych reklam zasłaniających ekran. Zdarza sie też, że
zanim serwer reklam dostarczy banner do oglądanego serwisu, użytkownik opuści stronę i przejdzie dalej –
użytkownicy coraz szybciej poruszają się po serwisach WWW i coraz mniej czasu spędzają na pojedynczej
stronie.
Jakby tego było mało podczas obserwacji użytkowników można zauważyć jak niektóre osoby radzą sobie z wyskakującymi bannerkami – nie usiłują nawet szukać „X”, aby zamknąć reklamę tylko od razu w nią klikają i zanim jeszcze zdąży załadować sie strona, zamykają nowo otwarte okno przeglądarki. Wiele osób czyni podobnie, kiedy nie mogą trafić w „X” zamykający banner. System bannerkowy zlicza zatem klikniecie ale użytkownik nawet nie jest w stanie odpowiedzieć na pytanie, „w jaka reklamę kliknąłeś”. Jaka jest skala takich fałszywych kliknięć? Trudno powiedzieć, nasze obserwacje użytkowników maja charakter jakościowy. Niemniej wydaje sie to kolejnym problemem zmniejszającym Efektywność bannerków. W swoim ostatnim badaniu eyetracking o ilościowym charakterze Jakob Nielsen wykazał, że:
- reklamy bannerowe sa omijane wzrokiem przez przytłaczającą Większość użytkowników, wcale nie jest ślepa na bannery sa dzieci do siódmego roku życia, które klikają na elementy wyróżniające sie ilością kolorów i animacjami.
- obrazki umieszczane w środku tekstu sa często traktowane jako przeszkody i omijane, wyjątkiem sa grafiki ściśle związane z tekstem,
- grafiki rozmyte, małe, nieczytelne sa automatycznie pomijane,
- dużo większą uwagę badanych zwracały grafiki zawierające jakiś informacje, ni_ te mające jedynie
walory estetyczne, - badani często patrzyli na fotografie, na których fotografowany patrzył prostu w obiektyw,
- animacje przyciągają uwagę tylko wtedy, gdy sa nieskomplikowane oraz maja związek z tekstem.
Nielsen podaje też przykład strony jednego z producentów komputerów. Umieścił on w ramce na środku swojej strony informacje o najnowszym produkcie. Była ona omijana wzrokiem przez użytkowników, bo prawdopodobnie została potraktowana jako reklama. Spotykaliśmy podobne zachowania podczas testów z użytkownikami. W jednym z testowanych serwisów z branży finansowej część menu kontekstowego, wyróżnionego silnym kolorem została potraktowana przez użytkowników jako reklama. Mimo tego iż menu to zawierało poszukiwane przez nich informacje nawet nie wczytali sie w jego treść.
Ostatnie doniesienia na temat banner blindness zaczynają dotyczyć także kontekstowy reklam tekstowych. W początkowym okresie ich stosowania wykazywały sie dużo wyższa efektywnością ni_ bannery, nadal sa efektywniejsze ale zauważa sie, że użytkownicy także te formy zaczynają podświadomie filtrować. Czy z banner blindness da sie walczyć? Tak, Jeśli projektujesz formaty autopromocyjne dla swojego serwisu WWW lub sklepu internetowego to postarać się trzeba by miały unikalne formy – wtedy mniej osób automatycznie je pominie. Można eksperymentować także z reklama video czy interaktywnymi bannerami reklamowy – takimi jak np. przewijarka reklam – użytkownik może sterować pojawianiem sie kolejnych reklam.
A wracając do samych banerów na sam koniec standardowo ciekawostka. Tak oto wyglądał pierwszy na świecie banner reklamowy firmy AT&T, który pojawił się 25 października 1994 roku.

Jak widać nie prezentował się zbyt okazale. Na dzień dzisiejszy po ponad 12 latach mamy do dyspozycji animowane gify oraz nowoczesną technologię flash. A od niedawna również reklamy video.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Może urodzę sobie małego Kovala… Z listu od fanki
W dzisiejszym odcinku pragnę zacytować e-mail jaki dostałem od jednej z "fanek" mojego Jogga. Jeden akapit wyciąłem, gdyż były to osobiste wyznania i zapewne ten "ktoś" nie chciałby ich tutaj przeczytać. W liście troche krytyki, troche pochwał, plusów i minusów. Czyli jak zwykle co nie co jak to mawiał Kubuś Puchatek znajdzie się dla każdego - dla krytyków i populistów. Zapraszam do poczytania...
(już tak ostatnio mam, że rzucam ziomkami ze szczerej miłości do rytmu hip hopu i czarnej muzy)
Miałam do Ciebie wysłać eske. Miało być krótko i węzłowato, ale pech – trafiłeś na osobę, która ma czasami słowotoki i jest mi już obojętne czy przeczytasz moje wypociny. Ja spełniam swój wewnętrzny obowiązek przedstawienia własnego zdania.
Jak już mówiłam: oddałam głos na Twoją stronkę, nie czytając nic a nic. Nawet tego owsiakowego tekstu, który mi podrzuciłeś jako pierwszy.
No i popatrz już się nie zgadzamy. Za Owsiakiem argumenty mam, bo i mam siostrę w służbie zdrowia (czego już zresztą mogłeś się domyślić). Nie jestem oczywiście ślepo zapatrzona w akcję WOŚP. I to już nie tylko ze względu na oskarżanie o zbytnią ambicję pana Jurka. Po prostu wiem, że kasa idzie też na woodstock, Jarocin itp. ( to na co w końcu zbieramy?!) Ale! Mam wielkie zastrzeżenia co do porównań z ulicznymi grajkami i Twoją gratyfikacją. No i tu wracam do naszej wspaniałej służby zdrowia. Zachoruj a dostaniesz swoją gratyfikację. Widziałeś kiedyś sprzęt z WOSPowym serduszkiem, a obok chorego dzieciaka? Pewnie nie, skoro dla Ciebie liczy się TWÓJ interes. Nie wierzę w szczerozłote serca, ale widzę korzyści. I co z tego, że nie dla mnie? Niech Jurek opływa w luksusach, buduje nowe wille i wierzy w swój altruizm. Ważne, że ruszył swój tyłek i dzięki niemu i mnie ktoś żyje. Nie przesadzam… Może tylko za dużo się nasłuchałam od mojej siostry, która już kolejny tydzień siedzi na pediatrii. Ale w tym przypadku – wolę być naiwna. A kilku ulicznych grajków też znam. Ciesz się, jeśli trafiłeś na kogoś z muzyka, a nie punk rockowca, który zbiera na chlanie. Nic do nich nie mam, ale tez przesiedziałam swoje pod
ratuszem względnie nad Wartą. Być może chlałam za Twoje pieniądze. I nie widzę w tym żadnej idei.
Koniec tego. Gratuluje dojścia do kolejnego etapu ( o ile tamto przeżyłeś…)
Teraz temat horoskopów. Co mogę powiedzieć? Bzdura. Może urodzę sobie małego Kovala… To kiedy mam się pieprzyć? Jakoś w styczniu tak? A może małą Izę? W końcu jestem taka wspaniała… No to poczekam jeszcze trzy miesiące. Idiotyzm. Twoja teoria kłóci się z planowaniem ciąży. Proponuje w ogóle sprawdzić jeszcze znaczenie swojego imienia. I porządnie się zastanów jak będą miały na imię Twoje dzieci. Jeszcze je skrzywdzisz, nazywając np. Kasią a nie Marysią…
No na razie koniec objeżdżania. W końcu głosowałam na Ciebie… i nie żałuję;]
Wprawdzie zajrzałam tylko w zakładkę cytaty i muzyka, ale czegośtam o Tobie można się było dowiedzieć. Generalnie chwilami czułam się, jakbym czytała własny pamiętnik. Nie wiem, czy to dobrze wpłynie na moją ocenę Ciebie, bo jak już wiesz siebie nie lubię. No ale nie jestem wagą, więc gwiazdy nie pozwalają pewnie na podobieństwa. Hehe;]
Wśród cytatów – plus za tępienie nazistowskich świrów. Boję się ludzi „Honoru”. Nie mówię, żeby tego nie słuchać. Zresztą… polecam wejść na stronkę „bmezine” (znajdź to sobie w wyszukiwarce). Wszystko o zwolennikach modyfikacji ciała. I znów – co z tego, że mam piercing i lubię tatuaże – ich nie popieram. Po przejrzeniu najciekawszych zdjątek – przerażenie…, ale zobaczyć realy warto.
„Człowieka poznaje się po tym, czego słucha.” Popieram w stu procentach. Choć wtedy znów ocena samej siebie wychodzi dość… nieciekawie. Ale od czego samokrytyka. Generalnie szukam czegoś ciekawego w każdym i to absolutnie każdym stylu. Nawet moja tolerancyjna siostra przestaje mnie rozumieć. Ostatnio: „ Iza ty słuchasz czasem takiej muzyki, że się zastanawiam czy jesteś normalna”. Niestety całkiem poważnym tonem, czyli… mówiła serio.
A! i co do Twoich bitów wrzuciłam na jeden z Twoich kawałków. Po długim krztuszeniu się mojego kompa poszła nuta… i nie podoba mi się. Choć kto wie czy mój pecet sam czegoś nie domiksował…;] w każdym razie wierzę, że muszę jeszcze trafić na swój – Twój kawałek. Na razie przy bicie orgasm – orgazmu bym raczej nie dostała…
Ale i tak plus za poszukiwania muzyczne. Za wstawkę z jazzikiem, który baaardzo cenię. No i Ty masz swoją Dorotkę, a ja my love Justin. Czyli jest po równo.
Jakie jeszcze plusy? Wielki i szczery za „ Całe życie z tumanami cz.2 wyzwanie dla Romana”. Dobry cięty dowcip, rzeczowe podsumowanie. Może to też częściowo z mojej nienawiści do wujka Romana i podziwu dla jego nieziemskich zdolności do tępienia ludzi inteligentych, a wspierania idiotów (niejako w końcu jego ziomków). Ale nie jest to temat wart rozwinięcia – wzmaga u mnie agresję i ogólną pobudliwość. W każdym razie i tak plus za ten tekst przypisuj w pełni sobie – bez względu na mój stosunek do idioty Giertycha.
Plus za tępienie fanów eski, nieukrywaną miłość do pieniędzy ( przecież każdy je kocha, więc po co klamać?) oraz wszechobecną i ogólnotematyczną szczerośc.
[…] Ogólnie teraz czuję, że wszystko zależy ode mnie. Motyw kobiety z kamiennym sercem spalony, nazbyt uczuciowej, zdecydowanej, czy ostatnie – królowej imprez – sprawdzone – już nie wchodzi w grę.
I stwierdzam, że z tą muzyką to szczera prawda.
(tj. „Człowieka poznaje się po tym, czego słucha.” ) Ja wszystkiego po trochu… choć!… tutaj potrafię znaleźć dobrą nutę…
Wielkie gratulacje, jeśli dotarłeś do końca, względnie – nie zasnąłeś po drodze bądź skasowałeś wszystkich kontaktów ze mną:]
Kurde i znowu mi się cosik przypomniało. Co do Twojej romantyczności… Trochę Ci jej zazdroszczę, bo się sporo wyzbyłam na etapie twardej i niedostępnej. Ale chyba nie jest tak źle. Generalnie patrząc, a przede wszystkich słuchając pięknych rzeczy, zawsze przerywam. No a po ludzku: nie mogę wysłuchać piosenki jak jest dla mnie zbyt wspaniała. Wszystko mi się w środku przewraca, łącznie z tym bijącym po lewej stronie obok płuca;]
No i mam nadzieję, że po przeczytaniu tego wszystkiego nie dostaniesz taksji ujemnej na myśl o mnie. (To takie biologiczne akcenty na koniec. I Jezu Chryste! Kto mówi schizofremia???)
Wielkie pozdro
Wielkie dzięki ( za wysłuchanie)
I chyba .. wielkie JOŁ (hehe)
Zmieniam się... "to" wyżej jest największym dowodem...
♫ Aleksin - Schalava
Wniosek: Zaczyna się :)
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Natura nie zna granic
Po prostu może pokaże zdjęcia i nie będę nic opisywał, bo sam nie wiem jak to mogło się stać.



Widziałem chodniki popsute pod naporem korzeni drzew. Ale takiego czegoś nie widziałem.
Wniosek: Natura zaskakuje
♫ Happysad - Łydka
Kora brzozy
Strumyk milczenia
Przepływa ogromna
Moc życia?
Czymże wobec
Żywiołu oczekiwania
Na nowy świat
Jest ta chwila?
Małą kropelką
W morzu...
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jak to ludzie nie pomagają innym
Praca zaliczeniowa na psychologie mojego oczywiście autorstwa:
Mieszkańcy miast są mniej chętni do pomocy. Nie może to stanowić jedynego powodu całkowitej obojętności wobec poszkodowanych, wobec wydarzeń, które rozegrały się pod ich oknami. Rozpaczliwe krzyki ofiar, które często tuż za ścianą wołają naszej pomocy musiały wybić się ponad nasz sen czy też odgłosy codziennej krzątaniny.
Prawidłowość, że obojętność wobec wypadków i potrzebujących istnieje tylko w dużych miastach właściwie nie istnieje. Udowodniono, że takie sytuacje zdarzały się także w małych miastach. Ignorowano wtedy również błagania o ratunek.
Osoby, które po tragediach np. zamordowaniu kogoś w mieszkaniu obok twierdzili, iż jako sąsiedzi nie udzielili ofierze pomocy tylko, dlatego, że doświadczali stresów i nadmiaru stresu związanego z miejskim życiem. Wtedy właśnie wpadnięto na pomysł by sprawdzić czy liczba obserwatorów zdarzenia ma jakikolwiek wpływ na gotowość niesienia pomocy w takich wypadkach. Podczas badań okazało się, że w wielu sytuacjach, w których inne osoby potrzebują naszej pomocy, gotowość do jej udzielenia spada wraz ze wzrostem ilości osób, które obserwują dane zajście. Wydawałoby się, że im więcej świadków wypadku tym większa szansa ofiary na uzyskanie pomocy Okazuje się jednak, że liczba widzów nie stanowi gwarancji otrzymania pomocy.
Inne dowody na prawdziwość tej tezy znaleźć można w wynikach badań polegających na umiejscowieniu 2 osób w oddzielnych kabinach. Mieli oni możliwość porozumienia się ze sobą. Jedna z nich miała udawać osobę chorą na padaczkę, druga zaś była osobą na podstawie której udowadniano prawdziwość tezy o efekcie widza. Wynik badania w rzeczywistości zależał od tego czy osoba, która miała zawiadomić lekarza prowadzącego badania o ataku padaczki była przekonana o tym, ze krzyk i wołanie o pomoc słyszy tylko ona czy też słyszą oprócz niej krzyk jeszcze inni uczestnicy badania. Gdy osoba myślała, że w pomieszczeniu znajdują się jeszcze inne osoby, na których przeprowadzano badanie jej zaangażowanie w pomoc było o wiele mniejsze niż w wypadku, gdy była na początku badania poinformowana o tym, że w pomieszczeniu przebywają tylko 2 osoby (ona i osoba udająca padaczkę).
Wiele innych badań, przeprowadzonych zarówno w laboratorium, jak i w warunkach naturalnych, potwierdziło zaobserwowaną zależność: im większa liczba świadków zdarzenia, tym większe prawdopodobieństwo, że żaden z nich nie podejmie interwencji. Zjawisko to nazwano efektem widza.
Przyczyny tego zjawiska są bardzo złożone, zależą między innymi od:
- Dostrzeżenia zdarzenia
- Ocenienia zdarzenia
- Interpretacji zdarzenia jako nagłego wypadku
- Ignorancji
- Przyjęcia odpowiedzialności
- Znajomości właściwej metody pomocy
- Podjęcia decyzji o pomocy
- Zanalizowania, kim jest ofiara
Dostrzeżenia zdarzenia
Pierwszym z czynników determinującym pomoc jest dostrzeżenie zdarzenia. Czasami sytuacja jest oczywista i wiemy, że ktoś oczekuje naszej pomocy. Możliwe jest jednak, że okoliczności są bardziej złożone. Jeżeli jesteśmy spóźnieni, biegniemy lub też idziemy przyspieszonym krokiem to może zdarzyć się tak, że albo zignorujemy sygnał o potrzebie pomocy lub też w ogóle nie zauważymy osoby, która jej potrzebuje.
Paradoksalne okazuje się również to, że zbytnio nie jest ważne to, jakimi ludźmi jesteśmy. Nie liczy się to czy jesteśmy osobami lubiącymi pomagać bezinteresownie innym, czy tez egoistami i zagorzałymi ignorantami innych. Bardziej liczy się to, czy posiadamy odrobinę czasu, czy się spieszymy i jak bardzo jesteśmy zajęci swoimi sprawami. Często można spotkać na ulicy osoby potrzebujące, żebrzące. Ile razy zdarzyło się tak, że byliśmy obojętni na ich los, a ile razy im pomogliśmy? W puszkach, do których te osoby zbierają pieniądze nie leży zbyt dużo monet. Spowodowane jest to właśnie owym pospiechem. Dlatego najłatwiej żebrakom zbierać pieniądze pod kościołem, w miejscu gdzie osoby opuszczające miejsce modlitwy, zadumy są w tym momencie wyczulone na pomoc innym.
Interpretacja zdarzenia jako nagłego wypadku.
To czy ktoś widzi osobę trzymającą się za serce, opierającą się o mur nie świadczy wcale o tym, że ktoś inny zinterpretuje tę pozycję jako pozycję, w której ta osoba potrzebowałaby pomocy. Kolejny czynnik warunkujący zaangażowanie się w pomoc to interpretacja sytuacji jako nagłego wypadku. Człowiek musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czy w danych okolicznościach potrzebna jest jego pomoc? Gdy zauważamy biały dym wydostający się z piwnicy, musimy rozstrzygnąć, czy jest to coś nieszkodliwego, np. wynik pracy urządzeń wentylacyjnych, czy też znak, że w budynku wybuchł pożar? Czy dwoje ludzi w szkole obok nas tylko się zabawiają, czy też jedna z nich zamierza pobić drugą? Gdy stwierdzimy, że nic złego się nie dzieje, oczywiście nie udzielimy pomocy, choć wniosek może być błędny. Z własnego doświadczenia wiem, że łatwiej wmówić sobie to, że ktoś nie potrzebuje pomocy aniżeli wyciągnąć pomocną dłoń. Gdy nie mamy pewności, co oznacza dane wydarzenie, np. czy wydobywający się dym świadczy o pożarze, patrzymy, co robią inni. Jeśli wzruszają tylko ramionami i odchodzą, wtedy najprawdopodobniej pomyślimy, że nic strasznego się nie dzieje i że nasza reakcja okazałaby się błędną. Jeśli wyglądają na przerażonych i krzyczą „pali się!" natychmiast stwierdzamy, że w budynku wybuchł pożar. Związane jest z tym niebezpieczeństwo, że czasami nikt dokładnie nie wie, co się właściwie dzieje. Z samej definicji nagłego wypadku wynika, że jest to niespodziewane i nie do końca oczywiste zdarzenie, stąd jego świadkowie wpadają w bezruch i niepewnie obserwują sytuację, aby stwierdzić ostatecznie, co takiego się dzieje.
Obserwując decyzję i reakcje innych sami jesteśmy w stanie stwierdzić czy pomoc jest wskazana czy też jest to tylko nasza nadinterpretacja. Zjawisko to nazwane zostało stanem kumulacji ignorancji i najogólniej mówiąc, polega na wzajemnym wprowadzeniu się w błąd, gdy na podstawie braku widocznych reakcji i oznak niepokoju ze strony świadków obserwujący dochodzą do przekonania, że sytuacja nie jest groźna i nie wymaga interwencji.
Przyjęcie odpowiedzialności
Załóżmy, że wykazując potencjalną chęć do udzielenia pomocy, mamy już za sobą dwa pierwsze etapy prowadzące do podjęcia pomocy. Zauważyliśmy „coś” i prawidłowo zinterpretowaliśmy sytuację jako nagły wypadek wymagający interwencji. Teraz musimy postanowić czy podejmujemy dalsze działania. W tym wypadku liczba świadków także ma kluczowe znaczenie dla naszego poczucia odpowiedzialności. W sytuacji, gdy uczestnicy badania, w którym jedna osoba udawała atak padaczki byli przekonani, że są jedynymi świadkami zdarzenia, odpowiedzialność za interwencję spoczywała na ich barkach. Dobrze wiedzieli, że nie udzielając pomocy nikt inny by tego nie zrobił. Prawidłowo ocenili, że istniało wtedy zagrożenie życia. Jednym słowem przeszli poprzednie opisywane etapy.
W przypadku, gdy pojawia się wielu gapiów wówczas występuje zjawisko tak zwanego rozproszenia odpowiedzialności. Ponieważ są obecni inni ludzie, pojedyncza osoba traci silne poczucie osobistej odpowiedzialności za rozwój wypadków.
Każdy z nas na pewno w chwili, gdy ktoś potrzebuje pomocy, a widzi „n” gapiów stwierdza, że nie weźmie odpowiedzialności za pomoc tej osobie, gdyż mogą to zrobić inni. Ponieważ każdy czuje w ten sam sposób, w rezultacie, więc żaden obserwator nie wykazuje chęci do pomocy. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy nie wiadomo, czy ktoś inny podjął już interwencję. Wiele osób może w takiej chwili myśleć, że wezwano już pomoc, że karetka na pewno już jedzie. W eksperymencie z symulowanym atakiem padaczki prawdziwy uczestnik nie wiedział, czy pozostali studenci (o których istnieniu był przecież przekonany) udzielili już pomocy choremu czy też nie. Kabiny pozwalały słyszeć tylko głos chorej osoby, jednak nie pozwalały na porozumiewanie się z innymi uczestnikami badania, o których badany był przekonany. Sprawiało to złudzenie jakby w pomieszczeniu znajdowało się więcej osób.
Znajomość właściwej formy pomocy
Nawet, jeśli w sekwencji działań osoba posunęła się tak daleko, że zauważyła nagły wypadek, określiła go jako sytuację wymagającą interwencji i poczuła się odpowiedzialna za rozwój wypadków, nie wystarczy to jeszcze, aby zaangażowała się w pomoc. Jednostka musi wiedzieć, jaka forma pomocy jest odpowiednia. Załóżmy, że widzi ona kobietę przewracającą się na ulicy i wnioskuje, że jest poważnie chora. Wydaje się, że nikt inny nie zamierza udzielić jej pomocy i zdaje sobie sprawę, że wszystko spoczywa w jej rękach. Jeżeli przypuści wtedy, że ma atak serca a dobrze o tym wie, że nie umie zastosować masażu serca, lub też w jakikolwiek inny sposób jej pomóc to nie zaangażuje się w pomoc gdyż stwierdzi, że nie potrafi tego zrobić.
Podjęcie decyzji o udzieleniu pomocy
Nawet jeśli wiemy, jaka forma pomocy jest właściwa, to jeszcze pewne okoliczności mogą nas powstrzymać przed działaniem. Po pierwsze, można uważać się za osobę niekompetentną do jej udzielenia. Jeśli na przykład nie ma wątpliwości, że kobieta dostała zawału i że konieczna jest reanimacja, to nie zdołamy jej pomóc, gdy nie wiemy, jak to się robi. Po drugie, można obawiać się ośmieszenia swojej osoby lub tego, że swoimi działaniami pogorszymy jej stan lub w przypadku opisywanej wyżej sytuacji z potencjalnym pożarem – ktoś może bać się zagrożenia własnego życia (instynkt samozachowawczy). Wynika z tego, że nawet, jeśli wiemy, jak powinniśmy interweniować, musimy rozważyć ewentualne wiążące się z tym koszty. Tak naprawdę sama chęć pomocy nie wystarczy, istnieją jeszcze pozostałe 4 etapy, przez które każdy musi przejść, aby skutecznie udzielić danej osobie pomocy. Człowiek musi dostrzec zdarzenie, zinterpretować je jako nagły wypadek, przyjąć na siebie odpowiedzialność za podjęcie działania, wiedzieć jak pomóc, oraz zdecydować się na interwencję.
Charakterystyka ofiary
Istnieje jeszcze jeden czynnik mający wpływ na to, czy ludzie pomogą ofierze czy też nie, mianowicie to, kim ona jest. W głównej mierze zależy to od tego czy dana osoba jest do nas podobna i od tego, w jaki sposób ten fakt stwierdzamy. Udowodniono, że najczęściej pomagamy podobnym do nas, słabszym, oraz ofiarom danego wypadku niż jego sprawcy. Również duże znaczenie ma fakt, czy dana osoba jest w jakiś sposób z nami powiązana. Chętniej na pewno pomożemy osobie, z która mieszkamy, pracujemy, nie wspominając o własnej rodzinie. Podobieństwo warunkuje sympatię, z kolei chętniej pomagamy osobom, które lubimy. Nie jest zaskoczeniem, że ludzie niechętnie spieszą z pomocą jednostkom, które mają w pogardzie i lekceważeniu, czyli przeważnie osobom, które są przeciwieństwem nas samych. Udowodniono jednak zaprzeczenie tej tezy (od każdej reguły istnieje wyjątek potwierdzający ją), w przypadku, gdy pomoc danej osobie mogłaby zaważyć o naszej samoocenie np. ktoś okazałby się lepszy w danej dziedzinie to w tym przypadku wolimy pomóc osobie zupełnie obcej aniżeli tej, która w pewnym sensie nam zagraża. Dlatego naszym przyjaciołom wolimy pomagać w dziedzinach, w których nie lokujemy żadnych ambicji, niż w ważnych obszarach zaangażowania np. student chętnie pomoże w zadaniach pozaszkolnych aniżeli związanych z samą nauką na uczelni.
Podsumowując należy, więc rozważyć wiele aspektów sytuacji społecznej, między innymi: gdzie zdarzył się wypadek (w wiejskim czy miejskim środowisku), ilu było świadków, jaka istniała relacja między nimi a ofiarą, czy pomagającym był mężczyzna (jednorazowe akty pomocy wymagające aktu odwagi) czy też kobieta (długotrwałe zaangażowanie wymagające poświęceń), a może chcemy się podzielić dobrym nastrojem z innymi lub nasz zły nastrój sprzyja pomaganiu, jeśli jest on związany z poczuciem winy. Dopiero uwzględnienie tych czynników, razem z omówionymi wcześniej osobowościowymi zachowaniami społecznymi, umożliwia przewidywanie z pewnym prawdopodobieństwem, kiedy ludzie pomogą drugiej osobie, a kiedy odwrócą się od niej.
Wniosek: I tak ci nikt nie pomoże!
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Powiew mojej dawnej twórczości
Pewna osoba nakręciła mnie na posłuchanie swoich starych kawałków, które zrobiłem kiedyś, dawno temu, które krążą gdzieś jeszcze po sieci.
Dawne czasy, prawie 2 lata temu zrobiłem swój ostatni kawałek. Ostatnio nawet usiadłem przed oprogramowaniem, żeby się pobawić. Skończyło się tylko na wstępie. Ale to co zrobiłem kiedyś nikt mi nie zabierze i z niektórych utworów mogę być dumny.
DJ Koval - It's a Fine Day 2005 (RMX) Rok produkcji: 2005
DJ Koval – To Love of Lonely Girls (I Love My Sex) Rok produkcji: 2004
Mogę śmiało znów powiedzieć: Wtedy to były czasy. Miałem czas na wszystko. A teraz?
8 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Dlaczego NIE!
Wczoraj dostałem telefon, że są 2 bilety na film „Dlaczego NIE!”. Wtedy stwierdziłem, że nie da rady. Zresztą bilety do kina w innym mieście (weekend spędzałem w Poznaniu.). Odmówiłem.
Kilka godzin później dziwnym trafem znalazłem się na tym filmie. Wyszedł totalny spontan z udziałem Aśki. Poszedłem na ten film właściwie nie wiedząc, co mnie czeka. Nie wiedziałem nawet, co to za gatunek filmowy. Dowiedziałem się na miejscu – komedia romantyczna.
Jak to sam stwierdziłem – etap polskich komedii zakończył się u mnie prawie rok temu, 14 lutego 2006, kiedy to obejrzałem „Tylko Mnie Kochaj”. Wtedy jedną z głównych ról grał Zakościelny. A tu takie buty? Film się rozpoczyna. Kilka scen i kogo widzę? Zakościelnego! Moja reakcja była jednoznaczna – „Znowu on?”.
Innym zbiegiem okoliczności było to, że film wydaje się bardzo podobny do wspomnianego „Tylko Mnie Kochaj”. Po seansie wyczytałem, iż jest to ten sam reżyser – Ryszard Zatorski.
Pierwsze skojarzenie po rozpoczęciu filmu? Chyba takie, że scenariusz napisała kobieta. I co czytam w opisie filmu na Film Webie? Zgadza się, autorką historii jest nijaka Alina Puchała. A dlaczego myślę ze musiała spisać to kobieta? Po prostu mało wyrafinowane żarty. Mnie mało śmieszyły. No może tylko ten główny, w którym bohater ukrywa swoją tożsamość, że jest prezesem agencji marketingowej na poczet zawodu ochroniarza (wpadła na to Małgosia, bohaterka filmu). Co do żartów, rozśmieszały (po reakcji stwierdzam) kobiecą część widowni. A widownia była liczna, bo kino niemal całe zapełnione. Prawie jak na Boracie.
W jednej z recenzji czytam, że krytycy filmowi zarzucili między innymi to, że film jest bardzo naiwny. Zbiegi okoliczności i amnezja głównego bohatera sprawiły, że sam czułem się jak na Karaibach otoczony setką kobiet, które według założenia filmu przyjdą i przyniosą mi pysznego drinka, tak samo jak filmowa Małgosia roznosiła jedzenie.
Dosyć o krytyce. Czas na pochwały. Jedną z rzeczy, które zapadły mi do teraz, była min. Ania Przybylska ze swoimi pięknymi czarnymi włosami. W dodatku była ubrana w ciemne kolory, dokładniej czerń. To wystarczyło mi, aby przestać gapić się na ogólny zarys filmu oraz spoglądać na Aśkę (:P). Przybylska grająca rozkapryszoną gwiazdę jak dla mnie przytłoczyła cały film, mimo, że grała w nim tylko kilka scen. IMO to wystarczyło. Wolałem oglądać ja przez łącznie 10 minut, aniżeli zaprzątać sobie głowę wydumanym, naiwnym filmem.
I na koniec zacytuję jedną z „n” krytycznych recenzji:
Myślę, że Ryszard Zatorski swojemu następnemu filmowi poświęci już nieco więcej uwagi. Co prawda sukces niefortunnego "Ja wam pokażę!" jest najlepszym dowodem na to, że w Polsce dobrze sprzedać mogą się filmy absolutnie złe, ale "Dlaczego nie!" pokazało, że ani przebojowy soundtrack, ani ładne widoki, ani nawet "polski Brad Pitt" nie uratują filmu jeśli ten pozbawiony jest solidnego scenariusza.
Wniosek: Przed przeznaczeniem nie uciekniesz
♫ The Pussycat Dolls - Sway
BTW. Dziś Dzień Babci. Ja już złożyłem życzenia.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Super sekretarka
Stereotyp sekretarki ukazuje nam ją najczęściej jako niezbyt inteligentną, ale urodziwą blondynkę, której obowiązkiem jest parzenie kawy i spełnianie każdej zachcianki szefa. Musi pozytywnie reagować na zaczepki personelu i szefa, dyskretnie przełączyć jego żonę na jedną linię i pamiętać, że na drugiej czeka przyjaciółka.
A tu proszę, w Katowicach takie kwiatki?
Wbrew pozorom zaparzenie dobrej kawy to prawdziwa sztuka, jeszcze większą jest podanie jej z właściwej strony i umiejętność zamknięcia za sobą drzwi. Nie znaczy to, że sekretarka musi parzyć kawę wszystkim na każde zawołanie, ale powinna umieć się znaleźć, kiedy z wizytą przyjdą Japończycy i poproszą o prawdziwą herbatę. Musi więc pamiętać, żeby i tej herbaty, i papierowych ręczników, i spinaczy nie zabrakło. Jeszcze tylko perfekcyjny język obcy (lepiej dwa), znakomita obsługa wszystkich urządzeń biurowych, błyskawiczne pisanie. Z takimi predyspozycjami pracę można znaleźć od zaraz - sekretarek potrzebują wszyscy.
W ciągu kilku ostatnich lat w Polsce zaznaczył się podział na sekretarki: w recepcji (głównie odbieranie telefonów, przyjmowanie gońców), sekretariacie (organizacja pracy, przepisywanie dokumentów) i asystentki (pomoc merytoryczna). Sekretarek - asystentek pod jednym hasłem najczęściej szukają firmy konsultingowe: podział zajęć dla nich rozkłada się następująco: 60 proc. prac sekretarskich i 40 proc. - jako asystentka.
Zastanawia mnie tylko jedno. Po co sekretarce kategoria prawa jazdy C i D? W przypadku braku kierowcy będzie musiała zawieźć ciężarówką towar do odbiorcy? No i en SQL, C++, Java itd... Pewnie do jej zadań należeć będzie administracja bazami danych, dopisanie jakiejś nowej funkcji w programie księgowym i stworzenie nowej gry w Javie dla szefa, któremu poprzednie gry w komórce już się znudziły...
Jednym słowem R O B O T
♫ Happysad - Piękna
Wniosek: Nie ma takich kobiet.
10 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Trochę delicji na dziś

W końcu zebrałem się na to, aby zrobić porządek. Bynajmniej nie w domu a z zakładkami w Firefoxie. Wykorzystałem do tego możliwość eksportu do delicji (Del.icio.us).
Delicje dają możliwość łatwego i estetycznego posegregowania zakładek pod względem stworzonych przez siebie Tagów. Również odpowiednia wtyczka pozwala zarządzać bookmarkami z poziomu Firefoxa. Wszystkie zmiany, które dokonuję np. dodanie nowej zakładki, edycja zakładki itd. są automatycznie wysyłane na serwer Delicji. Jest to oczywiście duża zaleta, gdyż nie trzeba nanosić ponownych zmian na serwerze, co oszczędza czas (i myszkę :))
Dodatkowo dodałem chmurkę Tagów do szablonu, w którym wcześniej dokonałem kilku modyfikacji. Między innymi dostosowałem i pozmieniałem układ divów, dzięki czemu w stopce strony powstało nieco więcej miejsca niż było wcześniej (przed zmianami).
Ciekawskich zapraszam do obkukania mojego profilu na Del.icio.us.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Uwaga nadchodzą wiatry...
Na jutro zapowiadają dość mocny wiatr. Jak zwykle w Poznaniu wszystko dzieje się z dużym wyprzedzeniem. Wiatr powoli zaczyna się rozpędzać a będąc zapobiegliwymi użytkownikami mieszkania postanowiliśmy z Jagielem jakoś zapobiec przeciągom wywołanym owym wiatrem oraz temu, że pod jego wpływem powoli zaczyna się otwierać okno.
Btw. Innym skutkiem nadchodzącej wichury jest to, że część urządzeń domowych przestała funkcjonować, w tym jeden z komputerów, który ma słabszy zasilacz wewnątrz obudowy i nie daje rady przezwyciężyć minimalnych wahań w dostawach prądu.
♫ Jacek Lech - 20 lat, a może mniej
19 stycznia 2007: Uffff okna nie wywiało
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Koval jest w TVN24
Jestem w TVN… no może nie bezpośrednio ja, ale mój Jogger. Jestem tak dumny, że aż otworzyłem browara i pije za sukces nie tylko ten, ale i za to, że zaliczyłem 2 kolokwia bez większych problemów. A więc Finanse i Rachunkowość do przodu (dostateczny i dobry).
A teraz, żebyście mi uwierzyli, że KOVAL.com.pl był w TVN24 w programie INTERNET24 zapraszam do obejrzenia wideo w 1:50 minucie.
Wzmianka o mojej stronie pojawiła się przy relacji na temat serwisu OnMedia.pl, o którym właściwie dowiedziałem się z TVN24, z tego właśnie programu (w dniu dzisiejszym).
Czy można uznać to za jakiś sukces? W pewnych kategoriach na pewno. Powie ktoś zapewne, że to tylko przypadek. Jednak prawda jest taka, że bez powodu redakcja nie przedstawiłaby danej strony czy serwisu internetowego. Jaki mieli powód? Nie wiem. Ja się cieszę… Szkoda tylko, że nie podali adresu internetowego. Ale jestem skory, im to wybaczyć.
Wniosek: Będę robił to, co robie…
Btw. Dziś mój szczęśliwy dzień i to jest fakt...
50 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Jazzowa sesja
Sesja zaczyna się powoli rozpędzać. Jutro dwa kolokwia. Finanse Publiczne przeczytane raz, aktualnie jestem w trakcie rozwiązywania zadań z Rachunkowości Finansowej. Powoli zacząłem rozumieć te wszystkie przepływy między kontami oraz to cale dekretowanie, plan kont, konta aktywne, pasywne i aktywno-pasywne. Zaczynam również podziwiać ludzi, którzy zajmują się tym na co dzień i mają głowę do tego, aby sobie to wszystko wyobrazić.
Ostatnio podczas 9 godzinnej nauki u Cage’a zostałem zarażony ponownie muzyką Jazz. Stwierdzam, że tego rodzaju nuty są idealne do nauki podczas sesji. A czego słucham? W większości są to utwory nijakiego Jana Garbarka.
Muzykę tego norweskiego wykonawcy można określić mianem genialnej… Nie bez przyczyny jest uznawany za jednego z ważniejszych współczesnych muzyków jazzowych, a także za ojca skandynawskiej sceny jazzowej. I co najciekawsze jak sam przyznaje jest związany z Polską. Nie ukrywa tego, że jego ojcem był Polak. Wśród miast, które pojawiają się w jego opowieściach rodzinnych, znajdują się Jasło i Krosno. Sam jednak uważa, że nie ma nic z Polaka.
Mimo wszystko jego muzyka trafia do mnie, do mojej słowiańskiej duszy… a więc ozostaje mi tylko wrócić do dalszej nauki. Naaajs. Trzymajcie jutro kciuki.
♫ Keith Jarrett & Jan Garbarek - My Song
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Głosowanie rozpoczęte
Zapraszam wszystkich do oddania głosu na "Najlepszego Bloggera 2006 Roku". Jeżeli podoba Tobie się ten Jog, znajdujesz tutaj ciekawe informacje zagłosuj... Link poniżej.
Strona konkursu
18 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Definicja marketingu po arabsku
Definicja marketingu po arabsku:
اذهب إلى: تصفح, بحث التسويق Marketing ، هو مجموع ما يتم عمله من عمليات تتم لاعداد السلعة بغرض توزيعها. و هي تشمل نشاط تجار التجزئة و الجملة, و القائمين على التغليف و التصنيف ونقل و تخزين السلعة الموجودة. و يمثل التسويق ما يقرب جانبا كبيرا من النشاط الاقتصادي و لكن من الخطأ اعتباره جانبا غير منتج في الاقتصاد حيث يساعد على تقديم السلعة للمستهلك في الزمان و المكان المعينين, حيث ان السلعة عديمة النفع في غير المكان و الزمان المناسبين. ويركز التسويق علي احتياجات العملاء عن طريق جهود تسويقية متكاملة ينتج عنها حسن توقع احتياجات العملاء و حسن إرضاء هذه الاحتياجات، ويتم فيها تحقيق أهداف المؤسسة عن طريق رضاء العملاء. وتعتبر عملية البيع جزء من الجهود التسويقية، إلا أنها تركز علي المنتج من السلع أو الخدمات، من خلال جهود البيع و الترويج ، ويتم تحقيق أهداف المؤسسة فيها من خلال حجم المبيعات. ومن التعريف السابق نجد أن التسويق يقوم علي الجهود الآتية: التعرف علي فئة الزبائن المستهدفين. دراسة خصائصهم و سلوكياتهم و عاداتهم الحياتية و الشرائية. التعرف علي احتياجاتهم و رغباتهم و تطلعاتهم. توجيه جهود المنشأة نحو إنتاج السلع و الخدمات التي تشبع هذه الرغبات، بالكم وفي الوقت ، و بالجودة الملائمة لهذه الشريحة المستهدفة من الزبائن. توجيه جهود المؤسسة نحو إعلام هذه الفئة بتوفر السلع عن طريق الترويج و الإعلانات. توجيه جهود رجال البيع (Sales Men) نحو استخدام الأساليب الملائمة لكل من المنتج و العميل. توجيه جهود المنشأة نحو طرق قياس رضاء العميل. توجيه جهود المنشأة نحو طرق زيادة رضاالعاملين بهدف الاحتفاظ بهم و إضافة زبائن جدد. توجيه الجهود نحو وضع سياسة تسعير ملائمة تتوافق مع القوانين الموجودة في بيئة السوق و مع الحصة السوقية و أثر المنافسين في السوق. |
Wszystko udało mi się rozkminić. Powyższa definicja jest wymagana do zaliczenia.
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Tramwaje na prawde mogą zabić
Dziś się prawie o tym przekonałem.
Skrzyżowanie na przeciwko browaru. Koval wkracza na czerwonym, zagadany o przed momentem napisanym kolokwium ze statystyki. Rozmowa trwa na temat wyników i sposobu rozwiązania. Właściwie mnie to dołuje bo nie wiem czy mam 1 zadanie dobrze. Do sedna - wkraczam na torowisko nie widząc tramwaju, zorientowany w ostatniej chwili odskakuję.
Co dalej? Na nieszczęście odskoczyłem na drugie torowisko, po którym pędził inny rozpędzony tramwaj.
Makabra.
Normalnie nie wiedziałem gdzie mam uciekać. Co w takich sytuacjach robić? Nic - stać w miejscu miedzy dwoma jadącymi szynobusami i modlić się o nie zahaczenie.
♫ Vanessa Carlton - 1000 Miles
Wniosek: Nie wchodzić na czerownym
Wniosek2: Poznań miasto doznań
16 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Co z Owsiakiem? Altruizm czy kolejny interes?
Co wydaje się wspaniałomyślnością, często nie jest niczym więcej jak zamaskowaną ambicją.
Stwierdzić należy, że teoria wymiany społecznej podważa rozumienie zachowania prospołecznego jako wyrazu altruizmu, czyli dążenia do zapewnienia pomyślności drugiej osobie z pominięciem własnego interesu. Zgodnie z tą teorią tak rozumiany altruizm nie istnieje. Ludzie pomagają wtedy, gdy leży to w ich interesie, i nigdy w przypadku przewagi ewentualnych kosztów nad zyskami. Jeżeli jesteś, czytelniku, podobny do naszych studentów, to doświadczysz dyskomfortu, stykając się z takim poglądem na genezę zachowań pomocnych. Sądzisz z pewnością, że jest to raczej cyniczny sposób widzenia natury ludzkiej. Czy prawdziwy altruizm, wywołany wyłącznie chęcią pomocy drugiemu człowiekowi, to tylko mit? Czy należy sprowadzić wszystkie prospołeczne zachowania do troski o własne indywidualne dobro? Czy jeśli ktoś zachowuje się wspaniałomyślnie, ratując komuś życie lub ofiarowując znaczną sumę pieniędzy na cele charytatywne, to powinniśmy oceniać te działania jako wyraz troski o własny interes niezasługujący na aplauz lub uznanie? Przedstawione poglądy wydają się odbierać zachowaniom prospołecznym ich głębszy, bardziej ludzki wymiar. Na te zarzuty zwolennicy teorii wymiany społecznej odpowiadają, że istnieje wiele sposobów uzyskiwania przez ludzi gratyfikacji i powinniśmy się cieszyć, że jednym z nich jest udzielanie pomocy innym. Przecież zamożne osoby mogłyby czerpać przyjemności jedynie z ekskluzywnych wakacji, luksusowych samochodów, wykwintnych posiłków w modnych restauracjach. Powinniśmy, więc przyklasnąć ich decyzji wydania pieniędzy na inne cele, nawet, jeśli ostatecznie jest to tylko swoisty sposób uzyskiwania gratyfikacji. Działania prospołeczne są nagradzające podwójnie — zyskuje zarówno ten, kto udziela pomocy, jak i ten, kto z niej korzysta. Promowanie i utrwalanie zachowań pomocnych jest, więc dla wszystkich opłacalne. Jednak stwierdzenie, że wszelka udzielana innym pomoc płynie z troski o własny interes, wywołuje protest. Czy można by w ten sposób wyjaśnić akty poświęcania własnego życia na rzecz innych — tak jak to zrobił nieznany bohater lotu numer 90 Air Florida, podając linę ratunkową innym rozbitkom?
Wniosek: Dlatego nie popieram Owsiaka i jego całej otoczki. Nie mam z tego żadnego interesu, bo gratyfikację otrzymam większą dając 2zł grajkowi na ulicy…
Niektórzy psychologowie zajmujący się problematyką społeczną twierdzą, że ludzie mają prawdziwie złote serca i pomagają dla samego pomagania. Przekonajmy się, jakimi argumentami dysponujesz Ty popierając Pana Jurka Owsiaka?
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Trzoda trzód
Takiej trzody to ja dawno nie pamiętam. Trzody jaka była w lokalu, w którym musiałem wstydzić się za kogoś kogo w ogóle nie znam.
Pomyślałem jeb#ł to pies i poszedłem do domu. Co za typy…
Jestem zniesmaczony i zażenowany całą zaistniałą sytuacją.
Wniosek: Następnym razem zwrócę uwagę.
18 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Coś mi skrzypi....
No to mamy nowego [...] Skrzypka na dachu.
Będzie nam grał przez kolejne 6 lat... Czy będą to pierwsze skrzypce? Czas pokaże.
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Czas niebezpiecznie przyspiesza
Mawiają, że Balcerowicz uśmiechnął się tylko raz – gdy się urodził. Potem był już tylko smutny. Tak sobie pomyślałem, że zaczynam albo dziadzieć albo po prostu przestałem być wyrazisty. Tak jakoś ostatnio sztywny się czuję (bez skojarzeń bzzzz). Mam wrażenie, że nie mogę wyluzować tak na maksa. Wiele rzeczy już mnie nie śmieszy i bawi tak jak kiedyś.
Czyżbym po prostu dorósł?
O kurde to strasznie brzmi, bo ja wcale nie chce dorosnąć. Ekonomiczny kierunek studiów i poważność poruszanych tematów kreuje po woli, że mnie takiego drugiego Balcerowicza.
Kiedyś to były czasy! Liceum ogólnokształcące, połowinki, wypady na miasto, fleki. To było coś. A teraz? Student nawet na blał nie może iść, bo to wydaje się takie normalne. A studiowanie – taki półmetek prawdziwego jeszcze bardziej dorosłego życia (samodzielności). Dawniej nie potrafiłem sobie wyobrazić bycia studentem. Teraz nie mogę wyobrazić sobie pracującego, zarabiającego Kovala.
Ktoś kiedyś napisał, że człowiek zaczyna być poważny, gdy zacznie myśleć o przyszłości. Ja cały czas myślę. Czasem dostaję (tak raz w tygodniu) wkrętki typu „Życie toczy się zbyt szybko, by traktować je poważnie”. Szybko mija, gdy piwo w kuflu sięga dna, impreza studencka dobiega końca a ludzie wracają do domu z myślą, że jutro na wykłady. Z myślą. że za tydzień, wielkimi milowymi krokami zbliża się sesja.
Życie… leci… czas… mija … szybko … 20 lat … mało
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Forex, indeksy, surowce - masz X możliwości
Dziś odbyłem ciekawe szkolenie przeprowadzone przez X Trade Brokers dotyczące rynku Forex.
Szkolenie jak najbardziej ciekawe. Dowiedziałem się wielu nowych rzeczy, o których nie wiedziałem nic lub jak to stwierdziłem po zakończeniu wykładu – wiedziałem o wiele mniej niż myślałem.
W skrócie rynek Forex, to rynek, na którym inwestorzy kupują głównie waluty. Oczywiście nie tylko – można również zakupić srebro, złoto lub platynę. Są to instrumenty pochodne, w które inwestujemy na określonych zasadach. Polegają one na tym, że zakładając rachunek i wpłacając na niego określone środki, tworzymy swoisty portfel. Następnie np. za 1000zł kupujemy np. 1 lot. Lot to w języku giełdowym jednostka, którą operujemy wg. określonego przelicznika. Przeważnie jest to 1:100. Przelicznik jest po to, aby przy małych zmianach kursów walutowych obracać większą gotówką i za jego pomocą zwiększyć swoje zyski. To znaczy, że jeżeli kupimy 1 lot za 1000zł to w rzeczywistości będziemy operować 1000zł razy, 100 czyli 100 000 zł. Otrzymaną w ten sposób kwotę przeliczamy na daną walutę, którą chcemy zakupić np. USD.
Warto jeszcze wspomnieć o Bid i Ask. Są to kursy waluty, po których kupujemy (ask) i sprzedajemy (bid) w przypadku inwestycji długiej. W krótkiej będzie to na odwrót.
Co z zyskiem? Jeżeli kurs zmieni nam się o 1 pips to znaczy, że zarobimy dla USD/PLN 10zł, czyli 1 pips =0,0001 * 100 000 PLN = 10 zł. Należy pamiętać, że między Bidem a Askiem istnieje pewna różnica kursowa, coś w rodzaju prowizji od transakcji. A więc logiczne jest to, aby zarobić na Rynku walutowym musimy najpierw pokonać tę różnicę zwaną spread (chyba dobrze pamiętam?).
Na rynku walutowym (Forex) bardzo ładnie widać siłę spekulacji. W ostatnim czasie kurs polskiej złotówki mocno spadł. Wszystko z powodu informacji dotyczącej kandydatury Skrzypka na prezesa NBP. Rynek widocznie boi się tej osoby, gdyż jest ona nieznana. Główni analitycy rynku nie wiedzą, jakie poglądy reprezentuje. Czy jest gołębiem, czy tez może jastrzębiem? Czy będzie obniżał, czy też podwyższał stopy procentowe? Te informacje szczególnie dla rynku walutowego są bardzo ważne. Gdy ich brak rynek na tym traci. Podobnie, gdy publikowane są nowe dane dotyczące konkretnego wskaźnika ekonomicznego np. bilans handlowy USA. Istnieją specjalne tabele, które sporządzają domy maklerskie w celu analizy potencjalnych zjawisk panujących na rynku. Kiedy osłabia (umacnia) dana waluta względem innej? Każda tabela zawiera kolumnę z siłą wpływu na kurs w skali np. od 1 do 5 oraz pary walutowe, na które te dane mają wpływ. Dane te obejmują zarówno Forex, surowce, ale i również indeksy giełd światowych. W momencie, gdy wskaźnik wpływa na daną parę walutową w mocny sposób rynek nabiera jeszcze większej dynamiki. Spekulanci zaczynają sprzedawać i kupować daną walutę. Często jest tak, że w tym okresie następuje przerwa. Brokerzy przez moment zaprzestają dokonywania transakcji, bo trudno jest uchwycić tę właściwą cenę. Wtedy następuje efekt tzw. pustego wykresu (przerwa w kreśleniu).
Rynek Forex, który przedstawiłem skromnie (w rzeczywistości to tylko podstawowa wiedza) to bardzo dynamiczny „świat”, na którym wszystko może się zdarzyć. W jednej chwili możemy zarobić 1000zł, po czym w ciągu 5 minut stracić wszystko, w szczególności wtedy, gdy publikowane są dane makroekonomiczne.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Naziści są wszędzie
Na Last.Fm postanowiłem pozwiedzać portal. Poprzeglądać po Tagach. Moja przygoda zakończyła się na keywordzie „Honor”.
Stwierdzam, że zaczynam bać się tej strony. Portal określany jest jako największy sait społecznościowy, skupiający miliony osób słuchających różnych gatunków muzyki.
Wracając do tematu: dlaczego przestraszył mnie Tag „Honor”?
Honor - polska grupa muzyczna z Gliwic, identyfikowana ze sceną RAC. Utwory zespołu nawiązują do ideologii narodowosocjalistycznej i ruchu skinheadowskiego. W styczniu 2002 roku wokalista grupy Mariusz Szczerski, został aresztowany za propagowanie treści neonazistowskich i antysemickich. Po śmierci Szczerskiego (wypadek samochodowy) w 2005 zespół zawiesił działalność.
O tym wiedziałem. Ale nie sądziłem, że ruch Neonazistowski ma tylu zwolenników. To jest tylko jeden z wielu takich zespołów, a skupia wokoło siebie masę osób. Otwierając listę osób, które go słuchały rzeczywiście się przestraszyłem. W większości znajdowały się tam awatary stricte neonazistowskie, rasistowskie i bóg wie jeszcze, jakie (przedstawiające fotografie na tle flagi, oddające przynależność, zdjęcia wokalisty Honoru). Nazwy Nicków też niczego sobie: storm88, Wolf, Klocek88, M8L8TH itd. Sytuację obrazuje screen:
No i ta inteligentna, rzetelna dyskusja na Shoutboxie np.
Rylek90 - Jesteś Nazi? Nie? Więc czego tutaj? Masz coś? Gdzie i kiedy?
I oni uznają siebie za rasę wyższą?
Zastanawia mnie tylko jedno – skąd tacy ludzie się biorą?
Z tego co wiem prawo zabrania rozpowszechniania i krzewienia nazizmu, rasizmu i (komunizmu?). Jak widać, jest to kolejny przykład prawa, które jest prawem martwym. Którego nie można w żaden sposób wyegzekwować. Takich ludzi, chociażby z Last.fm nie jest trudno znaleźć. Jeżeli ujawniają się na takich portalach jak ten, to na pewno działają w innych miejscach. Na pewno gdzieś się spotykają, wymieniają poglądy itd. Ale racja - czemu ja się dziwię? Policja ma przecież ważniejsze sprawy na głowie jak rozwożenie pizzy i Coca Coli radiowozami.
Btw. Teraz pewnie zleci się tutaj masa Nazi i będą mi pisać komentarze wychwalające Hitlera.
Btw2. Też kiedyś trochę słuchałem Honoru ale to nie znaczy, że się z nimi identyfikuję.
14 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Co to za gra? Co to za miejsce?
Nie wiem co trzeba zrobić, aby kolokwium ze statystyki zaliczyć na 4 czy też 5 (o tym akurat nie marzę). Zrobiłem całe zadanie z korelacji, narysowałem wykres, napisałem komentarze.
Jedna z teorii oceniania głosi, że profesorka w ogóle nie sprawdza tych prac. Patrzy tylko na estetykę i wynik. Estetyka - szkoda gadać, tutaj przegrywam. A wynik - no cóż - zadanie policzone dobrze. Wynik potwierdził się..
Inna z teorii jest taka, że może być tak, że ćwiczeniowiec bierze pod uwagę również zachowanie, aktywność itd. Tyko, że ta od razu odpada. 90 procent osób z grupy otrzymało 3.
Komentarz do mojej pracy przy oddawaniu był tylko taki, że narysowałem niechlujny wykres korelacyjny. No cóż - brakło mi miejsca, a innej kartki nie było, więc narysowałem go o wymiarach 4 x 4 cm. Trochę śmiać mi się chce, ale był dobrze wykonany. Fakt faktem, że odręcznie. A więc idąc za radą Pani profesor z Żółwikiem wpadliśmy w skrajność i zaczęliśmy każdy wykres rysować idealnie. Niestety jako biedni studenci nie posiadamy linijki. A co posiada każdy student? Oczywiście legitymację studencką. I otóż to:
Polak potrafi. Tym bardziej student. Patent dobry. Linia wychodzi niemal idealnie. Od dziś na egzamin nie trzeba chodzić z linijkami. Legitymacja idealnie się do tego nadaje.
♫ Shapeshifters & Chic - Sensitivity (Nocturnal Mix)
11 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gwiazdy nad tobą i gwiazdy pod tobą
Waga jest siódmym znakiem zodiaku, opiekuje się nią Wenus i za jej przyczyną Wagi są predestynowane do miłości, komfortu i wygody. Jej trygonem jest powietrze. Luksus jest jedną z jej podstawowych potrzeb. Bardzo ceni sobie naturalność. Jest optymistyczna, szczera, uczciwa, kurtuazyjna, ma dużą siłę przebicia, zdolność robienia interesów. Czarująca i miła, otwarta na świat, rozumiejąca ludzi i ich sprawy, ma talent dyplomatyczny i staromodne poczucie wartości. Szybko się uczy, jest często utalentowana do jakiejś gałęzi sztuki np. poezji, muzyki, rzeźby. Jest naturalnym znakiem partnerstwa i harmonii, musi mieć poczucie, że jest lubiana i kochana. W miłości jest romantyczna i często patrzy przez " różowe okulary". Jej partner może liczyć na spacery przy blasku Księżyca, kolacje przy świecach, listy miłosne, poezje, prezenty, patrzenie głęboko w oczy.
Jej mottem jest kompromis, harmonia, luksus, piękno.
Waga ma silną potrzebę życia w luksusie i żeby to osiągnąć zrobi w tym kierunku wszystko, bez względu na konsekwencję, twierdząc, że cel uświęca środki. Dobra materialne, godne życie, to najważniejsze cele w jej życiu. Słabą stroną Wagi jest wahanie się przed podjęciem decyzji. Często przecenia swoją wartość i możliwości, snując fantazje i robiąc wokół siebie większe zamieszanie niż wymaga tego sytuacja. Często sprawia wrażenie pustej i zarozumiałej, zbyt pewnej siebie, aroganckiej. Łatwo można jej złamać serce, ponieważ podporządkowuje się partnerowi, aż do zatracenia własnej osobowości. Na znajomych i przyjaciół wybiera osoby zamożne,oraz z dobrą pozycją społeczną, często afiszując się znaczącymi znajomościami i swoją pozycją materialną.
Zawsze zastanawiałem się czy te wszystkie horoskopy, znaki zodiaku są prawdziwe. Tyle się mówi, że osoby tworzące te charakterystyki i horoskopy siadają i piszą, na co mają ochotę. Ale w gruncie rzeczy czytając powyższy tekst dochodzę do wniosku, że bardzo dobrze oddaje on moją osobę. W większości tych rzeczy, które są tam napisane jestem w stanie się zgodzić.
Jest optymistyczna, szczera, uczciwa, kurtuazyjna, ma dużą siłę przebicia, zdolność robienia interesów
Dokładnie - dużo osób mi mówi, że momentami jestem szczery do bólu. A mój optymizm bije czasami aż za nadto. Po prostu wiem, że optymizm i pewność każdej decyzji i czynności, której się podejmuje bardzo wiele daje. Pomaga uwierzyć w siebie, uwierzyć w to, co chce się osiągnąć. I dokładnie - prawdą jest to, że cel uświęca środku. Dlatego może ta zdolność do robienia interesów - zawsze trzeba racjonalnie, trzeźwo spojrzeć na daną sytuację, ocenić ją realnie. Wtedy jestem w stanie podjąć najlepszą i najtrafniejszą decyzję.
W miłości jest romantyczna i często patrzy przez " różowe okulary". Jej partner może liczyć na spacery przy blasku Księżyca, kolacje przy świecach, listy miłosne, poezje, prezenty, patrzenie głęboko w oczy.
Ach ten mój pieprzony romantyzm. Często mnie gubi... Nic na to chyba się nie poradzi. Trochę romantyk, trochę idealista.
Dobra materialne, godne życie, to najważniejsze cele w jej życiu.
Matka zawsze mi powtarzała już w dzieciństwie, że jestem materialistą, że wszystko przeliczam na pieniądze. Im bardziej mi tak mówiła, tym bardziej jeszcze na tym całym materializmie się skupiałem. W dzieciństwie byłem w stanie przez pół roku odkładać kieszonkowe by kupić ulubione klocki Lego. Później odkładałem na gry do GameBoya, następnie na części do komputera.. A teraz? Jeszcze nie wiem... Marzeń i celów jest tyle. Nowy laptop, nowy Pecet, a może samochód? Sam nie wiem. Zawsze jak zacznę się zastanawiać, na co wydać oszczędności to mam milion pomysłów. Pozbieram jeszcze troszkę, niech pieniądze popracują na siebie, bo starożytna maksyma głosi, że pieniądzom trzeba rozkazywać, a nie służyć.
A co z resztą typu:
Waga ma silną potrzebę życia w luksusie; Często sprawia wrażenie pustej i zarozumiałej, zbyt pewnej siebie, aroganckiej; Na znajomych i przyjaciół wybiera osoby zamożne,oraz z dobrą pozycją społeczną.
No cóż - co będę się rozpisywał. Po części taki jestem. Nie chcę tego ukrywać. Wole grać w otwarte karty. Może nie jest to wtedy ciekawa gra, ale za to miła i przyjemna. Bo przynajmniej nikt nie "odkryje Ameryki" w jakimś momencie i nie będzie mi zarzucał negatywnych cech. Wolę uniknąć rozczarowań, żalów i innych rzeczy. Nie lubię robić ludziom złych niespodzianek. Lepiej, gdy są one dobre.
Kończąc pisać ten wpis, tak sobie pomyślałem, że jednak horoskopy coś w sobie muszą mieć. W pewien sposób odkrywają naszą osobowość, cechy charakteru. Ważne by nie robiły tego, w 100%, bo wtedy człowiek zaczyna być przezroczysty, bezbarwny tudzież transparentny.
Wniosek: Patrz na gwiazdy, ale uważaj na drogę.
21 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
CluBBing
Mały Clubbing nastąpił w ostatnim czasie. Tym razem przyszła pora na Shamrocka. Skromnie, bo po kilku browarach, ale jak mówi mi doświadczenie to i po niedużej naje*ce można się dobrze pobawić. Hasanie na parkiecie praktycznie znów było non stop (mimo mojej rozdziobanej stopy, która nie chce się goić). Tym razem doborowe towarzystwo dwóch nowych dusz – Karolina i Aśka (aka Tadzik)
W Shamrocku podobało mi się zawsze to, że ochrona i obsługa traktuję cię jak należy, że barmanki wyglądają jak prawdziwe barmanki (petit est beau) oraz to, że w lokalu przebywa więcej płci pięknej aniżeli narwanych kolesi, którzy robią tylko wieś.
Największy ubaw był, gdy do Karoliny i Aśki pod nasza nieobecność startowało 2 kolesi. Uparci byli. Trzeba przyznać. Niestety od początku nie mieli szans, więc nie ma, o czym pisać. Zadymy nie było. Pośmialiśmy się z loży, z kolejnych zawiedzionych, zniechęconych samców, którym „znowu w życiu nie wyszło” jak to śpiewał Cugowski z Budki Suflera. I ten żal kipiący z ich oczu.Na ich miejscu też byłoby mi przykro.
Wiem wiem, życie jest niesprawiedliwe, tym razem pokrzywdzonym nie byłem bynajmniej ja, bo impreza udała się i jestem bardzo zadowolony. Humor dziś dopisuje, pospałem do 12 i zrealizowałem jedno z moich postanowień noworocznych.
♫ Css - Metting Paris Hilton
Wniosek: Uwolnić umysł, puścić wodze fantazji.
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
I domena nadal trwa lalala
W nocy o godzinie 4 (właściwie to już rano) zorientowałem się ze za kilka dni domena Joggerowa traci swoją ważność. Szybki, nocny przelew i rano płatność została potwierdzona. To mi się podoba - szybkość, jakość i wygoda. To charakteryzuje usługi home.pl (a co mała reklama. chyba wolno nie?). Więc znów mogę się cieszyć Koval.com.pl przez jeszcze 380 dni.

Szkoda tylko, że przedłużenie umowy (domeny) jest tak drogie w ówczesnych czasach, gdzie koszt założenia na dzień dzisiejszy niektórych domen wynosi 90 groszy, a domen funkcjonalnych jakieś 15 PLN. W pewnym stopniu ogranicza to jeszcze rozwój prywatnych, dobrych serwisów typu non profit. Wiadomo istnieją serwisy oferujące aliasy internetowe, ale to nie już to samo jak prestiż wynikający z posiadania własnej domeny i kreowania w indywidualny sposób swojej marki w Internecie.
Dodatkowo kiedyś nawet najwięksi oferenci darmowych aliasów skomercjalizowali się na tyle, że wyświetlają reklamy na stronach swoich użytkowników. Za przykład może posłużyć taki prv.pl, który kilka lat temu, kiedy prowadziłem stronkę o muzyce elektronicznej, później o inwestycjach Kalisza nie wyświetlał i w żaden uciążliwy sposób nie utrudniał przeglądania strony namolnymi, głupimi, psującymi estetykę i wygląd reklamami okienkowymi.
Btw. Wczoraj jeden (chyba) z Joggerowiczów mailowo zadał mi pytanie jak zrobiłem ukrycie danych osobowych w informacji o domenie (tzw. whois). Sam w sumie tego nie wiem, więc jeśli ma ktoś pomysł to sam się chętnie dowiem.
Update: Biuro Obsługi Klienta odpowiedziało na moją wiadomość. Oto pełna treść:
Dla domen poslkich, wszystkich konczacych sie na *.pl , dane dla osob prywatnych sa domyslnie zastrzezone. Osoba prywatna rejetrujaca domene moze zgodzic sie na ujawnienie danych, jest to bezplatna operacja. Dane dysponentow , ktorzy jako firma rejestrowali domene sa zawsze jawne i nie ma mozliwosci ich ukrycia.
22 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Machnij uchem tak jak Żuber...
Dziś nie będzie o życiu, o obtartej niegojącej się nodze. Zaniedbałem ostatnio trochę kącik marketingowy. A więc do dzieła.
Gdzieś daleko, na północno-wschodnim krańcu polski, w Puszczy Białowieskiej był sobie Żubr. Bynajmniej nie chodzi tu o polskiego Bizona. Ważone 2 wieki temu w przyjętym przez Kompanie Piwowarską browarze Dojlidy. Nikomu nieznana marka wprost z puszczy została wprowadzona pod nasze strzechy. Zmieniono jej wizerunek, grupę docelową jaką są mężczyźni o relatywnie niskim wykształceniu i dochodach, mieszkańcy mniejszych miast. Świat zewnętrzny jest nieprzyjazny, w codziennej gonitwie najważniejsze stały się wartości materialne, a codzienność to ciężka praca. Dlatego marka Żubr skoncentrowała się na obietnicy poszukiwanego przez grupę docelową relaksu i odprężenia, a także przeniesienia w świat dobrego samopoczucia i pogodnego nastroju. Prosty, ale za to dobry humor stał się środkiem do zbudowania marki ciepłej, lekkiej i bezpretensjonalnej. Mimo że nierealna - opowiedziana historia jest autentyczna. Wszystko to sprawiło, że odbiorca przekazu reklamowego Żubra postrzega tę markę jako przyjazną, pogodną i przede wszystkim nienachalną, a nie jako kolejny efekt manipulacji. Dużą rolę w budowaniu emocjonalnego związku z marką odegrało także złamanie typowej konwencji piwnych spotów: "dwaj koledzy z piwem w ręku uchwyceni po niezwykłym wyczynie" lub "nasze piwo robione jest z najlepszych składników".
Żubr został wprowadzony na rynek w nowej postaci by wyprzeć produkty konkurencji. Głownie chciano wyprzeć tanie marki jak Tatra. Harnaś. Żubr na tyle przypadł gustom klienteli, że nie zaczął wypierać tanich marek a te droższe. Przyczyną takiego stanu rzeczy było min. to, że piwo zaczęto postrzegać jako browar o przystępnej, niewygórowanej cenie, a zarazem o wysokiej jakości. Spowodowało to, że po 12 miesiącach, w lipcu 2004 według danych GUS'u "Żuber" posiadał 6,5% udziału w rynku. Nie banalny sukces.
Jak zwykle na koniec - ciekawostka: W każdej reklamie Żubra "polski bizon" rusza jednym uchem. Początkowo słyszałem, że mruga mu ucho za każdym razem w tej samej sekundzie. Po głębszej analizie stwierdzam, że nie jest to prawdą. Ale fakt faktem - ucho mruga w każdym spocie reklamowym, jaki do tej pory został stworzony przez Agencję PKL
Powyżej dla udowodnienia mojej tezy trzy spoty reklamowe zawiszone na serwerze JuTiub
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Absurd za absurdem
W drugiej opinii, specjaliści z Polskiego Związku Motorowego w Warszawie orzekli, iż prędkość z jaką jechała pływaczka (dop. Otylia Jędrzejczak) była o wiele mniejsza, nawet o około 40 km/h, a ona sama nie ponosi winy za zdarzenie.
To przepraszam, kto był sprawcą wypadku?
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Uroki zimy w dużym mieście
Fajnie sobie pohasać na łyżwach. Śniegu nie ma, mrozu nie ma. Jak to Kononowicz by powiedział - Nie ma niczego.Ale nie do końca - są przecież lodowiska. Wczoraj na jednym z takich byłem (Malta). Zabawa przednia. Jestem z siebie dumny bo tylko raz się wywaliłem i to nie z mojej winy. Popchnięty przez Aśke, wpadłem czołowo na rozpędzonego kolesia. W takich sytuacjach przydałby się definitywnie jakieś ochraniacze i kask.
Lodowe nóżki |
Lodowisko na Malcie |
Myślałem, że mam dobrą kondycję. Jednak na łyżwach wyszły pewne braki. Po 30 min jazdy totalna zadyszka i bolące nogi. Ale warto było. Niestety łyżwy miałem źle dopasowane i z lekka obtartą mam lewą stopę. Myślę, że do wesela się zagoi.
Wszystko pięknie ładnie, wracając od Karoliny przed 6 rano spotkałem kanarów w tramwaju. No i tak na nowy rok pozbyłem się 35zł. Szybko policzyłem w pamięci ile razy jeździłem bez biletów (ponad 2 lata, z małymi przerwami) i dochodzę teraz do wniosku, że i tak jestem na plusie. Jednak szkoda mi tych 35 zł, bo jakby nie patrzeć to 3 godziny jazdy po lodowisku, wraz z wypożyczeniem łyżew.
30 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Ezochemicznie mi
Urodzony białym, będącym wolnym w niewoli, w świecie gdzie ściany i tak swoje wiedzą. Psy i koty mają swój świat, discjockey szczerzy kły znad konsolety, a ci co nic nie mówią nie obchodzą mnie. I nie będzie niczego, bo nie ma dzieci w domu i będziemy niegrzeczni. A miasto kobiet wzywa mnie… Na zwariowane sny świat ma apetyt
I w ogóle powiem, że to wszystko sprawił grzech…
Wniosek: Piosenki ryją łeb.
Dopisek: I co z tego… Znów mam ten ezochemiczny stan.
♫ Dj Adamus And Mafia Mike Pres Wet Fingers-Hi Fi Superstar (Dj Tonka 84 Rmx)
2 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
To już podobno 2007 rok
Czas nie pozwolił mi dodać noworocznych postanowień. Robie to teraz, po 3 dniach imprez. Pierwszy skład to Szyman, Spidi, Foka. Drugi: Karolina i Kuba. Trzeci: Karolina i 16 innych osobników, których imion nie pamiętam. O sorry. Pamiętam: Ania, Dominik, Ewelina, Kaśka, Rafał, Piotrek, Andrzej. Reszty nie spamiętałem.
Sylwester jak najbardziej udany, pełen śmiechu, radości i elektryzującego tańca (a pohasaliśmy sobie z Karolinką nieco). Co tu dużo opisywać? Po prostu działo się.
A więc czas na postanowienia:
- Nie będę tolerował moheratorów, lamerów, pokemonów, trolli
- Będę uczył ludzi jak korzystać z google i tępił zadawanie głupich pytań
- Dalej nie będę ufal ludziom, bo wiem ze są obłudni (ufam Wam, bo Wam nie ufam)
- Nadal będę niepoprawny politycznie i wyrażał jeszcze bardziej szczerze swoje poglądy
- Zadawał się tylko z ludźmi poważnymi, wiedzącymi, czego chcą, mającymi coś ciekawego do powiedzenia.
- Zadawał Sie również z ludźmi tymi głupszymi, bo dzięki nim rozumiem swoją wyższość (haha egocentryzm? N I E)
- Będę bardziej towarzyski i odważny na pewne sprawy (ja wiem, o co chodzi)
- obiecuję ze nie stanę się komercyjną kurwą
- obiecuje ze nie będę bluzgał w obecności kobiet
- źe nie będę arogancki do niektórych ludzi (o ile oni tez się zmienią :P)
- Nie będę wyciągał pierwszy ręki do osób, które pierwsze mnie zaatakowały (nie bądźmy naiwni)
- Będę więcej się uczył i chodził częściej na wykłady
- Będę chodził regularnie na siłownie
- W nowym roku zarobię 1 000 000 złotych (Starożytna maksyma głosi, że pieniądzom trzeba rozkazywać, a nie służyć.)
- Zrobię porządek z numerami w komórce
- Udoskonalę troszkę komputer
- Będę regularnie oglądał m jak miłość
- Zainstaluje linuxa (ubuntu) już na stałe
- Będę chodził wcześniej spać
- Przestane palić okazyjnie na imprezach (LUDZIE!! Tu chodzi o fajki a nie o zioło :P)
No i to byłoby na tyle…
♫ Czarno czarni – Augustowskie noce
♫ Wilki – Bohema
♫ Eric Prydz - Proper Education
♫ Dj Adamus And Mafia Mike Pres Wet Fingers-Hi Fi Superstar (Dj Tonka 84 Rmx)
♫ Varius Manx - Wolni W Niewoli
i Salsa Tunes
Wniosek: Już nowy rok
Update: Nie ma to jak wrócić do domu 1 stycznia o godzinie 17 i odkupować na przystanku bilet z tego powodu, że wszystkie kioski zamknięte, a głupi Koval zapomniał się zaopatrzyć w ticket.


