VIP. Osiemnastka Doroty w Tubie
Dzisiaj miałem piękny sen... Na prawdę piękny.
Czasem warto poczuć się jak VIP. I tak się czułem z niedzieli na poniedziałek. Czułem się lepszy. Wyższy. Było warto. Akcja jak w amerykańskim filmie. Siedzą dwaj kolesie przy barze. Siedzą samotne panny. Prosimy kelnerkę by stała się przez moment pośrednikiem między dwoma światami. Podchodzi i się pyta: Czy nie mają się Panie ochoty napić z tymi Panami przy barze, pokazując na nas palcem. Tak oczywiście, piwo z sokiem... Podchodzi i mówi nam to samo. Mam polać? - Tak oczywiście. Potem to już nic nie pamiętam i dlatego ta notka będzie niedokończona. Pamiętam tylko, że się skończyłem. W sumie nie ma co się dziwić. Żubrówka, piwo, flaszka i bóg wie co jeszcze. Mili panowie w radiowozie pod Starym Browarem poradzili mi żebym napił sie mleka. Nie pomogło...
Dla takich chwil warto żyć i nie ważne ile by one kosztowały... “Koval czy ty ku**a wiesz ile prze***liśmy?”
Tekst tygodnia: Lubimy takich chłopaków jak wy... Co kolwiek to znaczy, podoba mi się to stwierdzenie
Trackbacki:
Brak Trackbacków.
Tagi: bełt, dyskoteka, haft, impreza, masakra, osiemnastka, poznań, rzyganie, rzygać, rzygi, skończyłem się, tuba, tuba poznań, very important person, vip, zgon,
Publikowane komentarze są wyłącznie opiniami użytkowników mojego bloga i ich własnością. Nie odpowiadam za czyjeś myśli i opinie. Istnieje możliwość formatowania komentarzy przy użyciu Textile
Komentarze:
Kasiula | 2 Paź 06, 22:54:24
No pięknie :) działo się działo 

