Skromne i szczere podsumowanie 2006 roku
Koniec roku następuje zawsze 31 grudnia. Zauważyłeś tę prawidłowość? Ja odkryłem ją niedawno jak po raz n-ty otworzyłem kalendarz i zobaczyłem znów, nudny grudzień, mający 31 dni. Fuck – ile rok ma dni? 365? No nie ważne. Chętnie podsumuje 2006 rok. Tylko kurcze jest jeden problem. Jogga piszę od kwietnia. Co z tym, co się wydarzyło przed tym miesiącem? Nie pamiętam tego. Wiem, że były jakieś kolokwia na studiach, że spadłem z huśtawki. No i kilka jeszcze jakiś tam mniej lub bardziej udanych imprez. I te moje miłości, do których nie miałem dystansu. Boże, jaki ja byłem głupi. Teraz jak patrzę, na to z perspektywy tego, co jest teraz (jeszcze większa niewiedza, zakurwienie i zniewolenie) to aż mi się spać chce (miało być „śmiać”), bo to takie nudne życie. A Izka zawsze mi powtarzała, że moje życie jest takie barwne i nienudne. Czyżby? Zawsze zaprzeczałem. Aż sam się sobie dziwię, że tyle we mnie energii. Przecież dużo czasu spędzam w domu, często przed kompem, słuchając mojej badziewnej muzyki, połączenia PUNK ROCK’a, House’u i Trance. Niezła mieszanka. Do tego dochodzi jakiś tam Rock’n’Roll, Blues i piosenki o nie banalnej treści, które w jakiś tam sposób kształtują moją osobowość, świadomość świata i ideologie. Dobra, ale to zaraz…
Ludzie
Spotkało się kilku debili, ale nie o nich. Nie tym razem. Nie zamierzam ich promować, bo debilom nie robi się promocji. A że górnolotne społeczeństwo w większości jest debilami to już nie moja wina. Dla mnie człowiek niemający zdania na jakiś temat jest spalony. Nie warto dyskutować z kimś, kto nie ma zdania na temat, który chcę poruszyć. A czemu debile? No wystarczy spojrzeć na wyniki wyborów. Kto został wybrany? Kto teraz rządzi? LPR i Samoobronę, jestem w stanie przeżyć, bo czasami dobrze mówią. Ale tez nie chciałem pisać o polityce. Po prostu pragnę znów poruszyć temat głupoty na świecie. A tyle jej wokoło mnie. Całe życie z tumanami. Nie odczepisz się od nich. Dystans, alleluja i do przodu.
Kurde – miałem napisać o osobie, która była moim odkryciem roku. Hmmm. (trochę czasu mija… zegar tyka) Wiem! Iga – kobieta, która wyróżnia się we wszystkim, co robi. Tylko decyzje czasem, jakie podejmuje są irracjonalne. No, ale cóż. Na każdego przychodzi pora, jak to sama pisze w swoim fotkowym profilu. Definitywnie kobieta roku 2006.
Było też kilka osób, które jednak po dłuższej analizie okazały się … a co tam. Jednego dnia idziesz spać i jest ok. Budzisz się, a świat wokoło ciebie się zmienia. Okazuje się, że możesz pocałować kogoś w dupę. Widocznie otoczenie potrafi zmienić człowieka z dnia na dzień. Z tygodnia na tydzień, (bo o taki okres w sumie chodzi, podczas którego nie miałem kontaktu).
Przekonałem się również kto jest prawdziwym kumplem, z kim można napić się wódki i kto nie objedzie za plecami (Spidi, Jagiel, Skała, Szyman, Koza, Dudek (cała ekipa) na nich zawsze można liczyć <btw. chcę tak wierzyć>). Pozbyłem się niewygodnych osobników z mojego życia. Teraz jestem wolny i nikt nie zaburzy mojego spokoju. (Ufam Wam, bo Wam nie ufam, każda, nawet zaufana osoba jest w stanie ci wbić nóż w plecy. Nadal jestem czujny)
Pewna osoba mi tutaj krzyczy, że o niej zapomniałem – no baaa przepraszam Kasiula. Jesteś super przyjaciółka… :P
Miłość
Przyszła pora na śmiech…, Hahaha. To chyba najlepszy komentarz. Przecież to są kpiny. Jaka miłość? Wierzę w bajki. Kiedyś o tym pisałem. Nie chcę się powtarzać (a i tak pewnie to robię)…
Muzyka
Ludzie – przecież wy nadal słuchacie tandeciarskiej muzyki. Radio Eska? Ok, ale tylko czasami i na imprezach. Człowieka poznaje się po tym, czego słucha. Stawiam na różną muzę, mniej lub bardziej ambitną. Ale są rzeczy, których nigdy nie wrzucę do swojego MP3 plejera.
W tym roku popularna była Doda, Verba, Mezo, Ewa Sonet (eh te jej cyce, jak donice) , Blog27 i Piotr Rubik… Dorotka – hm byłem na jej koncercie. Ją akurat lubię, i nie koniecznie za muzę, jaką prezentuje, ale za jej styl bycia. Mówi otwarcie o tym, co jej się nie podoba, co ją drażni i irytuje. Reszta artystów (o ile można ich tak nazwać) dla mnie jest przezroczysta, bezbarwna. A największa porażka roku to Paris Hilton. No i te słynne imprezy z Britney Spears. Prasa kolorowa znów dostała pożywkę. No i te zdjęcia z pijaną „Ooops” Britney i jej vaginą. Hahaha. Co za wstyd.
Ważnym wydarzeniem muzycznym było również skończenie z karierą didżeja. Postanowiłem zrobić sobie przerwę na czas nieokreślony. W przyszłości może do tego wrócę.
A za najgorszy kawałek tego roku uznaję z pomocą Kasiuli:
♫ Blog27 – Hey Boy
Za to za najbardziej popularny utwór muzyki rozrywkowej to definitywnie jest nim:
♫ Doda – Szansa i ♫ Justin Timberlake - My Love
Polityka
Media bardziej skupiały się na lansowaniu comiesięcznych afer, niż sprawami bardziej przyziemnymi. Ciemność widzę, ciemność…
Polityk roku: Donald Tusk
Żenada roku: Lech i Jarosław Kaczyńscy aka Bliźniacy
Debil roku: Kazimierz Marcinkiewicz (nauczyciel fizyki). Szanowałem kolesia, ale od kiedy na siłe chciał wejść do rządu, a teraz pcha się do PKO, bez należytych kompetencji to stracił w moich oczach (najsłynniejszy bezrobotny IV RP)
Idiota roku: Krzysztof Kononowicz (Podlasie XXI wieku). Największa wkręta, definitywna osobowość medialna, w tym internetowa. Ponad kilka milionów odsłon jego spotu wyborczego. Idol nastolatek.
Film
Broken Flowers, Miami Vice, Wściekłe Psy, James Bond, Konfetti, Czeski sen, Borat i znów po raz setny Pulp Fiction
Studia
Po kilka dużych ekscesach udało mi się dostać na 2 rok. Zaliczyłem matematykę u Mariana i jestem z siebie dumny. Uczę się dalej i jest super. Poznań świetne miasto. Chyba już tu zostanę. Studenckie życie to definitywnie najlepszy okres w życiu człowieka. I ten kto nie studiuje niech żałuje, a ci co mówią ze w LO jest extra niech zdają maturkę i śmigają na studia. Prawdziwego życia smak.
Najlepszy ćwiczeniowiec: Mikołaj Handschke (Makroekonomia)
Najlepszy wykładowca: Ryszard Sowiński (Prawo Cywilne)
Najgorszy wykładowca: Marian Matłoka
Reszta… Co z resztą. Jestem dumny z siebie, zacząłem chodzić na siłownie. Efektów nie stwierdziłem. Jest jeden tego powód – po prostu widzę swoje odbicie w lustrze codziennie po kilka razy.
Co dalej? W końcu kupiłem sobie (w lutym) laptopa, zainwestowałem oszczędności w giełdę. Pieniądze pracują same na siebie, aczkolwiek nie jest ich na tyle dużo, żebym mógł nazwać siebie jakimś tam wielkim inwestorem. No i bym zapomniał. Założyłem Joggera, wyedukowałem się w Web 2.0 i takie tam internetowe sprawy.
Jednym słowem mijający rok 2006 mogę podsumować słowami, że JEST JAK JEST. JEST DOBRZE. I niech tak zostanie. Nie było większych problemów. Wszystko toczyło się mniej więcej po mojej myśli, oczywiście nie liczę do tego kobiet, które jak zwykle wszystko psują. Niech przyszły, nowy 2007 rok, będzie jeszcze bardziej zwariowany, pokręcony (oczywiście pozytywnie). Niech szczęście nadal mi dopisuje, bo kolejne cele czekają do zrealizowania. Wkrótce okaże się, co dalej z nimi…
A wam, życzę uśmiechu i radości na każdy dzień 2007 roku. I niech już tak zostanie, bo się rozpisałem.
7 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Internetowe chochliki
Chyba coś się na giełdzie popsuło, bo nie wierze ze taka zmiana by nastąpiła w ciągu 2 godzin po otwarciu giełdy we Warszawie. Na początku zrobiłem oczy jak pięciozłotówki, potem zweryfikowałem i okazało się błędem systemu. Nastąpił split akcji. Podzielono jedną akcję na 5. Stąd taki minus. Screena na szczęście zdążyłem zrobić.

I jeszcze drugi chochlik, tym razem webmasterski. Przeglądam strony bez obrazków, by szybciej się ładowały i często narzekam na to, że programiści nie stosują znacznika alt. Tym razem był, ukryty pod zlinkowanym obrazkiem. Można zauważyć specyficzne poczucie humoru, osób, które tworzą tego typu systemy internetowe. Aż się uśmiechnąłem.

1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Kablówkowi chłopcy
Przyszli i mnie obudzili. Założą haki, kable i gniazdka. Będzie 60 programów TV.
Tylko szkoda, że kabel widać na zewnątrz domu, bo to trochę mało estetyczne, no, ale co zrobić, wszystkim tak zakładają. Idą zapewne na łatwiznę. Przyjedzie ojciec z roboty to oceni.
BTW. Babcia przyszła do monterów, bo z nimi siedzę i mówi: „Ubierz się Piotrek, bo siedzisz w takich majteczkach”… Halo? Jakich majteczkach? Przecież to krótkie spodnie!
Zima a mi gorąco. W końcu z Października
Wniosek: Gorący ze mnie chłopak.
Update:No to mogę się już cieszyć 60 programami, nie wiem co oglądać. Chyba zbyt duży dobrobyt. Cieszę się jak małe dziecko
27 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Całe życie z tumanami cz.2. Wyzwanie dla Romana
Program Romana G ruszy niedługo pełną parą. ZERO TOLERANCJI – to dumnie brzmi. Ktoś na swoim Jogerze pisał, że MEN otrzymało na ten cel ileś tam milionów złotych. A czy nie lepiej pomyśleć o większej edukacji w szkołach na temat współżycia przed małżeńskiego. Przecież to są nielegalne współżycia (Lol).
W dodatku ostatnio tyle się mówi na temat ankiet, gdzie podobno miałyby być ewidencjonowane (katalogowane) uczennice w ciąży, aby je szykanować. Myślę, że można by to zrobić inaczej. Zamiast szykanować w celu zmniejszenia zapłodnień u nieletnich, można by np. zaprenumerować jedną stronicę Bravo Girl. Chodzi dokładnie o dział z poradami Pani Kasi. Doświadczonej psycholog (czy jakoś tak). Oto przykład przykładowych (jak to pięknie brzmi – przykład przykładu na przykład) pytań do eksperta:
Dziewczyna [...] po tygodniu zaproponowała mi abyśmy zaczęli się kochać, ale ja się boje i przed tym "pierwszym razem" mam pytanie czy mój członek może utkwić w jej pochwie?
I co mam zrobić i jak się zachować, jeśli tak asie stanie i nie będę mógł go wyjąć.
To rzeczywiście mógłby być problem, bo wtedy mogłyby wyniknąć problemy z chodzeniem do szkoły. Swoista parka syjamska.
Kiedy rozmawiałam z koleżanką doradziła mi żebym się zmasturowala i kiedy to robiłam poczułam przebicie się błony czy to oznacza ze nie jestem juz dziewica??
Ja bym osobiście zalecał wizytę u ginekologa. Bo tylko on ma kompetencje do wydania diagnozy. Jest to proces złożony i długotrwały. Bardzo łatwo popełnić błąd.
Koledzy śmieją się ze mnie ze jeszcze nie ilem alkoholu ani nie całowałem się z dziewczyna.
To straszne… brrrrrr a dziś międzynarodowy dzień pocałunku.
Ostatnio współżyłam z moim chłopakiem bez odpowiedniego zabezpieczenia. Teraz (po 4 miesiącach od tego zdarzenia) zauważyłam małego guza pod kolanem. Czy może to być ciąża poza maciczna?
To jest ciąża kolanowa…
Po tej ostatniej nie dziewicy zastanawiam się, jakie skutki w psychice niesie nie edukowanie dzieci. Tyle mitów się rodzi. No cóż. To dopiero wyzwanie dla Romana.
Występuje też poważny, wielki problem odnośnie pedofilii. Posłuchajcie:
Nazywam się Joanna i mam 14 lat, ostatnio byłam na imprezie i pierwszy raz w życiu robiłam to z chłopakiem oralnie.. On miał 23 lata...Wszystko widziała moja starsza siostra, która wezwała policje i Konrada aresztowali. Po paru dniach wezwano mnie na komende, dowiedziałam się, że Konrad, którego bardzo pokochałam jest jakimś pedofilem czy coś takiego.. Nie wiem, co mam o tym myśleć...Co to znaczy pedofil i czy mam z nim zerwać?
Nie mogę uwierzyć, że ludzie mogą być tak niewyedukowani. Wielkie wyzwanie, oj wielkie. I tak mi się nasuwa na język, a raczej myśl Alberta Einsteina
Są 2 rzeczy nieskończone – wszechświat i ludzka głupota. Co do tego pierwszego nie jestem pewien.
Wniosek: Einstein miał rację . Całe życie z tumanami
20 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pionier polskiego Internetu

Dawno, dawno temu była sobie mała firma, grupa ludzi, szalonych, pełnych pasji i poświęcenia i jeden człowiek wśród nich, który wiedział. I nauczył ich, że wielkie rzeczy buduje się na skale, nie na piasku, na skale roztropności i uczciwości, że na drodze do gwiazd nie wolno chodzić na skróty. Ten człowiek nazywał się Tomek Kolbusz, a firma nazywa się Onet.
Człowiek odważny, dążący do celu, nie bojący się ryzyka. Człowiek który w końcu zrealizował swoje cele. Jego nazwisko gdzieś tam szeptem w świecie Internetu można było usłyszeć. Marzył o podróżach. Brakło mu czasu...
Pionier polskiego Internetu... cisza.
|
||||||||||||||||||||
|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|---|
Wniosek: Żyć bezstresowo
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Całe życie z wariatami
Za 3 miesiace pracy przywiozlabym 16.800 pln. oczywiscie musialabym odjac cos za jedzenie. ale nawet jakbym 15.000 przywiozla no to wiesz...
Ludzie nadal życją we wyimaginowanym świecie. Jak to pewna osoba określiła - jadłaby pewnie tynk ze ścian... Ludzie jedzcie tam i nie wracajcie.
Wniosek: Jestem zażenowany echem jakie nawiedziło jej glowę
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Symbol sylwestrowej zabawy, o perełce wsród szampanów
Przez to, że kończą się już święta, sklepy jutro się otworzą, a ludzie zaczną biegać po centrach handlowych nie w celu zakupu prezentów, a kreacji, fajerwerków, jedzenia i alkoholu. Wszystko przez to, że zbliża się wielkimi krokami Sylwester 06/07. I właśnie o procentach chciałem, co nieco napisać. A dokładnie o tym, co każdy z nas pije o godzinie zero, o północy – szampanie.
Chyba każdy wie skąd wywodzi się szampan, jako trunek. Szampania – region we Francji, na północny wschód od Paryża. Miejsce, w którym z pewnością jesteśmy w stanie spróbować, czy tez zakupić najwytworniejsze i najznakomitsze wino musujące, zwane inaczej szampanem. Nie chodzi tu bynajmniej o te tanie zamienniki, które niestety nazywamy szampanem. W Polsce najbardziej znane to Cin Cin oraz Dorato. Wszystko w cenach do 20zł. Ich proces produkcji odbiega nieco od technologii produkcji najlepszych szampanów. To nieco ma bardzo duży wpływ na końcowy smak.
Wiele osób mówi mi (pozdro dla Alicji), że nie lubi szampana. Otóż to, zawsze można powiedzieć, że taka osoba nie piła prawdziwego szampana. Na rynku znajduje się ogromna ilość win musujących, najczęściej fatalnej jakości, produkowanej metodą Charmata (w zamkniętej kadzi). Najogólniej rzecz ujmując metoda ta polega na tym, że druga fermentacja zamiast w butelce, odbywa się w ogromnym, hermetycznie zamkniętym zbiorniku ze stali nierdzewnej. Ilości wina musującego, produkowanego w ten sposób nie sposób zliczyć. Natomiast prawdziwego szampana corocznie produkuje się około 250 mln butelek, zasoby piwnic szampańskich szacuje się na ilość przekraczającą 4-letnie zbiory.
Niedawno oglądałem film „Cztery Pokoje’ (ang. Four Rooms). Film podzielony jest na 4 części. Każda z nich wyreżyserowana przez inną osobę, w tym najlepszego w tym fachu (in my opinion) Quentina Tarantino, który znów gra w filmie, którego jest reżyserem. W jednym z dialogów filmu usłyszeć możemy fajną anegdotę o szampanie, największej perełce wśród szampanie, bohaterze wielu Hollywoodzkich produkcji – szampanie Cristal. Jeden z aktorów mówi w filmie, „Jeżeli pijesz szampana to mówisz, że pijesz szampana, natomiast cristala nie nazywasz szampanem. Mówisz, że to cristal” (Parafrazowałem).

Otóż to! Cała magia polega w tym, co pijemy i jak to zostało zrobione. Proces produkcji cristala składa się głównie z dwóch faz - remuage i degorgement. Produkuje się go tzw. metodą szampańską, polegającą na przeprowadzeniu w butelce drugiej fermentacji wina, w wyniku, której powstają bąbelki (dwutlenek węgla), następnie na poddaniu wina leżakowaniu na osadzie.
Remuage, to proces wstrząsania i odwracania butelek szampana lub innych win musujących wytwarzanych tradycyjną metodą szampańską. Może być dokonywany ręcznie lub maszynowo przy pomocy specjalnej obrotowej palety (żyropalety). Proces ten powoduje przesuwanie się powstałego podczas drugiej fermentacji osadu, do szyjki butelki. Osad ten, skupiony w pobliżu szyjki butelki (butelka odwrócona już jest do góry dnem), zanurza się w schłodzonej solance, wskutek czego wino i osad w szyjce zamarzają. Po usunięciu korka, zamarznięta bryłka wina i osadu zastaje wypchnięta z butelki. Czynność ta określana jest jako degorgement.
Historia Cristala sięga 200lat. Jest prawdziwą perłą w koronie Louisa Roederera. Winifikowany i dojrzewany w dębie, delikatnie winny, o zawartości 55% Pinot Noir i 45% Chardonnay (Pinot Nor i Chardonnay to gatunki francuskich winogron). Podawany jest w pięknej, zrobionej z ołowianego szkła butelce. Powstał na specjalne zamówienie cara Mikołaja II w 1876 roku.
Do Sylwestra pozostało 5 dni i kilka godzin. Mam nadzieję, że napiję się w końcu wyśmienitego Cristala za 1200zł (noworoczne postanowienie? Muszę zapisać to gdzieś), a bynajmniej mam nadzieję, że nie będzie to tanie Dorato za 12zł. Bo trzeba pamiętać, że tak jak zakończy się stary, tak będzie trwał przez cały czas nowy 2007 rok.
BTW. Pamiętajcie schłodzić szampana do 6-9 stopni Celsjusza.
A i bym zapomniał, z szampanem kojarzy mi się piosenka ♫ Frank Sinatra - New York, New York
19 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Zupełnie nieświąteczny temat
Wielu się śmieje z babeczki od Finansów Publicznych, że to niby taka sztywna i w ogóle... A jeszcze chyba tego nie wiedzą, że za kilka lat będą zachowywać się tak samo.
BTW. A miałem jechać dziś do Protectora, ekipa się rozleciała. Debiut na parkiecie przełożony na inny termin.
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Byłem grzeczny
No więc oto zdobycze mojej wigilijnej wyprawy pod choinkę:
- nowiutkie BMW3
- iPOD
- Sony Ericsson W800i
- Kolumny JVC
Jednak opłacało się być grzecznym :P
.
.
.
No dobrra... tak na prawde to góra kosmetyków i słodyczy, która śmiało wystarczy na cały rok. Dodatkowo jakaś kasiorka na przedsylwestrowe zakupy typu ciuchy itd.
6 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pierwsza gwiazdka

Zawsze mi się przypomina jak z moim bratem siedzieliśmy w oknie i ściemnialiśmy rodziców, że to coś na niebie to pierwsza gwiazdka. To coś przeważnie było jakąś latarnią oddaloną o paręset metrów, która przypominała to, czego każdy szuka na niebie w dzień Wigilii.
A propos 3,5 godzin – nie wiem jak to wytrzymam. Osobiście jestem już głodny. Mama nie chce mnie wpuścić do kuchni i krzyczy, że jest brudno. Więc zostaje mi tylko poczekać. Niestety udało się zakosić tylko 2 jogurty. Ale to definitywnie zbyt mało.
Ehhh… Karpik – mniami…
♫ Wham - Last Christmas
Wniosek: Brak wniosków
Update: Jednak mam wniosek: Taki prezent jakie uczynki (Zależność odwrotnie proporcjonalna, niekoniecznie liniowa)
Update2: Właśnie uświadomiłem sobie, że dostałem ponad 120 życzeń przez SMS, ileś tam przez GG i 0 kartek świątecznych pocztą (ludzie chyba zawiedli się na listonoszach przez te strajki). Tyle tych życzeń, że nawet nie pamiętam komu składałem, a kogo ominąłem.
27 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Wierszyki czas zacząć przesyłać
Kiczowate wierszyki przybywajcie na moje GG i moją różowiutką komóreczkę. Oczekujemy was już od kilku dni. Na Gadu Gadu fajnie ujrzeć piękny przesyt buziek, buziaczków i innych takich. Wszystko pięknie ułożone w poezję z rymami krzyżowymi, szesnastogłoskowymi przesyłane w formie łańcuszka. Styl niemal jak u Mickiewicza.
Zainspirowany powyższym wpisem Ramzesa również oszczędzam znajomych. A po części życzeń pewnych osób bardzo ładnie mogę rozpoznać, kto ma mnie w dupie, ale chce żebym tak nie myślał.
Mimo wszystko dziękuję wszystkim za życzenia i Wam, również drodzy Joggerowicze:
Życzę wszystkiego najlepszego, prawdziwych i pięknych Świąt Bożego Narodzenia oraz uśmiechu i życzliwości na każdy dzień Nowego Roku.
4 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Pomagaj cały rok (egoisto)
Tytuł mojego Jogga – „Wierzę w…”. W co ostatnio wierzę? Wierzę w siebie, a że jest to blog politycznie (nie?)poprawnego człowieka to napisze trochę o tym jak pomagamy ludziom w przedświątecznym i świątecznym okresie.
Jak pomagam? Czy pomagam ludziom? – to pytanie zadaje sobie i tobie. Czy w ogóle im pomagasz?
Socjologowie udowodnili, że ludzie w okresie przedświątecznym bardzo chętnie pomagają ludziom potrzebujących. To prawda, bardzo często się pomaga, bo wtedy nie można być obojętnym. Każdy kupuje masę jedzenia, które po świętach i tak wyrzuca. W tym okresie robimy zakupy na zapas (czyżby relikt komunizmu?). Wiele osób przypomina sobie wtedy, że sąsiad, sąsiadka może potrzebować czyjejś pomocy. Uwagę w telewizji przykuwają z pewnością min. spoty Fundacji Polsat. Chyba każdy się zgodzi, że w tym okresie, który teraz trwa jesteśmy wyjątkowo hojni, przeciętny Polak wyda w tym roku na prezenty ponad 240 zł. Ja wydałem osobiście 2 zł. Rzuciłem 2zł na schronisko dla psów. Na takiej zasadzie właśnie bazuje większość fundacji, organizacji charytatywnej. To w tym okresie bardzo mocno ich działalność się uaktywnia. Bazują na naszych emocjach, licząc, że dorzucimy przysłowiowy grosz.
A co z osobami, które mieszkają obok? Czy nie potrzebują pomocy? Potrzebują. O ile ktoś w ogóle zauważy ich potrzeby i problemy i pomoże potrzebującemu to czy nie jest tak, że pomagamy tylko w okresie przedświątecznym, chcąc mieć czyste sumienie. Chcąc przeżyć samą wigilię w atmosferze rodzinnej, wśród swoich bliskich, bez cudzych problemów. Ile przeżyliście Wigilii, podczas których „wolne miejsce dla przybysza” stało się na prawdę wolnym miejscem? Ile osób odważyłoby się zaprosić biedaka do swojego domu na ciepłą kolację wigilijną? Przypuszczam, że rzadko tak się zdarza, bo rzeczywiście chcemy mieć spokojnie, rodzinne święta. Pomagamy tuż przed świętami, zapominając o tym, że w czasie samych świąt ta pomoc miałaby jeszcze większą moc…
Wniosek: Być konsekwentnym w działaniu przez cały rok…
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Swięta tuż tuż i co z tego
I co ja mam napisać? Że udziela mi się w zmożonej formie atmosfera świąt? Nie udziela. W tym rzecz. Przyjechałem do domu:
- Choinka już ubrana
- Karp zabity
- Placki upieczone
- Potrawy zrobione [tak mi się wydaje] itd. itd.
Jedynym akcentem świątecznym było to, że przed momentem wróciłem od fryzjera. Ostrzygłem się tak jakoś świątecznie. Tylko nie pomyśl, że wyciąłem sobie na głowie choinkę, bo to nie o to… Taki banalny powód, żeby sobie udowodnić, że aktywnie uczestniczę w przygotowaniach (chyba mojej głowy) do Świąt Bożego Narodzenia.
W tym roku jakoś fajerwerków nie ma. Chyba też do tego przyczyniły się władze uczelni, które to postanowiły nie skracać zajęć, które w tym roku trwają do piątku. Fakt faktem, że i tak sobie skróciłem i pojechałem do domu w czwartek wieczorem, ale to historia opisana już wczoraj przeze mnie.
No i brak tego śniegu! Mikołaj by się wstydził. Będzie musiał zamienić sanie na Fiata 126p, zwanego przez niektórych Boblem.
Aaaaa… W ogóle zauważyłem, że w tym roku jakoś mało tych świąt nawet w telewizji. Chyba wszystkie „najlepsze” programy trzymają na sam koniec. Tiaaaa i pewnie po raz 10 będę miał zaszczyt obejrzeć „Kevin sam w domu”. Rok temu przynajmniej była seria programów dokumentalnych o świętach. Między innymi o tym, jak to ludzie przybierają domy lampkami i ozdobami świątecznymi oraz jak to bogacze w Kalifornii spędzają święta, na co i ile wydają dolary oraz o tym jak zamówić prawdziwy śnieg na ogródek przed domem.
A może mi się tylko zdaje?
Dodaj komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Zakręcony dzień
Poroniony pomysł. Wręcz szalony. Za paczkę fajek zawiózł mnie kumpel z Poznania do Kalisza (120km). A wszystko przez to, że musiał firmowym autem wyjeździć 300 km. No i wyrobił...
Nie obyło się bez kasztanów na drodze. Dziś byli to rolnicy, jadący drogą ekspresową ciągnikiem z przyczepą. Ich prędkość wynosiła około 40-50km/h. Nasza 3 razy szybsza. Dobrze ze w Renault jest ABS, bo nie wyobrażam sobie tego jak mogłoby się to skończyć. Jednym słowem adrenalina udzieliła się wszystkim.
A w święta szykuje się ostre chlńsko. Macieja zaprosiłem na świątecznego browara. On natomiast zaprasza mnie we wigilie również na mały meeting. W następnych dniach planuję wypad na jakieś disco. A potem to już tylko sylwestrowe zakupy.
To chyba moment w całym roku, na który niecierpliwie wyczekuje zawsze od zakończenia wakacji. W tym sezonie padła rekordowa ilość propozycji, a do Sylwka jeszcze trochę czasu. Wybrałem tę pierwsza i zarazem najfajniejszą – domówkę z Karoliną w Poznaniu na os. Bajkowym.
Mam wrażenie, że bardziej wyczekuję imprezy sylwestrowej, aniżeli samej Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia.
BTW. Koło z finansów publicznych zaliczone na 3. I’m happy
Wniosek: Mężczyznę poznaję się nie po tym jak zaczyna a jak kończy.
BTW. A chyba sobie obejrzę najnowszy Jackass Number Two
12 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Fuck frytki
Wstawiłem frytki do piekarnika, mięso również. Poszedłem do kumpla porozmawiać o życiu i innych bzdetach. Temat skończył się na samochodzie Wolga i preservatives, czyli konserwantach.
Wracam, wchodzę do kuchni, żeby sprawdzić proces pieczenia. W tym momencie po mieszkaniu rozchodzi się piękna ku%$a.
Nie włączyłem piekarnika!
Wniosek: Potrzebny organ kontroli
16 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Swiąteczny ficzer
A tak jakoś mi się zaczyna udzielać świąteczny nastrój, a więc na Joggu też musi być nastrojowo.
Firefoxowo?
♫ Renaissance 3d mixed by Faithless
Wniosek: Firefox może być substytutem śniegu
Update na prośbę Riota: Włączam ogrzewania...

30 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Moje miejsce w świecie, co gdzie i czemu...
Zainspirowany wpisem MCV o tym jak na jednej z wrocławskich stron internetowych wykorzystano Google Maps do umieszczania ostrzeżeń o remontach na drodze. Ciekawy pomysł. Ja poszedłem trochę dalej, wykorzystałem potęgę Google i stworzyłem coś w podobie.
U mnie zamiast informacji o remontach postanowiłem stworzyć mapę miejsc w których bywam z ich krótką, szczerą charakterystyką. Miejsc w których lubię i chętnie przebywam. Na razie baza jest skromna, gdyż proces dodawania jest dość żmudny i pracochłonny. Na obecną chwilę baza posiada 3 kategorie miejsc: bary, kluby i puby. Jednym słowem miejsca bardzo ważne dla mnie. Oczywiście nie są to już wszystkie lokale. Ale te podstawowe dodałem.
Bazę zamierzam rozszerzyć o takie miejsca jak ulubione sklepy, centra handlowe, kina i teatry oraz lokalizację mojej uczelni. Nie wykluczam również innych ciekawych miejsc. Planuje też każde wskazane miejsce na mapie połączyć linkiem z danym wpisem, aby każdy zainteresowany mógł poznać historię związaną z daną lokalizacją...
BTW. Bym zapomniał - link do mojego projektu
1 komentarz
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Gdzbym napisał ze to zwykły dzien nikt by tego nie przeczytał
Zastanawiam się od dłuższej chwili, co by tu dziś wyskrobać. Tyle się dziś wydarzyło. Kolokwium ze statystyki okazało się być zaliczonym. Na 3, ale zaliczone. Nie chciało mi się już iść go oglądać. Wolałem udać się do Cage’a na herbatkę i spaghetti z Picollo. Tak na marginesie chyba w tym lokalu dają najlepszy makaron w mieście. No i oczywiście za przystępną cenę. Również musieliśmy iść stałą trasą, dłuższą, ale za to atrakcyjniejszą – przez Stary Rynek. Za każdym razem jak tędy przechodzę, co innego się dzieje. Dzisiaj także byłem zaskoczony. Dwa duże namioty, z czymś tam w środku, obok grill na przyczepie, z którego na cały rynek unosiła się woń pieczonego mięsa.
Co dalej? Otrzymałem poradnik o tym jak zaoszczędzić energię w domu. Ciekawe hasło zdobi pierwszą stronę – „Zróbmy lepszy klimat”. Kampanię organizuje WWF, ich misją jest powstrzymanie degradacji środowiska naturalnego naszej planety i stworzenie przyszłości, w której ludzie będą żyli w harmonii z przyrodą.
Najbardziej oczywiście zaciekawił mnie dział poświęcony oszczędzaniu energii przy użytkowaniu komputerów. Dużą część poświęcono trybowi stand-by w naszych urządzeniach elektronicznych. W Polsce tryb czuwania urządzenia kosztuje nas 831 mln zł, czyli 2 miliony 300 tysięcy MWh, w skrócie mówiąc jest to ilość, jaką jest w stanie wytworzyć elektrownia Ostrołęka B.
Poniżej inne zalecenia, dotyczące już bezpośrednio komputerów i urządzeń peryferyjnych:
- Nie zostawiaj włączonego komputera w nocy lub na weekend. Przygotuj się do pracy zanim go włączysz, tak, aby wykonać zaplanowane zadania przy minimalnym czasie włączonego urządzenia.
- Jeżeli nie będziesz używał komputera dłużej niż 16 minut, wyłącz go. 16 minut pracy równoważy ilość energii potrzebną do ponownego włączenia.
- Włączaj drukarkę dopiero, gdy przygotujesz całość materiału do wydrukowania. Drukarka włączona non-stop do 93% energii zużywa na tryb czuwania (stand-by), a tylko 7% na samo drukowanie!
- Nie drukuj e-maili, jeżeli to nie jest bezwzględnie konieczne.
- Większość komputerów ma funkcje zarządzania energią. Upewnij się, że aktywowałeś takie funkcje. Ustaw tryb automatycznego przełączania monitora w stan uśpienia po 10 minutach bezczynności komputera i wyłączania monitora po 30 minutach bezczynności. Najlepszy „wygaszacz ekranu” to wyłączony monitor.
- Staraj się sprawdzać dokumenty na ekranie, zamiast je drukować. Jeżeli drukujesz wstępne wersje – użyj uprzednio używanych kartek.
- Przy zakupie nowej drukarki lub kopiarki, zwróć uwagę, czy posiada ona funkcję dwustronnego drukowania, tzw. „duplex”.
- Staraj się kupować papier makulaturowy do drukowania.
- Pamiętaj, że drukarki atramentowe, chociaż są wolniejsze, zużywają 80-90% mniej energii niż drukarki laserowe.
Osobiście staram się stosować do tych zaleceń. Jedyne, co budzi moje wątpliwości to pierwsza część punktu numer 1. „Nie zostawiaj włączonego komputera w nocy lub na weekend” – niestety dużo ściągam z sieci i nie mogę sobie pozwolić na przestój w okresie, gdy są najlepsze transfery. Ale rzeczywiście bezsensu zostawiać komputer włączony, gdy nic się nie ściąga, nikt z niego nie korzysta. Staram się wyłączać monitor, nawet dla samej jego żywotności, chociaż aby się nie przepalał… Wybór należy do was… Ja wybrałem.
Wniosek: Rzeźby pod Koziołkami topnieją, bo są z lodu, a grudzień jest ciepły
32 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Nie będę Julią
Leże sobie wieczorem po kolacji na łóżu. Włączam radyjko z mojego Creative'a i w moje uszy została zaaplikowana nuta Flashridera w remixie Wandy i Bandy. Kawałek słyszałem po raz pierwszy w życiu. Jak dla mnie będzie to przebój na sylwestra. Obstawiam ten kawałek i w tym momencie leci u mnie dziesiąta pętla.
Co ci się stało mój mały?
Skąd taki nastrój dziś masz?
Kiedy zaszły te zmiany?
Gdzie się podział twój szpan?
Gdzie twoje wieczne "Odpuszczam"?
Gdzie obojętność i chłód?
Skąd wziąłeś ten, ten pomyśl nienormalny skąd?
Nie bedę Julia
Wierna na balkonie
Nie bedę Julia
Nawet w snach
Za dużo zadasz mój mały
Ty chcesz mnie zamknąć na klucz
Nagle boisz się zdrady
Skąd tyle wielkich znasz słów
Gdzie twoje wieczne "odpuszczam"?
Gdzie obojętność i chłód?
Skąd wziąłeś ten, ten pomysł nienormalny skąd?
Nie będę Julia
Wierna na balkonie
Nie będę Julia
Nawet w snach
Jestem podekscytowany...
♫ Flashrider Vs Wanda I Banda - Nie Będę Julia
9 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
I przychodzi taki trując d***
Przyjeżdżam do domu. Wchodzę do pokoju żeby pooglądać trochę telewizji. Wyciągam laptopa, oczywiście kładę go za każdym razem w tym samym miejscu. Na równej linii z widokiem obrazu telewizyjnego. Wszystko po to by móc obserwować ekran monitora i telewizora jednocześnie. Podłączam wszystko jak należy. Moją uwagę zwraca dziwne pismo leżące na stoliku z dużym nagłówkiem Multimedia – Kaliska Telewizja Kablowa. Poniżej tekst „Umowa” i duża ilość tekstu. Myśle ohooo – ojciec założył kablówkę. Fajnie.
W tym momencie wchodzi do pokoju z uśmiechem na twarzy i mówi „Widziałeś? Byli z kablówki, podpisałem umowę, w promocji”… Dziwnie to zabrzmiało. W tym momencie zrozumiałem, że to był efekt chwili, o którym tyle mówiono mi na wykładach psychologii. Dlaczego TP dzwoni do swoich abonentów i proponuje nowe usługi (atrakcyjne) ? Czemu agent ubezpieczeniowy przyjeżdża do twojego domu? A czemu firma oferująca telewizję kablową nachodzi cię w domu i proponuje za 20 zł pakiet dwudziestu iluś tam programów? Powiesz pewnie, że chcą być mili, że chcą oszczędzić twój czas! Tak jest, można wierzyć w ich dobre intencje, ale według mnie odpowiedz jest zupełnie inna. Jest to tzw. chwyt marketingowy bazujący na elemencie chwili, presji, która jest wywierana przez osobę proponująca dany produkt. Oczekuje ona od ciebie natychmiastowej decyzji, często argumentując, że to promocja, nie będzie trwała wiecznie, ilość ograniczona i tak dalej. Często wiele osób ulega. I chyba pewnie było tak w przypadku mojego ojca. Uległ chwili, presji otoczenia, marzeniom o idealnej telewizji, która zaspokoi wszystkie pragnienia, pod warunkiem, że będzie się miało podpisaną umowę.
Człowiek pod wpływem takowej dawki marketingowego chaosu wyobraża sobie jak to siedzi przed telewizorem z pilotem w ręku i sprawnie przemyka po kilkudziesięciu kanałach w celu szukania tego jedynego, tego wartego obejrzenia. Jeszcze nie podpisał umowy, ale już wie, że od tego momentu, kiedy to zrobi nigdy nie będzie nudno i zawsze będzie, co oglądać.
Wniosek: Lepiej zacznij pływać, bo inaczej utoniesz jak kamień
33 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Sąsiadka rozkręca porno biznes
Porno biznes w Polsce rozwija się szybko i ma się dobrze. Niedługo będziemy niczym Niemcy. Na razie do pornobiznesu wkroczyła Joanna Sz. Brat i siostra mogą być z jej dumni. W ostatnich dniach w swojej rodzinnej miejscowości robi furorę jej osoba jak i jej strona ze zdjęciami i filmami. Pochodzi z Przedcza, jest sąsiadką mojego dobrego kumpla. Za czasów szkolnych nazywana Szczota.
|
![]() |
W swoim mieście aktualnie jest tak popularna niczym Mandaryna. Jej popularność sięgnęła zenitu - dzieci w podstawówce i gimnazjum składają się po 2 złote, aby wysłać SMS w celu uzyskania dostępu do strony.
BTW. Aktualnie podobno pracuje w jednej z Poznańskich agencji towarzyskich.
Gdyby ktoś chciał obejrzeć resztę zdjęć [300 fotografii] oraz filmy zapraszam stronę Rosy .
21 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Tłumaczę i nie skutkuje
Tłumacze Gośce już od godziny jak zainstalować kodek do plików MPC w Winampie. W tym momencie, jest godzina 23:07, brakło mi cierpliwości. Daje sobie z tym spokój. Chyba nic z tego. A taka fajna nuta była do posłuchania. No nic hakerem nie zostanie. Też nie wszyscy muszą wiedzieć gdzie jest zainstalowany Winamp i czy jest w tym katalogu Winamp.exe.
Straciłem siły witalne. Do jutra jestem impotentem. Dziękuję za uwagę. Pomódlcie się dziś przed snem za mnie...
3 komentarze
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Złoty środek na M
Patrząc w Twój fotel pusty,
raniłem siebie raz po raz.
Jak cierpki głąb kapusty
z rozpaczy samotnie grzałem w gaz.
Kres nareszcie sięgnęły smutnie dnie,
spoglądam teraz w oczy twe
i teraz wiem, że kocham Cię.
Na jedną trzeba wierszy, na inną poczucia humoru. Jedną trzeba mieć w dupie, innej okazywać zainteresowanie...
Każda jest inna.
Wniosek: Kobiety nie zaszufladkujesz
♫ Nieznani Sprawcy - 4 Bajki
5 komentarzy
Blipnij
Udostępnij
Buzz
Architekci ciszy
Są jedną z nielicznych grup zawodowych w Polsce, które przynoszą tyle radości na swój widok. Widząc ich często uśmiechamy , witamy się i ... no właśnie - łapiemy za guzik. Mowa oczywiście o kominiarzach. Czyścicielach naszych dachów i otworów wentylacyjnych.
Udało mi się ich dziś spotkać. Podjechali srebrnym Passatem. Ubrani oczywiście w czarny strój wyciągali potrzebny sprzęt z bagażnika. Ich samochód wyglądał komicznie - Passat, jak Passat, ale wyłożony w środku folią aby nie pobrudzić tapicerki.
Kominiarze nie wiem czemu kojarzą mi się zawsze z jednym odcinkiem Świata Według Kiepskich, odcinkiem w którym padło prześmiewcze słowo wyciorex. Takie jakieś dziwne skojarzenie ni z tąd ni zowąd.
BTW. Patronem kominiarzy jest Św. Florian (patron zawodów związanych z ogniem)
Wniosek: To co znajduje się poniżej nie ma znaczenia, ponad krawędzią nastaje cisza.













Tłumaczenie z rosyjskiego: Koval